Dodaj do ulubionych

75 kg i lęk przed bliskością....

23.03.05, 11:41
Wiadomo jak się wygląda przy takiej wadze i 163 wzrostu...
Ładna buźka, której jestem szczęśliwą(?) posiadaczką nie pomaga. Boje się
nowych znajomości. Nie che by mnie ktokolwiek poznawal w takim stanie.
Czekam na to az schudne(bo przecież jutro zaczyna i na pewno mi sie uda bla
bla bla). I tak już 6 lat...A mam 20(jeszcze przez tydzień:))...
Moja przyjaciółki(2) też narzekają na swoją wagę ale nie rozumieją mojego
problemu.
Nie wiedzą co to znaczy obżerać się aż do bólu przez kilka dni, a potem głodzić.
Nikt tego nie rozumie, a ja boje sie prosic o pomoc...
Moje życie to męczarnia przepleciona chwilami nadzieji i szybko mijającej
euforii....
Mam dość.
Obserwuj wątek
    • theniebiesky Re: 75 kg i lęk przed bliskością.... 23.03.05, 12:00
      czesc ewicjo.
      tez mam ładną buźkę. ważę mniej i jestem wyższa, ale powiem Ci-nie o rozmiary
      tu chodzi. bo tez opycham sie, zwracam (albo i nie) a potem głoduję. i tak już
      od 16 bodajże roku życia. w tym roku kończę 27.
      nie mozna odkładać życia na później "jak juz schudnę" Kochana, od 10 lat
      właściwie ciagnie sie ten mój stan zawieszenia. Czasem dziwię sie ze mimo
      wszystko czegoś udało mi sie dokonac przy takim skupieniu na jedzeniu.
      Lęk przed bliskoscia istnieje róniez gdy masz kogos bliskiego. Ostatnio często
      przemysliwam nad seksem- powaznie.
      Dochodze do wniosku ze go nigdy nie lubilam dla samego seksu jako takiego. On
      zawsze mi służył do czegoś - żeby pokazać jaką to jestem świetna kochanką(ha
      ha) zeby poczuć z kims bliskość p o tym. Poki nie byłam w stałych zwiazkach
      korzystałąm z seksu wlasnie wtedy kiedy chcialam czułosci i akceptacji chyba.
      Teraz sprawa sie skomplikowala. Moj maz, który jest bardzo namietny bardzo
      cierpi. Wciaz go odrzucam- choc go kocham - ale nie chce seksu. Nie wiem czemu.
      Nie mam chyba popedu. Czułość dostaję od męza w inny sposob- poprzez
      przytulanie etc. Mi to wystarcza-jemu nie. I nie pomagają tu tłumaczenia ze sie
      sobie nie podobam- bo mojemu mezowi podobam sie bardzo-choc oczywiscie nie
      wygladam jak modelka, maz wie doskonale o moich wadach i podobam mu sie mimo
      ze nie jestem wiotką laską, za ktorymi zreszta przepada - powinno dac mi to
      myslenia ze wybrał wlasnie mnie - a nie daje.
      Euforia i depresja - kilka lat temu nie znałam innych stanow. Powiem Ci ze to
      mija. Np teraz nie jestem jakas super szczesliwa - ale zadowolona, pogodna
      nawet , słonce świeci wiosna - to mi wystarcza.
      Porozmawiaj z przyjaciolkami. Tez sie do tego przymierzam.
      Serdecznie pozdrawiam
      • negritha Re: 75 kg i lęk przed bliskością.... 29.03.05, 21:18
        do theniebiesky: rozumiem Twoj problem z seksem. Jestem w związku od ponad
        dwóch lat, seks jest prawie od początku a ja prawie od początku za nim nie
        przepadałam. Mój chłopak również uwielbia seks i chciałby sie kochać 2 razy
        dziennie. Mam wrazenie ze mimo iż jest mi z nim dobrze w łóżku to jednak w
        ogole nie pragne seksu. Mógłby dla mnie nie istnieć. Nie odczuwam żadnego
        napięcia czy potrzeb seksualnych a może raczej zaspokajam je (tak jak inne
        potrzeby) jedzeniem. Wydaje mi sie ze to właśnie przez jedzenie nie mam ochoty
        na współżycie. Sprawe pogarsza to że przytyłam ostatnio, nie duzo jakies 3 kilo
        (na razie..). Nie lubie sie przed nim rozbierac, nie chce zeby na mnie patrzyl,
        wstydze sie ogromnie swojego ciala, bo wiem ze obrazuje brak silnej woli. Chce
        zeby mnie przytulal, potrzebuje jego towarzystwa i bliskosci ale seks mnie
        odrzuca. Rownież inni faceci mnie nie interesują kompletnie. Ech, mam wrażenie
        że chęć jedzenia odbiera mi chęć do wszystkich innych przyjemnych rzeczy. Nie
        widzę innych przyjemności. To takie podłe uczucie, kiedy ktoś Cie caluje,
        dotyka a Ty marzysz o tym zeby móc coś zjeść(oczywiscie w samotnosci)....
    • szczesliwawa Re: 75 kg i lęk przed bliskością.... 23.03.05, 18:42
      > Wiadomo jak się wygląda przy takiej wadze i 163 wzrostu...

      No wygląda się podobnie do mnie, ale nie tak uroczo ;) no i młodziej trochę.

      Ewicja. To JEST Twoje życie to nie próba generalna. Życie nie zacznie się nagle
      kiedyśtam. Ono trwa. Każdego dnia budzisz się i to, co się dzieje, to Twoje
      życie. Szkoda go marnować, w oczekiwaniu na przyszłość. Nie ma 'kiedy schudnę'.
      Nie jesteś w żadnym 'stanie'. masz nadwagę. nawet nie jakąs ogromną, kilka
      kilo. Możesz wyglądać ładnie i w ubraniu i bez ;) Masz młodą, miłą w dotyku
      skórę i w ogóle, fajna jesteś.
      Masz problemy z samoakceptacją (nie mówie tu tylko o wadze, mówię o akceptacji
      osoby jako całości), z jedzeniem i pewnie jakieś inne też. Więc, dołożę tylko
      jeden:
      Wiesz, że nawet jeśli schudniesz do swojej wymarzonej wagi, szanse na jej
      utrzymanie dłużej niż rok masz znikome? tak ok 5% jeśli dobrze pamiętam. Więc
      po prostu bardziej się opłaca przyzwyczaić i polubić, co sie ma na zewnątrz,
      wyleczyć psychike raz a dobrze i po prostu życ niż tak się szarpać w dążeniu do
      celu którego spełnienie moze być jedynie chwilowe.
      Dobrze, że masz przyjaciółki. Kup sobie dopasowane topy z dekoldami, dżinsy w
      fajnym kroju i na początek udawaj, że jesteś taka, jaka chcesz być. z czasem
      uwierzysz. a ze słabości zrób mocne strony. DA SIĘ!!! wyłaź z dziury, bo życie
      mija.

      Ps. Piszę 'masz nadwagę' i mam nadzieję, że Cie nie uraziłam. dla mnie to są
      zupełnie neutralne słowa. To, że mam nadwagę oznacza dokładnie tyle. Kiedyś
      znaczyło, że jestem niewarta/głupia/leniwa/obleśna itd itp. nawet nie chcę
      sobie przypominać. Więc, nadwaga Cię NIE wartościuje jako osoby.
      Szczęścia życzę
      Sz
      ps2. Wiosna jest boska w tym roku, nieprawdaż? ;)
      • horlaa Re: 75 kg i lęk przed bliskością.... 24.03.05, 12:36
        ja mam tyle samo kg choć jestem 10 cm wyższa. jakoś się to 'rozłazi', nadal
        wyglądam w miarę ok, facetom się podobam (ke??) ale - no własnie.
        CHOLERNY lęk przed bliskością...

        ale ten lek u mnie nie wynika z wagi... dopiero od roku tak wyglądam, wcześniej
        było ze mną ok. i co? też miałam lek przed bliskością...

        zastanawiam się czasem czy nie jest tak:
        jedzenie = bliskość
        związek z jedzeniem jest związkiem niemal "intymnym".
        może gdybyśmy tyle nie jadły, nie kochały tak zarcia, poszukałybyśmy miłości
        gdzie indziej?
        cały czas wiem, że jedzenie mnie kocha, a ja kocham jedzenie.
        trudno się dziwić, że nieświadomie faceta nie szukam, a jak się jakiś
        napatoczy, to odpycham.
      • ewicja Re: 75 kg i lęk przed bliskością.... 25.03.05, 22:55
        Wiosna jest śliczna...
        Dzięki:)))
    • wiewiora154 Re: 75 kg i lęk przed bliskością.... 28.03.05, 02:05
      cze, ja tez sie boje bliskosci, moze ja dlatego tez jem niekontrolowanie
      ogromne ilosci chleba...to powod dlatego unikalam swoich chlopakow, nie umialam
      powiedziec im co czuje, ranie wszystkich dookola...ja uwazam sie za brzydke
      kaczatko, tonne waze napewno, nie nawidze siebie, nie kupuje sobie niczego,
      oszczedzam kase na czarna godzine, ktorej niema, i nigdy nie bedzie..chcesz
      pogadac, moze mamy ten sam problem, chce schudnac, tylko nie mam silnej woli, i
      gdyby tylko to ,, lakomstwo,,...mam strasznie nikie mniewanie o sobie-wina
      ojca, boje sie zycia, ludzi,depresje tez mam, nawet chcialam ze mna skonczyc,
      ale jeszcze zyje, chcesz pogadac, to odp...
      • ewicja Re: 75 kg i lęk przed bliskością.... 29.03.05, 14:21
        Cześć...
        To chyba mamy ten sam problem.
        Dzisiaj niestety mam gorszy dzień. Pojawia się pytanie po co ten dzień i
        jakikolwiek następny...
        Są urodziny mojej koleżanki. Muszę do niej iść uśmiechać się do tłumu gości,
        popatrzę sobie jaka jest szczesliwa, jakiego ma fajnego chłopaka.
        Będzie tort.
        Ładnie podziękuję, powiem że nie moge bo boli mnie brzuch...
        a potem wrócę do domu i napcham się czegoś w ukryciu...
        Fajna wizja.
        Tak, zdecydowanie chcę pogadać...
    • mostena Re: 75 kg i lęk przed bliskością.... 29.03.05, 15:11
      Nie lubie jak mnie ktos dotyka (choc oczywiscie chce, bardzo), ale nawet nie
      mam okazji sie "bac", bo takich okazji nie ma. Kumple, znajomi - wiedza, ze
      jestem nietykalska, nowym mozna to powiedziec. Z facetem byloby gorzej - ale go
      nie ma. I watpie, czy bedzie, bo skreslam wszystkich. Nie sa idealni.
      • ewicja Re: 75 kg i lęk przed bliskością.... 30.03.05, 11:00
        To jest chyba jakiś mechanizm obronny.
        Nawet jeśli pojawia się ktoś fajny to i tak nie dam się dotknąć. Więc mówię
        sobie że nie jest fajny i jestem usprawiedliwiona. Sama przed sobą...
        Ale teraz wyglądam tak, że nawet ci niefajni nie są zainteresowani. Sama do tego
        doprowadziłam. Siedzę w domu i nawet nie mam ochoty na kontakty z ludźmi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka