Dodaj do ulubionych

budowanie poczucia wlasnej wartosci..

24.03.05, 16:21
nie mozna budowac poczucia wlasnej wartosci na,wygladzie,talencie,slawie czy
fortunie.
Wobec czego co tak naprawde sie liczy ?
Obserwuj wątek
    • fleuret Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 16:23
      np. liczy sie cyferki na banknotach
      • alicja-ciekawska Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 16:30
        fleuret napisała:

        > np. liczy sie cyferki na banknotach


        pieniadze tez (podobno) szczescia nie daja ...
        (lecz kufereczek zlotoewczek daj Boze)...
        • fleuret Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 16:32
          Alu,przecie załozyłas watek o budowaniu, a nie o szczesciu
          • alicja-ciekawska Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 16:40
            fleuret napisała:

            > Alu,przecie załozyłas watek o budowaniu, a nie o szczesciu


            no,przeciez jak sie ma wysokie poczucie wlasnej wartosci,to sie /chyba /jest
            szczesliwym.
            Ale co to jest wysokie poczucie wlasnej wartosci,kto je osiaga?
            • fleuret Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 16:42
              nie wiem, mam niskie
              • alicja-ciekawska Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 16:46
                fleuret napisała:

                > nie wiem, mam niskie

                a dlaczego masz niskie ,
                -ja twierdze ze jestes bardzo madra i dowcipna .
                • fleuret Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 16:51
                  podoba mi się Twoje twierdzenie
                  (prawie jak twierdzenie Banacha)
                  • alicja-ciekawska Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 16:55
                    fleuret napisała:

                    > podoba mi się Twoje twierdzenie
                    > (prawie jak twierdzenie Banacha)


                    A kto to byl Banach i co twierdzil?
                    • hsirk Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 17:09
                      banach byl znanym polskim alkoholikiem, ktory kiedys w tracie libacji w pijanym
                      widzie wymyslil przelomowe twierdzenie wyzszej matematyki. zapisal po pijaku na
                      serwetce, zapomnial i poszedl w tzw pizdu. podobno na kacu szukal zapiskow w
                      knajpie i nie znalazl. pozostaly tylko odciski na czystej serwetce ktora byla
                      pod spodem... tyle legenda.
                      • alicja-ciekawska Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 17:11
                        hsirk napisał:

                        > banach byl znanym polskim alkoholikiem, ktory kiedys w tracie libacji w
                        pijanym
                        > widzie wymyslil przelomowe twierdzenie wyzszej matematyki. zapisal po pijaku
                        na
                        > serwetce, zapomnial i poszedl w tzw pizdu. podobno na kacu szukal zapiskow w
                        > knajpie i nie znalazl. pozostaly tylko odciski na czystej serwetce ktora byla
                        > pod spodem... tyle legenda.


                        o kurcze ,a w czym tkwil jego geniusz?
                        • fleuret Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 18:43
                          w abstrakcyjnym mysleniu
              • luty10 Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 17:18
                fleuret napisała:

                > nie wiem, mam niskie


                co zrobic, zebys miala wyzsze?
                • fleuret Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 18:12
                  noszę pantofle na obcasach
        • iwan_w Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 25.03.05, 10:22
          alicja-ciekawska napisała:

          >> pieniadze tez (podobno) szczescia nie daja ...
          > (lecz kufereczek zlotoewczek daj Boze)...

          Ostatnio psychologowie społeczni wyliczyli, że optimum to 40000/głowę/rok/w
          Polsce. Masz tyle - jesteś szczęśliwy, masz mniej, nie, masz więcej - też nie.
    • jmx Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 16:35

      Wewnętrzne przymioty, które się ma i które można rozwijać.
      • alicja-ciekawska Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 16:41
        jmx napisała:

        >
        > Wewnętrzne przymioty, które się ma i które można rozwijać.
        >

        powiedz wiecej,,,jakie wewnetrzne przymioty?
        • jmx Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 16:56

          Generalnie - piękno duchowe. W przeciwieństwie od tego zewnętrznego, nie mija :)
          • iwan_w Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 25.03.05, 10:15
            jmx napisała:

            >
            > Generalnie - piękno duchowe. W przeciwieństwie od tego zewnętrznego, nie
            mija :
            > )

            czasem mija, czasem nie
      • luty10 Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 17:11
        jmx napisała:

        >
        > Wewnętrzne przymioty, które się ma i które można rozwijać.
        >
        np. seksizm? :))


        • alicja-ciekawska Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 17:58
          "piekno duchowe"

          czy to ma zwiazek z jakas wiara w rzeczy swiete i piekne ?
          -w dobro?
          tacy zdegenerowani ludzie jak ja ,nie wierza w zadne "cuda".
          Czy znacie kogos ,kto posiada takie "duchowe piekno"?
          • jmx Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 25.03.05, 12:13
            alicja-ciekawska napisała:

            > "piekno duchowe" czyli nasze wnętrze.

            Z wiarą to nie ma nic wspólnego (chociaż...?) raczej z pracą nad sobą i własnym
            charakterem.
        • jmx Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 25.03.05, 12:18
          luty10 napisał:

          > jmx napisała:
          >
          > >
          > > Wewnętrzne przymioty, które się ma i które można rozwijać.
          > >
          > np. seksizm? :))

          Nie rozumiem...? od kiedy seksizm jest wewnętrzną zaletą? którą trzeba rozwijać?
    • psychoguru Samoocena 24.03.05, 16:52
      alicja-ciekawska napisała:

      > nie mozna budowac poczucia wlasnej wartosci na,wygladzie,talencie,slawie czy
      > fortunie.
      > Wobec czego co tak naprawde sie liczy ?

      Zamiast mowic o wartosci lepiej mowic o samoocenie. Trzeba pamietac ze samoocena
      w ogromnej czesci jest ustalana przez podswiadomy system w mozgu. Nie daje sie
      wiec latwo "budowac". Ale maja na jej poziom wplyw sygnaly z otoczenia.
      Mozna wiec powiedziec ze poziom samooceny sklada sie z sumy trzech elementow:
      elementu stalego ktory jest ustalany we wczesnym okresie zycia i wrodzony plus
      czesc oparta na sygnalach z otoczenia plus czesc z systemu swiadomego w mozgu.

      Element staly jest zmienic trudno, wymaga normalnie dlugiej terapii a i to nie
      gwaratnuje dobyrch rezultatow. Rezultaty sa najlepsze jesli poziom staly jest
      zaklocony przez bardzo silne nastrojenie wynikajace ze wstrzasow emocjonalnych.

      Latwiej mozna zmienic poziom wzmocnienia sygnalow z zewnetrznych oraz poziom
      sygnalow z systemu swiadomego. To mozna zmienic przez terapie lub autoterapie.

      Ale zanim sie dojdzie do tego etapu mozna odpowiedziec na pytanie ali
      ciekawskiej. To pytanie brzmi fachowo tak: Jak osiagnac i utrzymywac
      wysoki poziom samooceny? Otoz najlepiej jest gdy element staly jest wysoki
      a pozostale nie maja wplywu negatywnego. W kazdym razie nie mozna dopuscic
      by te pozostale elementy wywieraly powazny negatywny wplyw.

      To jest zwiazane z dzialaniem mozgu oraz terapia lub autoterapia. Jezeli mozg
      dziala prawidlowo to poprzez terapie i/lub autoterapie dochodzi sie do stanu
      wysokiej autonomicznosci: sygnaly zewnetrzne maja niewielki wplyw na poziom
      samooceny. Na przyklad autoterapia polega na swiadomym przechwytywaniu sygnalow
      z otoczenia majacych wplyw na samoocene i modyfikacji ich wplywu. Na przyklad
      ktos w otoczeniu wysyla do nas negatywne sygnaly. Analizujemy tresc tych
      sygnalow, osobowosc tego kto je wysyla i intencje - wtedy najczesciej okazuje
      sie ze jest to zaburzona osobowosc a sygnaly sa kretynskie. Wplyw tych sgynalow
      zostaje zredukowany, jezeli jest to dokladnie przeanalizowane to redukcja jest
      do zera.

      Jak widac z tego wszystkiego samoocena w prawidlowym nastrojeniu systemow w
      mozgu nie zalezy od niczego konkretnego (jak kasa czy wyglad) po prostu jest
      wysoka dlatego ze sie jest czyli jest autonomiczna. Innymi slowy jest z nia
      tak jak z temperatura ciala, jest stala i na takim poziomie bo tak jest
      prawidlowo nastrojony system.
      • marusia_ogoniok Samoocen..ka 24.03.05, 17:40
        psychoguru napisała:

        Na przyklad
        > ktos w otoczeniu wysyla do nas negatywne sygnaly. Analizujemy tresc tych
        > sygnalow, osobowosc tego kto je wysyla i intencje - wtedy najczesciej okazuje
        > sie ze jest to zaburzona osobowosc a sygnaly sa kretynskie. Wplyw tych
        sgynalow zostaje zredukowany, jezeli jest to dokladnie przeanalizowane to
        redukcja jest do zera.
        **********************************************

        No dobra, ja wysyłam ten sygnał do Hubkulika, konkretnie:
        TY BUCU, ĆWOKU, ONANISTO I PAWIANIE CZERWONODUPY.
        Hubek Czuja anal.....lizuje....., anal...lizuje.... anal....lizuje....
        przy czym lewą rekę mocno zaciska na tym czymś pod klawka... aż główka
        sinieje.... /anal liza to jak się wszyscy domyślają, lizanie palucha po wyjęciu
        go z analu.../, następnie robi nieprawidłowego ZENa..., gdyż prawidłowy ZEN to:
        Rusz się ZENek śnieg na dworze... ZENek rusz się, bo ci przyłoże.... /tylko do
        takich śnieżnych operacji się Czujek Hubka nadaje.../... poczym, jak rozumiem,
        usiłuje z anal... lizować moją osobowość /a to już ciekawskie.. jak?... bardzo
        ciekawskie..../ Tak czy siak wychodzi mu, że moja, czy czyjakolwiek
        niekomplementująca go osobowość jest zaburzona, a sygnały kretyńskie....
        Jasne, dokładnie tak samo anal..lizuje i myśli wariat o tych co go pakują w
        kaftan.... Wszystkie sygnały /tudzież elektrowstrząsy / zredukuje do zera.....
        a jak mu jeszcze Luty powie, że świeci...to już w ogóle nie ma o czym z
        pawianem gadać.....
        Eeee tam.... najlepiej pokaż mi Psychoguru palcem, gdzie jest ta
        podświadomość... ja dostarczę model mózgu.... a ch...j tam.... prawdziwy mózg
        przytacham.... :) hi hi hi...

    • hubkulik Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 16:59
      > nie mozna budowac poczucia wlasnej wartosci na,wygladzie,talencie,slawie czy
      > fortunie.
      > Wobec czego co tak naprawde sie liczy ?

      Wystarczy swiadomosc wlasnej prawdziwej wartosci. Jak ja sobie uswiadomisz, to
      nikt Ci nie podskoczy. Popatrz na dzieci: jakie niewinne, doskonale.

      Pozdrawiam Hubert
      • alicja-ciekawska Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 17:10
        hubkulik napisał:

        > > nie mozna budowac poczucia wlasnej wartosci na,wygladzie,talencie,slawie
        > czy
        > > fortunie.
        > > Wobec czego co tak naprawde sie liczy ?
        >
        > Wystarczy swiadomosc wlasnej prawdziwej wartosci. Jak ja sobie uswiadomisz,
        to
        > nikt Ci nie podskoczy. Popatrz na dzieci: jakie niewinne, doskonale.
        >
        > Pozdrawiam Hubert

        czlowiek dorosly ma za soba ,porazki /zawodowe/ uczuciowe i inne.Moze rowniez
        rozpoznawac, wlasne bledne postepowanie. Wtedy jego poczucie wlasnej
        wartosci ,obniza sie do tak niskiego stopnia,ze trudno ...trudno po prostu sie
        oszukiwac.
        • hubkulik Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 17:16
          Prawdziwa wartosc czlowieka nigdy nie jest zagrozona. Urojona samoocena
          (wartosc) ma swoje korzenie w nieakceptacji dziecka przez rodzicow (nauczycieli
          itd). Dopoki czlowiek ten sam siebie nie zaakceptuje (czyli nie bedzie w stanie
          zanegowac zdania rodzicow lub innych ludzi) dopoty sam siebie bedzie
          zaklamywal, ze nie jest wartosciowy.
          Mozna nie miec samych piatek, albo nie byc dziewczynka choc mialo sie byc
          chlopcem, ale to nie znaczy ze nie jest sie wartosciowym czlowiekiem. O
          wartosci czlowieka stanowi sam fakt jego istnienia, czyli przezywania wlasnego
          zycia.

          Pozdrawiam Hubert
          • viptocat Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 17:23
            Ale przecież człowiek może sam się okłamywać. Np. alkocholik lub narkoman
            twierdzić ,że "potrafi się kontrolować". Osoba której nie chciało się uczyć do
            egzaminu może wszystko zwalać na pech. Ktoś kto nie awansował może zwalać to na
            kolegów z pracy. Winę za nieudany związek możemy zwalać na partnera (partnerkę)
            itp itd.

            Wtedy afirmacje nie pomogą zbudować poczucia własnej wartości tylko zaszkodzą
            prawda ???


            Pozdrawiam
            V
            • hubkulik Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 17:36
              Co ma wspolnego zwalanie na kogos winy czy odpowiedzialnosci z uswiadamianiem
              sobie prawdziwej wartosci czy budowaniem wysokiej samooceny? Nie polecam
              stosowania takich afirmacji: "On jest winny, nie ja". Ludzie to praktykuja i
              sami widzimy ze to nie dziala. Tylko wiecej pomieszania w umysle i w zwiazkach.
              Oklamywanie siebie jest wprost proporcjonalne do uswiadamiania sobie swojej
              prawdziwej wartosci i sluzy niekiedy podtrzymywaniu urojonego poczucia wlasnej
              wartosci (czy to wysokiego czy niskiego).
              Gdy klamiemy lub oszukujemy siebie musimy kontrolowac swoja wersje
              rzeczywistosci i robimy sie napieci. Dopiero gdy wracamy do prawdy (odklamujemy
              sie), przypominamy sobie o swojej prawdziwej, niczym nigdy nie naruszonej
              wartosci, wtedy mozemy sie odprezyc. Nie ma czego bronic. Nic nie bylo nigdy
              zagrozone. Ale ulga.

              Pozdrawiam Hubert
              • viptocat Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 17:53
                Czyli nie zawsze powtarzanie "jestem wspaniały","jestem cudowny" itp..
                pomoże bo czasami może służyć podtrzymywaniu jakiejś iluzji.

                Czasami trzeba zauważyć co dokładnie jest w nas nie tak i po prostu wziąć się
                do roboty (bez litowania się nad sobą).


                Pozdrawiam
                V
                • hubkulik Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 17:59
                  "Jestem wspanialy", "Jestem cudowny" jest akurat moim zdaniem ok, bo to prawda.
                  Jesli ktos potrzebuje zmiany na lepsze, to niekoniecznie powinien zaczac
                  mowic "Jestem do dupy" i zrezygnowac z powyzszych twierdzen pozytywnych. Nasza
                  wrodzona wspanialosc i cudownosc jest jak juz powiedzialem tak czy owak nie
                  zagrozona, nawet jak robimy swinstwa, albo gadamy bez sensu. To jest nasz
                  wewnetrzny skarb. Nie kazdy to odkryl.

                  Pozdrawiam Hubert
                  • alicja-ciekawska Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 18:04
                    hubkulik napisał:

                    > "Jestem wspanialy", "Jestem cudowny" jest akurat moim zdaniem ok, bo to
                    prawda.
                    >
                    > Jesli ktos potrzebuje zmiany na lepsze, to niekoniecznie powinien zaczac
                    > mowic "Jestem do dupy" i zrezygnowac z powyzszych twierdzen pozytywnych.
                    Nasza
                    > wrodzona wspanialosc i cudownosc jest jak juz powiedzialem tak czy owak nie
                    > zagrozona, nawet jak robimy swinstwa, albo gadamy bez sensu. To jest nasz
                    > wewnetrzny skarb. Nie kazdy to odkryl.
                    >
                    > Pozdrawiam Hubert


                    Wlasnie nie kazdy odkryl "to cos" cudownego co jest w nas.
                    Co to jest?
                    • hsirk Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 18:14
                      czasami penis

                      ale przejsciowo

                      no i tylko kobiety i homo sie zalapuja...
                      • hubkulik Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 19:12
                        A piekno, np. kobiety?
                        • hubkulik Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 19:15
                          Juz Platon stwierdzil, ze piekno jest kluczem do boskosci, ze poprzez piekno
                          mozemy zobaczyc Boga.

                          Pozdrawiam Hubert
                          • alicja-ciekawska Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 19:18
                            hubkulik napisał:

                            > Juz Platon stwierdzil, ze piekno jest kluczem do boskosci, ze poprzez piekno
                            > mozemy zobaczyc Boga.
                            >
                            > Pozdrawiam Hubert

                            jakiego Boga ?
                            Ktorego Boga?
                            • hubkulik Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 19:24
                              Mam na mysli boskosc, doskonalosc we wszystkim.
                              To, z czego rzeczy biora poczatek.

                              Pozdrawiam Hubert
                        • alicja-ciekawska Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 19:18
                          hubkulik napisał:

                          > A piekno, np. kobiety?
                          >


                          Co jest takiego "pieknego "w kobietach?
                          • hubkulik Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 19:25
                            > Co jest takiego "pieknego "w kobietach?

                            Wszystko.
                    • hubkulik Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 19:11
                      > Wlasnie nie kazdy odkryl "to cos" cudownego co jest w nas.
                      > Co to jest?

                      Boskosc - to co powoduje, ze swiat ma sens i funkcjonuje w harmonii.
                      Pierwotne Zrodlo zycia, Milosc ktora starza i obejmuje caly swiat.
                      Swiatlo.

                      Pozdrawiam Hubert
                      • alicja-ciekawska Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 19:16
                        hubkulik napisał:

                        > > Wlasnie nie kazdy odkryl "to cos" cudownego co jest w nas.
                        > > Co to jest?
                        >
                        > Boskosc - to co powoduje, ze swiat ma sens i funkcjonuje w harmonii.
                        > Pierwotne Zrodlo zycia, Milosc ktora starza i obejmuje caly swiat.
                        > Swiatlo.
                        >
                        > Pozdrawiam Hubert
                        Hubcio
                        Ja wiem za jestem okropna !
                        ale to Ty psychologie studiowales ,nie ja.
                        -jaka Boskosc?
                        -Milosc do czego i do kogo?
                        • hubkulik Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 19:32
                          To nie jest psychologia, a Ty nie wydajesz mi sie okropna, ale raczej ciekawska.

                          > -jaka Boskosc?

                          Pierwotna, jedyna, to co laczy wszystkie istoty. Najwyzsze Dobro. Poziom, na
                          ktorym wszystko jest doskonale i piekne. Moment, w ktorym doswiadczamy zachwytu
                          i nie potrzeba juz niczego wiecej.

                          > -Milosc do czego i do kogo?

                          Do wszystkiego, co istnieje. Po prostu wylewa sie i rozdaje siebie calemu
                          swiatu.
                          Bo kocha. Dla samej radosci dawania, dla samej radosci tworzenia, dla samej
                          radosci postrzegania i odkrywania tego, co piekne.
                          Niektorzy nazywaja to Niebem, albo Rajem.
                          • alicja-ciekawska Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 19:43
                            hubkulik napisał:

                            > To nie jest psychologia, a Ty nie wydajesz mi sie okropna, ale raczej
                            ciekawska
                            > .
                            >
                            > > -jaka Boskosc?
                            >
                            > Pierwotna, jedyna, to co laczy wszystkie istoty. Najwyzsze Dobro. Poziom, na
                            > ktorym wszystko jest doskonale i piekne. Moment, w ktorym doswiadczamy
                            zachwytu
                            >
                            > i nie potrzeba juz niczego wiecej.
                            >
                            > > -Milosc do czego i do kogo?
                            >
                            > Do wszystkiego, co istnieje. Po prostu wylewa sie i rozdaje siebie calemu
                            > swiatu.
                            > Bo kocha. Dla samej radosci dawania, dla samej radosci tworzenia, dla samej
                            > radosci postrzegania i odkrywania tego, co piekne.
                            > Niektorzy nazywaja to Niebem, albo Rajem.



                            Pieknie opowiadasz Hubciu.
                            Masz racje .
                            • hubkulik Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 19:49
                              > Pieknie opowiadasz Hubciu.
                              > Masz racje .

                              To jest wlasnie to Piekno.
                              Chociaz go nie widac, to jest.
                              Dlatego trudno ludziom zobaczyc Boga.
                              Trzeba poczuc. Zmysl, ktorym mozna "zobaczyc" to serce.

                              Pozdrawiam Hubert
      • hsirk Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 17:12
        Popatrz na dzieci: jakie niewinne, doskonale.


        widziales kiedys dziecko uposledzone w permanentnym strachu?

        nie pieprz komunalow
        • hubkulik Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 17:17
          > widziales kiedys dziecko uposledzone w permanentnym strachu?

          Nie widzialem, ale tez nie wiem co masz na mysli. Nie czuje sie przekonany.

          Pozdrawiam Hubert
      • iwan_w Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 25.03.05, 10:29
        hubkulik napisał:

        > > nie mozna budowac poczucia wlasnej wartosci na,wygladzie,talencie,slawie
        > czy
        > > fortunie.
        > > Wobec czego co tak naprawde sie liczy ?
        >
        > Wystarczy swiadomosc wlasnej prawdziwej wartosci. Jak ja sobie uswiadomisz,
        to
        > nikt Ci nie podskoczy. Popatrz na dzieci: jakie niewinne, doskonale.
        >
        > Pozdrawiam Hubert


        ale czy poczucie włąsnej wartości nie jest iluzją?
        poczucie wartości, brak poczucia, czy dla zenistów nie jest to jeden z
        łańcuchów dualizmu?
        • hubkulik Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 25.03.05, 12:09
          Iluzja jest budowanie poczucia wlasnej wartosci na uzaleznianiu jej od zdania,
          czy samopoczucia innych oraz jakichkolwiek czynnikow zewnetrznych. Choc czasem
          dobrze sie dowartosciowac np. jakims osiagnieciem i pogratulowac sobie sukcesu.
          Niemniej nasza prawdziwa wartosc jest stala, niezmienna, nigdy nie zagrozona. W
          Zen mowi sie o naszej prawdziwej naturze (natura Buddy), jest to doskonalosc w
          nas samych.

          Pozdrawiam Hubert
    • hsirk Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 17:04
      w zyciu tak naprawde liczy sie wyrobienie dramatyczne i elementy basniowe

      a tak powaznie

      wazne jest:

      zeby miec co zjesc

      zeby regularnie defekowac

      zeby nie bolalo fizycznie

      ani psychicznie

      czyli szczescie = dobre zdrowie + krotka pamiec

      poczucie wartosci przyjdzie samo




      • alicja-ciekawska Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 19:35
        hsirk napisał:

        > w zyciu tak naprawde liczy sie wyrobienie dramatyczne i elementy basniowe
        >
        > a tak powaznie
        >
        > wazne jest:
        >
        > zeby miec co zjesc
        >
        > zeby regularnie defekowac
        >
        > zeby nie bolalo fizycznie
        >
        > ani psychicznie
        >
        > czyli szczescie = dobre zdrowie + krotka pamiec
        >
        > poczucie wartosci przyjdzie samo
        >

        to jest tak proste ,ze az trudne.
      • iwan_w Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 25.03.05, 10:07

        ale co to właściwie znaczy: 'żeby nie bolało psychicznie'
        • alicja-ciekawska Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 25.03.05, 10:16
          iwan_w napisał:

          >
          > ale co to właściwie znaczy: 'żeby nie bolało psychicznie'


          to ozancza:
          -umiec pogodzic sie z wlasnymi niedoskonalosciami,
          i wyciagac pozytywne wnoski,ktore nie doprowadzaja nas do smutnych mysli.
          • iwan_w Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 25.03.05, 10:34

            niech autor też się wypowie
            • hsirk Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 25.03.05, 10:58
              bol psychiczny jest wtedy, kiedy swiat wydaje sie byc czarny, do dupy i nie do
              zniesienia. zapytaj imagina zreszta. on, pomimo jego pozorowanego luzu chyba
              jest w tym mistrzem
              • iwan_w Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 25.03.05, 11:17

                kurczę, więc jednak Imagine?
                ale to bardzo minimalistyczna koncepcja szczęścia, podejrzewam, że warunki
                (wszystkie cztery) spełnia z 85 % mieszkańców europy zachodniej.
    • greengrey Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 24.03.05, 23:45
      alicja-ciekawska napisała:

      > nie mozna budowac poczucia wlasnej wartosci na,wygladzie,talencie,slawie czy
      > fortunie.
      > Wobec czego co tak naprawde sie liczy ?

      Akceptacja -przez innych - Ciebie taką jaką jesteś.
      Pozytywne wzmacnienie przez nich twoich dobrych cech..

      a tak właściwie czemu także nie budować poczucia własnej wartości na talencie,
      pracy,osiągnięciach, a nawet na dobrym wyglądzie?
      • barona Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 25.03.05, 00:36
        nie mozna budowac pewnosci siebie na niestalych wartosciach

        - na mlodosci ( sa mlodsi)
        - na pieknosci - jest wiele piekniejszych
        - na madrosci - to samo
        - na forsie - sa wielokrotnie bogatsi

        jedynie na UNIKALNOSCI - w oczach Boga jestes bezcenna
        • alicja-ciekawska Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 25.03.05, 09:04
          barona napisała:



          >
          > jedynie na UNIKALNOSCI - w oczach Boga jestes bezcenna

          ciekawam ..
          na czym polega moja niechec do takich wypowiedzi?
          -o jaka unikalnosc chodzi?
          -o jakiego Boga?
        • iwan_w Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 25.03.05, 10:10
          barona napisała:

          > nie mozna budowac pewnosci siebie na niestalych wartosciach
          >
          > - na mlodosci ( sa mlodsi)
          > - na pieknosci - jest wiele piekniejszych
          > - na madrosci - to samo
          > - na forsie - sa wielokrotnie bogatsi
          >
          > jedynie na UNIKALNOSCI - w oczach Boga jestes bezcenna

          no dobrze, a jeżeli ktoś nie wierzy?
          i czy to nie nazbyt proste: poczucie unikalności=poczucie wartości?
          czy oprócz unikalności są jakieś wartości, które są stałe?
          • alicja-ciekawska Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 25.03.05, 10:20
            iwan_w napisał:

            > barona napisała:
            >
            > > nie mozna budowac pewnosci siebie na niestalych wartosciach
            > >
            > > - na mlodosci ( sa mlodsi)
            > > - na pieknosci - jest wiele piekniejszych
            > > - na madrosci - to samo
            > > - na forsie - sa wielokrotnie bogatsi
            > >
            > > jedynie na UNIKALNOSCI - w oczach Boga jestes bezcenna
            >
            > no dobrze, a jeżeli ktoś nie wierzy?
            > i czy to nie nazbyt proste: poczucie unikalności=poczucie wartości?
            > czy oprócz unikalności są jakieś wartości, które są stałe?

            wartoscia slala jest, nasze zycie i zdrowie.
            • iwan_w Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 25.03.05, 10:34

              chyba nie znam nic, co byłoby bardziej nietrwałe niż życie, że o zdrowiu nie
              wspomnę
              • alicja-ciekawska Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 25.03.05, 10:43
                iwan_w napisał:

                >
                > chyba nie znam nic, co byłoby bardziej nietrwałe niż życie, że o zdrowiu nie
                > wspomnę


                to zalezy jak slowo "stale wartosci" sie rozumie.
                dla mnie oznacza, cos co jest, najwazniejsze,o co nalezy dbac .
                bo bez tego nic nie ma sensu.
                • psychoguru A konkretnie? 25.03.05, 12:23
                  alicja-ciekawska napisała:

                  > to zalezy jak slowo "stale wartosci" sie rozumie.
                  > dla mnie oznacza, cos co jest, najwazniejsze,o co nalezy dbac .
                  > bo bez tego nic nie ma sensu.

                  a konkretnie co to moze byc?
                  • alicja-ciekawska Re: A konkretnie? 25.03.05, 12:35
                    psychoguru napisała:

                    > alicja-ciekawska napisała:
                    >
                    > > to zalezy jak slowo "stale wartosci" sie rozumie.
                    > > dla mnie oznacza, cos co jest, najwazniejsze,o co nalezy dbac .
                    > > bo bez tego nic nie ma sensu.
                    >
                    > a konkretnie co to moze byc?


                    -to jest napewno ,nasze zdrowie,
                    nic innego nie jest tak wazne.
                    • psychoguru Zdrowie samooceny 25.03.05, 14:16
                      alicja-ciekawska napisała:

                      >> -to jest napewno ,nasze zdrowie,
                      > nic innego nie jest tak wazne.

                      Czyli dobre zdrowie to dobra samoocena a zle to zla?
                      • alicja-ciekawska Re: Zdrowie samooceny 25.03.05, 14:36
                        psychoguru napisała:

                        > alicja-ciekawska napisała:
                        >
                        > >> -to jest napewno ,nasze zdrowie,
                        > > nic innego nie jest tak wazne.
                        >
                        > Czyli dobre zdrowie to dobra samoocena a zle to zla?

                        myslac "Zdrowie"-myslalam o ogolnym stanie naszego zdrowia.
                        Chociaz ta "zla samoocena" moze doprowadzic do choroby.
                        • psychoguru Samoocena zdrowia 25.03.05, 15:00
                          alicja-ciekawska napisała:

                          > myslac "Zdrowie"-myslalam o ogolnym stanie naszego zdrowia.
                          > Chociaz ta "zla samoocena" moze doprowadzic do choroby.

                          A jak stan zdrowia bedzie wplywal na smoocene?
                          Na przyklad bol zeba czy grypa beda cos zmienialy?
                          Czy dopiero cos wiekszego jak rak szyjki albo zawal?

                          No a jesli komus nera nawali to bedzie kompletnie zdolowany
                          czy nie?
                          • alicja-ciekawska Re: Samoocena zdrowia 25.03.05, 15:54
                            psychoguru napisała:

                            > alicja-ciekawska napisała:
                            >
                            > > myslac "Zdrowie"-myslalam o ogolnym stanie naszego zdrowia.
                            > > Chociaz ta "zla samoocena" moze doprowadzic do choroby.
                            >
                            > A jak stan zdrowia bedzie wplywal na smoocene?
                            > Na przyklad bol zeba czy grypa beda cos zmienialy?
                            > Czy dopiero cos wiekszego jak rak szyjki albo zawal?
                            >
                            > No a jesli komus nera nawali to bedzie kompletnie zdolowany
                            > czy nie?


                            Ok!
                            przylapalas mnie!

                            -odbieglam od sensu mojego pytania.
                            >Na czym mozna budowac ,poczucie wlasnej wartosci?
                            -skoro nie mozna go budowac na w/w wartosciach ,takich jak wyglad ,zawodowe
                            sukcesy itd....

                            Nadal tego nie wiem.

                            usprawiedliwienie
                            Odpowiedzi uczestnikow skierowaly mnie do odpowiedzi na inne pytanie;
                            -Co jest najwyzsza wartoscia dla czlowieka.
                            -a dla mnie to jest zdrowie.

                            ale pytanie watkowe ,nadal jest aktualne.
                            • psychoguru Wyjasnienie tajemnicy 25.03.05, 20:23
                              alicja-ciekawska napisała:

                              > Ok!
                              > przylapalas mnie!

                              Tylko niech ci sie samoocena nie obnizy od tego:)

                              > -odbieglam od sensu mojego pytania.
                              > >Na czym mozna budowac ,poczucie wlasnej wartosci?
                              > -skoro nie mozna go budowac na w/w wartosciach ,takich jak wyglad ,zawodowe
                              > sukcesy itd....
                              > Nadal tego nie wiem.

                              Oczywiscie ze tego nie wiesz a przyczyna jest rownie oczywisty brak wiedzy
                              jak dziala mozg. Wyjasnijmy wiec w skrocie ta tajemnice ale nie w pelni bo
                              za duzo trzeba by pisac a i tak ludzie maja problemy ze zrozumieniem o co
                              chodzi.

                              Problem w ogole zaczyna sie od uzywania slow "budowac na czyms". Samoocena jest
                              sygnalem tworzonym przez podswiadomy system w mozgu ktory jest nastrojony na
                              okreslony *podstawowy* poziom. Do tego poziomu dodaja sie lub odejmuja sygnaly
                              z otoczenia. Chodzi wiec po pierwsze o to zeby ten podstawowy poziom byl wysoki
                              ale to jest nastrajane glownie w mlodosci i czesciowo wrodzone. Z poziomu
                              swiadomego mozna kontrolowac wplyw sygnalow zewnetrznych na samoocene i
                              w ogole wplyw sygnalu samooceny na stan swiadomosci.

                              A wiec w stanie normalnego nastrojenia poziom podstawowy samooceny jest wysoki
                              a przy wysokim poziomie samoswiadomosci wplyw sygnalow zewnetrznych jest
                              niewielki. Czyli jak widzisz samooceny nie trzeba wtedy na niczym "budowac":)
                              Ona po prostu jest na odpowiednim poziomie tak jak temperatura ciala, cisnienie
                              krwi czy puls.

                              Inna sprawa to co robic gdy systemy nie dzialaja i nie sa nastrojone prawidlowo
                              a przez to poziom samooceny jest zbyt niski.

                              > usprawiedliwienie
                              > Odpowiedzi uczestnikow skierowaly mnie do odpowiedzi na inne pytanie;
                              > -Co jest najwyzsza wartoscia dla czlowieka.
                              > -a dla mnie to jest zdrowie.
                              > ale pytanie watkowe ,nadal jest aktualne.

                              Zdrowie postrzegane jako najwyzsza wartosc jest malo logiczne. Logika ta wynika
                              chyba z leku przed chorobami lub wypadkami. Zdrowie jak i zycie w ogole jest
                              bardzo przejsciowa sprawa wiec nie ma sensu postrzegac je jako taka wartosc.
                              • alicja-ciekawska Re: Wyjasnienie tajemnicy 28.03.05, 18:43

                                >
                                > Problem w ogole zaczyna sie od uzywania slow "budowac na czyms". Samoocena
                                jest
                                >
                                > sygnalem tworzonym przez podswiadomy system w mozgu ktory jest nastrojony na
                                > okreslony *podstawowy* poziom. Do tego poziomu dodaja sie lub odejmuja sygnaly
                                > z otoczenia. Chodzi wiec po pierwsze o to zeby ten podstawowy poziom byl
                                wysoki
                                > ale to jest nastrajane glownie w mlodosci i czesciowo wrodzone. Z poziomu
                                > swiadomego mozna kontrolowac wplyw sygnalow zewnetrznych na samoocene i
                                > w ogole wplyw sygnalu samooceny na stan swiadomosci.
                                >
                                > A wiec w stanie normalnego nastrojenia poziom podstawowy samooceny jest wysoki
                                > a przy wysokim poziomie samoswiadomosci wplyw sygnalow zewnetrznych jest
                                > niewielki. Czyli jak widzisz samooceny nie trzeba wtedy na niczym "budowac":)
                                > Ona po prostu jest na odpowiednim poziomie tak jak temperatura ciala,
                                cisnienie
                                >
                                > krwi czy puls.
                                >
                                > Inna sprawa to co robic gdy systemy nie dzialaja i nie sa nastrojone
                                prawidlowo
                                > a przez to poziom samooceny jest zbyt niski.

                                Musimy jedynie uciszyc,
                                nekajacy nas krytyczny glos wewnetrzny.
                                Poniewaz nasze mysli moga byc znieksztalcone i nielogiczne....


                                >
                                > chyba z leku przed chorobami lub wypadkami.
                                -pewnie tak jest.

                                Zdrowie jak i zycie w ogole jest
                                > bardzo przejsciowa sprawa wiec nie ma sensu postrzegac je jako taka wartosc.

                                a jako co nalezy je postrzegac?
                                • psychoguru Krytyczny glos wewnetrzny 28.03.05, 19:57
                                  alicja-ciekawska napisała:

                                  > Musimy jedynie uciszyc,
                                  > nekajacy nas krytyczny glos wewnetrzny.
                                  A wiesz co to jest ten "glos wewnetrzny"? W twoim mozgu "ktos" lub
                                  "cos" mowi do "ciebie"??? "Kto" mowi do "ciebie"? Kim jestes "ty"
                                  ze do "ciebie" mowi "ktos"?

                                  Dlaczego "glos wewnetrzny" nas "neka" i jest "krytyczny"?

                                  > Poniewaz nasze mysli moga byc znieksztalcone i nielogiczne....

                                  Przez co/kogo?

                                  > Zdrowie jak i zycie w ogole jest
                                  > > bardzo przejsciowa sprawa wiec nie ma sensu postrzegac je jako taka warto
                                  > sc.
                                  > a jako co nalezy je postrzegac?

                                  No na przyklad tak jak pogode:).
                                  • alicja-ciekawska Re: Krytyczny glos wewnetrzny 28.03.05, 20:10
                                    psychoguru napisała:

                                    > alicja-ciekawska napisała:
                                    >
                                    > > Musimy jedynie uciszyc,
                                    > > nekajacy nas krytyczny glos wewnetrzny.
                                    > A wiesz co to jest ten "glos wewnetrzny"? W twoim mozgu "ktos" lub
                                    > "cos" mowi do "ciebie"??? "Kto" mowi do "ciebie"? Kim jestes "ty"
                                    > ze do "ciebie" mowi "ktos"?
                                    >
                                    To nie "glos"cos do mnie mowi....
                                    Tylko ja sama oceniam sie zbyt krytycznie .
                                    Na przyklad jesli mi co nie wychodzi,od razu mysle ze inni by sobie z tym
                                    poradzili.
                                    To powoduje ze mysle o sobie jako o nieudaczniku.
                                    Nie umiem obiektywnie do tego podejsc.


                                    > Dlaczego "glos wewnetrzny" nas "neka" i jest "krytyczny"?
                                    >
                                    > > Poniewaz nasze mysli moga byc znieksztalcone i nielogiczne....
                                    >
                                    > Przez co/kogo?

                                    np;nasze wychowanie jesli oczekiwano od nas zbyt wiele..



                                    >
                                    > > Zdrowie jak i zycie w ogole jest
                                    > > > bardzo przejsciowa sprawa wiec nie ma sensu postrzegac je jako taka
                                    > warto
                                    > > sc.
                                    > > a jako co nalezy je postrzegac?
                                    >
                                    > No na przyklad tak jak pogode:).
                                    • psychoguru Znieksztalcone mysli 28.03.05, 23:12
                                      alicja-ciekawska napisała:

                                      > To nie "glos"cos do mnie mowi....
                                      > Tylko ja sama oceniam sie zbyt krytycznie .
                                      > Na przyklad jesli mi co nie wychodzi,od razu mysle ze inni by sobie z tym
                                      > poradzili.
                                      > To powoduje ze mysle o sobie jako o nieudaczniku.
                                      > Nie umiem obiektywnie do tego podejsc.

                                      A czy wiesz dlaczego? Jezeli sama oceniasz sie krytycznie to dlaczego
                                      nie mozesz sie zaczac oceniac bezkrytycznie? No bo wiesz ze oceniasz
                                      sie krytycznie.

                                      Czyli oceniasz sie krytycznie i wiesz o tym a nie mozesz przestac
                                      sie tak oceniac. Jak rozwiazac ta zagadke?

                                      > > Dlaczego "glos wewnetrzny" nas "neka" i jest "krytyczny"?
                                      > > > Poniewaz nasze mysli moga byc znieksztalcone i nielogiczne....
                                      > > Przez co/kogo?
                                      > np;nasze wychowanie jesli oczekiwano od nas zbyt wiele..

                                      A gdzie jest to co powoduje 'znieksztalcone i nielogiczne mysli'?
                                      • alicja-ciekawska Re: Znieksztalcone mysli 29.03.05, 11:00
                                        psychoguru napisała:

                                        > alicja-ciekawska napisała:
                                        >
                                        > > To nie "glos"cos do mnie mowi....
                                        > > Tylko ja sama oceniam sie zbyt krytycznie .
                                        > > Na przyklad jesli mi co nie wychodzi,od razu mysle ze inni by sobie z tym
                                        >
                                        > > poradzili.
                                        > > To powoduje ze mysle o sobie jako o nieudaczniku.
                                        > > Nie umiem obiektywnie do tego podejsc.
                                        >
                                        > A czy wiesz dlaczego? Jezeli sama oceniasz sie krytycznie to dlaczego
                                        > nie mozesz sie zaczac oceniac bezkrytycznie? No bo wiesz ze oceniasz
                                        > sie krytycznie.

                                        -domyslam sie ze porownuje sie z moimi Autorytetami,czyli osobami ktore mi
                                        imponuja.


                                        W krytyce nie ma nic zlego ,jesli na nas budujaco wplywa.Jesli nam pomaga.
                                        Jesli powoduje strach przed podejmowaniem decyzji ,jest wtedy nie sama krytyka
                                        zla.
                                        Tylko nieumiejetnosc przyjmowania jej.
                                        • psychoguru Domyslanie 29.03.05, 12:15
                                          alicja-ciekawska napisała:

                                          > -domyslam sie ze porownuje sie z moimi Autorytetami,czyli osobami ktore mi
                                          > imponuja.

                                          Czyli ty domyslasz sie co ty robisz??? Czyli nie bardzo wiesz co robisz??

                                          A kto sa twoje Autorytety?

                                          > W krytyce nie ma nic zlego ,jesli na nas budujaco wplywa.Jesli nam pomaga.
                                          > Jesli powoduje strach przed podejmowaniem decyzji ,jest wtedy nie sama
                                          krytyka
                                          > zla.
                                          > Tylko nieumiejetnosc przyjmowania jej.

                                          A co to jest umiejetnosc przyjmowania?
                                          • alicja-ciekawska Re: Domyslanie 29.03.05, 12:31
                                            psychoguru napisała:

                                            > alicja-ciekawska napisała:
                                            >
                                            > > -domyslam sie ze porownuje sie z moimi Autorytetami,czyli osobami ktore m
                                            > i
                                            > > imponuja.
                                            >
                                            > Czyli ty domyslasz sie co ty robisz??? Czyli nie bardzo wiesz co robisz??
                                            >
                                            Tak ,nie jestem zupelnie pewna tego co robie .

                                            > A kto sa twoje Autorytety?

                                            kazdy ma jekies Autorytety ,Ty tez !
                                            -czy nie ?


                                            > > W krytyce nie ma nic zlego ,jesli na nas budujaco wplywa.Jesli nam pomaga
                                            > .
                                            > > Jesli powoduje strach przed podejmowaniem decyzji ,jest wtedy nie sama
                                            > krytyka
                                            > > zla.
                                            > > Tylko nieumiejetnosc przyjmowania jej.

                                            > A co to jest umiejetnosc przyjmowania?

                                            jak bym to wiedziala ,to pewnie nie okupowalabym tego Forum,i nie zadawala
                                            glupich pytan.
                                            • psychoguru ja=mojmozg 29.03.05, 17:34
                                              alicja-ciekawska napisała:

                                              > > Czyli ty domyslasz sie co ty robisz??? Czyli nie bardzo wiesz co robisz?
                                              > ?
                                              > >
                                              > Tak ,nie jestem zupelnie pewna tego co robie .

                                              Tu chodzilo chyba o cos innego? Robisz cos o czym sie domyslasz?

                                              > > A kto sa twoje Autorytety?
                                              >
                                              > kazdy ma jekies Autorytety ,Ty tez !
                                              > -czy nie ?

                                              Eeee, nie.

                                              > > > Tylko nieumiejetnosc przyjmowania jej.
                                              > > A co to jest umiejetnosc przyjmowania?
                                              > jak bym to wiedziala ,to pewnie nie okupowalabym tego Forum,i nie zadawala
                                              > glupich pytan.

                                              No a czy zdajesz sobie sprawe ze ja=mojmozg ?
      • psychoguru Właściwie czemu 25.03.05, 07:50
        greengrey napisała:

        > Akceptacja -przez innych - Ciebie taką jaką jesteś.
        > Pozytywne wzmacnienie przez nich twoich dobrych cech..
        > a tak właściwie czemu także nie budować poczucia własnej wartości na
        talencie,
        > pracy,osiągnięciach, a nawet na dobrym wyglądzie?

        Dobre pytanie.

        Mozna powiedziec ze to jest samoocena generowana w mozgu w decydujacej mierze
        na podstawie sygnalow zewnetrznych.

        Pol biedy jesli z zewnatrz plyna caly czas silne sygnaly pozytywne. Ale co
        bedzie sie dzialo jesli te sygnaly nie beda silne lub beda wrecz negatywne?
        Realistycznie zwykle w zyciu jest sporo sygnalow negatywnych z zewnatrz a
        pozytywnych nie za duzo.

        Wezmy po kolei wymienione czynniki:

        akceptacja przez innych - fajne tylko ze powoduje calkowite uzaleznienie
        samooceny od oceny przez innych. Niestety trudno liczyc na to ze oceny beda
        zawsze pozytywne chocby z tego wzgledu ze jest masa ludzi podwyzszajacych
        swoja samoocene przez wydawanie negatywnych ocen o innych

        talent - fajne tylko ze talent to cos unikalnego, rzadko spotykanego wiec co
        ma robic wiekszosc ktora nie ma talentu? Na dodatek okazuje sie ze w zyciu ludzi
        utalentowanych sa kolosalne problemy jesli samoocena jest na podstawie sygnalow
        zewnetrznych bo wtedy musza sprostac konkurencji innych talentow.

        praca - fajne tylko ze praca moze przynosic wyniki niezalezne od nas. Na
        przyklad ktos pracuje jak mrowa w firmie bo na tym bazuje samoocena ale go
        zwalniaja bo jest reorganizacja.

        osiagniecia - przez osiagniecia rozumie sie cos niezwyklego, na przyklad
        zrobienie kupy kasy. Ale co ma powiedziec zdecydowana wiekszosc ktora nie
        ma osiagniec?

        dobry wyglad - to jest pojecie bardzo wzgledne ale i tak problem jest w tym
        ze jest to ulotne. Dzisiaj ma sie dobry wyglad a jutro nie. Na przyklad w
        pieknym biuscie wykryty jest rak i trzeba go obciac. I w ogole co ma robic
        wiekszosc ktora ma sredni wyglad? Praktyka dowodzi zreszta ze osoby z samoocena
        bazujaca na wygladzie co sie spotyka czesto w srodowiskach aktorow i modeli
        maja w zyciu prawie zawsze kolosalne problemy. Te problemy to niestabilne
        zwiazki, kryzysy psychiczne, wpadanie w uzaleznienia. Wynikaja one z tego ze
        wyglad ma w stalym zwiazku male znaczenie. Mozna powiedziec ze staly zwiazek
        zaczyna sie wtedy gdy partnerzy przestaja dostrzegac swoj wyglad, a to jest
        sprzeczne z samoocena bazujaca na wygladzie i stad ciagle poszukiwanie nowych
        partnerow. Poza tym wyglad przemija co doswiadczaja najlepiej modelki
        zastepowane szybko przez swiezutki towar. Stad kryzysys psychiczne i
        uzaleznienia.

        Wiec tylko samoocena autonomiczna gwarantuje harmonijne zycie.
        • agnida Re: Właściwie czemu 25.03.05, 08:02
          >
          > Wiec tylko samoocena autonomiczna gwarantuje harmonijne zycie.


          no ale co to takiego ta samoocena autonomiczna???
          • psychoguru Samoocena autonomiczna 25.03.05, 09:21
            agnida napisała:

            > no ale co to takiego ta samoocena autonomiczna???

            Trzeba bylo czytac pare pieter wyzej:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=22045109&a=22046264
    • czarny.baca Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 25.03.05, 20:31
      poczucie wartosci dziecka powinni budowac rodzice. najgorzej jest jak wymagaja
      za duzo a dziecko nie jest w stanie sprostac tym wymaganiom- i wtedy dołuja,
      wytykaja same wady.
      mnie nauczyli pisac i czytac w wieku 3,5 roku albo 4, nie pamietam a odebrali
      mi kawalek dziecinstwa. pozniej w szkole byly pretensje ze sie nie ucze, a mi
      sie nudzilo na lekcjach i tak zostało na wiele lat:) Zrobili jeden blad-
      chcieli zebym byl najlepszy ze wszystkich we wszystkim a tak sie nie da (teraz
      oni tez to wiedza). a ja sie dolowalem z tego powodu.
      teraz mi to przeszlo:)

      jestem pilotem jumbo jetów i jestem najlepszy
      • beate1 Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 25.03.05, 20:39
        przegięcie w drugą stronę też nie jest zdrowe; jeśli chcesz za coś się zabrać i
        słyszysz, że po co, skoro będzie baardzo trudno, to naprawdę można zwątpić w
        siebie
        • czarny.baca Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 25.03.05, 20:49
          widzisz to jest tak: raz wymagaja za duzo- nie sprawdza sie. poźniej robia tak
          jak ty mówisz- wszystko za trudne, nie dasz rady (jak pierwsze nie skutkuje).

          a ja wiem ze ani pierwsze ani drugie nie skutkuje i dla moich przyszlych dzieci
          mam nadzieje ze znajde złoty srodek, tak sobie to uśrednie, niech będą w jednym
          najlepsze :)
          • beate1 Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 25.03.05, 20:56
            > (jak pierwsze nie skutkuje)
            nie tylko wtedy, bo ja też umiałam czytać, kiedy poszłam do szkoły, ale nie
            żałowałam tego (umiejętności czytania:)

            > niech będą w jednym najlepsze :)

            i niech mają z tego autentyczną przyjemność, coś dla siebie
            przynajmniej moje (ewentualne przyszłe :))
            • czarny.baca Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 25.03.05, 21:01
              mnie chodzi o to samo, dokładnie. jak nie bedzie lubic to nie bedzie
              najlepsze:))) a przynajmniej bardzo dobre
    • beate1 Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 25.03.05, 20:33
      jednego serca trzeba mi na ziemi

      niekoniecznie w kontekście damsko-męskim (chociaż wskazane :)), po prostu
      kogoś, na kogo można liczyć i -równie ważne- kto na mnie liczy, bo to znaczy,
      że uważa, że jestem w stanie coś zrobić, pomóc, że mam coś, czym mogę się
      podzielić
      • czarny.baca Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 25.03.05, 20:36
        no i o to chodzi:)
    • isabelle7 Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 25.03.05, 21:07
      Ciekawy temat.


      > nie mozna budowac poczucia wlasnej wartosci na,wygladzie,talencie,slawie czy
      > fortunie.
      > Wobec czego co tak naprawde sie liczy ?


      napewno nie na tym co napisane bo to by znaczyło, że jestes wartościowym
      człowiekiem bo jestes sławny, zrobiłes kariere np masz firme, pieniadze.
      I wtedy taka osoba ma duzo ludzi wokol siebie. Tylko jacy to sa ludzie?
      bardzije tacy, ktoryz licza na korzysci, a przynajmniej wtedy jak im bedzie zle.

      Ludzie sławy nie zawsze sa wartosciowi, czesto umieja grac, sa wyrachowani itp
      Mysle, ze taki spsob bytowania niejako wymaga od nich srodowisko w ktoym sa. I
      dlatego tak trudno im o szczera przyjazn o milosci itd

      Wartosc czlowieka jak sama nazwa mowi to wartosc czlowieka czyli to wszystko co
      wnim łacznie z wadami zaletami talentami pasjami charakterem osobowoscia
      upodobaniami marzeniami. To jego opoka zewnetrzna i wewnetrzna. A nie to co
      wokol niego - sława, pieniadze, znajomosci, itd

      W gruncie rzeczy jak czlowiek wyladuje na wyspie labo przezyje kataklimz to
      zostanie sam ze soba czyli ze swoimi wartosciami.

      Oosby ktore akceptuja sie tzn lubia sie i kochaj swiat umieja sie cieszyc z
      malych rzeczy. Emanuja taka radoscia, sa optymistycznie nastawione do swiata
      tak bez presji ze tak trzeba. Ludzie ktoryz wiedza, ze nic nie maja na
      wiecznosc, ze wszystko przemija - stanowisko, pieniadze i zycie inaczej patrza
      na swiat dostrzegaja jego walory. maja przyjaciol, umieja kochac a nie tylko
      wzdychac ach i och. I o dziwo przyciagaja do siebie wiele osob, ale sa to osoby
      nie takie jak w przypadku przyciagani do osob ktore cos maja w sensie
      materialnym.
      • psychoguru Maslo maslane 28.03.05, 20:00
        isabelle7 napisała:

        > > nie mozna budowac poczucia wlasnej wartosci na,wygladzie,talencie,slawie
        > czy
        > > fortunie.
        > > Wobec czego co tak naprawde sie liczy ?
        > Wartosc czlowieka jak sama nazwa mowi to wartosc czlowieka czyli to wszystko
        co
        >
        > wnim łacznie z wadami zaletami talentami pasjami charakterem osobowoscia
        > upodobaniami marzeniami. To jego opoka zewnetrzna i wewnetrzna. A nie to co
        > wokol niego - sława, pieniadze, znajomosci, itd

        Taaaak, wartosc czlowieka to wartosc czlowieka... jak sama nazwa mowi hehe.
    • armia5 Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 25.03.05, 23:47
      Budowanie poczucia wartości to męka , ale jak to się mówi przez cierpienie do
      gwiazd.
    • rybolog Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 28.03.05, 19:26
      Moralnosc i zasady...tylko to :)
      • luty10 Re: poczucia wartosci nie mozna zbudowac... 29.03.05, 04:00
        swoja wartosc sie odkrywa...
        budowanie poczucia wartosci jest nieetyczne...
        a Ty rybie nie postepujesz 'moralnie' by swoje poczucie wartosci
        zbudowac, postepujesz 'moralnie', bo swoja wartosc znasz i cenisz...
        chyba, ze sie myle...:))
    • iwonka1981 Re: budowanie poczucia wlasnej wartosci.. 29.03.05, 13:24
      Poczucie własnej wartości kształtuje i umacnia się (albo spada!) w dużej mierze dzięki ludziom, ktorzy są wokół. Nikt mi nei wmówi, że poczucie to tworzymy sobie sami, bez pomocy ani udziału nikogo. Gdybyśmy żyli na bezludnej wyspie, mielibyśmy inne poczucie własnej wartości, niż żyjąc wśród ludzi. A tu? I nasz wygląd wplywa na to jak odbierają nas ludzie, nasze umiejętności, nasze zainteresowania, to jacy jesteśmy, to jak mówimy, co robimy... Świadomość robienia czegoś "doniosłego" i dobrego oraz akceptacja i pochwała tego przez innych ludzi - tworzy (wysokie) poczucie naszej wartości.
      • psychoguru Pochwała przez innych ludzi 29.03.05, 17:38
        iwonka1981 napisała:

        > Poczucie własnej wartości kształtuje i umacnia się (albo spada!) w dużej
        mierze
        > dzięki ludziom, ktorzy są wokół. Nikt mi nei wmówi, że poczucie to tworzymy
        so
        > bie sami, bez pomocy ani udziału nikogo. Gdybyśmy żyli na bezludnej wyspie,
        mie
        > libyśmy inne poczucie własnej wartości, niż żyjąc wśród ludzi. A tu? I nasz
        wyg
        > ląd wplywa na to jak odbierają nas ludzie, nasze umiejętności, nasze
        zaintereso
        > wania, to jacy jesteśmy, to jak mówimy, co robimy... Świadomość robienia
        czegoś
        > "doniosłego" i dobrego oraz akceptacja i pochwała tego przez innych ludzi -
        tw
        > orzy (wysokie) poczucie naszej wartości.

        No a jezeli inni nas nie chwala a nawet opierdzielitkowuja? A moze nie chwala
        bo nie chca chwalic? Albo sa upierdliwi? Albo nie chca chwalic bo nie chca
        zebysymy mieli poczucie naszej wartosci? Co wtedy?
        • isabar Re: Pochwała przez innych ludzi 29.03.05, 17:53
          No wlasnie, jak nie mamy wbudowanego poczucia wlasnej wartosci to wtedy caly
          swiat sie rozpada.
          Jestesmy albo the best albo bezwartosciowi, gdy dziecko tego doswiadcza to
          glowny mechanizm powstawania narcyzmu.
          Czujemy, ze tacy jacy jestesmy na prawde jestesmy nic nie warci wytwarzamy wiec
          falszywe ja, to ktore podoba sie innym, gdy spotykamy kogos kto nas krytykuje,
          to nasze falszywe nadmuchane ja peka jak banka mydlana, jestesmy zerem
          Dlatego narcyzi w ciagu zycia stosuja coraz to nowe mocniejsze mechaniymy
          obronne, czasem calkiem niezle funkcjonuja- do czasu zalamania
          Pozdr-sorry za ang.literki
          • isabar Re: Pochwała przez innych ludzi 29.03.05, 17:56
            Nie twierdze ze mi fajnie jak mnie krytykuje, milo jak mnie lubia.
            Nie zdycham jednak gdy ktos mnie krytykuje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka