Dodaj do ulubionych

Dzień Szatana

25.03.05, 11:03
Czy wiecie, że w dawnych czasach Wielki Piątek był uznawany za jedyny dzień w
roku, kiedy władzy nad światem nie sprawuje Bóg /jest w grobie/, tylko diabeł?
Dlatego ludzie pobożni szczególnie się pilnowali, aby nie zgrzeszyć i nie
zepsuć sobie kartoteki, bo tego dnia nie mogli liczyc na odgórną pomoc.
Znowuż czarownice i sataniści tego dnia mieli święto i folgowali
najczarniejszym instynktom!...
Co byście robili, gdybyście na dzień oddali władzę nad sobą Ciemnej Stronie
Mocy i nie musieli liczyć się z konsekwencjami /np. nazajutrz byłoby wszystko
anulowane/? Jak byście grzeszyli? Jak wygląda wasz Mr Hyde?
Mój jest, oczywiście, niesamowitą laską, która oddaje się rozpuście i
skrajnemu hedonizmowi i ma w d.. wszystko, co nieprzyjemne, a światem
przejmuje sie o tyle, o ile jest w stanie ja rozbawić czy zaciekawić. W
gruncie rzeczy dośc niewinne to, nie? Bujać się przez cały czas w pachnącym i
onirycznym, zmysłowym obłoku i pluć stamtąd jakimś glutem czekolady na
wzniosłe oblicze np. Romana Giertcha /myślałby, że to ptak/, bawić się i
śmiać ze wszystkiego wraz z moim kochankiem.. Pociągać za sznurki ziemskiego
teatrzyku... Takie psikusy robić, jak grupa Wolanda w Mistrzu i
Małgorzacie... Taki jest mój diabeł, grzech i ja. Fajne?
Obserwuj wątek
    • lunar1978 Re: Dzień Szatana 25.03.05, 11:08
      He ... nie wiedziałem. A więc witajcie w Mrocznym Królestwie Szatana.
      • marybellows Re: Dzień Szatana 25.03.05, 16:25
        Witaj, Lunar! Szatan już wyprężył ogon, a to znaczy, że zbiera się do skoku.
        Naszym zadaniem jest wskoczyć mu na grzbiet i polecieć wraz z nim! Gotów?!
        • m.malone Re: Dzień Szatana 25.03.05, 16:28
          Tylko przed północą puście ten ogon. Albo zabierzcie laptopa, bo nie wiem czy
          tetesa do piekła już dotarła (gdzie niechybnie jej miejsce)
          • m.malone Tepesa nie tetesa 25.03.05, 16:28

          • marybellows Re: Dzień Szatana 25.03.05, 16:30
            Malon, na ogonie ojca mego jest miejsca wiele, a więc...?
            /Żart, żart, czasem mam głupie żarty, jakby co!/
            • m.malone Re: Dzień Szatana 25.03.05, 16:32
              ja tam jeszcze poczekam. I tak tam trafię:) Po co ten pośpiech?
              • marybellows Re: Dzień Szatana 25.03.05, 16:50
                Malon, już wiem, już załapałam!
                NA TYM FORUM TO TY NOSISZ WIDŁY!!!
                No nie? :)))
                • m.malone Ja... 26.03.05, 03:30
                  ale nic nimi nie roztrząsam.O!
    • ziemiomorze Re: Dzień Szatana 25.03.05, 11:11
      Wiele osob tutaj nie liczy sie z konsekwencjami i oddaje wladzy swojego
      wlasnego prywatnego Szatana.

      Psikusy? Tylko przy pomocy bazooki,
      • marybellows Re: Dzień Szatana 25.03.05, 16:29
        Oj, ziemiomorze, gdy ktoś pisze "wiele osób tutaj.." - zawsze jakoś wydaje mi
        się, że chciałby "ja" - a jak tak, to gratuluję! - podasz jakieś szczegóły? :)))
    • lunar1978 Re: Dzień Szatana 25.03.05, 11:19
      Tak sobie przeczytałem jeszcze raz ... i żadnego grzechu tutaj
      nie widzę :-))) Nawet nie będzie co anulować :-))) Ale fajny
      ten Twój grzech :-)) Jak wymyślę swój to coś tu jeszcze skrobnę,
      bo jakoś nie mam grzesznej weny :-)))
      • marybellows Re: Dzień Szatana 25.03.05, 16:41
        Jak to nie grzech: śmiać się z Romana?!!! :)))
        Napisz o swoim grzechu, jeśli się nie wstydzisz - a nie sprawi ci to trudnosci,
        bo przecież jesteś znanym forumowym bezwstydnikiem! :))) Jestem ciekawa, jaki
        jest lunarowy grzech?... Na pewno coś więcej niż zjedzenie kiełbasy w poście!..
    • paco_lopez Re: Dzień Szatana 25.03.05, 11:35
      No i jak w takim warunkach przekonac tego twojego Romana, ze seks to nie grzech.

      Ja tam co dziennie przestepstwo popełniam.
      • marybellows Re: Dzień Szatana 25.03.05, 16:44
        Sprawę uważam za trudną, o ile nie beznadziejną! A Roman? Czy naprawde mój ci
        on? Tylko jeszcze o tym nie wie?.. To chyba się nigdy, biedaczek, nie dowie...
    • m.malone Re: Dzień Szatana 25.03.05, 12:29
      Hella:)))))
      • marybellows Re: Dzień Szatana 25.03.05, 16:47
        A ja, panie Malon, za Małgorzatę chciałam! Ale może i masz Pan rację, że Hella
        bardziej mi pasuje!.. Czy to była ta goła, ruda, z pręgą na szyi? Ok, może być!
        • m.malone Re: Dzień Szatana 26.03.05, 03:31
          Dokładnie ta. Goła i ruda:)))))
    • lunar1978 Re: Dzień Szatana 25.03.05, 19:26
      Jak na dzień Szatana przystało przywitam słowami
      AVE LUCIFER !!!

      marybellows napisała:

      > Jak to nie grzech: śmiać się z Romana?!!! :)))
      > Napisz o swoim grzechu, jeśli się nie wstydzisz - a nie sprawi ci to trudnosci,
      >
      > bo przecież jesteś znanym forumowym bezwstydnikiem! :))) Jestem ciekawa, jaki
      > jest lunarowy grzech?... Na pewno coś więcej niż zjedzenie kiełbasy w poście!..

      Fakt. Śmianie się Romanowi w oczy to rzeczywiście nieładnie :-))
      Myślisz że jestem zdolny do zjedzenia kiełbachy w poście? Ja ją ledwie
      powąchałem a już mam wyrzuty sumienia a Ty mnie namawiasz na więcej :-)))

      No dobra, a teraz mój grzech:

      Idę sobie miastem i widzę desperata, który chce skoczyć z dachu wierzowca.
      Myślę sobie: Chłopie tak łatwo to ci nie pójdzie, nie ze mną te numery.
      Zadaję sobie trud wejścia mimo że wysoko. Nawiązuję z delikwentem rozmowę,
      on jest wściekły że ktoś mu przeszkadza. Ale ja się nie poddaję. W końcu
      go przekonuję by podał mi rękę. Opowiada mi całą historię życia i wszystko
      co "leży mu na wątrobie" On jest szczęśliwy że ktoś przekonał,bo moje
      argumenty były bardzo przekonujące. W jednej chwili zrozumiał jak bardzo
      chce żyć, jaki był głupi, normalnie pali się ze wstydu, po nogach mnie
      całuje i po rękach też, nie wie jak ma mi dziękować. No to fajnie, a teraz
      spójrz na dół i co myślisz? Mówi że gdyby nie ja to by skoczył. Fakt, ale
      nie skoczyłeś, bo ja cię sam zepchnę ... I spycham go z dwudziestego
      piętra. Nie ma chyba nic "piękniejszego" niż dać komuś nadzieję, a później
      ot tak sobie zepchnąć. Ciekawe co taki ktoś musiałby myśleć ...






      • czarny.baca Re: Dzień Szatana 25.03.05, 19:32
        lunar, o czym ty mówisz, az mnie zmroziło, brrrrr
      • czarny.baca Re: Dzień Szatana 25.03.05, 19:52
        "Mówi że gdyby nie ja to by skoczył. Fakt, ale
        nie skoczyłeś, bo ja cię sam zepchnę ... I spycham go z dwudziestego
        piętra. Nie ma chyba nic "piękniejszego" niż dać komuś nadzieję, a później
        ot tak sobie zepchnąć. Ciekawe co taki ktoś musiałby myśleć ... "

        gosc nie miałby czasu na myślenie, ale w tym wszystkim co napisałes chyba to
        jest najlepsze








        • lunar1978 Re: Dzień Szatana 25.03.05, 19:54
          no jak to nie, spadanie dwadzieścia pięter w dół to trochę
          czasu zajmuje ... nie?
          • xy2 Re: Dzień Szatana 25.03.05, 19:58
            nie ma szans, zawal od razu
            ale nie wiem i nie chce wiedziec. ja w kazdym razie nie zatrudniłbym cie jako
            negocjatora;)
      • beate1 Re: Dzień Szatana 25.03.05, 20:04
        lunar1978 napisał:

        > Jak na dzień Szatana przystało przywitam słowami
        > AVE LUCIFER !!!
        >
        > marybellows napisała:
        >
        > > Jak to nie grzech: śmiać się z Romana?!!! :)))
        > > Napisz o swoim grzechu, jeśli się nie wstydzisz - a nie sprawi ci to trud
        > nosci,
        > >
        > > bo przecież jesteś znanym forumowym bezwstydnikiem! :))) Jestem ciekawa,
        > jaki
        > > jest lunarowy grzech?... Na pewno coś więcej niż zjedzenie kiełbasy w poś
        > cie!..
        >
        > Fakt. Śmianie się Romanowi w oczy to rzeczywiście nieładnie :-))
        > Myślisz że jestem zdolny do zjedzenia kiełbachy w poście? Ja ją ledwie
        > powąchałem a już mam wyrzuty sumienia a Ty mnie namawiasz na więcej :-)))
        >
        > No dobra, a teraz mój grzech:
        >
        > Idę sobie miastem i widzę desperata, który chce skoczyć z dachu wierzowca.
        > Myślę sobie: Chłopie tak łatwo to ci nie pójdzie, nie ze mną te numery.
        > Zadaję sobie trud wejścia mimo że wysoko. Nawiązuję z delikwentem rozmowę,
        > on jest wściekły że ktoś mu przeszkadza. Ale ja się nie poddaję. W końcu
        > go przekonuję by podał mi rękę. Opowiada mi całą historię życia i wszystko
        > co "leży mu na wątrobie" On jest szczęśliwy że ktoś przekonał,bo moje
        > argumenty były bardzo przekonujące. W jednej chwili zrozumiał jak bardzo
        > chce żyć, jaki był głupi, normalnie pali się ze wstydu, po nogach mnie
        > całuje i po rękach też, nie wie jak ma mi dziękować. No to fajnie, a teraz
        > spójrz na dół i co myślisz? Mówi że gdyby nie ja to by skoczył. Fakt, ale
        > nie skoczyłeś, bo ja cię sam zepchnę ... I spycham go z dwudziestego
        > piętra. Nie ma chyba nic "piękniejszego" niż dać komuś nadzieję, a później
        > ot tak sobie zepchnąć. Ciekawe co taki ktoś musiałby myśleć ...
        >
        >
        >
        >
        >
        >
        jest taka teoria, że jak się uratuje komuś życie to jest się za nie
        odpowiedzialnym
        może stąd Twój czarny humorek :)
      • marybellows Re: Dzień Szatana 26.03.05, 14:11
        Lunar: oddaję ci honory jako wyżej zaawansowanemu w grzechu! Jesteś generałem
        piekieł a ja kapitanem. Tak to widzę. Generałem armii piekielnej jest
        oczywiście Malon.
        Podobało mi się twoje wyznanie! Zawsze wiedziałam, że idzie za tobą Moc większa
        niż ta, jaką zyskuje człowiek po spożyciu postnej kiełbasy! Przy twojej
        perwersji wysiada moja skromna /ale powabna!/ ruja i poróbstwo.
        Twój grzech jest spełnia najwyższe standardy: jest przewrotny jak sam Książę
        Ciemności o imieniu nawiązującym do światła, który zresztą na poczatku był
        aniołem - a blisko jedno od drugiego! To, co opisałeś, jest zabawą na granicy
        ciemności i światła, anielskosci i diabelstwa. Przewrotną i pociagającą. Mniam!
        Myślę, że twój denat lecąc w dół ułożyłby kolejną "Balladę Morderców". A ty,
        Lunar, jak Loretta, niby normals, nieśmiały nawet, a jednak... APAGE! /..tak
        sie chyba żegna diabły, nie? - ale u nich to chyba niegrzecznie jak u
        nas "Spadaj!" - ale diabły nie sa grzeczne, to chyba jest ok i bez urazy?/
    • lunar1978 Re: Dzień Szatana 25.03.05, 19:38
      Noi miałem wymyślić coś więcej niż zjedzenie kiełbachy w poście
      to wymysliłem, a co :-)))
      • czarny.baca Re: Dzień Szatana 25.03.05, 19:41
        mnie by cos takiego do głowy nie przyszło, juz predzej zjadłbym kiełbache ktora
        srednio lubie
      • alicja-ciekawska Re: Dzień Szatana 25.03.05, 19:46
        lunar1978 napisał:

        > Noi miałem wymyślić coś więcej niż zjedzenie kiełbachy w poście
        > to wymysliłem, a co :-)))


        Lunarku
        Odznaczam Cie literacka nagroda Puli-ali-cera....
        podobalo mi sie..
        • lunar1978 Re: Dzień Szatana 25.03.05, 19:50
          Ali cera jest bardzo, bardzo ładna :-)))
    • lunar1978 Re: Dzień Szatana 25.03.05, 19:47
      No coś Ty, powyrywaj chociaż kwiatki z klombu, zjedzenie
      kiełbasy jest zbyt banalne :-)))
      • lunar1978 Re: Dzień Szatana 25.03.05, 19:48
        to do bacy było ...
      • czarny.baca Re: Dzień Szatana 25.03.05, 19:49
        tak:)

        fajnie czytało sie tą historyjke, ale zakończenie bylo przerażające: dać
        nadzieje i zabic. przerazajacy scenariusz
      • beate1 Re: Dzień Szatana 25.03.05, 19:49
        zrywanie kwiatków z klombu byłoby o tyle oryginalniejsze, że jeszcze na
        niewielu klombach rosną :)
        • lunar1978 Re: Dzień Szatana 25.03.05, 19:51
          no i dlatego byłoby takie okrutne, że nawet nie wiem czy dało
          by się to tak poprostu anulować :-)))
    • rybolog Nie chce psuc zabawy... 25.03.05, 20:26
      Ale to Jezus umarl a nie Bog. Bog sie na to wszystko sadystycznie patrzyl kiwal
      glowa i powtarzal: Jak se poslales, tak sie wyspisz.

      A szatana to ja osobiscie poznalem. Za babe sie przebral (bo szatan to chlop) i
      wmawial mi ze jest matka mojej zony. Oczywiscie nie uwierzylem, glupi przeciez
      nie jestem :)
      • czarny.baca Re: Nie chce psuc zabawy... 25.03.05, 20:32
        rewelacja:)))))))))
      • beate1 Re: Nie chce psuc zabawy... 25.03.05, 22:12
        > Ale to Jezus umarl a nie Bog. Bog sie na to wszystko sadystycznie patrzyl
        kiwal
        >
        > glowa i powtarzal: Jak se poslales, tak sie wyspisz.

        chyba za bardzo ironizujesz
        • rybolog Re: Nie chce psuc zabawy... 25.03.05, 22:47
          No dobra, juz bede grzeczny, bo mi dobrzy ludzie jeszcze krzywde zrobia...
          • beate1 Re: Nie chce psuc zabawy... 25.03.05, 22:48
            ;)
    • abaddon_696 Mną ciemna noc rządzi 365 dni w roku:) 25.03.05, 21:03
      Dla odmiany zastanawiam się, jaki jest mój "anioł", heh.
      • czarny.baca Re: Mną ciemna noc rządzi 365 dni w roku:) 25.03.05, 21:10
        ja mialem napisac watek o dniu aniołka:)
        ale juz za pozno, uprzedziles mnie;(
      • rybolog Re: Mną ciemna noc rządzi 365 dni w roku:) 25.03.05, 21:15
        Nic sie martw, zawsze jest ten przestepny rok :)
    • fnoll Re: Dzień Szatana 25.03.05, 21:25
      gdy wynosiłem dziś śmieci, to szatan sobie za kontenerem folgował piekielnie
      przy tym pojękując i pomyślałem sobie - niech ma ten jeden dzień dla siebie

      normalnie to bym z dwururki odstrzelił łachmaniarza, nie?
      • lunar1978 Re: Dzień Szatana 25.03.05, 21:30
        taaaa akuuuurat

        Fnoll:

        Szatan,krzyczy, szatan tato
        Biegnie ojciec służba cała
        Patrzą a to myszka mała ...
        :-)))))
        • fnoll Re: Dzień Szatana 25.03.05, 21:35
          taka mała, taka mała
          a jak słonio się
          zesrała

          :D
    • r.richelieu Re: Dzień Szatana 25.03.05, 22:19
      Nie głupio pomyślany jest grzech, że cierpkiemu jabłku na wysokiej gałęzi
      nadaje soczystość.
      Zostań ateistą, będziesz mieć rozpustę bez wydziału aż do wrzodów żołądka
      • marybellows Re: Dzień Szatana 26.03.05, 14:25
        E tam, nie każdy grzech fajny! Niektóre są smętne, a inne wesołe albo ciekawe.
        Typ 1: oszustwa gospodarcze, kłótnie i wulgaryzmy, pomawianie - w sumie raczej
        nuda. Typ 2: Obsesyjne pożądanie czegoś lub kogoś, zemsta po latach,
        obmawianie - ale o ciekawą rzecz, np. że dziadek Władek nosi damską bieliznę.
        • m.malone Re: Dzień Szatana 26.03.05, 19:03
          >dziadek Władek nosi damską bieliznę.

          Noszenie damskiej bielizny to też grzech?
          Patrzcie, to ja tyle lat w grzechu żyję i nic o tym nie wiem:P
          • marybellows Re: Dzień Szatana 26.03.05, 19:20
            A wiesz, Malon, że mamy grzech komplementarny, bo ja śpię w męskich bokserkach?
            • lunar1978 Re: Dzień Szatana 26.03.05, 19:22
              dobrze że nie z bokserem płci męskiej :-))) Rozgrzeszona :-)))
              • marybellows Re: Dzień Szatana 26.03.05, 19:30
                Boksery przez sen boksują i kopią a kołdra spada - nie warto z takimi spać!
                • beate1 Re: Dzień Szatana 26.03.05, 19:33
                  jedyne wyjście - nie dać im usnąć ;)
    • lunar1978 Re: Dzień Szatana 26.03.05, 19:16
      marybellows napisała:

      > Podobało mi się twoje wyznanie! Zawsze wiedziałam, że idzie za tobą Moc większa
      >
      > niż ta, jaką zyskuje człowiek po spożyciu postnej kiełbasy! Przy twojej
      > perwersji wysiada moja skromna /ale powabna!/ ruja i poróbstwo.
      > Twój grzech jest spełnia najwyższe standardy: jest przewrotny jak sam Książę
      > Ciemności o imieniu nawiązującym do światła, który zresztą na poczatku był
      > aniołem - a blisko jedno od drugiego! To, co opisałeś, jest zabawą na granicy
      > ciemności i światła, anielskosci i diabelstwa. Przewrotną i pociagającą. Mniam!

      Widzisz Buka, jestem bardziej grzeszny niż pierwotnie myślałaś ... co?
      Sam nie podejrzewałem siebie o takie rzeczy, ale grzech, który
      później można sobie ot tak anulować, nie może być znowóż taki pospolity.
      Wstyd by był ... miał okazję perfidnie zgrzeszyć, choćby w wyobraźni
      a zjadł tylko zwyczajną parówkę :-)))

      Pozdrawiam serdecznie
      Lunar Lucifer :-)))
      • marybellows Re: Dzień Szatana 26.03.05, 19:24
        A ja właśnie lubie takich ludzi wielowymiarowych, żeby w pierwszej chwili nie
        wyglądali na siebie /szyja się od tego może złamać!/, a z czasem ujawniali się
        uważnemu obserwatorowi jako ho ho ho! :)))
        • lunar1978 Re: Dzień Szatana 26.03.05, 20:14
          Dzięki :-))) ale nie wymyślaj już takich wątków bo przychodzą
          mi później takie pomysły że ho, ho :-))) Dobrze Ci radzę, bo może
          kiedyś tą osobą na dachu wieżowca będziesz Ty i co wtedy? A nie znamy
          się osobiście, nie wiem jak wyglądasz (no trochę z pewnego wątku
          o wyglądzie)więc nie będę mógł Ci wspaniałomyślnie odpuścić po znajomości.
          :-)))))
    • m.malone Wy to chyba jacyś sataniści jesteście:((( nt 26.03.05, 20:17

      • lunar1978 Re: Wy to chyba jacyś sataniści jesteście:((( nt 26.03.05, 20:28
        No coś Ty, jak ktoś taki jak ja czy Buka, mógłby być satanistą :-)))
        Ale choć raz w roku fest pogrzeszyć sobie chyba można, choćby tylko
        w wyobraźni :-)))
        • zza_krzaka Re: Wy to chyba jacyś sataniści jesteście:((( nt 26.03.05, 21:19
          Nie tylko można, ale trzeba - tak dla równowagi:)
        • m.malone Re: Wy to chyba jacyś sataniści jesteście:((( nt 28.03.05, 03:44
          lunar1978 napisał:

          > No coś Ty, jak ktoś taki jak ja czy Buka, mógłby być satanistą :-)))
          > Ale choć raz w roku fest pogrzeszyć sobie chyba można, choćby tylko
          > w wyobraźni :-)))

          Ciebie trochę znam, ale nie wiem jak się Buka prze(z)nikowała?
          • lunar1978 Re: Wy to chyba jacyś sataniści jesteście:((( nt 28.03.05, 11:51
            Buka to Merybellows.

            Ok Buka ... będę nazywał Ciebie Mary coby nikt nie musiał się domyślać.
            • marybellows Re: Wy to chyba jacyś sataniści jesteście:((( nt 28.03.05, 22:56
              Wolałam imię Buki, ale jest już dużo Buk - dziwna sprawa! Czyżby wiele osób
              kojarzyło siebie z zimnym cieniem i nieokreslonym lękiem /jak śmierć! Buka to
              muminkowa śmierć/, z cieniem, co robi Uuuuu.. odgłos jakby się dmuchało do
              pustej butelki. Niesamowity. Buka ma w sobie coś, jakąś egzystencjalną grozę.
              Fajnie, Lunar, że zapamiętałeś Bukę. W Buce jak w cieniu czają się małe demony
              z ostrymi zębami... Fajnie, Lunar, że tu się tyle dzieje, i można zniknąć,
              wrócić, wiedzieć, że inni wiedzą, ale tym razem o tym nie gadamy, tylko po
              prostu jestesmy sobie razem, gadamy o czymś innym, milczymy, wiemy, jesteśmy..
              • m.malone Re: Wy to chyba jacyś 28.03.05, 23:03
                Muminków i Bukę to ja znam i bardziej mi odpowiadała Buka (i krócej sie loguje).
                Ale czemu własciwie uciekłas od Buki:)
                • marybellows Re: Wy to chyba jacyś 28.03.05, 23:44
                  Z tej przyczyny, dla której Zenek wyrył na Giewoncie napis "Byłem tu!"
                  Tyle Buk!... Buka10? Przenigdy!
                  • m.malone Re: Wy to chyba jacyś 29.03.05, 17:45
                    A propos Zenka z jego napisem...

                    Dawno temu w światyni dumania (na wysepce za pałacem w Wilanowie) wśród innych
                    napisów, których tu nie przytoczę ze zrozumiałych względów, znalazłem też
                    taki: "Love krowe":DDD
                    • hellaa Re: Wy to chyba jacyś 29.03.05, 17:59
                      To pewnie Gombrowicz był!
                      • m.malone Re: Wy to chyba jacyś 29.03.05, 22:03
                        Taaa...
                        Chyba. I zostawił jeszcze parę butelek po skonsumowanej czystej z czerwoną kartką
                        • hellaa Re: Wy to chyba jacyś 30.03.05, 12:27
                          No to Gombrowicz na 100%!
    • m.malone A ja się właśnie 28.03.05, 23:05
      piłatyzmem zajmowałem wczoraj i dziś:)))
      • marybellows Re: A ja się właśnie 29.03.05, 13:05
        Ręce myłeś?
        Mnie się też ostatnio kilka razy zdarzyło! Co za zbieżność!
        A nie za często zajmowałeś się piłatyzmem? I z nie za dużym pietyzmem?
        Bo jak tak, to tylko psychoguru...
        • m.malone Re: A ja się właśnie 29.03.05, 15:10
          Czytanie książki albo oglądanie MiM (w czterech odcinkach) kwalifikuje mnie do
          analizy moich systemów i podsystemów (razem z niską czy wysoką samooceną) przez
          aparat poznawczy psychog.? Zlituj się dziewczyno:)
          • marybellows Re: A ja się właśnie 29.03.05, 16:30
            Och, Malon, uległeś!!! :))) Wystawiłeś swoje systemy mózgowe na MiM! :)))
            Czy wiesz, na co się naraziłeś? Na niebezpieczne poszerzenie pola percepcji, od
            czego czasem systemy nie stroją! I przed czym przestrzegaja posiadacze licencji
            na ludzki mózg - instrument o dobrze nastawionym stroju, czyli w zawsze dobrym
            nastroju. Co ty teraz, biedny, zrobisz? Ikonę w dłoń i na Woronicza?
            • m.malone Re: Ale... 29.03.05, 17:38
              Swieczkę mi zdmuchnie wiatr.

              Poza tym ja kaleson nie naszam:(
              • hellaa Re: Ale... 29.03.05, 18:01
                Niedobrze, Malon, bo, jak mówi przysłowie: Kto uduchowiony - nosi kalesony!..
                • m.malone Re: Ale... 29.03.05, 22:06
                  No to ja nie z tych. Tyle że wiedziałem o tym wczesniej:)
    • lunar1978 Re: Dzień Szatana 29.03.05, 13:58
      marybellows napisała:

      > Fajnie, Lunar, że zapamiętałeś Bukę. W Buce jak w cieniu czają się małe
      demony
      > z ostrymi zębami... Fajnie, Lunar, że tu się tyle dzieje, i można zniknąć,
      > wrócić, wiedzieć, że inni wiedzą, ale tym razem o tym nie gadamy, tylko po
      > prostu jestesmy sobie razem, gadamy o czymś innym, milczymy, wiemy, jesteśmy..

      Zapamiętałem Cię mimo że znalazłem się tutaj tuż przed obowiązkiem logowania
      się i zanim się "przenickowałaś". Poprostu Twój nick bardzo mi się spodobał,
      poza tym naprawdę potrafisz interesująco pisać. Pod tym nikiem krył się ktoś
      bardzo interesujący. Wcześniej przed napisaniem pierwszego postu odrobinkę
      sobie poczytywałem ,w tym Twoje wypowiedzi. Nie wiem czemu, ale innych osób,
      zanim zacząłem tu pisać nie szczególnie pamiętam, dopiero teraz kojarzę kto
      jest kto i kto jaki mniej więcej jest. A potem właśnie Ty odezwałaś się do mnie
      jako pierwsza :-))) Zresztą tak jak w życiu, jednych lubi się bardziej innych
      się nie trawi nawet na wirtualną odległość. Zresztą chyba wiesz coś o tym :-))
      Cieszę się że to, że Ciebie zapamiętałem sprawiło Ci taką frajdę. Mnie też
      zrobiło się miło kiedy Malone wkleił mój post bym sobie przypomniał o czym
      kiedyś pisałem. Nie spodziewałem się tego bo pisywałem tutaj dość sporadycznie,
      więc również zrobiło mi się miło, że ktoś pamięta o tym co się pisze.

      Acha nabyłem dzisiaj Zimbardo. Kiedyś to czytałem ale nie zaszkodzi przeczytać
      jeszcze raz. Dla mnie to tylko zwykły poradnik typu "jak żyć szczęśliwie", ale
      co tam ... przeczytam.

      Pozdrawiam serdecznie
      Lunar
      • marybellows Re: Dzień Szatana 29.03.05, 15:09
        Lunar, urastam na duchu /dobrze, że nie na ciele!/, gdy czytam, że zostałam
        zauważona i polubiana! :))))I to przecież niejako stojąc nago, bez upiekszeń,
        przed nieznaną ilością obcych oczu - i okazało się, że te oczy mogą się wtedy
        do nas uśmiechać... To niesamowite, nie? Jedna z nielicznych spraw
        podtrzymujących chęć istnienia. Przynajmniej u mnie.
        Co do Zimbardo, to niektóre porady ma głupie, np. żeby zagadywać ludzi w
        supermarkecie. Raz tylko ktoś mnie tak zagadnął: Babcie zaczęły krzyczeć, bym
        uprzątnęła rozsypane pomarańcze. Ja na to, że to nie ja rozsypałam, a one: Co
        za bezczelność! Ja na to, że nie pozbieram, a one, że jak tak, to poskarżą się
        mojemu zwierzchnikowi! Tu mnie zszokowały: Czyżby znajome XYZ? Czyżby jej
        władza obejmowała także stołeczne supermarkety?!!! Okazało się, że wzięły mnie
        za hardą pracownicę sklepu... Z marketami nie będę wiec próbować, ale tak w
        ogóle, to zrobię coś wymagającego śmiałości - jeszcze dzis poszukam w Zimbardo
        czegoś MOCNO PRZERAŻAJĄCEGO. Jesli chcesz, to też tak zrób, a potem porównamy
        doświadczenia, ok? Zróbmy sobie jaja z tej całej niesmiałości, i tak wszystko
        jest pochrzanione, nie ma wiele do stracenia!!!!!
    • hellaa Zmieniam nick przez Malona 29.03.05, 17:28
      Malonie, natchnąłeś mnie do rozważań o nickach i zaburzeniach tożsamosci, które
      mozna przez nie mieć, np. marybellows to symbol biednej ofiary - czy dobrze tak
      się nazywać?... Marybellows teraz właściwie tylko leży pod łóżkiem... I nic.
      A Buka nadal idzie, a Hella nadal lata! A zatem, czas wyjść spod tego łóżka!
      Idzie lato, trzeba latać! Hellaa.
      PS. Myślałam o kombinacji Buki z Hellą ale wychodziła z tego Helka - nie może
      być, bo wołaliby tu za mną "Helka, daj karmelka!"... albo Bulla - jeszcze
      gorzej, bo wtedy wszystko, co napisałam, odczytywano by w kościołach jako
      najnowszą bullę, stąd mógłyby powstać duży zamęt w świecie chrześcijańskim...
      • m.malone A więc wolisz 29.03.05, 17:41
        drogę szatana. Ciało swoje choć posmaruj jak każe Woland:)))
      • m.malone I nie przez Malona, 29.03.05, 17:49
        a dzięki Malonowi:)
        • hellaa Re: I nie przez Malona, 29.03.05, 18:15
          Dzięki, dzięki, pewnie! Ciało swoje posmaruję kremem sułtańskim, bo nie mogę
          sztańskim, /nie znam przepisu/, a sułtański też podobno działa na ciała, z tym,
          że zamiast na miotle leci się na dywanie. A w ogóle najfajniej się leci na
          wieprzu. Odpowiedni krem powstaje na bazie pieprzu.
          Chyba już dziś zmykam z forum, bo z tym ostatnim składnikiem kremu jakoś za
          bardzo się zbliżyłam, no nie? Już trzy po trzy, no nie? No nie, Malonie? :)))
          • m.malone Re: I nie przez Malona, 29.03.05, 22:07
            3 po 3 para 15:)))
    • lunar1978 Re: Dzień Szatana 29.03.05, 19:59
      Ale się porobiło no ... czemu się wygłupiasz z tymi nickami? Marybellows jest
      jak to się dzisiaj mówi slangiem młodzieżowym "w porzo". Po co zmieniać coś co
      jest dobre, a ludzie się do tego przyzwyczajają. Ja tam nic zmieniał nie będę,
      mój nick jest ok, więc po co mylić ludzi.

      A ta rada z supermaketem jest :-)))). Chyba te babcie postanowiły z niej
      skorzystać i dały Ci "popalić" :-))) Co do mojej nieśmiałości to w sytuacjach
      takich codziennych to absolutnie mi to nie przeszkadza. Jestem miły dla
      sąsiadów, czasami zażartuję sobie w sklepie z jakąś ekspedientką. To dla mnie
      zupełnie zwyczajne. Gorzej jest z poznawaniem ludzi, rozmowami z dziewczynami,
      bywaniem gdziekolwiek, różnego rodzaju rozmowami kwalifikacyjnymi. Tragedia,
      katastrofa! Kiedyś na takiej ustnej rozmowie na uczelni pedagogicznej wypadłem
      poniżej jakiejkolwiek krytyki i postanowiłem dać sobie z tym spokój. Zdałem
      sobie sprawę że wogóle nie nadaję się "między ludzi". "Zawody humanistyczne" są
      dla ludzi sprawnych społecznie, a ja zdecydowanie pod tym względem jestem
      inwalidą. Rozmowy w sprawie pracy również paliłem seriami. Chciałbym robić coś
      ambitniejszego, ale nie daję rady. O dziewczynach już nie będę wspominał. Nie
      mogę im absolutnie niczym zaimponować. Nie jestem żadnym przystojniakiem,
      gdybym był to może byłoby mi łatwiej sobie poradzić, a tak muszę ten brak czymś
      zastąpić, ale czym, kiedy moja nieśmiałość powoduje że wychodzę przy nich
      na ... przemilczmy to. Dlatego często unikam różnych "imprez towarzyskich",
      gdzie są małoznane dla mnie osoby i właściwie znam tak naprawdę tylko
      gospodarza. Dlatego jestem jaki jestem, te wszystkie doły, ochota na śmierć. I
      co z tego że "jestem coś niby wart"? Po co mi to?

      A jak jest z tym u Ciebie, czy ta książka tylko tak dla "edukacji"? Ja ją
      traktuję z przymrózeniem oka. No bo co może dać "wzięcie w krzyżowy ogień
      pytań" osób wobec których czuję się nieśmiały a wyobrażam że siedzi ona na
      krześle obok i muszę jeszcze za nią "odpowiadać"?

      Pozdrawiam serdecznie Maryballows (bo tak wolę Cię teraz nazywać)
      Lunar.
      • marybellows Re: Dzień Szatana 29.03.05, 21:46
        Oj, Lunar, czemu nie podoba ci się Helka?!!!
        Co do nieśmiałości, to ja też najgorzej mam z facetami oraz z przełożonymi,
        którzy mnie oceniają. Najlepiej się czuję wsród nastolatków, góra początek
        studiów - z takimi pracuję. Nie czuję przy nich lęku. Na imprezach ok., tylko
        rzadko bywam, ostatnio w listopadzie. Co do podrywów - to właśnie makabra! Gdy
        jakiś facet okazuje mi zainteresowanie, automatycznie myślę, że coś mu się
        pomyliło i nie o mnie chodzi, a jeśli nie mam wątpliwości - wpadam w
        popłoch! "Źle nastrojony system samooceny w mózgu..!" - rzekłby psychoguru, i
        miałby rację.
        Co do ciebie, to właśnie nadajesz się między ludzi, bo potrafisz ich wysłuchać,
        reagować na nich, jesteś ciekaw ludzi i ich spraw - i wydaje mi sie, że właśnie
        jesteś humanistą - niezależnie od tego, jakie masz wykształcenie. Masz gust i
        zdolności humanisty /np. grzech - jest w tym wyobraźnia i dramaturgia!/.
        Jeśli chodzi o dziewczyny, to, wierz mi, Lunar, gdybyś tylko umiał pokazać im,
        jaki jesteś, pozwolił sie trochę bliżej poznać... ho ho ho! Lunar, nie masz
        pojęcia, jak dziewczyny marzą o wrażliwych ale odpowiedzialnych i
        niehisterycznych facetach, którzy nie traktują świata i ludzi przedmiotowo,
        potrafią czuć, myśleć, wspierać, starają sie rozumieć - i potrafią żartować,
        czasem z samego siebie... Twoim obowiązkiem wobec kobiet jest wyzwolenie sie z
        nieśmiałości, bo jestes właśnie jednym z nielicznych facetów, w których jest
        potencjał na głębokie uczucie i prawdziwą bliskość. Mówię ci, Lunar, bierz
        sobie do serca rady Zimbardo! Ja tez trochę poćwiczę, dla towarzystwa, ale
        teraz muszę siedzieć w domu i coś pisać - coś nudnego i historycznego. :)))
        • lunar1978 Re: Dzień Szatana 30.03.05, 12:10
          no,no,no ... urosłem-prawie :-))) Aż miło mi się zrobiło :-))

          > Co do ciebie, to właśnie nadajesz się między ludzi, bo potrafisz ich
          wysłuchać, reagować na nich, jesteś ciekaw ludzi i ich spraw - i wydaje mi sie,
          że właśnie jesteś humanistą - niezależnie od tego, jakie masz wykształcenie.
          Masz gust i zdolności humanisty /np. grzech - jest w tym wyobraźnia i
          dramaturgia!/.

          no tak, ale tutaj jest inaczej ... w rzeczywistości bardzo ciężko mi to
          wykorzystać. Zresztą nawet pewna moja koleżanka starsza ode mnie o 12 lat z
          którą pracuje powiedziała mi kiedyś coś podobnego, że niesamowicie potrafię się
          wczuć w położenie innych ludzi. Ufa mi. Raz nawet powierzyła mi pewną tajemnicę
          o której nie powiedziała nawet swojej najlepszej przyjaciółce, bo wiedziała że
          może mi ślepo ufać. Dziwne ... znamy się bardzo krótko, a ona jest raczej
          zamknięta w sobie. Podejrzewam nawet że gdyby nie jej wiek byłbym jej idałem.
          Wcześniej miała męża z którym właśnie się rozwodzi, a teraz chciałaby być z
          kimś takim jak ja, gdyż jestem "dość nietypowy" i przede wszystkim byłbym jej
          przyjacielem. Tak sobie to pewnie wyobraża. Ale to wyjątek od reguły. Ty też
          możesz sobie tak myśleć po tym jak tutaj piszę. Ale czy w rzeczywistości,
          gdybyś mnie gdzieś spotkała czy wogóle byś zwróciła uwagę na kogoś takiego jak
          ja? Wątpię.

          A co do "grzechu z wyobraźni". W dzieciństwie lubiłem pisać różne historyjki ot
          tak sobie do szuflady, więc coś tam jeszcze pewnie "zostało". Język pisany jest
          dla mnie dużo prosty, dlatego piszę np na tym forum, gdzyż czuję się
          swobodnie,i mam możliwość obcowania z ciekawymi ludźmi, których w
          rzeczywistości nigdy bym nie poznał właśnie z powodu nieśmiałości, chociaż
          pisząc tutaj pierwszy raz w totalnym dołku myślałem że "takiej sierocie" i tak
          nikt nie odpisze. Ale totalna samotność w tamtym koszmarnym momencie wzięła
          górę. Nie miałem komu o tym opowiedzieć,to napisałem tutaj. Co prawda mam
          jednego bardzo bliskiego kolegę ale on jest bardzo prostym człowiekiem.
          Niezrozumiałby "mojego świata". Jego świat jest dużo, dużo prostszy od mojego.
          Tylko by się zmartwił że jego "trochę dziwny" przyjaciel ma takie "dziwne
          problemy". Bywa że to on mi zazdrości i mówi: "Ty to masz łeb, gdybym ja miał
          taką "mózgownicę" i wyobraźnię to już dawno byłbym "kimś" a ty się chłopie
          marnujesz.

          Ty swoją wykorzystałaś najlepiej jak tylko można. Czytałem kiedyś że masz
          ciekawą pracę którą lubisz, męża który Cię kocha. Czyli jakieś tam sukcesy masz
          na swoim koncie. Ja odpuściłem sobie naukę na maturze. Praca wśród ludzi mnie
          paraliżująco przeraża, a to właśnie by mnie interesowało. Pewnie zdobył bym
          tylko dyplom i to byłoby na tyle ... Nawet jak sobie teraz to wyobrażam
          to "trzęsiawka" mnie łapie. Zresztą już w czasie rekrutacji przekonałem się że
          nic z tego nie będzie. No trudno ... tak widocznie musi być.

          Pozdrowionka
          Lunar
          • hellaa Re: Dzień Szatana 30.03.05, 13:21
            Lunar, w tym, co piszesz, jest parę rzeczy, których nie rozumiem... wyczuwam
            niejasne obawy oraz, na koniec, załamkę. Jakoś tak kluczysz, kluczysz, a na
            koniec wzdychasz ciężko i pogrążasz się w melancholii!...
            Czemu się nie cieszysz, że mądra, doświadczona kobieta - koleżanka z pracy
            wysoko cię ceni jako człowieka i chce sie z tobą przyjaźnić? Lunar, to jest
            wspaniały komunikat co do twojej wartości! Co w tym za problem? Ja bym się
            cieszyła, gdyby jakiś mądry, starszy kolega z pracy mnie lubił i chciał ze mna
            gadać. Niestety, mają mnie za głupka i nie chcą.
            Co do tego, kto z kim by się zakumplował, gdyby kogoś znał w realu... Jak
            myślisz, skąd to forum? Po co w ogóle by było, gdyby ludziom było łatwo spotkać
            innych ludzi i mówić z nimi o naprawdę ważnych sprawach? Dlaczego ładne,
            inteligentne, młode dziewczyny piszą o swojej samotności? Takie czasy, Lunar.
            Strasznie sformalizowane, fałszywe, rywalizacyjne, gdzie należy ukrywać własny
            romantyzm i wrażliwość, a najlepiej w ogóle amputować sobie uczucia. Taka moda,
            która nie wszystkim pasuje i wielu wręcz okalecza / jak kiedyś modne
            miniaturowe buciki dla Chinek - taka to moda!/ - ale obowiązuje. Skąd
            ktokolwiek z nas ma wiedzieć, kim jest facet z trzeciego piętra, skoro nigdy
            nikt nikomu nie ujawni kim jest, by nie wydać się wariatem, frajerem itp?
            Dlatego tak lubię pracować z młodymi osobami, bo one jeszcze z reguły nie są
            cyniczne, mają żywą fantazję, otwartość, humor, ideały - i naprawdę nie są tak
            materialistyczni jak np. moi rówieśnicy po trzydziestce. Wydaje mi się, że
            ważne jest, żeby bez względu na wiek zachować to, co jest w dzieciakach.
            Wydaje mi się też, że właśnie gdybyś był pedagogiem, to byłbys bardzo fajnym
            pedagogiem, rozumiejącym - i wcale nie jest dla ciebie za późno na studia. Na
            zaocznych studiują dorośli ludzie o wiele starsi od ciebie. A co do "trzęsawki"
            której sie dostaje w trudnych sytuacjach, to ja sobie kiedyś
            powiedziałam: "Trudno, trzesę się, ale idę!" I poszłam. I trzęsąco załatwiłam
            sprawę. Kosztowało mnie to wiele, ale inaczej nie miałabym mojej fajnej pracy.
            Która jednak nie jest wieczna i nie wiem, co będzie za rok - ale i tych kilka
            lat sie liczy, ze było dobrze!.. Teraz znów idę pisać to nudne, pozdrawiam! :)))
            • lunar1978 Re: Dzień Szatana 30.03.05, 15:19
              Dosyć narzekania !!! Zbyt fajny wątek by zaśmiecać go "małogrzesznymi" rzeczami.
              Piszanie na tym wątku i pomaganie sobie nawzajem chluby Księciu Ciemności nie
              przynosi.
    • osiba Re: Dzień Szatana 30.03.05, 13:02
      A od kiedy to wladzę nad ziemią ma Bóg????? Przecież oddał ją czLowiekowi gdy go stworzył. !!! Później
      człowiek zgrzeszył i wszedł pod autorytet diabła i tym samym oddał mu władzę ,którą miał nad
      światem.Tak takie są fakty,diabeł jest władcą świata ,jest ojcem duchowym wszystkich grzeszników-
      również twoim.Więc nie musisz wyobrażac sobie co by było ,gdybyś oddała władzę nad sobą diabłu.On
      faktycznie ma władzę nad Tobą cały czas-od momentu kiedy pierwszy raz zgrzeszylaś. Takie są fakty.
      Wówczas umarłaś duchowo. Natura Twoja jest jak jego ,zreszta to widać po opisie -o tym co byś
      robila.On od początku grzeszy ,a jego dzieci tak samopostępują-wg pożądliwości ciała swego.
      Przepraszam za urażenie ale ja wierzę w to co piszę.
      • hellaa Re: Dzień Szatana 30.03.05, 13:24
        Ależ skąd, żadnej obrazy, bardzo mi sie podobało! Nareszcie jasno postawiona
        sprawa!
        • m.malone Re: Dzień Szatana 30.03.05, 13:26
          Wiedziałem, ze to się musi źle skończyć:(
    • hellaa Re: Dzień Szatana 30.03.05, 13:34
      Wiecie co? Skończmy juz ten wątek Szatana, bo biedaka uszy pieką od naszego
      obmawiania! Jesli ktoś chce ze mną gadać na tematy dowolne /a, swoją drogą,
      Malone wiele tu uwag zamiescił, ale grzechu swojego nie opisał, spryciarek
      jeden!/, niech założy wątek "Noc Anioła" - też dobrze brzmi, a nawet
      lepiej! :))) Wasza Heluka, Bella, Huka, Bukla.
      • lunar1978 Re: Dzień Szatana 30.03.05, 15:08
        właśnie !!! Tyle tu napisał a pogrzeszyć nie chciał. Nieładnie, nieładnie.
        • m.malone Re: Dzień Szatana 30.03.05, 15:17
          Coś Wam powiem: jesli grzeszy sie przez kilkadziesiąt lat, no to nie sposób
          zapamietac wszystkiego, a i te grzechy jakos bledną.

          Ale na pociechę odświeżę coś, co puszczałem na tym forumie w październiku
          (będzie w temacie, bo o grzechu):

          Przychodzi baba do spowiedzi. Nawija, nawija o tych swoich grzechach i w końcu
          milknie. Ksiądz pyta:
          - Więcej, córko, grzechów nie pamiętasz?
          Baba waha się długo.
          - Mów, córko. Nie mnie, a Bogu się spowiadasz.
          - Kiedy sie wstydzę, proszę księdza.
          - Mów, mów. Przy konfesjonale nie możesz nic zataić, bo to wielki grzech...
          - Kiedy proszę księdza...
          - Mów...
          - No więc... co wieczór...
          - Tak córko.
          - Co wieczór po kolacji...
          - Tak, słucham cię.
          - Po kolacji, zanim pójdę spać...
          - No, co robisz?
          - Rozbieram sie do naga...
          - Tak. Tak? - z zainteresowaniem pyta wielebny.
          - No i kładę się do łóżka...kiedy się wstydzę...
          - Mów córko. Bóg cię wysłucha. Kładziesz się i co?
          - No, proszę księdza..
          - Mów.
          - No biorę i to czarne wydłubuję spomiędzy palców u nóg!
          - No i co jeszcze?
          - Już nic proszę księdza.
          - Nic?????
          - No wącham to, co wydłubię...
          • lunar1978 Re: Dzień Szatana 30.03.05, 15:23
            no Malon! Dowcipem się chcesz wymigać, nieładnie :-)))) Mów mi tu zaraz jak byś
            zgrzeszył, gdyby można było to o północy tego samego dnia anulować. I to
            hyżo !!!!
            • m.malone Re: Dzień Szatana 30.03.05, 15:27
              Rzeczywiście noc anioła trzeba bedzie chyba założyc...

              No dobra. udusiłbym jedną sąsiadkę, zakąsił kiełbasą i popił wódką.
              • lunar1978 Re: Dzień Szatana 30.03.05, 15:30
                noc anioła ... ale nudy :-)) "Aniołem" jestem na codzień hi hi hi hi. :-)))
          • aretha04 Re: też grzeszny kawał:) 30.03.05, 19:43

            Do spowiedzi przychodzi młoda kobieta i mówi księdzu:
            K: Wybacz mi ojcze, bo zgrzeszyłam.
            O: A co konkretnie zrobiłaś, córko?
            K: Nazwalam pewnego mężczyznę sku..synem.
            O: A dlaczego go tak nazwała
            K: Bo mnie pocałował.
            O: Tak jak ja całuję cię teraz?
            K: Tak.
            O: Moje dziecko, to nie jest powód, by nazywać człowieka sku..synem.
            K: Ale ojcze, on dotknął jeszcze mojej piersi!
            O: Tak jak ja dotykam jej teraz?
            K: Tak.
            O: Moje dziecko, to nie jest powód, by nazywać człowieka sku..synem.
            K: Ale ojcze, on mnie rozebrał!
            O: Tak jak ja ciebie teraz? - spytał ksiądz rozbierając ja.
            K: Tak, ojcze.
            O: Moje dziecko, to nie jest powód, by nazywać człowieka sku..synem.
            K: Ale ojcze, on wsadził swoje wie-ojciec-co w moja wie-ojciec-co.
            O: Tak jak ja teraz? - spytał ksiądz wsadzając swoje wiecie-co w jejwiecie-co.
            K: Tak, taaaak, taaaaaaaaak, ojcze!
            O: [kilka minut później] Moje dziecko, to nie jest powód, by nazywać człowieka
            sku..synem.
            K: Ale ojcze, on miał AIDS!
            O: To sku..syn!

            pozdr.
            A.
            • hellaa Re: też grzeszny kawał:) 30.03.05, 20:04
              Mocna rzecz! Życiowy morał!
              • aretha04 Re: też grzeszny kawał:) 30.03.05, 20:16
                hellaa napisała:

                > Mocna rzecz! Życiowy morał!

                przepraszam, jeśli uraziłam, ale takie małe skojarzenie z kawałem MM:)))
                pozdr.
                A.
                • hellaa Re: też grzeszny kawał:) 30.03.05, 20:32
                  No co ty! Kawał jak kawał, a ja nie jestem księdzem, żeby się urażać.:)
    • lunar1978 Re: Dzień Szatana 30.03.05, 15:06
      fiu, fiu ... ale podpadłaś MaryHellu. To straszne !!! Jak tak można !!! Jesteś
      w mocy szatana już zawsze, widać to po Twoim grzechu :-))) Ciekawe
      czy "krytyka" przeczytała mój grzech. Na mój to już nawet woda święcona chyba
      nie podziała. Ech miał to być grzech wielkopiątkowy a zaprzedałem duszę już na
      zawsze. Gdybym o tym wiedział to "opitoliłbym" tylko tę parówkę. Buuuuuuuuu !!!!

      A więc wypada tylko napisać:
      Ave Lucifer
      Ave Nosferatu
      Vivat Marybellows.

      :-))))
      • osiba Re: Dzień Szatana 30.03.05, 17:11
        Ja tu poważnie a wy sobie jaja robicie. Nie czytamłam twojego grzechu,bo nie jestem księdzem. Dla
        Boga nie ma zresztą małych czy dużych grzechów, wszystkie są jednakowo traktowane tzn że zabijają
        życie boże które czlowiek miał w sobie i oddzielaja od Boga. (nie ma czegoś takiego jak grzech
        pierworodny,sami o swoim życiu decydujemy)
        • lunar1978 Re: Dzień Szatana 30.03.05, 19:36
          łoo matko !!! Nie bądź taka nawiedzona ... wyobraźni nie masz za grosz, albo
          jesteś zbyt poważna. A co w tym złego że człowiek chce sobie czasami
          poożartować, czy coś sobie powyobrażać coś czego przecież NIGDY nie zrobi?? To
          grzech?? Pan Bóg musi być chyba straaaaasznym ponurakiem. Chyba jeszcze
          większym niż człowiek zdecydowany na skok z mostu ...

          Pozdrawiam
          Lunar
          • osiba Re: Dzień Szatana 30.03.05, 20:10
            Wyobraźni na temat czego??? Grzechu? właśnie tam w tej wyobraźni powstaje grzech. To co później
            wychodzi na zewnątrz jest tylko owocem tego,co powstało wewnatrz. Jezus nauczal że człowiek już w
            sercu grzeszy...
            Jeśli chodzi o Pana Boga to ma dobry humor ale nie czarny!
          • hellaa Re: Dzień Szatana 30.03.05, 20:27
            To ty nie wiesz, Lunar, że można grzeszyć MYŚLĄ? Osobiście preferuję!..
            Szkoda, że już nie chcesz o nieśmiałości, ale rozumiem, że może się nie chcieć
            na forum szczegółowo opisywać, co się robiło, zwłaszcza, że porady Zimbardo są
            głupie i robiące głupków z ludzi, którzy się zastosują. Np. Przedstaw się na
            ulicy kilku nieznanym osobom! Już to widzę, jak biegnę za kimś ze swoimi danymi
            personalnymi na ustach, a on przez to zostaje moim przyjacielem... Ha ha ha!
            Chyba tylko namówiłam cię na stratę 20 zł. na tego Zimbardo - sorry!
            • lunar1978 Re: Dzień Szatana 30.03.05, 22:44
              :-))) Hi hi. to wcale nie strata. Czasami można się nieźle zabawić. Np poprosić
              nieznajomą osobą o pieniądze np na telefon (nie komórkowy, tylko rozmowę). Już
              to widzę :-))) Zresztą kiedyś byłem w podobnej sutuacji. Zepsuł mi się samochód
              w innym mieście. Było bardzo późno a wyjechałem rano. Nie miałem ani grosza
              przy sobie. Próbowałem poprosić w jakimś sklepie o chwilkę rozmowy przez
              telefon by poinformować żeby się o mnie nie martwili. Myślisz że pozwolili.
              ZAPOMNIJ !!! Chyba w piątym mi się udało. A tu każą "żebrać" :-))) A może
              spróbujemy. Ciekawe ile uzbieramy :-))))
              • lunar1978 Re: Dzień Szatana 31.03.05, 15:32
                to jak MaryHellu... Jutro robimy konkurs na to kto więcej uzbiera? Może jakiś
                zakład? Masz już jakąś wypracowaną "taktykę" na przechodniów?

                A tak poważnie to w tej książce to są dobre rady na temat jak nie wychować
                nieśmiałego dziecka.

                Reszta, nie sądzę by mogłyby mi pomóc. są poprostu śmieszne, pisanie
                testamentów blabla, rysowanie siebie, przygladanie się w lustrze. Byłbym w
                stanie większość tych "ćwiczeń" wykonać, choćby te poproszenie o pieniądze
                obcej osoby, czy przedstawianie się obcym osobom, ale nie rozumiem co to ma
                zmienić?
                • marybellows Re: Dzień Szatana 31.03.05, 23:26
                  Teoria tam jest słuszna, ale praktyka - nie za bardzo. Czy wyobrażasz sobie
                  spełnienie warunku żeby poprosić na ulicy kogoś aby się do mnie przyłączył?
                  Jak myślisz, jak by to wygladało, jakbym np. doszusowała do jakiegos faceta i
                  zagadneła go zachęcająco "To jak? Idziesz ze mną?"... O, nie, o, nie! Zgroza!
                  Albo jakbys ty tak zagadnął jakąs dziewczynę? Ze mnie to by sie facet najwyzej
                  zaśmiał, a ty nawet mógłbys być oskarżony o molestowanie!
                  Odnośnie nieśmiałości, przypomniało mi się, jak raz wystąpiłam w teatrze na
                  scenie! Tak, tak, własnie ja! I nawet tańczyłam z facetem przebranym za
                  starodawnego warszawiaka! Pod koniec przedstawienia występujący postanowili
                  wciagnac do zabawy ludzi, ale wciagnęli tylko mnie, bo się nie umiałam opierać
                  i wykręcać. W efekcie wylądowałam na scenie i tańczyłam chyba polkę! Nabrałam
                  jakiejś straceńczej odwagi i nawet wesoło sobie hulałam, a na koniec się...
                  ukłoniłam do publiczności! Mój mąż był w szoku! A ja w szok dopiero wpadłam jak
                  wyszlismy z tego teatru - po prostu nogi mi zmiękły, ręce zaczęły latać i
                  zaproponowałam męzowi, abysmy wstapili na piwo dla ochłonięcia, i wypiłam dwa
                  duże - a nie jestem pijaczką i nie jest to mój sposób na kłopoty... Teraz to
                  nawet miło wspominam... Moze jednak takie szoki warto przeżywać?...
                  • lunar1978 Re: Dzień Szatana 01.04.05, 11:50
                    > Jak myślisz, jak by to wygladało, jakbym np. doszusowała do jakiegos faceta i
                    > zagadneła go zachęcająco "To jak? Idziesz ze mną?"... O, nie, o, nie! Zgroza!
                    > Albo jakbys ty tak zagadnął jakąs dziewczynę? Ze mnie to by sie facet
                    najwyzej
                    > zaśmiał, a ty nawet mógłbys być oskarżony o molestowanie!

                    Albo w najlepszym razie dałaby mi w "koparkę" :-))
                    Odnośnie Twojego występu, fajna przygoda, hi hi. Pewnie że taki szok fajnie
                    było przezyć. Gratulacje! Kiedyś miałem (teraz nie wiem bo nie ma takiej
                    okazji) pewne zdolności aktorskie i nauczyciele "perfidnie" je wykorzystywali.
                    Jak jakaś obsada, szkolny teatrzyk, to Lunara nie mogło w nim zabraknąć. Prawdę
                    mówiąc to nie nauczyciele ale koleżanki i koledzy mnie tam pchali a wszelkie
                    próby protestu na nic się zdawały bo tak jak Ty nie umiem się wykręcać. Na
                    początku wielka trema ale później jakoś szło ... w końcu to tylko perfekcyjnie
                    wyuczony tekst i gra, nic więcej. Gdyby było trzeba tak coś od siebie to chyba
                    bym uciekł i wiecej by mnie nie widzieli.
                    Swoją drogą chciałbym zobaczyć jak wywijasz tego "obertasa".

                    A kiedyś przyjadę do tej Twojej Warszawy na Pragę i poproszę żebyś się do mnie
                    przyłączyła :-)) Ciekawe jaką miałabyś minę? Mam nadzieję że nie wytargasz mnie
                    za ucho, albo nie wezwiesz policji :-))
                    • marybellows Re: Dzień Szatana 01.04.05, 16:17
                      No właśnie ja jestem z takich, co to różni dziwni przechodnie do nich lgną, bo
                      nikogo nie ofukuję i wyglądam niegroźnie. Oto przykłady moich przyłączeń: 1.
                      Starsza pani z zagranicy, co przyjechała pożegnać się z Polską i szukała
                      dawnego domu - z godzinę pomagałam jej szukać. 2. W celach rzekomo randkowych
                      przyczepił się do mnie taki, co żebrze na Starówce /myśle, że naprawde chodziło
                      mu o kasę!!!/ 3. Pani co się zgubiła wycieczce - podprowadziłam ją pod Kolumnę
                      Zygmunta 4. Ogromna ilość psów. Psy stacjonowały przy okolicznej wytwórni
                      podrobów i lubiły mnie kawałek podprowadzić.
                      Co do występu scenicznego, to czasem miałam takie odjazdy z koleżanką, ze
                      naprawdę zachowywałyśmy sie jak wariatki, i w ogóle nie było nam głupio, tylko
                      bardzo wesoło. Np. kiedyś bawiłysmy się w "Ministerstwo głupich kroków" i
                      symultanicznie chodziłyśmy kulejąc, albo powłócząc jedną nogą, albo maszerując
                      jak ruscy żołnierze. Mnie to właściwie wystarczy jedna bratnia dusza, i już
                      mogę wywijać polki albo śpiewać na głos, albo co! Takie wygłupy to pikuś, ale
                      np. zwrócić się z prośbą o coś do skwaszonych matron w biurze, albo
                      nadętych "bossów" w pracy, albo nawet dumnych sprzedawczyń w sklepie z
                      kosmetykami!... Poza tym znajomi wyrośli /99%/ z takiej wesołości i nie mam z
                      kim wariować, a bardzo chętnie bym powariowała, bo taka fajna wiosna! Męża
                      trochę przerabiam na wariata, ale stawia opór! A jak twoi znajomi? Poważni?
                      I wiesz co, Lunar, od tej chwili ćwiczę asertywność: Załóż NOWY wątek o
                      nieśmiałości, jak mamy dalej gadać o naszych przypadkach, bo juz nie moge z tym
                      Szatanem, dawno już zapomniałam o moim grzechu, a tu ciągle od nowa... :)))
                      • lunar1978 Re: Dzień Szatana 01.04.05, 21:04
                        No własnie. Wątek miał być iście szatański, a tu co? Wysłuchujemy swoich
                        zwierzeń :-))) Marni z nas "sataniści" :-))) Wyrzucili by nas z sekty na "zbity
                        pysk".

                        Ale jeszcze odpowiem na pytanie:

                        Znajomych to w zasadzie nie mam, tak naprawdę mam tylko jednego dobrego kolegę
                        i bywa że czasami "śruba się nam włączy". Przecież nie mogę chodzić cały
                        czas "zgięty". Mimo swojej niechęci do życia też mi się czasami od niego coś
                        należy. Np jadąc samochodem po mazurskich wioskach ukrytych gdzieś w lasach
                        każę koledze się zatrzymać przed parą miejscowych "lasek". Wychodzę z samochodu
                        i mówię "przepraszam zabłądziliśmy, którędy na Giewont". Jedna patrzy na drugą
                        i pokazują że chyba tam prosto :-)))) Albo kiedyś on wystroiony w garnitur ja
                        też niczego sobie, zachodzimy do sklepu monopolowego, przyglądamy się
                        alkoholom, dyskutujemy o tym jakie alkohole byłyby dla nas najlepsze na
                        wymyślone przyjęcie. Sprzedawca próbuje coś doradzić, z pięć minut tak się
                        zastanawialiśmy po czym kupujemy jednego "jabola". Fajną miał minę :-)))
                        Powygłupiać się czasami jest naprawdę fajnie :-))))
            • lunar1978 Re: Dzień Szatana 30.03.05, 22:54
              ... acha wtedy komórka nie była jeszcze "popularnym gadżetem", coby nikt mi nie
              napisał bym spróbował ją kupić :-)))
    • speer Re: Dzień Szatana 30.03.05, 22:47
      marybellows napisała:

      > Co byście robili, gdybyście na dzień oddali władzę nad sobą Ciemnej Stronie
      > Mocy i nie musieli liczyć się z konsekwencjami /np. nazajutrz byłoby wszystko
      > anulowane/? Jak byście grzeszyli? Jak wygląda wasz Mr Hyde?

      Ja - jesli wszystko mialoby zostac anulowane - doprowadzilbym do wojny atomowej. Tak z czystej ciekawosci... a nazajutrz i tak wojna bylaby anulawana. Ale musialoby to byc ekstremalne przezycie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka