Dodaj do ulubionych

Do tych co wyjechali z kraju...

IP: *.world-net.co.nz 19.06.02, 11:08
No wlasnie... Ile czasu zajelo Wam zaklimatyzowanie sie w nowym srodowisku?
A tak w ogole... Warto bylo ryzykowac?
Obserwuj wątek
    • Gość: kompleks Re: Do tych co wyjechali z kraju... IP: *.abo.wanadoo.fr 19.06.02, 11:11
      jestem od tygodnia w nowym dla mnie srodowisku, wyjechalam jako au paire do
      Francji
      sama sie dziwie, ze sie tu tak dobrze czuje, aklimatyzacji wogole nie
      przechodze, bo jakims cudem poczulam sie od razu jak w domu. Owszem jest jakas
      nieufnosc i obserwacja, ale jest ok
      moze ja jestem wyjatkiem jakims?
      tylko ta tesknota za rodzina, przyjaciolmi......nieznosna
      • Gość: ToeToe Re: Do tych co wyjechali z kraju... IP: *.world-net.co.nz 19.06.02, 11:19
        A bariera jezykowa chociazby?? Tez, nie ??
        Pytam, bo z akcentem chociazby obsluchac sie tez trzeba...
        • Gość: kompleks Re: Do tych co wyjechali z kraju... IP: *.abo.wanadoo.fr 19.06.02, 11:31
          Gość portalu: ToeToe napisał(a):

          > A bariera jezykowa chociazby?? Tez, nie ??
          > Pytam, bo z akcentem chociazby obsluchac sie tez trzeba...
          >

          bariera jest, nawet sie malo odzywam, ale jakos sie przyzwyczajam, poza tym
          wiedzialam, ze tak bedzie, ale cel wyjazdu byljasny naucze sie w koncu jezyka i
          juz!!!!!!!!
        • Gość: Ewelina Re: Do tych co wyjechali z kraju... IP: *.imit.kth.se 19.06.02, 13:46
          tylko krociutko, zostanawialam kto sie lepiej aklimatyzuje..moze zabrzmi to zle
          ale najlepiej ludzie z malych wiosek z ambicjami ktorzy w Polsce nie mieli
          dostepu do wielu rzeczy. Tutaj jezeli sa ambitni i pracowici wspaniale sie
          rozwijaja. Dla tych zagranica to raj. Bo tak naprawde przynajmniej w Szwecji,
          jezeli ktos jest pracowity moze zarobic na studia skonczyc studia i jeszcze
          sprobowac innych rzeczy. Kto sobie nie daje rady chyba ludzie krorzy byli
          aktywni w Polsce zanim rozkreca sie w obcym kraju to zaimuje czas i nie zawsze
          jest tym samym. Ciekawa jestem nad waszymi spostrzeniami.
    • dundee_girl Re: Do tych co wyjechali z kraju... 19.06.02, 11:11
      Oooo witam kolege sasiada:-) Ja sie chyba nigdy nie przystosuje w 100%.
      • Gość: ToeToe Re: Do tych co wyjechali z kraju... IP: *.world-net.co.nz 19.06.02, 11:25
        Co dokladniej masz na mysli?
        Tez pozdrawiam serdecznie.
        • no_nick Re: Do tych co wyjechali z kraju...do Toe Toe 19.06.02, 11:30
          Po adresie wnoszę , że jesteś w Nowej Zelandii , kraju moich marzeń i snów (
          które już pozostaną niezrealizowane ) Jeśli zechcesz napisać jak tam jest , jak
          tam trafiłeś i jak Ci się żyję będę strasznie wdzięczny.Adres jest widoczny.Z
          góry thx.
          • Gość: ToeToe Re: Do tych co wyjechali z kraju...do Toe Toe IP: *.world-net.co.nz 19.06.02, 11:37
            Jestem tu na razie bardzo krotko.
            Zachwycona jak diabli, troche "nieswoja" jeszcze.
            Maila oczywiscie napisze.
            Pozdrowionka.
            • no_nick Re: do Toe Toe znowu! 19.06.02, 12:00
              Czekam na maila jak nie wiem co ! Dodam dla jasności ,że zazdroszczę Ci jak
              cholera.Podziwiam nie mniej.Dasz radę !!!! O kurcze jak Ty masz świetnie , tak
              daleko od "kochanej ojczyzny". Co ja bym dał ...
            • wisienka8 Re: Do tych co wyjechali z kraju...do Toe Toe 20.06.02, 10:46
              Gość portalu: ToeToe napisał(a):

              > Jestem tu na razie bardzo krotko.
              > Zachwycona jak diabli, troche "nieswoja" jeszcze.
              > Maila oczywiscie napisze.
              > Pozdrowionka.

              Jestes bombardowana prosbami o wrazenia z Nowej Zelandii. Ten mail to kolejna
              prosba, ale wynikajaca z wlasnego doswiadczenia. Bylam w Nowej Zelandii trzy
              miesiace w ubieglym roku. Palmerston North, Auckland i roznie wioski i wioseczki.
              Nie zaaklimatyzowalam sie tam. Mialam wrecz depresje wynikajace z roznych
              przyczyn. Kraj jest piekny, ale jesli nie masz przyjaciol i wsparcia duchowego
              Twojego partnera (jesli takowy istnieje), no i pracy, pozwolenia na prace??, to
              kaszana. Ciekawa jestem, co tam porabiasz. Napisz jesli masz ochote i wydaje ci
              sie byc za bardzo wscibska. wisienka8@yahoo.de
        • dundee_girl Re: Do tych co wyjechali z kraju... 19.06.02, 11:31
          Ja jestem w Australii, to chyba po sasiedzku.:-)
          • Gość: ToeToe Re: Do tych co wyjechali z kraju... IP: *.world-net.co.nz 19.06.02, 11:43
            Czesc Sasiadka :))
    • majka14 Re: Do tych co wyjechali z kraju... Toe Toe 19.06.02, 11:29
      Gość portalu: ToeToe napisał(a):
      Ile czasu zajelo Wam zaklimatyzowanie sie w nowym srodowisku? >
      > A tak w ogole... Warto bylo ryzykowac? >


      Hej, nadajesz z NZ - opowiedz o swoich doswiadczeniach.
      Nie daj sie prosic.
      Serdecznosci.

      • Gość: ToeToe Re: Do tych co wyjechali z kraju... Toe Toe IP: *.world-net.co.nz 19.06.02, 11:41
        Napisze jutro jakiegos sensownego maila o moich wrazeniach w NZ...
        Pozdrowinka...
        • majka14 Re: . Toe Toe 19.06.02, 11:50
          Gość portalu: ToeToe napisał(a):
          > Napisze jutro jakiegos sensownego maila o moich wrazeniach w NZ... >


          Czekam z niecierpliwoscia. A tymczasem trzymaj sie tam cieplutko.
          Serdecznosci.


        • Gość: Pola ToeToe :-) IP: *.extern.kun.nl 19.06.02, 12:22
          czy do mnie mozesz tez stuknac kilka slow? :-)
          baardzo mnie interesuje temat NZ, w mailu konkretniej,
          Pozdrawiam
          Pola
          bebe@gmx.co.uk
    • Gość: Pola Re: Do tych co wyjechali z kraju... IP: *.extern.kun.nl 19.06.02, 12:23
      Ja jestem od 2 lat w Holandii, nie zaklimatyzowalam sie i
      nie wiem czy kiedykolwiek to nastapi.
      Pozdr
      Pola
      • no_nick do Poli 19.06.02, 12:26
        A co się dzieje ? Jeśli zechcesz się podzielić wrażeniami będę wdzięczny.Z
        polskiej perspektywy wszystkie kraje cywilizowane wydają się atrakcyjniejsze ...

        Trzymaj się.

        • Gość: sylwia Re: no nick IP: *.zamosc.sdi.tpnet.pl 19.06.02, 12:32
          no_nick napisał(a):
          Z polskiej perspektywy wszystkie kraje cywilizowane wydają się atrakcyjniejsze >


          Mówisz w swoim imieniu, ze swojego punktu widzenia, jak rozumiem.







          • no_nick Re : Sylwi ... 19.06.02, 16:17
            Gość portalu: sylwia napisał(a):

            >
            >
            > Mówisz w swoim imieniu, ze swojego punktu widzenia, jak rozumiem.

            Dobrze rozumiesz.Mówię w swoim imieniu , ze swojego punktu widzenia.

            >
            >
            >
            >

        • Gość: Pola no_nick IP: *.extern.kun.nl 19.06.02, 14:29
          Tego sie nie da opisac, to trzeba czuc. Jakas taka
          tesknota nieokreslona. Wydaje mi sie, ze jak ktos raz
          emigruje to nigdzie nie czuje sie do konca szczesliwy,
          znam ludzi, ktorzy mieszkaja to po 10, 20 lat i ta
          drzazga ciagle tkwi. Materialnie oczywiscie jest o niebo
          lepiej niz w Polsce, mam lepsze warunki do wlasnego
          rozwoju. Jesli chodzi o sama asymilacje to nie jest
          trudno, ja zreszta b. szybko przyzwyczajam sie do nowych
          miejsc i okolicznosci, ale czasem sie rozklejam i lapie
          taka nieokreslona depresja...
          Ci na obczyznie pewnie wiedza o czym mowie...
          Pozdrawiam
          Pola

          • wisienka8 Re: no_nick 20.06.02, 10:36
            Pola slusznie stwierdzila, "tego sie nie da opisac, to trzeba czuc. Jakas taka
            tesknota nieokreslona". Po 12 latach zycia na obczyznie, nawet jesli ta obczyzna
            stala sie w miedzyczasie moim domem, wciaz czuje sie jedna noga tutaj, a druga
            nie wiadomo gdzie... Na obczyznie tesknie do Polski, w Polsce chce wracac jak
            najszybciej do normalnosci zycia na obczyznie. Tutaj jest prosciej. Zwykla pensja
            wystarczyla mi na pewna stabilizacje zyciowa i zwiedzenie swiata wzdluz i wszerz.
            W zyciu nie byloby mnie na to stac w Polsce, nawet po ukonczeniu dwoch fakultetow.
            Nie ucieklam z Polski, po prostu wyjechalam na studia do innego kraju i tak sie
            zlozylo, ze zostalam. Czesto tego zaluje, ludze sie, ze w Polsce byloby mi jednak
            lepiej i nie moge znalezc swojego miejca w zyciu ... Na powrot jest jednak juz za
            pozno. Nigdy nikomu bym nie radzila, jesli radzi sobie jakos w Polsce, wyjezdzac
            z kraju. A moze to brak szczescia w zyciu prywatnym sprawia, ze jestem taka
            sceptyczna ... Ale to inna historia
            • Gość: Pola wisienko IP: *.extern.kun.nl 20.06.02, 12:07
              szczescie w zyciu prywatnym nie pomaga, przynajmniej w
              moim przypadku, jak chcesz to mozemy o tym pogadac na
              privie, ok?
              bebe@gmx.co.uk
              Pozdrawiam
              Pola
              • wisienka8 Re: Pola 20.06.02, 13:04
                Gość portalu: Pola napisał(a):

                > szczescie w zyciu prywatnym nie pomaga, przynajmniej w
                > moim przypadku, jak chcesz to mozemy o tym pogadac na
                > privie, ok?
                > bebe@gmx.co.uk
                > Pozdrawiam
                > Pola

                Chetnie. Podaje moj adres: wisienka8@yahoo.de, z tego co widze siedzisz w Anglii.
                W ubieglym roku bylam 3 miesiace w Londynie, a potem w NZ. Odezwij sie na moj
                adres w yahoo.

                • Gość: magada Re: do wisienki IP: *.waw.cdp.pl 20.06.02, 13:15
                  wisienko, taki straszny smutek bije z twoich słów ze aż odruchowo mam ochotę
                  cię pocieszyć - uśmiechnij się - szczęście musi przyjść - a żyjąc w Polsce tez
                  nie zawsze miałabys siły na optymizm - a może powodów do depresji i
                  czarnowidztwa byłoby więcej?
                  ja mieszkam w polsce i często jest mi smutno szaro i pod górkę
                  i może nawet żałuję ze nie próbowałam kiedyś tam wyjechać teraz to mam już za
                  dużo lat chyba no i rodzine itd
                  i pozostaje mi tylko czytać wątki o tęsknocie tych co wyjechali :-)
                  a może to tak jest ze wszędzie dobrze gdzie nas nie ma?
                  a może spokoju i zadowolenia trzeba szukac w sobie?
                  a może ....
                  samych uśmiechów zyczę

                  • wisienka8 Re: do wisienki 20.06.02, 13:43
                    Gość portalu: magada napisał(a):

                    > wisienko, taki straszny smutek bije z twoich słów ze aż odruchowo mam ochotę
                    > cię pocieszyć - uśmiechnij się - szczęście musi przyjść - a żyjąc w Polsce tez
                    > nie zawsze miałabys siły na optymizm - a może powodów do depresji i
                    > czarnowidztwa byłoby więcej?
                    > ja mieszkam w polsce i często jest mi smutno szaro i pod górkę
                    > i może nawet żałuję ze nie próbowałam kiedyś tam wyjechać teraz to mam już za
                    > dużo lat chyba no i rodzine itd
                    > i pozostaje mi tylko czytać wątki o tęsknocie tych co wyjechali :-)
                    > a może to tak jest ze wszędzie dobrze gdzie nas nie ma?
                    > a może spokoju i zadowolenia trzeba szukac w sobie?
                    > a może ....
                    > samych uśmiechów zyczę
                    >

                    Dziekuje za cieple slowa. Masz racje, ze wszedzie dobrze gdzie nas nie ma.
                    Faktycznie jest mi smutno, ale nie chcialam tego smutku wylewac na lamach forum,
                    bo w koncu to nie miejsce na to, aczkolwiek mozna pozostac anonimowym. W sumie
                    jest zadowolona, nie mam powodow do depresji, ale tak jak napisalam wczesnie,
                    czuje wewnetrzny niepokoj, niespelnienie ... Nawet nie wiesz jak dobrze robi sie
                    na duszy czytajac komentarze, takie jak Twoj. Dziekuje


                    • Gość: wisienka Re: magady IP: ATCSCS* / 213.33.61.* 20.06.02, 14:37
                      wisienka8 napisał(a):

                      > Gość portalu: magada napisał(a):
                      >
                      > > wisienko, taki straszny smutek bije z twoich słów ze aż odruchowo mam ocho
                      > tę
                      > > cię pocieszyć - uśmiechnij się - szczęście musi przyjść - a żyjąc w Polsce
                      > tez
                      > > nie zawsze miałabys siły na optymizm - a może powodów do depresji i
                      > > czarnowidztwa byłoby więcej?
                      > > ja mieszkam w polsce i często jest mi smutno szaro i pod górkę
                      > > i może nawet żałuję ze nie próbowałam kiedyś tam wyjechać teraz to mam już
                      > za
                      > > dużo lat chyba no i rodzine itd
                      > > i pozostaje mi tylko czytać wątki o tęsknocie tych co wyjechali :-)
                      > > a może to tak jest ze wszędzie dobrze gdzie nas nie ma?
                      > > a może spokoju i zadowolenia trzeba szukac w sobie?
                      > > a może ....
                      > > samych uśmiechów zyczę
                      > >
                      >
                      > Dziekuje za cieple slowa. Masz racje, ze wszedzie dobrze gdzie nas nie ma.
                      > Faktycznie jest mi smutno, ale nie chcialam tego smutku wylewac na lamach forum
                      > ,
                      > bo w koncu to nie miejsce na to, aczkolwiek mozna pozostac anonimowym. W sumie
                      > jest zadowolona, nie mam powodow do depresji, ale tak jak napisalam wczesnie,
                      > czuje wewnetrzny niepokoj, niespelnienie ... Nawet nie wiesz jak dobrze robi si
                      > e
                      > na duszy czytajac komentarze, takie jak Twoj. Dziekuje
                      >
                      >

                      • Gość: magada Re: magady IP: 213.134.142.* 20.06.02, 15:00
                        poniewaz tak sobie czytam
                        to wyczytałam "piętro wyżej" twój adres mailowy
                        co znaczy to "de"
                        denmark?
                        powiedz jeśli to nie tajemnica - gdzie jesteś
                        • Gość: wisienka Re: do magady IP: ATCSCS* / 213.33.61.* 20.06.02, 15:34
                          Gość portalu: magada napisał(a):

                          > poniewaz tak sobie czytam
                          > to wyczytałam "piętro wyżej" twój adres mailowy
                          > co znaczy to "de"
                          > denmark?
                          > powiedz jeśli to nie tajemnica - gdzie jesteś

                          Magado,zaden problem, mieszkam nad Dunajem, to znaczy w Austrii. A "de" to skrot
                          dla Deutschland. W pospiechu zalozylam konto w yahoo.de ... Pozdrawiam´,
                          Wiesienka

                    • no_nick Wisience ... 20.06.02, 15:17
                      Wisienko spędź w rodzinnym kraju kilka tygodni , posłuchaj o czym ludzie mówią
                      myślą , czego się boją jakie mają nadzieje.Może to coś zmieni w Twoim
                      podejściu.Twoja obecność na forum świadczy że starasz się nie tracić kontaktu z
                      polską pożal się Boże rzeczywistości , ale wiesz przecież że to tylko kawałek
                      prawdy.Może chcesz o tym popisać - chętnie służę.Ja mam podobne odczucia (
                      niespełnienie , brak czegoś ,dylemat z wychowywaniem dzieci - czy zrobić z nich
                      nieczułe bydlęta i wtedy dadzą sobie tu radę i będą żyły godnie , czy uczyć
                      wrażliwości i troski , żeby je podeptano ) z tą różnicą , że mieszkam nad Wisłą.

                      Pozdrawiam

                      nn
                      • Gość: wisienka Re: Wisience ... IP: ATCSCS* / 213.33.61.* 20.06.02, 15:45
                        no_nick napisał(a):

                        > Wisienko spędź w rodzinnym kraju kilka tygodni , posłuchaj o czym ludzie mówią
                        > myślą , czego się boją jakie mają nadzieje.Może to coś zmieni w Twoim
                        > podejściu.Twoja obecność na forum świadczy że starasz się nie tracić kontaktu z
                        >
                        > polską pożal się Boże rzeczywistości , ale wiesz przecież że to tylko kawałek
                        > prawdy.Może chcesz o tym popisać - chętnie służę.Ja mam podobne odczucia (
                        > niespełnienie , brak czegoś ,dylemat z wychowywaniem dzieci - czy zrobić z nich
                        >
                        > nieczułe bydlęta i wtedy dadzą sobie tu radę i będą żyły godnie , czy uczyć
                        > wrażliwości i troski , żeby je podeptano ) z tą różnicą , że mieszkam nad Wisłą
                        > .
                        >
                        > Pozdrawiam
                        >
                        > nn

                        NN, wiem jak ciezko jest zyc w kraju. Mam tam w koncu rodzine. Wiem, o czym
                        piszesz. Zastanawiam sie tylko, co jest lepsze miec ten niedosyt, uczucie
                        niespelnienia sie wsrod ziomkow, czy tez na obczyznie, gdzie z paszportem, czy
                        bez, niezaleznie jak wladasz jezykiem i niezaleznie od tego czy sie
                        zaklimatyzowales w danym kraju, zawsze pozostaniesz cudzoziemcem. I nie chodzi o
                        to, ze cie ktos palcami wytyka, ale o to, co czujesz, jak ciebie odbieraja. Co tu
                        duzo mowic, mialam b. dobrego znajomego, ktory powiedzial mi, ze moim jedynym
                        problemem jest to, ze jestem Polka. Znajomy to ..., nie ma co sobie kretynem
                        glowy zawracac, ale jak cos takiego uslyszysz to jednak zaboli. Zwlaszcza, jesli
                        sie jest taka mimoza jak ja :-))) Oczywiscie musze zaznaczyc, ze mam sporo
                        kolezanek, ktore wyszly zamaz za tutejszych i bardzo sa szczesliwe. Musze tez
                        zaznaczyc, ze polska emigracja sama sobie wyrabia zla opinie. I tego nie musze
                        chyba wyjasniac.

                        Dzieci nie mam, ale zapewniam Cie, ze i na zachodzie musisz sie gleboko
                        zastanowic, jak je wychowac.

                        A do Polski sie wybieram na pare dni za pare tygodni i mam nadzieje, ze mi
                        samochodu nie ukradna, bo nie mam alarmu :-)))

                        • Gość: Malwina Re: Wisience ... IP: *.abo.wanadoo.fr 20.06.02, 15:50
                          to chociaz nalepki alarmowe sobie na szybe naklej na pic (moze odstraszy)

                          Pozdrowienia od wiecznej cudzoziemki
                          M.
                          • Gość: wisienka Re: Malwina nie rozsmieszaj mnie ..... IP: ATCSCS* / 213.33.61.* 20.06.02, 16:20
                            Gość portalu: Malwina napisał(a):

                            > to chociaz nalepki alarmowe sobie na szybe naklej na pic (moze odstraszy)
                            >
                            > Pozdrowienia od wiecznej cudzoziemki
                            > M.

                            :-))))))))

                            • no_nick Wisience 2 20.06.02, 16:27
                              Wisienko jedź do Polski - Twój samochód już tam jest !

                              Gdybym nie wiedział dokąd się wybierasz życzyłbym miłych wrażeń - a tak
                              życzę ,żebyś przetrwała !
                              • Gość: wisienka Re: do no_nick 2 IP: ATCSCS* / 213.33.61.* 20.06.02, 16:52
                                no_nick napisał(a):

                                > Wisienko jedź do Polski - Twój samochód już tam jest !
                                >
                                > Gdybym nie wiedział dokąd się wybierasz życzyłbym miłych wrażeń - a tak
                                > życzę ,żebyś przetrwała !

                                NN, dziekuje ... Wybieram sie nad jeziora. A przetrwac to na pewno przetrwam.
                                Zycze przyjemnej wymiany pogladow, ja na dzisiaj koncze prace. Do uslyszenia.
                                wisienka8
            • Gość: magada Re: no_nick IP: 213.134.142.* 20.06.02, 13:12
              wisienko, taki straszny smutek bije z twoich słów ze aż odruchowo mam ochotę
              cię pocieszyć - uśmiechnij się - szczęście musi przyjść - a żyjąc w Polsce tez
              nie zawsze miałabys siły na optymizm - a może powodów do depresji i
              czarnowidztwa byłoby więcej?
              ja mieszkam w polsce i często jest mi smutno szaro i pod górkę
              i może nawet żałuję ze nie próbowałam kiedyś tam wyjechać teraz to mam już za
              dużo lat chyba no i rodzine itd
              i pozostaje mi tylko czytać wątki o tęsknocie tych co wyjechali :-)
              a może to tak jest ze wszędzie dobrze gdzie nas nie ma?
              a może spokoju i zadowolenia trzeba szukac w sobie?
              a może ....
              samych uśmiechów zyczę
          • Gość: ja Re: no_nick IP: 65.92.240.* 25.06.02, 18:19
            Gość portalu: Pola napisał(a):

            > Tego sie nie da opisac, to trzeba czuc. Jakas taka
            > tesknota nieokreslona. Wydaje mi sie, ze jak ktos raz
            > emigruje to nigdzie nie czuje sie do konca szczesliwy,
            > znam ludzi, ktorzy mieszkaja to po 10, 20 lat i ta
            > drzazga ciagle tkwi. Materialnie oczywiscie jest o niebo
            > lepiej niz w Polsce, mam lepsze warunki do wlasnego
            > rozwoju. Jesli chodzi o sama asymilacje to nie jest
            > trudno, ja zreszta b. szybko przyzwyczajam sie do nowych
            > miejsc i okolicznosci, ale czasem sie rozklejam i lapie
            > taka nieokreslona depresja...
            > Ci na obczyznie pewnie wiedza o czym mowie...
            > Pozdrawiam
            > Pola

            Mieszkajac w Polsce przez 21 lat, nigdy sie w moim wlasnym kraju nie
            zaaklimatyzowalem. Dopiero jak wyjechalem, to odetchnalem i nigdy tej decyzji nie
            zalowalem. Jak tylko pomysle teraz o polskiej mentalnosci, to mam dreszcze. Moja
            zona nie jest Polka, nie mowie po polsku od lat, i tego mi nie brak. Kazdy
            czlowiek ma inne odczucia co do emigracji.

      • re_ne do Poli 23.06.02, 11:04
        Znam troche Holandie i mentalnosc Holendrow, i powiem Ci ze ja tez nigdy bym
        sie tam nie zaklimatyzowal. Co tam Cie sprowadzilo, czy nie moglas wybrac
        innego kraju?

        Pozdrawiam
        Rene
        • Gość: Pola do re-ne IP: *.extern.kun.nl 23.06.02, 13:00
          Przyjechalam tu tylko i wylacznie ze wzgledu na mojego
          mezczyzne, ktory jest...Holendrem :-)
          Powiedz, dlaczego uwazasz, ze nigdy nie zaklimatyzowalbys
          sie w Holandii?
          Pozdrawiam
          P.


          • re_ne Re: do re-ne 23.06.02, 13:38
            Lubie Holedrow o wiele bardziej niz Niemcow, a mieszkam wlasnie w Niemczech
            choc nie daleko od Holandii bo zaledwie troche ponad 100 km. Ale nie podoba mi
            sie ich zagorzaly stosunek do pracy, ktora traktuja jak moralny obowiazek.
            Slyszalem o bezrobotnej osobie, ktora z poczucia jakiejs nizszosci, by sie
            nieco dowartosciowac, podjela sie w pelnym wymiarze spolecznej pracy w
            bibliotece. Dla mnie jest to niezrozumiale! Wiec z ludzmi o takich
            przekonaniach nie potrafilbym raczej obcowac.

            A dlaczego Ty Pola nie potrafisz sie tam zaklimatyzowac, tym bardziej ze masz
            faceta Holedra, ktory na pewno ulatwil Ci wtopienie sie w srodowisko?


            Pozdrawiam
            Rene
            • Gość: Pola Re: do re-ne IP: *.extern.kun.nl 23.06.02, 22:17
              Pisalam juz wczesniej, ze szybko przyzwyczajam sie do
              nowych miejsc i otoczenia, wiec nie sprawilo mi problemu
              zaakceptowanie nowych obyczajow i przyjecie ich.
              Temat Holendrow jako narodu i ich cech to calkiem odrebna
              sprawa, a ja staram sie nie generalizowac na podstawie
              narodowosci, nie mam znajomych wsrod Holendrow, wiec
              niewiele moge na ten temat powiedziec...
              Problem tkwi chyba we mnie a mnie w kraju, w ktorym zyje,
              czy ludziach, jak go sprecyzuje, to na pewno sie nim z
              Toba podziele :-)
              Bo na razie nie wiem co za cholera we mnie tkwi, co nie
              daje mi zaznac spokoju :-)
              Pozdrawiam
              Pola
              PS. Chyba Niemcy sa z kolei fanatykami, jesli chodzi o
              prace, co? :-) No i ten porzadek sztywny...czy myle sie?
              • re_ne do Poli 23.06.02, 23:42
                OOOOOOO!!!!! Ten porzadek, to u Niemcow jest chyba jakas narodowa choroba
                umyslowa!!! Moglbym Ci przytoczyc sporo przykladow, ale podam Ci jeden skrajny.
                Musialem w urzedzie zostawic dowod os. do wpisu pewnej adnotacji, i tymczasowo
                dostalem jego kopie z pieczatka. Gdzies w moich "porzadkach" ten papierek mi
                sie zawieruszyl, i pry odbiorze tego dowodu mialem przez to mase klopotow!
                Wyobraz sobie, ze urzedniczka choc byla bardzo mila, nie chciala mi go wydac,
                bo ma przepis, ze najpierw musi mnie wylegitymowac, i dopiero kiedy wie z kim
                rozmawia, moze przystapic do dalszego postepowania. Tlumacze wiec ciemnej
                babie, ze nie moge wylegitymowac sie tym papierkiem bo go zgubilem, ale
                przeciez wystarczy wyjac z regalu moj dowod, i juz bedzie wiedziala ze to
                jestem ja. Nie!!! Ona ma swoje przepisy i Ordung musi byc!!! Poszedlem wyzej i
                jakos to zalatwilem! Ale takich beznadziejnych przepisow jest tu wiecej, i nam
                balaganiarzom ciezko sie z tym zyje!!! :)))

                A powiedz no Pola dlaczego to tak bardzo Cie ciagnie do NZ? Tam mozesz czuc sie
                jeszcze bardziej wyobcowana, i pomysl jak daleko bedziesz miala do kochanej
                ojczyzny??? A tak ogolnie to jak Ci sie tam zyje? Jesli chcesz - to napsz do
                mnie na priva.


                Pozdrawiam,
                Rene
    • Gość: Joasia Re: Do tych co wyjechali z kraju... IP: *.dip.t-dialin.net 19.06.02, 13:06
      W 1980 roku na pewno warto bylo ryzykowac wyjazd do Niemiec.

      Piwa nie pije, w kregle nie gram, do zadnego Vereinu/Zwiazku nie naleze
      czy to znaczy ze nie jestem zaaklimatyzowana?
    • Gość: maly.k Zalezy, o co pytasz IP: 139.57.24.* 19.06.02, 16:00
      2 miesiace?
      rok?
      nigdy?

      Pozdrawiam,

      mk.
    • Gość: kluba1 Re: Do tych co wyjechali z kraju... IP: *.we.client2.attbi.com 19.06.02, 19:44
      Gość portalu: ToeToe napisał(a):

      > No wlasnie... Ile czasu zajelo Wam zaklimatyzowanie sie w nowym srodowisku?
      > A tak w ogole... Warto bylo ryzykowac?

      Poczatki byly bardzo trudne. Po prostu tesknota za ... wszystkim co znajome,
      zwykle. Ciekawosc nowosci jednak przemogla. Nigdy nie staralam sie zbudowac
      Polski w Ameryce, lecz raczej poznac ten kraj i znalezc "swoj kat". Mysle, ze
      zajelo mi ok 4 lat aby sie zaklimatyzowac w nowym kraju. Absolutnie nie
      zaluje !!! Jestem w USA 23 lata . Powodzenia dla wszystkich w trakcie : i
      wyjazdu i aklimatyzowania sie !!! :-))))))
      • Gość: kluba1 Re: Do tych co wyjechali z kraju... IP: *.we.client2.attbi.com 19.06.02, 19:48
        Acha ! Zapomnialam dopisac dlaczego bylo warto : to nie chodzi jak zlosliwi
        mowia o jajka na szynce ! Moj wyjazd to byla i w dalszym ciagu jest WSPANIALA
        przygoda !!! :-)))))))))
        • roseanne Re: Do tych co wyjechali z kraju... 19.06.02, 20:27
          wyjechalismy prawie 4 lata temu.
          mam znajomych
          mowie - inni mnie rozumieja
          najsmutniejsze to chyba swiadomosc, ze nie mam juz wspolnych problemow z
          przyjaciolmi.

          czy sie zaklimatyzowalam ?, na pewno oswoilam
          • Gość: dodo Re: Do tych co wyjechali z kraju... IP: 209.226.65.* 19.06.02, 22:12
            juz ponad 30 lat poza polska - chyba nigdy nie tesknilam, w kazdym razie nie
            przypominam sobie :-)
            moj maz za to wciaz teskni choc nigdy tak naprawde wracac nie chcial.
            ja mam taka swoja teoryjke na temat pan i panow ;-) ale jest ona poparta tylko
            dodowymi obserwacjami i odczuciami wiec niech tylko pozostanie, ze kobiety mimo
            wszystko latwiej sie adaptuja do najdziwniejszych warunkow.
            dla wielu moich znajomych prawdziwa adaptacja nadeszla wraz z latami szkolnymi
            ich dzieci - wtedy naprawde poczuli, ze przynaleza do danego miejsca, eh - duzo
            by mowic... to jest wszystko bardzo indywidualne.
            • no_nick Re: Do tych co wyjechali z kraju...prośba!!!!!!! 20.06.02, 09:32
              Autorów odpowiedzi na ten wątek piszących z zagranicy bardzo proszę o kilka
              słów na priva: czy wyjazd w wieku 34 lat ma jeszcze sens ? Z żoną ? Z dwójką
              dzieci ? Czy jest szansa na normalne życie ? Wiem ,że będzie Wam trudno na
              podstawie tak lakonicznych informacji , jeśli znajdziecie chwilkę będę
              wdzięczny jak nie wiem co ! Próbowałem na formum polonijnym , ale zlano mnie
              okrutnie nawet wersu odpowiedzi.Jeszcze raz dzięki !
              • Gość: Malwina Re: Do tych co wyjechali z kraju...prośba!!!!!!! IP: *.abo.wanadoo.fr 20.06.02, 13:19
                lepiej podpisz jakis kontrakt na prace zagranica w pl ! bo finansowo bedzie nie latwo. No i to przeciez
                zalezy od charakteru i "sily przebicia". Albo jestes z tych co przenosza gory albo nie.
                I mysle ze cala rodzina powinna stac murem za tym planem bo jak nie...przy pierwszym zgrzycie (a
                zgrzytow bedzie) wszystko to sie rozsypie...
                Zycie to nie jE bajka...ani tu ani tam ani na wyspie ani na everescie - najpierw pozbadz sie iluzji - lepiej
                sobie poradzisz...
                • no_nick Re: Do tych co wyjechali z kraju...prośba!!!!!!! 20.06.02, 13:27
                  Mam to doświadczenie za sobą.Wiem ,że łatwo nie było.Byłem też na kontrakcie w
                  kaju mniej niż Polska cywilizowanym ( są takie , chociaż niewiele ).Masz święta
                  rację z tą wzmianką o rodzinie.Tu trafiłaś w sedno , tu jest pies pogrzebany...
              • Gość: soso Re: Do tych co wyjechali z kraju...prośba!!!!!!! IP: 195.41.66.* 20.06.02, 14:06


                Kazdy wiek jest okay ale oczywiscie im pozniej tym gorzej. 34 to pestka.
                Plusy: jest fajnie
                Minusy: zderzenie kulturowe (obojetnie gdzie by to nie bylo), trzeba
                zaczynac 'od nowa' a wiec placi sie frycowe za nieznajomosc realiow, brak
                oparcia w znajomych, rodzinie, rodakach - jest sie zdanym na siebie (ale to
                takie ekscytujace!), od nowa trzeba bedzie zbierac na emeryturke itp., na pewno
                bardzo sie wszyscy zmienicie bo nowy kraj to okazja do zrewidowania
                dotychczasowego zycia i latwiej bedzie ta zmiane zrealizowac. Czy na lepiej czy
                na gorzej to zalezy od kazdego jednego przypadku. Ja jestem bardzo zadowolony
                ze zmiany mimo, ze byla pozno. Zaluje, ze tak pozno bo mialem okazje takze 10
                lat wczesniej i wlasnie z powodow rodzinnych zrezygnowalem. Teraz jednak oliwa
                sprwiedliwa i zdarzylo sie. Nawet nie tesknie.

                pzdrw

                soso
                • no_nick do soso ? A gdzie wylądowałeś ... 20.06.02, 14:43
                  ...jeśli wolno spytać ? Pozdrawiam.
              • Gość: maly.k Wyjazd ma sens prawie zawsze IP: 139.57.24.* 20.06.02, 16:50
                Bo warto sobie uswiadomic dobitnie, ze swiat jest bardzo duzy, ze jest
                tysiace 'Twoich' miejsc. Nie wiem, czy uda mi sie dobrze to wyslowic, to, o co
                mi chodzi, ale sprobuje.

                Otoz wyjechalem z Polski 4 lata temu. Zupelnie niedawno i wcale nie z zamiarem
                enmigracji na stale. Po jakim czasie udalo mi sie 'zaaklimatyzowac'? To zalezy,
                co pod tym slowem rozumiemy. Wrazenie 'Ksiaze na wakacjach' minelo juz po kilku
                tygodniach. Natomiast do dzis nie poczulem sie tutaj 'jak w Polsce'. Nie
                przypuszczam, aby moglo to kiedykolwiek nastapic - ja juz nie ten sam i Polska
                tez pewnie nie ta sama.
                Nowa 'swiadomosc', ktora nabylem na miejsce (lub oprocz) tej polskiej, nie jest
                wcale lokalna, spod Toronto. Nie jest terytorialna czy narodowa. Raczej
                kulturowa, cokolwiek by to mialo oznaczac.
                Wyjazd poszerzyl mi horyzonty, czego i Wam zycze, hihi...

                Pozdrawiam,

                mk.

                PS. Jasny gwint, trudno jest odpowiednie rzeczy dac slowo, gdy trzeba
                pracowac...
                • Gość: A27 Re: Wyjazd ma sens prawie zawsze IP: *.proxy.aol.com 21.06.02, 03:17
                  Jedyny powod dla ktorego tutaj jestem to moj facet. Caly czas rozwazamy
                  mozliwosc zycia w Polszy. Na pzrekor bezrobociu i wszystkiemu...
                  Teksnie za Polska i zawsze bede. Lubie zyc w USA, ale nie chce czuc sie
                  Amerynka. Kiedys mialam na tym tel kompleks, ze jestem "legal alien", ale
                  zawsze "alien" - teraz sie ciesze, ze nie jestem "born in the USA" i nie czuje
                  zadnej potrzeby wywieszania flagi w ogrodzie. Jestem przystosowana do zycia w
                  USA, ale wybieram bycie "odmiencem".
                  • dundee_girl Re: Wyjazd ma sens prawie zawsze 21.06.02, 06:02
                    Ja tak wlasnie mysle, ze chyba jesli ktos wyjechal z kraju dla faceta m.in ja
                    tez to chyba generalnie jest latwiej sie przystosowac.
                    Najgorsze jest to ze bedac tutaj tesknie za takimi glupimi rzeczami w Polsce
                    jak chlebek razowy, polska TV, panie sasiadki z klatki i takei inne duperele.
                    • brunotszypiatki Re: Wyjazd ma sens prawie zawsze 21.06.02, 23:06
                      dundee_girl napisał(a):

                      > Ja tak wlasnie mysle, ze chyba jesli ktos wyjechal z kraju dla faceta m.in ja
                      > tez to chyba generalnie jest latwiej sie przystosowac.
                      > Najgorsze jest to ze bedac tutaj tesknie za takimi glupimi rzeczami w Polsce
                      > jak chlebek razowy, polska TV, panie sasiadki z klatki i takei inne duperele.

                      A "Pan Tadeusz"?
                • rauser Re: Wyjazd ma sens prawie zawsze 21.06.02, 12:22
                  A czy trzymając się środowiska akademickiego mam szansę wyjechać? Szkoda mi
                  bowiem tego co zdobyłam pracując na uczelni, jednocześnie pensja jest głodowa i
                  nie ma szans na lepszą. Szukam często w necie ofert zagranicznych uczelni ale
                  zawsze jest klauzula że np. spoza UE nie ma się szans czy inne utrudnienia. Jak
                  to jest np. z doktoratem na uczelni gdzieś (anglojęzyczne kraje mnie
                  interesują). czy ktoś z Was ma takie doświadczenia?
        • Gość: Jankes Re: Do tych co wyjechali z kraju... IP: *.oc.oc.cox.net 22.06.02, 01:46
          Dokladnie!!! Przygoda! Ja tez to tak traktuje dlatego po ponad 10 latach w
          Kanadzie wynioslem sie do Stanow.
          Tam bylem doskonale zaaklimatyzowany, wielu przyjaciol itp.
          Teraz USA ale czuje sie tu swietnie. Troche teskno do Toronto i znajomych ale
          nie mysle wracac. Tu jest tyle nowego do poznania. A jak sie znudzi? To moze
          wlasnie to Nowej Zelandii za kolejne 10 lat.
          Przygoda to wspaniala rzecz!

          Jankes
    • emka10 do dundee-girl i wisienki 21.06.02, 22:59
      dziewczyny, serce mi rosnie jak czytam wasze odpowiedzi, czuje good vibrations
      :-) dzieki za to. mailiki sa mile widziane, a ja - may i?
      • dundee_girl Re: do dundee-girl i wisienki 22.06.02, 00:35
        Hey, Emka czy to Ty zamierzalas wyjechac do Holandii? Jestes juz tam? Napisz
        cos!

        Pozdrawiam
      • wisienka8 Re: do dundee-girl i wisienki 22.06.02, 09:17
        emka10 napisał(a):

        > dziewczyny, serce mi rosnie jak czytam wasze odpowiedzi, czuje good vibrations
        > :-) dzieki za to. mailiki sa mile widziane, a ja - may i?

        Emka, jasne. Podaje moj adres:wisienka8@yahoo.de
        Milo bedzie jak napiszesz pare slow, good vibration sa zawsze mile widziane i
        poszukiwane :-) Pozdrawiam, Wisienka
        • Gość: fela2 Do tych co wyjechali z kraju... IP: *.awf.edu.net.pl 22.06.02, 17:40
          ja mam zamiar w krotkim czasie wyjechac do Anglii. Nie bylby to moj pierwszy
          wyjazd, bo wyjezdzalam wczesniej do Niemiec i do Grecji (w Niemczech nie
          moglam sobie w ogole znalezc swojego miejsca), ale byly to krotkie
          trzymiesieczne wyjazdy. Jesli jest tu ktos, kto zyje w Anglii to niech sie
          odezwie, prosze, chcialabym zadac pare pytan.
          Pozdrawiam serdecznie
          • Gość: Liloom Re: Do tych co wyjechali z kraju... IP: *.11.vie.surfer.at 23.06.02, 01:14
            Mieszkam w Austrii od 13 lat przyzwyczailam sie. Dokladnie tak. Gdy jestem w
            Polsce to nie czuje sie juz u siebie. Ale tutaj w Austrii niespecjalnie sie
            czuje, mentalnosc mi nie bardzo odpowiada. Jako dziecko spedzalam sporo czasu
            poza granicami Polski, wiec wbilam sobie w glowe ze wyjade, mialam straszna na
            to straszna ochote chociaz nie mialam pojecia, ze aklimatyzacja nie jest wcale
            lekka, latwa i przyjemna. Na poczatku bylam jedna noga tu i tam (w Polsce), nie
            znalam jezyka, moj maz pracowal, ja chodzilam na kursy jezykowe i szwendalam
            sie po miescie, ale czulam sie obco. Poza tym pisalam prace magisterska bedac
            juz tutaj, "bronilam sie" wyjezdzajac do Polski, potem gdy nauczylam sie troche
            jezyka, udalo mi sie zalatwic wciagniecie mnie w program integracyjny dla
            cudzoziemcow, dzieki czemu znalazlam bardzo ciekawa prace i mialam mozliwosci
            rozwoju itd itd.
            Brzmi to byc moze przyjemnie, ale na emigracji czesto nie jest latwo mimo, ze
            obok jest ta druga polowa, ktora non stop podtrzymuje nas na duchu. Brakowalo
            mi najbardziej kultury Polskiej i towarzystwa, poznawalismy tutaj wprawdzie
            duzo roznych ludzi, ale ten dobor w obcym kraju jest czesto bardzo przypadkowy.
            Niejednokrotnie znajomosci sie nie sprawdzaja i czegos ciagle brak.
            Zmienilo sie to gdy urodzila sie moja corka, zaczelam poznawac ludzi z dziecmi,
            zarowno Polakow i Austriakow, i dopiero teraz moge powiedziec, ze zapuscilam
            korzenie.
            Jednak musze przyznac, ze kraje niemiecko-jezyczne to nie jest to co tygrysy
            lubia najbardziej. Mysle, ze lepiej czulabym sie gdzie indziej (moze we
            Francji), ale moze “wszedzie lepiej gdzie nas nie ma“?
            Ja w kazdym razie jestem chyba typem, ktory ciagle musi pedzic dalej i nie
            zastanawia sie czy warto. Bo dla mnie zawsze warto. Nie zaluje.
            ( Poza tym czasem jest lepiej, czasem gorzej. Zalezy od fazy tesknot. )
          • emka10 Re: Do tych co wyjechali z kraju... 23.06.02, 22:54
            emek wiele na forum, to nie ja mialam jechac do holandii ;-(
            napisze napisze, jak to moja poprzedniczka napisala, najsmutniejsze jest to, ze
            po opuszczeniu kraju, nie dzieli sie juz tych samych problemow z przyjaciolmi.
            i czasem samotnie mozna sie poczuc wsrod ludzi. a tu wisienka i dundee girl i
            czuje sie znacznie lepiej! (mozna by jakies spotkanie zorganizowac, somewhere
            half between dla nas wszystkich... grecja? :-))
            • Gość: DundeeGi Re: Do tych co wyjechali z kraju... IP: *.syd.connect.com.au / 210.9.62.* 24.06.02, 02:03
              A skad stukasz? dlugo tam jestes?

              Pozdrawiam
            • wisienka8 Re: Do tych co wyjechali z kraju... 24.06.02, 08:52
              emka10 napisał(a):

              > emek wiele na forum, to nie ja mialam jechac do holandii ;-(
              > napisze napisze, jak to moja poprzedniczka napisala, najsmutniejsze jest to, ze
              >
              > po opuszczeniu kraju, nie dzieli sie juz tych samych problemow z przyjaciolmi.
              > i czasem samotnie mozna sie poczuc wsrod ludzi. a tu wisienka i dundee girl i
              > czuje sie znacznie lepiej! (mozna by jakies spotkanie zorganizowac, somewhere
              > half between dla nas wszystkich... grecja? :-))


              Emeczko, zdradz, prosze, skad stukasz... Milo w ogole byloby, gdybys napisala
              pare slow na adres, ktory Ci podalam powyzej. Jesli chodzi o wyjazdy i spotkania,
              to ja zawsze jestem za ...
    • Gość: NN Re: Do tych co wyjechali z kraju... IP: 195.205.116.* 24.06.02, 08:48
      Zaciekawilo mnie to forum dyskusyjne, poniewaz zamierzam wyjechac do AU za
      kilka miesiecy. W zasadzie wiekszosc jest na tak, urodzilam sie w tym kraju,
      mam obywatelstwo (chociaz nigdy wczesniej nie bylam w tym kraju), kilku
      znajomych w AU..............ale jest to "ale"......wlasnie najbardziej obawiam
      sie tesknoty za krajem (chociaz tez nie wiem , czy do konca, nie mam tutaj zbyt
      bliskiej rodziny, rodzice znarli kilka miesiecy temu......przyzwyczailam sie
      juz do samotnosci), ale mozna powiedziec ze w gruncie rzeczy obawiam sie tego
      osamotnienia na obczyznie (trudno powiedziec czy znajomi "sprawdza sie" kiedy
      przyjade). Sa to takie wewnetrzne rozterki, chcialabym za kilka lat powiedziec
      iz dokonalam slusznego wyboru.........
      • dundee_girl Re: Do tych co wyjechali z kraju...NN 25.06.02, 12:27
        Ja tez jestem a Au, przyjechalam tu dla faceta, nie mam zadnych swoich
        przyjaciol mimo ze jestem tu 1,5 roku. Niestety, Australia rozni sie
        diametralnie od Europy a w sumie na swoje szczescie sami pracujemy.

        Powodzenia:-)
        • Gość: NN Re: Do tych co wyjechali z kraju...NN IP: 195.205.116.* 25.06.02, 14:23
          Dundee.....dlaczego przez 1,5 roku nie udalo ci sie nawiazac jakis znajomosci i
          kontaktow? z czego wynika takie odizolowanie (oprocz oczywiscie tego, iz
          generalnie w AU nie ma takiej goscinnosci jak w Polsce)??
          • Gość: mordyga Re: Do tych co wyjechali z kraju...NN IP: *.bauboden.com, 25.06.02, 15:56
            Mieszkam w Niemczech od 15 lat i moja aklimatyzacja w tym kraju trwala dlugo.
            Na poczatku mialam jakas bariere psychiczna potem mi to minelo kiedy zaczelam
            studiowac tutaj ale wtedy doszly inne problemy, np. czulam sie czesto Europejka
            2- klasy gdyz pochodzilam tylko z Polski. Z czasem zaczelam sie tym nie
            przejmowac i olewac niektorych ludzi w koncu nie z kazdym mozna sie przyjaznic.
            Jednak musze przyznac ze sa pewne rzeczy ktorych pewnie jeszcze dlugo nie bede
            rozumiec, np. niektorych niemieckich dowcipow- poprostu ten rodzaj humoru jest
            mi obcy i nie bawi mnie.
          • Gość: DundeeGi Re: Do tych co wyjechali z kraju...NN IP: *.syd.connect.com.au / 210.9.62.* 26.06.02, 01:44
            Inna mentalnosc, mam kolezanki ale zadnej z nich nie nazwalabym przyjaciolka,
            sa poprosyu inne od kumpelek z liceum, studiow, czy pracy w Polsce.
            Poza tym generalnie chyba im czlowiek starszy tym trudniej mu o przyjaciol.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka