Dodaj do ulubionych

bez okazji

23.06.02, 23:25
Znalazlem buszujac po sieci, piosenka niekoniecznie najnowsza, ale bardzo
ladna:

Our Smile

So sorry, I never meant to fall in love with you,
Don't worry, I know you think I have to let go,
Believe, I would stay but we know that we'll wake up alone,
Pretend,
That there's nothing there between us

They don't know the full story,
The one we never can tell,
And I hide a smile, I hide a smile for you.

It's so funny,
I never thought I'd feel like this again,
I'm so scared,
But we know that we can't run away,
So easy to deny the attraction, the call of Fate,
And wake up and declare that it's only a dream.

They don't know the full story,
The one we never can tell,
The affair we declare to be over,
We lie to ourselves,
They don't know the full story,
The one we never can tell
And I hide a smile, I hide a smile for you
I hide a smile for you
Our smile, our smile, our smile.

I'm so drunk,
I'm so high, I'm not sure that I'm still making sense,
Can't explain,
For the first time these feelings inside,
And I'd thought
I'd control of my heart that this chapter was over
And you rewrote my life and showed me a happy end

They don't know the full story,
The one we never can tell,
The affair we declare to be over,
We lie to ourselves,
They don't know the full story,
The one we never can tell
And I hide a smile, I hide a smile for you,
I hide a smile for you.
Obserwuj wątek
    • Gość: Toi Re: tez bez okazji, tez ladne, tez napotkane nagle IP: 62.233.138.* 24.06.02, 22:24
      (Agnieszka Osiecka)


      Czym jest dla ciebie literatura
      Jeśli pomyśleć,
      czym jest dla ciebie literatura,
      etyka,
      przyroda,
      niespodzianka,
      dom, matka, wóz,
      tamta kobieta,
      tamten mężczyzna,
      dobra kurtka na zimę,
      dobre buty
      i wreszcie
      ty sam -
      to rzeczywiście:
      nie miałam szans.




      • iwa.ja Re: tez bez okazji, tez ladne, tez napotkane nagle 24.06.02, 22:27
        Zajrzyjcie na forum trójmiejskie, na "Krainę Łagodności"...
      • Gość: Toi Re: tez bez okazji, part two IP: 62.233.138.* 24.06.02, 23:00
        ...
        "I would talk to you of all matter of things
        With a smile you would reply
        Then the sun would leave your face
        And you'd retreat from the front of your eyes
        I keep hearing that you're doing best
        I hope your heart beats happy in your infant breast
        You are so far from me
        Far from me
        Far from me

        There is no knowledge but i know it
        There's nothing to learn from that vacant voice
        That sails to me across the line
        From the ridiculous to the sublime
        It's good to hear you're doing so well
        But really can't you find somebody else that you can ring and tell
        Did you ever
        Care for me?
        Were you ever
        There for me?
        So far from me

        You told me you'd stick by me
        Through the thick and through the thin
        Those were your very words
        My fair-weather friend
        You were my brave-hearted lover
        At the first taste of trouble went running back to mother
        So far from me
        Far from me
        Suspended in your bleak and fishless sea
        Far from me
        Far from me"

    • bez_okazji? Nie piosenka. Wiersz. Na różne okazje i zdarzenia. 24.06.02, 23:44
      Oda do wielości


      Nie rozumiem wszystkiego i nawet
      cieszę się, że świat jak niespokojny
      ocean przerasta moją zdolność
      pojmowania sensu wody, deszczu,
      kapieli w Stawie Piekarza, w pobliżu
      granicy niemiecko-czeskiej, we
      wrześniu 1980; szczegół bez większego
      znaczenia, głęboki germański staw.
      Niech niedotlenione Ego spokojnie
      oddycha, pływak przecina linię
      południka, jest wieczór, sowy budzą
      się z dziennego snu, w oddali
      leniwie warczą samochody. Kto raz
      dotknął filozofii, jest zgubiony,
      nie uratuje go wiersz, zawsze
      pozostanie nie dająca się obliczyć
      reszta, żal. Kto raz poznał szalony
      bieg poezji, nie zazna więcej
      kamiennego spokoju rodzinnej prozy,
      gdzie każdy rozdział jest gniazdem
      jednej generacji. Kto raz żył, nie
      zapomni zmiennej przyjemności pór
      roku, nawet łopiany będą mu się
      śniły i pokrzywy, pająki niewiele
      brzydsze od jaskółek. Kto raz zetknął
      sie z ironią, będzie parskał śmiechem
      podczas wykładu proroka, kto raz
      modlił się nie tylko suchymi wargami,
      zapamięta obecność dziwnego echa
      idącego od którejś ze ścian. Kto raz
      milczał, nie bedzie chciał mówić
      przy deserze, kogo poraził szok
      miłości, wróci do książek ze
      zmienioną twarzą.
      Stoisz, pojedyncza duszo, wobec
      nadmiaru. Dwoje oczu, dwie ręce,
      dziesięć pomysłowych palców i
      tylko jedno Ego, ćwiartka pomarańczy,
      najmłodsza z sióstr. Przyjemność
      słyszenia nie psuje przyjemności
      wzroku, lecz rausz wolności burzy
      spokój pozostałych łagodnych zmysłów.
      Spokój, grube nic, pełne słodkiego
      soku jak gruszka we wrześniu.
      krótkie chwile szczęścia znikają
      pod lawiną tlenu, w zimie samotny
      gawron uderza dziobem o biały
      lód jeziora, kiedy indziej
      para dzięciołów spłoszona
      przez siekierę szuka pod moim
      oknem dostatecznie chorej topoli.
      Nieobecna kobieta pisze długie
      listy i tęsknota pęcznieje jak
      opium; w muzeum egipskim na brązowym
      papirusie roztarta ta sama
      tęsknota, starsza o kilka tysiecy
      lat, niezłomna i niezłamana.
      Miłosne listy zawsze trafiają
      w końcu do muzeum, ciekawscy są
      wytrwalsi niż zakochani. Ego łapczywie
      chwyta powietrze, rozum budzi się
      z dziennego snu, pływak wychodzi
      z wody. Piękna kobieta pozuje do
      szczęścia, mężczyźni udają nieco
      odważniejszych, niż są naprawdę,
      muzeum egipskie nie tai ludzkich
      słabości. Istnieć, oby istnieć jeszcze,
      być może oddając się w dzierżawę
      którejś z zimnych gwiazd. I czasem
      drwić z niej, że chłodna jest i śliska
      jak żaba w stawie. Wiersz rośnie na
      sprzeczności, lecz jej nie zarasta.

      A. Zagajewski

    • vicca bez okazji :)) 25.06.02, 11:30
      Jedna z moich ulubionych piosenek mojego ulubionego zespołu:

      Smile

      Don't it make you smile
      Don't it make you smile
      When the sun don't shine
      Don't it make you smile

      Don't it make you smile
      Don't it make me smile
      When the sun don't shine
      Don't it make me smile

      I miss you already
      all days
      already
      all days

      This is how I feel
      ----------------------

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka