Dodaj do ulubionych

Mieszkanie z chłopakiem

IP: *.net.bialystok.pl / 10.2.21.* 25.06.02, 15:05
Idę właśnie na studia, ma te niespełna 19 lat. Chodzę z facetem 3 lata. Czy
warto z nim zamieszkać na czas studiów we wspólnym mieszkaniu? Czy 19 lat to
trochę nie za mało? Czy nasz związek się przez to nie wypali?
Obserwuj wątek
    • gosia-s Re: Mieszkanie z chłopakiem 25.06.02, 15:08
      Ktoś może mieć inne zdanie na ten temat, ale według mnie warto. Dopiero się
      okaże, czy znacie się naprawdę.
    • lady_in_red Re: Mieszkanie z chłopakiem 25.06.02, 15:27
      Gość portalu: Ewa napisał(a):

      > Idę właśnie na studia, ma te niespełna 19 lat. Chodzę z
      facetem 3 lata. Czy
      > warto z nim zamieszkać na czas studiów we wspólnym
      mieszkaniu? Czy 19 lat to
      > trochę nie za mało? Czy nasz związek się przez to nie
      wypali?


      Mysle, ze zyjemy w czasach, kiedy wspolne powmieszkiwanie
      nie stanowi juz problemy. Uwazam, ze jest to bardzo
      pozytywne dla zwiazku, nauczycie sie odpowiedzialnosci,
      samodzielnosci we dwoje. Bedziecie znac juz swoje
      przywary i slabosci i nauczycie sie je tolerowac,
      ewentualnie moze uda wam sie je zmienic. To doskonaly
      sprawdzian na przyszle zycie.

    • starszapani Re: Owoc jeszcze niedojrzały, 25.06.02, 17:42

      a Wy juz go zrywacie. Po co ten pośpiech ???
    • Gość: sombre Re: Mieszkanie z chłopakiem IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 25.06.02, 17:56
      Eee, nie podzielam zdania starszej pani :)
      Znacie się już trzy lata, a Ty wcale nie jesteś za młoda.
      Wspólne mieszkanie może tylko przetestować autentyzm waszego związku.
      Chyba lepiej wcześniej, niż później, prawda? :)
    • Gość: provo dobra rada IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.06.02, 18:16
      Jak znam zycie to i tak od dawna dajesz mu dupy wiec chyba nie ma co sie dluzej
      czaic...
      A zreszta czego ty sie boisz Kotku, tego ze bedziesz musiala ostatecznie
      zapomniec o swoich romantycznych marzeniach? Boisz sie ze mieszkajac z nim duzo
      trudniej bedzie Ci uciec od mysli ze wasza milosc jest gowno warta, a ty w tym
      zwiazku spelniasz tylko spoleczna norme "chodzenia z chlopakiem"?
      • procesor Re: dobra rada 25.06.02, 21:52
        Gość portalu: provo napisał(a):
        > Jak znam zycie to i tak od dawna dajesz mu dupy wiec chyba nie ma co sie dluzej
        > czaic...
        > A zreszta czego ty sie boisz Kotku, tego ze bedziesz musiala ostatecznie
        > zapomniec o swoich romantycznych marzeniach? Boisz sie ze mieszkajac z nim duzo
        > trudniej bedzie Ci uciec od mysli ze wasza milosc jest gowno warta, a ty w tym
        > zwiazku spelniasz tylko spoleczna norme "chodzenia z chlopakiem"?

        Tak, cóż za zachęcające podejście do sprawy, zwłaszcza to dawanie dupy...
        Romantyzm, hmmm....
        Chyba tu nie chodzi o dawanie - lub nie - dupy.
        Ale ta codzienność wspólnego mieszkania potrafi zniszczyć związki dojrzałych
        ludzi, co tu wychodzi w wielu wątkach.

        Moim zdaniem - rozważ dobrze co zyskasz i co stracisz! Teraz widujecie się gdy
        chcecie i macie czas. Razem będziecie skazani na siebie w każdej sytuacji - rano
        rozczochrani, wkurzeni po zajęciach, ech, cóż za obrazy mi się objawiaja!...
        Dajcie sobie czas na dojrzewanie. To nie jest tak że jeśli sie po trzech
        miesiącach wspólnego mieszkania rozstanecie - to tak MUSIAŁO być. Wszystko w
        odpowiednim momencie. Gdybym ja trafiła na swego faceta w tym wieku pewnie nic by
        między nami nie było. Albo szybko się rozpadło. Jesteście ze soba trzy lata.
        Czyli miałaś 16 lat. Wiesz, mam w otoczeniu przykład takiego związku, zaczęło się
        jak u was. Teraz są "starym małżeństwem". I wiesz co? ONA wiele straciła. W
        pewnym sensie młodość (no fakt że mieli dziecko dość szybko, ale ŻADNA metoda nie
        jest 100% pewna, czego są przykładem) - i możliwość prawdziwego wyboru.
        Teraz ona sama mówi że bardziej jest między nimi przyzwyczajenie niż miłość,że
        właściwie nie miała możliwości porównania - bo tak wcześnie zaczęła być z nim że
        nie poznała właściwie innych facetów. I nie chodzi o seks! Raczej o to jaki może
        być związek z mężczyzną. Myślę że nawet kilka nieszczęśliwych miłości byłoby
        lepsze niż taki związek. Wiem że w twoim wypadku to nie musi się tak potoczyć,
        zawsze jednak pozostaje pytanie a jeśli?...

        Lepiej poszalec, zamieszkać z koleżankami, a lubego widywać gdy sie ma ochote a
        nie dzień w dzień. Po co w wieku 19 lat pakować się w takie "małżeństwo na niby"?
    • Gość: Nell Re: Mieszkanie z chłopakiem IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 25.06.02, 18:22
      Gość portalu: Ewa napisał(a):

      > Idę właśnie na studia, ma te niespełna 19 lat. Chodzę z facetem 3 lata. Czy
      > warto z nim zamieszkać na czas studiów we wspólnym mieszkaniu? Czy 19 lat to
      > trochę nie za mało? Czy nasz związek się przez to nie wypali?

      Co ma sie wypalic? Jezeli , to co was laczy, to prawdziwa milosc, to wspolne mieszkanie jedynie
      zcementuje zwiazek, a jezeli sie po 3 miesiacach mieszkania rozstaniecie, to i tak stanie sie to, co
      bylo nieuniknione..
    • kamfora Re: Mieszkanie z chłopakiem 25.06.02, 20:14
      Gość portalu: Ewa napisał(a):

      > Idę właśnie na studia, ma te niespełna 19 lat. Chodzę z facetem 3 lata. Czy
      > warto z nim zamieszkać na czas studiów we wspólnym mieszkaniu? Czy 19 lat to
      > trochę nie za mało? Czy nasz związek się przez to nie wypali?

      Moim zdaniem - nie warto.

      Nie warto dawac w milosci tzw "darmowych probek" ;-)

      Jestes jeszcze taka mloda...A co na to Twoi rodzice? A co na to rodzice
      Twojego "faceta"? Nie zyjecie przeciez w prozni...
      No i, najwazniejsze. Czy Ty go kochasz i czy on kocha Ciebie?
      I co to dla Was znaczy?


    • Gość: Melba Re: Mieszkanie z chłopakiem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.02, 21:21
      warto, tylko nie trzeba potem płakac, że się nie oświadcza, bo w takich
      układach bywaja z tym problemy- ale generalnie warto. Melba kohabitantka.
      PS. jak miałam 19 lat to wolałam szaleć z koleżankami - myślałaś o takiej opcji?
      PS2 . Tylko proszę, Andrzej, bez homo skojarzeń.
    • Gość: kluba1 Re: Mieszkanie z chłopakiem IP: *.we.client2.attbi.com 25.06.02, 22:00
      Gość portalu: Ewa napisał(a):

      > Idę właśnie na studia, ma te niespełna 19 lat. Chodzę z facetem 3 lata. Czy
      > warto z nim zamieszkać na czas studiów we wspólnym mieszkaniu? Czy 19 lat to
      > trochę nie za mało? Czy nasz związek się przez to nie wypali?

      A myslisz ze gdybys obraczke na palcu miala to by sie nie wypalil? Co za
      roznica ? Czy tylko chcesz tak " chodzic" do konca zycia z obawy, ze sie moze
      wypalic ? Powodzenia !!!
      • Gość: A27 Re: Mieszkanie z chłopakiem IP: *.proxy.aol.com 25.06.02, 23:57
        Idziesz na studia i podejrzewam, ze bedziesz miala na pierwszym roku kupe
        nauki. Mieszkanie razem to dostosowywanie sie wzajemne itp. itd. Moze sie
        okazac, ze facet pochalania zbyt wiele Twojego czasu i enregii. Gdybys byla
        moja siostra to bym Ci odradzala...
        • mercedess Re: Mieszkanie z chłopakiem 04.07.02, 14:10
          Też bym odradzała mieszkanie z chłopakiem chociaż na początku studiów.
          Z moim mężem zamieszkaliśmy razem dopiero da 3 roku moich studiów, ale wtedy
          byliśmy pewni, że po moich studiach weźmiemy ślub.
          Wszystko powoli - nigdzie Ci się nie spieszy. Ja najpierw zamieszkałam z
          dziewczynami a po 2 latach znajomości z mężem mieszkalismy tylko we dwoeje.

          Myślę jednak, ze warto zamieszkać razem przed ślubem, bo to bardzo uczy życia.
          To bardzo dobry sprawdzian.

          Dziwię się, że statystyki przytaczane przez niektóre forumowiczki mówią o tym, ze
          częściej rozwodzą się ludzie, którzy przed ślubem ze soba mieszkali.
          Może i tak jest, ale jakoś to nielogiczne.
          Nam mieszkanie razem przed ślubem duzo dało. Sądze, że gdybyśmy nie mieszkali
          wcześniej razem, to nie byłoby za wesoło - z biegem lat ludzie coraz mniej
          rezygnuja z własnych przyzwyczajeń i nie idą juz tak łatwo na ustępstwa.

          Jak na razie bardzo się cieszymy, ze jesteśmy małżeństwem i jest nam fajnie.
    • Gość: Ola Re: Mieszkanie z chłopakiem IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.06.02, 02:11
      No a po co ci to??? Zeby mu prac skarpetki? Mloda jestes , idziesz na studia
      gdzie poznasz mase fajnych ludzi a chcesz przypiac sobie latke ze jestes juz
      zajeta??? Absolutnie ci to odradzam. Okres studiow to czas na nauke, ale i czas
      na rozrywke i zabawe i poznawanie nowych ludzi. Przeciez jezeli myslicie o
      sobie powaznie to wasze uczucie przetrwa i bedziecie razem, a jesli odkryjesz
      ze to nie to, to bedziesz sie przeprowadzac? Bez sensu. Ps ponoc pary
      mieszkajace przed slubem razem czesciej sie rozstaja niz nie mieszkajace razem
      wszesniej.
      • Gość: Nell Re: Mieszkanie z chłopakiem IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 26.06.02, 09:58
        . Ps ponoc pary
        > mieszkajace przed slubem razem czesciej sie rozstaja niz nie mieszkajace razem
        > wszesniej.

        Co to za bzdury???:)))) Podaj zrodlo tej zlotej mysli...
        • Gość: mordyga Re: Mieszkanie z chłopakiem IP: *.bauboden.com, 26.06.02, 10:18
          nie rozumiem co ma wspolne zamieszkanie do prania skarpet???? Chyba nie na tym
          polega partnerstwo, ze kobieta pierze, gotuje i sprzata za faceta i dla faceta.
          Wlasnie takie wspolne zamieszkanie przed slubem moze rozwiazac pare problemow
          albo zrzucic opaske z oczu. Poza tym nie widze tez problemu ze spotkaniami z
          kolezankami czy innymi przyjaciolmi. Wspolene mieszkanie w koncu nie
          zobowiazuje tylko do odsiedzenia swoich zajec na uczelni a potem szybkim
          powrocie do domu i czekaniu na ukochanego z obiadkiem na stole i wyprasowanymi
          jego koszulami.
          • kwieto Re: Mieszkanie z chłopakiem 26.06.02, 10:31
            Do prania jest pralka, do zmywania jest zmywarka a jesc mozna w miescie. Zarzut
            "nie mieszkaj z chlopakiem bo bedziesz prac jego skarpetki" jest smieszny...

            P.S.
            Chyba jestem zdolnym mezczyzna, bo swoje skarpetki potrafie uprac samodzielnie
            • Gość: Pola Re: Mieszkanie z chłopakiem IP: *.extern.kun.nl 26.06.02, 10:41
              > Chyba jestem zdolnym mezczyzna, bo swoje skarpetki
              potrafie uprac samodzielnie

              otoz to, nauczyles sie, bo nie mieszkasz z kobieta :P
              :-)

              • kwieto Re: Mieszkanie z chłopakiem 26.06.02, 10:47
                A jaka roznica?
                Chyba ze bym ja zmuszal do prania skarpetek?
              • Gość: aga Re: Mieszkanie z chłopakiem IP: 157.25.126.* 26.06.02, 10:51
                ja bym powiedziała inaczej - nauczył się, bo zamieszkał z kobietą
                Mieszkam od trzech lat z facetem i ani nie piorę mu skarpetek, ani nie zmywam.
                Mamy pralkę, zmywarkę, a raz w tygodniu przychodzi pani do sprzątania.

                Co do pytania czy warto teraz zamieszkać odpowiadam - zdrecydowanie tak!!!! Nie
                ma na co czekać. Moja siostra była w podobnej sytaucji - ciągle odkładała
                wspólne mieszkanie, bo za mloda, bo studia, bo coś tam. Jaki był tego
                efekt? "Chodzili" ze sobą przez 5 lat. W kwietniu zamieszkali wreszcie razem
                i... dwa tygodnie temu definitywnie się rozstali. Siostra powiedziała, że
                zupełnie się nie znali, że straciła mase czasu i ze miałam racje, kiedy
                namawiłam ją kilka lat temu na wspólne zamieszkanie.
                życzę powodzenia,
                Agnieszka
        • Gość: Ola Re: Nell IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.06.02, 18:19
          To ze pary mieszkajace razem przed slubem rozwodza sie czesciej niz te nie
          zamieszkujace wczesniej to fakt. Przeczytalam o tym juz niejednokrotnie w
          prasie oraz slyszalam w telewizji. Konkretnych godzin emisji programow i
          publikacji artykulow niestety nie podam ci w tej chwili. Nie pisz wiec, slowo
          bzdura, bo od razu stawia cie to na pozycji osoby ktora nie potrafi kulturalnie
          dyskutowac. Zgadzac sie nie musisz ale faktow na potwierdzenie tezy przeciwnej
          u ciebie nie zauwazylam. Jak sadze piszesz z Polski, gdzie mieszkanie wspolne
          przed slubem ciagle nalezy jednak do rzadkosci. Jesli tobie taka forma sie
          sprawdzila to nie swiadczy jeszcze ze odnosi sie to do wszystkich. Napewno
          wszedzie sa wyjatki. Ja uwazam jednak, ze w przypadku tak mlodej dziewczyny to
          zupelnie nie w jej interesie mieszkac razem z facetem. Skarpetki to tylko
          symbol obowiazkow, ktore wcale nie powinny byc na tym etapie udzialem tej
          dziewczyny. Pisanie o maszynie do zmywania, czy pralce nie ma sensu, bo samo
          sie jednak nie upierze trzeba ta maszyne obsluzyc, a platna sprzataczka nie
          jest dostepna dla przecietnego studenta. Ktos tu pisal ze siostra rozstala sie
          ze swoim facetem po 5 latach jak tylko zamieszkali razem. Az trudno uwierzyc w
          to ze przez ten caly okres dziewczyna nie wiedziala jaki on jest. Napewno
          zdarzaly im sie wspolne wakacje, czy tez w ogole obserwacja na codzien
          dowodzaca ,ze nie pasuja do siebie. I napewno na to nie potrzeba az 5 lat.
          • nell26 Re: Nell 26.06.02, 18:50
            Aha, konkubinat w Polsce nie jest rzadkoscia, to teraz bardzo czeste zjawisko wsrod ludzi 20-30 lat.
          • Gość: aga Re: Nell IP: 157.25.126.* 27.06.02, 09:42
            Jeśli ktoś za wszelką cenę chce sobie znaleźć problem to zawsze mu się uda.
            Obsługa pralki i zmywarki sprowadza się do naciśnięcia dwóch guzików - i to
            Twoim zdaniem ma być źrółem konfliktów? współczuję......
            • Gość: Ola Re: Aga IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.06.02, 15:45
              Dziewczyno nie ma zadnych powodow aby mnie wspolczuc. Wspulczuj raczej swojej
              siostrze. Ps. zapomnialas chyba ze do pralki i zmywarki nalezy jeszcze przed
              nacisnieciem guzika cos tam jeszcze wlozyc, prawda?
              • Gość: aga Re: Aga IP: 157.25.126.* 27.06.02, 16:19
                masz racje, to rzeczywiscie wielki problem, ale jesli ktos tego nie ma zwyczaju
                robic, to moze lepiej niech w ogole nie wyprowadza sie z domu, gdzie ma darmowa
                sprzataczke i praczke w postaci matki....

                a mojej siostrze rzeczywiscie bardzo wspolczuje, choc mniej niz ludziom, ktorzy
                sa inwalidami i nie potrafia wlasnorecznie wlozyc spodni do pralki

                • Gość: Ola Re: Aga IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.06.02, 22:32
                  Dziewczyno o czym ty wlasciwie piszesz? Ewa nie jest inwalidka i napewno wie
                  jak ma wlozyc pranie do pralki albo brudne naczynia do zmywarki.Matka nie musi
                  tego napewno za nia robic, ale dlaczego ona teraz mialaby to robic nie tylko za
                  siebie ale i za swojego chlopaka? Przed nia nauka i czas na zabawe w wiekszym
                  gronie niz ona i chlopak. To czas na paznawanie nowych ludzi. Ona przede
                  wszystkim szuka teraz miejsca do zycia w czasie studiow i rozpatruje
                  ewentualnosc mieszkania z kims kogo zna a mianowicie z chlopakiem. Konkubinat
                  jako taki nie jest chyba w tym momencie dla niej priorytetem. Ps. nie naduzywaj
                  slowa inwalida, bo kiedys taki prawdziwy inwalida , moze ci znienacka przylozyc
                  jakas laska.
                  • Gość: aga Re: Aga IP: 157.25.126.* 28.06.02, 09:42
                    zastanów się może o czym Ty piszesz - ja ani przez chwilę nie mówiłam, że Ewa
                    nie może sama włożyć prania do pralki; to Ty twierdziłaś, że to jakiś ogromny
                    problem

                    A co do wspólenego mieszkania na studiach, to tak się składa, że mam w tej
                    dziedzienie szerokie doświadczenia. Możę Cię to zdzwi, ale nie przeszkodziło mi
                    to w ich ukończeniu z wynikiem bardzo dobrym, poznawaniu nowych ludzi i
                    znalezieniu dobrej pracy. Zaskoczę Cię jeszcze bardziej i powiem, że nie
                    zaszkodziło to również mojemu związkowi.

                    • Gość: Ola Re: Aga IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.06.02, 15:48
                      Ja nie twierdze absolutnie ze jakakolwiek praca dla zdrowego czlowieka to
                      problem. Tu chodzi o zupelnie co innego. Ewa nie musi w tej chwili kiedy
                      zaczyna studia koncentrowac sie na chlopaku. To nie jest jak rozumiem priorytet
                      dla niej i jej chodzi w tej chwili o kat do mieszkania, a nie o to aby zyc z
                      chlopakiem. Wiesz mnie juz napewno zbyt wiele rzeczy na tym swiecie zdziwic nie
                      moga. Ja tez studiowalam i ukonczylam studia z wynikiem : bardzo dobry i
                      wyszlam za maz studiujac itp. Te twoje szerokie doswiadczenia to zadna nowosc.
                      • Gość: aga Re: Aga IP: 157.25.126.* 28.06.02, 15:57
                        Szczerze mówiąc nie rozumiem zupełnie o co Ci chodzi - piszesz, że jak
                        dziewczyna zamieszka z facetem na studiach, to on ją będzie tak strasznie
                        absorbował, że zawali uczelnię. Ja piszę, że absolutnie tak nie musi być, bo
                        sama miałam identyczną sytucję, a Ty odpowiadasz, że to nic nazwyczajnego. Dla
                        mnie rzeczywiście to nic nazwyczejnego, a raczej norma. Jeśli dla Ciebie też to
                        po co piszesz, że to nie pozwoli Ewie skoncetrować się na studiach.
                        Kobieto, decyduj sie wreszcie o co Ci chodzi! Bo mnie się wydaje, że chodzi Ci
                        o to żeby jak najwięcej osób zaatakować....
                        • Gość: Nell Re: Aga IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 28.06.02, 15:59
                          Gość portalu: aga napisał(a):

                          > Szczerze mówiąc nie rozumiem zupełnie o co Ci chodzi - piszesz, że jak
                          > dziewczyna zamieszka z facetem na studiach, to on ją będzie tak strasznie
                          > absorbował, że zawali uczelnię. Ja piszę, że absolutnie tak nie musi być, bo
                          > sama miałam identyczną sytucję, a Ty odpowiadasz, że to nic nazwyczajnego. Dla
                          > mnie rzeczywiście to nic nazwyczejnego, a raczej norma. Jeśli dla Ciebie też to
                          >
                          > po co piszesz, że to nie pozwoli Ewie skoncetrować się na studiach.
                          > Kobieto, decyduj sie wreszcie o co Ci chodzi! Bo mnie się wydaje, że chodzi Ci
                          > o to żeby jak najwięcej osób zaatakować....

                          Ja juz tez przestalam rozumiec, o co tej pani Oli chodzi....ona chyba sama juz tego nie wie...
                          • Gość: Ola Re: Nell IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.06.02, 16:17
                            Pani Nell szuka wsparcia?
                            • Gość: Nell Re: Nell IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 28.06.02, 16:20
                              Gość portalu: Ola napisał(a):

                              > Pani Nell szuka wsparcia?

                              U kogo??:))))
                              Robisz sie coraz bardziej zabawna:))))
                              • Gość: Ola Re: Nell IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.06.02, 16:58
                                Ciesze sie ze uznalas mnie za zabawna. To rzadka dzis cecha. Dzieki.
                        • Gość: Ola Re: Aga IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.06.02, 16:18
                          Ja nikogo nie atakuje, tylko pisze nie po twojej mysli.
                          • Gość: Nell Ola IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 28.06.02, 16:22
                            Gość portalu: Ola napisał(a):

                            > Ja nikogo nie atakuje, tylko pisze nie po twojej mysli.

                            Nie ty juz sie w tym wszystkim pogubilas:)))))) I to widac...
                            Napisz jeszcze cos fajnego..:))))
                            • Gość: Ola Re: Nell IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.06.02, 16:31
                              Droga Nell w niczym sie nie pogubilam , tylko ty nie umiesz zrozumiec innego
                              punktu widzenia. Ja szanuje twoj ty nie szanujesz mojego. Ale mimo wszystko
                              nie zaluje tej dyskusji z toba. Pozdrawiam
                              • Gość: Nell Re: Nell IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 28.06.02, 16:33
                                Gość portalu: Ola napisał(a):

                                > Droga Nell w niczym sie nie pogubilam , tylko ty nie umiesz zrozumiec innego
                                > punktu widzenia. Ja szanuje twoj ty nie szanujesz mojego. Ale mimo wszystko
                                > nie zaluje tej dyskusji z toba. Pozdrawiam

                                Szanuje twoje poglady, zreszta jak i wiekszosci moich dyskutantow...ale nie wydaje ci sie, ze sa troche
                                anachroniczne???
                                • Gość: Ola Re: Nell IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.06.02, 16:49
                                  Wcale tak nie uwazam . Podobnie jak miliony innych ludzi, ktorzy pobieraja sie
                                  nie mieszkajac wczesniej razem. A to, ze nie mam nic przeciwko konkubinatowi i
                                  stawiam go na rowni z malzenstwem zalegalizowanym jest tez wedlug ciebie
                                  anachronizmem?
                                  • Gość: Nell Re: Nell IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 28.06.02, 16:53
                                    Gość portalu: Ola napisał(a):

                                    A to, ze nie mam nic przeciwko konkubinatowi i
                                    > stawiam go na rowni z malzenstwem zalegalizowanym jest tez wedlug ciebie
                                    > anachronizmem?

                                    Pierwsze slysze:))) Jeszcze tego nie pisalas!! Nie masz nic przeciwko konkubinatowi???
                                    To nowoczesna babka z ciebie:))))
                                    • Gość: Ola Re: Nell IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.06.02, 17:03
                                      Absolutnie nie mam nic przeciw konkubinatowi i to zarowno takiemu na stale jak
                                      i tylko na probe( przed malzenstwem). Co nie zmienia nadal mojej rady dla Ewy,
                                      aby na poczatku skoncentrowala sie na nauce, a pozniej jak juz sie wdrozy na
                                      studiach niech pomysli o wspolnym mieszkaniu ze swoim chlopcem.
                          • Gość: aga Re: Aga IP: 157.25.126.* 28.06.02, 16:22
                            nie po mojej myśli? co Ty opowiasz?! Forum to miejsce wymiany poglądów i
                            absolutnie nie mam nic przeciwko ludziom o innym światopoglądzie niż mój.
                            Ktoś pyta o radę - ja odpowiadam, bo byłam w takiej samej sytaucji.

                            Nie wiem natomiast o co Tobie chodzi - nie odpowiedziałaś zresztą na moje
                            pytanie - skoro uważasz, to to normalne (chodzi mi o to, że w moim przypadku
                            wpólne mieszkanie nie odbiło się negatywnie na studiach), to dlaczego cały czas
                            usilnie przekonujesz Ewę, że w jej przypadku będzie inaczej?
                            • Gość: Ola Re: Aga IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.06.02, 16:40
                              Droga Ago , absolutnie nie zaprzeczam temu ze ten uklad mogl byc dla ciebie
                              dobry. Nie dla wszystkich jednak musi taki byc . Moze ty jestes osoba silna
                              psychicznie, zdyscyplinowana i zamieszkanie z chlopakiem od samego poczatku
                              studiow nie zdekoncentrowalo cie. Moje osobiste zdanie i rada dla Ewy to
                              przynajmniej na poczatku mieszkac oddzielnie, a pozniej jak juz poczuje sie
                              pewniej na uczelni i beda chcieli zyc i mieszkac razem niech tak bedzie. Ewa i
                              tak postapi jak bedzie uwazala ze dla niej najlepiej, niezaleznie od tego co tu
                              wszyscy piszemy. Gdyby byla pewna tego wspolnego z chlopakiem mieszkania chyba
                              nie zamiescilaby tutaj tego postu, prawda?. Pozdrawiam
                              • Gość: aga Re: Aga IP: 157.25.126.* 28.06.02, 16:41
                                tym razem zmuszona jestem się z Tobą zgodzić ;)
                          • Gość: aga Re: Aga IP: 157.25.126.* 28.06.02, 16:32
                            zresztą jak to mnie nie atakujesz? a jak nazwiesz to: "Ps. nie naduzywaj
                            slowa inwalida, bo kiedys taki prawdziwy inwalida , moze ci znienacka przylozyc
                            jakas laska."
                            nie wydaje mi się, żebym nadużywała jakiegokolwiek słowa. A jeśli ktoś z
                            lenistwa nie może włożyc samodzielnie prania do pralki to jest dla mnie
                            życiowym inwalidą
                            • Gość: Ola Re: Aga IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.06.02, 17:06
                              Sluchaj , ty uzylas to slowo w sensie negatywnym. Ludzie niepelnosprawni
                              fizycznie czy psychicznie nie sa winni swemu kalectwu i nie zasluguja na to aby
                              slowo to bylo przypisywane zwyklym leniom.
                              • Gość: aga Re: Aga IP: 157.25.126.* 28.06.02, 17:20
                                nie czepiaj sie i nie chwytaj innych za słowa

                                nawet jesli uznalas, ze uzyłam słowa w złym znaczeniu, to wydaje mi sie, ze to
                                Twoja wypowiedz byla za ostra
                                ja w kazdym razie nei mialam zamiaru nikogo urazic
        • nell26 Re: Mieszkanie z chłopakiem- do Oli 26.06.02, 18:45
          Gość portalu: Nell napisał(a):

          > . Ps ponoc pary
          > > mieszkajace przed slubem razem czesciej sie rozstaja niz nie mieszkajace r
          > azem
          > > wszesniej.
          >
          > Co to za bzdury???:)))) Podaj zrodlo tej zlotej mysli...

          Czesciej rozwodza sie pary, ktore pobraly sie,a dopiero po slubie okazalo sie to pomylka, pzrebywanie z
          soba dzien i noc najczesciej chroni, pzred popelnieniem bledu, czyli wyjsciem za niewlasciwa osobe..
          Wspolne mieszkanie przed slubem sprzyja lepszemu poznaniu...Umiesz wyciagnac z tego wnioski?
          A czy malzenstwo jest czyms, co tzreba utrzymywac za wszelka cene? Dla mnie nie. Gdyby moj maz mnie
          bil, albo przepijal wszystkie pieniadze, nigdy nie zawachalabym sie, by sie rozwiesc...Mysle, ze osoby
          zyjace w konkubinacie sa odwazne i gotowe walczyc o swoje szczescie, moze dlatego pozornie czesciej
          zdaniem niektorych sie rozwodza.
          Nell- dwuletnia konkubentka przed slubem, dzisiaj bardzo szczesliwa mezatka z 6letnim prawie stazem.
          Na rozwod sie nie zapowiada
          • Gość: Ola Re: Mieszkanie z chłopakiem- do Nell IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.06.02, 00:24
            Sluchaj ja nie mam nic przeciwko konkubinatowi, kazdy zyje jak dla niego jest
            najlepiej.Wnioski umiem wyciagac i wcale nie jestem wlasnie przekonana ze
            takie zycie wspolne pod jednym dachem przed slubem globalnie( nie jednostkowo)
            jest gwarantem trwalosci zwiazku. Na zachodzie wobec znacznego procentu ludzi
            zyjacych w konkubinatach przeprowadza sie badania i wyniki sa niestety wrecz
            odwrotne w stosunku do tego co piszesz i co teoretycznie jest logiczne.A
            mianowicie statystycznie czesciej rozwodza sie malzenstwa, ktore zyly przed
            slubem w konkubinacie , czy na probe jak kto woli. Dlaczego tak wlasnie sie
            dzieje? Nie umiem ci autorytatywnie odpowiedziec, bo nigdy nie zylam w
            konkubinacie. Moge sie jedynie domyslac, ze ludzie byli przyzwyczajeni do
            pewnej sytuacji, pewnego stopnia niezaleznosci, wolnosci i nagle czuja ze
            znalezli sie jakby w pulapce. Zreszta moze wlasnie ty skoro masz takie
            doswiadczenie sprobuj wyjasnic dlaczego tak im mogly wyjsc te badania? Dla
            mnie podkreslam raz jeszcze jest obojetne jaki model zycia ktos sobie wybierze,
            jezeli tylko stanowi udany zwiazek , udana i trwala rodzine. Ola- bardzo
            szczesliwa mezatka od lat 20 . Na rozwod rowniez sie nie zanosi. Ps. Ja
            rowniez nie tkwilabym na sile w nieudanym zwiazku.
            • Gość: Nell Re: Mieszkanie z chłopakiem- do Oli IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 27.06.02, 09:15
              Gość portalu: Ola napisał(a):

              > Sluchaj ja nie mam nic przeciwko konkubinatowi, kazdy zyje jak dla niego jest
              > najlepiej.Wnioski umiem wyciagac i wcale nie jestem wlasnie przekonana ze
              > takie zycie wspolne pod jednym dachem przed slubem globalnie( nie jednostkowo)
              > jest gwarantem trwalosci zwiazku. Na zachodzie wobec znacznego procentu ludzi
              > zyjacych w konkubinatach przeprowadza sie badania i wyniki sa niestety wrecz
              > odwrotne w stosunku do tego co piszesz i co teoretycznie jest logiczne.A
              > mianowicie statystycznie czesciej rozwodza sie malzenstwa, ktore zyly przed
              > slubem w konkubinacie , czy na probe jak kto woli.

              Powiem ci jedno, nie zawsze wierz w to co przeczytasz lub uslyszysz, w szczegolnosci chodzi mi o media.
              Wyniki badan, sondazy mozna zawsze naciagnac w ktoras ze stron. Wszystko zalezy, tylko i wylacznie od
              swiatopogladu zleceniodawcy takich badan, czy autora takich opinii.

              >Dlaczego tak wlasnie sie
              > dzieje?

              Nie wyjasniono ci tego w tej adycji telewizyjnej, tego, ze konkubinat przed slubem determinuje rozwod?
              Tym bardziej bym nie wierzyla wynikom tych sondazy.

              > Nie umiem ci autorytatywnie odpowiedziec, bo nigdy nie zylam w
              > konkubinacie. Moge sie jedynie domyslac, ze ludzie byli przyzwyczajeni do
              > pewnej sytuacji, pewnego stopnia niezaleznosci, wolnosci i nagle czuja ze
              > znalezli sie jakby w pulapce.

              Skadze znowu? Ja nie czuje sie jak w pulapce..Od dnia slubu jak i teraz jestem najszczesliwszym
              czlowiekiem na swiecie, a szczescie me poglebia fakt, ze dycyzja o slubie byla swiadoma, podyktowana
              rozsadkiem. Wiedzialam, komu przysiegam milosc do grobowej deski. Nigdy bym nie zdobyla sie na taka
              przysiege, bez uprzedniego wspolnego mieszkania ze soba, bo dla mnie jest ona czyms powaznym,
              czyms decydujacym dla mego pozniejszego zycia. Nie musielismy sie pobierac i jakbysmy nie byli
              przekonani, ze bardzo do siebie pasujemy. Poznalismy sie jak dwa zle szelagi, potem powiedzielismy
              sobie tak...czy to nie jest dobre podloze dla trwalosci malzenstwa?
              Z moich obserwacji wynika, ze czesciej rozwodza sie pary, ktore nigdy nie mieszkaly ze soba przed
              slubem. Znam takich par piec..nawet moze troche wiecej. Chcialy slubu , poniewaz marzyly o wyrwaniu
              sie spod skrzydelek rodzicow, a na konkubinat tatus z mamusia sie nie zgadzali, bo co sasiedzi
              powiedza...Malzenstwa te nie wytrzymaly proby docierania sie, moze dotarcie sie bylo niemozliwe. Jedno
              z nich rozpadlo sie juz po dwoch latach. Gdyby zyli w konkubinacie, do slubu, by nie doszlo, a co za tym
              idzie do rozwodu. kazde z tych ludzi spakowaloby manatki i wrocilo do rodzicow. O malzenstwach, ktore
              sa calkowita pomylka, a trwaja razem, nawet juz nie wspomne.



              >Zreszta moze wlasnie ty skoro masz takie
              > doswiadczenie sprobuj wyjasnic dlaczego tak im mogly wyjsc te badania? Dla
              > mnie podkreslam raz jeszcze jest obojetne jaki model zycia ktos sobie wybierze,
              >
              > jezeli tylko stanowi udany zwiazek , udana i trwala rodzine. Ola- bardzo
              > szczesliwa mezatka od lat 20 . Na rozwod rowniez sie nie zanosi. Ps. Ja
              > rowniez nie tkwilabym na sile w nieudanym zwiazku.

              • Gość: Ola Re: Mieszkanie z chłopakiem- do Nell IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.06.02, 15:52
                Jak wiec widac tobie posluzylo wspolne mieszkanie przed slubem , co nie oznacza
                ze dotyczy to wszystkich. Ja znam z kolei takie pary ktorym to niestety nie
                pomoglo w podjeciu wlasciwej decyzji, rozpadly sie mimo wszystko. Mnie z kolei
                sprawdzil sie model chodzenia ze soba przez 2 lata i nie zamieszkiwania razem
                przed slubem. Jestesmy dobrym , zgranym malzenstwem juz od 20 lat. Pozdrawiam.
                • Gość: Nell Re: Mieszkanie z chłopakiem- do Nell IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 27.06.02, 17:09
                  Gość portalu: Ola napisał(a):

                  > Jak wiec widac tobie posluzylo wspolne mieszkanie przed slubem , co nie oznacza
                  >
                  > ze dotyczy to wszystkich. Ja znam z kolei takie pary ktorym to niestety nie
                  > pomoglo w podjeciu wlasciwej decyzji, rozpadly sie mimo wszystko.

                  Tak?? Opowiedz o tym..
                  , bardzo mnie to zaciekawilo... czlowiek uczy sie cale zycie..

                  >Mnie z kolei
                  > sprawdzil sie model chodzenia ze soba przez 2 lata i nie zamieszkiwania razem
                  > przed slubem. Jestesmy dobrym , zgranym malzenstwem juz od 20 lat. Pozdrawiam.

                  Gratuluje odwagi, albo moze brawury... .
                  Ot tak randka w ciemno, tylko na powaznie...
                  Mialas szczescie, 2lata- to bardzo malo.. A zeby sie poznac, to beczke soli trzeba razem zjesc, wierze
                  temu przyslowiu, choc stare, ale wiele w nim prawdy..

                  pozdrawiam:0)
                  • Gość: Ola Re: Mieszkanie z chłopakiem- do Nell IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.06.02, 22:47
                    O czym ty piszesz , jaka randka w ciemno? Ja poznalam mojego meza na uczelni .
                    Razem studiowalismy, nawet na jednym roku. Przebywalismy wiec ze soba mnostwo
                    czasu w ciagu tych dwoch lat chodzenia i studiowania razem, do tego dochodzilo
                    mnostwo wspolnych wyjazdow nie tylko na wakacje, ale i na obozy naukowe z
                    uczelni itp.Ty tez chyba wspominalas piszac o sobie o 2 latach znajomosci przed
                    slubem ? Nie za krotko to??? Sa ludzie ktorzy zyja szczesliwie ze soba po
                    znacznie krotszych okresach znajomosci niz 2 lata i odwrotnie jak ktos tu wyzej
                    napisal 5 lat nie wystarczylo bo i tak zwiazek sie rozlecial. Myslisz ze ty
                    jedynie masz wylacznosc na udany zwiazek? Tylko ja jestem ciekawa czy ty
                    doczekasz sie 20 rocznicy ze swoim mezem tak jak ja? I nie pisz czasami ze
                    dlugie malzenstwo to tylko siedzenie na sile, bo w takim razie ty tez juz
                    podchodzisz pod ta kategorie. Ps. o nieudanych malzenstwach ze stazem
                    konkubinatu napisze ci jak ty mi napiszesz o tych swoich przykladach nieudanych
                    malzenstw bez konkubinatowego stazu przed slubem. Pozdrawiam.
                    • Gość: Nell Re: Mieszkanie z chłopakiem- do Nell IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 27.06.02, 23:20
                      Gość portalu: Ola napisał(a):

                      > O czym ty piszesz , jaka randka w ciemno? Ja poznalam mojego meza na uczelni .
                      > Razem studiowalismy, nawet na jednym roku. Przebywalismy wiec ze soba mnostwo
                      > czasu w ciagu tych dwoch lat chodzenia i studiowania razem, do tego dochodzilo
                      > mnostwo wspolnych wyjazdow nie tylko na wakacje, ale i na obozy naukowe z
                      > uczelni itp.Ty tez chyba wspominalas piszac o sobie o 2 latach znajomosci przed
                      >
                      > slubem ? Nie za krotko to???

                      Sluchaj czy, ty nie widzisz roznicy miedzy dwuletnim chodzeniem, a dwuletnim mieszkaniem ze soba jak
                      maz z zona?
                      Jezeli nie, to nie ma juz o czym dyskutowac. Nie czaisz bazy.

                      >Sa ludzie ktorzy zyja szczesliwie ze soba po
                      > znacznie krotszych okresach znajomosci niz 2 lata

                      Oczywiscie, ze sa:))))Mozna i po dwu dniach znajomosci sie pobrac i liczyc na fuksa, ze sie uda i moze
                      sie udac, ale zawsze jest jak z kupnem kota w worku, podobnie jak w twoim przypadku... Tylko dlaczego
                      teraz sie wiecej ludzi rozwodzi, niz pobiera???? Tylko nie pisz, ze sa to byli konkubenci;-)
                      Podejrzewam, ze z mezem, jakbym nie mieszkala ze soba przed slubem, bylabym szczesliwa. Mialam to
                      szczescie, ze moje malzenstwo okazalo sie strzalem w dziesiatke...Tym nie mniej jest wiele malzenstw
                      nieudanych, ktore nie zaistnialyby, gdyby te oosoby zamieszkaly razem przed slubem.
                      Dziwne, ze trudno ci zrozumiec tak prosta rzecz...


                      >i odwrotnie jak ktos tu wyzej
                      >
                      > napisal 5 lat nie wystarczylo bo i tak zwiazek sie rozlecial. Myslisz ze ty
                      > jedynie masz wylacznosc na udany zwiazek?

                      Gdziezbym smiala tak sadzic?? "Fajne"wnioski wyciagasz...;-)

                      >Tylko ja jestem ciekawa czy ty
                      > doczekasz sie 20 rocznicy ze swoim mezem tak jak ja?

                      moze tak, moze nie, narazie jestem szczesliwa i tworze zupelnie bezkryzysowe malzenstwo, a jak to sie
                      zmieni za 20 lat, no coz, live is brutal....

                      >I nie pisz czasami ze
                      > dlugie malzenstwo to tylko siedzenie na sile,

                      Zadziwiasz mnie, skad takie wnioski, ze tak bym napisala???:))))
                      To juz nadinterpretacja, nie to poeta mial na mysli:)


                      >bo w takim razie ty tez juz
                      > podchodzisz pod ta kategorie. Ps. o nieudanych malzenstwach ze stazem
                      > konkubinatu napisze ci jak ty mi napiszesz o tych swoich przykladach nieudanych
                      >
                      > malzenstw bez konkubinatowego stazu przed slubem.

                      Nie na publicznym forum, bo ktos mi znowu napisze, ze wywlekam brudy innych osob.
                      Bezosobowo moglam o tym wspomniec, ale bez wdawania sie w szczegoly.
                      Pozdrawiam.

                      • Gość: Ola Re: Mieszkanie z chłopakiem- do Nell IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.06.02, 15:22
                        Co za elaborat. Teraz to juz jestem pewna ,ze ten twoj udany zwiazek to tylko
                        twoje pobozne zyczenie. Po co facet mialby sie z toba zenic?? A nawiasem
                        mowiac to co tak ci zalezy na tym aby wzial z toba slub , przeciez to tylko
                        papierek, ktory nie powinien miec dla ciebie kotku, zadnego znaczenia skoro
                        zyjesz w takiej sielance. Brak ci jednak tej bazy??? Pozdrawiam i zycze
                        spelnienia marzen.
                        • Gość: Nell Re: Mieszkanie z chłopakiem- do Oli IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 28.06.02, 15:49
                          Gość portalu: Ola napisał(a):

                          > Co za elaborat. Teraz to juz jestem pewna ,ze ten twoj udany zwiazek to tylko
                          > twoje pobozne zyczenie. Po co facet mialby sie z toba zenic?? A nawiasem
                          > mowiac to co tak ci zalezy na tym aby wzial z toba slub , przeciez to tylko
                          > papierek, ktory nie powinien miec dla ciebie kotku, zadnego znaczenia skoro
                          > zyjesz w takiej sielance. Brak ci jednak tej bazy??? Pozdrawiam i zycze
                          > spelnienia marzen.

                          Co ty piszesz??? To do mnie ten post???Teraz ja nie wiem o co ci Kobieto chodzi???? Jakiej mi brak
                          bazy?????Sloneczko dzisiaj chyba ostro przygrzalo....ci w glowke...:))))))
                          • Gość: Ola Re: Mieszkanie z chłopakiem- do Nell IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.06.02, 16:26
                            Nell ty wyznajesz zasade: my way or highway. Czas rozszerzyc horyzonty . Inni
                            tez moga miec racje. Kiedys moze to zrozumiesz.
                            • Gość: Nell Re: Mieszkanie z chłopakiem- do Nell IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 28.06.02, 16:31
                              Gość portalu: Ola napisał(a):

                              > Nell ty wyznajesz zasade: my way or highway. Czas rozszerzyc horyzonty . Inni
                              > tez moga miec racje. Kiedys moze to zrozumiesz.


                              Alez skadze:)))) Dziele sie tylko swymi pogladami i doswiadczeniem z innymi.
                              Poszerzenia horyzontow i tobie zycze...:)) Nie boj sie tego, co nowe..., wiem, ze to moze byc dla ciebie
                              frustrujace...
                              • Gość: Ola Re: Mieszkanie z chłopakiem- do Nell IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.06.02, 16:56
                                Blad Nell. Mnie absolutnie nie frustruje konkubinat. Stawiam go na rowni z
                                malzenstwem zalegalizowanym. Moim wyborem bylo i jest jednak malzenstwo
                                legalne. Mysle, ze jeszcze kilka innych osob dzieli ze mna te preferencje(
                                wlacznie chyba z toba).
    • Gość: annka Re: Mieszkanie z chłopakiem IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 26.06.02, 10:46
      Chyba nie warto. Jesteś bardzo młoda . W tym wieku 3 lata to dużo, ale lepiej
      mieszkać osobno, żyć między ludźmi. Jeśli zamieszkacie razem będziesz poddana
      pewnym zależnościom, nie będziecie mieli pełnej swobody. Teraz wydaje Ci się,
      ze to ten na całe życie i boisz się, ze związek się wypali. Mieszkając osobno
      macie możliwość poznania innych (niekoniecznie wspólnych znajomych) poznać
      lepiej siebie i przekonać się, że to co was łączy to uczucie, a nie
      przywiązanie. Nie wiem jak widzicice wspólne mieszkiwanie, podział obowiązków
      itp.- to zawsze jest próba dla związku, ale może okazać się, że swoje życie
      studencke zamienisz na życie gosposi.
      • Gość: Una Re: Mieszkanie z chłopakiem IP: 62.233.135.* 26.06.02, 11:21
        Na Twoim miejscu wybrałabym złoty środek: przynajmniej przez pierwszy rok
        mieszkałabym bez niego. To tak jak wyjść młodo za mąż, niby fajnie i
        romantycznie, ale prosto od rodziców trafiasz do życia w małżeństwie, z dziecka
        stajesz się do razu żoną. Chyba warto pożyć trochę samemu.
      • Gość: mikaa Re: Mieszkanie z chłopakiem IP: 195.61.132.* 26.06.02, 11:25
        nie sadze aby Ewa traktowala ten zwiazek jako cos do grobowej deski i kwestia
        wzajemnej milosci malo ma tu do rzeczy. Nie przesadzajcie, ona ma 19 lat i slub
        jest jeszcze lata swietlne przed nia! Mysle ze Ewa uwaza ze fajnie byloby
        mieszkac z chlopakiem bo znaja sie dobrze i w ogole to taki powiew doroslosci.
        Pewnie wyjezdza na studia do innego miasta i chce czuc sie pewniej na poczatku,
        co rozumiem. Ale Ewa, zobaczysz ze zycie studenckie jest bardzo atrakcyjne ;)))
        a mieszkajac z chlopakiem (przynajmniej na poczatku) bedziesz traktowana jak
        mezatka, czyli lekko out. Z wlasnego doswiadczenia powiem Ci: na pewno poznasz
        wielu fajnych facetow i mozesz zalowac swego braku dyspozycyjnosci... A jezeli
        to rzeczywisice Twoj wymarzony facet, to zedcydujecie sie na zamieszkanie razem
        troche pozniej
        • kwieto Re: Mieszkanie z chłopakiem 26.06.02, 11:34
          O kurcze, teraz to sie "dyspozycyjnosc" nazywa?
          Czyli jak nie mieszka z chlopakiem, to moze sie umawiac na randki z innymi (bo
          przeciez on nie widzi), a jak zamieszka, to sie to juz skonczy? A mi sie kurcze
          wydawalo, ze nie trzeba mieszkac razem, by zachowac choc minimum wiernosci czy
          lojalnosci wobec partnera.

          Dyspozycyjnosc, taaak...
    • Gość: pestka Re: Mieszkanie z chłopakiem IP: 195.117.10.* 26.06.02, 11:19
      wtaj Ewo!!!
      zdania są podzielone jak zwykle to bywa bo sytuacja jaką opisujesz ma dwie
      strony medalu.Ja uważam że na zamieszkanie razem jest zawczesnie (nie dlatego
      ze jestem starą zdewociałą czterdziechą niezadowoloną z życia)ponieważ sama
      miałam 19 lat i pamiętam jak strasznie byłam wtedy zakochana i pamiętam jak
      człowiek studiował ile miał zajęć , chęci do zabawy poznawania życia.Zawsze
      zdążycie zamieszkać razem chociażby za rok zobaczysz jak dużo zmieni się w
      twoim życiu i w tedy możesz podjąć taką decyzje i przekonać się czy to jest ten
      który będzie umiał,chciał z tobą zyć a ty z nim.Ja zamieszkałam zmężczyzną
      dopiero w wieku 24 lat i nie z braku możliwości tylko nie widziałam sie w roli
      żony bo nie oszukuj się nawet jeśli nie będziecie mieć ślubu to ty i tak
      będziesz spełniać obowiązki żony.Najpierw dowiedz się sama od siebie czego w
      życiu pragniesz tak naprawdę co dla ciebie jest ważne i podejmij decyzje.
      Pozdrawiam
      pestka
    • kwieto Re: Mieszkanie z chłopakiem 26.06.02, 11:43
      Wszystko zalezy od tego jak sie teraz ze soba czujecie i na jakich zasadach
      dzialacie. Czy teraz dajecie sobie wolnosc, swobode? Czy wszedzie chodzicie
      razem, czy macie jakies grono znajomych z ktorymi widujecie sie samotnie - i
      jak to traktujecie?
      I jakie macie podejscie do mieszkania razem - dla jednych to zmienia bardzo
      wiele, dla innych niczego. Dla jednych zamieszkanie razem to wejscie w role
      "malzenstwa" (on wbija gwozdzie, ona pierze i gotuje) - dla innych nie zmienia
      to niczego poza sypianiem w tym samym lozku i uzywaniem tej samej lazienki.
      Niektorzy po slubie nie wdrazaja modelu "malzenskiego" - potrafia utrzymac
      wzajemna niezaleznosc, wolnosc, i nie robia problemu jesli jedno z nich wroci
      np. do domu nad ranem, nie uprzedzajac wczesniej o nie obecnosci (co w modelu
      "malzenskim byloby zapewne powodem do awantury).
      Pytanie jak WY sobie wyobrazacie zycie pod jednym dachem? Czy wam to odpowiada,
      czy te wyobrazenia sa ze soba zbiezne?
      • sombre Re: Mieszkanie z chłopakiem 26.06.02, 23:48
        Hej, przeciwniczki, nie traktujcie wspólnego pomieszkiwania jako zesłania!
        Ludzie się kochają, mają możliwość skosztowania samodzielności i tego, o czym
        ich rówieśnicy mogą najczęściej tylko marzyć, a wy ich straszycie brudnymi
        skarpetkami i popołudniową małżeńską nudą. To co, mają sztucznie się rozdzielać
        w obcym mieście, gdzie może nikogo nie znają? Już nie mówiąc o pełnych
        hipokryzji radach "będziesz miała łatkę zajętej", czy "poznaj innych". A co,
        jakby mieszkała z rodzicami a z nim się spotykała, to nie byłaby zajęta? A
        zajęta dziewczyna jest trędowata, czy jak? A może oni chcą wynajmować
        mieszkanie na spółę z innymi ludźmi? Dla mnie to dobry test związku. A jak nie
        wypali, zawsze można poszukać sobie następnej szansy. Z większym bagażem
        doświadczeń, większą samodzielnością, co chyba wzbogaci kryteria oceny? Pzdr:)
        • Gość: A27 klaryfikacja IP: *.proxy.aol.com 28.06.02, 03:44
          O tym czy pary mieszkajace razem przed slubem rozwodza sie czesciej czy
          nie...to tak naprawde nie wiadomo. Publikacje tradycyjne i konserwatywne pisza
          tak, a publikacje typu COSMO pisza, ze wrecz przeciwnie, niemieszkanie razem
          przed slubem to gwarantowany rozwod. Komu tu wierzyc? NIKOMU!!! Kazda teorie
          mozna poprzec argumentami nie do obalenia.

          Mama nadzieje, ze moja corka, ktora kiedys bede miala, nie bedzie taka glupia
          jak ja i nie zdecyduje sie na mieszkanie z facetem bez uprzedniego ustalenia do
          zcego wszystko zmierza.
          • Gość: A27 Re: klaryfikacja IP: *.proxy.aol.com 28.06.02, 03:45
            Nadal uwazam, ze peirwszy rok studiow moze byc zbyt duzym obciazeniem samy w
            sobe by jeszcze dokladac do tego faceta...
          • Gość: Nell Re: klaryfikacja IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 28.06.02, 08:42
            Gość portalu: A27 napisał(a):

            > O tym czy pary mieszkajace razem przed slubem rozwodza sie czesciej czy
            > nie...to tak naprawde nie wiadomo. Publikacje tradycyjne i konserwatywne pisza
            >
            > tak, a publikacje typu COSMO pisza, ze wrecz przeciwnie, niemieszkanie razem
            > przed slubem to gwarantowany rozwod.

            Aniu, moje poglady odnosnie wspolnego mieszkania, nie pochodza od Cosmo:) Nawet nie czytam tego
            g...To moje wlasne doswiadczenie, zreszta juz chyba kiedys wymienilysmy poglady na ten temat, a moze
            mi sie zdaje?:))Temat wspolnego mieszkania powraca co jakis czas...

            Komu tu wierzyc? NIKOMU!!! Kazda teorie
            >
            > mozna poprzec argumentami nie do obalenia.
            >
            > Mama nadzieje, ze moja corka, ktora kiedys bede miala, nie bedzie taka glupia
            > jak ja i nie zdecyduje sie na mieszkanie z facetem bez uprzedniego ustalenia do
            >
            > zcego wszystko zmierza.

            • Gość: A27 Re: klaryfikacja- do nell IP: *.proxy.aol.com 29.06.02, 20:49
              Moj poprzedni post nie byl kierowany tylko do Ciebie. Chodzilo mi o to, ze
              dzisiaj mozna udowaodnic kazda teorie, gdy znajdzie sie odpowiednia grupe
              ludzie te teorie potewierdzajaca. A tak naprawde nie mozna przewidziec co dla
              danej jedostki ludzkiej czy pary jest dobre.
              • Gość: Nell Re: klaryfikacja- do nell IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 29.06.02, 21:47
                Gość portalu: A27 napisał(a):

                > Moj poprzedni post nie byl kierowany tylko do Ciebie. Chodzilo mi o to, ze
                > dzisiaj mozna udowaodnic kazda teorie, gdy znajdzie sie odpowiednia grupe
                > ludzie te teorie potewierdzajaca. A tak naprawde nie mozna przewidziec co dla
                > danej jedostki ludzkiej czy pary jest dobre.

                Zgadzam sie...
    • Gość: Fendi Re: Mieszkanie z chłopakiem IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.06.02, 12:03
      Zdecydowanie odradzam. No chyba, że będzie już pierścionek zaręczynowy na ręku
      i wyznaczona data ślubu - np. za pół roku. Wtedy warto sprawdzić - bo można się
      jeszcze wycofać. Kiedyś byłam zwolenniczką mieszkania razem przed ślubem -
      koniecznie, trzeba spróbować, dotrzeć się i inne tego typu głupstwa. Efekt? -
      nadal razem mieszkamy, nie ma czasu i pieniędzy na ślub - no bo pralka, bo
      lodówka itp. A poza tym nie ma motywacji - przecież i tak już żyjemy jak
      małżeństwo. Ostatnio, po 2 latach wspólnego mieszkania zagościł na moim palcu
      pierścionek zaręczynowy. Długo czekałam - najpierw był komplet garnków i
      odkurzacz. Kolejny etap, jeśli do niego dojdzie pewnie za 3-5 lat.
      Poza tym - nie stanowimy dla siebie już żadnej tajemnicy. Ślub powinien być
      niesamowitym przeżyciem dla kobiety. Trochę adrenaliny, stresu i podniecenia.
      Wiem, że w moim przypadku ślub niczego nie zmieni, nie będzie zapowiedzią
      jakiejś wielkiej zmiany w moim życiu czy nadzieją na inne jutro. Znamy się jak
      łyse konie i wiemy czego się po sobie spodziewać. I jeszcze jedno,
      stwierdziliśmy, że wygodnie nam tak bez dziecka... a latka lecą... pomyśl o
      tym...
      pozdr. Fendi
      • Gość: aga Re: Mieszkanie z chłopakiem IP: 157.25.126.* 28.06.02, 13:11
        Ja mam dokładnie taką samą sytuację jak Ty, ale w przeciwieństwie do Ciebie
        wcale mi ona nie przeszkadza.
        Też nie mamy już motywacji do tego by wziąć ślub, ale co z tego? przecież to
        tylko papier - jak kiedyś będziemy go chcieli to pójdziemy do urzędu i go
        podpiszemy

        moim zdaniem bycie z kimś nie ma nic wspólnego z ceremoniami, papierami itp. -
        albo kogoś kochasz i chcesz z nim być, albo nie - a wtedy nic nie przeszkodzi
        Ci od niego odejść....

        ale wracając do głównego wątku - czegoś nie rozmumiem w wypowiedziach moich
        poprzedniczek - z jednej strony pojawiaja sie głosy, że to będzie przeszkodą w
        nauce i ze trzeba jeszcze poszaleć, a nie wchodzić w rolę żony, a z drugiej, że
        przez to związek może nie skończyć się małżeństwem itp.
        Ewa jest bardzo młoda i uważam, że na prawdę nic sie nie stanie jeśli jej
        związek nie skończy sie małżeństwem - może, ale wcale nie musi.
        Nie widzę żadnej przeszkody również dla nauki, a nawet wręcz przeciwnie -
        zamiast wychodzić wieczorami na randki, dziewczyna wróci do domu przytuli sie
        do chłopaka i będzie mogła czytać notatki.
        A wejście w rolę żony? To zależy tylko od naszej pary. Z moich obserwacji
        wynika, że dzisiaj większość ludzi (przynajmniej moich znajomych) - niezależnie
        od tego, czy małżenstwem czy nie - nie zyje wg "dawnych wzorcow", czyli ona
        pierze, gotuje itp, a on z gazetka przed tv. Mężowie moich koleżanek sami
        pracują sobie koszule i robią kolacje jeśli są wcześniej w domu. Wychodzą
        czasami oddzielnie na imprezy itp. Wpólne mieszkanie wcale nie musi oznaczać
        ograniczania sie - WSZYSTKO zalezy od tego czego chce para. Jesli komus
        odpowiada tradycyjny model to super, ale dróg jest wiele - tyle co par....

        a jeśli chodzi o sprzatanie w domu, to Ewa będzie to musiała robic niezaleznie
        od tego, czy zamieszka z chlopakiem czy z kolezanka

        pozdrawiam wszystkich,
        a.
      • Gość: Melba Do Fendi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.06.02, 12:49
        Mam dokładnie taką samą sytuację, jak Ty, ale inaczej na nią patrzę. Teraz też
        nie ma kasy na ślub, jesteśmy ze sobą 2 lata, większość tego czasu razem
        mieszkamy, ale oboje wiemy, że zaręczyny a potem ślub, będą w naszym życiu
        wielką zmianą i rewolucją, chociażby sposobu myślenia o sobie nawzajem...Każdy
        jest inny, mnie, powtarzam, mnie, a nie mojemu facetowi, ten czas był bardzo
        potrzebny, aby do tej decyzji dojrzeć, aby zanurzyć się bezpiecznie w
        świecie "MY",gdyz dotychczas zachwycona byłam światem "JA" i szybki ślub
        zrujnowałby mi chyba życie.
    • miriah Re: Mieszkanie z chłopakiem 28.06.02, 12:34
      Gość portalu: Ewa napisał(a):

      > Idę właśnie na studia, ma te niespełna 19 lat. Chodzę z facetem 3 lata. Czy
      > warto z nim zamieszkać na czas studiów we wspólnym mieszkaniu? Czy 19 lat to
      > trochę nie za mało? Czy nasz związek się przez to nie wypali?

      Zdecydowanie jestem za tym, żeby jeszcze razem nie mieszkać, przyłaczam się do
      głosów, mówiących co by się jeszcze pobawić i postudiować w pełnym tego słowa
      znaczeniu. Natomiast absolutnie zamieszkać przed ślubem, kiedy chodzenie będzie
      na tyle poważne że będzie mowa o ślubie czy zaręczynach.
      Pisze tak bowiem zamieszkałam ze swoim chłopakiem na drugi dzień po slubie, i
      choć chodziłam z nim trzy lata i uważaliśmy że wszystko o sobie wiemy to okazało
      się, że w kwestiach wspólnego mieszkania ciężko nam było się dogadać, bez
      szczegółów, dodam że rozwiedliśmy się. Bardzo duzy udział w tym rozwodzie miało
      niedogadanie się w tej kwestii. Nie mieszkaliśmy przed ślubem razem ze względu na
      moją rodzinę (babcia dostałaby zawału). Teraz mieszkam z moim narzeczonym chcąc
      uniknąć szoku jakiego doznałam po zamieszkaniu z byłym mężem.
      Pozdarwiam życząc miłych i zabawowych studiów:-))



    • goga.74 Re: Mieszkanie z chłopakiem 28.06.02, 16:42
      Ewa,
      Ja chyba tez bym odradzala. Nie mieszkanie ze soba jako takie, bo sama mieszkam
      z facetem (bez slubu) ale zdecydowalam sie na to w troche pozniejeszym wieku, z
      mezczynza, z ktorym planujemy wspolne zycie. Wczesniej nie czulam takiej
      potrzeby- cenilam swoje wlasne terytorium. Uwazam jedna ze warto nim sie
      czlowiek zdecyduje na slub pomieszkac z ta osoba i ja poznac. Ale, czy Wy juz
      myslicie o swoim zwiazku w takich kategoriach?
      Poza tym uwazam ze fajnie jest pomieszkac troche samodzielnie, niz zaraz z
      mieszkania z rodzicami przejsc do mieszkania z facetem.
      T
      • goga.74 uzupelnienie 28.06.02, 16:45
        czyli rada - wstrzymaj sie z tym np. przez rok.
        • Gość: unknown Re: do Ewy IP: *.travelers.com 28.06.02, 19:40
          Ewa decyzja nalezy do Ciebie, ale skoro pytasz o rade wiec Ci poradze.
          Nie decyduj sie na mieszkanie ze "swoim" chlopakiem. Obawiasz sie, ze Wasz
          zwiazek sie rozpadnie gdy bedziecie mieszkac osobno? Mieszkanie z soba nie daje
          zadnej gwarancji ze zwiazek przetrwa - to jedno. A drugie - Ty chyba poza
          tym "swoim" chlopakiem nie znasz zadnych innych chlopakow, wiec skad Wiesz ze
          to Ten? Moze jestes bardzo dojrzala przy tych swoich 19 wspanialych latach i
          wiesz dokladnie co mozesz ofiarowac swojemu zyciowemu partnerowi i czego od
          niego oczekujesz. Nie jestem pewna ze taka dojrzalosc zyciowa wystepuje kiedy
          sie ma 19 lat ( nie mam zamiaru Cie obrazac tym co pisze). Naprawde szkoda mi
          osob, ktore same pozbawiaja sie mozliwosci bycia beztroskim 19 latkiem. Nie
          spiesz sie, poznaj innych ludzi, pozwol sobie na niczym nieogranoczony rozwoj
          intelektualny, daj sobie szanse na samodzielnosc i sprawdzenie samej siebie
          jako niezaleznej osoby... Nie wpadaj spod skrzydel rodzicow pod skrzydla
          chlopaka.

          Nie przyspieszaj swojej doroslosci, ona i tak przyjdzie w odpowiednim dla
          Ciebie momencie, chyba ze uwazasz ze to wlasnie jest ten moment.
          serdecznie pozdrawiam i zycze wspanialych studiow.
          • diasy Re: do Ewy i nie-do-Ewy 29.06.02, 22:18
            tralalala fajne te wasze mądralińskie rady, tyle że kompletnie oderwane od
            rzeczywistości - nie czas nie pora, pomieszkać samodzielnie... a kto na studiach
            mieszka samodzielnie? W akademiku, czy w mieszkaniu na ogól ma się współlokatorów
            (chyba że ktoś ma mnóstwo kasy i wynajmie sobie kawalerkę), zdecydowanie lepiej
            mieszkać ze znajomą osobą, niż nie-wiadomo-z-kim, a to pranie skarpetek to już
            jakiś totalny idiotyzm, i jescze to o poznawaniu nowych facetów - wy chyba macie
            po 40 lat? Kto rozsądny na I roku będzie zajmowałs sie lataniem za facetami,
            kiedy wie, że w każdej chwili może wylecieć ze studiów? W tej sytuacji najlepiej
            wybierac takie rozwiązanie mieszkaniowe, które zagwarantuje spokój i jak
            najlepsze warunki do nauki. Jeśli dobrze rozumiecie się ze swoim chłopakiem,
            macie podobne podejście do porządku i chodzicie spać o tych samych godzinach, to
            jest szansa, że on będzie dobrym współlokatorem.

            a... pozostaje jeszcze kwestia konfliktów ze współlokatorami, które często są
            efektem częstych odwiedzin sympatii przeobrażających się w "pomieszkiwanie",
            dochodzi to tego konieczność kombinowania wolnej chaty w celach wiadomych, tak
            więc, rozważ wszystkie "za" i "przeciw".


    • Gość: Melba Jeszcze słówko do Ewy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.06.02, 12:59
      Ewa, generalnie radziłam Ci zamieszkać z chłopakiem przed ślubem, po rozważeniu
      opcji, dokąd ten cały związek zmierza, ale pomyślałam jeszcze o jednym ważnym
      aspekcie...Moim zdaniem dobrze jest, kiedy kobieta ma czas dla siebie w swoim
      zyciu, jeśli nie przeskakuje od razu z domu rodzinnego do układu z facetem, a
      jakiś czas pobędzie sama. Nie wiem, jak Ty czujesz, mnie był bardzo taki czas
      potrzebny, poznałam wtedy siebie, nauczyłam się żyć ze sobą i licząc na siebie,
      nauczyłam się, ile jestem warta, jakim jestem człowiekiem, powiedzmy, domknęłam
      wiedzę o sobie, na ile to było wtedy możliwe (wiadomo, że uczymy się i
      rozwijamy cały czas). Ja cenię ten czas spędzony ze sobą i wiem, jak dużo mi
      dał. Pomyśl o tym, niekonicznie musisz odczuwać tak samo, ale zastanowić się
      warto.Pozdrawiam i życzę najlepszego wyboru.
    • lalka74 Re: Mieszkanie z chłopakiem 30.06.02, 16:36
      warto, przynajmniej będziesz wiedziała, czy chcesz z nim być całe życie. Tylko
      zaznacz wyraźnie granicę, której mu nie można przekroczyć. Tzn. on musi mieć
      świadomość, że nie jesteś jego własnością i że nadal musi się o Ciebie starać.
    • Gość: Terry Co ma się wymydlić ? IP: 217.153.50.* 01.07.02, 15:05
      Jestem za, będzie chłop miał za darmo uciechy seksualne. Potem cię oleje,
      poszuka porządnej dziewczyny na żonę i tym się to skończy. Jak to mówią: łatwo
      przyszło łatwo poszło. Nie słyszałaś ?
      • Gość: Nell Re: Co ma się wymydlić ? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 01.07.02, 15:12
        Gość portalu: Terry napisał(a):

        > Jestem za, będzie chłop miał za darmo uciechy seksualne. Potem cię oleje,
        > poszuka porządnej dziewczyny na żonę i tym się to skończy. Jak to mówią: łatwo
        > przyszło łatwo poszło. Nie słyszałaś ?

        Ofelio- idz do klasztoru...
        • Gość: Terry Podoba ci się przedmiotowe traktowanie ? IP: 217.153.50.* 01.07.02, 16:08
          Lubisz sytuacje, w których facet do faceta mówi: ta się świetnie wali, spróbuj.
          I zaczynają się podchody. Potem: rzeczywiście niezła, powiem kumplowi. Itd.
          Kazdy facet chce rżnąć jak najwięcej ale nie chce takiego materiału za żonę.
          Kochanka i owszem ale żeby z nią spędzić resztę życia to nie.
          • Gość: Melba Re: Podoba ci się przedmiotowe traktowanie ? IP: *.chello.pl 01.07.02, 16:23
            Terry skąd Ty masz takie doświadczenia? I dlaczego generalizujesz je na innych?
          • Gość: Nell Re: Podoba ci się przedmiotowe traktowanie ? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 01.07.02, 17:11
            Gość portalu: Terry napisał(a):

            > Lubisz sytuacje, w których facet do faceta mówi: ta się świetnie wali, spróbuj.
            >
            > I zaczynają się podchody. Potem: rzeczywiście niezła, powiem kumplowi. Itd.
            > Kazdy facet chce rżnąć jak najwięcej ale nie chce takiego materiału za żonę.
            > Kochanka i owszem ale żeby z nią spędzić resztę życia to nie.

            Ja nigdy nie spotkalam sie z taka sytuacja, niedziwota, nie tarzam sie w rynsztoku i nie zadaje sie z byle
            holotą. Zalezy, kto w jakim towarzystwie sie obraca, w twoim chyba takie traktowanie dziewczyn jest na
            porzadku dziennym. Ja takiego czegos nie znam.
            • Gość: Terry Re: Podoba ci się przedmiotowe traktowanie ? IP: 217.153.50.* 03.07.02, 13:05
              Ty napewno się obracasz w towarzystwie takich co to zdejmują majtki i grają w
              szachy. Oczywiście nie patrzą na siebie bo są bardzo porządni.
              • Gość: Melba Re: Podoba ci się przedmiotowe traktowanie ? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.07.02, 13:52
                Terry a może okłady na głowę?
                • Gość: Terry Re: Podoba ci się przedmiotowe traktowanie ? IP: 217.153.50.* 03.07.02, 14:05
                  Nie rozumiem. A co okłady mają wspólnego z moimi wypowiedziami ? A może kura,
                  dwie kury, inteligencja, Melba, ... coś w tym jest. Jeśli tak to zrób sobiee
                  okłady ale po przeciwnej stronie głowy
              • Gość: Nell Re: Podoba ci się przedmiotowe traktowanie ? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 03.07.02, 14:55
                Gość portalu: Terry napisał(a):

                > Ty napewno się obracasz w towarzystwie takich co to zdejmują majtki i grają w
                > szachy. Oczywiście nie patrzą na siebie bo są bardzo porządni.

                Goraco dzisiaj...
                • Gość: Terry To sobie umyj IP: 217.153.50.* 03.07.02, 15:57
                  • Gość: Nell Faktycznie oklad z lodu na czaszke przydalby ci si IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 03.07.02, 17:46
                    bredzisz dziecko...


                    • Gość: Terry Do Nell IP: 217.153.50.* 04.07.02, 18:25
                      Niech ci się nie wydaje, że masz wyłączność na inwektywy. Wiesz co to znaczy:
                      inwektywa ? W onecie jeest słownik, zajrzyj. I przestań truć.
      • Gość: Ania Re: Co ma się wymydlić ? IP: KWDPRX* / 194.63.116.* 03.07.02, 16:43
        'Porzadnej' dziewczyny poszuka na zone????
        Skad ty sie urwales???
    • Gość: mlemonia Re: Mieszkanie z chłopakiem IP: *.MAN.atcom.net.pl 03.07.02, 15:35
      Gość portalu: Ewa napisał(a):

      > Idę właśnie na studia, ma te niespełna 19 lat. Chodzę z facetem 3 lata. Czy
      > warto z nim zamieszkać na czas studiów we wspólnym mieszkaniu? Czy 19 lat to
      > trochę nie za mało? Czy nasz związek się przez to nie wypali?


      A ja wiem tylko tyle. Jeśli kogoś się kocha, to się to wie od początku. Tak było
      ze mną. Po miesiącu sie zaręczyliśmy i od 1 i 1/2 roku mieszkamy ze sobą.
      Kochasz go?
      Jeśli byś go kochała, to nie zadawałabyś takich głupich pytań na forum. Sama
      umiałabyś sobie odpowiedzieć.


      • Gość: Terry A kiedy ślub ? IP: 217.153.50.* 03.07.02, 15:59
        I z kim co najważniejsze. Chyba, że wyznajesz poprawność politryczną: śluby dla
        gejów, karta rowerowa dla normalnych.
        • Gość: Nell Wracaj dziecko do mamusi... IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 03.07.02, 18:01
          mleczny cycus czeka na ciebie...
          Nie zawracaj doroslym glowy, nie podgladaj, co dorosli pisza, to nie dla ciebie, wracaj do swych
          zabawek.



          Gość portalu: Terry napisał(a):

          > I z kim co najważniejsze. Chyba, że wyznajesz poprawność politryczną: śluby dla
          >
          > gejów, karta rowerowa dla normalnych.

          • Gość: Terry Spadaj do Stasia IP: 217.153.50.* 04.07.02, 18:24
            Może cię przeleci. Uważasz za dorosłość brak odpowiedzialności ? Uważasz, że
            najważniejsze aby można było się rżnąć ? Pewnie jesteś w jakiejś zawodówie i
            marzy ci się ? Idź na imprezę, tam napewno znajdziesz to czego szukasz.
            Głupia dziewucha ! Wydaje się jej bardzo dorosłe rypanie bez sformalizowanego
            związku. Myśleć przymule. Zastanowić się. Potem pretensje, że nieformalne
            związki mają problemy w sytuacjach krytycznych z dziedziczeniem bądź co bądź
            wspólnego majątku, mają problemy prawne. Jest widzisz róznica: jak się chce
            popierdolić to można (kobiet, dzieci i starcy - jak mawiali towarzysze w PRL).
            A jak się chce stałego związku to są odpowiednie instytucje: cywilne,
            kościelne, dla różnych wyznań. Myśleć burasie.
            • Gość: Nell tak to jest jak gówniarstwo dorwie sie do netu.... IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 04.07.02, 21:47
              Gość portalu: Terry napisał(a):

              > Może cię przeleci. Uważasz za dorosłość brak odpowiedzialności ? Uważasz, że
              > najważniejsze aby można było się rżnąć ? Pewnie jesteś w jakiejś zawodówie i
              > marzy ci się ? Idź na imprezę, tam napewno znajdziesz to czego szukasz.
              > Głupia dziewucha ! Wydaje się jej bardzo dorosłe rypanie bez sformalizowanego
              > związku. Myśleć przymule. Zastanowić się. Potem pretensje, że nieformalne
              > związki mają problemy w sytuacjach krytycznych z dziedziczeniem bądź co bądź
              > wspólnego majątku, mają problemy prawne. Jest widzisz róznica: jak się chce
              > popierdolić to można (kobiet, dzieci i starcy - jak mawiali towarzysze w PRL).
              > A jak się chce stałego związku to są odpowiednie instytucje: cywilne,
              > kościelne, dla różnych wyznań. Myśleć burasie.

              ROTFL.....
              taki zalosny jestes...:))))))))))
              • Gość: Melba Terry a "rypanie" (jej słowa) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.02, 10:03
                Nell, Terry pewnie propaguje po prostu "rypanie" w sformalizowanym związku,
                pewnie jeszcze sformalizowanym w kościele. Jesli dla Terry związek to możliwość
                rypania, to zostawmy go/ją w spokoju, pewnie jest szczęśliwy/a :)
                • Gość: Nell Re: Terry a IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 05.07.02, 10:27
                  Gość portalu: Melba napisał(a):

                  > Nell, Terry pewnie propaguje po prostu "rypanie" w sformalizowanym związku,
                  > pewnie jeszcze sformalizowanym w kościele. Jesli dla Terry związek to możliwość
                  >
                  > rypania, to zostawmy go/ją w spokoju, pewnie jest szczęśliwy/a :)

                  Taaa, te "rypanie", "walenie" i jakich jeszcze okreslen Terry uzyje, to chyba dla niej lub dla niego sens
                  zycia, to znamionuje fakt, ze nie wyrwal sie jeszcze ze swojej indolencji..
                  Chociaz to internetu slodkie prawo, by kazdy, nawet bez wzgledu na to jakby nie byl plugawy jego jezyk ,
                  moze pisac i artykulowac belkot swych pseudo-przemyslen...Ja by byla za tym, by wprowadzono jakis
                  cenzus przynajmniej wiekowy, o wyksztalceniowym nawet nie marze..
                • Gość: Tery A ty pewnie dajesz na lewo i prawo IP: 217.153.50.* 05.07.02, 16:01
                  Wyjdź na szosę, tam przynajmniej zarobisz.
                  • nell26 Przenies sie na inne forum, najlepiej psychiatria 05.07.02, 17:24
                    jak wyzej.
              • Gość: Terry Nell gówniara IP: 217.153.50.* 05.07.02, 16:02
                • Gość: Melba Re: Nell gówniara IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.02, 19:58
                  wow
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka