Dodaj do ulubionych

proszę o poradę

19.04.05, 09:35
Mam problem i potrzebuję porady zarówno psychologa jak i prawnika.
Otóż mam znajomego z którym sie przyjaźniłam, ale on chciał czegoś więcej
zakochał sie bardzo we mnie wiedząc, ze mam rodzinę- sam też był zonaty -
obecnie się rozwiódł.
W chwili obecnej wygląda to tak, ze rozmawiamy ia ja w ten sposób moge
utrzymywać tą znajomość ale on zaczął szantażować mnie, ze się zabije bo jego
zycie beze mnie nie ma sensu, twierdzi, ze dopuściłam ,ze się we mnie
zakochał i on mnie kocha a ja go nie.
Nie wiem co powinnam zrobić.
Męczy mnie ta sytuacja nie bardzo potrafię mu pomóc - wiem ze chodzi do
psychiatry i bierze leki - ale co jakiś cas się podłamuje i mówi o
samobójstwie twierdzi, że to go uwolni od miłości nieodwzajemnionej bo on
inaczej nie potrafi.
Nie chciałabym, zeby zrobił sobie krzywdę,
i nie wiem jak mu pomóc a poza tym mam pytanie czy jeśli coś by sobie zrobił-
to czy ja powinnam czuć się za to w jakikolwiek sposób odpowiedzialna również
pod względem prawnym.
i co ja mam
robić??????????
Obserwuj wątek
    • witch-witch Re: proszę o poradę 19.04.05, 13:36
      Nikt nie ma prawa zmuszać drugą osobę do miłości. A to co on sam teraz robi jest
      kryminałem. On cię sobą zniewala, podstępem chce wymusić swoją wolę na tobie
      pozbawiając cię twojej prywatnej wolności. Takie sprawy melduje się na policji.
      Nikt nikogo nie ma prawa wmanipulować w jakikolwiek związek czy relację,
      chyba,że ty sama na to pozwolisz. To czy on popełni smaobójstwo jest jego sprawą
      prywatną, ty nie ponosisz żadnych konsekwencji prawnych o ile go do tego
      samobójstwa nie nakłaniałaś!
      Z tego co piszesz to człowiek bardzo chory potrzebujący leczenia w jakimś
      zamknietym zakładzie. Ale przy odrobinie szczęścia kiedy znajdzie dobrego
      psychologa może wyjśc z takich problemów.
      • turtlemock Re: proszę o poradę 19.04.05, 21:17
        Jezeli ktoś mówi, że nie może bez ciebie życ i grozi samobójstwem w razie gdybyś odeszła, możesz zrobic tylko jedną mądrą rzecz.
        Uciekaj tak szybko i daleko jak się da.

        (to wolny przekład z Hellingera)
        • madunia31 Re: proszę o poradę 21.04.05, 09:01
          Bardzo dziękuję za odpowiedź to dla mnie ważne , bo już się w tym wszystkim
          pogubiłam i czuję , ze niedługo to mi przyda się dobry lekarz - bo zaczynam
          sobie z tym nie radzić
    • blue_as_can_be Re: proszę o poradę 21.04.05, 11:01
      madunia31 napisała:

      > Mam problem i potrzebuję porady zarówno psychologa jak i prawnika.
      > Otóż mam znajomego z którym sie przyjaźniłam, ale on chciał czegoś więcej
      > zakochał sie bardzo we mnie wiedząc, ze mam rodzinę- sam też był zonaty -
      > obecnie się rozwiódł.

      cos mi sie zdaje, ze taka calkiem niewinna to Ty nie bylas... ludzie nie robia
      takich rzeczy jak Twoj znajomy jesli nie odbieraja pewnych przyzwalajacych
      sygnalow od tej drugiej osoby...
      • lilim Re: proszę o poradę 21.04.05, 12:30
        Blue, to nie ma żadnego znaczenia. Nawet gdyby kiedyś poszła z nim do łóżka i przysięgała mu dozgonną miłość, to nie usprawiedliwia tego typu emocjonalnego szantażu. Facet ma ze sobą duży problem i próbuje zrzucić go na nią.
        • blue_as_can_be Re: proszę o poradę 21.04.05, 12:47
          lilim napisała:

          > Blue, to nie ma żadnego znaczenia. Nawet gdyby kiedyś poszła z nim do łóżka i
          przysięgała mu dozgonną miłość, to nie usprawiedliwia tego typu emocjonalnego sz
          > antażu. Facet ma ze sobą duży problem i próbuje zrzucić go na nią.

          oczywiscie, masz racje - mysle tylko, ze to brzydko najpierw sprowokowac tego
          typu akcje, a potem pokazywac palcem: to on, to wszystko przez niego. co sie
          stalo, to sie nie odstanie, ale dobrze byloby wyciagnac z tego pewna nauke na
          przyszlosc. czlowiekowi uczciwemu wobec samego siebie jest latwiej byc uczciwym
          wobec innych. i zachowywac sie odpowiedzialnie.
    • kinkygirl Re: proszę o poradę 21.04.05, 22:00
      zerwij z nim kontakty.
      moze bedzie mu łatwiej. tobie na pewno ;)
    • hubkulik Re: proszę o poradę 22.04.05, 14:33
      Moim zdaniem nie zrobisz mu krzywdy, jesli powiesz mu jasno "nie" jesli tak
      wlasnie czujesz. Nawet jesli sie zabije.
      Mozesz mu natomiast pomoc w ten sposob, bo bedzie wiedzial jasno na czym stoi,
      nawet jesli to go boli tak bardzo, ze jest sklonny szantazowac Cie by tylko
      przestalo go bolec. Przytomny jasny komunikat pomaga wytrzezwiec. Natomiast
      watpie, czy jesli zrobisz cos wbrew sobie tylko po to, by byc chwilowym
      balsamem na jego rany, to bedzie to realna pomoc.
      Jesli chcesz mu pomoc mozesz zawsze tez (jesli chcesz, bo jesli nie chcesz to
      tak czy owak jestes w porzadku) zaoferowac pewna znajomosc, rozmowe, pomoc, ale
      np. w granicach, ktore uwazasz ze sa dla Ciebie do zaakceptowania.

      Pozdrawiam Hubert
    • ya_bolek Re: proszę o poradę 23.04.05, 01:18
      Mozesz wierzyc albo nie ale bylem kiedys w sytuacji podobnej do Twojego
      przyjaciela, tzn. tez bylem nieszczesliwie smiertelnie zakochany i grozilem ze
      dam sobie w czape.
      Wiec ze swojego doswiadczenia wiem, ze koles najprawdopodobniej sviruje. Owszem,
      zycie nie ma dla niego sensu, nie chce dalej zyc, idzie spac i chcialby sie nie
      obudzic ale to nie to samo co aktywne odebranie sobie zycia.
      Ale Ty nie oskarzaj go o to, ze sviruje. Nie wierz mu ale udawaj, ze wierzysz.
      On tego teraz potrzebuje.
      Podeslij mu jakies madre ksiazki, podbudujace na duchu, pokazujace, ze zycie to
      droga a nie cel. Powinien przejsc jakos przez ten najtrudniejszy okres.




      madunia31 napisała:

      > Mam problem i potrzebuję porady zarówno psychologa jak i prawnika.
      > Otóż mam znajomego z którym sie przyjaźniłam, ale on chciał czegoś więcej
      > zakochał sie bardzo we mnie wiedząc, ze mam rodzinę- sam też był zonaty -
      > obecnie się rozwiódł.
      > W chwili obecnej wygląda to tak, ze rozmawiamy ia ja w ten sposób moge
      > utrzymywać tą znajomość ale on zaczął szantażować mnie, ze się zabije bo jego
      > zycie beze mnie nie ma sensu, twierdzi, ze dopuściłam ,ze się we mnie
      > zakochał i on mnie kocha a ja go nie.
      > Nie wiem co powinnam zrobić.
      > Męczy mnie ta sytuacja nie bardzo potrafię mu pomóc - wiem ze chodzi do
      > psychiatry i bierze leki - ale co jakiś cas się podłamuje i mówi o
      > samobójstwie twierdzi, że to go uwolni od miłości nieodwzajemnionej bo on
      > inaczej nie potrafi.
      > Nie chciałabym, zeby zrobił sobie krzywdę,
      > i nie wiem jak mu pomóc a poza tym mam pytanie czy jeśli coś by sobie zrobił-
      > to czy ja powinnam czuć się za to w jakikolwiek sposób odpowiedzialna również
      > pod względem prawnym.
      > i co ja mam
      > robić??????????
      • madunia31 Re: proszę o poradę 25.04.05, 19:53
        Dziękuję Wam wszystkim
        Nie mówię, ze byłam niewinna nasza przyjaźń zaczęłą przekraczać granice ale
        nigdy nic nie obiecywałam, zawsze powtarzałam, że najważniejsza dla mnie jest
        moja rodzina i nigdy nie chciałam obecnego stanu rzeczy zmienić.
        ya_bolek to co napisałeś że życie jest drogą nie celem - to bardzo mądre piękne
        i może użyję tego argumentu - bo cały czas mam z nim kontakt
        Zerwałam tą znajomość ale on wciąż dąży do utrzymywania kontaktów. Wolałabym
        żebyśmy się nie widywali nie roamawiali ale to trudne współpracujemty ze sobą
        na niektórych płaszczyznach zawodowych.Ale ja powoli zaczynam wariować od
        presji którą on na mnie wywiera. Chcę mu pomóc nie zostawia się ludzi samych z
        takimi problemami
        ale czuję się jak ptak w klatce.
        Zmuszana do kontaktów nie do końca w taki sposób jakbym chciała.
        Ja mogę tą znajomość utrzymywać na płaszczyźnie koleżeńskiej bardzo luźnej.
        On wymaga abym codziennie z nim choć chwilę pogadała
        Jak się nie odezwę
        słyszę, ze jestem egoistką bo on tak cierpi jego zycie nie ma sensu a ja nie
        mogę choc słowa [powiedzieć.
        Ale on zupełnie nie rozumie tego, ze jak się kogoś do czegoś zmusza to efekt
        jest odwrotny - mimo, ze juz mu to wiele razy mówiłam.
        Męczy mnie ogromnie ta sytuacja, chciałabym pomóc , bo to dobry człowiek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka