Dodaj do ulubionych

Beethoven. - Pytanie do znawcow Muzyki.

26.04.05, 15:00
a jest tu kilkoro takich...

Potrafie godzinami sluchac Bacha..
i chwytac pierwiastek Boski i ludzki w jego Muzyce...
ich polaczenie i rozbieznosc...

a jednoczesnie nie znosze Beethovena.
nie trawie go organicznie...

Beethoven nie jest ani Boski, ani ziemski...
jest, jako rzecza specjalisci - KOSMICZNY
jest polaczeniem polnocy z poludniem,
jest polaczeniem Boskiego z ziemskim.

- nie trawie tej syntezy.

bede laskawie wdzieczny za uprzystepnienie mi sensu muzyki Beethovena...
Obserwuj wątek
    • jmx up 30.04.05, 02:06

      moze ktos napisze coś interesującego... ja nie mogę bo nie słucham panów B....
      ...ale może warto zacząć? :)
      • m.malone Re: up 30.04.05, 03:54
        Dżemsiu, to będzie OT, ale chyba Cię ozłocę _ co ja mówię - poplatynuję Cie bo już jesteś złota, albo nawet pobrylantynuję:))))
      • m.malone Re: up 30.04.05, 03:57
        ps. Panów B. trzeba słuchać - chyba sie mu z "Mechaniczna pomarańczą" Beethoven źle nie kojarzy, mam nadzieję. Na kanale Ale kino bedą emitować "Clockwork Orange' 14 maja
        • jmx :)))* 30.04.05, 04:05

          a wiesz, ze ja wczoraj byłam niedaleczko Ciebie? Ursynów, Kabaty... i myślałam o was :))))
          • m.malone Re: :)))* 30.04.05, 12:51
            jmx napisała:

            >
            > a wiesz, ze ja wczoraj byłam niedaleczko Ciebie? Ursynów, Kabaty... i myślałam
            > o was :))))
            >
            No popatrz! A mówią że góra z górą... Jesli jeszcze kiedyś tutaj będziesz i zobaczysz faceta z siwą brodą, który rozmawia ze swoimi pieskami, to będę ja:)))

            ps. a co myślałaś:P
            • hsirk Re: :)))* 30.04.05, 14:40
              i ja tez tam bylem

              ale bez brody
              • m.malone Re: :)))* 30.04.05, 18:08
                A dwa psy???
      • labia sztuka - rzecz gustu 30.04.05, 20:04
        Podzielam zdanie Rotkaepchen1 dot. opery. Ja z tej formy lubie jedynie
        uwerture. Wedlug mnie jest to czesc najbardziej interesujaca muzycznie. Forma
        zamknieta, czesto rozbudowana, nierzadko z fantastycznymi tematami.
        Co do spraw gustu - to mimo calego aspektu naukowego i intelektualnego, ktorego
        nie mozemy ignorowac (dla niewtajemniczonych - kompozytorzy nie tworzyli ot tak
        sobie, co im w duszy zagralo, lecz trzymali sie scislych form oraz zasad,
        wytyczonych zreszta przez nich samych), zasadnicza funkcja muzyki jako sztuki
        jest wywolanie pewnych wrazen estetycznych i emocjonalnych. Ja, pomimo uznania
        dla sztuki kompozytorskiej (szczegolnie udane przebiegi harmoniczne, bardzo
        zgrabna orkiestracja) nie "trawie" Johanna Straussa. Jego walce traktuje jako
        owczesny hip-hop. Do pewnego momentu nie lubilam rowniez ... Mozarta! Teraz
        sama sie z siebie smieje, bo jak mozna bylo nie lubic czegos genialnego.
        Polubilam go dzieki slynnemu Requiem, w ktorym uczestniczylam, jako wykonawca
        continuo. Moze to wlasnie jest sposob, by polubic Beethovena? Wyszukiwac
        jakiegosc lacznika pomiedzy tym co sie uwielbia i tym, co sie chce poznac?
        Jesli uwielbiasz Bacha, posluchaj kilku fug fortepianowych Beethovena, np. z
        sonaty fortepianowej op 110 lub 106 lub sonaty na violonczele i fort. op 102
        nr 2, wielka fuga na kwartet smyczkowy op 133... Polecam tez Andante cantabile
        ze slynnej Sonaty Patetycznej op13. na fortepian - przepiekna czesc liryczna,
        ktora nie pozostawia czlowieka obojetnym.
        Oczywiscie, mimo wysluchania tych fragmentow, mozesz nadal nie lubic
        Beethovena. To w koncu sztuka, a na dodatek sztuka bardzo subiektywna. A moze
        po prostu jestej na niego uczulona (przykladowy alergen - np. dluga koda lub
        nadmierna ilosc akordow ostinato?;-) ).
        Pozdrawiam serdecznie
        L.
        • rydzyk.tadeusz Re: sztuka - rzecz gustu 30.04.05, 22:17
          Oczywiście regóły które są wymyślone przez twórców są bardzo płynne, bo któż ma
          prawo je zmieniać jeśli nie ich twórca :) Bardzo dziękuję za Twój post, sam się
          zastanawiałem jak to jest z preferencjami muzycznymi, jak to jest, że kręci mnie
          ostry punk, Davies, Bach czy Garbarek a inni uznani twórcy nie robią żadnego
          wrażenia. Widzę, że nie tylko ja nie znam odpowiedzi :-)
          Pozdrawiam J.
        • rotkaeppchen1 Re: sztuka - rzecz gustu 01.05.05, 14:43
          Twoje wywolanie mojej osoby sklonilo mnie do milych wspomnien z bardzo wczesnej
          mlodosci, kiedy uczylam sie w podstawowej szkole muzycznej. Gralam wtedy czesto
          na fortepianie utwory Beethovena i Mozarta, i mimo ze lubie obu tych
          kompozytorow, Mozarta gralam lepiej, lepiej go czulam, te lekkosc, zwiewnosc,
          nawet w bardziej dramatycznych fragmentach... Nie znaczy to, ze Beethovena
          gralam zle, ale nie byl on moim "naturalnym srodowiskiem".
          W Andante cantabile z Sonaty Patetycznej Beethovena sie "zakochalam" do tego
          stopnia,ze sie nauczylam grac pare lat temu, mimo ze wcale nie bylo mi latwo
          "odczytac". Ale pozniej, jak juz sie nauczylam, mialam prawdziwa przyjemnosc.
          Mnie takze udalo sie spiewac Requiem Mozarta. Zawsze to bylo moim marzeniem, juz
          w podstawowce ale nie wybieralam sie do sredniej muzycznej i wlasciwie jedyne
          czego zalowalam, to to ze nigdy mi nie bedzie dane wziac udzialu w tym
          wspanialym dziele. Ale mialam szczescie. Prawie dwa lata temu pojechalam do
          Niemiec jako au pair i idac w pierwsza niedziele po przyjezdzie do kosciola
          zobaczylam plakat zapraszajacy na 1 listopada na koncert. To byl koniec
          wrzesnia, a ja tydzien po przyjezdzie "zapisalam sie" do choru, zeby milo
          spedzac czas wolny. Jakie bylo moje zaskoczenie, kiedy na pierwszej probie
          okazalo sie, ze to wlasnie ten chor przygotowuje koncert. Tak sie zawzielam, ze
          w ciagu miesiaca nauczylam sie wszystkiego (spiewam w altach) i dyrygent zgodzil
          sie, zebym wziela udzial w koncercie!!! Nie sadzialam, ze marzenia moga sie
          czasem nak niespodziewanie spelnic:-))) Mam bardzo mile wspomnienia z prob i z
          samego koncertu, to bylo niesamowite przezycie dla mnie.

          A z opery, to chyba tez najbardziej lubie uwerture. W koncu sa tam zawarte
          wszelkie wazniejsze motywy calej opery a wiec tez te "hitowe kawalki", wszystko
          w wersji instrumentalniej, zadnego "wycia;-)", czyli to co lubie.
    • komandos57 Re: Beethoven. - Pytanie do znawcow Muzyki. 30.04.05, 02:29
      biega ci o tego duzego psa,nieprawdaz?
      • fleuret Re: Beethoven. - Pytanie do znawcow Muzyki. 30.04.05, 17:56
        i o dzinsy pewnie tez...
    • komandos57 Re: Beethoven. - Pytanie do chodowcow psow 30.04.05, 02:39
      hansii napisał:

      > a jest tu kilkoro takich...

      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
      o tak.zapewne duzo ich.a ty bernardynie jak sie wabisz?
      • renkaforever Re: Beethoven. 30.04.05, 04:30
        Sluchac Bethovena to zanurzac sie w kosmiczne wibracje kolorow, odloty sa
        prawdziwie seksualne, a na koniec zawsze sa fajerwerki.Tak jest ze mna.
    • alicja-ciekawska Re: Beethoven. - Pytanie do znawcow Muzyki. 30.04.05, 10:50
      hansii napisał:

      > a jest tu kilkoro takich...
      >
      > Potrafie godzinami sluchac Bacha..
      > i chwytac pierwiastek Boski i ludzki w jego Muzyce...
      > ich polaczenie i rozbieznosc...
      >
      > a jednoczesnie nie znosze Beethovena.
      > nie trawie go organicznie...
      >
      > Beethoven nie jest ani Boski, ani ziemski...
      > jest, jako rzecza specjalisci - KOSMICZNY
      > jest polaczeniem polnocy z poludniem,
      > jest polaczeniem Boskiego z ziemskim.
      >
      > - nie trawie tej syntezy.
      >
      > bede laskawie wdzieczny za uprzystepnienie mi sensu muzyki Beethovena...

      Hansi ????
      a nie pomyliles Forum?
      mnie slon na ucho nadepnal.
    • rotkaeppchen1 Re: Beethoven. - Pytanie do znawcow Muzyki. 30.04.05, 12:00
      Muzyka to rzecz gustu, wiec jezeli lubisz Bacha wcale nie musisz lubic Beethovena.
      Ja np nie przepadam wlasnie za Bachem czy Haendlem, w ogole raczej niemiecki
      barok jest mi obcy, wole wloski, lzejszy. Generalnie upodobalam sobie romantyzm,
      Strauss (Ryszard), Wagner, Chopin - jako pierwiastek patriotyczny, szczegolnie w
      czasie wakacyjnej lub dluzszej "emigracji". Bardzo lubie Beethovena (prekursor
      romantyzmu), ale uwielbiam tez Mozarta, ktory jest typowym przedstawicielem
      klasycyzmu. Za Haydnem, nawiazujacym do Baroku nie przepadam.
      Jezeli lubi sie muzyke powazna, wcele nie trzeba sluchac wszystkiego. Niektorzy,
      kiedy sie dowiedza, ze skonczylam szkole muzyczna, a nie lubie opery sa mocno
      zaskoczeni. Ale moze nie wiedza, ze jest cos wiecej?;-)
      • m.malone Re: Beethoven. - Pytanie do znawcow Muzyki. 30.04.05, 12:52
        A co z Vivaldim?
        • rotkaeppchen1 Re: Beethoven. - Pytanie do znawcow Muzyki. 01.05.05, 13:02
          Vivaldiego lubie, chociaz glownie graja cztery pory roku, wiec mam do tego
          stosunek troche taki jak Dla Elizy Beethovena. Lubie, ale juz nie moge wiecej
          sluchac;-)
          • karielcia Re: Beethoven. - Pytanie do znawcow Muzyki. 01.05.05, 13:10
            zycie jest niekiedy banalne i schematyczne.
            pewnie nie ja jedna moge sie pod Twoim postem podpisac.
            • rotkaeppchen1 Re: Beethoven. - Pytanie do znawcow Muzyki. 01.05.05, 14:29
              Racja. Ludzie na haslo muzyka mysla tylko: Dla Elizy, Cztery Pory Roku,
              Traviata, "Alleluja" Haendla, chociaz juz nie wiedza jak to sie nazywa;-),
              Poczatek V symfonii Beethovena...a no i moze teraz po wejsciu Polski do Unii Oda
              do Radosci, chociaz pewnie nie lacza tego z IX symfonia...:-)
              • rydzyk.tadeusz Re: Beethoven. - Pytanie do znawcow Muzyki. 01.05.05, 18:30
                Niestety nie miałem okazji uczestniczyć w czymś podobnym do tego w czym
                uczestniczył Czerwony Kapturek(?) , ale kiedyś , w latach 80tych kiedy ciężk
                było o jakąkolwiek płytę wpadłem do empiku i co widzę potrójny album Bacha.
                Wydanie radzieckie. Do tej pory znałem tylko hity które normalnie lecą w radiu i
                utwory z płyt Pana Gołębiowskiego(?)czyli muzykę organową i to był dla mnie
                Bach. Dodam, że nie mam żadnego wykształcenia muzycznego a szkoła , powiedzmy,
                odpuściła sobie edukowanie w tym zakresie. Jakież było moje zdziwienie kiedy z
                głośnika zaczęła płynąć muzyka chóralna. Oczywiście kupiłem Pasję wg św.Jana. Na
                początku zmroziło mnię, poczułem się oszukany :) spodziewałem się organów,
                mocnych i głębokich tonów które poruszają najgłębsze pokłady czegoś tam, a tu
                chór, orkiestra, długie śpiewy solistów. Jednym słowem totalne rozczarowanie. Po
                około pół roku włączyłem płytę znów, późnie znowu a teraz ubóstwiam tę muzykę. A
                wszystko przez ignorancję, nieporozumienie i Firmę Μелодия :)
                • rotkaeppchen1 Re: Beethoven. - Pytanie do znawcow Muzyki. 01.05.05, 19:10
                  :-) Bywaja takie "rozczarowania".
                  Ja osobiscie nie uwazam sie za znawce muzyki. Mimo ze rodzice sa muzykami i
                  muzyka powazna byla obecna w domu i poza nim praktycznie bez przerwy a ja
                  skonczylam szkole muzyczna, nigdy nie byla ona MOJA pasja. Sluchalam jej bo nie
                  mialam wyjscia, pozniej w szkole z obowiazku - trzeba bylo znac to i owo,
                  wiadomo, grac takze itd. Jak to moja mama mowila, moze nie bede artysta ale
                  przynajmniej wyksztalconym sluchaczem. Teraz to doceniam. I systematycznie sie
                  "rozczarowuje". Teraz juz z wlasnej woli korzystam z przyswojonej kiedys wiedzy
                  i potrafie docenic ale i tez w pewnym stopniu ocenic to czego slucham.
          • m.malone Re: Beethoven. - Pytanie do znawcow Muzyki. 02.05.05, 20:11
            rotkaeppchen1 napisała:

            > Vivaldiego lubie, chociaz glownie graja cztery pory roku, wiec mam do tego
            > stosunek troche taki jak Dla Elizy Beethovena. Lubie, ale juz nie moge wiecej
            > sluchac;-)


            To on sie tak napracował po to, żeby tylko "Pór Roku" słuchano...?
            Echhhh......
            • hsirk Re: Beethoven. - Pytanie do znawcow Muzyki. 02.05.05, 20:15
              no a jak myslales... nawet pizze nazwano quattro stagioni
              • m.malone Re: Beethoven. - Pytanie do znawcow Muzyki. 02.05.05, 21:26
                Wiem niestety. Ze wstydem przyznaję, że jadłem...
                • hsirk Re: Beethoven. - Pytanie do znawcow Muzyki. 02.05.05, 21:30
                  ja tam jadlem BEZWSTYDNIE
            • rotkaeppchen1 Re: Beethoven. - Pytanie do znawcow Muzyki. 02.05.05, 21:39
              No niestety, jak widac. "Przecietny" czlowiek, czesto nawet kojarzy melodie, ale
              nie ma pojecia, skad ja zna... a co dopiero mowic o innych utworach...
              • rydzyk.tadeusz Re: Beethoven. - Pytanie do znawcow Muzyki. 03.05.05, 00:32
                To jakiś bełkot jest? Vivaldi pisał prawdopodobnie jak wszyscy dla kasy, a jeśli
                wy kojarzycie to z żarciem to wasza sprawa. Pizzę przetrawicie a muzyka
                zostanie. Nie mieszajcie, to że jakiś kuchcik wymyślił taką formę promocji to
                nie znaczy , że jego wypociny mają jakikolwiek związek z wytworami geniusza
                • hsirk Re: Beethoven. - Pytanie do znawcow Muzyki. 03.05.05, 08:22
                  > Pizzę przetrawicie a muzyka
                  > zostanie


                  o wypraszam sobie. kukurydzy nie trawie. wysrywam w calosci
                  • m.malone Re: Beethoven. - Pytanie do znawcow Muzyki. 03.05.05, 18:45
                    No wiesz! Kukurydzę trzeba gryźć. Sama się nie zgryzie:)
    • ydorius Re: Beethoven. - Pytanie do znawcow Muzyki. 02.05.05, 14:33

      Podobno jest tak, że człowiek rodzi się arystotelikiem lub platonikiem. Czasem
      to rozróżnienie jest mu niepotrzebne aż do końca życia, ale czasem
      niespodziewanie dla siebie samego odkrywa, że potrafi sie odnaleźć w jednej z
      tych kategorii (Chyba, że jest Wittgensteinem, wtedy odnajduje się w obu na raz
      :-)).
      W muzyce jest bardzo podobnie. Może podział przebiega po linii Bach/Beethoven
      jak u Ciebie, może po linii Beethoven/Mozart, jak u mnie. I ja z kolei nie
      rozumiem, jak można nie rozumieć Beethovena. przecież tam jest wściekłość i
      wrzask. Niezgoda. Złość. Liryczny spokój, cudem wydobywany z biografii (jak u
      Czajkowskiego: skąd on wytrzasnął siły na dziadka do orzechów? Przy takim
      życiorysie???).
      Jeśli twórczość, jak u perłopławów, bierze się z niewygody, to Beethoven mógłby
      być Prometeuszem twórczości. Archetypem.

      Mozart dociera do mnie przez niektóre tylko utwory. Jowiszowa na przykład zawsze
      mną mocno rzucała o ścianę. Niektóre sonaty również. Ale nie wierzę Mozartowi.
      Brak mi u niego autentyzmu. Geniusz kryje się w tym na pewno, ale gdzie jest to
      kłucie w boku, z którego wyrasta perła? A u Beethovena i owszem.

      O Bachu nieiweile mam do powiedzenia. Choćbym nie wiem jak bardzo się opił kawy
      i przygotował, muzyka organowa kładzie mnie pokotem po dwudziestu minutach :-)

      m,
      .y.

      ----------------------------------
      What is home without Pinezka's Potted Meat?
      Incomplete.
      violentowy świat braci y
      • pdh6 Re: Beethoven. - Pytanie do znawcow Muzyki. 02.05.05, 18:28
        > ja z kolei nie
        > rozumiem, jak można nie rozumieć Beethovena. przecież tam jest wściekłość i
        > wrzask. Niezgoda. Złość. Liryczny spokój, cudem wydobywany z biografii.

        Jeżeli twórzość Beethovena otwiera się i zamyka w biograd=fii, łatwo dociec
        tego, o czym piszesz- wściekłość, wrzask, niezgoda, złość. Na jednym krańcu
        targające uczucia, na drugim niewypowiedziany spokój, cisza, blask. Mogę być
        prawie pewna, z czego wynika taka mieszanina emocji. Mogę byc prawie pewna- bo
        pewien tego może byc tylko Beethoven.
        • m.malone Re: Beethoven. - Pytanie do znawcow Muzyki. 02.05.05, 21:29
          A ja nie jestem tak pewien, czy On był pewien...

          Witaj YH - dawno Cię nie widziałem. Podoba mi sie Twoja strona (nie tylko wiersze)
    • przemkowa.b Re: Beethoven. - Pytanie do znawcow Muzyki. 03.05.05, 21:53
      Ja też nie przepadam za Beethovenem.Ma niektóre fragmenty naprawdę świetne i
      głębokie ale już za chwilę psuje je prymitywnymi wstawkami.
      Mozart też był wiedeńskim klasykiem ale nigdy się do tego nie posuwał.
      Jego muzyka tchnie elegancją i kunsztem.

      Bach także jest nieskończenie doskonały aczkolwiek ja raczej siedzę w muzyce XX
      wieku.
      Zapraszam na forum "Muzyka klasyczna",tam lepiej pisać o takich rzeczach:)))
      • hansii Re: Beethoven. - Pytanie do znawcow Muzyki. 04.05.05, 12:56
        dziekuje za rzeczowe uwagi. chcialem jednynie poznac zdanie Psycholi
        (normalnych raczej tu niewielu) na temat Beethovena.

        pozdrow ode mnie meza. musi niezly z niego gosc, skoro ma taka zone.
        • przemkowa.b Re: Beethoven. - Pytanie do znawcow Muzyki. 04.05.05, 21:17
          Ten post był do mnie?
          Mogę pozdrowić...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka