Dodaj do ulubionych

zazdrość??

30.04.05, 23:04
Mój mąż ma przyjaciółkę w pracy, rozwódkę z 10 letnim dzieciakiem, ładną,
atrakcyjną, o 10 lat od niego młodszą. Ta przyjażń trwa już od 8
lat...kobieta szuka faceta na gwałt... ciągle nietrafia... przez jej życie
przewineło się chyba z 20 facetów... mój mąż jest dla niej mankietem w który
się wypłakuje po kolejnym rozstaniu, mój mąż opowiada jej o naszym
życiu...przeprowadzilismy sie 400 km i ona dziwnym trafem znalazla faceta w
tym miescie gzie my sie przeprowadziliśmy...wczoraj sie od niego
wyprowadzila... nie znam jej, tylko z widzenia... a maz twierdzi, ze jest
jedynym facetem w jej zyciu, ktory nie chce jej wciagnac do łózka ...ze
swietnie sie mu z nia rozmawia, maja dobry kontakt a mnie szlag trafia jak
ona dzwoni do niego na komorke i on zamyka sie w lazience zeby z nia
pogadac....
Obserwuj wątek
    • jo_pe Re: zazdrość?? 30.04.05, 23:19
      Ja cię podziwiam- szczerze. Nie mam tu na myśli złośliwej ironii czy oceny.
      Sądzę że jeśłi jest mąrym facetem to docenia taka rozsądną żone jak ty.
    • bazylia7 Re: zazdrość?? 30.04.05, 23:26
      a maz twierdzi, ze jest
      > jedynym facetem w jej zyciu, ktory nie chce jej wciagnac do łózka ...ze
      > swietnie sie mu z nia rozmawia, maja dobry kontakt a mnie szlag trafia jak
      > ona dzwoni do niego na komorke i on zamyka sie w lazience zeby z nia
      > pogadac....


      jakby cie szlag nie trafial, to by sie nie zamykal :)

      zapros ja na kolacje, z tym jej nowym facetem,
      zobaczysz ulzy ci
      • bazylia7 Re: zazdrość?? 30.04.05, 23:31
        nie zauwazylam ze sie OD niego WYprowadzila

        no to zapros ja sama
        ale najpierw umow sie ze soba, ze ona nie jest dla Ciebie zagrozeniem
        i badz po prostu mila
    • rybka002 Re: zazdrość?? 01.05.05, 09:06
      zaproś na kolację??? też o tym myślałam, ale mój mąż nie chce... tak sobie
      kiedys myślałam że to by było niezłe rozwiązanie...wcale nie jestem rozsądna,
      bo mnie ta znajomosc totalnie wkurza, kiedys mi powiedzial, ze ona go lepiej
      rozumie...
      • alicja-ciekawska Re: zazdrość?? 01.05.05, 09:26
        rybka002 napisała:

        > zaproś na kolację??? też o tym myślałam, ale mój mąż nie chce... tak sobie
        > kiedys myślałam że to by było niezłe rozwiązanie...wcale nie jestem rozsądna,
        > bo mnie ta znajomosc totalnie wkurza, kiedys mi powiedzial, ze ona go lepiej
        > rozumie...

        jak to on nie chce?
        -moze to on sobie wymyslil,ze ona tak na niego leci.
        -moze sam do niej wydzwania?
        -zapros ja sama bez jego wiedzy,nawet ot ,tak na kawe.
        -dziwne to!
      • waris4 Re: zazdrość?? 01.05.05, 11:28
        Zdarzają się różne przyjaźnie ale co najmniej dwie rzeczy są bardzo niepokojące:
        -zamyka się w łazience jak z nią rozmawia (to znaczy że mówią o rzeczach,
        których on nie chce żebyś słuchała, czyli jest świadomy, że ci się to może nie
        spodobać co byś usłyszała)- takie tajemnice przed partnerem to nie w porządku,
        każdy na twoim miejscu się czuł źle
        -nie chce żeby przyszła na kolację do was(to według mnie świadczy o innej
        zażylości relacji między nimi, która by wyszła na jaw przy spotkaniu)
        Jesli to nie jest romans to w takim razie na najlepszej drodze do tego.Z tego
        co widzę faceci nie są za bardzo zainteresowani rozterkami uczuciowymi
        koleżanek jeśli sami nie są nimi zainteresowani. A jeśli rzeczywiscie
        chodziłoby tylko o przyjaźń (takie się zdarzają ponoć) to nie miałby przed tobą
        tajemnic. Takie moje zdanie.
        I nie dziwię się, że cię wkurza jego zachowanie, bo mnie tez by wkurzało.
        Trzeba z nim przegadac ten temat, on musi wiedzieć że cie to denerwuje.
        • alicja-ciekawska Re: zazdrość?? 01.05.05, 11:33
          waris4 napisała:

          > Zdarzają się różne przyjaźnie ale co najmniej dwie rzeczy są bardzo
          niepokojące
          > :
          > -zamyka się w łazience jak z nią rozmawia (to znaczy że mówią o rzeczach,
          > których on nie chce żebyś słuchała, czyli jest świadomy, że ci się to może
          nie
          > spodobać co byś usłyszała)- takie tajemnice przed partnerem to nie w
          porządku,
          > każdy na twoim miejscu się czuł źle
          > -nie chce żeby przyszła na kolację do was(to według mnie świadczy o innej
          > zażylości relacji między nimi, która by wyszła na jaw przy spotkaniu)
          > Jesli to nie jest romans to w takim razie na najlepszej drodze do tego.Z tego
          > co widzę faceci nie są za bardzo zainteresowani rozterkami uczuciowymi
          > koleżanek jeśli sami nie są nimi zainteresowani. A jeśli rzeczywiscie
          > chodziłoby tylko o przyjaźń (takie się zdarzają ponoć) to nie miałby przed
          tobą
          >
          > tajemnic. Takie moje zdanie.
          > I nie dziwię się, że cię wkurza jego zachowanie, bo mnie tez by wkurzało.
          > Trzeba z nim przegadac ten temat, on musi wiedzieć że cie to denerwuje.


          a ja twierdze ,ze to on chce wzbudzic w zonie zazdrosc.
          Opowiada bajki na temat tamtej,bo pewnie w lazience odsluchuje horoskopu.
          tamtej nie chce zaprosic na obiad,bo zona zobaczylaby ,obojetnosc tej kobiety
          do niego.
          Ktory maz obnosi sie w domu z romansowaniem. Ludzie????!!!
          • waris4 Re: zazdrość?? 01.05.05, 12:00
            Hmm... I tak od ośmiu lat próbuje wzbudzić zazdrość jedną kobietą, która mu się
            wypłakuje w rękaw? Nie wydaje mi się, ale obyś miała rację. Jakby chciał
            wzbudzić zazdrość to by się starał żeby do niego dużo lasek dzwoniło i
            rozmawiałby z nimi przy żonie. Specjanie.
            A czy on się obnosi z romansowaniem? On tylko "pomaga" tej biedulce opuszczonej
            przez wszystkich.
            • alicja-ciekawska Re: zazdrość?? 01.05.05, 12:05
              waris4 napisała:

              > Hmm... I tak od ośmiu lat próbuje wzbudzić zazdrość jedną kobietą, która mu
              się
              >
              > wypłakuje w rękaw? Nie wydaje mi się, ale obyś miała rację. Jakby chciał
              > wzbudzić zazdrość to by się starał żeby do niego dużo lasek dzwoniło i
              > rozmawiałby z nimi przy żonie. Specjanie.
              > A czy on się obnosi z romansowaniem? On tylko "pomaga" tej biedulce
              opuszczonej
              >
              > przez wszystkich.

              -a i tak moze byc!

              ludzie maja rozne dewiacje.
        • rybka002 Re: zazdrość?? 01.05.05, 13:54
          waris4 napisała:

          > Trzeba z nim przegadac ten temat, on musi wiedzieć że cie to denerwuje.

          Dzięki, już mu mówiłam, że mnie to denerwuje, a on stwierdził, że to nic, że
          przyjaźń z nią jest dla niego zbyt cenna, by z niej zrezygnował...dla mnie to
          jest zdrada w sensie emocjonalno - psychicznym. A czy wogóle u facetów jest coś
          takiego?
          • czarnycharakter Rybenko, 01.05.05, 14:03
            odetchnij pare razy gleboko. Jak juz Alicja napisala, nie mozesz miec wszystkiego.
            Nie ma takiego czlowieka, ktory spelnialby wszystkie potrzeby drugiego czlowieka.
            Jemu sie dobrze z nia gada. Sprobuj to zaakceptowac. Mam "stara" przyjaciolke z
            lat studenckich. Wypilismy morze czerwonego wina. Przegadalismy 1000 nocy. Na
            poziomie horyzontalnym - nic. Wiem z autopsji, ze o takie uklady jestescie
            najbadziej zazdrosne. Zadrosc minie, kiedy zrozumiesz... Postaraj sie - dla
            Ciebie i dla Twojego meza, ktory na pewno Cie kocha :-)
            czch
          • siestas wbij soebie Rybko do glowy 01.05.05, 14:08
            ze zdrada dla dojrzalego mezczyzny rozpoczyna sie z pierwszym przytuleniem i
            pocalunkiem.
            rozmowy z kobieta, ktore nie prowadza do tego celu sa przyjaznia.
            a chyba nie prowadza, gdyz 8 lat to dostatecznie dlugi okres, by sie o tym
            przekonac?
    • witch-witch Re: zazdrość?? 01.05.05, 15:18
      i ona dziwnym trafem znalazla faceta w
      tym miescie gzie my sie przeprowadziliśmy...wczoraj sie od niego
      wyprowadzila... nie znam jej, tylko z widzen
      ......................................
      Ten szczegół by mnie zainteresował, coś nie bardzo chce mi się uwierzyć w tego
      faceta z tego samego miejsca zamieszkania!!! Choć kto wie? Drugą sprawą jest
      jego trzymanie rozmów w tajemnicy przed tobą i fakt,że po ludzku, nie chce was
      ze sobą zapoznać. Tak się nie postępuje w związku, gdzie wszystko przebiega okej
      i nie ma tajemnic. Moim zdaniem ta znajomość jest trochę inna niż on ci ją
      przedtawia. Ale ponieważ z jakiś sobie znanych powodów nie chce tobie przedtawic
      prawdy, to określa to jako przyjaźn.

      Lepiej zrobisz o ile będziesz miała się na baczności i trochę dokładnie
      przyjrzała się tej "przyjaźni". Sama w podobnej sytuacji spotkałabym się z tą
      kobieciną i porozmawiała dlaczego właśnie mojego męża wybrała sobie na
      pocieszyciela i kumpla? Czy brak jest innych mężczyzn?Co takiego szczególnego ma
      mój mąż?
      A że tak często zmienia facetów i lata od związku do związku, świadczy,że coś
      jest nie tak z nią i z jej trzeźwym spojrzeniem na ludzi i rzeczywistość.

      Głowa do góry, nie daj się przegzaminuj tę famme fatale.
      • natalia999 Re: zazdrość?? 01.05.05, 19:34
        Moze,on sie w niej zakochal i odwrotnie,bo mysle,ze nie jest mozlia przyjazn
        miedzy kobieta i mezczyzna.Zawsze ktoras ze stron liczy na wiecej niz
        przyjazn.Moze on kocha was obie.Moja kolezanka miala podobnie.Facet spotykal
        sie z obiema a pozniej powiedzial,ze kocha je obie.Postaw mu ultimatum:ty albo
        ona!Jesli nie wybierze,zostaw go,bo pozniej moze zostawi cie dla tamtej albo na
        2 fronty bedzie jechal.
      • jmx TERAPIA DLA ZAZDROSNYCH ŻON 02.05.05, 01:14
        witch-witch napisała:

        > Co takiego szczególnego ma mój mąż?

        i żona po 10 latach małżeństwa tego nie wie? ślepa jakaś? ;)

        Może warto sobie powiedzieć tak: mój mąż jest dobrym, wrażliwym człowiekiem, dlatego między innymi się pobraliśmy, pomaga innym - i mężczyznom i kobietom, nic dziwnego że jego dobry chrakter widzą inni ale nie boję się zdrady bo mnie kocha i tworzymy szczęśliwy związek.

        Która żona tak pomyśli o swoim mężu? hmmmm.... a kochanka (przyszła, obecna, 'niedoszła') o kochanku? każda... Może warto pójść tym tropem drogie panie? Zobaczyć w długoletnim mężu dobrego człowieka i wartego zainteresowania mężczyznę a nie nudnego miśka w kapciach, o którego zalety charakteru należy wypytywać obce panie?

        > A że tak często zmienia facetów i lata od związku do związku, świadczy,że coś
        > jest nie tak z nią i z jej trzeźwym spojrzeniem na ludzi i rzeczywistość.

        A z tym to się zgodzę. i Być moze mąż rybki jest jedynym "normalnym" facetem jakiego spotkała w całym swoim życiu... No i dziecka żal, że się wychowuje w takich okolicznościach.
    • rybka002 Re: zazdrość?? 01.05.05, 21:02
      Kochani dziękuję za słowa otuchy:))) gryzie mnie to, wiem, że powinnam do tego
      podejść z dystansem, o tym co ich łączy wiem tylko z opowiadań mojego męża,
      ciężko mi będzie się z nią spotkać, bo niby jak? zadzwonić i sie umówić?? po
      co?, ani to rodzina, i ta świadomość, że ona zna nasze życie...a ja nie wiem
      jak głęboko... nie zostawię go bo to mój mąż, jesteśmy 16 lat po ślubie, mamy
      trójkę dzieciaków i mój światopogląd mi na to nie pozwala...
    • hellaa Re: zazdrość?? 01.05.05, 21:14
      O rany, ludzie, jeśli to jest samo gadanie, przyjaźń - to żadna tragedia! Gdyby
      uprawiał z nią seks - to byłby problem. Nie rozumiem pojecia "zdrada
      emocjonalna" odniesionego do tego, że zonaty męzczyzna lubi inna kobietę i
      przejmuje sie jej zyciem. To świadczy, ze jest fajnym, wrażliwym człowiekiem...
      Czy naprawdę całe życie emocjonalne dorosłego człowieka ma sie zamykac w jego
      małżenskiej sypialni, bo inaczej - zdrada emocjona? To jakaś klaustrofobia!
      Jest tylu ludzi, z nimi są możliwe różne zwiazki: zwiazek emocjonalny połaczony
      z seksualnym to para, cos specyficznego i dla dwojga. Reszta, bez seksu, to
      mniejsze lub większe przyjaźnie - i może być ich nawet sto! Tym ciekawsze życie!
      • bei zazdrość.... 01.05.05, 23:30
        ależ Rybko...to uczucie - zazdrosci- które czujesz jest uzasadnione....kochasz-
        więc zazdrosć jest nieodzownym elementem miłosci....
        zapewne każdy z wypowiadających sie przede mną forumowiczów miał rację....


        ale jest jeszcze jedna racja...Twoja...
        ...


        Wasz zwiazek- to państwo...
        i Ty jak i Mąż w swoim państwie podlegają swoistym prawom...



        Pierwszy punkt powienien brzmiec;
        NIE RANIĆ...


        Jeśli Ciebie rani Jego zachowanie...to juz nie mozna w swobodny sposób
        tłumaczyć Męża...

        Możesz go Rybko zapytac- jak by się czuł- gdybyś to Ty- rozmawiała o problemach
        dotyczących rodziny- i związku- z mężczyzną- kolegą...
        jakby się czuł- gdybyś zamykała się w łazience- by rozmawiac...

        Wieczór...czy godziny po pracy- to czas intymny- czas dla rodziny...
        Jeśli to ma być wspólnie spędzany czas- to nie można go kaleczyć w taki
        sposób...
        Nie mam nic do ukrycia przed swoim partnerem....zapraszam gości....chce by znał
        moich znajomych...zapraszam rodzinnie- bo ja nie mam męskich znajomych....na
        kawe mogę isć z koleżanką- nie z kolegą:)....a kolega moze przyjsć do nas- do
        nas- nie do mnie...

        Nie czuję sie niewolnicą...dla mnie to jest normalne...

        nikt i nic nie moze byc wazniejsze niz moja rodzina....

        Nie potrafiłabym ranić...jesli wiem, że partnerowi moze byc przykro z jakiegos
        powodu- to unikam takiej sytuacji- w której ten powód by zaistniał...
        Tak samo postępuje mój partner..... czy rozmowa z koleżanką ma byc wazniejsza-
        niz rozmowa ze wspólmałżonkiem?

        Priorytety....


        Rybko...powiedz mu...daj jasny i czysty komunikat:- to i to mnie rani...nie
        chcę byś postępował tak i tak....
        zapytaj go- jakby się czuł na Twoim miejscu- gdybyś to Ty tak robiła...
        Małżeństwo- to związek dusz...
        święta intymnosc!...to Wy...czyli Ty...i On ustalacie granice...
        sine ira et studio:)

      • bei no i dziwię się... 01.05.05, 23:35
        tej dziewczynie.....jak mozna dzwonic do żonatego mężczyzny...tay dzieci- w
        porach tak prywatnego czasu...
        moim zdaniem, to brak wychowania- lub skrajny egoizm....

        Gdy telefonujemy w sprawach służbowych- tzw- "nie cierpiących zwłoki"- to juz
        przepraszamy za zajmowanie tego czasu...i staramy sie zarwać go jak-
        najkrócej....

        ech....przepraszam, że tak BonTon-icznie:)....ale


        ale tak sie nie robi...


        Ta dziewczyna nazywa Męża Rybki przyjacielem....hm...przyjaciele nie szkodzą:)
        Takie zachowanie nie ma za grosz taktu....:(
        • wittkacy brak zgody. 01.05.05, 23:43
          oile moge zrozumiec te zazadrosc owej zony (chociaz niuzasadniona), to nie
          zgadzam sie z uwaga, ze przyjaciele nie szkodza...

          Ta dzwoniaca kobieta nie ponosi zadnej winy, gdyz ten zonaty mezczyzna
          przeciez CHCE z nia rozmawiac.

          Prawde mowiac mam nieco podobna sytuacje. mam przyjaciolke (tylko
          przyjaciolke!), z ktora znamy sie od dziecka i kiedys, gdy ja do niej
          dzwonilem, lub ona do mnie, to zone to troche denerwowalo.
          tak bylo przez pierwsze 10 lat malzenstwa.
          Tak sie zlozylo (mieszkamy gdzie indziej) , ze dopiero po 10-ciu latach
          malzenstwa zona ja poznala i od tego czsu mam spokoj.
    • kobietka_jm Re: zazdrość?? 04.05.05, 02:12
      ja się nie dziwię, że szlag Cię trafia w takiej sytuacji...najbardziej uczulona
      jestem własnie na biedne niewiasty potrzebujące silnego ramienia mojego
      męża !...okazywało się że nie tylko o ramię im chodziło...

      gdyby faktycznie była to tylko przyjażń to nie rozumiem czemu Twoj mąż sam nie
      chciał, żebyś ją poznała ! to że woli rozmawiać na osobności rozumiem :)

      ja także mam przyjaciela od siedemnastu już lat :) (męża znam 7 , więc różnica
      10 lat )z którym najlepiej rozmawia nam sie bez naszych wspołmałżonków,
      ale...no właśnie odrazu poznałam go z moim mężem ! czasami spotykami sie całymi
      rodzinami

      sytuacja opisana przez Ciebie bardzo by mnie niepokoiła
      porozmawiaj szczerze z męzem i bez owijania w bawelnę powiedz co
      cie denerwuje i że chcesz ja poznac majac nadzieje, że to pomoze Ci
      przezwyciezyc zazdrosc

      wszystkiego dobrego zycze
    • rozgwiazda1 Re: zazdrość?? 04.05.05, 14:19
      Mam pytanie-dlaczego przez te 8 lat tak sie z tym meczylas i nic nie zrobilas w
      kierunku rozwiazania tego konfliktu????
      Po co sie tak katowac,lepiej od razu wszystko sobie wyjasnic.
      Na moje oko powinnas sie z nia spotkac.Jak??Tak po prostu-zadzwon do niej i sie
      z nia umow.Nie musisz przez telefon nic wyjasniac.Powiedz skad ja "znasz" i
      tyle.Moze takie spotkanie z nia wiele ci da...?A moze sprobujesz
      jej "podrzucic" kogos,kim moglaby sie zajac,zamiast meczyc Twojego meza...;)
      • anula52 Re: zazdrość?? 04.05.05, 17:17
        nie wierzę w przyjaźń między kobietą a mężczyzną! mój mąż poznał w szkole
        właśnie taką przyjaciółeczkę, która o mało nie rozpieprzyła nam małżeństwa:(
        sama ma męża i dziecko.Nie rozumiem, dlaczego przez 8 lat nic nie zrobiłaś w
        tej sprawie!
        • jmx Re: zazdrość?? 04.05.05, 17:39

          no właśnie! trzeba ją było gdzieś zaciukać w ciemnym zaułku...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka