barwy_jesieni
10.05.05, 01:06
Nieme forum ma w sobie coś specyficznego. Podobnie jak wszystkie sale,
pomieszczenia na codzień zatłoczone przez ludzi, pełne gwaru i śmiechu,
żartów i kłótni, płaczu i bijatyk.
Zawsze lubiłam spacerowac po opustoszałych korytarzach, przechodzic sie obok
krzeseł, stołów przy których siadają całymi gromadami ci, co przynoszą tam
swoje pomysły, plany, by dzielić je ze sobą nawzajem.
Doskonale pamiętam ostatni dzień w szkole (wtedy jeszcze 8 letniej,
podstawowej). Przyszłam znacznie wcześniej niż wszyscy pozostali. Krzesła
były starym zwyczajem nałożone na ławki. Okna pozamykane. Tablica
niestarannie zmazana. I ta wszechogarniająca cisza. Zaledwie dzień wcześniej
odbywały sie w sali dziecinne hulanki: bieganina między ławkami, krzyki,
śmiechy, nawoływania się po imieniu, czasem po nazwisku. Niezdarne próby
uciszania przez nauczycielkę o piskliwym głosiku.
Przyglądałam się temu jak Wyspiański na weselu Rydla.
Ale tamtego ostatniego dnia, nie było nikogo poza mną i ciszą. Wydawało mi
się, że sala szkolna mimo, że opustoszała ma własne życie. Zachowuje w
pamięci wszystkie wspomnienia, ludzi, daty. Pokolenia.
Może 20 minut później zeszli się inni. Sala nie wyglądała juz jak przed
chwilą. Zatarł się jej urok. Albo uwaga powędrowała w stronę istot mających w
sobie moc zmieniania otoczenia.
Sorry, wzięło mnie na wspomnienia po kilkunastu latach :)