oleczka23
12.05.05, 10:16
cześć ,czytam tutaj posty dopiero od dwóch dni i cały czas się zastanawiam,
czy to forum jest dla mnie. Szczerze powiem, że po przeczytaniu wielu waszych
wypowiedzi mój problem trochę zmalał. Stało się tak dlatego, że po pierwsze
postanowiłam wiele z tych zasad,które tu przedstawiacie zastosować w praktyce
( dotychczas o nich słyszałam, ale traktowałam je trochę jakby przez mgłę), a
po drugie zobaczyłam, że mój problem jest nie duży w stosunku do tego o czym
wy piszecie, ale muszę się nim zająć bo jak on urośnie to wtedy już będzie
większy. Przedstawię się trochę, bo gadam jak potłuczona.Ostatnio schudłam 18
kg. i z tym nigdy większych problemów nie miałam. Natomiast zawsze kiedy
chudnę napadam od czasu do czasu w godzinach wieczornych na lodówkę i ją
pochłaniam. W ogóle nie czuję się głodna fizycznie, natomiast psychicznie
przez te 5 godzin myślę o jedzeniu. Piszę, że mój problem jest małej wagi,
gdyż jak wyjdę z domu, albo zajmę się czymś to znika. Jednakże to nie jest
rozwiązanie, ale ucieczka , a nie jest możliwe bycie poza domem lub na
rowerku treningowym codziennie 5 godzin. Nauka już mi w tym czasie w ogóle
nie idzie. Jeśli nie jem i nie robię czegoś co lubię to zaczynam się dziwnie
czuć.Ciśnienie mam jakieś szybsze , śpiąca jestem ,mam uczucie zimnych,
drętwiejących rąk.Myślałam przez chwilę, że to cukrzyca lub jakaś inna
choroba, ale to wykluczono, bo rano jak się budzę to nie mam już tego
problemu.W dzień egzystuję normalnie, zdrowo się odżywiam ,ale te wieczory
mnie dobijają.Staram się walczyć, wczoraj np. nie tknęłam nic po 18 stej i
nawet zajęłam się czyms pożytecznym .(Tak na marginesie powiem, bo pewnie
takie rady się tu pojawią- jestem świadoma tego, że przydałby się psycholog
lub jakaś terapia, ale w tej chwili nie mam na to czasu, więc się za to nie
wezmę). Nie wiem czy nadaję się na to forum.Jednakże spróbuję od dziś ,a w
zasadzie zaczęłam już od wczoraj ( bo wieczorkiem byłam syta i nic nie
tknęłam po 18) ,pilnować się i działać w tym celu ,aby się nie
przejadać.Spróbuję podjąć to wyzwanie ,a w tym wątku będę pisać jak mi idzie.
Nie wiem czy to przyniesie efekt,ale warto próbować.Może jak będę tu pisać to
myśl, że jestem tutaj iopisuję jak sobie radzę podniesie mnie na duchu.Zawsze
byłam ambitna i chciałam spraostać wyzwaniom .Więc spróbuję nie zawieść
siebie i sobie poradzić.pozdrawiam