gluptas ...:)

09.06.05, 12:11
'ja zawsze bylam arogancka' - napisal gluptas...:)

arogancja- za Kopalinskim...

to: butna pewnosc siebie, hardosc, zarozumialosc polaczona
z lekcewazeniem innych, impertynenckie zuchwale zachowanie...

arogancja idzie w parze z ignorancja,

a ignorancja (znow Kopalinski) to:

brak wiedzy, nieswiadomosc, nieuctwo, swiadome lekcewazenie,
nie zauwazanie, nie branie pod uwage....

czyli osobny pokoj, ladny dziecinny wozek , kasa, a nawet milosc rodzicow nie
wystarczaja...
co jest niezbedne, aby uksztaltowc swiadomego, madrego czlowieka...?
    • psychopata.z.borderline Re: gluptas ...:) 09.06.05, 12:13
      Nie ladnie Luty, personalne wątki:)
    • psychopata.z.borderline i nie zarzucaj mi nieświadomości 09.06.05, 12:15
      bo mam bardzo wysoką świadomość Panie Święty
      • luty10 Re: i nie zarzucaj mi nieświadomości 09.06.05, 12:18
        psychopata.z.borderline napisała:

        > bo mam bardzo wysoką świadomość Panie Święty
        >

        to nie ja, to Kopalinski...:)
        • psychopata.z.borderline Re: i nie zarzucaj mi nieświadomości 09.06.05, 12:21
          żeby te 80% kocmouchów miało taką świadomość, byłoby pewnie lepiej
    • maureen2 Re: gluptas ...:) 09.06.05, 12:22
      nie trzeba czytac książek,ktorych sie nie rozumie.
      • krtysia Re: gluptas ...:) 09.06.05, 12:30
        maureen2 napisała:

        > nie trzeba czytac książek,ktorych sie nie rozumie.


        >dlaczego nie;)!? trzeba tylko sie wysilic ,aby je zrozumiec:)
    • luty10 interesuje mnie... 09.06.05, 12:28
      odpowiedz na pytanie;

      co jest niezbedne, by wychowac swiadomego, madrego czlowieka...?
      • daria.p Re: interesuje mnie... 09.06.05, 12:31
        pierwsza myśl jaka przychodzi mi do głowy
        to - mądrzy rodzice
        • luty10 Re: interesuje mnie... 09.06.05, 12:32
          daria.p napisała:

          > pierwsza myśl jaka przychodzi mi do głowy
          > to - mądrzy rodzice

          nie wszyscy madrzy, mieli madrych rodzicow...
      • psychopata.z.borderline Re: interesuje mnie... 09.06.05, 12:31
        Ważne jest, żeby interesować sie tym człowiekiem, nie decydować za niego co
        będzie dobre, rozmawiać, dzielić zainteresowania z dzieckiem, a nie narzucać
        własne. Słuchać, a nie wychowywać na zasadzie ja wiem co dla ciebie lepsze.
        Nie stosować metody kija i marchewki, traktować dziecko od początku jak
        partnera do rozmowy a nie zakładac ze jest głupsze bo ma mniej lat
      • krtysia Re: interesuje mnie... 09.06.05, 12:32
        luty10 napisał:

        > odpowiedz na pytanie;
        >
        > co jest niezbedne, by wychowac swiadomego, madrego czlowieka...?

        > a kazdy moze na to odpowiedziec?
        >i tak odpowiem;))))

        >milosc ...
        • luty10 Re: interesuje mnie... 09.06.05, 12:34
          krtysia napisała:

          > luty10 napisał:
          >
          > > odpowiedz na pytanie;
          > >
          > > co jest niezbedne, by wychowac swiadomego, madrego czlowieka...?
          >
          > > a kazdy moze na to odpowiedziec?
          > >i tak odpowiem;))))
          >
          > >milosc ...

          sa ludzie, ktorzy nie zanali milosci rodzicielkiej, a sa swiadomi i madrzy...
          • psychopata.z.borderline dobre geny:) 09.06.05, 12:36

          • krtysia Re: interesuje mnie... 09.06.05, 12:53
            luty10 napisał:

            > krtysia napisała:
            >
            > > luty10 napisał:
            > >
            > > > odpowiedz na pytanie;
            > > >
            > > > co jest niezbedne, by wychowac swiadomego, madrego czlowieka...?
            > >
            > > > a kazdy moze na to odpowiedziec?
            > > >i tak odpowiem;))))
            > >
            > > >milosc ...
            >
            > sa ludzie, ktorzy nie zanali milosci rodzicielkiej, a sa swiadomi i madrzy...

            >moze te dzieci kochaly swoich rodzicow....pomimo wszystko.
            • psychopata.z.borderline Re: interesuje mnie... 09.06.05, 12:56
              ja tego nie rozumiem, mnie uwielbiali. do tej pory tak jest, moja mama starej
              krowie mówi ze jest najlepsza, najpiękniejsza, że mnie uwielbia.
              ojciec za bardzo krytykuje, ale tez wiem, ze mnie uwielbia
            • luty10 Re: interesuje mnie... 09.06.05, 12:58
              krtysia napisała:

              > luty10 napisał:
              >
              > > krtysia napisała:
              > >
              > > > luty10 napisał:
              > > >
              > > > > odpowiedz na pytanie;
              > > > >
              > > > > co jest niezbedne, by wychowac swiadomego, madrego czlowieka.
              > ..?
              > > >
              > > > > a kazdy moze na to odpowiedziec?
              > > > >i tak odpowiem;))))
              > > >
              > > > >milosc ...
              > >
              > > sa ludzie, ktorzy nie zanali milosci rodzicielkiej, a sa swiadomi i madr
              > zy...
              >
              > >moze te dzieci kochaly swoich rodzicow....pomimo wszystko.

              a co z dziecmi wychowanymi w domach dziecka...?

              nie ma wsrod nich swiadomych i madrych?
              • psychopata.z.borderline Re: interesuje mnie... 09.06.05, 13:02
                a dlaczego ma nie być?
                Nie tylko środowisko kształtuje osobowość, są pewne predyspozycje genetyczne
                • luty10 Re: interesuje mnie... 09.06.05, 13:07
                  psychopata.z.borderline napisała:

                  > a dlaczego ma nie być?
                  > Nie tylko środowisko kształtuje osobowość, są pewne predyspozycje genetyczne

                  znam jedna osobe, ktora matka porzucila we wczesnym dziecinstwie,
                  wychowywal ja ojciec pijak...w wieku 10 lat musiala zajac sie domem,
                  ojciec umarl kiedy ta osoba miala 15 lat...
                  jest to jedna z madrzejszych i swiadomych osob jakie znam...
                  • psychopata.z.borderline Re: interesuje mnie... 09.06.05, 13:12
                    Ja nigdy nie mówiłam, że ludzie wychowani w takich warunkach nie mają
                    świadomości. NIektórzy wyciągają wnioski, inni powielają błędy rodziców.

                    Ja tylko nie lubie ludzi, którzy są obłudni, żyją pod tlum, bo wypada, duszą
                    sie w schematach, ale ich nie opuszczą.

                    Nie oceniaj mnie, bo to, że jestem rozpieszczona jedynaczką nie oznacza, że nie
                    mam serca
                    • luty10 Re: interesuje mnie... 09.06.05, 13:18
                      psychopata.z.borderline napisała:

                      > Ja nigdy nie mówiłam, że ludzie wychowani w takich warunkach nie mają
                      > świadomości. NIektórzy wyciągają wnioski, inni powielają błędy rodziców.
                      >
                      > Ja tylko nie lubie ludzi, którzy są obłudni, żyją pod tlum, bo wypada, duszą
                      > sie w schematach, ale ich nie opuszczą.
                      >
                      > Nie oceniaj mnie, bo to, że jestem rozpieszczona jedynaczką nie oznacza, że
                      nie
                      >
                      > mam serca

                      ja Ciebie nie oceniam, sama sie ocenilas...
                      • psychopata.z.borderline ja nie jestem tak naprawde arogancka 09.06.05, 13:38
                        zarzucano mi to całe życie, nie wiem czemu
                  • luty10 Re: interesuje mnie... 09.06.05, 13:16
                    luty10 napisał:

                    > psychopata.z.borderline napisała:
                    >
                    > > a dlaczego ma nie być?
                    > > Nie tylko środowisko kształtuje osobowość, są pewne predyspozycje genetyc
                    > zne
                    >
                    > znam jedna osobe, ktora matka porzucila we wczesnym dziecinstwie,
                    > wychowywal ja ojciec pijak...w wieku 10 lat musiala zajac sie domem,
                    > ojciec umarl kiedy ta osoba miala 15 lat...
                    > jest to jedna z madrzejszych i swiadomych osob jakie znam...

                    acha, zapomnialem dodac, ze matka tej osoby, byla alkoholiczka
                    i trudnila sie najstarsza profesja...
                    byla najtansza z mozliwych tanich...
                    moja znajoma osoba, chodzila czasem pod dworzec, aby choc z daleka popatrzec na
                    matke...
                    raz, czy dwa towarzyszylem jej w tej wyprawie...
                    • psychopata.z.borderline Re: interesuje mnie... 09.06.05, 13:33
                      mam wrażenie, że " cytat wszechczasów jest Twój"
                      ale nie oceniaj ludzi w ten sposób
                      • luty10 Re: interesuje mnie... 09.06.05, 13:38
                        psychopata.z.borderline napisała:

                        > mam wrażenie, że " cytat wszechczasów jest Twój"
                        > ale nie oceniaj ludzi w ten sposób
                        >

                        nie jest moj....
                    • psychopata.z.borderline to rybo-lutego 09.06.05, 17:40
                      luty10 napisał:

                      > psychopata.z.borderline napisała:
                      >
                      > > a dlaczego ma nie być?
                      > > Nie tylko środowisko kształtuje osobowość, są pewne predyspozycje genetyc
                      > zne
                      >
                      > znam jedna osobe, ktora matka porzucila we wczesnym dziecinstwie,
                      > wychowywal ja ojciec pijak...w wieku 10 lat musiala zajac sie domem,
                      > ojciec umarl kiedy ta osoba miala 15 lat...
                      > jest to jedna z madrzejszych i swiadomych osob jakie znam...

                      "acha, zapomnialem dodac, ze matka tej osoby, byla alkoholiczka
                      i trudnila sie najstarsza profesja...
                      byla najtansza z mozliwych tanich...
                      moja znajoma osoba, chodzila czasem pod dworzec, aby choc z daleka popatrzec na
                      matke...
                      raz, czy dwa towarzyszylem jej w tej wyprawie..."


                      Pamietasz post jaki skierowałeś do mnie, ja też go pamietam.
                      Jak mogłeś mnie porównać do dworcowej prostytutki?
                      • luty10 Re: to rybo-lutego 09.06.05, 17:43
                        psychopata.z.borderline napisała:

                        > luty10 napisał:
                        >
                        > > psychopata.z.borderline napisała:
                        > >
                        > > > a dlaczego ma nie być?
                        > > > Nie tylko środowisko kształtuje osobowość, są pewne predyspozycje g
                        > enetyc
                        > > zne
                        > >
                        > > znam jedna osobe, ktora matka porzucila we wczesnym dziecinstwie,
                        > > wychowywal ja ojciec pijak...w wieku 10 lat musiala zajac sie domem,
                        > > ojciec umarl kiedy ta osoba miala 15 lat...
                        > > jest to jedna z madrzejszych i swiadomych osob jakie znam...
                        >
                        > "acha, zapomnialem dodac, ze matka tej osoby, byla alkoholiczka
                        > i trudnila sie najstarsza profesja...
                        > byla najtansza z mozliwych tanich...
                        > moja znajoma osoba, chodzila czasem pod dworzec, aby choc z daleka popatrzec
                        na
                        >
                        > matke...
                        > raz, czy dwa towarzyszylem jej w tej wyprawie..."
                        >
                        >
                        > Pamietasz post jaki skierowałeś do mnie, ja też go pamietam.
                        > Jak mogłeś mnie porównać do dworcowej prostytutki?

                        o czym ty mowisz...?
                        • psychopata.z.borderline Re: to rybo-lutego 09.06.05, 17:45
                          o poście, w którym zostałam zwyzywana, z życzeniami stosownymi.
                          po tym co napisałeś nie mam wątpliwości
                          • luty10 Re: to rybo-lutego 09.06.05, 17:47
                            psychopata.z.borderline napisała:

                            > o poście, w którym zostałam zwyzywana, z życzeniami stosownymi.
                            > po tym co napisałeś nie mam wątpliwości
                            >
                            nie rozumiem, myslisz, ze jestem Rybem..?

                            • psychopata.z.borderline Re: to rybo-lutego 09.06.05, 17:51
                              wy wszyscy tacy sami.

                              dziwny zbieg okoliczności- Rybolog zbluzgał, Luty napisał jak mogłeś.
                              A tu nagle pojawia sie tekst o alkoholiczce trudniacej sie najstarsza profesją.
                              • jmx Re: to rybo-lutego 09.06.05, 17:53
                                psychopata.z.borderline napisała:

                                > wy wszyscy tacy sami.
                                >
                                > dziwny zbieg okoliczności- Rybolog zbluzgał, Luty napisał jak mogłeś.
                                > A tu nagle pojawia sie tekst o alkoholiczce trudniacej sie najstarsza
                                profesją.
                                >
                                >

                                I jaki stąd wniosek?
                                Że luty to manipulant....
                                • luty10 Re: to rybo-lutego 09.06.05, 17:58
                                  jmx napisała:

                                  > psychopata.z.borderline napisała:
                                  >
                                  > > wy wszyscy tacy sami.
                                  > >
                                  > > dziwny zbieg okoliczności- Rybolog zbluzgał, Luty napisał jak mogłeś.
                                  > > A tu nagle pojawia sie tekst o alkoholiczce trudniacej sie najstarsza
                                  > profesją.
                                  > >
                                  > >
                                  >
                                  > I jaki stąd wniosek?
                                  > Że luty to manipulant....
                                  >
                                  pochopne wnioski, daj mi dojsc do konca z tym watkiem,
                                  bo mam pewien zamysl...
                                • psychopata.z.borderline Re: to rybo-lutego 09.06.05, 17:59
                                  nie obchodzi mnie to.
                                  Tylko ja nie postępuje tak, że spod jednego nicka bluzgam a spod innego jestem
                                  święta
                                  • jmx ryb tez nie 09.06.05, 18:02

                                    a to że inni potrafią zrobić "odpowiedni użytek" z jego słów?
                                    no właśnie....
                                    • psychopata.z.borderline Re: ryb tez nie 09.06.05, 18:05
                                      ja nie zrobiłam użytku z tych słów
                                      może z innych, ale z tych napewno nie
                                      • jmx Re: ryb tez nie 09.06.05, 18:06

                                        Ty nie ale luty tak.
                                        • luty10 Re: ryb tez nie 09.06.05, 18:12
                                          jmx napisała:

                                          >
                                          > Ty nie ale luty tak.
                                          >
                                          jaki uzytek zrobilem...?
                              • luty10 Re: to rybo-lutego 09.06.05, 17:55
                                psychopata.z.borderline napisała:

                                > wy wszyscy tacy sami.
                                >
                                > dziwny zbieg okoliczności- Rybolog zbluzgał, Luty napisał jak mogłeś.
                                > A tu nagle pojawia sie tekst o alkoholiczce trudniacej sie najstarsza
                                profesją.

                                mowie o matce pewnej osoby, ktora, mimo tego, ze miala matke alkoholiczke
                                i w dodatku trudnila sie profesja, wyszla na ludzi...sama, bez niczyjej pomocy
                                i mimo genow...
                                ten post nie ma z Toba nic wspolnego...
                              • jmx PS. - czyli punkt dla ryba, niestety /nt 09.06.05, 17:55

                                • luty10 Re: PS. - czyli punkt dla ryba, niestety /nt 09.06.05, 17:59
                                  jmx napisała:

                                  >
                                  w jakiej sprawie punkt dla ryba?
                                  • jmx Re: PS. - czyli punkt dla ryba, niestety /nt 09.06.05, 18:05

                                    Ma na Twój temat konkretne zdanie, i okazuje się, że prawdziwe. Dodam: niestety.

                                    re pochopne wnioski: czasem wątek ewoluuje nie tam gdzie chcemy...
                                    zuepłnie jak z dzieckiem ;)
                                    • luty10 Re: PS. - czyli punkt dla ryba, niestety /nt 09.06.05, 18:10
                                      jmx napisała:

                                      >
                                      > Ma na Twój temat konkretne zdanie, i okazuje się, że prawdziwe. Dodam:
                                      niestety
                                      > .
                                      >
                                      > re pochopne wnioski: czasem wątek ewoluuje nie tam gdzie chcemy...
                                      > zuepłnie jak z dzieckiem ;)




                                      nie zabraniam miec ludziom konkretnego zdania na moj temat,
                                      a to, ze 'prawdziwe niestety', no coz...nie znam jego zdania, to sie
                                      wypowiedziec nie moge...
                                      moze przytoczysz...:)?
                                      • jmx Re: PS. - czyli punkt dla ryba, niestety /nt 10.06.05, 00:02

                                        Lubisz grzebać w wyszukiwarce to sobie sam znajdziesz jego wypowiedzi.
                                        A "niestety" dlatego, że miałam nadzieje, że ryb się myli. Dzisiejszy wątek
                                        pokazał, że niestety ma rację. Wg mnie nie trzeba mieć umysłowości Einsteina,
                                        żeby się domyśleć jak borderlinka zareaguje na Twoje przykłady dot. alkoholizmu
                                        (mniejsza czy prawdziwe) i ktoś taki jak Ty mógł na to wpaść. Poza tym jaki
                                        sens ma debatowanie nad czyimiś postami "z przeszłości"? chcesz rozmawiać o
                                        problemie - to rozmawiaj a nie napuszczaj na siebie ludzi.
                                        • psychopata.z.borderline Re: PS. - czyli punkt dla ryba, niestety /nt 10.06.05, 00:18

                                          czy Ryb widział mnie kiedykolwiek rzucającą popielniczką? Czy widział mnie jak
                                          puszczam sie zachlana z rozwalonym łbem?

                                          nie jedna w moim wieku chciałaby tak wyglądać i w dupie mieć czy mąż ja
                                          zdradza.
                                        • zalozylam_nowe Re: PS. - czyli punkt dla ryba, niestety /nt 10.06.05, 00:27
                                          jmx napisała:

                                          >
                                          > Lubisz grzebać w wyszukiwarce to sobie sam znajdziesz jego wypowiedzi.
                                          > A "niestety" dlatego, że miałam nadzieje, że ryb się myli. Dzisiejszy wątek
                                          > pokazał, że niestety ma rację. Wg mnie nie trzeba mieć umysłowości Einsteina,
                                          > żeby się domyśleć jak borderlinka zareaguje na Twoje przykłady dot.
                                          alkoholizmu

                                          Sorry, ale z faktu, ze ktos ma zaburzona percepcje i wszedzie widzi aluzje do
                                          swojej osoby nie wynika,ze niektore slowa maja byc tabu. Nikt normalny nie
                                          analizuje tego co chce powiedziec pod katem ewentualnego odbioru przez kazdego
                                          z setek czytelnikow.



                                          >
                                          > (mniejsza czy prawdziwe) i ktoś taki jak Ty mógł na to wpaść. Poza tym jaki
                                          > sens ma debatowanie nad czyimiś postami "z przeszłości"? chcesz rozmawiać o
                                          > problemie - to rozmawiaj a nie napuszczaj na siebie ludzi.
                                          >

                                          Mysle, ze nie Ty rowniez masz problem z percepcja tekstu :))
                                          • jmx Re: PS. - czyli punkt dla ryba, niestety /nt 10.06.05, 02:12
                                            zalozylam_nowe napisała:

                                            > Sorry, ale z faktu, ze ktos ma zaburzona percepcje i wszedzie widzi aluzje do
                                            > swojej osoby nie wynika,ze niektore slowa maja byc tabu. Nikt normalny nie
                                            > analizuje tego co chce powiedziec pod katem ewentualnego odbioru przez
                                            kazdego
                                            > z setek czytelnikow.

                                            Nie mówimy o setkach uzytkowników ale o borderlince. Skoro ma problemy z
                                            percepcją (jak 3/4 użytkowników tego forum wg Ciebie - dane szacunkowe ;) to
                                            osoba zakładająca wątek powinna wziąć pod uwagę "niekumatość odbiorców" - jak
                                            nie bierze - jej problem; a także "błędy i wypaczenia" treści czynione przez
                                            odbiorców. Bo co do tego chyba wszyscy jesteśmy zgodni - to publiczne forum i
                                            każdy ma parwo napisać co sądzi o danej wypowiedzi.


                                            > > (mniejsza czy prawdziwe) i ktoś taki jak Ty mógł na to wpaść. Poza tym ja
                                            > ki
                                            > > sens ma debatowanie nad czyimiś postami "z przeszłości"? chcesz rozmawiać
                                            > o
                                            > > problemie - to rozmawiaj a nie napuszczaj na siebie ludzi.
                                            > >
                                            >
                                            > Mysle, ze nie Ty rowniez masz problem z percepcja tekstu :))

                                            Ano mam. Nie rozumiem tego zdania...
                                            • zalozylam_nowe Re: PS. - czyli punkt dla ryba, niestety /nt 10.06.05, 10:03
                                              jmx napisała:

                                              > zalozylam_nowe napisała:
                                              >
                                              > > Sorry, ale z faktu, ze ktos ma zaburzona percepcje i wszedzie widzi aluzj
                                              > e do
                                              > > swojej osoby nie wynika,ze niektore slowa maja byc tabu. Nikt normalny ni
                                              > e
                                              > > analizuje tego co chce powiedziec pod katem ewentualnego odbioru przez
                                              > kazdego
                                              > > z setek czytelnikow.
                                              >
                                              > Nie mówimy o setkach uzytkowników ale o borderlince. Skoro ma problemy z
                                              > percepcją (jak 3/4 użytkowników tego forum wg Ciebie - dane szacunkowe ;)

                                              coz za niekonsekwencja w 2 sasiadujacych zdaniach :))


                                              to
                                              > osoba zakładająca wątek powinna wziąć pod uwagę "niekumatość odbiorców" - jak
                                              > nie bierze - jej problem; a także "błędy i wypaczenia" treści czynione przez
                                              > odbiorców. Bo co do tego chyba wszyscy jesteśmy zgodni - to publiczne forum i
                                              > każdy ma parwo napisać co sądzi o danej wypowiedzi.
                                              >

                                              I kazdy ma prawo skomentowac czyjs (niemadry, napastliwy i bezzasadny) sad. Co
                                              do tego chyba wszyscy jestesmy zgodni.


                                              >
                                              > > > (mniejsza czy prawdziwe) i ktoś taki jak Ty mógł na to wpaść. Poza
                                              > tym ja
                                              > > ki
                                              > > > sens ma debatowanie nad czyimiś postami "z przeszłości"? chcesz roz
                                              > mawiać
                                              > > o
                                              > > > problemie - to rozmawiaj a nie napuszczaj na siebie ludzi.
                                              > > >
                                              > >
                                              > > Mysle, ze nie Ty rowniez masz problem z percepcja tekstu :))
                                              >
                                              > Ano mam. Nie rozumiem tego zdania...
                                              >
                                              > Napewno nie moj to problem :))
                                              • jmx Re: PS. - czyli punkt dla ryba, niestety /nt 10.06.05, 15:29
                                                zalozylam_nowe napisała:

                                                > >
                                                > > Nie mówimy o setkach uzytkowników ale o borderlince. Skoro ma problemy z
                                                > > percepcją (jak 3/4 użytkowników tego forum wg Ciebie - dane szacunkowe ;)
                                                >
                                                >
                                                > coz za niekonsekwencja w 2 sasiadujacych zdaniach :))

                                                To złośliwość ;D

                                                re komentarz: każdy ma prawo skomentować ale jak to robi - świadczy o nim.
                                        • luty10 Re: PS. - czyli punkt dla ryba, niestety /nt 10.06.05, 00:31
                                          jmx napisała:

                                          >
                                          > Lubisz grzebać w wyszukiwarce to sobie sam znajdziesz jego wypowiedzi.
                                          > A "niestety" dlatego, że miałam nadzieje, że ryb się myli. Dzisiejszy wątek
                                          > pokazał, że niestety ma rację. Wg mnie nie trzeba mieć umysłowości Einsteina,
                                          > żeby się domyśleć jak borderlinka zareaguje na Twoje przykłady dot.
                                          alkoholizmu
                                          >
                                          > (mniejsza czy prawdziwe) i ktoś taki jak Ty mógł na to wpaść. Poza tym jaki
                                          > sens ma debatowanie nad czyimiś postami "z przeszłości"? chcesz rozmawiać o
                                          > problemie - to rozmawiaj a nie napuszczaj na siebie ludzi.
                                          >

                                          mowilem o genach, a nie o bordelince...mowilem o skrajnym przypadku, kiedy
                                          geny nie mialy wplywu na zycie, albo nie byly odziedziczone, nie wiem...

                                          mowilem o wychowaniu i dawalem przyklady...
                                          mysle, ze na wyrost przypisujesz mi intencje...i w dodatku zle...

                                          mowisz o grzebaniu w wyszukiwarce tak, jakbym robil to codzienie...
                                          na mily Bog, chyba mozna skorzystac z wyszukiwarki...uzylem jej zaledwie dwa
                                          razy, moze trzy, ale 'trzy', mowie tylko na wszelki wypadek, gdybym cos
                                          zapomnial...
                                          • zalozylam_nowe Re: PS. - czyli punkt dla ryba, niestety /nt 10.06.05, 00:43
                                            luty10 napisał:

                                            > jmx napisała:
                                            >
                                            > >
                                            > > Lubisz grzebać w wyszukiwarce to sobie sam znajdziesz jego wypowiedzi.
                                            > > A "niestety" dlatego, że miałam nadzieje, że ryb się myli. Dzisiejszy wąt
                                            > ek
                                            > > pokazał, że niestety ma rację. Wg mnie nie trzeba mieć umysłowości Einste
                                            > ina,
                                            > > żeby się domyśleć jak borderlinka zareaguje na Twoje przykłady dot.
                                            > alkoholizmu
                                            > >
                                            > > (mniejsza czy prawdziwe) i ktoś taki jak Ty mógł na to wpaść. Poza tym ja
                                            > ki
                                            > > sens ma debatowanie nad czyimiś postami "z przeszłości"? chcesz rozmawiać
                                            > o
                                            > > problemie - to rozmawiaj a nie napuszczaj na siebie ludzi.
                                            > >
                                            >
                                            > mowilem o genach, a nie o bordelince...mowilem o skrajnym przypadku, kiedy
                                            > geny nie mialy wplywu na zycie, albo nie byly odziedziczone, nie wiem...
                                            >
                                            > mowilem o wychowaniu i dawalem przyklady...
                                            > mysle, ze na wyrost przypisujesz mi intencje...i w dodatku zle...
                                            >
                                            > mowisz o grzebaniu w wyszukiwarce tak, jakbym robil to codzienie...
                                            > na mily Bog, chyba mozna skorzystac z wyszukiwarki...uzylem jej zaledwie dwa
                                            > razy, moze trzy, ale 'trzy', mowie tylko na wszelki wypadek, gdybym cos
                                            > zapomnial...


                                            Luty, jmx ocenia cie podlug siebie. Chyba warto polozyc na nia kreche. Wiem,
                                            nie zechcesz :) Ale ja klade.
                                            • luty10 Re: PS. - czyli punkt dla ryba, niestety /nt 10.06.05, 00:47
                                              zalozylam_nowe napisała:

                                              > luty10 napisał:
                                              >
                                              > > jmx napisała:
                                              > >
                                              > > >
                                              > > > Lubisz grzebać w wyszukiwarce to sobie sam znajdziesz jego wypowied
                                              > zi.
                                              > > > A "niestety" dlatego, że miałam nadzieje, że ryb się myli. Dzisiejs
                                              > zy wąt
                                              > > ek
                                              > > > pokazał, że niestety ma rację. Wg mnie nie trzeba mieć umysłowości
                                              > Einste
                                              > > ina,
                                              > > > żeby się domyśleć jak borderlinka zareaguje na Twoje przykłady dot.
                                              >
                                              > > alkoholizmu
                                              > > >
                                              > > > (mniejsza czy prawdziwe) i ktoś taki jak Ty mógł na to wpaść. Poza
                                              > tym ja
                                              > > ki
                                              > > > sens ma debatowanie nad czyimiś postami "z przeszłości"? chcesz roz
                                              > mawiać
                                              > > o
                                              > > > problemie - to rozmawiaj a nie napuszczaj na siebie ludzi.
                                              > > >
                                              > >
                                              > > mowilem o genach, a nie o bordelince...mowilem o skrajnym przypadku, kied
                                              > y
                                              > > geny nie mialy wplywu na zycie, albo nie byly odziedziczone, nie wiem...
                                              > >
                                              > > mowilem o wychowaniu i dawalem przyklady...
                                              > > mysle, ze na wyrost przypisujesz mi intencje...i w dodatku zle...
                                              > >
                                              > > mowisz o grzebaniu w wyszukiwarce tak, jakbym robil to codzienie...
                                              > > na mily Bog, chyba mozna skorzystac z wyszukiwarki...uzylem jej zaledwie
                                              > dwa
                                              > > razy, moze trzy, ale 'trzy', mowie tylko na wszelki wypadek, gdybym cos
                                              > > zapomnial...
                                              >
                                              >
                                              > Luty, jmx ocenia cie podlug siebie. Chyba warto polozyc na nia kreche. Wiem,
                                              > nie zechcesz :) Ale ja klade.

                                              to znaczy, ze moze miec takie intencje, jakie mnie zarzuca?
                                              • zalozylam_nowe Re: PS. - czyli punkt dla ryba, niestety /nt 10.06.05, 00:56
                                                luty10 napisał:

                                                > zalozylam_nowe napisała:
                                                >
                                                > > luty10 napisał:
                                                > >
                                                > > > jmx napisała:
                                                > > >
                                                > > > >
                                                > > > > Lubisz grzebać w wyszukiwarce to sobie sam znajdziesz jego wy
                                                > powied
                                                > > zi.
                                                > > > > A "niestety" dlatego, że miałam nadzieje, że ryb się myli. Dz
                                                > isiejs
                                                > > zy wąt
                                                > > > ek
                                                > > > > pokazał, że niestety ma rację. Wg mnie nie trzeba mieć umysło
                                                > wości
                                                > > Einste
                                                > > > ina,
                                                > > > > żeby się domyśleć jak borderlinka zareaguje na Twoje przykład
                                                > y dot.
                                                > >
                                                > > > alkoholizmu
                                                > > > >
                                                > > > > (mniejsza czy prawdziwe) i ktoś taki jak Ty mógł na to wpaść.
                                                > Poza
                                                > > tym ja
                                                > > > ki
                                                > > > > sens ma debatowanie nad czyimiś postami "z przeszłości"? chce
                                                > sz roz
                                                > > mawiać
                                                > > > o
                                                > > > > problemie - to rozmawiaj a nie napuszczaj na siebie ludzi.
                                                > > > >
                                                > > >
                                                > > > mowilem o genach, a nie o bordelince...mowilem o skrajnym przypadku
                                                > , kied
                                                > > y
                                                > > > geny nie mialy wplywu na zycie, albo nie byly odziedziczone, nie wi
                                                > em...
                                                > > >
                                                > > > mowilem o wychowaniu i dawalem przyklady...
                                                > > > mysle, ze na wyrost przypisujesz mi intencje...i w dodatku zle...
                                                > > >
                                                > > > mowisz o grzebaniu w wyszukiwarce tak, jakbym robil to codzienie...
                                                > > > na mily Bog, chyba mozna skorzystac z wyszukiwarki...uzylem jej zal
                                                > edwie
                                                > > dwa
                                                > > > razy, moze trzy, ale 'trzy', mowie tylko na wszelki wypadek, gdybym
                                                > cos
                                                > > > zapomnial...
                                                > >
                                                > >
                                                > > Luty, jmx ocenia cie podlug siebie. Chyba warto polozyc na nia kreche. Wi
                                                > em,
                                                > > nie zechcesz :) Ale ja klade.
                                                >
                                                > to znaczy, ze moze miec takie intencje, jakie mnie zarzuca?

                                                oczywiscie
                                                wydaje jej sie, ze inni sa tacy sami jak ona

                                                a moze ja tylko zloscisz, bo jestes kims lepszym :)

                                                boze, czy ja nie popadam w patos? ;)
                                                przytrzymaj mnie, jesli tak ;))
                                                • jmx Re: PS. - czyli punkt dla ryba, niestety /nt 10.06.05, 02:03
                                                  zalozylam_nowe napisała:

                                                  > oczywiscie
                                                  > wydaje jej sie, ze inni sa tacy sami jak ona

                                                  Też się z tym zgodzę - stąd moje rozczarowania niektórymi internetowymi
                                                  rozmówcami ;)
                                          • jmx Re: PS. - czyli punkt dla ryba, niestety /nt 10.06.05, 02:00
                                            luty10 napisał:

                                            > jmx napisała:
                                            >
                                            > >
                                            > > Lubisz grzebać w wyszukiwarce to sobie sam znajdziesz jego wypowiedzi.
                                            > > A "niestety" dlatego, że miałam nadzieje, że ryb się myli. Dzisiejszy wąt
                                            > ek
                                            > > pokazał, że niestety ma rację. Wg mnie nie trzeba mieć umysłowości Einste
                                            > ina,
                                            > > żeby się domyśleć jak borderlinka zareaguje na Twoje przykłady dot.
                                            > alkoholizmu
                                            > >
                                            > > (mniejsza czy prawdziwe) i ktoś taki jak Ty mógł na to wpaść. Poza tym ja
                                            > ki
                                            > > sens ma debatowanie nad czyimiś postami "z przeszłości"? chcesz rozmawiać
                                            > o
                                            > > problemie - to rozmawiaj a nie napuszczaj na siebie ludzi.
                                            > >
                                            >
                                            > mowilem o genach, a nie o bordelince...mowilem o skrajnym przypadku, kiedy
                                            > geny nie mialy wplywu na zycie, albo nie byly odziedziczone, nie wiem...
                                            >
                                            > mowilem o wychowaniu i dawalem przyklady...
                                            > mysle, ze na wyrost przypisujesz mi intencje...i w dodatku zle...
                                            >
                                            > mowisz o grzebaniu w wyszukiwarce tak, jakbym robil to codzienie...
                                            > na mily Bog, chyba mozna skorzystac z wyszukiwarki...uzylem jej zaledwie dwa
                                            > razy, moze trzy, ale 'trzy', mowie tylko na wszelki wypadek, gdybym cos
                                            > zapomnial...

                                            No widzisz, sam się tłumaczysz jakby to było co złego ;). Luty - rób co chcesz,
                                            naprawdę, nie jestem cenzorem tego forum. Z wszystkiego można krzystać.
                                            Pytanie - jak. Watek o wychowywaniu można było inaczej zacząć czy sformułować,a
                                            nie zaczynać od ignorancji czy arogancji kogokolwiek z forumowiczów. I ktoś
                                            mądry i wrażliwy (ponadprzeciętnie jak twierdzi gf) powinien to wiedzieć; i
                                            umieć zastosować w praktyce. Bo jeśli mądrości i wrażliwości nie widać w
                                            postępowaniu to tak jakby ich nie było.

                                            A jeśli chciałeś zrobić coś w rodzaju "studium przypadku" - z czyjejś postawy,
                                            postepowania dojść do ogólniejszych wniosków to forum, moim zdaniem, się do
                                            tego nie nadaje.
                                            • luty10 Re: PS. - czyli punkt dla ryba, niestety /nt 10.06.05, 02:47
                                              jmx napisała:

                                              > luty10 napisał:
                                              >
                                              > > jmx napisała:
                                              > >
                                              > > >
                                              > > > Lubisz grzebać w wyszukiwarce to sobie sam znajdziesz jego wypowied
                                              > zi.
                                              > > > A "niestety" dlatego, że miałam nadzieje, że ryb się myli. Dzisiejs
                                              > zy wąt
                                              > > ek
                                              > > > pokazał, że niestety ma rację. Wg mnie nie trzeba mieć umysłowości
                                              > Einste
                                              > > ina,
                                              > > > żeby się domyśleć jak borderlinka zareaguje na Twoje przykłady dot.
                                              >
                                              > > alkoholizmu
                                              > > >
                                              > > > (mniejsza czy prawdziwe) i ktoś taki jak Ty mógł na to wpaść. Poza
                                              > tym ja
                                              > > ki
                                              > > > sens ma debatowanie nad czyimiś postami "z przeszłości"? chcesz roz
                                              > mawiać
                                              > > o
                                              > > > problemie - to rozmawiaj a nie napuszczaj na siebie ludzi.
                                              > > >
                                              > >
                                              > > mowilem o genach, a nie o bordelince...mowilem o skrajnym przypadku, kied
                                              > y
                                              > > geny nie mialy wplywu na zycie, albo nie byly odziedziczone, nie wiem...
                                              > >
                                              > > mowilem o wychowaniu i dawalem przyklady...
                                              > > mysle, ze na wyrost przypisujesz mi intencje...i w dodatku zle...
                                              > >
                                              > > mowisz o grzebaniu w wyszukiwarce tak, jakbym robil to codzienie...
                                              > > na mily Bog, chyba mozna skorzystac z wyszukiwarki...uzylem jej zaledwie
                                              > dwa
                                              > > razy, moze trzy, ale 'trzy', mowie tylko na wszelki wypadek, gdybym cos
                                              > > zapomnial...
                                              >
                                              > No widzisz, sam się tłumaczysz jakby to było co złego ;).

                                              teraz nieladnie ze mna pogralas...zamknelas mi usta, wszystko co powiem
                                              bedzie bowiem tlumaczeniem sie...ok jak chcesz...


                                              Luty - rób co chcesz,
                                              >
                                              > naprawdę, nie jestem cenzorem tego forum. Z wszystkiego można krzystać.
                                              > Pytanie - jak. Watek o wychowywaniu można było inaczej zacząć czy
                                              sformułować,a
                                              >
                                              > nie zaczynać od ignorancji czy arogancji kogokolwiek z forumowiczów. I ktoś
                                              > mądry i wrażliwy (ponadprzeciętnie jak twierdzi gf) powinien to wiedzieć; i
                                              > umieć zastosować w praktyce. Bo jeśli mądrości i wrażliwości nie widać w
                                              > postępowaniu to tak jakby ich nie było.
                                              >
                                              > A jeśli chciałeś zrobić coś w rodzaju "studium przypadku" - z czyjejś
                                              postawy,
                                              > postepowania dojść do ogólniejszych wniosków to forum, moim zdaniem, się do
                                              > tego nie nadaje.
                                              >
                                              • jmx Re: PS. - czyli punkt dla ryba, niestety /nt 10.06.05, 03:30
                                                luty10 napisał:

                                                > jmx napisała:
                                                >
                                                > > luty10 napisał:
                                                > >
                                                > > > jmx napisała:
                                                > > >
                                                > > > >
                                                > > > > Lubisz grzebać w wyszukiwarce to sobie sam znajdziesz jego wy
                                                > powied
                                                > > zi.
                                                > > > > A "niestety" dlatego, że miałam nadzieje, że ryb się myli. Dz
                                                > isiejs
                                                > > zy wąt
                                                > > > ek
                                                > > > > pokazał, że niestety ma rację. Wg mnie nie trzeba mieć umysło
                                                > wości
                                                > > Einste
                                                > > > ina,
                                                > > > > żeby się domyśleć jak borderlinka zareaguje na Twoje przykład
                                                > y dot.
                                                > >
                                                > > > alkoholizmu
                                                > > > >
                                                > > > > (mniejsza czy prawdziwe) i ktoś taki jak Ty mógł na to wpaść.
                                                > Poza
                                                > > tym ja
                                                > > > ki
                                                > > > > sens ma debatowanie nad czyimiś postami "z przeszłości"? chce
                                                > sz roz
                                                > > mawiać
                                                > > > o
                                                > > > > problemie - to rozmawiaj a nie napuszczaj na siebie ludzi.
                                                > > > >
                                                > > >
                                                > > > mowilem o genach, a nie o bordelince...mowilem o skrajnym przypadku
                                                > , kied
                                                > > y
                                                > > > geny nie mialy wplywu na zycie, albo nie byly odziedziczone, nie wi
                                                > em...
                                                > > >
                                                > > > mowilem o wychowaniu i dawalem przyklady...
                                                > > > mysle, ze na wyrost przypisujesz mi intencje...i w dodatku zle...
                                                > > >
                                                > > > mowisz o grzebaniu w wyszukiwarce tak, jakbym robil to codzienie...
                                                > > > na mily Bog, chyba mozna skorzystac z wyszukiwarki...uzylem jej zal
                                                > edwie
                                                > > dwa
                                                > > > razy, moze trzy, ale 'trzy', mowie tylko na wszelki wypadek, gdybym
                                                > cos
                                                > > > zapomnial...
                                                > >
                                                > > No widzisz, sam się tłumaczysz jakby to było co złego ;).
                                                >
                                                > teraz nieladnie ze mna pogralas...zamknelas mi usta, wszystko co powiem
                                                > bedzie bowiem tlumaczeniem sie...ok jak chcesz...


                                                klituś-bajduś! a co ja niby tu robie od godziny? przecież też się
                                                tłumaczę ;)))))

                                                dobranoc, bo naprawdę już nie wyrabiam :)



                                                >
                                                >
                                                > Luty - rób co chcesz,
                                                > >
                                                > > naprawdę, nie jestem cenzorem tego forum. Z wszystkiego można krzystać.
                                                > > Pytanie - jak. Watek o wychowywaniu można było inaczej zacząć czy
                                                > sformułować,a
                                                > >
                                                > > nie zaczynać od ignorancji czy arogancji kogokolwiek z forumowiczów. I kt
                                                > oś
                                                > > mądry i wrażliwy (ponadprzeciętnie jak twierdzi gf) powinien to wiedzieć;
                                                > i
                                                > > umieć zastosować w praktyce. Bo jeśli mądrości i wrażliwości nie widać w
                                                > > postępowaniu to tak jakby ich nie było.
                                                > >
                                                > > A jeśli chciałeś zrobić coś w rodzaju "studium przypadku" - z czyjejś
                                                > postawy,
                                                > > postepowania dojść do ogólniejszych wniosków to forum, moim zdaniem, się
                                                > do
                                                > > tego nie nadaje.
                                                > >
                                    • psychopata.z.borderline Re: PS. - czyli punkt dla ryba, niestety /nt 09.06.05, 18:18
                                      ja Lutego nie oceniałam

                                      Ryba troche zbluzgałam bo byłam zła o tamten tekst
                                      a nie wiem czy Ryb to Luty
              • po_godzinach Re: interesuje mnie... 09.06.05, 13:03
                Są.
                Warunkiem jest wychowac dziecko w poczuciu pewnej prawdy.
                Szacunku do drugiego człowieka za to, jakim jest, nie zaś, co ma - lub jak
                wygląda. Szacunku do pracy. Poczuciu tego, że najpierw nalezy wymagać od
                siebie, potem od innych - i poczuciu, że zawsze znajdzie sie ktos lepszy).

                Tak na początek).

                • luty10 Re: interesuje mnie... 09.06.05, 14:42
                  po_godzinach napisała:

                  > Są.
                  > Warunkiem jest wychowac dziecko w poczuciu pewnej prawdy.
                  > Szacunku do drugiego człowieka za to, jakim jest, nie zaś, co ma - lub jak
                  > wygląda. Szacunku do pracy. Poczuciu tego, że najpierw nalezy wymagać od
                  > siebie, potem od innych - i poczuciu, że zawsze znajdzie sie ktos lepszy).
                  >
                  > Tak na początek).

                  czekam na ciag dalszy...:)
                  >
                  • po_godzinach Re: interesuje mnie... 09.06.05, 14:58
                    Mnie zawsze fascynował etos pracy. Ludzkie umiejętności oraz to, co mozna z
                    nimi uczynic. Duma z tego, co sie umie i co mozna pokazac innym. Podzielic sie
                    z ludźmi tym, co samemu sie zrobiło. I cieszyc sie, jak ich to cieszy).

                    Przeciwieństwem tego są wszelkie działania pozorne - przekładanie z pustego w
                    próżne po to, aby dojść do punktu, z którego sie wyszło.

                    Poza tym nie lubię, jak jest łatwo. Lubię, jak wyzwania sa z pogranicza
                    mozliwości. Nawet, jak sie nie uda, pozostaje satysfakcja z podjętej próby.

                    Nie lubie żerowania na innych, podpierania się cudzymi osiagnięciami.

                    Lubię za to, jak "tak" znaczy "tak").

                    (z przyjemnością pozwoliłam sobie na taki mały ekshibicjonizm).

                    • luty10 Re: interesuje mnie... 09.06.05, 15:09
                      po_godzinach napisała:

                      > Mnie zawsze fascynował etos pracy. Ludzkie umiejętności oraz to, co mozna z
                      > nimi uczynic. Duma z tego, co sie umie i co mozna pokazac innym. Podzielic
                      sie
                      > z ludźmi tym, co samemu sie zrobiło. I cieszyc sie, jak ich to cieszy).
                      >
                      > Przeciwieństwem tego są wszelkie działania pozorne - przekładanie z pustego w
                      > próżne po to, aby dojść do punktu, z którego sie wyszło.
                      >
                      > Poza tym nie lubię, jak jest łatwo. Lubię, jak wyzwania sa z pogranicza
                      > mozliwości. Nawet, jak sie nie uda, pozostaje satysfakcja z podjętej próby.
                      >
                      > Nie lubie żerowania na innych, podpierania się cudzymi osiagnięciami.
                      >
                      > Lubię za to, jak "tak" znaczy "tak").
                      >
                      > (z przyjemnością pozwoliłam sobie na taki mały ekshibicjonizm).
                      >
                      z przyjemnoscia poczytalem...jednym slowem..pasja...

                      uwazam pasje za podstawe zycia...
                      zyc moge bez reki czy nogi, ale nie bez pasji ...
                      • po_godzinach Re: interesuje mnie... 09.06.05, 15:16
                        Nie pomyslałam, ze mozna to tak nazwać, ale byc może o to chodzi.
                        To prawda, ze pasja - ponieważ wyzwala wysiłek - pozwala tez szanowac wysiłek.
                        Nie pozwala zaś oszukiwac samego siebie, bo przy takiej próbie (co każdemu sie
                        przytrafia) i tak wyjdzie na to, że samego siebie nie da sie oszukać).

                        Zabójczy dla pasji jest nadmiar dóbr materialnych.
                        Tak, jak i niedomiar).
                        • luty10 Re: interesuje mnie... 09.06.05, 15:19
                          po_godzinach napisała:

                          > Nie pomyslałam, ze mozna to tak nazwać, ale byc może o to chodzi.
                          > To prawda, ze pasja - ponieważ wyzwala wysiłek - pozwala tez szanowac wysiłek.
                          > Nie pozwala zaś oszukiwac samego siebie, bo przy takiej próbie (co każdemu
                          sie
                          > przytrafia) i tak wyjdzie na to, że samego siebie nie da sie oszukać).
                          >
                          > Zabójczy dla pasji jest nadmiar dóbr materialnych.
                          > Tak, jak i niedomiar).

                          dla mnie pasja to chec, zainteresowanie, a przede wszystkim radosc...

                          mojej pasji nic nie zmoze, nawet nadmiar dobr...
                          bo niedomiar nie zmogl, to juz wiem...:)
                          • po_godzinach Re: interesuje mnie... 09.06.05, 15:22
                            heh))

                            To moze i mojej nic nie zmoże)
              • krtysia Re: interesuje mnie... 09.06.05, 14:15
                luty10 napisał:

                > krtysia napisała:
                >
                > > luty10 napisał:
                > >
                > > > krtysia napisała:
                > > >
                > > > > luty10 napisał:
                > > > >
                > > > > > odpowiedz na pytanie;
                > > > > >
                > > > > > co jest niezbedne, by wychowac swiadomego, madrego czlo
                > wieka.
                > > ..?
                > > > >
                > > > > > a kazdy moze na to odpowiedziec?
                > > > > >i tak odpowiem;))))
                > > > >
                > > > > >milosc ...
                > > >
                > > > sa ludzie, ktorzy nie zanali milosci rodzicielkiej, a sa swiadomi
                > i madr
                > > zy...
                > >
                > > >moze te dzieci kochaly swoich rodzicow....pomimo wszystko.
                >
                > a co z dziecmi wychowanymi w domach dziecka...?
                >
                > nie ma wsrod nich swiadomych i madrych?

                >mam nadzieje ze sa tacy.;)
      • rainer_calmund Re: interesuje mnie... 09.06.05, 15:17
        odpowiedz na pytanie;

        co jest niezbedne, by wychowac swiadomego, madrego czlowieka...?

        Luty


        Wg mnie przede wszystkim niezbedana jest dobra wola. Gdy jest chce cala reszte
        mozna latwo dostosowac.

        Klaniam sie,
        R.C.
        • rainer_calmund Re: interesuje mnie... 09.06.05, 15:19
          Jeszcze raz, bo wpisalem bledy i wyszlo komicznie, a powazny jestem
          "Niezbedna" oraz "chec" mialo byc, sorory za bledy.

          R.C.
        • luty10 Re: interesuje mnie... 09.06.05, 15:46
          rainer_calmund napisał:

          > odpowiedz na pytanie;
          >
          > co jest niezbedne, by wychowac swiadomego, madrego czlowieka...?
          >
          > Luty
          >
          >
          > Wg mnie przede wszystkim niezbedana jest dobra wola. Gdy jest chce cala
          reszte
          > mozna latwo dostosowac.
          >
          > Klaniam sie,
          > R.C.

          tyle przykladow dobrej woli rodzicow, a z wychowania nici...
          • rainer_calmund Re: interesuje mnie... 09.06.05, 16:03
            rainer_calmund napisał:

            > odpowiedz na pytanie;
            >
            > co jest niezbedne, by wychowac swiadomego, madrego czlowieka...?
            >
            > Luty
            >
            >
            > Wg mnie przede wszystkim niezbedana jest dobra wola. Gdy jest chce cala
            reszte
            > mozna latwo dostosowac.
            >
            > Klaniam sie,
            > R.C.

            tyle przykladow dobrej woli rodzicow, a z wychowania nici...


            Nie czytalem wszystkich wpisow, zerknalem jedynie na pierwszy tekst. Nie wiem,
            czy w rozwinieciu piszesz o konkretnym przypadku rodzicow i dzieci, dlatego nie
            ustosunkuje sie do Twojej odpowiedzi, natomiast podchodzac abstrakcyjnie do
            pytania (co uczynilem) odpowiem inaczej: wczoraj obejrzalem film pt "Florian" o
            dziecku z syndromem Dauna. Piekny film, gleboki, cholera stary jestem a lezka
            mi poplynela. O rodzinie, ktora przyjela chlopca (syn meza bohaterki, owoc
            jego wyprawy do Indii, matka zmarla na raka) pod swoj dach, ale dziecko nie
            przystawalo do ich wyobrazen i do tworzonego modelu rodziny. Odeslali go do
            katolickiego domu dziecka dla niepelnosprawnych. Codziennie czekal na nowych
            rodzicow przyklejony do krat. Tata nie mogl zniesc mysli, ze jego syn jest
            uposledzony, nawet przeprowadzil test na ojcostwo. Ona nie mogla pogodzic sie z
            faktem, ze ma dziecko z inna kobieta.
            Moze innym razem opowiem zakonczenie filmu... Pozniej byl program z goscmi -
            rodzinami dzieci niepelnosprawnych oraz doroslymi z syndromem D.

            Czy chcialem cos powiedziec? Tak. Tylko dobra wola pomaga. Nie wystarczy
            powiedziec: zrobilismy juz wszystko, dziecko nie pasuje do nas, jest inne,
            trzeba go sie pozbyc. Moze prawdziwym wysilkiem jest uswiadmoenie sobie, ze
            tak naprawde nie zrobilo sie nic lub bardzo niewiele, by pomoc temu dziecku (z
            filmu), pokonac wlasna arognacje i ignoracje (do watku, ale abstrakcyjnie
            pisze)?? MOze to za malo co robimy, niewystarczajaco..? Moze brak chceci i
            woli? Mysle na glos, mam nadzieje, ze dobrze odczytasz moje slowa

            Musze isc,
            Klaniam sie,
            R.C.
            • luty10 Re: interesuje mnie... 09.06.05, 16:25
              rainer_calmund napisał:

              > rainer_calmund napisał:
              >
              > > odpowiedz na pytanie;
              > >
              > > co jest niezbedne, by wychowac swiadomego, madrego czlowieka...?
              > >
              > > Luty
              > >
              > >
              > > Wg mnie przede wszystkim niezbedana jest dobra wola. Gdy jest chce cala
              > reszte
              > > mozna latwo dostosowac.
              > >
              > > Klaniam sie,
              > > R.C.
              >
              > tyle przykladow dobrej woli rodzicow, a z wychowania nici...
              >
              >
              > Nie czytalem wszystkich wpisow, zerknalem jedynie na pierwszy tekst. Nie
              wiem,
              > czy w rozwinieciu piszesz o konkretnym przypadku rodzicow i dzieci, dlatego
              nie
              >
              > ustosunkuje sie do Twojej odpowiedzi, natomiast podchodzac abstrakcyjnie do
              > pytania (co uczynilem) odpowiem inaczej: wczoraj obejrzalem film pt "Florian"
              o
              >
              > dziecku z syndromem Dauna. Piekny film, gleboki, cholera stary jestem a lezka
              > mi poplynela. O rodzinie, ktora przyjela chlopca (syn meza bohaterki, owoc
              > jego wyprawy do Indii, matka zmarla na raka) pod swoj dach, ale dziecko nie
              > przystawalo do ich wyobrazen i do tworzonego modelu rodziny. Odeslali go do
              > katolickiego domu dziecka dla niepelnosprawnych. Codziennie czekal na nowych
              > rodzicow przyklejony do krat. Tata nie mogl zniesc mysli, ze jego syn jest
              > uposledzony, nawet przeprowadzil test na ojcostwo. Ona nie mogla pogodzic sie
              z
              >
              > faktem, ze ma dziecko z inna kobieta.
              > Moze innym razem opowiem zakonczenie filmu... Pozniej byl program z goscmi -
              > rodzinami dzieci niepelnosprawnych oraz doroslymi z syndromem D.
              >
              > Czy chcialem cos powiedziec? Tak. Tylko dobra wola pomaga. Nie wystarczy
              > powiedziec: zrobilismy juz wszystko, dziecko nie pasuje do nas, jest inne,
              > trzeba go sie pozbyc. Moze prawdziwym wysilkiem jest uswiadmoenie sobie, ze
              > tak naprawde nie zrobilo sie nic lub bardzo niewiele, by pomoc temu dziecku
              (z
              > filmu), pokonac wlasna arognacje i ignoracje (do watku, ale abstrakcyjnie
              > pisze)?? MOze to za malo co robimy, niewystarczajaco..? Moze brak chceci i
              > woli? Mysle na glos, mam nadzieje, ze dobrze odczytasz moje slowa
              >
              > Musze isc,
              > Klaniam sie,
              > R.C.

              rodzice, ktorzy naprawde zrobili dla swojego uposledzonego dziecka wszystko,
              nie pozbeda sie go, gdyz po prostu je kochaja...
              wielu rodzicow wykonuje pozorne dzialnia na rzecz dziecka, glownie ze strachu,
              poczucia winy, stresu i wstydu...ci rodzice maga pozbyc sie dziecka, o ile
              sumienie im na to pozwoli...
              jednak posiadanie uposledzonego dziecka to najwyzszy test w zyciu, tak mysle...
              coz moze byc bardzej trudnego, niz niekonczaca sie opieka, walka o kazda
              najmniejsza umiejetnosc, mysl, ze dziecko nigdy nie osiagnie standartow ogolnie
              przyjetych za norme...
              ludzie , ktorzy przesli pomyslenie ten test, zasluguja na najwyzszy szacunek,
              a ci co nie przesli, zasluguja na zrozumienie...i tez szacunek...
              wydaje mi sie, ze w tej sytuacji dobra wola to za malo, tu trzeba miec sile
              charakteru, odwage i milosc...do dziecka i do siebie...
              • rainer_calmund Re: interesuje mnie... 10.06.05, 10:49
                rodzice, ktorzy naprawde zrobili dla swojego uposledzonego dziecka wszystko,
                nie pozbeda sie go, gdyz po prostu je kochaja...(luty)
                #########
                Moze tak, moze nie, wystarczy wybrac sie na spacer do domow dziecka lub szkoly
                specjalnej troski. Nie wszyscy uczniowie przychodza na lekcje z miejsc, w
                ktorych rodzice czekaja na nie z obiadem lub zainteresowaniem. (ja)
                ########
                wielu rodzicow wykonuje pozorne dzialnia na rzecz dziecka, glownie ze strachu,
                poczucia winy, stresu i wstydu...ci rodzice maga pozbyc sie dziecka, o ile
                sumienie im na to pozwoli...(luty)
                ###########
                jednak posiadanie uposledzonego dziecka to najwyzszy test w zyciu, tak mysle...
                coz moze byc bardzej trudnego, niz niekonczaca sie opieka, walka o kazda
                najmniejsza umiejetnosc, mysl, ze dziecko nigdy nie osiagnie standartow ogolnie
                przyjetych za norme...(luty)

                Prawda, ale czesciowa. Rodzice dzieci uposledzonych nie kierruja sie mysla
                o "osiaganiu standardow przyjetych za norme", lecz o stworzenie optymalnej
                sytuacji, w ktorej ich dziecko (jesli dozyje doroslosci) bedzie w stanie
                funcjonowac bzw. poradzi sobie, gdy cos im sie stanie. To jedyna mysl, ktora
                ich nie opuszcza (jak twierdza).
                #####
                ludzie , ktorzy przesli pomyslenie ten test, zasluguja na najwyzszy szacunek,
                a ci co nie przesli, zasluguja na zrozumienie...i tez szacunek...(luty)
                #######
                Nie wiem, czy osoba majaca uposledzone dziecko, z opieki nad ktorym rezygnuje
                zasluguje na moj szacunek. Nie wiem luty, nie potrafie odpowiedziec, zgadzam
                sie ze zdaniem wczesniejszym.
                #####
                wydaje mi sie, ze w tej sytuacji dobra wola to za malo, tu trzeba miec sile
                charakteru, odwage i milosc...do dziecka i do siebie...(luty)

                Absolutnie tak!

                Sila charakteru= silna wola? Wola=chec=silne pragnienie?

                R.C.
        • luty10 Re: interesuje mnie... 09.06.05, 15:47
          rainer_calmund napisał:

          > odpowiedz na pytanie;
          >
          > co jest niezbedne, by wychowac swiadomego, madrego czlowieka...?
          >
          > Luty
          >
          >
          > Wg mnie przede wszystkim niezbedana jest dobra wola. Gdy jest chce cala
          reszte
          > mozna latwo dostosowac.
          >
          > Klaniam sie,
          > R.C.

          tez sie klaniam...:))
    • fleuret Re: gluptas ...:) 09.06.05, 13:24
      a może cała ta nauka o wychowaniu, zawarta
      w opasłych tomach Padagogiki jest psu na budę
      (uprzejmie przepraszam pieski),
      a człowieka kształtuje jego własny mózg
      przy uwzględnieniu modyfikacji z strony środowiska?
      • luty10 Re: gluptas ...:) 09.06.05, 13:26
        fleuret napisała:

        > a może cała ta nauka o wychowaniu, zawarta
        > w opasłych tomach Padagogiki jest psu na budę
        > (uprzejmie przepraszam pieski),
        > a człowieka kształtuje jego własny mózg
        > przy uwzględnieniu modyfikacji z strony środowiska?

        a moze nie tylko mozg...? i nie tylko srodowisko...?
        • fleuret Re: gluptas ...:) 09.06.05, 14:08
          a co jeszcze, Luty?
          • luty10 Re: gluptas ...:) 09.06.05, 14:41
            fleuret napisała:

            > a co jeszcze, Luty?

            zaraz, zaraz, nie tak szybko, musimy najpierw pogadac...:)
            • fleuret Re: gluptas ...:) 09.06.05, 14:48
              no dobra, poczekam
              • luty10 Re: gluptas ...:) 09.06.05, 14:50
                fleuret napisała:

                > no dobra, poczekam

                gadac masz, a nie czekac...ja czekam...:)
                • fleuret Re: gluptas ...:) 09.06.05, 14:53
                  nie będę kłapać dziobem po próżnicy,
                  poczekam na wnioski starszyzny plemiennej
                  • luty10 Re: gluptas ...:) 09.06.05, 14:57
                    fleuret napisała:

                    > nie będę kłapać dziobem po próżnicy,
                    > poczekam na wnioski starszyzny plemiennej

                    ale wnioski moga postac, tylko w wyniku klapania forumowych dziobow...
                    • fleuret Re: gluptas ...:) 09.06.05, 15:03
                      owszem
                      dobra teoria to ta, która rodzi dużo pytań.
                      a oto pytanie do Lutego:
                      czy umysł jest produktem mózgu,
                      czy tez mózg jest tylko odbiornikiem
                      zjawisk ze świata psychicznego?
                      • luty10 Re: gluptas ...:) 09.06.05, 15:13
                        fleuret napisała:

                        > owszem
                        > dobra teoria to ta, która rodzi dużo pytań.
                        > a oto pytanie do Lutego:
                        > czy umysł jest produktem mózgu,
                        > czy tez mózg jest tylko odbiornikiem
                        > zjawisk ze świata psychicznego?

                        wyobrazasz sobie swiat jednowymiarowy i dwuwymiarowy?
                        jaki warunek musi byc spelniony aby takie 'swiaty' zaistnialy?
                        • fleuret Re: gluptas ...:) 09.06.05, 16:19
                          świat 1-wymiarowy, to świat opisany linią prostą od - do + nieskończoności
                          świat 2-wymiarowy, to tem narysowany na kartce papieru, czyli na płaszczyźnie
                          świat n- wymiarowy, to ten opisany na n powierzchniach
                          daje teoretycznie najwięcej mozliwości kształtowania...
                          • luty10 Re: gluptas ...:) 09.06.05, 16:28
                            fleuret napisała:

                            > świat 1-wymiarowy, to świat opisany linią prostą od - do + nieskończoności
                            > świat 2-wymiarowy, to tem narysowany na kartce papieru, czyli na płaszczyźnie
                            > świat n- wymiarowy, to ten opisany na n powierzchniach
                            > daje teoretycznie najwięcej mozliwości kształtowania...

                            ale jaki warunek musi byc spelniony, aby zaistnial swiat jedno- i dwu-wymiarowy?
                            mowie o praktycznej stronie, a nie abstrakcyjnej...
                            • fleuret Re: gluptas ...:) 10.06.05, 08:07
                              nie umiem praktycznie myśleć
                              podaj odpowiedź na to pytanie, Luty

                              pomyślałam sobie, że jedyną drogą
                              kształtowania człowieka jest jego samodoskonalenie...
                              • luty10 Re: gluptas ...:) 11.06.05, 14:34
                                fleuret napisała:

                                > nie umiem praktycznie myśleć
                                > podaj odpowiedź na to pytanie, Luty
                                >


                                warunkiem zeby istnial jeden wymiar, jest istnienie drugiego wymiaru...
                                mowie o stronie praktycznej...
                                warunkiem, zeby istnial drugi wymiar, jest istnieie trzeciego...
                                warunkiem, zeby istnial trzeci, jest istnienie czwartego itd :)


                                aby wymiar mogl istniec, musi zawarty byc w innym wymiarze...tak jak wszystko
                                co znamy, zawarte jest w czyms, nic nie istnieje samo w sobie...

                                co jest takiego dla nas istotnego w czwartym wymiarze?
                                czwarty wymiar zawiera wszystko, czego zawrzec nie moze trojwymiarowy swiat
                                materii...chodzimy po ziemi w trzecim wymiarze, ale glowy mamy w czwartym...
                                jak w chmurach...:)

                                > pomyślałam sobie, że jedyną drogą
                                > kształtowania człowieka jest jego samodoskonalenie...

                                ja bym nazwal to samoksztaltowaniem...
                                samodoskonalenie traci jakims przymusem...

                                • zalozylam_nowe Re: gluptas ...:) 11.06.05, 14:40
                                  Z tego wniosek, ze konieczna jest nieskonczona liczba wymiarow.

                                  dzien dobry :)
                                  • zlota_rybka1 Re: gluptas ...:) 11.06.05, 14:43
                                    zalozylam_nowe napisała:

                                    > Z tego wniosek, ze konieczna jest nieskonczona liczba wymiarow.
                                    >
                                    > dzien dobry :)

                                    wszystko jest nieskonczone...wymiary tez...:)
                                    dzien dobry...:)
                                    • luty10 Re: gluptas ...:) 11.06.05, 14:46
                                      zlota_rybka1 napisał:

                                      > zalozylam_nowe napisała:
                                      >
                                      > > Z tego wniosek, ze konieczna jest nieskonczona liczba wymiarow.
                                      > >
                                      > > dzien dobry :)
                                      >
                                      > wszystko jest nieskonczone...wymiary tez...:)
                                      > dzien dobry...:)

                                      zlota rybka musi byc z nieskonczonosci, bo sie na tym zna...:)

                                      istnieje tylko nieskonczonosc...
                                      • zalozylam_nowe Re: gluptas ...:) 11.06.05, 15:08
                                        luty10 napisał:

                                        > zlota_rybka1 napisał:
                                        >
                                        > > zalozylam_nowe napisała:
                                        > >
                                        > > > Z tego wniosek, ze konieczna jest nieskonczona liczba wymiarow.
                                        > > >
                                        > > > dzien dobry :)
                                        > >
                                        > > wszystko jest nieskonczone...wymiary tez...:)
                                        > > dzien dobry...:)
                                        >
                                        > zlota rybka musi byc z nieskonczonosci, bo sie na tym zna...:)
                                        >
                                        > istnieje tylko nieskonczonosc...

                                        Z punktu widzenia wspolczesnej fizyki jest to rewolucyjne stwierdzenie ;)
                                        • luty10 Re: gluptas ...:) 11.06.05, 15:13
                                          zalozylam_nowe napisała:

                                          > luty10 napisał:
                                          >
                                          > > zlota_rybka1 napisał:
                                          > >
                                          > > > zalozylam_nowe napisała:
                                          > > >
                                          > > > > Z tego wniosek, ze konieczna jest nieskonczona liczba wymiaro
                                          > w.
                                          > > > >
                                          > > > > dzien dobry :)
                                          > > >
                                          > > > wszystko jest nieskonczone...wymiary tez...:)
                                          > > > dzien dobry...:)
                                          > >
                                          > > zlota rybka musi byc z nieskonczonosci, bo sie na tym zna...:)
                                          > >
                                          > > istnieje tylko nieskonczonosc...
                                          >
                                          > Z punktu widzenia wspolczesnej fizyki jest to rewolucyjne stwierdzenie ;)

                                          nie mysle, a jesli tak, to niech sie wspolczesna fizyka troche
                                          zrewolucjonizuje....hi hi
                                          • zalozylam_nowe Re: gluptas ...:) 11.06.05, 15:18
                                            luty10 napisał:

                                            > zalozylam_nowe napisała:
                                            >
                                            > > luty10 napisał:
                                            > >
                                            > > > zlota_rybka1 napisał:
                                            > > >
                                            > > > > zalozylam_nowe napisała:
                                            > > > >
                                            > > > > > Z tego wniosek, ze konieczna jest nieskonczona liczba w
                                            > ymiaro
                                            > > w.
                                            > > > > >
                                            > > > > > dzien dobry :)
                                            > > > >
                                            > > > > wszystko jest nieskonczone...wymiary tez...:)
                                            > > > > dzien dobry...:)
                                            > > >
                                            > > > zlota rybka musi byc z nieskonczonosci, bo sie na tym zna...:)
                                            > > >
                                            > > > istnieje tylko nieskonczonosc...
                                            > >
                                            > > Z punktu widzenia wspolczesnej fizyki jest to rewolucyjne stwierdzenie ;)
                                            >
                                            > nie mysle, a jesli tak, to niech sie wspolczesna fizyka troche
                                            > zrewolucjonizuje....hi hi

                                            :)))) musisz w niej zabrac glos...:)
                                            moze sie zreszta myle, jestem dopiero w 1/4 ;)
                                            • luty10 Re: gluptas ...:) 11.06.05, 15:24
                                              zalozylam_nowe napisała:

                                              > luty10 napisał:
                                              >
                                              > > zalozylam_nowe napisała:
                                              > >
                                              > > > luty10 napisał:
                                              > > >
                                              > > > > zlota_rybka1 napisał:
                                              > > > >
                                              > > > > > zalozylam_nowe napisała:
                                              > > > > >
                                              > > > > > > Z tego wniosek, ze konieczna jest nieskonczona li
                                              > czba w
                                              > > ymiaro
                                              > > > w.
                                              > > > > > >
                                              > > > > > > dzien dobry :)
                                              > > > > >
                                              > > > > > wszystko jest nieskonczone...wymiary tez...:)
                                              > > > > > dzien dobry...:)
                                              > > > >
                                              > > > > zlota rybka musi byc z nieskonczonosci, bo sie na tym zna...:
                                              > )
                                              > > > >
                                              > > > > istnieje tylko nieskonczonosc...
                                              > > >
                                              > > > Z punktu widzenia wspolczesnej fizyki jest to rewolucyjne stwierdze
                                              > nie ;)
                                              > >
                                              > > nie mysle, a jesli tak, to niech sie wspolczesna fizyka troche
                                              > > zrewolucjonizuje....hi hi
                                              >
                                              > :)))) musisz w niej zabrac glos...:)
                                              > moze sie zreszta myle, jestem dopiero w 1/4 ;)

                                              oni maja hipotezy, a ja pewnosc...:)

                                              lece sie powychylac...:)
                                              • zalozylam_nowe Re: gluptas ...:) 11.06.05, 15:31
                                                luty10 napisał:

                                                > zalozylam_nowe napisała:
                                                >
                                                > > luty10 napisał:
                                                > >
                                                > > > zalozylam_nowe napisała:
                                                > > >
                                                > > > > luty10 napisał:
                                                > > > >
                                                > > > > > zlota_rybka1 napisał:
                                                > > > > >
                                                > > > > > > zalozylam_nowe napisała:
                                                > > > > > >
                                                > > > > > > > Z tego wniosek, ze konieczna jest nieskoncz
                                                > ona li
                                                > > czba w
                                                > > > ymiaro
                                                > > > > w.
                                                > > > > > > >
                                                > > > > > > > dzien dobry :)
                                                > > > > > >
                                                > > > > > > wszystko jest nieskonczone...wymiary tez...:)
                                                > > > > > > dzien dobry...:)
                                                > > > > >
                                                > > > > > zlota rybka musi byc z nieskonczonosci, bo sie na tym z
                                                > na...:
                                                > > )
                                                > > > > >
                                                > > > > > istnieje tylko nieskonczonosc...
                                                > > > >
                                                > > > > Z punktu widzenia wspolczesnej fizyki jest to rewolucyjne stw
                                                > ierdze
                                                > > nie ;)
                                                > > >
                                                > > > nie mysle, a jesli tak, to niech sie wspolczesna fizyka troche
                                                > > > zrewolucjonizuje....hi hi
                                                > >
                                                > > :)))) musisz w niej zabrac glos...:)
                                                > > moze sie zreszta myle, jestem dopiero w 1/4 ;)
                                                >
                                                > oni maja hipotezy, a ja pewnosc...:)
                                                >
                                                > lece sie powychylac...:)

                                                :)))) be careful ;)
                                                lece zgrac ;)

                                • fleuret Re: gluptas ...:) 13.06.05, 07:14
                                  "Wszystko, o czym da się mówić, można ująć w pewien model matematyczny, nawet
                                  jeśli mówimy w sposób bardzo mglisty. Z drugiej strony nie wszystkie modele
                                  matematyczne dają się wyrazić przy pomocy słów języka potocznego. Matematyka
                                  oferuje więc szersze możliwości opisu rzeczywistości. Nieskończony, Platoński
                                  świat idealnych form matematycznych istnieje w potencjalny sposób. Ponieważ
                                  liczba takich form jest nieskończona niektóre z nich muszą przydać się do
                                  konstruowania modeli rzeczywistości. Istnienie potencjalne jest bardzo subtelnym
                                  zagadnieniem filozoficznym - dopiero w momencie rozpoznania jakiejś formy przez
                                  umysł istnienie to aktualizuje się. Świat sztucznych form biologicznych,
                                  nazywanych przez Dawkinsa “biomorfami”, w potencjalny sposób istniał zawsze,
                                  dopiero jednak komputerowe eksperymenty Dawkinsa zamieniły to potencjalne
                                  istnienie na aktualne."
    • zalozylam_nowe Re: gluptas ...:) 09.06.05, 13:34
      luty10 napisał:

      > 'ja zawsze bylam arogancka' - napisal gluptas...:)
      >
      > arogancja- za Kopalinskim...
      >
      > to: butna pewnosc siebie, hardosc, zarozumialosc polaczona
      > z lekcewazeniem innych, impertynenckie zuchwale zachowanie...
      >
      > arogancja idzie w parze z ignorancja,
      >
      > a ignorancja (znow Kopalinski) to:
      >
      > brak wiedzy, nieswiadomosc, nieuctwo, swiadome lekcewazenie,
      > nie zauwazanie, nie branie pod uwage....
      >
      > czyli osobny pokoj, ladny dziecinny wozek , kasa, a nawet milosc rodzicow nie
      > wystarczaja...
      > co jest niezbedne, aby uksztaltowc swiadomego, madrego czlowieka...?

      dzien dobry :)

      madrosc ma bezposredni zwiazek z wrazliwoscia, a na te wozki i pokoje wplywu
      nie maja ;) geny tez nie :))

      • luty10 Re: gluptas ...:) 09.06.05, 13:39
        zalozylam_nowe napisała:

        > luty10 napisał:
        >
        > > 'ja zawsze bylam arogancka' - napisal gluptas...:)
        > >
        > > arogancja- za Kopalinskim...
        > >
        > > to: butna pewnosc siebie, hardosc, zarozumialosc polaczona
        > > z lekcewazeniem innych, impertynenckie zuchwale zachowanie...
        > >
        > > arogancja idzie w parze z ignorancja,
        > >
        > > a ignorancja (znow Kopalinski) to:
        > >
        > > brak wiedzy, nieswiadomosc, nieuctwo, swiadome lekcewazenie,
        > > nie zauwazanie, nie branie pod uwage....
        > >
        > > czyli osobny pokoj, ladny dziecinny wozek , kasa, a nawet milosc rodzicow
        > nie
        > > wystarczaja...
        > > co jest niezbedne, aby uksztaltowc swiadomego, madrego czlowieka...?
        >
        > dzien dobry :)
        >
        > madrosc ma bezposredni zwiazek z wrazliwoscia, a na te wozki i pokoje wplywu
        > nie maja ;) geny tez nie :))
        >
        a skad sie bierze wrazliwosc...?

        dzien dobry...:))
        • zalozylam_nowe Re: gluptas ...:) 09.06.05, 13:40
          luty10 napisał:

          > zalozylam_nowe napisała:
          >
          > > luty10 napisał:
          > >
          > > > 'ja zawsze bylam arogancka' - napisal gluptas...:)
          > > >
          > > > arogancja- za Kopalinskim...
          > > >
          > > > to: butna pewnosc siebie, hardosc, zarozumialosc polaczona
          > > > z lekcewazeniem innych, impertynenckie zuchwale zachowanie...
          > > >
          > > > arogancja idzie w parze z ignorancja,
          > > >
          > > > a ignorancja (znow Kopalinski) to:
          > > >
          > > > brak wiedzy, nieswiadomosc, nieuctwo, swiadome lekcewazenie,
          > > > nie zauwazanie, nie branie pod uwage....
          > > >
          > > > czyli osobny pokoj, ladny dziecinny wozek , kasa, a nawet milosc ro
          > dzicow
          > > nie
          > > > wystarczaja...
          > > > co jest niezbedne, aby uksztaltowc swiadomego, madrego czlowieka..
          > .?
          > >
          > > dzien dobry :)
          > >
          > > madrosc ma bezposredni zwiazek z wrazliwoscia, a na te wozki i pokoje wpl
          > ywu
          > > nie maja ;) geny tez nie :))
          > >
          > a skad sie bierze wrazliwosc...?

          przeciez wiesz :)))

          >
          > dzien dobry...:))
          • luty10 Re: gluptas ...:) 09.06.05, 13:45
            zalozylam_nowe napisała:

            luty napisal:
            > > a skad sie bierze wrazliwosc...?
            >
            > przeciez wiesz :)))

            no skad...?
            >
            > >
            > > dzien dobry...:))
            • zalozylam_nowe Re: gluptas ...:) 09.06.05, 13:47
              luty10 napisał:

              > zalozylam_nowe napisała:
              >
              > luty napisal:
              > > > a skad sie bierze wrazliwosc...?
              > >
              > > przeciez wiesz :)))
              >
              > no skad...?

              nawarstwia sie ;)

              > >
              > > >
              > > > dzien dobry...:))
    • pink.freud Re: gluptas ...:) 09.06.05, 13:35
      Po co dzielić włos na czworo, dzieci powinno trzymać się krótko, uczyć samodzielności i odpowiedzialności. Żonę w zasadzie też, ale można jej czasem odpuścić:)))
      • psychopata.z.borderline ty jestes głuptas:) 09.06.05, 13:37

        • luty10 Re: ty jestes głuptas:) 09.06.05, 13:40
          psychopata.z.borderline napisała:

          >

          niestety, to prawda...:)
          • zalozylam_nowe Re: ty jestes głuptas:) 09.06.05, 13:41
            luty10 napisał:

            > psychopata.z.borderline napisała:
            >
            > >
            >
            > niestety, to prawda...:)

            gluptasy atakuja szerokim frontem ;))
            • luty10 Re: ty jestes głuptas:) 09.06.05, 13:46
              zalozylam_nowe napisała:

              > luty10 napisał:
              >
              > > psychopata.z.borderline napisała:
              > >
              > > >
              > >
              > > niestety, to prawda...:)
              >
              > gluptasy atakuja szerokim frontem ;))

              kogo atakuja...? :))
              • zalozylam_nowe Re: ty jestes głuptas:) 09.06.05, 13:47
                luty10 napisał:

                > zalozylam_nowe napisała:
                >
                > > luty10 napisał:
                > >
                > > > psychopata.z.borderline napisała:
                > > >
                > > > >
                > > >
                > > > niestety, to prawda...:)
                > >
                > > gluptasy atakuja szerokim frontem ;))
                >
                > kogo atakuja...? :))

                nie kogho, ale co ;) rozum ;)))
                • luty10 Re: ty jestes głuptas:) 09.06.05, 14:40
                  zalozylam_nowe napisała:

                  > luty10 napisał:
                  >
                  > > zalozylam_nowe napisała:
                  > >
                  > > > luty10 napisał:
                  > > >
                  > > > > psychopata.z.borderline napisała:
                  > > > >
                  > > > > >
                  > > > >
                  > > > > niestety, to prawda...:)
                  > > >
                  > > > gluptasy atakuja szerokim frontem ;))
                  > >
                  > > kogo atakuja...? :))
                  >
                  > nie kogho, ale co ;) rozum ;)))

                  czyj rozum? :))
                  • zalozylam_nowe Re: ty jestes głuptas:) 09.06.05, 15:09
                    luty10 napisał:

                    > zalozylam_nowe napisała:
                    >
                    > > luty10 napisał:
                    > >
                    > > > zalozylam_nowe napisała:
                    > > >
                    > > > > luty10 napisał:
                    > > > >
                    > > > > > psychopata.z.borderline napisała:
                    > > > > >
                    > > > > > >
                    > > > > >
                    > > > > > niestety, to prawda...:)
                    > > > >
                    > > > > gluptasy atakuja szerokim frontem ;))
                    > > >
                    > > > kogo atakuja...? :))
                    > >
                    > > nie kogho, ale co ;) rozum ;)))
                    >
                    > czyj rozum? :))
                    rozum nie jest niczyja wlasnoscia ;) stanowi dobro wspolne ;))
                    • luty10 Re: ty jestes głuptas:) 09.06.05, 15:16
                      zalozylam_nowe napisała:

                      > luty10 napisał:
                      >
                      > > zalozylam_nowe napisała:
                      > >
                      > > > luty10 napisał:
                      > > >
                      > > > > zalozylam_nowe napisała:
                      > > > >
                      > > > > > luty10 napisał:
                      > > > > >
                      > > > > > > psychopata.z.borderline napisała:
                      > > > > > >
                      > > > > > > >
                      > > > > > >
                      > > > > > > niestety, to prawda...:)
                      > > > > >
                      > > > > > gluptasy atakuja szerokim frontem ;))
                      > > > >
                      > > > > kogo atakuja...? :))
                      > > >
                      > > > nie kogho, ale co ;) rozum ;)))
                      > >
                      > > czyj rozum? :))
                      > rozum nie jest niczyja wlasnoscia ;) stanowi dobro wspolne ;))

                      czyli w jakis minimalnym wymiarze, jest tez moim dobrem...:)
                      • zalozylam_nowe Re: ty jestes głuptas:) 09.06.05, 15:21
                        luty10 napisał:

                        > zalozylam_nowe napisała:
                        >
                        > > luty10 napisał:
                        > >
                        > > > zalozylam_nowe napisała:
                        > > >
                        > > > > luty10 napisał:
                        > > > >
                        > > > > > zalozylam_nowe napisała:
                        > > > > >
                        > > > > > > luty10 napisał:
                        > > > > > >
                        > > > > > > > psychopata.z.borderline napisała:
                        > > > > > > >
                        > > > > > > > >
                        > > > > > > >
                        > > > > > > > niestety, to prawda...:)
                        > > > > > >
                        > > > > > > gluptasy atakuja szerokim frontem ;))
                        > > > > >
                        > > > > > kogo atakuja...? :))
                        > > > >
                        > > > > nie kogho, ale co ;) rozum ;)))
                        > > >
                        > > > czyj rozum? :))
                        > > rozum nie jest niczyja wlasnoscia ;) stanowi dobro wspolne ;))
                        >
                        > czyli w jakis minimalnym wymiarze, jest tez moim dobrem...:)
                        twoim dobrem jest akurat w calkiem sporym wymiarze...:)))
              • pink.freud Re: ty jestes głuptas:) 09.06.05, 13:48
                No.. inne głuptasy:)))
      • maureen2 Re: gluptas ...:) 09.06.05, 14:27
        żonie nie można odpuszczać,bo się rozleniwi i znarowi,trzymać krotko,niech wie
        kto w domu rządzi.
    • jmx Re: gluptas ...:) 09.06.05, 15:17
      > co jest niezbedne, aby uksztaltowc swiadomego, madrego czlowieka...?

      Po prostu napisz co miałeś/czego doświadczałeś w dzieciństwie a wszyscy
      będziemy wiedzieć jak postępować z naszymi dziećmi aby wyrosły na mądrych,
      świadomych ludzi. Takich jak Ty :)


      ps.
      > arogancja idzie w parze z ignorancja,

      nie u każdego ;)
      • psychopata.z.borderline a po co? 09.06.05, 15:18
        ja tam bym nie chciała zeby kiedys moje dziecko było takie jak Luty.
        Chciałabym zeby było sobą
        • po_godzinach Re: a po to 09.06.05, 15:20
          że byc może inni chcą.
        • procesor Re: a po co? 09.06.05, 22:14
          psychopata.z.borderline napisała:
          > ja tam bym nie chciała zeby kiedys moje dziecko było takie jak Luty.
          > Chciałabym zeby było sobą

          A co jeśli sie okaże że twoje dziecko będac soba jest niezmiernie do Lutego
          podobne??

          Nawet jeśli nie - istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo że twoje dziecko będac
          soba - nie będzie ci sie podobało.. wykazujesz na tym forum niską tolerancję dla
          odmienności poglądów - ale na szczęście rozważanai o twoim dziecku to czysta
          teoria..
      • luty10 Re: gluptas ...:) 09.06.05, 15:31
        jmx napisała:

        > > co jest niezbedne, aby uksztaltowc swiadomego, madrego czlowieka...?
        >
        > Po prostu napisz co miałeś/czego doświadczałeś w dzieciństwie a wszyscy
        > będziemy wiedzieć jak postępować z naszymi dziećmi aby wyrosły na mądrych,
        > świadomych ludzi. Takich jak Ty :)

        blad...wychowywanie dziecka, zeby bylo do kogos podobne,
        to zabijanie jego indywidualnosci, ktora jest bezcenna...
        wlasnie problem polega na tym, ze ludzie wyobrazaja sobie, jak powinny wygladac
        ich dzieci, i usiluja wcisnac je w ramy swoich wyobrazen...


        > ps.
        > > arogancja idzie w parze z ignorancja,
        >
        > nie u każdego ;)

        wg Kopalinskiego - idzie...:)
        • jmx Re: gluptas ...:) 09.06.05, 16:37
          > blad...wychowywanie dziecka, zeby bylo do kogos podobne,
          > to zabijanie jego indywidualnosci, ktora jest bezcenna...
          > wlasnie problem polega na tym, ze ludzie wyobrazaja sobie, jak powinny
          wygladac

          Siłą rzeczy jeśli ktoś charakteryzuje się pewnymi cechami (wrażliwość, mądrość,
          świadomość etc.) to jest podobny do innych osób posiadających ww cechy. I nie
          ma to nic wspólnego z zabijaniem indywidualności czy tworzeniem "na obraz i
          podobieństwo"; coś w rodzaju kopii.

          No to jak było z Twoim dzieciństwem, wczesną młodością?

          > wg Kopalinskiego - idzie...:)

          Nie zauważyłam - podałeś dwie definicje, ale ich połączenie jest Twoje.
          • luty10 Re: gluptas ...:) 09.06.05, 16:40
            jmx napisała:

            > > blad...wychowywanie dziecka, zeby bylo do kogos podobne,
            > > to zabijanie jego indywidualnosci, ktora jest bezcenna...
            > > wlasnie problem polega na tym, ze ludzie wyobrazaja sobie, jak powinny
            > wygladac
            >
            > Siłą rzeczy jeśli ktoś charakteryzuje się pewnymi cechami (wrażliwość,
            mądrość,
            >
            > świadomość etc.) to jest podobny do innych osób posiadających ww cechy. I nie
            > ma to nic wspólnego z zabijaniem indywidualności czy tworzeniem "na obraz i
            > podobieństwo"; coś w rodzaju kopii.
            >
            > No to jak było z Twoim dzieciństwem, wczesną młodością?

            jak myslisz, jak bylo?
            >
            > > wg Kopalinskiego - idzie...:)
            >
            > Nie zauważyłam - podałeś dwie definicje, ale ich połączenie jest Twoje.

            maja wspolne elementy...
            • jmx Re: gluptas ...:) 09.06.05, 17:16
              > jak myslisz, jak bylo?

              Jakbym wiedziałą to bym nie pytała ;)

              > maja wspolne elementy...

              ;))) Ty też masz "wspólne elementy" z borderlinką i coś z tego wynika? ;D
              • luty10 Re: gluptas ...:) 09.06.05, 17:39
                jmx napisała:

                > > jak myslisz, jak bylo?
                >
                > Jakbym wiedziałą to bym nie pytała ;)
                >
                > > maja wspolne elementy...
                >
                > ;))) Ty też masz "wspólne elementy" z borderlinką i coś z tego wynika? ;D

                jezeli definicje maja wspolne elementy to znaczy, ze maja wspolna podstawe ...
                a jezeli ludzie maja wspolne elementy, to nic z tego nie wynika...
                mozna jedynie powiedziec, ze sa do siebie podobni...:)

                • jmx Re: gluptas ...:) 09.06.05, 17:43
                  > jezeli definicje maja wspolne elementy to znaczy, ze maja wspolna podstawe ...
                  > a jezeli ludzie maja wspolne elementy, to nic z tego nie wynika...
                  > mozna jedynie powiedziec, ze sa do siebie podobni...:)

                  A jeżeli definicja dotyczy ludzi?
                  • luty10 Re: gluptas ...:) 09.06.05, 18:02
                    jmx napisała:

                    > > jezeli definicje maja wspolne elementy to znaczy, ze maja wspolna podstaw
                    > e ...
                    > > a jezeli ludzie maja wspolne elementy, to nic z tego nie wynika...
                    > > mozna jedynie powiedziec, ze sa do siebie podobni...:)
                    >
                    > A jeżeli definicja dotyczy ludzi?

                    w tej chwili, mowimy o definicjach...
                    jezeli chcesz powiedziec ze definicja arogancji i ignorancji pasuje zarowno do
                    mnie jak i do xy2, to sie nie pomylisz...tak bardzo...
      • luty10 Re: gluptas ...:) 09.06.05, 15:35
        jmx napisała:

        > > co jest niezbedne, aby uksztaltowc swiadomego, madrego czlowieka...?
        >
        > Po prostu napisz co miałeś/czego doświadczałeś w dzieciństwie a wszyscy
        > będziemy wiedzieć jak postępować z naszymi dziećmi aby wyrosły na mądrych,
        > świadomych ludzi. Takich jak Ty :)
        >
        >
        > ps.
        > > arogancja idzie w parze z ignorancja,
        >
        > nie u każdego ;)
        >
        oczywiscie wiem, ze to zlosliwosc, ale tez jestem zlosliwy..:)
    • itsmeagain Re: gluptas ...:) 09.06.05, 16:17
      > co jest niezbedne, aby uksztaltowc swiadomego, madrego czlowieka...?

      Nie da sie stworzyc cos z niczego. Ten czlowiek sam powinien miec silna
      osobowosc, charakter. Kazdy sam sie ksztaltuje w oparciu o otaczajace
      srodowisko, ludzi, z ktorymi sie styka. Jeden jest wplywowy i ginie w tlumie, a
      inny woli jednak postepowac zgodnie ze swoim wewnetrznym kodeksem.
      • luty10 Re: gluptas ...:) 09.06.05, 16:30
        itsmeagain napisała:

        > > co jest niezbedne, aby uksztaltowc swiadomego, madrego czlowieka...?
        >
        > Nie da sie stworzyc cos z niczego. Ten czlowiek sam powinien miec silna
        > osobowosc, charakter. Kazdy sam sie ksztaltuje w oparciu o otaczajace
        > srodowisko, ludzi, z ktorymi sie styka. Jeden jest wplywowy i ginie w tlumie,
        a
        >
        > inny woli jednak postepowac zgodnie ze swoim wewnetrznym kodeksem.

        o...zblizamy sie do czegos istotnego...prosze o rozwiniecie...:)
        • jmx Re: gluptas ...:) 09.06.05, 16:38

          Taaa, wielokrotny morderca też postępuje ze swoim wewnętrznym kodeksem i nie
          można powiedzieć, że "zginął w tłumie" ;).
          • psychopata.z.borderline i ch.. z nim 09.06.05, 23:14

        • zalozylam_nowe bedziem odkrywac hamaryke? ;) 09.06.05, 16:40
          czlowieka nie da sie uksztaltowac...kazde dziecko to wie ;)
          wyrazy wspolczucia dla tych, co maja taki plan i - jeszcze glebsze - dla
          wlascicieli takiej potrzeby...

          sa rzeczy, ktore co najwyzej malemu czlowiekowi sluza

          teoretycznie, bo praktyka jakby nie potwierdza do konca zaleznosci pomiedzy
          rezultatem a wkladanymi w projekt dziecko ingrediencjami

          wiesz, widzialam w zeszlym tygodniu bardzo ciekawy (przypadkiem ciekawy, bo z
          zamyslu populistyczny) program o chlopcu, ktory innego chlopca pchnal nozem i
          go zabil - program z gatunku 'a co na to sasiedzi, a co ojciec, a co dyrektor
          szkoly z dzielnicowym oraz politycy'
          • luty10 Re: bedziem odkrywac hamaryke? ;) 09.06.05, 16:44
            zalozylam_nowe napisała:

            > czlowieka nie da sie uksztaltowac...kazde dziecko to wie ;)
            > wyrazy wspolczucia dla tych, co maja taki plan i - jeszcze glebsze - dla
            > wlascicieli takiej potrzeby...
            >
            > sa rzeczy, ktore co najwyzej malemu czlowiekowi sluza
            >
            > teoretycznie, bo praktyka jakby nie potwierdza do konca zaleznosci pomiedzy
            > rezultatem a wkladanymi w projekt dziecko ingrediencjami
            >
            > wiesz, widzialam w zeszlym tygodniu bardzo ciekawy (przypadkiem ciekawy, bo z
            > zamyslu populistyczny) program o chlopcu, ktory innego chlopca pchnal nozem i
            > go zabil - program z gatunku 'a co na to sasiedzi, a co ojciec, a co dyrektor
            > szkoly z dzielnicowym oraz politycy'


            a jakie twoje wnioski...?
            • zalozylam_nowe Re: bedziem odkrywac hamaryke? ;) 09.06.05, 16:52
              luty10 napisał:

              > zalozylam_nowe napisała:
              >
              > > czlowieka nie da sie uksztaltowac...kazde dziecko to wie ;)
              > > wyrazy wspolczucia dla tych, co maja taki plan i - jeszcze glebsze - dla
              > > wlascicieli takiej potrzeby...
              > >
              > > sa rzeczy, ktore co najwyzej malemu czlowiekowi sluza
              > >
              > > teoretycznie, bo praktyka jakby nie potwierdza do konca zaleznosci pomied
              > zy
              > > rezultatem a wkladanymi w projekt dziecko ingrediencjami
              > >
              > > wiesz, widzialam w zeszlym tygodniu bardzo ciekawy (przypadkiem ciekawy,
              > bo z
              > > zamyslu populistyczny) program o chlopcu, ktory innego chlopca pchnal noz
              > em i
              > > go zabil - program z gatunku 'a co na to sasiedzi, a co ojciec, a co dyre
              > ktor
              > > szkoly z dzielnicowym oraz politycy'
              >
              >
              > a jakie twoje wnioski...?


              opowiem Ci jutro szczegolowo, bo to dluzsza historia...dobrze? :)
              • luty10 Re: bedziem odkrywac hamaryke? ;) 09.06.05, 16:54
                zalozylam_nowe napisała:

                > luty10 napisał:
                >
                > > zalozylam_nowe napisała:
                > >
                > > > czlowieka nie da sie uksztaltowac...kazde dziecko to wie ;)
                > > > wyrazy wspolczucia dla tych, co maja taki plan i - jeszcze glebsze
                > - dla
                > > > wlascicieli takiej potrzeby...
                > > >
                > > > sa rzeczy, ktore co najwyzej malemu czlowiekowi sluza
                > > >
                > > > teoretycznie, bo praktyka jakby nie potwierdza do konca zaleznosci
                > pomied
                > > zy
                > > > rezultatem a wkladanymi w projekt dziecko ingrediencjami
                > > >
                > > > wiesz, widzialam w zeszlym tygodniu bardzo ciekawy (przypadkiem cie
                > kawy,
                > > bo z
                > > > zamyslu populistyczny) program o chlopcu, ktory innego chlopca pchn
                > al noz
                > > em i
                > > > go zabil - program z gatunku 'a co na to sasiedzi, a co ojciec, a c
                > o dyre
                > > ktor
                > > > szkoly z dzielnicowym oraz politycy'
                > >
                > >
                > > a jakie twoje wnioski...?
                >
                >
                > opowiem Ci jutro szczegolowo, bo to dluzsza historia...dobrze? :)

                dobrze..:))
                • zalozylam_nowe Re: bedziem odkrywac hamaryke? ;) 09.06.05, 16:56
                  luty10 napisał:

                  > zalozylam_nowe napisała:
                  >
                  > > luty10 napisał:
                  > >
                  > > > zalozylam_nowe napisała:
                  > > >
                  > > > > czlowieka nie da sie uksztaltowac...kazde dziecko to wie ;)
                  > > > > wyrazy wspolczucia dla tych, co maja taki plan i - jeszcze gl
                  > ebsze
                  > > - dla
                  > > > > wlascicieli takiej potrzeby...
                  > > > >
                  > > > > sa rzeczy, ktore co najwyzej malemu czlowiekowi sluza
                  > > > >
                  > > > > teoretycznie, bo praktyka jakby nie potwierdza do konca zalez
                  > nosci
                  > > pomied
                  > > > zy
                  > > > > rezultatem a wkladanymi w projekt dziecko ingrediencjami
                  > > > >
                  > > > > wiesz, widzialam w zeszlym tygodniu bardzo ciekawy (przypadki
                  > em cie
                  > > kawy,
                  > > > bo z
                  > > > > zamyslu populistyczny) program o chlopcu, ktory innego chlopc
                  > a pchn
                  > > al noz
                  > > > em i
                  > > > > go zabil - program z gatunku 'a co na to sasiedzi, a co ojcie
                  > c, a c
                  > > o dyre
                  > > > ktor
                  > > > > szkoly z dzielnicowym oraz politycy'
                  > > >
                  > > >
                  > > > a jakie twoje wnioski...?
                  > >
                  > >
                  > > opowiem Ci jutro szczegolowo, bo to dluzsza historia...dobrze? :)
                  >
                  > dobrze..:))

                  to do jutra :)))
                  • luty10 Re: bedziem odkrywac hamaryke? ;) 09.06.05, 17:03
                    zalozylam_nowe napisała:

                    > luty10 napisał:
                    >
                    > > zalozylam_nowe napisała:
                    > >
                    > > > luty10 napisał:
                    > > >
                    > > > > zalozylam_nowe napisała:
                    > > > >
                    > > > > > czlowieka nie da sie uksztaltowac...kazde dziecko to wi
                    > e ;)
                    > > > > > wyrazy wspolczucia dla tych, co maja taki plan i - jesz
                    > cze gl
                    > > ebsze
                    > > > - dla
                    > > > > > wlascicieli takiej potrzeby...
                    > > > > >
                    > > > > > sa rzeczy, ktore co najwyzej malemu czlowiekowi sluza
                    > > > > >
                    > > > > > teoretycznie, bo praktyka jakby nie potwierdza do konca
                    > zalez
                    > > nosci
                    > > > pomied
                    > > > > zy
                    > > > > > rezultatem a wkladanymi w projekt dziecko ingrediencjam
                    > i
                    > > > > >
                    > > > > > wiesz, widzialam w zeszlym tygodniu bardzo ciekawy (prz
                    > ypadki
                    > > em cie
                    > > > kawy,
                    > > > > bo z
                    > > > > > zamyslu populistyczny) program o chlopcu, ktory innego
                    > chlopc
                    > > a pchn
                    > > > al noz
                    > > > > em i
                    > > > > > go zabil - program z gatunku 'a co na to sasiedzi, a co
                    > ojcie
                    > > c, a c
                    > > > o dyre
                    > > > > ktor
                    > > > > > szkoly z dzielnicowym oraz politycy'
                    > > > >
                    > > > >
                    > > > > a jakie twoje wnioski...?
                    > > >
                    > > >
                    > > > opowiem Ci jutro szczegolowo, bo to dluzsza historia...dobrze? :)
                    > >
                    > > dobrze..:))
                    >
                    > to do jutra :)))

                    do jutra:)
          • po_godzinach Re: bedziem odkrywac hamaryke? ;) 09.06.05, 16:45
            "czlowieka nie da sie uksztaltowac..."

            Ale da sie kształtowac pewne cechy. Na pewno da się kształtowac
            odpowiedzialność oraz wrażliwość na innych ludzi.
            • zalozylam_nowe Re: bedziem odkrywac hamaryke? ;) 09.06.05, 16:51
              po_godzinach napisała:

              > "czlowieka nie da sie uksztaltowac..."
              >
              > Ale da sie kształtowac pewne cechy. Na pewno da się kształtowac
              > odpowiedzialność oraz wrażliwość na innych ludzi.

              Napewno nie. Odpowiedzialnosc powstac moze tylko z obserwacji skutkow swoich
              dzialan. Jak chcesz ja inaczej "ksztaltowac"?
              • po_godzinach Re: bedziem odkrywac hamaryke? ;) 09.06.05, 16:52

                >
                Odpowiedzialnosc powstac moze tylko z obserwacji skutkow swoich
                > dzialan. Jak chcesz ja inaczej "ksztaltowac"?


                Właśnie tak.
        • itsmeagain Re: gluptas ...:) 09.06.05, 16:51
          Kazdy czlowiek rodzi sie juz jakis tam. Ma juz jakis charakter, jakies
          predyspozycje, czasami talent w jakims kierunku. Dorastajac styka sie z roznymi
          ludzmi. Takimi, ktorzy moga mu pomoc to cos rozwinac, pielegnowac w sobie, nie
          przeszkadzaja mu sie rozwijac i poznawac otaczajacy swiat oraz takimi, ktorzy
          moga te wewnetrzne predyspozycje zagluszyc, narzucic mu odgornie jakies swoje
          wlasne widzimisie, ograniczenia. Ktos, kto jest podatny na wplyw otoczenia
          przejmie wiekszosc wzorcow od tego otoczenia. Ktos, kto jest "oporny" bedzie
          sobie wybieral te wzorce. Moze byc arogancki, moze sie nie zgadzac z odgornymi
          opiniami i utartymi schematami postepowania. Dlatego wydaje mi sie, ze nie
          mozna nikogo ekstra ksztaltowac, a mozna tylko wspierac w rozwoju, czasami tez
          chronic i podsuwac pod nos kolejne mozliwosci samorozwoju.
      • procesor Re: gluptas ...:) 09.06.05, 22:11
        itsmeagain napisała:
        > Jeden jest wplywowy i ginie w tlumie, a inny woli jednak postepowac zgodnie
        > ze swoim wewnetrznym kodeksem.

        Aaaaa! Słowo wpływowy ma inne znaczenie, litości!

        "podatny na wpływy"!!

        Wpływowy w tłumie nie zginie , nie ma obaw..
        • itsmeagain Re: gluptas ...:) 09.06.05, 23:55
          dla ciebie nie ma litosci :)
          i prosze sie nie czepiac jak....
    • scylla Re: gluptas ...:) 09.06.05, 17:03
      młody człowiek musi sobie uświadomić sam na co go stać,
      rodzice, otoczenie na pewno też mają wpływ,
      przygotowują młodego człowieka do poznawania świata.
      Wystarczy że nie będziemy dziecka ograniczać a wręcz wspierać,
      uczestniczyć w jego pomysłach i nie piszę o wiedzy encyklopedycznej.

    • rybolog Wez ty se Luty, wylej kubel zimnej wody... 09.06.05, 22:31
      na leb i pojdz na lekcje...no wlasnie, czego? Z Twoich postow wynika ze na
      kazda...Tak Luty, pisze o ludzkich uczuciach...i nie pieprz mi wiecej glupot
      kochasiu ze Cie boli, meczenniku swojej ukochanej osoby.

      Ty jeszcze nie widzisz i nie rozumiesz, jak ludzie Ci delikatnie zwracaja uwage,
      wpisujac sie pod watkiem "ludzie dlaczego wy mi nie skladacie zyczen". I ciagle
      nie widzisz, ze cytowanie pewnych postow po pewnym czasie, czesto uwazane jako
      "wyrwane z kontekstu"...dziala tylko przeciwko Tobie...i przeciwko Twojej
      rzekomej inteligencji.
      • luty10 Re: Wez ty se Luty, wylej kubel zimnej wody... 09.06.05, 22:37
        rybolog napisał:

        > na leb i pojdz na lekcje...no wlasnie, czego? Z Twoich postow wynika ze na
        > kazda...Tak Luty, pisze o ludzkich uczuciach...i nie pieprz mi wiecej glupot
        > kochasiu ze Cie boli, meczenniku swojej ukochanej osoby.
        >
        > Ty jeszcze nie widzisz i nie rozumiesz, jak ludzie Ci delikatnie zwracaja
        uwage
        > ,
        > wpisujac sie pod watkiem "ludzie dlaczego wy mi nie skladacie zyczen". I
        ciagle
        > nie widzisz, ze cytowanie pewnych postow po pewnym czasie, czesto uwazane jako
        > "wyrwane z kontekstu"...dziala tylko przeciwko Tobie...i przeciwko Twojej
        > rzekomej inteligencji.

        przeciwko mnie nic nie dziala...po pierwsze, a po drugie, to o co Ci biega...?
        jasniej prosze, bo mi dzis skwar zmacil nieco myslenie...kubel zimnej wody, to
        dobry pomysl...:)

        • rybolog Re: Wez ty se Luty, wylej kubel zimnej wody... 09.06.05, 22:43
          Wez przestan, nie mam dzisiaj humoru na pieprzenie o Chopinie...
          • luty10 Re: Wez ty se Luty, wylej kubel zimnej wody... 09.06.05, 22:45
            rybolog napisał:

            > Wez przestan, nie mam dzisiaj humoru na pieprzenie o Chopinie...

            ale miales humor mnie zjechac...
            • rybolog Re: Wez ty se Luty, wylej kubel zimnej wody... 09.06.05, 23:08
              To nie humor, tylko przyzwyczajenie zawodowe...jeszcze sie wylaczylem a
              powinienem, sorry...
              • luty10 Re: Wez ty se Luty, wylej kubel zimnej wody... 09.06.05, 23:12
                rybolog napisał:

                > To nie humor, tylko przyzwyczajenie zawodowe...jeszcze sie wylaczylem a
                > powinienem, sorry...

                Twoim zawodem jest objezdzanie ludzi...?:))
                • rybolog Re: Wez ty se Luty, wylej kubel zimnej wody... 09.06.05, 23:38
                  Jak jestes kierowca autobusu to musisz objezdzac...inaczej posadza cie o
                  morderstwo :)
                  • luty10 Re: Wez ty se Luty, wylej kubel zimnej wody... 09.06.05, 23:41
                    rybolog napisał:

                    > Jak jestes kierowca autobusu to musisz objezdzac...inaczej posadza cie o
                    > morderstwo :)

                    w us nie objezdzaja..:)
      • zalozylam_nowe Re: Wez ty se Luty, wylej kubel zimnej wody... 10.06.05, 00:33
        rybolog napisał:

        > na leb i pojdz na lekcje...no wlasnie, czego? Z Twoich postow wynika ze na
        > kazda...Tak Luty, pisze o ludzkich uczuciach...i nie pieprz mi wiecej glupot
        > kochasiu ze Cie boli, meczenniku swojej ukochanej osoby.
        >
        > Ty jeszcze nie widzisz i nie rozumiesz, jak ludzie Ci delikatnie zwracaja
        uwage
        > ,
        > wpisujac sie pod watkiem "ludzie dlaczego wy mi nie skladacie zyczen". I
        ciagle
        > nie widzisz, ze cytowanie pewnych postow po pewnym czasie, czesto uwazane jako
        > "wyrwane z kontekstu"...dziala tylko przeciwko Tobie...i przeciwko Twojej
        > rzekomej inteligencji.


        Bardzo lubie, kiedy ktos czujac podswiadomie, ze stoi na straconej pozycji,
        zamiast pisac o sobie podpiera się "ludzmi" :)

        Slabiak jestes Ryb.
        • luty10 Re: Wez ty se Luty, wylej kubel zimnej wody... 10.06.05, 00:34
          zalozylam_nowe napisała:

          > rybolog napisał:
          >
          > > na leb i pojdz na lekcje...no wlasnie, czego? Z Twoich postow wynika ze n
          > a
          > > kazda...Tak Luty, pisze o ludzkich uczuciach...i nie pieprz mi wiecej glu
          > pot
          > > kochasiu ze Cie boli, meczenniku swojej ukochanej osoby.
          > >
          > > Ty jeszcze nie widzisz i nie rozumiesz, jak ludzie Ci delikatnie zwracaja
          >
          > uwage
          > > ,
          > > wpisujac sie pod watkiem "ludzie dlaczego wy mi nie skladacie zyczen". I
          > ciagle
          > > nie widzisz, ze cytowanie pewnych postow po pewnym czasie, czesto uwazane
          > jako
          > > "wyrwane z kontekstu"...dziala tylko przeciwko Tobie...i przeciwko Twojej
          > > rzekomej inteligencji.
          >
          >
          > Bardzo lubie, kiedy ktos czujac podswiadomie, ze stoi na straconej pozycji,
          > zamiast pisac o sobie podpiera się "ludzmi" :)
          >
          > Slabiak jestes Ryb.

          a wiesz gf, ze dzisiaj juz piatek...:)))
          • zalozylam_nowe Re: Wez ty se Luty, wylej kubel zimnej wody... 10.06.05, 00:45
            luty10 napisał:

            > zalozylam_nowe napisała:
            >
            > > rybolog napisał:
            > >
            > > > na leb i pojdz na lekcje...no wlasnie, czego? Z Twoich postow wynik
            > a ze n
            > > a
            > > > kazda...Tak Luty, pisze o ludzkich uczuciach...i nie pieprz mi wiec
            > ej glu
            > > pot
            > > > kochasiu ze Cie boli, meczenniku swojej ukochanej osoby.
            > > >
            > > > Ty jeszcze nie widzisz i nie rozumiesz, jak ludzie Ci delikatnie zw
            > racaja
            > >
            > > uwage
            > > > ,
            > > > wpisujac sie pod watkiem "ludzie dlaczego wy mi nie skladacie zycze
            > n". I
            > > ciagle
            > > > nie widzisz, ze cytowanie pewnych postow po pewnym czasie, czesto u
            > wazane
            > > jako
            > > > "wyrwane z kontekstu"...dziala tylko przeciwko Tobie...i przeciwko
            > Twojej
            > > > rzekomej inteligencji.
            > >
            > >
            > > Bardzo lubie, kiedy ktos czujac podswiadomie, ze stoi na straconej pozycj
            > i,
            > > zamiast pisac o sobie podpiera się "ludzmi" :)
            > >
            > > Slabiak jestes Ryb.
            >
            > a wiesz gf, ze dzisiaj juz piatek...:)))

            a ty myslisz, ze po co ja wstalam? ;)
        • rybolog Re: Wez ty se Luty, wylej kubel zimnej wody... 11.06.05, 22:30
          Zawsze podpieralem sie ludzmi, teraz to dopiero odkylas? Jezeli tak, to nie mow
          mi wiecej ze masz "zmysl tekstu" - bo to jest tylko dla wybranych...A, i wole
          sie podpierac ludzmi niz laska/ami :)
          • luty10 Re: Wez ty se Luty, wylej kubel zimnej wody... 12.06.05, 02:51
            rybolog napisał:

            > Zawsze podpieralem sie ludzmi, teraz to dopiero odkylas? Jezeli tak, to nie
            mow
            > mi wiecej ze masz "zmysl tekstu" - bo to jest tylko dla wybranych...A, i wole
            > sie podpierac ludzmi niz laska/ami :)

            a laski to nie ludzie...?

    • psychopata.z.borderline tak Luty i nie chce sie zmieniać 09.06.05, 23:55

      • luty10 Re: tak Luty i nie chce sie zmieniać 10.06.05, 00:13
        psychopata.z.borderline napisała:

        >
        nie chce Cie zmieniac, dzieki Tobie cos sobie uswiadomilem, cos dla mnie
        cennego...ale to dotyczy mnie tylko, nie Ciebie...:)

        jutro dokoncze ten watek...dobranoc
        • psychopata.z.borderline dobranoc 10.06.05, 00:31

    • psychopata.z.borderline punkt dla Lutego, duży 10.06.05, 17:11

      • psychopata.z.borderline Re: punkt dla Lutego, duży 10.06.05, 17:59
        nie chce czuć wiecej strachu, podporządkowania, poczucia zależności.

        chciałabym czuć się bezpiecznie, żeby było mi ciepło, żeby nie poniżno mnie
        dlatego, że nie ma genów kurzych, jak nie jestem idealna przytulić a nie
        wrzeszczeć i dołować.

        nic więcej nie chce od złotej rybki
        • psychopata.z.borderline piękne słowa, które słyszałam 10.06.05, 19:32
          "poród boli i jest straszny. dziecko wyciągali takimi strasznymi ssawkami,a ja
          sie tak bałam że mi cie uszkodzą laluniu. jak inni zapłacili, kobiety miały
          cesarke, ja rodziłam cie w wojskowym szpiptalu, tam można bylo wszystko
          załatwić. ojciec mi mowil, wszystkie rodziły to ty tez urodzisz.
          pamietaj, nie próbuj rodzić, ja bede przy tobie, zrobią ci cesarke, nie bedzie
          cie bolało..."
          • psychopata.z.borderline Re: piękne słowa, które słyszałam 10.06.05, 19:39
            wolę ryzyko nie obudzenia sie po narkozie niż ryzyko roślionnej wegetacji po
            zewnątrzoponowym, i wiele innych
            • procesor Re: piękne słowa, które słyszałam 10.06.05, 20:52
              psychopata.z.borderline napisała:
              > wolę ryzyko nie obudzenia sie po narkozie niż ryzyko roślionnej wegetacji po
              > zewnątrzoponowym, i wiele innych

              rzeczywiście głuptas jestes a twoja mama - wybacz - histeryczka
              • moc_ca Re: piękne słowa, które słyszałam 10.06.05, 21:02
                procesor napisała:

                > rzeczywiście głuptas jestes a twoja mama - wybacz - histeryczka


                Ależ głuptasie ..., tego nie powiedziała mama psychopatki a więc wcale nie jest
                histeryczką a Ty jesteś głuptasem.
              • psychopata.z.borderline Re: piękne słowa, które słyszałam 10.06.05, 21:06
                nie twoja sprawa, jak lubisz jak cie boli, cierp
                mnie to nie interesuje. jak ktos to robi na własne zyczenie

                nie czuj sie lepsza tylko dlatego ze cierpiałas i myślisz ze jak ty mogłas to
                inni tez powinni
                • psychopata.z.borderline nie zamierzam dźwigać krzyża 10.06.05, 21:09
                  nie zamierzam go wieszać, nosic na łańcuszku, nie zamierzam modlić się do niego.

                  nie klękałam przed świętym Piotrem i też nie zamierzam. I w dupie mam to czy
                  kiedyś otworzy mi drzwi
                  • procesor Re: nie zamierzam dźwigać krzyża 10.06.05, 21:33
                    psychopata.z.borderline napisała:
                    > nie zamierzam go wieszać, nosic na łańcuszku, nie zamierzam modlić się do
                    > niego.
                    > nie klękałam przed świętym Piotrem i też nie zamierzam. I w dupie mam to czy
                    > kiedyś otworzy mi drzwi


                    ty już go dzwigasz dziewczyno
                    jak sie czyta co piszesz widac to wyraźnie

                    i strasznie sie z nim miotasz byle sobie nie ulżyć..
                    i żeby ci nie pomóc

                    każdy sam sobie wybiera drogę - brnij dalej
                • procesor Re: piękne słowa, które słyszałam 10.06.05, 21:31
                  psychopata.z.borderline napisała:
                  > nie twoja sprawa, jak lubisz jak cie boli, cierp
                  > mnie to nie interesuje. jak ktos to robi na własne zyczenie

                  jak zwykle czytasz co chcesz przeczytać a nie to co jest napisane :)

                  ból przy porodzie nie jest miłą rzeczą, jak kogos stać (bo niestety u nas nadal
                  jest to płatne w większości przypadków) to oczywiście można sie znieczulić
                  ale
                  ból przy porodzie jest do wytrzymania
                  jeśli nie jest to zwykle sygnał że cos jest nie tak i trzeba ciąć


                  > nie czuj sie lepsza tylko dlatego ze cierpiałas i myślisz ze jak ty mogłas to
                  > inni tez powinni

                  a gdzie cos takiego napisałam?
                  cierpiałam - no to cierpiałam
                  moja siostra i przyjaciółka były znieczulane? były, nie widzę w tym powodu do
                  umniejszania ich cierpień
                  inne znajome miałay cesarkę? - miały i OK

                  to nie ja mam z tym problem tylko ty :)

                  a twoja mama jest upiornym typem kobiety straszącym inne młode jeszcze nie
                  rodzące dziewczyny!! nie cierpie takich ja_ci_powiem_jaki_poród_jest_straszny..

                  nie mówiąc o tym że są kobiety które rodzą prawie bez bólu..
                  no ale ten wątek chyba jest o czymś innym? choc w zasadze nie wiadomo o czym..
                  • psychopata.z.borderline Re: piękne słowa, które słyszałam 10.06.05, 21:34
                    jesteś beszczelnym wścibskim babskiem.

                    skad ty do qrwy nedzy mozesz wiedziec co dla kogo było straszne.

                    i co złego w tym ze ktos chce zeby innych nie bolalo.

                    co za wstretne babsko z ciebie
                    • procesor Re: piękne słowa, które słyszałam 10.06.05, 21:44
                      moge być co najwyżej BEZCZELNA

                      tak słodka istoto, juz czytałam że twoje narodziny były dla twojej matki bardzo
                      traumatyczny przezyciem - do tego stopnia że czuje się w obowiązku nawet po
                      latach straszyć swoją córkę

                      jesteś ciekawym obiektem do obserwacji, chyba po raz pierwsz mam ochotę zrobić
                      sobie plik z wypowiedziami - piszesz czasem takie rzeczy które sa wewnętzrnie
                      sprzeczne - na temat swojego życia - ale zarazem rzucają sporo światła czemu
                      jestes jaka jesteś

                      jakby ta czerwona mgła już ci z oczu zeszła, to przeczytaj że w moim poście nie
                      ma nic na temat życzenia innym bólu.. i dowiedz sie że sa inne sposoby
                      łagodzenia bólu porodowego niż narkoza i zzo


                      > co za wstretne babsko z ciebie

                      :)
                      miło mi
                      • psychopata.z.borderline Re: piękne słowa, które słyszałam 10.06.05, 21:53
                        ty jesteś chora, czy ja napisałam o traumie?

                        nie, to było szczęście dla mojej matki, tylko powiedziała mi ze ja nie będę
                        musiała rodzić, bo zapewni mi komfort psychiczny.

                        co w tym zlego?

                        ale nie Ty wychodzisz z założenia, że skoro inni mogli to muszą wszyscy poczuć.
                        jak komus moze byc lepiej
                        • procesor Re: piękne słowa, które słyszałam 10.06.05, 22:27
                          psychopata.z.borderline napisała:
                          cytaciki z innych postów i tego:
                          "poród boli i jest straszny. dziecko wyciągali takimi strasznymi ssawkami,a ja
                          sie tak bałam że mi cie uszkodzą laluniu"pamietaj, nie próbuj rodzić, ja bede
                          przy tobie, zrobią ci cesarke, nie bedzie cie bolało..."

                          takie słowa, po dwudziestu latach od porodu świadcza o bardzo silnym przezyciu,
                          o tym że tamten przeżyty strach i ból są w niej tak mocne, że straszy nimi swoją
                          córkę - nawiasem mówiąc te ssawki to próżniociag który jest teraz naprawdę
                          rzadko stosowany bo lekarze wolą nie ryzykowac i robic cesarkę

                          i jeszcze - ty naprawde sądzisz że dzięki cesarce ominie cie ból?? przeciez to
                          operacja z przecieciem powłok brzusznych, bywa że dłużej sie po tym odczuwa
                          dolegliwości niż po porodzie naturalnym..

                          "wolę ryzyko nie obudzenia sie po narkozie niż ryzyko roślionnej wegetacji po
                          zewnątrzoponowym, i wiele innych"

                          cóż, nie obudzenie się po narkozie to jakby nie patrzeć roślinna wegetacja.. w
                          większym stopniu niż przy uszkodzeniu rdzenia.. a dla dziecka lepsze jest zzo bo
                          mniejsza dawka leków mu sie dostaje..

                          > nie, to było szczęście dla mojej matki, tylko powiedziała mi ze ja nie będę
                          > musiała rodzić, bo zapewni mi komfort psychiczny.

                          taaa, nie będziesz musiałą rodzic, mamusia urodzi za ciebie.. czytaj co piszesz,
                          czytaj..

                          > ale nie Ty wychodzisz z założenia, że skoro inni mogli to muszą wszyscy
                          > poczuć. jak komus moze byc lepiej

                          tak myśle sobie.. czytac nie umie? umie.. rozumiec czytany tekst? .. nie umie..
                          napisze ci to wyraźniej
                          NIE UWAŻAM ŻE BÓL JEST WARUNKIEM UDANEGO PORODU

                          i po co ta dyskusja?
                          przeceiz tobie sie nawet na ciążę nie zanosi.. i dobrze..
                          strach pomyślec że mogłoby..
                          • psychopata.z.borderline Re: piękne słowa, które słyszałam 10.06.05, 22:29
                            "poród boli i jest straszny. dziecko wyciągali takimi strasznymi ssawkami,a ja
                            sie tak bałam że mi cie uszkodzą laluniu"

                            już wiesz?
                            • procesor Re: piękne słowa, które słyszałam 10.06.05, 22:33
                              psychopata.z.borderline napisała:
                              > "poród boli i jest straszny. dziecko wyciągali takimi strasznymi ssawkami,a ja
                              > sie tak bałam że mi cie uszkodzą laluniu"
                              > już wiesz?

                              taaaak laluniu..
                              • psychopata.z.borderline daj mi spokój 10.06.05, 22:35
                                i przestań filozofować
                            • psychopata.z.borderline i wpisz mnie do wrogów i niech tak pozostanie 10.06.05, 22:34
                              na wieki wieków amen
                          • moc_ca Re: piękne słowa, które słyszałam 10.06.05, 22:54
                            procesor napisała:

                            > psychopata.z.borderline napisała:
                            > cytaciki z innych postów i tego:
                            > "poród boli i jest straszny. dziecko wyciągali takimi strasznymi ssawkami,a ja
                            > sie tak bałam że mi cie uszkodzą laluniu"pamietaj, nie próbuj rodzić, ja bede
                            > przy tobie, zrobią ci cesarke, nie bedzie cie bolało..."

                            > takie słowa, po dwudziestu latach od porodu świadcza o bardzo silnym
                            przezyciu,
                            > o tym że tamten przeżyty strach i ból są w niej tak mocne, że straszy nimi
                            swoj
                            > ą
                            > córkę - nawiasem mówiąc te ssawki to próżniociag który jest teraz naprawdę
                            > rzadko stosowany bo lekarze wolą nie ryzykowac i robic cesarkę
                            > i jeszcze - ty naprawde sądzisz że dzięki cesarce ominie cie ból?? przeciez to
                            > operacja z przecieciem powłok brzusznych, bywa że dłużej sie po tym odczuwa
                            > dolegliwości niż po porodzie naturalnym..
                            *******************************

                            Wszystko co tu napisalaś o porodzie , bólu, strachu, próżnociągu i cesarskim
                            cięciu - dosłownie wszystko bez wyjątku - jest totalną bzdurą i świadczy o braku
                            wiedzy na temat ciąży, porodu i psychiki kobiety.Ta wypowiedź dowodzi że nie
                            wystarczy urodzić żeby znać się na tym czym jest poród.

                            > cóż, nie obudzenie się po narkozie to jakby nie patrzeć roślinna wegetacja.. w
                            > większym stopniu niż przy uszkodzeniu rdzenia.. a dla dziecka lepsze jest zzo
                            b
                            > o
                            > mniejsza dawka leków mu sie dostaje..

                            ???????????


                            > przeceiz tobie sie nawet na ciążę nie zanosi.. i dobrze..
                            > strach pomyślec że mogłoby..

                            procesor?! daj sobie spokój, te słowa nie pasują do wizerunku który na forum
                            Psychologia stworzyłaś przez ten długi czas w ktorym piszesz te swoje posty..
                            • procesor Re: piękne słowa, które słyszałam 10.06.05, 22:59
                              sęk w tym że ja tu nie jestem po to by tworzyc sobie wizerunek..

                              czy ty mocco nie mylisz tego co ja napisałam z tym co zacytowałm?
                              jeśli ja sie mylę - co może byc bo lekarzem nie jestem - to prosze napisz mi co
                              i gdzie - bo chętnie sie douczę, naprawdę

                              nie mam alergii na zarzucanie mi że sie mylę - za to lubie jak ktos mi dokładnie
                              wytłumaczy gdzie i dlaczego sie mylę
                              to jak?
                              • bm_ka Re: piękne słowa, które słyszałam 10.06.05, 23:03
                                procesor napisała:

                                > sęk w tym że ja tu nie jestem po to by tworzyc sobie wizerunek..
                                >
                                > czy ty mocco nie mylisz tego co ja napisałam z tym co zacytowałm?
                                > jeśli ja sie mylę - co może byc bo lekarzem nie jestem - to prosze napisz mi
                                co
                                > i gdzie - bo chętnie sie douczę, naprawdę
                                >
                                > nie mam alergii na zarzucanie mi że sie mylę - za to lubie jak ktos mi
                                dokładni
                                > e
                                > wytłumaczy gdzie i dlaczego sie mylę
                                > to jak?

                                O, tu mamy sedno problemu, tego się nie da wytłumaczyc w kilku słowach na forum.
                                Łyknij teorii, nabierz praktyki w szpitalach położniczych a potem wypowiedz się
                                w tym wątku. Weź ze sobą beczkę soli bo to chwilę potrwa.
                                Trzymaj się.
                                • procesor Re: piękne słowa, które słyszałam 10.06.05, 23:07
                                  bm_ka napisała:
                                  > O, tu mamy sedno problemu, tego się nie da wytłumaczyc w kilku słowach na
                                  > forum.

                                  tak to sie każdy może wymigac od odpowiedzi
                                  podanie gdzie błąd i ogólen dlaczego nie wymaga wykładu zapewniam

                                  > Łyknij teorii, nabierz praktyki w szpitalach położniczych a potem wypowiedz
                                  > się w tym wątku. Weź ze sobą beczkę soli bo to chwilę potrwa. Trzymaj się.

                                  sęk w tym że cytuję to czego przedstawiciele zawodów związanych z położnictwem
                                  uczyli mnie na kursach w szkole rodzenia.. :)
                                  OK, moge przyjąc że sie mylili - ale chętnie się dowiem gdzie (naprawdę bez
                                  wzorów chemicznych i opisów szczegółowych co na co działą i w jakim stopniu..)
                                  >
                                  >
                                  • psychopata.z.borderline Re: piękne słowa, które słyszałam 10.06.05, 23:09
                                    kursy rodzenia tak samo mozesz sobie włozyc w buty jak kursy na prawo jazdy

                                    dobranoc
                      • luty10 Re: piękne słowa, które słyszałam 10.06.05, 22:40
                        procesor napisała:

                        > moge być co najwyżej BEZCZELNA
                        >
                        > tak słodka istoto, juz czytałam że twoje narodziny były dla twojej matki
                        bardzo
                        > traumatyczny przezyciem - do tego stopnia że czuje się w obowiązku nawet po
                        > latach straszyć swoją córkę
                        >
                        > jesteś ciekawym obiektem do obserwacji, chyba po raz pierwsz mam ochotę zrobić
                        > sobie plik z wypowiedziami - piszesz czasem takie rzeczy które sa wewnętzrnie
                        > sprzeczne - na temat swojego życia - ale zarazem rzucają sporo światła czemu
                        > jestes jaka jesteś
                        >
                        > jakby ta czerwona mgła już ci z oczu zeszła, to przeczytaj że w moim poście ni
                        > e
                        > ma nic na temat życzenia innym bólu.. i dowiedz sie że sa inne sposoby
                        > łagodzenia bólu porodowego niż narkoza i zzo
                        >
                        >
                        > > co za wstretne babsko z ciebie
                        >
                        > :)
                        > miło mi

                        Procesor, nie wstyd Ci...?
                        • procesor Re: piękne słowa, które słyszałam 10.06.05, 22:47
                          luty10 napisał:
                          > Procesor, nie wstyd Ci...?

                          za co?
                          • luty10 Re: piękne słowa, które słyszałam 10.06.05, 22:50
                            procesor napisała:

                            > luty10 napisał:
                            > > Procesor, nie wstyd Ci...?
                            >
                            > za co?
                            >
                            jezu, jak mozna znecac sie tak nad czlowiekiem...?
                            • procesor Re: piękne słowa, które słyszałam 10.06.05, 22:55
                              luty10 napisał:
                              > jezu, jak mozna znecac sie tak nad czlowiekiem...?

                              myślisz że zmuszanie do myślenia jest znęcaniem sie nad człowiekiem?

                              prosze podaj mi cytat - chcę wiedzieć co TY uważasz za znęcanie sie
                              • luty10 Re: piękne słowa, które słyszałam 10.06.05, 23:10
                                procesor napisała:

                                > luty10 napisał:
                                > > jezu, jak mozna znecac sie tak nad czlowiekiem...?
                                >
                                > myślisz że zmuszanie do myślenia jest znęcaniem sie nad człowiekiem?

                                dokladnie, nie mozna nikogo do niczego zmuszac, zwlaszcza do myslenia
                                tak jak my...
                                >
                                > prosze podaj mi cytat - chcę wiedzieć co TY uważasz za znęcanie sie
                                >
                                • psychopata.z.borderline Re: piękne słowa, które słyszałam 10.06.05, 23:11
                                  nie zmuszać tylko pozwolic

                                  miłego weekendu
                                • zalozylam_nowe jezu, przeczytalam... 10.06.05, 23:12
                                  szok

                                  albo inne slowo: tluszcza
                                • procesor Re: piękne słowa, które słyszałam 10.06.05, 23:13
                                  luty10 napisał:
                                  > dokladnie, nie mozna nikogo do niczego zmuszac, zwlaszcza do myslenia
                                  > tak jak my...

                                  ..
                                  dziwnie to brzmi dla kgos kto czytał twoje posty..

                                  nie, nie wydaje mi się bym zmuszała
                                  ale może masz racje??
                                  • luty10 Re: piękne słowa, które słyszałam 10.06.05, 23:18
                                    procesor napisała:

                                    > luty10 napisał:
                                    > > dokladnie, nie mozna nikogo do niczego zmuszac, zwlaszcza do myslenia
                                    > > tak jak my...
                                    >
                                    > ..
                                    > dziwnie to brzmi dla kgos kto czytał twoje posty..

                                    czy ja zmuszalem kogos do myslenia jak ja...?
                                    dziele sie swiomi myslami, to wszystko...
                                    >
                                    > nie, nie wydaje mi się bym zmuszała
                                    > ale może masz racje??
                                    >
                        • psychopata.z.borderline no jak to, przeciez Procesor wie najlepiej 10.06.05, 22:50
                          kogo boli a kto histeryzuje
                          • procesor Re: no jak to, przeciez Procesor wie najlepiej 10.06.05, 22:54
                            psychopata.z.borderline napisała:
                            > kogo boli a kto histeryzuje

                            że boli to jedno
                            że histeryzuje - to drugie

                            i procesor nigdy nie uważa że wie najlepiej

                            zresztą
                            psychopatka MUSI miec kogos kogo sie będzie czepiać
                            co wiadać po tym że gdy znika zainteresowanie jej osoba zakłada kolejny wątek
                            często kompletnie bezsensowny ale za to zawierający jakąś prowokację(?tak to
                            umownie nazwijmy..) i czeka aż sie jakis rozmowca trafi..
                            • psychopata.z.borderline Procesorka, jak mężczyzna ogląda mecz 10.06.05, 23:01
                              włączy odkurzacz


                              przeciez to ważniejsze
                              • procesor Re: Procesorka, jak mężczyzna ogląda mecz 10.06.05, 23:03
                                psychopata.z.borderline napisała:
                                > włączy odkurzacz
                                > przeciez to ważniejsze

                                wiem że rozjątrze ale

                                jak cię czytam to mam ochotę spytac -
                                jestes pijana czy sie naćpałaś?

                                o co ci chodzi z tym odkurzaczem??

                                bo ani sensu nie łapiesz
                                ani twoje wypowiedzi nie mają
                                • psychopata.z.borderline pije Actimel jak Cie to tak interesuje 10.06.05, 23:04
                                  i pale Marlboro Light, bo LM nie było
                                  • psychopata.z.borderline truskawkowy zeby nie było wątpliwosci 10.06.05, 23:05

    • cossa Re: gluptas ...:) 10.06.05, 22:57
      a ja pewnie nie wiem o co chodzi
      a interesuje mnie co ma arogancja + ignorancja
      z gluptasem i swiadomym i madrym czlowiekiem? ;)

      pozdr.cossa

      pees. tyle juz tu napisano i na temat i nie :), ale przeczytalam dzielnie
      wszystko i po prostu zgodze sie z itsmeagain :)
      • procesor Re: gluptas ...:) 10.06.05, 23:01
        cossa napisała:
        > a ja pewnie nie wiem o co chodzi
        > a interesuje mnie co ma arogancja + ignorancja
        > z gluptasem i swiadomym i madrym czlowiekiem? ;)

        hm.. czy człowiek mądry może być arogancki i do tego byc ignorantem?
        zaraz.. może byc ignorantem w pewnych dziedzinach - na pewno
        ale głuptasem i arogantem raczej nie..

        > pees. tyle juz tu napisano i na temat i nie :), ale przeczytalam dzielnie
        > wszystko i po prostu zgodze sie z itsmeagain :)

        dzielna jestes :)
        • cossa Re: gluptas ...:) 10.06.05, 23:04
          > hm.. czy człowiek mądry może być arogancki i do tego byc ignorantem?

          jak sie tak juz rozpedzimy w piatkowy wieczor
          to moze i zastanowimy sie kto madry a kto nie ;)

          pozdr.cossa
          • procesor Re: gluptas ...:) 10.06.05, 23:09
            cossa napisała:
            > jak sie tak juz rozpedzimy w piatkowy wieczor
            > to moze i zastanowimy sie kto madry a kto nie ;)

            to chyba nie najlepszy pomysł byłby :)


            dzis mi tak do głowy przyszło
            że im gorzej na forum
            tym lepiej :)

            jeszcze trochę i zmienię portal startowy
            i co za ulga!
            nawet korcic przestanie by zajrzeć.. :D
            • luty10 Re: gluptas ...:) 10.06.05, 23:20
              procesor napisała:

              > cossa napisała:
              > > jak sie tak juz rozpedzimy w piatkowy wieczor
              > > to moze i zastanowimy sie kto madry a kto nie ;)
              >
              > to chyba nie najlepszy pomysł byłby :)
              >
              >
              > dzis mi tak do głowy przyszło
              > że im gorzej na forum
              > tym lepiej :)
              >
              > jeszcze trochę i zmienię portal startowy
              > i co za ulga!
              > nawet korcic przestanie by zajrzeć.. :D
              >
              wez sobie swoja sygnaturke do serca, wez...:)
              • procesor Re: gluptas ...:) 10.06.05, 23:30
                jedno na pewno się udaje - ostatnie

                drugie - hm, nie bluzgam na nią nawet jak ona mnie niemiło nazywa, może być??

                pierwsze - zaraz, czy ja na pewno coś złego robie? wydawało mi sie że jako i ty
                wyrażam moje zdanie.. :/

                czy aby Luty nie jest tak że jak cos robisz ty - jest dobrze
                a jak ktos inny robi to samo - jest źle??

                psychopatka wyraża swoje zdanie
                ty swoje
                a ja swoje

                ide się powyrażac gdzie indziej..
                bawcie sie dobrze :)
                • luty10 Re: gluptas ...:) 10.06.05, 23:34
                  procesor napisała:

                  > jedno na pewno się udaje - ostatnie
                  >
                  > drugie - hm, nie bluzgam na nią nawet jak ona mnie niemiło nazywa, może być??
                  >
                  > pierwsze - zaraz, czy ja na pewno coś złego robie? wydawało mi sie że jako i
                  t
                  > y
                  > wyrażam moje zdanie.. :/
                  >
                  > czy aby Luty nie jest tak że jak cos robisz ty - jest dobrze
                  > a jak ktos inny robi to samo - jest źle??
                  >
                  > psychopatka wyraża swoje zdanie
                  > ty swoje
                  > a ja swoje

                  wyrazac swoje zdanie jest bardzo dobrze, ale wyrazac je trzeba bez obrazania
                  uczuc innych...to proste jak drut...
                  >
                  > ide się powyrażac gdzie indziej..
                  > bawcie sie dobrze :)
                  >
                  • procesor Re: gluptas ...:) 10.06.05, 23:40
                    luty10 napisał:
                    > wyrazac swoje zdanie jest bardzo dobrze, ale wyrazac je trzeba bez obrazania
                    > uczuc innych...to proste jak drut...

                    aaa nie zdzierzyłam :D

                    możesz powyższe zastoswac również do psychopatki? prosze, prosze..!

                    śmiech to zdrowie....

                    dobranoc już, dobranoc
    • xy2 Żenada 31.07.05, 21:38
    • xy2 wsrętny mam charakter 01.08.05, 18:36
      ale nie do końca

      ale ty tego doświadczysz, jak nikt mnie mnie powstrzyma to zrobie ci krzywde,
      powaga
Inne wątki na temat:
Pełna wersja