Dodaj do ulubionych

szukam pocieszenia

13.09.01, 21:04
Piszę, bo jest mi ciężko i muszę pewne rzeczy z siebie wyrzucić. A oto i moja
historia. Od 6 lat jestem zamężna, wcześniej byliśmy ze sobą 2,5 roku i były
to, oceniając z perspektywy, b. fajne czasy. Nieco ponad dwa lata temu
przeżyliśmy kryzys - obojgu nam nadojadło, no i wypłynęły wzajemne żale i
pretensje. Mój małżonek stwierdził wówczas, że on się zastanawia czy powinniśmy
być razem, bo w zasadzie to nie wie czy to, co jest między nami to miłość.
Miłość bowiem to porywające uczucie, gorące, a on tak tego nie czuje. W każdym
razie może stwierdzić, że uczucie, które żywi do mnie jest najcieplejszym i
najważniejszym, jakie dotychczas przeżył. Wtedy bardzo bolało, ale
postanowiliśmy być razem i jakoś wróciło do normy, tyle, że jednak jakaś zadra
pozostała. Z biegiem czasu wrociła radość i za jakiś czas zdecydowaliśmy się na
dziecko. Po urodzeniu Maluszka mąż stracił pracę, siedział z nami, a w zasadzie
nie z nami w domu. Poszukiwał intensywnie pracy, siedząc przy kompie i
rozsyłając setki ofert. Wyglądało to tak jakby był w pracy - zaszywał się w
pokoju i nikt miał nie przeszkadzać. I tak miał pretensję, że jednak się go
rozprasza. Po jakimś czasie odkryłam, że poszukiwanie pracy polega m.in. na
dyskusjach czatowych z kobietami. Wypierał się, ale jakoś udało się
porozmawiać. Okazało się, że flirt to jest to. Seks z inną partnerką rownież
byłby mile widziany. Wszak ja nie mam prawa do jego ciałą, nie mogę go
ograniczać skoro ma takie potrzeby. Rzeczą dla niego najważniejszą jest
wolność, ja jestem druga w kolejce. Nie powinno przecież mi przeszkadzać, że
od czasu do czasu z kimś się prześpi. Wtedy skończyło się na dyskusji. Okazało
ię, że nie używam argumentów, które by go przekonały dlaczego mi zależy na
wyłączności. Tydzień temu okazało się, że romanse kwitną. O zdradzie nie ma
mowy, bo to tylko seks, a do mnie najciplejsze uczucie... A tak w ogóle to
teraz jest mu ze mną lepiej, o wszystki wiem, "przetarło się" między nami i
możemy zacząć coś budować.
To tyle. Ja nie bardzo potrafię się odnaleźć w sytuacji, kocham go i próbuję
jakoś zaakceptować fakty, ale nie takie kiedyś były moje marzenia. A emocje -
szkoda gadać złość miesza się z bólem, czsami wręcz fizycznym, popadam ze
skrajności w skrajność, wszędzie widzę zakochanych i zadaję sobie pytanie
dlaczego mi się coś takiego przytrafiło.
Pocieszcie, może być na priv: martka29@poczta.gazeta.pl
Obserwuj wątek
    • Gość: Karolka Re: szukam pocieszenia IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.01, 21:27
      Pozdrawiam Cię i próbuję wyobrazić sobie co teraz czujesz. Sama nie jestem
      mężatką ale chodzę z facetem już ponad 6 lat więc mam jakies doświadczenie. Nie
      wiem czy to co ci powiem coś pomoże albo ci ulży ale twój mąż jest cholernym
      egoistą, uważa że jego wolność jest najważniejsza mógł ci powiedzieć o tym
      wcześniej. A co jeśli ty spróbowałabyś skoków w bok co on na to by powiedział
      czy też by uznał to za przejaw wolności. Jest dupkiem i tyle.Może jest z
      gatunku tych facetów którzy muszą ciągle czuć ogień może jest od tego
      uzależnionu że nie może dochować wierności. Teraz ty zacznij myśleć o sobie
      zostaw mu dziecko na głowie zrób się na bóstwo idź pobuszować po sklepach i
      wydaj trochę pieniędzy niech wie że jeśli masz "wyglądać" i rozpalać w nim
      ogień to będzie go to kosztowało. Zrób jakiś krok nie powzól by to zassało i
      żebyś potem potrzebowała terapii specjalisty. Pozdrawiam i życzę powodzenia!!!!
      • Gość: martka29 Re: szukam pocieszenia IP: *.chello.pl 13.09.01, 23:09
        Wielkie dzięki za słowa otuchy. Co do ewentualnego mojego skoku w bok to on się
        zgadza - "nie ma problemu, byle był to sam sex bez zaangażowania
        emocjonalnego". I naprawdę jest tak jak mówi. Tak więc po prostu wolny wyznawca
        wolności. M.
        • Gość: Anna26 Re: szukam pocieszenia IP: *.244.226.132.Dial1.Washington1.Level3.net 14.09.01, 00:53
          Ja proponuje terapie dla par malzenskich. Z tego co piszesz to Wasz zwiazek
          jest tak ustawiony, zeby JEMU bylo dobrze. Ale Wam dwojgu powinno byc dobrze.
          Wprowadzenie innych partnerow i partnerek do zwiazku, chociazby tylko dla
          wzbogacenia sexu zazwyczaj przynosi duze szkody malzenstwu.

          Martko nie zgadzaj sie na takie traktowanie. Zrob mu awanture na co marnuje
          cenny czas zamiast szukac pracy. Odetnij go od pieniedzy....

          Ale terapia jest Wam niezbedna. Jesli nie bedzie chcial isc na nia to zagroz,
          ze wyprowadzisz sie i on nigdy dziecka juz nie zobaczy.
          • Gość: renka Re: szukam pocieszenia IP: *.sympatico.ca 14.09.01, 07:01
            Malzenstwo to uklad, w ktorym obu ze stron ma byc DOBRZE.Postaraj sie zapisac i
            nastepnie przeczytac sobie glosno twoje oczekiwania (od tego malzenstwa).Czy sa
            one spelnione? Czy da sie cos jeszcze poprawic, zmienic tak, aby i tobie bylo w
            tym ukladzie dobrze?
            • mwo Re: szukam pocieszenia 22.09.01, 23:50
              Martko
              Przeczytalam wszystkie pocieszenia, tak jakby byly kierowane do mnie, dlatego,
              ze przeczytalam Twoj list prawie jakby byl moj.
              Podobienstwo sytuacji tkwi w tym, ze moj maz takze nagle calkowicie zmienil
              swiatopoglad, uklad wartosci(teraz na samym szczycie znalazlo sie
              jego"szczescie");i przy tym niestety - to rozni nasze doswiadczenia -
              stwierdzil, ze nasze malzenstwo nie daje mu tego "szczescia" w zwiazku z czym
              on nie czuje sie juz moim mezem(wyszedl, odszedl, kiedy wraca z wiecznie
              trwajacych wakacji - moze sobie na nie pozwolic - czasami wpada do naszego
              synka; chetnie jak najszybciej zalatwilby "formalnosci" typu rozwod, podzialy
              finansow etc.) I w tej roznicy mimo wszystko widze pewna nadzieje - dla Twojej
              psyche - ja zostalam postawiona przed faktem dokonanym, nie mialam nawet
              najmniejszej szansy na walke nawet beznadziejna - i to ,wierz mi, najbardziej
              boli, a Ty mimo, ze jak wszyscy twierdza, rzeczywiscie sprawa wyglada kiepsko,
              masz jeszcze szanse (bardzo chcialabym znac recepte na wygrana w Twojej walce,
              mowie z zalem, ze jej nie znam) - Ale bardzo Cie prosze nie poddawaj sie bez
              walki - a przeciez odejscie, to bedzie walkower chyba, ze najwyzej stawiamy
              swoje szczescie - swiety spokoj, bezstresowosc ala Santorski. Nie wiem jakie
              wartosci sa dla Ciebie wazne, jesli ciagle jeszcze powodzenie swego zwiazku
              utozsamiasz ze swoim szczesciem, to lec do ...chyba jakiegos lekarza duszy -
              dobrego psychologa i bardzo uwaznie go sluchaj, analizuj przeszlosc i
              terazniejszosc, wyciagaj wnioski, i zaciagnij, jesli sie da tam swojego meza i
              rozmawiajcie, nie poddawaj sie, zmieniaj taktyke, ba, moze nawet rzeczywiscie
              zagraj - i "odejdz" -moze ten facet sie ocknie(piszac to wszystko wierze, ze w
              malzenstwo wchodziliscie, majac zblizony poglad na temat ww wolnosci i odbiegal
              on radykalnie od tego ktory obecnie prezentuje Twoj maz) Walcz - uwierz, ja
              (mimo, ze nie jestem naiwna i wiem, ze wywalczenie czegokolwiek w takiej bitwie
              nigdy nie jest ostateczne, potem juz ciagle trzeba byc "zwartym i gotowym";)
              bardzo chcialabym miec jeszcze taka szanse... Bede o Was dobrze myslec
    • Gość: Anatol Re: szukam pocieszenia IP: *.coplan.pl 14.09.01, 09:38
      Przykro mi, że osoby o pokroju Twojego męża niszczą swoje życie i innych
      bliskich. Wynika to tylko z jego niedojrzałości. Z Twojego opisu wygląda on na
      wyjątkowo odrażającą osobę - oczywiście jak na moje poglądy życiowe.
      1. nie wierz mu w jego zapewnienia o miłości itp mówi to ze strachu i lenistwa
      2. nie widziałbym przyszłości z taką osobą
      3. musisz liczyć na siebie
      Przepraszam nie są to słowa pocieszenia ale oburzenia.
    • Gość: karolka Re: szukam pocieszenia IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.01, 22:31
      Kurcze widzę że sprawa jest bardziej skomplikowana niż się z grubsza wydaje
      ponieważ ty masz zupełnie inne oczekiwania co do miłości seksu wierności i
      małżeństwa niż twój mąż. Jesteś bardzo wrażliwą kobietą która oczekuje miłości
      i czułości nie tylko fizycznej miłości w przeciwieństwie do niego. Bardzo
      chciałabym cię pocieszyć i powiedzieć idźcie na terapię a jego sposób myślenia
      zmieni się. Niestety nie można nauczyć kogoś uczuć niech się wypcha z takimi
      ochłapami uczuć jakie ci rzuca. Trzymaj się mocno!!!
      • Gość: marek Re: szukam pocieszenia IP: *.proxy.aol.com 17.09.01, 06:54
        A moze on naprawde jest wolny, skoro zgadza sie na ewentualny skok w bok. Moze
        powinnas to zrobic, zeby poczul zdrade. Ja bylem zdradzany. I rozpadlo sie.
        Jesli wygasa uczucie, trzeba szukac swiezego zrodla. Jesli nie bedziesz w zyciu
        spelniac swojego pragnienia milosci, umrzesz emocjonalnie. Dla pewnych osob,
        szegolnie dla moralnych, wolnosc jest samobojstwem. Wiem cos o tym. Ktos
        powiedzial, ze uczuc obiecac nie mozna. Z tym ze jest dziecko, a to juz nie
        zabawa. Ale zmuszac kogos do bycia kims kim nie chce byc, to gromadzenie
        frustracji i dazenie do agresji i samodestrukcji. Niekochany/a nie umie kochac.
        Milosc jest co najmniej wielokierunkowa, nigdy jednokierunkowa! Szukaj kogos
        kto cie bedzie potrzebowal i docenial. Kazdy czlowiek jest owocem i darem
        milosci zycia. Jesli przy nim wiotczejesz, uciekaj! Ale, jasne trzeba jeszcze
        isc do fachowcow, skoro twoj maz jest przynajmniej "otwarty".
    • Gość: kicia Re: szukam pocieszenia IP: *.jdnet.pl 17.09.01, 21:48
      rozumiem doskonale co przeżywasz.sama znalazłam sie w podobnej sytuacji 13 lat
      temu.Dwoje dzieci 4lata i rok, ciągle stresy, awantury w domu właściwie
      niewiadomo o co.Ja wychowywałam dzieci, mąż pracował i po prostu znudził się
      domem i żoną, wyprowadził się z domu. Po pól roku skruszony prosił o
      przebaczenie.Kochałam ,wierzyłam, zgodziłam się.Robiłam to dla dobra dzieci aby
      miały pełny dom i rodzinę.Jednocześnie przez te 13 lat kochałam i czekałam na
      miłość z jego strony.Otrzymałam jej okruchy a raczej znikome kruszynki. Na
      pozór jestesmy normalną rodziną.Nie kłócimy się .Jednoczesnie cały cięzar
      obowiązków spadł na mnie, to ja pracuję , utrzymuję rodzinę i spłacam finansowe
      długi mego męża.Jest mi coraz trudniej, wykańcza mnie emocjonalna samotność i
      totalna pusta uczuciowa wokół mnie.Dzieci dorastają , wkrótce wyfruną z
      domu.Zostane sama .Praca którą bardzo lubię nie zastąpi mi potrzeby bliskości
      człowieka.Przerażająca jest taka samotność wsród najbliższych osób.Radzę Ci
      droga Martynko, uciekaj od tego człowieka póki dziecko jeszcze jest małe.Ja
      swoje najlepsze lata poświęciłam błednemu przekonaniu,że musze ratować
      małżeństwo za wszelką cenę, za cenę siebie samej.Jestem samotna i emocjonalnie
      okaleczona.Nie powtórz mojego błędu.
    • Gość: marek Re: szukam pocieszenia IP: *.proxy.aol.com 17.09.01, 22:26
      O milosc sie nie blaga. A jesli jest sie niekochanym/niekochana to trzeba
      wysilku obu stron, albo trzeba uciekac, albo zyje sie zyciem hiobowym, az do
      rewolucji przeciwko zyciu, Bogu, wszystkiemu. Chyba ze uda sie wybaczyc. Ale
      zeby moc wybaczyc, trzeba byc juz w Nowym Zyciu. "Kto sie nie broni, zasluguje
      na krzywde". Tyran zywi sie pasywnoscia umyslowa uleglych. Trzeba walczyc o
      godnosc swojego istnienia. Walka daje sile i wiare. Rezygnacja jest jak
      usypianie w otoczeniu zimnego lodu i mrozu, wydaje sie ze jest cieplo...
      Trzeba sie budzic i spelniac swoje najglebsze pragnienia. Niespelniane
      pragnienia zamieniaja sie w cien zycia. Spelniane pragnienia energetyzuja.
      Pragnienia, nie swawola zachcianek. Czym innym wolnosc, czym innym swa-wola.
      Jesli nie czujesz spelnienia, to moze lepiej zeby nie oszukiwac nikogo, tylko
      zaczac budowac siebie i szukac prawdziwego wspol-czucia. Kto szuka ten znajdzie.
      Ale rozwoj jest procesem nieskonczonym, wyzwan w zyciu jest coraz wiecej. Moze
      nie dany ci spokoj (raj) na ziemi? Moze to blogoslawienstwo? Zmiana jest
      wolnoscia.A wolnosc sluzy szukaniu, nie samej sobie.I doswiadczaniu
      konsekwencji naszych wyborow. Noc i dzien. Zlo i dobro. Radosc i bol. Nie trac
      nadziei. Po nocy przychodzi dzien. Trzeba tylko go chciec zauwazyc. Przykleic
      sie do pozytywnego myslenia, czasem moze i pomodlic, albo westchnac gdzies
      wyzej, jesli odczuwa sie bezsilnosc. Umiec sie do niej przyznac i odleciec
      ponad siebie, po pomoc.Na pewno przyjdzie. Spelnienie, to kwestia czasu i
      sprzyjajacych okolicznosci. Z tym ze, jak mowia, same modlitwy nie orza.
      • Gość: Karolka Re: szukam pocieszenia IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.01, 21:39
        Droga Martko jestem teraz na etapie ksziążki Jacka Santorskiego (nota bene
        znanego psychoterapeuty) "Jak żyć żeby nie zwariować" jest tam wiele wskazówek
        które mogłyby ci pomóc. Ja przytoczę ci jedną z nich która jest najbardziej
        uniwersalna chodzi o to że stres jaki przeżywa człowiek zmieniając coś nawet
        bardzo diametrialnie w swoim życiu jest o wiele mniejszy i mniej szkodliwy niż
        stan przewlekłego stresu. Pomyślisz sobie: dobrze nam wszystkim mówić żebyś
        zabrała się od niego i zaczęła nowe życie a to wcale nie jest łatwe.wszystko to
        prawda, ale jak długo możesz tkwić w czymś w czym nie widzisz przyszłości dla
        siebie, pomyśl egoistycznie.
        Myślę, że to co hamuje nas i powstrzymuje przed zmianami w życiu to lęk przed
        samotnością, ludzie wolą czasem tkwić przez całe życie w fatalnym związku i być
        nieszczęśliwymi. Ale pomyśl sobie czy bez niego będziesz samotna czy nie
        będziesz mieć w nikim oparcia. Masz przecież nas, ktoś zwrócił uwagę na twój
        problem i chce ci pomóc. Odpowiedz nam co postanawiasz. Pa! Do nasrępnego!
      • Gość: kicia Re: szukam pocieszenia IP: *.jdnet.pl 18.09.01, 22:40
      • Gość: kicia Re: szukam pocieszenia IP: *.jdnet.pl 18.09.01, 22:40
      • Gość: kicia Re: szukam pocieszenia IP: *.jdnet.pl 18.09.01, 22:42
    • Gość: Ewa Re: szukam pocieszenia IP: *.kurdwanowa.sdi.tpnet.pl 18.09.01, 23:34
      Chcę Cię jakoś pocieszyć ... Po pierwsze masz dziecko i to jest coś
      wspaniałego! Wiem, że trudno Ci bez wsparcia ze strony jego ojca, ale trudno -
      to częsta sytuacja. I to jest to "po drugie" - większość kobiet spotyka taki
      los - mówię to z własnego doświadczenia i obserwacji. Więc może to nie tylko
      Twój "pech" - po prostu żyjemy w takim świecie. Dobrze, że już teraz zastawiasz
      się nad swoją sytuację i próbujesz ją zmienić (tak myślę). Ja zrobiłam to dużo
      później (za późno)- i nie żałuję decyzji (chociaż pozostały jeszcze problemy
      finansowe ...). Wiem, że kobieta uwikłana w uczucia nie potrafi tego na chłodno
      ocenić. Ale po latach to minie. Zgadzam się z wieloma odpowiedziami na forum -
      szkoda Twojego zycia dla tego człowieka - jeśli on próbuje narzucić Ci swoje
      normy i swoje postrzeganie świata - to raczej nie jest to dobre. Twoja wolność
      ma polegać na Twoim wyborze. Jeśli on nie darzy Cię takim uczuciem jak Ty jego,
      to nic na to nie poradzisz. W każdym razie głowa do góry :) Całe życie przed
      Tobą - weź je w swoje ręce i nie oglądaj się na nikogo - masz dziecko, które
      kochasz i które kocha Ciebie. Teraz wydaje Ci się, że świat się wali, ale tak
      nie jest - trochę zmieniło się Twoje życie - zostałaś Matką! A ojcowie? ....
      oni chyba na zawsze pozostają dziećmi - no, może nie wszyscy ;)
      Pozdrawiam i trzymam kciuki - Ewa
    • Gość: kwieto Re: szukam pocieszenia IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 19.09.01, 12:19
      Coz, nie jestem pewien, czy bedzie to pocieszenie, ale napisze:

      To o czym Ty piszesz, zupelnie nie przypomina wolnosci ani milosci.
      On zupelnie nie ma pojecia o obu tych sprawach. Traktuje Ciebie jako swego
      rodzaju ciepla przystan, w ktorej moze sie zatrzymac, kiedy skonczy sie albo
      nie uda romans z kolejna kobieta. To nie jest milosc, ale lenistwo i
      wygodnictwo z jego strony, myslenie typu: "coz, jesli mi sie nie uda, zawsze
      mam cieple lozko i kogos, kto mnie pocieszy" - Ty w tym momencie stajesz sie
      jedynie opiekunka, ale na pewno NIE JESTES przez niego kochana.

      Wolnosc... tyle ze prawdziwa wolnosc wymaga odpowiedzialnosci za podejmowane
      wybory, inaczej staje sie anarchia. Jesli kiedys sie zdecydowal byc z Toba, to
      albo powinien trzymac sie tego wyboru i ponosic jego konsekwencje, albo
      zrezygnowac, i sie z Toba rozstac. To co on robi, jest przebywaniem "pomiedzy" -
      z jednej strony - jest z Toba (wraca na noc, przebywa z Toba), z drugiej -
      zachowuje sie tak, jakbyscie nie byli ze soba zwiazani. Moze to jest i fajne z
      jego punktu widzenia, lecz Tobie na pewno nie sluzy. Ok, mozna zyc w ten
      sposob, ale pod warunkiem, ze takie zasady sie ustali na poczatku zwiazku i sa
      one akceptowane przez was oboje. Jesli ktos chce reguly zmieniac nagle, dla
      swojego widzimisie, to znaczy, ze jest nieodpowiedzialnym gowniarzem, ktory sam
      nie wie, czego by chcial naprawde.

      Mysle, ze za bardzo przejmujesz sie samym zwiazkiem, utozsamiajac go ze
      szcesciem. Tylko czy dwoje ludzi + dziecko, ktorzy sie wzajemnie nie rozumieja,
      to jest szczescie? Ja bym od takiego kogos uciekal gdzie pieprz rosnie. Wiem,
      ze jest to trudna decyzja, chocby ze wzgledu na dziecko, ale jest to JEDYNA
      decyzja, ktora moze cos poprawic. I jesli Ci sie wydaje, ze "dziecko powinno
      miec normalna rodzine, ojca", to mysle ze czasem lepiej jest, gdy dziecko nie
      ma jednego z rodzicow, niz gdyby mialo kogos, przez kogos ma cierpiec (a ono na
      pewno tez cierpi)
      No i pozostaja wszelkie nadzieje typu "on sie poprawi, zmieni, bedzie lepszy" -
      niestety takie nadzieje w 99,9% przypadkow trzeba okreslic jako "pobozne
      zyczenia". On sie nie zmieni. Po co? jemu jest dobrze jak jest. Moze zmieni sie
      na chwile, aby naklonic Cie, abys z nim zostala, i dalej sie nim opiekowala -
      za jakis czas wroci do swoich nawykow...

      Trzymaj sie, i nie poddawaj!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka