Dodaj do ulubionych

koleżanka córki...i co z tego wynikło...

IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 31.07.02, 00:06
6 lat temu spędzaliśmy rodzinne wakacje nad morzem. Moja córka zaprzyjaźniła
się ze starszą koleżanką. Okazało się, że mieszkamy w tym samym mieście.
W "międzyczasie" rozwiodłem się. Miesiąc temu spotkałem po 6
latach ...koleżankę mojej córki. Wtedy miała 17 lat - ile teraz - łatwo
obliczyć. Najpierw były kawa i lody, potem spotkanie na lampce wina. To takie
miłe uczucie dla 40-latka, kiedy dowiaduje się, że jest nadal atrakcyjny.
szczególnie przy różnicy wieku - 19 lat!!
Wspólna noc przyniosła rozczarowanie (moje) i jeszcze większą fascynację z
drugiej strony. Jak wtym kawale:
"facet w moim wieku spotyka na drodze żabę, żaba mówi : pocałuj mnie, a
zamienię się w piękną księzniczkę, facet patrzy na żabę, chowa ja do kieszeni
i mówi: - wiesz - w moim wieku wolę juz gadającą żabę...."
To nie róznica - to przepaść. Rózne światy, różne wartości. Uświadomiło mi to
dopiero teraz, że czasu nie da się cofnąć.
A co wy na to???
Obserwuj wątek
    • _szwedka Re: koleżanka córki...i co z tego wynikło... 31.07.02, 00:10
      Gość portalu: 40latek napisał(a):

      > To nie róznica - to przepaść. Rózne światy, różne wartości. Uświadomiło mi to
      > dopiero teraz, że czasu nie da się cofnąć.
      > A co wy na to???

      No coz? Jedno doswiadczenie wiecej dla Ciebie :) No i moze teraz wiesz czego
      chcesz?
      • Gość: 40latek Re: koleżanka córki...i co z tego wynikło... IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 31.07.02, 00:17
        Jak pewnie wielu facetów sam jeszcze nie wiem czego chcę. kolejne
        doświadczenie? Tak, masz rację. ważne jest jednak aby z doswidczeń wyciągać
        jakieś wnioski - aby czegoś się nauczyć. Moj problem polega pewnie na tym, że w
        Polsce cholernie trudno jest w pewnym wieku zawierać nowe znajomości. A może
        tylko mnie jest trudno........????
        • kwieto Re: koleżanka córki...i co z tego wynikło... 31.07.02, 00:58
          Nie mam jeszcze 40 lat, ale mimo wszystko - winy za trudnosc nawiazywaniu
          znajomosci nie zwalalbym na kiepski uklad geopolityczny naszego kraju :"))))
        • _szwedka Re: koleżanka córki...i co z tego wynikło... 31.07.02, 13:50
          Gość portalu: 40latek napisał(a):

          >Moj problem polega pewnie na tym, że w
          >
          > Polsce cholernie trudno jest w pewnym wieku zawierać nowe znajomości. A może
          > tylko mnie jest trudno........????

          Sadze ze nie tylko w Polsce, tak jest wszedzie :) Po prostu gdy bylismy mlodzi
          bylismy bardziej aktywni (disco, prywatki itp) i wszyscy na ogol byli wolni.
          Jestesmy starsi i zyjemy wedlu szablonu, praca, dom, praca, dom.
          Problem jest rowniez taki ze kobiety maja inne zainteresowani niz mezczyzni.
          Zastanow sie co robisz w czasie np. weekendow. Jezdzisz na ryby? Tam kobiet nie
          spotkasz. Zapisz sie moze na jakis kurs jezykowy...albo? No nie wiem co tam
          wolne kobitki w Polsce robia.
          Smieszne lecz prawdziwe...Dostalam list od znajomej (przed 40) ktora wlasnie
          zmienila mieszkanie i pisze ze w nowym domu same samotne baby :) List
          zakonczyla pytaniem: Gdzie te chlopy?
          Powodzenia ;-)
      • Gość: Terry Ty jestes taka szwedka jak z koziej dupy klarnet IP: 217.153.50.* 01.08.02, 10:23
        Utlening a nie szwedka. I to jeszcze takie tam pejoratywne.
    • Gość: duha Re: koleżanka córki...i co z tego wynikło... IP: *.devs.futuro.pl 31.07.02, 06:45
      Coś mam nieodparte wrażenie, że owa "przepaść" była widoczna od razy, ale
      perspektywa wspólnej nocy była zbyt kusząca. Ty zakładałeś jedną, może kilka
      nocy wspólnych, a dziewczę się zakochało.
    • Gość: Melba Re: koleżanka córki...i co z tego wynikło... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.07.02, 09:00
      Szkoda dziewczyny.
      • Gość: Malwina Re: koleżanka córki...i co z tego wynikło... IP: *.abo.wanadoo.fr 31.07.02, 09:40
        Mam nadzieje ze sie czegos nauczyla ....
        • Gość: Terry A ty pustogłowa Malwino czegoś się nauczyłaś ? IP: 217.153.50.* 31.07.02, 11:44
          • Gość: meerkerk Re: A ty pustogłowa Malwino czegoś się nauczyłaś IP: 213.231.15.* 07.02.03, 15:55
            Terry, weż się pierdol. Ja tam lubie literki stukane przez osobę o nicku Malwina
    • Gość: wania Re: koleżanka córki...i co z tego wynikło... IP: *.gda.ids.pl / 192.168.2.* 31.07.02, 11:27
      No i dobrze, że to sobie uświadomiłeś. Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, zaproś
      dziewczynę na lody i postaraj się wytłumaczyć to tak, aby nie czuła, że ją
      wykorzystałeś i zostawiłeś. No i nie zapraszaj więcej 19-latek na lody...
    • Gość: Terry Może tak trochę wyobraźni ? IP: 217.153.50.* 31.07.02, 11:45
      Wyobraź sobie swoją córkę w łóżku z twoim róieśnikiem. W podobnej sytuacji.
      Podoba ci się ? To wyobrażenie oczywista.
      • Gość: do JK Re: Może tak trochę wyobraźni ? IP: *.abo.wanadoo.fr 31.07.02, 11:48
        va chier !
        • Gość: Terry O widzę że przymulasta Malwina się odezwała IP: 217.153.50.* 01.08.02, 10:24
    • Gość: annabell Re: koleżanka córki...i co z tego wynikło... IP: *.com.pl / 10.16.25.* 31.07.02, 12:07
      Twoja historia przypomina mi nieco moją ... Tylko ja byłam z tej drugiej
      strony. Młoda i zauroczona meżczyną, którego znałam niegdyś będąc dzieckiem, a
      teraz po latach przyszło nam razem pracować. Zaiskrzyło... chyba ... Rok
      zmagaliśmy się, a może to tylko ja się zmagałam z tymi uczuciami... Nie doszło
      do wspólnego śniadania. On w pewnym momencie zrezygnował, poddał się, wybrał
      tą "gadającą żabę"... Sytuacja była trochę bardziej skomplikowana niż u ciebie
      bo obydwoje jesteśmy w związach małżeńskich. Dobrze że tak się stało, jego
      dojrzałość zwyciężyła. Teraz o tym wiem ... Ale nadal na jego widok serce mi
      mocniej bije ...
      • Gość: 40latek Re: koleżanka córki...i co z tego wynikło... IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 31.07.02, 13:13
        Dziękuję Ci za głos z drugiej strony. Sama widzisz, że "młodzieńcze fascynacje"
        bywają silne. Tak i było w tym przypadku. Nie jestem zimnokrwistym skur.... Tez
        mam uczucia, emocje. Oczywiście, że mój pierwszy post był krótki, zawierał
        tylko fakty, i wydawać się może trywialny. Oto Męski Samiec wykorzystuje
        biedną, młodą dziewczynę. Ta dziewczyna ma jednak teraz 23 lata. Przypomnijmy
        sobie wszyscy jacy "dorośli" wydawaliśmy się sami sobie w tym wieku. A
        porównanie do mojej córki? Wiem dobrze, że to jaka będzie zależy od tego jakie
        wartości uda mi się wpoic jej teraz. Co będzie robic mając 23 lata? Mam
        nadzieję, że będzie mądra.
        Dlaczego o tym wszystkim napisałem? Nie z powodów wyrzutów sumienia!!
        Zastanawiam się nad całą sytuacją. Chcę usłyszeć głosy z innej strony.
        Co sądzicie o takich ( duża różnica wieku) związkach?? Czy to jedynie
        poszukiwanie tatusia ( ze strony dziewczyny) i córeczki ( ze strony faceta)?
        czy możliwe jest partnerstwo? kiedy takie różnice wieku się zacierają? Może
        ktoś jest w podobnym związku??
        Pozdrawiam
        • malutka.gruszeczka Re: koleżanka córki...i co z tego wynikło... 31.07.02, 13:38
          a ja byłam najszczęśliwsza w związku z mężczyzną starszym ode mnie o 21 lat.
          Kochałam i byłam kochana. Trwało to 5 lat. Poznałam go jak miałam 22 lata...
          Był szalony, z inwencją, jedyny...
          • Gość: 40latek Re: koleżanka córki...i co z tego wynikło... IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 31.07.02, 13:42
            Dziękuję za głos z drugiej strony.:-)) Pozdrawiam,
        • Gość: annabell Re: koleżanka córki...i co z tego wynikło... IP: *.com.pl / 10.16.25.* 31.07.02, 13:54
          Ja, kiedy zostałam zaczarowana, miałam już mężą. Mój mąż jest wspaniały. Ale
          kiedy zobaczyłam Go pierwszy raz po latach wielu, nie mogłam przestać o nim
          myśleć od tej chwili. Nie było to chyba poszukiwanie "tatusia", mam fajnego
          ojca i na tym tle nie powinnam mić problemów.
          Ale On, przystojny, z lekką siwizną na skroniach, energiczny, przedsiębiorczy,
          zdecydowany, znający swoją wartość dżentelmen, towarzyski, ujmujący uśmiechem,
          a jednocześnie nieśmiały, zagubiony... Może jego doświadczenia, znajomość
          życia, siła bijąca gdzieś z wewnątrz... A może te 40 lat z groszami... Nie był
          chłopakiem tylko meżczyzną... Nie wiem co mnie w Nim urzekło. Kiedy
          znajdowaliśmy się w pobliżu szukaliśmy się wzrokiem, w tych spojrzeniach była
          jakaś magia, w uśmiechach..., w jego zapachu... Bez różnicy czy bliśmy sami czy
          w towarzystwie była jakaś chemia która ciągnęła nas ku sobie...

          Mieliśmy służbową imprezę. Niespodziewanie nie przyszedł. Wszyscy się
          zastanawiali co się stało, czekali na niego. Tylko ja wiedziałm dlaczego. Nie
          wytrzymalibyśmy i pewnie skończyłoby się w łóżku. Bardzo mu za to dziękuję.

          Powiem ci szczerze, bo emocje już we mnie toche opadły, że z takiego związku
          nic by nie było. Czy przyprowadziłabym swego faceta na obiad do rodziców (jest
          prawie w wieku mego ojca )? Czy poszlibyśmy na dyskotekę razem z moimi
          koleżankami? Czy pojechalibyśmy na wczasy w towarzystwie moich przyjaciół ? Czy
          on pozwoliłby mi zarządzać w domu finansami? Jak bym się czuła na imprezie z
          jego znajomymi, prezesami i dyrektorami (średnia 50 lat)?

          Nie wiem kiedy zacierają się różnice wieku, myślę że to zależy indywidualnie od
          człowieka. W moim przypadku 25 kontra 45 to mezalians. Owszem, seks, myślę że
          byłby cudowny ze względu na obustronną targajacą namiętność. Ale chyba nie
          tylko o to chodzi. W mojej sytuacji On przejrzał na oczy pierwszy i we
          właściwym momencie. Nikt nikogo nie zranił.
          • Gość: 40latek Re: koleżanka córki...i co z tego wynikło... IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 31.07.02, 14:15
            Annabell! Bardzo Ci dziękuję. Jak widzę dojrzałość - to również Twoja wielka
            zaleta. Z jednej strony pełna jesteś emocji, może trochę marzeń, żalu, z
            drugiej strony - potrafisz kochać mądrze. Mądrze nie znaczy łatwo,przyjemnie.
            Pozdrawiam i ....podziwiam
    • Gość: ela Re: koleżanka córki...i co z tego wynikło... IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 31.07.02, 13:25
      Może i miłe jest dla 40-latka, kiedy dowiaduje się, że jest nadal atrakcyjny.
      szczególnie przy różnicy wieku - 19 lat!!
      Ale chyba niezbyt miłe jest dla 20-latki, kiedy po tzw. fakcie dowiaduje się, że
      rozczarowała/rozczarowuje starzejącego się faceta.
      Można jej tylko współczuć, że zaufała komuś takiemu jak Ty.
      Proponuję, żebyś nadal użalał nad sobą i miał infantylne oczekiwania, że to
      rzeczywistość musi się przypasować do Twoich wyobrażeń i potrzeb.
      • Gość: 40latek Re: koleżanka córki...i co z tego wynikło... IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 31.07.02, 13:31
        Po pierwsze tylko nie "starzejącemu się". Nie kopie się leżącego!!!!
        Po drugie: nie oceniaj - jeśli sam/a nie chcesz być oceniona/y.
        Po trzecie: Czy infantylne jest myśleć " czy coś z tego ma sens, czy coś z tego
        wyniknie"???
        Po czwarte: Pozdrawiam
        • Gość: ela Re: koleżanka córki...i co z tego wynikło... IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 31.07.02, 14:31
          Pewnie jest miło słuchać tylko pochwał, ale są sytuacje kiedy nie wypada ich
          oczekiwać. Mam nadzieję, że mimo nie słabnącego z wiekiem infantylizmu nie
          tracisz w tym rozeznania.


      • _szwedka Re: koleżanka córki...i co z tego wynikło... 31.07.02, 13:39
        Nie przesadzajmy z tym wykorzystywaniem ;-) Czy nie czas patrzec na kobiety
        jako nie bezmyslny obiekt seksu dla mezczyzny lecz jako pelnowartosciowy
        czlowiek ktory ma potrzeby seksualne i wie co robi. Po prostu: dwoje ludzi sie
        spotyka, cos tam drgnie w nich, ida do lozka i moze cos z tego wyjdzie a moze
        nie. Dwoje doroslych ludzi, pelnowartosciowych, z takimi samymi marzeniami. Aby
        spotkac kogos na chwile albo na dluzej. Nikt w poczatkach znajomosci nie moze
        gwarantowac dozgonnej milosci, prawda.
      • Gość: Malwina Re: koleżanka córki...i co z tego wynikło... IP: *.abo.wanadoo.fr 31.07.02, 13:45
        cos mi sie wydaje ze tu nie o moralne oceny prosisz.
        Osobiscie nie wyobrazam sobie zwiazku na dluzsza mete z bardzo mlodym czlowiekiem bo o czym tu
        mowic ?!!!
        I (bo czas na szczerosc) wszelkie proby nawet z mniejsza roznica wieku, zakonczyly sie tak jak u ciebie !
        Wcale mi sie to nie wydaje dziwne, przeciez lat doswiadczenia nie przeskoczysz, trzeba je przezyc, a jesli
        sie ma partnerskie wyobrazenia o zwiazku to co tu z takim mlodym robic ???!!!
        To jest sprawa dla tych ktorzy chca pigmaliona odegrac - tylko nie dojrzali i niepewni siebie mezczyzni moga
        zaakceptowac taki brak rownowagi i wspolnej plaszczyzny.
        Z dugiej strony nie wyobrazam sobie rowniez i zwiazku z dojrzalym mezczyzna bo nie masz pojecia jakie to
        w wiekszosci stare (umyslem) i nie atrakcyjne pryki z sitkiem we lbie !
        mlode i glupie to jeszcze ujdzie ! ale jakie wytlumaczenie dla starego glupola znalezc !

        PS. Nie badzcie tacy bezlitosni dla ludzkich slabostek : niech kamien mi rzuci 40 letnia kobieta ktora nie
        zamarzyla nigdy o adonisie bez opon w pasie i brzucha ktory myje jej samochod lub za ratownika na plazy
        ....;-)
        A o ile mi wiadomo to nikt nie umarl ???????
        Lepiej sie zastanowmy nad rownowaga dziewczyny ktora sie zakochuje na smierc po jednorazowym
        pojsciu do lozka !
        Cos tu nie gra ...Nie mowcie mi ze w dalszym ciagu jest to jedyny sposob kobiet na zawarcie znajomosci
        !!!!!
        (otwieram parasol !)

        • Gość: 40latek Malwino!!! IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 31.07.02, 14:03
          Uśmiechałem się cały czas ( DO CIEBIE!!!) czytając twojego posta. masz rację co
          do facetów ( ale chyba i nie tylko!!!), którzy chcą wiązać się z duuuużo
          młodztmi partnerkami. Znam jednak takie ( moje rówieśniczki), które otwarcie
          przyznają, że ten 20-paroletni przyjaciel słuzy im tylko do celów "kosmetyki"
          psychiczno-seksualnej.
          Dlatego sam mam baaardzo mieszane uczucia bo szukam raczej partnerstwa
          niż...Zawsze powtarzam, że jestem już w wieku kiedy chzłowiek chciałby i
          przed...i po.... po prostu porozmawiać.
          Nie jestem jednak święty, nie jestem aniołem, moją znajomośc zakończę z
          wdziękiem :-), spotkaniem już bez...śniadania.
          Wiesz Malwino na czym problem polega? Faceci generalnie boją się ...dojrzałych
          (emocjonalnie) i mądrych kobiet. Dlaczego? Bo sami są niedojrzali!! Wychowywani
          najczęściej przez mamausie ( tatusiowie zabiegani w pracy), sami potrzebuja
          wsparcia a nie potrafią tego wsparcia dawać. (też mi się czasem wydaje ten
          problem bliski). Dlatego łatwiej im "zaimponować" młodym lolitkom. Podwójna
          satysfakcja - no i męska próżność zaspokojona!!!
          Bardzo pozdrawiam, - mam jednak wrażenie poruszenia problemu w pewien sposób ci
          bliskiego??? czy się mylę??
          • Gość: Malwina Re: problemy bliskie i dalekie IP: *.abo.wanadoo.fr 31.07.02, 14:10
            chyba nawet nie (odp. na ostatnie pytanie)
            no, moze w marzeniach ;-))))

            PS wyobraz sobie ze zabieram glos w rozmowach o homoseksualistach, bezdomnych i kolorowych ! A nie
            jestem ani taka ani siaka ! Myslisz ze czas tego zalowac ? ;-)))
          • Gość: wania Re: Malwino!!! IP: *.gda.ids.pl / 192.168.2.* 31.07.02, 14:15
            Gratuluję wnikliwej auto-i nie tylko-analizy. Tak czy inaczej, chyba jednak
            warto powalczyć o związek, w którym "siły" po obu stronach są zrównoważone?...
          • Gość: Wenus do 40-latka...... IP: *.lodz.dialog.net.pl 07.02.03, 18:22
            Gość portalu: 40latek napisał(a):

            > Dlatego sam mam baaardzo mieszane uczucia bo szukam raczej partnerstwa
            > niż...Zawsze powtarzam, że jestem już w wieku kiedy chzłowiek chciałby i
            > przed...i po.... po prostu porozmawiać. Nie jestem jednak święty, nie jestem
            > aniołem, moją znajomośc zakończę z wdziękiem :-), spotkaniem już bez
            śniadania.
            > Wiesz Malwino na czym problem polega? Faceci generalnie boją
            się ...dojrzałych
            > (emocjonalnie) i mądrych kobiet. Dlaczego? Bo sami są niedojrzali!!
            Wychowywani
            >
            > najczęściej przez mamausie ( tatusiowie zabiegani w pracy), sami potrzebuja
            > wsparcia a nie potrafią tego wsparcia dawać. (też mi się czasem wydaje ten
            > problem bliski). Dlatego łatwiej im "zaimponować" młodym lolitkom. Podwójna
            > satysfakcja - no i męska próżność zaspokojona!!!
            > Bardzo pozdrawiam, - mam jednak wrażenie poruszenia problemu w pewien sposób
            ci bliskiego??? czy się mylę??


            Drogi 40-latku, bardzo mi sie podoba twoje podejscie do tematu. Partnerstwo,
            coz za cudowne slowo, a tak rzadko spotykane na codzien w zwiazkach!!! Sama
            o nim marze! Ale dopoki nie spotkam faceta z krwi i kosci (czytaj partnera)
            dopoty z nikim sie nie zwiaze! Dlaczego? Doskonale okesliles mezczyzn! Nic
            dodac nic ujac - wielkie brawa dla ciebie, ze jako jeden z nielicznych
            przedstawiciel swej plci nie dosc ze zauwazasz ową niedojrzalosc, to jeszcze
            o niej mowisz glosno!! Kobiety sa rozne, i tez swietoscia nie grzesza, zebysmy
            sie zrozumieli - ale ja osobiscie z wlasnych doswiadczen moge napisac, ze
            spotykam na swej drodze wspaniale, glebokie, piekne wenwetrznie kobiety - a
            faceci? Pare wcielen musza przezyc, zeby osiagnac ten stopien dojrzalosci i
            partnerstwa!!!! Faceci boja sie sily wenwnetrznej kobiet, dojrzalosci,
            emocjonalnosci.......sami uciekaja przed odpowiedzialnoscia w zwiazku, za
            zwiazek........ach, szkoda pisac, bo mi tu ktos gotow zarzucic, ze nienawidze
            meskiego rodu a to bzdura wierutna - nie lubie "malych" ludzi, a tych niestety
            duzo czesciej spotykam wsrod plci brzydszej niz tej pieknej! Coz, taka moja
            karma chyba! :-)))))))) Ale czuje gleboko wewntrznie, ze spotkam faceta z
            prawdziwego zdarzenia, partnera na dobre i zle i bede bardzo szczesliwa, bo
            potrafie byc partnerka i tylko partnerka. Mnie bylejakosc nie interesuje.
            Bylejakosc czesto fundujemy sobie w zyciu na wlasne zyczenie, bo nie probujemy
            odnalezc swojego prawdziwego szczescia, zadowalamy sie jeno jego namiastka!


            P.S. Moze faktycznie, biorac pod uwage nasze spoleczno kulturowe obyczaje i
            zakladanie rodzin w pewnym wieku, a co za tym idzie - duzo mniejsze szanse
            na "spotkanie" tego partnera po 25 roku zycia - trzeba by sie zastanowic nad
            poszukiwaniem partnera nie tylko w Polsce? ;-) Coz, moze niedlugo wyjade......
            rozejrze sie! :-)))))

            Pozdrawiam serdecznie i zycze powodzenia!

        • Gość: duha Re: Oj, Malwino... IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 31.07.02, 14:13
          Droga Malwino,
          dojrzała kobieta ( nie mam na myśli tylko wieku), nawet jeżeli sobie pomarzy o
          Adonisie , to tych marzeń nie będzie wprowadzała w czyn. To samo będzie z
          dojrzałym meżczyzną w odniesieniu do koleżanek swoich własnych córek, zwłaszcza
          jeżeli widzą "przepaść", o której pisał 40-latek.
          Możemy robić wszystko, ale pod warunkiem, iż nie skrzywdzimy innych.
          W tym przypadku jednak, jak mam wrażenie, warunek ten nie został spełniony.
          Czy się mylę 40-latku, a mój równolatku ?

          • Gość: Malwina Re: Oj, Malwino... IP: *.abo.wanadoo.fr 31.07.02, 14:35
            widze ze wielu z was jezdzi tylko autostradami a zawile drogi na ktorych latwo sie pogubic (za to jaki sliczny
            krajobraz i ile ciekawych rzeczy mozna zobaczyc - tu bocian, tam zrebak na lace ...:-)
            zostawiacie dla takich biednych zagubionych grzesznic jak ja ! :-)
            Mozna widziec sprawe inaczej : 23letnia dziewczyna ma wszystkie mozliwe atuty w reku i wszelkie
            szanse aby wygrac. 23letnia dziewczyna ma przed soba zycie, przyszlosc, z soba mlodosc , energie i
            zapal.40letni facet nie ma iluzji, demon go dzga (czy jestem jeszcze atrakcyjny ? ), doswiadczenie to on ma i
            owszem, ciazy obowiazkowo, jak to kazdy bagaz, idzie sobie po drodze i sie rozglada bo wie ze w kazdej
            domenie zycia policzki jak ten deszcz z wszystkich stron leca, watpliwosci nim targaja , samotnosc czyha.
            23letnia dziewczyna moze jak nic owinac wokol palca 40letniego faceta ktory jest dla niej swietna okazja do :
            wejscia w ciekawe srodowiska
            protekcja
            zrodlem wiedzy (intelektualnej i zyciowej)
            nie bedzie tez liczyl forsy - mam czy nie na Mc Donalda jak jej rowiesnicy ogoloceni studenci
            nie wspomne o doswiadczeniu seksualnym !
            wie o czym rozmawiac
            zaprowadzi do teatru i opery
            w sumie w rekordowym czasie zrobi z niej kobiete
            Mozna przeciez tak to wiedziec ..., no nie ? Coz dziwnego ze 23letnia dziewczyna "zakochuje sie na umor"
            po przespanej z nim nocy. Wie co robi !
            A jak sie wszystko skonczy, otrzasnie sie jak pies i znajdzie innego partnera.
            40letni mezczyzna doda do poprzednich to rozstanie i ...kupi abonament na 10 lat do psychologa ! ;-))))
            + farbe do wlosow bo coraz bardziej siwe ;-)))
            • Gość: duha Re: Oj, Malwino... IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 31.07.02, 14:55
              Zapewne nie zauważyłaś dalszej części mojej wypowiedzi, że można wszystko , aby
              tylko nie skrzywdzić drugiej osoby.
              Mogło być tak, że dziewczyna parła do wspolnej nocy. Coś jednak nie chce mi się
              w to wierzyć. Gdyby tak było to ton wypowiedzi 40-latka byłby inny.
              Być może się mylę ( jeżeli tak to sorry), ale cały czas mam wrażenie ,że
              przypisywane motywy działania młodych dziewczyn, są wynikiem usprawiedliwiania
              jakiegoś bliskiego meżczyzny, niekoniecznie Twojego.


            • Gość: dodo krzywda i krzywda IP: 209.226.65.* 31.07.02, 14:55
              dajciez juz spokoj z ta krzywda.
              malwina ma racje - 23-letnia mloda kobieta (co to za roznica czyja kolezanka? -
              zawsze czyjas!) poplacze w poduszke noc czy dwie, dowie sie czegos o sobie
              i bogatsza o te wiedze pojdzie dalej lamac serca innym facetom. normalka.
              a 40latek tez juz sie czegos dowiedzial - np. tego, ze sex z 23-letnia, moze
              i malo-doswiadczona, panienka nie wystarczy, by warto bylo zainwestowac
              w pranie poscieli na druga szalona noc.
              c'est la vie, jak mawiaja w okolicach malwiny. i wiedza co mowia ;-)
            • Gość: 40latek Re: Oj, Malwino... IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 31.07.02, 15:09
              Jest dokładnie tak jak mówisz: Słyszę:
              - wiesz, z kolegami z roku nie ma o czym gadać
              - wolę 1 x 40 min niż 20 x po 2 min. choć suma sexu jest ta sama
              - z TAKIM facetem, to przynajmniej nie wstyd sie pokazać na mieście
              - zabierzesz mnie ze sobą do tego Londynu?

              Poza tym to wszystko o czym pisałaś to prawda. bardzo łatwo młodej, atrakcyjnej
              dziewczynie jest "usidlić" 40latka. Męskie ego jest mile łaskotane, koledzy
              zazdroszczą, bo sami mają żony jeszcze z czasów liceum ;-), o nudzie nie ma
              mowy. Jest tylko jeden problem. Lata lecą... i oprócz szaleństw, nieprzespanych
              nocy, dyskotek, imprez, wspólnych wyjazdów....potrzeba jeszcze spokoju,
              zaufania, poczucia bezpieczeństwa i mozliwości oparcia. W końcu fortuny kołem
              się toczą, dziś jest dobrze jutro nie i nie należy do przyjemności budzenie się
              z ręka w nocniku..
              • Gość: duha Re: Oj, Malwino... IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 31.07.02, 15:29
                Jak widzę , to niewygodne uczucie, że nie byłeś w porządku minęło.
                Przecież to tylko jej inicjatywa, a jak tu nie skorzystać z okazji !
                Gratulacje...
              • Gość: tusiaz Re: Oj, Malwino... IP: *.bielsko.dialog.net.pl 31.07.02, 19:29

                >
                > Poza tym to wszystko o czym pisałaś to prawda. bardzo łatwo młodej, atrakcyjnej
                >
                > dziewczynie jest "usidlić" 40latka. Męskie ego jest mile łaskotane, koledzy
                > zazdroszczą, bo sami mają żony jeszcze z czasów liceum ;-), o nudzie nie ma
                > mowy.

                Hm........

                Jest tylko jeden problem. Lata lecą... i oprócz szaleństw, nieprzespanych
                >
                > nocy, dyskotek, imprez, wspólnych wyjazdów....potrzeba jeszcze spokoju,
                > zaufania, poczucia bezpieczeństwa i mozliwości oparcia

                Hm....................
                . W końcu fortuny kołem
                > się toczą, dziś jest dobrze jutro nie i nie należy do przyjemności budzenie się
                >
                > z ręka w nocniku..

                .......hm.....
          • Gość: 40latek Równolatku!!! IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 31.07.02, 14:55
            Zgadzam się z Tobą całkowicie. Swoja drogą byłoby naiwne z mojej strony (
            infantylne, jak pisała ela) sądzić, że nie spotkają mnie tu na Forum ,żadne
            słowa krytyki ani negatywnej oceny. Oczekiwałem tego dlatego też o takiej
            swojej sprawie napisałem. Potrzeba mi w życiu oceny z zewnątrz i wiadomości jak
            inni na to patrzą.
            A co do krzywdzenia??? Zgadzam się z tobą całkowicie. Nigdy nie chcę nikogo
            krzywdzić. Ale ja nie "podrywałem" 16 - latki!!! Chyba można oczekiwać od 23-
            letniej kobiety, że jej decyzje zyciowe będą przemyślane??
            • Gość: Malwina Re: sama pompa IP: *.abo.wanadoo.fr 31.07.02, 15:12
              no tak , zrobilo sie serio ! od kiedy to 23letnie dziewczyny sypiajace z 40latkam sa odpowiedzialnymi
              kobietami zdolnymi do podejmowania zyciowych decyzji ?! czy ja przeoczylam jakis odcinek czy swiat sie
              tak zmienil ?
              i jaka to "zyciowa decyzja" przespac sie z facetem ? Z przysiega slubna jej sie pomylilo czy co ?
              Co do usprawiedliwiania panow w ogole to niech mnie grom z jasnego nieba ! Co by nie robic to i tak sie nie
              da ! ;-)
              a przypadku takiego wokol nie mam !
              tak sobie ekstrapoluje o zyciu....
              A w zyciu szczerze mowiac nie ma przypadku do przestudiowania (to w szkole bylo) - w zyciu sa ludzie po
              ktorych chodza przypadki . I gdyby nasz tematowy 40latek (ktorego nie znam ani ani !) napisal bucowy tekst
              o poderwaniu gowniary trabiac na 4 strony swiata to tak bym sie po nim przejechala ze suchej nitki by nie
              zostalo ! :-)
              no ale kazdy czyta co chce , co moze, ja tam zadufanego macho w nim nie doczytalam (a jestem wrazliwa
              !)
              a moze mam dzis dzien dobroci dla zwierzat ...?
              (scuzi, zagalopowalam sie :-)
              • Gość: 40latek Re: sama pompa IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 31.07.02, 15:18
                Nie ma regół. całkowicie się zgadzam. To w końcu my piszemy scenariusze. Wazne
                jest aby wyciągać z zycia mądre wnioski a nie z uporem maniaka pakowac się w
                życiu w powtarzające sie problemy.

                Bardzo dziękuję za wszystkie opinie. Sam, świadomie położyłem głowę na pieńku,
                czekając co z tego wyniknie.
                A swoją drogą Malwino - to Twoje podejście do świata i życia bardzo mi
                odpowiada. Podobnie jak i poczucie humoru;-), Pozdrawiam
            • Gość: duha Re: Jezeli już, to równolatko ... IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 31.07.02, 15:13
              ...bo jestem kobietą.
              Wiele czasu spędziłam z młodymi ludźmi i w miarę - jak mi przybywało lat -
              coraz wyżej ustawiałam poprzeczkę oczekiwania dojrzałych zachowań w odniesieniu
              do innych osób. W rezultacie tego wymagałam od siebie coraz więcej.
              Gdy byłam na studiach to we własnej ocenie byłam taka dorosła, teraz gdy mam
              zajęcia ze studentami, bądź ludźmi bezpośrednio po studiach, dziwię się, że to
              jeszcze takie dzieciaki
              Piszę to w kontekście Twoich oczekiwań od 23-letniej kobiety. Gdyby były to
              oczekiwania jej równolatka, to wszystko byłoby w porzadku.
              Spóbuj podstawić w jej miejsce swoją córkę. I jakie są teraz Twoje
              oczekiwania ?
              • Gość: Malwina Re: bo mi sie tak wydaje IP: *.abo.wanadoo.fr 31.07.02, 15:30
                ale to tylko moje wydawanie ....
                ze wiek tu nie ma nic wspolnego z rodzicielskimi zwiazkami i gdyby kazdy facet ktory jest z mloda
                dziewczyna myslal o swojej corce to by bylo ...niezdrowo baaardzo.
                Przeciez nie mozna przeniesc wymagan jakie sie ma do dziecka na kogokolwiek.
                A w ogole to wygorowane wymagania i wysokie poprzeczki robia psychosztywnych. no i jak upadniesz to
                sie nie podzwigniesz : -(
                studenci maja studentowac
                corki corkowac
                kochanki kochankowac
                krol krolowac
                papiez papiezowac
                a my byc bardziej poblazliwymi i wybaczac sobie swoje potkniecia aby moc wybaczyc innym.
                Bo jak nie to tylko bombe na ten swiat rypnac, innego wyjscia nie widze

                z powazaniem
                Malwina ktora byla chodzaca perfekcja przez cale lata


                i
                juz
                nie
                jest
                :-)))
              • Gość: 40latek Re: Jezeli już, to równolatko ... IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 31.07.02, 15:31
                Jak znam moją córkę, to powiedziała by: "facet spadaj na drzewo, bo mógłbys być
                moim ojcem..."
                Piszesz bardzo mądrze, rozsądnie, logicznie...
                Życie nas jednak czasem testuje w sytuacjach niemądrych, nierozsądnych i
                nielogicznych, ...wodzi na pokuszenie..., drażni ukryte pragnienia, marzenia.
                Doświadczam tego i postępuję jak trzeba. czasem jednak zadaje sobie pytanie,
                które określiła tu gdzieś Malwina - a mianowicie - czy zawsze przez życie
                należy jechać piękna autostradą? Jestem wolny, nikogo nie zdradzam ani nie
                oszukuję, zyję swoim zyciem, czy robię coś złego? Mam żelazne zasady, których
                przestrzegam, nie pożądam nigdy żony bliźniego swego ( niestety inni mieli
                odmienne zdanie na ten temat w stosunku do mojej ex-), przez 15 lat byłem mężem
                dla 1 tylko kobiety. A teraz??? Nie chcę nikogo krzywdzić- to wszystko.
                Pozdrawiam,
            • Gość: niewykorzystana Re: Równolatku!!! IP: 195.94.218.* 31.07.02, 17:06
              40 latek weź na luz nie przejmuj się tak tymi wypowiedziami w tonie jaki to z
              ciebie zły mężczyzna bo wykorzystałeś biedną dziewczynkę. Ta "dziewczynka"
              miała 23 lata!!! W tym wieku kobietu są już matkami a nie dziećmi!! A tak
              apropos miałam okazję poznać podobny układ damsko-męski z autopsji. I proszę
              niech te kobiety które tak głośno krzyczą przestaną bronić czci i honoru
              dziewczyn które wcale tego nie potrzebują. Młoda dziewczyna ( i ja też kiedyś)
              marzy aby choć raz mieć dorosłego faceta ale nie na 1 noc ale na dłużej. Każda
              nieukształtowana "kobieta" chce chłonąć wiedzę od tego już doświadczonego. A
              więc chce poznać sex bez obawy że będzie to niewypał po którym nie będzie już
              chciała myśleć o następnym razie, chce poznać świat-mieć po nim przewodnika.
              Nie odkryłam niczego nowego. To jest stare jak świat młodzi , bardzo młodzi
              mężczyźni marzą o starszej ( nie starej) kobiecie przy której by zdobyli
              doświadzczenie i na odwrót. No jak w zawsze są odstępstwa od reguły a więc
              ty " DUHA" możesz tego nie rozumieć. Tak więc 40latku nie przejmuj sie ja gdy
              miałam ca 20 lat marzyłam o takim mężczyźnie jedyne co można ci zarzucić to że
              nie przerodziła się ta znajomość w dłuższy związek. Ale to nie tylko twoja
              wina. Gdybyście do siebie pasowali mogłoby być OK. I może do niektórych dotrze
              że ta mała dziewczynka miała 23 lata. A w dzisiejszych czasach sypiać ze sobą
              zaczynają 15 latkowie!!! 23 lata to dorosła kobieta a nie dziecko!!!

              Kobieta która spotykała sięzarówno ze starszymi o 10 lat jak i młodszymi od
              siebie 0 10 lat
    • Gość: Andrzej Re: koleżanka córki...i co z tego wynikło... IP: *.unl.edu 31.07.02, 15:32
      Gość portalu: 40latek napisał(a):

      > 6 lat temu spędzaliśmy rodzinne wakacje nad morzem. Moja córka zaprzyjaźniła
      > się ze starszą koleżanką. Okazało się, że mieszkamy w tym samym mieście.
      > W "międzyczasie" rozwiodłem się. Miesiąc temu spotkałem po 6
      > latach ...koleżankę mojej córki. Wtedy miała 17 lat - ile teraz - łatwo
      > obliczyć. Najpierw były kawa i lody, potem spotkanie na lampce wina. To takie
      > miłe uczucie dla 40-latka, kiedy dowiaduje się, że jest nadal atrakcyjny.
      > szczególnie przy różnicy wieku - 19 lat!!
      > Wspólna noc przyniosła rozczarowanie (moje) i jeszcze większą fascynację z
      > drugiej strony. Jak wtym kawale:
      > "facet w moim wieku spotyka na drodze żabę, żaba mówi : pocałuj mnie, a
      > zamienię się w piękną księzniczkę, facet patrzy na żabę, chowa ja do kieszeni
      > i mówi: - wiesz - w moim wieku wolę juz gadającą żabę...."
      > To nie róznica - to przepaść. Rózne światy, różne wartości. Uświadomiło mi to
      > dopiero teraz, że czasu nie da się cofnąć.
      > A co wy na to???

      Jest takie stare powiedzenie chinskie: " Ludzie nie dlatego nie uprawiaja seksu,
      ze sie starzeja, tylko starzeja sie dlatego, ze tego seksu nie uprawiaja".
      Do dziela wiec mlody czlowieku i nie opowiadaj tu bajek o jakichs 19 latach
      roznicy. Zyj, kochaj ile wlezie.
      Pozdrawiam, Andrzej.
      • Gość: Malwina Re: koleżanka córki...i co z tego wynikło... IP: *.abo.wanadoo.fr 31.07.02, 15:48
        aaaa, dostal mi sie delikwent pod zab :-)
        andrzejku, mozesz sobie nawet i kataplazmy z tych 23 letnich dziewczyn przykladac ! starzec i tak sie
        bedzisz ! i pany beda ci sie coraz czesciej zdarzac !
        wrrrr, nic nie zrozumiales :-(
        • Gość: Andrzej Re: koleżanka córki...i co z tego wynikło... IP: *.unl.edu 31.07.02, 15:55
          Gość portalu: Malwina napisał(a):

          > aaaa, dostal mi sie delikwent pod zab :-)
          > andrzejku, mozesz sobie nawet i kataplazmy z tych 23 letnich dziewczyn
          przyklad
          > ac ! starzec i tak sie
          > bedzisz ! i pany beda ci sie coraz czesciej zdarzac !
          > wrrrr, nic nie zrozumiales :-(

          wrrrrr Malwina, a juz myslalem ze rzucilas Forum. Mozesz mi na polski przelozyc
          co to sa kataplazmy i pany. Jam prosty czlek i nie kumam tych slowek.
          Jak ty sie chcesz starzec to prosta droga. a ode mnie wara z ta swoja kultura
          smierci. Ja chce zyc wiecznie i planuje zycie nie smierc. Nie interesuja mnie
          twoje M-1 dwa metry pod ziemia, skoro mam gory, powietrze i niebieskie niebo
          nad glowa.
          wrrrrr, nic nie rozumiesz.
          • Gość: dodo juz krol david... IP: 209.226.65.* 31.07.02, 16:04
            dawno to bylo i w ogole czy prawda... ale faceci takie teorie maja od lat, ze
            jak sie mlodym cialem ogrzeja, to sie nie zestarzeja. co za naiwniaki ;-)
            mysle jednak, ze watkowy 40latek akurat nie mial az tak wygorowanych wymagan.
            i slusznie - blogoslawieni ci, ktorzy sie niczego nie spodziewaja albowiem nie
            zaznaja rozczarowan. 40letni facet to juz wie, 23letnia mlodka jeszcze nie ale
            dzieki kilku przeplakanym nocom, i ona sie tego dowie, ze od flirtu i romansu
            nie nalzy oczekiwac nic ponad flirt i szalona noc.
            a andrzej i tak ma male szanse na wiecznosc ale o tym cicho-sza - "po co babcie
            (dziadka andzreja?) denerwowac? niech sie babcia (dziadek andrzej?) cieszy"
            jakby mogl nam tu zawtorowac mlynarski.
            • Gość: Andrzej do starca dodo IP: *.unl.edu 31.07.02, 16:15
              Gość portalu: dodo napisał(a):

              > dawno to bylo i w ogole czy prawda... ale faceci takie teorie maja od lat, ze
              > jak sie mlodym cialem ogrzeja, to sie nie zestarzeja. co za naiwniaki ;-)
              > mysle jednak, ze watkowy 40latek akurat nie mial az tak wygorowanych wymagan.
              > i slusznie - blogoslawieni ci, ktorzy sie niczego nie spodziewaja albowiem
              nie
              > zaznaja rozczarowan. 40letni facet to juz wie, 23letnia mlodka jeszcze nie
              ale
              > dzieki kilku przeplakanym nocom, i ona sie tego dowie, ze od flirtu i romansu
              > nie nalzy oczekiwac nic ponad flirt i szalona noc.
              > a andrzej i tak ma male szanse na wiecznosc ale o tym cicho-sza - "po co
              babcie
              >
              > (dziadka andzreja?) denerwowac? niech sie babcia (dziadek andrzej?) cieszy"
              > jakby mogl nam tu zawtorowac mlynarski.

              Jeszcze jeden co mosci sobie mogilke. A umieraj sobie gdzies pod krzaczkiem
              pomalutku. Co mi do tego. Ty tyle wiesz o zyciu, witalnosci i przeplywie
              energii miedzy partnerami, co ja o tobie. Taki ktos jak krol David wogole nie
              istnial, ale to tak na marginesie.
          • malwinamalwina Re: koleżanka córki...i co z tego wynikło... 31.07.02, 16:06
            wrrrr, andrzejku kulturuj sobie co chcesz i nie zapomnij mi pocztowke przeslac z tej wiecznosci.
            co do kataplazmy to ja nic na to nie poradze, nie musisz wiedziec ,nie ma takiego obowiazku, masz racje ....
            Malwina
            ("aaaaa, widze trupy wszedzie"- ale sie usmialam z ta "kultura smierci")
            • Gość: Andrzej Re: koleżanka córki...i co z tego wynikło... IP: *.unl.edu 31.07.02, 16:18
              malwinamalwina napisała:

              > wrrrr, andrzejku kulturuj sobie co chcesz i nie zapomnij mi pocztowke
              przeslac
              > z tej wiecznosci.
              > co do kataplazmy to ja nic na to nie poradze, nie musisz wiedziec ,nie ma
              takie
              > go obowiazku, masz racje ....
              > Malwina
              > ("aaaaa, widze trupy wszedzie"- ale sie usmialam z ta "kultura smierci")

              Myslisz ze jak sie dwa razy podpiszesz to madrzejsza bedziesz ? Zamiast sie
              smiac z kultury smierci, dowiedz sie co to naprawde jest, bo jestes bardzo
              aktywnym czlonkiem tej kultury, nie wiedzac nawet o tym.
          • kasia_kochana do Duhy 31.07.02, 16:17
            Chyba jednak nieco przesadziłaś. 23 letnie kobiety niejednokrotnie są już od
            pięciu lat żonami, mają dwoje lub troje dzieci (zwłaszcza na wsi) i muszą
            podejmować znacznie poważniejsze decyzje niż ta, czy iść do łóżka z przystojnym
            ustawionym czterdziestolatkiem, czy jednak pozostać przy nudnych i mało
            sprawnych równolatkach.
            Ja dobiegam blisko piędziesiątki i jeszcze rok temu uważałam że 25 czy 28 latek
            to dziecko. Jeden taki kiedyś w złości powiedział mi, przestań zbawiać świat,
            jestem już od 10 lat pełnoletni, pracuję zarabiam itd itd i ... dałam się
            uwieść. On był zakochany, ja pokochałam - wprawdzie się rozleciało z tych
            względów o których piszą Malwina i 40latek, oraz z innych, o których nie będę
            pisać, żeby się nie narażać na zarzuty szargania świętości. Ale nie żałuję i
            myślę, że on też nie.
            • malwinamalwina Re: do wiecznosci 31.07.02, 16:22
              bla bla bla
              i przestan byc agresywny !
              • Gość: Andrzej Re: do wiecznosci IP: *.unl.edu 31.07.02, 16:35
                malwinamalwina napisała:

                > bla bla bla
                > i przestan byc agresywny !

                A ty przestan mnie ciagnac za soba w swoje katakumby.
              • Gość: dodo skoro chcesz wiecznie zyc IP: 209.226.65.* 31.07.02, 16:43
                to do andrzeja, ktory chce zyc wiecznie.
                po pierwsze - dodo jest kobieta i pewnie starsza od ciebie wiec o zachowywaniu
                mlodosci tez wiecej wiedzaca, hi hi hi
                po drugie - warczenie, wierzganie, srednio-grzeczne odzywanie sie nie daje
                szans na wiecznosc ducha - w takich warunkach duch i cialo kurcza sie,
                obumieraja szybciutko wiec wyluzuj sie, mezczyzno z kultury zycia, bo zle
                skonczysz (albo przynajmniej za szybko), tu znow - hi hi hi
                po trzecie - poczucie humoru i ciety jezyk nie musza trafiac wspolrozmowcow
                mlotkiem w leb, wystarczy gdy lekko polaskocza pod paszkami - polecam
                praktykowanie hi hi hi - to odmladza, naprawde!
                a krola davida spierac sie nie bede choc ponoc kochac umial jak nikt przed nim
                ani po nim...
                • maly.ksiaze Wielu chce zyc wiecznie... 31.07.02, 16:51
                  Tak mi sie przypomnialo:

                  "People often want to live forever. Yet the best they can do is to die trying."

                  Pozdrawiam,

                  mk. (tez bede probowal; z wiadomym skutkiem)
                  • Gość: Andrzej Re: Wielu chce zyc wiecznie... IP: *.unl.edu 31.07.02, 16:56
                    maly.ksiaze napisał:

                    > Tak mi sie przypomnialo:
                    >
                    > "People often want to live forever. Yet the best they can do is to die
                    trying."
                    >
                    > Pozdrawiam,
                    >
                    > mk. (tez bede probowal; z wiadomym skutkiem)

                    I widzisz malutki ksieciu jak sam sie stawiasz w przegranej pozycji ?
                    Co to za wiadomy skutek ? Nie ma zadnych skutkow. Zycie jest. Nie ma innego
                    celu jak samo zycie. Nie ma innego boga jak samo zycie. To czym jestesmy, to
                    wlasnie zycie. Zycie nie zna smierci, nie mam czegos takiego jak drugi koniec.
                • Gość: Andrzej Re: skoro chcesz wiecznie zyc IP: *.unl.edu 31.07.02, 16:53
                  Gość portalu: dodo napisał(a):

                  > to do andrzeja, ktory chce zyc wiecznie.
                  > po pierwsze - dodo jest kobieta i pewnie starsza od ciebie wiec o
                  zachowywaniu
                  > mlodosci tez wiecej wiedzaca, hi hi hi
                  > po drugie - warczenie, wierzganie, srednio-grzeczne odzywanie sie nie daje
                  > szans na wiecznosc ducha - w takich warunkach duch i cialo kurcza sie,
                  > obumieraja szybciutko wiec wyluzuj sie, mezczyzno z kultury zycia, bo zle
                  > skonczysz (albo przynajmniej za szybko), tu znow - hi hi hi
                  > po trzecie - poczucie humoru i ciety jezyk nie musza trafiac wspolrozmowcow
                  > mlotkiem w leb, wystarczy gdy lekko polaskocza pod paszkami - polecam
                  > praktykowanie hi hi hi - to odmladza, naprawde!
                  > a krola davida spierac sie nie bede choc ponoc kochac umial jak nikt przed
                  nim
                  > ani po nim...

                  Jestem wyluzowany, to tylko po to by wami potrzasnac. to dla was, nie dla mnie.
                  tak, jestem z kultury zycia, kocham zycie, chce zyc jak dlugo sie da, i wierze
                  w to, ze jakby tak wszyscy chcieli, kochali zyc, to udaloby sie nam wszystkim.
                  I tu jest problem, bo wiekszosc mosci sobie kwatery pod ziemia, tak jakby malo
                  bylo miejsca na powierzchni. Co za ludzie ? Na pohybel umieraniu !!!
                  Zyjmy ile wlezie !!!
                  Pozdr, Andrzej.
                  • Gość: dodo Re: skoro chcesz wiecznie zyc IP: 209.226.65.* 31.07.02, 17:03
                    moze ksiaze widzial tez - w kanadyjskiej tv, chyba cbc, byl reportaz o facecie,
                    ktory planuje zyc 300 lat (nie wiecznie ale zawsze cos...) - ulozyl sobie caly
                    zestaw cwiczen, stosuje specjalna diete i ogolnie rzecz biorac jest pewny, ze
                    mu sie uda. o seksie nie bylo mowy, hmmm... kanadyjska tv bywa pruderyjna
                    albo... to sie nie miesci w jego zestawie cwiczen.
                    fascynujace, ze ktos naprawde robi wszystko by zyc tak dlugo.
                    ja tez bede zyc wiecznie ale tylko po to by nie stac sie zlosliwynm duchem
                    kradnacym dzieciom coffeecrisp w halloween - buuu huuu huuu
                    • Gość: Andrzej Re: skoro chcesz wiecznie zyc IP: *.unl.edu 31.07.02, 17:13
                      Gość portalu: dodo napisał(a):

                      > moze ksiaze widzial tez - w kanadyjskiej tv, chyba cbc, byl reportaz o
                      facecie,
                      >
                      > ktory planuje zyc 300 lat (nie wiecznie ale zawsze cos...) - ulozyl sobie
                      caly
                      > zestaw cwiczen, stosuje specjalna diete i ogolnie rzecz biorac jest pewny, ze
                      > mu sie uda. o seksie nie bylo mowy, hmmm... kanadyjska tv bywa pruderyjna
                      > albo... to sie nie miesci w jego zestawie cwiczen.
                      > fascynujace, ze ktos naprawde robi wszystko by zyc tak dlugo.
                      > ja tez bede zyc wiecznie ale tylko po to by nie stac sie zlosliwynm duchem
                      > kradnacym dzieciom coffeecrisp w halloween - buuu huuu huuu

                      To powinno byc normalne, tzn, chec zycia wiecznego. Czy widzisz jak daleko
                      oddalilismy sie od tej potrzeby zycia ? jak wszystko poukladane jest naopak ?
                      Jak kazdy zakatek tego zycia zapelniony jest chorobami, pogrzebami,
                      ubezpieczeniami na zycie, wojnami, itp itd. Tylko, co to ma wspolnego z zyciem ?
                      Nic. Kompletnie nic. Zycie nie jest czyms co powinnismy "zuzywac" i wyciskac
                      jak gabke. Zycie powinnismy podtrzymywac dla samego faktu zycia, bo innego celu
                      nie mamy. Wiekszosc z nas jednak o tym zapomniala, budujac rzeczy, ktore obroca
                      sie w pyl, a my z nimi, bo zapomnielismy po co zyjemy. Zyjemy po to by zyc,
                      a nie umierac.
                      • Gość: alissa19 Re: skoro chcesz wiecznie zyc IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 31.07.02, 20:14
                        a ja lubie facetow w tym wieku[more less]oraz grubo po 30tce ale nie oczekuje
                        bajkowych zakonczen tylko dobrej zabawy.tacy faceci moga duzo nauczyc i sa
                        duuzo bardziej fajnymi partnerami nie tylko w lozku.
              • Gość: Terry ? IP: 217.153.50.* 01.08.02, 10:21
                Ty jesteś ta sama idiotka co ta Malwina z Francji ?
                • Gość: alissa19 Re alissa to alissa idioto IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.08.02, 17:27
                  do kogo ta mowa?do mnie?tak to ja idioto -raz pisze z wroclawia,potem wsiadam w
                  samochod i pisze z Francji zeby takie glupy jak ty mialy ucieche.cieszysz sie?a
                  imie malwina w ogole mi sie nie podoba podobnie jak jagoda czy inny shit.a tak
                  pozatym co cie tak zbulwersowalo?sypianie ze starszymi facetami?buhaha.
                  • Gość: Malwina Re: Re alissa to alissa idioto IP: *.abo.wanadoo.fr 02.08.02, 08:39
                    ja ci dam shit !
                    ;-)
                    • Gość: Terry No popatrz, popatrz IP: 217.153.50.* 02.08.02, 16:22
                      Koleżance gówno dajesz ? Malwina ! Oślico przymulona. Takiej idiotki świat nie
                      widział. Jakby ta druga kretynka powiedziała: buahaha.
                  • Gość: Terry Na szosie nie spróbujesz ? IP: 217.153.50.* 02.08.02, 16:23
    • ewaa76 Re: koleżanka córki...i co z tego wynikło... 07.02.03, 08:40
      Halo 40latku! I co z tego wynikło po paru miesiącach ?
      • Gość: Sa do Andrzeja malwiny i dodo... IP: *.prem.tmns.net.au 07.02.03, 11:29
        wy se piszcie co chchcecie, ale jak patrze na mojego meza 62-latka ( wysoce
        seksualnego, ktory twierdzi ze jak tlko nie uprawia seksu to po nim widac, bo
        sie starzeje) to zgadzam sie z Andrzejem

        I nie chodzi tu o jakies glupie sny o niesmiertelnosci, ktore drogie panie i mk
        probujecie sugerowac, chodzi o pewien rodzaj "vitality" ktory dla was jest
        czyms niezrozumialym i przeklada sie na jakies idiosynkrazje typu planowanie
        300 lat zycia (z clalym idiotycznym bagazem nieuzywania solo, niejedzenia
        miesa, jogi 3xdziennie i innych glupot)

        MOj (wysoce seksualny, choc w tym miejscu i tak nie ma to znaczenia) malzonek
        zapodal kiedys w pracy, gdy go zapytano skad ma tyle energii, ze po porannym
        cieplym prysznicu zakraecz ciapla wode i katuje sie zimnym przez pare minut.

        Riposta byla natychmiastowa: Ty czlowieku do 50-tki nie dociagniesz!!! (to jego
        koledzy 40+)

        I jakos nikt nie uslyszal jego odpowiedzi: Spozniles sie kolego o 12 lat z ta
        uwaga. Jakos zapomnieli o prostym dodawaniu , mimo iz byla to firma
        inzynierska. Zmienili temat.

        Drogie panie to co pisze Andrzej to nir jakies mrzonki o niesmiertelnosci,
        przeczytajcie jeszcze raz!!! Bo tez pomysle zescier katakumby

        50-letnia, bez pretensji do niesmiertelnosci ale... co ja tu sie bede wysilac

        Andzrej, tak trzymaj!!
        • Gość: soso Re: do Andrzeja malwiny i dodo... IP: 195.41.66.* 07.02.03, 12:31
          Problem w tym jest tylko taki, ze 40latek nie chce a ona chce. No i bedzie
          nieprzyjemnie.
          Podobne doswiadczenie mialem kiedys ale problemu nie bylo bo obojgu nam sie
          chcialo i 'po sniadaniu'. Sprawa zas wygasla dosc naturalnie. Ona wyjechala do
          innego kraju a sniadania sie nam zdarzaly jeszcze miesiac przed jej slubem z
          jej chlopakiem. Jednak rozstanie nie bolalo chyba nikogo z nas. Bylo tylko
          sporo tesknoty, jakiegos smutku, ze szkoda, ze nie na zawsze te piekne chwile.
          Potem dostalem kartke z wakacji na Bahama, jakis niemrawy list. Teraz mi sie
          przypomina tylko kiedy na filmie widze pewna aktorke do zludzenia ja
          przypominajaca. Mysle ze oboje dobrze myslimy o sobie i z nostalgia ale bez
          wielkich emocji, ktore kiedys przeciez byly.

          pzdrw

          soso
          • alfika do soso :)))))))) 07.02.03, 12:57
            Już mnie nie dziwią twoje posty u jakiejś niepewnej czy niezdecydowanej.
            Stawiam na zapętlenie :)
            • Gość: Malwina Re: do soso :)))))))) IP: *.abo.wanadoo.fr 07.02.03, 13:26
              a ja stawiam na skomplikowane lecz interesujace i pasjonujace zycie, nieprawdaz
              soso ? :-)
              • alfika Re: do soso :)))))))) 07.02.03, 13:55
                Daj spokój, interesujące i pasjonujące życie niekoniecznie musi
                oznaczać "skomplikowane". Mam wrażenie, że komplikacje nawet jakby ograniczają
                czas na sprawy interesujące i pasjonujace :)
                Chyba, że interesujące i pasjonujące są śniadania z babeczką, która niedługo
                wychodzi za mąż lub randeczki z chętnym do zdrad czyimś mężem - to już kwestia
                upodobań i poziomu tychże pasji :o)
                Ale poczekajmy na soso.
                • ewaa76 40 LATKU !!! - ciekawość mnie zżera co u ciebie 07.02.03, 14:43
                  Szkoda,że tu nie zaglądasz, ciekawi mnie jak się kończą takie romanse, a może
                  się nie kończą ?
                  • Gość: Joa Do Andrzeje IP: 193.247.251.* 07.02.03, 17:36
                    Tak sobie tutaj niesmialo napisze, ze mnie twoja filozofia absolutnie urzekla.
                    Nie wiem, czy sam do tego doszedles, czy w jakis madrych ksiazkach wyczytales-
                    ale wszystko co piszesz poprawia mi humor. Pisz wiecej i czesciej - masz we
                    mnie wierna czytelniczke :)
                    Zabawa w przewidywanie zgubnych konsekwencji kazdej spontanicznosci, zabija
                    radosc zycia. Zamienia nas w zramolale, przerazone twory z polisami na zycie
                    za pasem....
                    Proponuje: aby uniknac popelniania bledow przestanmy sie poruszac, zastygnijmy
                    w lozkach (samotni oczywiscie), ale bezpieczni. I juz po 80 latach bedziemy
                    mogli i duma oswiadczac, ze przezylismy zycie bez potkniec. Bezbarwne ale
                    prawidlowe. Bleeeeeeeeeeeee
                    Ja tam bladze i bladzic bede



Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka