rodzeństwo

30.06.05, 15:15
Może ktoś z Was ma podobny problem. Mój mąż ma młodszego o 6 lat brata, który
rok temu się ożenił. Przeprowadził się do domu żony i od tej
pory......wsiąkł. Rzadko odwiedza matkę, nie uczestniczy w spotkaniach
rodzinnych, "odciął" się od swojej rodziny. Jest pod ewidentnym wpływem żony -
ona chyba postawiła sobie za cel wychować go i odciąć od własnej rodziny.
Mój mąż w międzyczasie rozpoczął budowę i nie ukrywam, liczył na pomoc brata
(tym bardziej, że bardzo dużo zawsze pomagał swojemu bratu). Ale niestety
pomocy nie ma i się nie zanosi. Co prawda jak mąż go poprosi (nawet raz mu
zapłacił) to przyjeżdża na tę budowę, ale pracuje w stresie i więcej czasu
poświęca na odbieranie telefonów od żony niż na pracę. Mój mąż jest zły,
rozgoryczony i w sumie go rozumiem. Powinnam mu tłumaczyć, że czasami tak
bywa, nie zawsze ludzie pomocą odpowiadają na naszą pomoc, ale niestety nie
potrafię być obiektywna, tylko w naszych rozmowach jeszcze bardziej Go
wkręcam w to wszystko. Mi też jest przykro i czuję, że oni postępują nie fair.
Co o tym sądzicie? Jak sie tym nie przejmować?
    • darek12345 Re: rodzeństwo 30.06.05, 17:08

      > Mi też jest przykro i czuję, że oni postępują nie fair.
      > Co o tym sądzicie? Jak sie tym nie przejmować?

      Może i nie fair, ale ja bym się tam nie wtrącał w życie rodzinne mojego brata.
      To jego życie, jego żona, jego rodzina, chyba żona go nie wiąże do kaloryfera,
      czy czegoś innego. A jak on sobie z żoną rady nie daje, to jego problem, a może
      tak lubi, to po co go na siłę wyzwalać spod panowania żony?
    • noie Re: rodzeństwo 30.06.05, 17:56
      niestety tak w zyciu bywa.ja mam mlodszego o 5lat brata. I tak niestety juz
      jest, ze zaladajac rodzine ma sie mniej czau dla innych. I to nie tylko jesli
      chodzi o rodzenstwo ale tez przyjaciele lub rodzice,dzieci.... Mialam z tym
      pewien czas (ladnych pare lat) problem....ale z biegiem czau przyzwyczailam sie
      bo nic innego zrobic nie idzie. A wierz ze tez mialam "jaja" Bo np. po 1000 km
      jazdy samochodem muialam bedac w 8 mieiacu ciazy wyladowywac przyczepe tylko
      dlatego ze brat (miezkal dwie ulice dalej) byl zmeczony bo wlanie zjadl
      obiad....oczywicie czego takiego ie nie zapomina....zwlaszcza jesli tej drugiej
      oobie duzo sie pomagalo ( np.jak zrywal o 5.30 ze snu bo auta zapalic nie
      mogl...prawda bracik ? ) Ale jak juz pisalam z biegiem czasu jakos to przejdzie
      I powiem jezcze tylko tyle co moj maz mi zawsze powtarza : jesli liczysz to
      licz na siebie. w ten sposob na nikim sie nie zawiedziesz a tylko mile
      powspominasz jelsi ktos sam od siebie cos pomoze :-D
      pozdrawiam
      noie
    • lilit555 Re: rodzeństwo 30.06.05, 18:06
      dajcie bratu zyc własnym zyciem
      za prace budowlane zapłaccie fachowcom, brata z jego zona zaproscie na kawe
    • rybolog Re: rodzeństwo 30.06.05, 23:15
      Najgorzej jest jak ktos jest zawsze cos komus winien. To takie zycie w komunie.
      Kazdy musi komus pomoc. Wcale nie musi, ludzie maja swoje wlasne zycie i chca
      nim zyc...inaczej zatyraja sie na budowach brata, siostry, kuzyna, kolegi itd.
      na smierc. Od budowy sa firmy budowlane. Wy robcie co najlepiej robicie i
      zarobcie zeby fachowcom zaplacic.
      • malgo18 Re: rodzeństwo 30.06.05, 23:30
        Ku przestrodze:nie lubi się ludzi ,którym jest
        się coś winnym ,a już na pewno takich,którzy
        przypominają o swoich zasługach.Może stąd bierze
        się unikanie póżniej kontaktów z dobroczyńcami.
        Brzydko,ale cóż zrobić ,tak to funkcjonuje.
        .
        • rybolog Re: rodzeństwo 30.06.05, 23:42
          Ludzie sami wpedzaja sie w problemy. Potem sami ponosza konsekwencje swoich
          bledow. A wiesz ze ten watek jest typowym przykladem krotkowzrocznosci ludzi?
          Zobacz, wszystko zrobimy sami, rodzina pomoze, kumpel pomoze i wszystko za
          darmo. Zamiast zatrudnic ludzi do wykonania pracy, ktorzy zrobia to bardziej
          fachowo, to tak beda sie meczyc i wypominac wszystkim dookola, ze oni tez kiedys
          pomogli i teraz czuja sie oszukani. Od budowania sa firmy budowlane, od naprawy
          samochodu jest mechanik, banki od pozyczania kasy itd. Ta osoba co napisala ten
          watek tez jest od "czegos". Tylko jak wszyscy wszystko beda sami wykonywali, to
          niech sie nie dziwia ze jest duze bezrobocie o ktorym nawet z rodzina nie mozna
          pogadac.
          • malgo18 Re: rodzeństwo 01.07.05, 00:47
            Nie zawsze są pieniądze na wynajęcie
            firmy,więc ludzie radzą sobie jak
            mogą.Dobrze ,że starają się zapewnić
            sobie ,mimo ograniczonych środków ,własny
            dom.Nie siedzą i nie czekają .
            Miło jak rodzina,znajomi pomagają.
            Trzeba jednak pamiętać,że to tylko ich dobra
            wola,a nie obowiązek.
            Oni wszyscy mogą,ale nie muszą pomagać.Najlepiej
            liczyć tylko na siebie.Brak pomocy nie będzie
            wtedy rozczarowaniem.




      • psychopata.z.borderline Re: rodzeństwo 30.06.05, 23:42
        a co ja mówiłam o jedynakach?
        a jakiś "szanowny kolega" życzył mi dziecka z ksiedzem i malowania płotów...

        widocznie życzył mi tego, co sam powinien robić
Pełna wersja