agnieszka_ka
07.07.05, 22:34
Przerazliwie i rozpaczliwie boje sie lotu samolotem.
Powiem wam jak to bylo:
mialam chlopaka Sycylijczyka, latalam samolotem przez wiele lat, lacznie
lecialam moze ze 30, 40 razy, albo wiecej, trudno zliczyc i oszacowac. Mialam
rozne loty, spokojne, zwyczajne, male turbulencje, duze turbulencje, kilka
razy przez burze lecialam, kilka razy "skoki" z powodu dziur powietrznych,
mialam tez tak ze moj samolot podchodzil po kilka razy do ladowania bo byl
silny wiatr, no rozne sytuacje byly.
Poznalam cudownego chlopaka, tym razem Francuza :D I dalej latalam.
Przeprowadzilam sie do Francji. Tesknie za rodzina. Sa tanie loty, moglabym
latac w kazdy weekend. NIE MOGE. Wpadlam w jakas psychoze. Fakt ze stalo sie
to po jednym wyjatkowo nieprzyjemnym locie (byl na tyle okropny ze przez cala
podroz nie zaproponowano jedzenia i picia i przez rowne 2 godziny lotu non
stop silne turbulencje i zapieci wszyscy pasami. A stewardess takich
zielonych i skwaszonych to nigdy wczesniej nie widzialam.)
Mam po prostu traume, zadne statystyki do mnie nie przemawiaja, zadne
zapewnienia o bezpieczenstwie (znam standardy, tyle razy latalam), zadne
blaganie i przekonywanie. Pozostal mi pociag i autobus. Tylko nie mowcie ze
jest bezpieczniej - statystycznie - samolotem. To mnie nie przekouje.
Moja trauma jest na tyle silna ze nawet jak widze jakis samolot z daleka to
sie trzese. A jak znajduje sie na lotnisku (jak kogos odbieram) t trzesa mi
sie miesnie jak galaretka, i mi slabo, jak pies u weterynarza!
Tylko mi nie radzcie psychologa. Bylam, nie pomoglo. Wydalam kase i stracilam
czas.