woman12
19.07.05, 15:56
Ktoś tu pisał o teściowej materialistce. U mnie sytuacja wyglada tak: mąż-
jedynak, teściowa-wdowa. Teściowa robi wszystko, żeby sprawic wrażenie
mamuśki, która nic nie potrzebuje, wszystko by oddała dzieciom itd. To są jej
słowa, które bez przerwy powtarza. "Ja to jestem taka, że...." Mąż w to
święcie wierzy. Tymczasem ona potrafi tak nim manipulować, żeby dostać to
czego chce nie tracąc jednocześnie swojego "nieskalanego" wizerunku. Np. Mówi
nam za każdym razem kiedy ją odwiedzamy, że kupi sobie odtwarzacz DVD bo jej
potrzebny. Ten temat dominował w jej rozmowach dopóki mąż nie kupił jej
odtwarzacza w prezencie. Jak ma coś dostać, ma to obiecane to mówi o tym
dopóki tego nie dostanie, za każdym razem kiedy mamy z nią kontakt. Kiedyś
chodziliśmy do niej na obiady, ale zrezygnowalam w momencie kiedy za każdym
razem dostawałam pierogi lub pomidorową z koncentratu - oszczędność. W
zeszłym roku remontowała łazienkę - mąż mi powiedział, że jej pomoże bo ona
sobie snie poradzi. OK, nic nie mówię to jego pieniądze i nie mam do niego
pretensji.Zrobiła remont. Teraz chce robić kuchnię. Była ostatnio na
wczasach - wszytko za darmo bo organizowane przez rodzinę. Przed wyjazdem mąż
mi mówi: wiesz dam mamie jakieś kieszionkowe bo jest taka oszczędna, że
znając ją nawet kawy sobie nie kupi, a potem z podziwem stwierdził, że mimo
niewysokiej emerytury co miesiąc odkłada z niej sporą sumę. Na ten przyszły
remont, o którym też wiem, że będzie jej dokładał "bo ona sobie nie poradzi".
Wydaje mi się to trochę nie fair z jej strony. Przecież nie musi za wszelką
cenę robić remontu rok po roku jeśli ją na to nie stać. Skoro tak dobrze jej
idzie odkładanie wystarczyłoby poczekać parę miesięcy. Co Wy na to?