Dodaj do ulubionych

Depresja urlopowa

24.07.05, 22:38
Witajcie,
To mój pierwszy post na tym forum... ale mam taki bałagan w głowie, że muszę
się wygadać... tu chyba najłatwiej... Zaczęłam dziś urlop. Przez ostatatnie
dwa lata zasuwałam na najwyższych obrotach bez dnia wolnego, trochę zaczęło
mi szwankować zdrowie i powiedziałam sobie - luz, 2 tygodnie tylko dla mnie.
Czekałam na nie jak wariatka. A teraz kiedy nadeszły zupełnie nie mogę sobie
poradzić z tą ilością wolnego czasu. I cały czas zastanawiam się po cholerę
mi ten urlop... w pracy narobi mi się dużo zaległości.. nie mogę wyjechać
tam, gdzie bym chciała (kasa :()... jestem ogólnie rozbita, czuję się jak
nałogowiec, któremu zabrano jego narkotyk i ciągle mi się chce płakać.. Czy
ktoś tak miał? jak sobie poradziliście?
Obserwuj wątek
    • wiedz-ma Re: Depresja urlopowa 24.07.05, 22:56
      jeden calutki dzień przeleżałam w łożku z książką, herbatką, muzyką,
      popłakałam, wynudziłam się, do nikogo slowem nie odezwałam i na drugi dzień z
      nowym zapałem sił zaczęłam organizować sobie resztę wolnego czasu
      powodzenia!
    • ja20034 Re: Depresja urlopowa 24.07.05, 22:58
      zawsze tak ma po okresie itensywnej pracy, wiecznego zalatania, niedoczasu
      to przechodzi :)
      po pierwsze: olej to ze w pracy sie porobia zaleglosci - nadrobisz
      po drugie: jak nie mozesz wyjechac tam gdzie Cie nie stac, wyjedz tam gdzie Cie
      stac - napewno tez bedzie fajnie
      po trzecie: 2 tyg. to kupa czasu na nieprzeczytane ksiazki, nieobejrzane filmy,
      sprzatanie pawlacza, spanie do poludnia, zakupy nowych talerzy.....moge tak
      dlugo
      tez jestem na urlopie, nie wyjechalam bo nie mam kasy
      i ciagle mi czasu brakuje
      i juz wiem ze nie zdaze zrobic wszystkiego co planowalam
      ale jak milo jest sie nie spieszyc, wstac kiedy sie wyspie, zjesc kiedy mi sie
      zechce, robic/nie robic to na co mam ochote...

      pozdrawiam
      • sad_anna Re: Depresja urlopowa 24.07.05, 23:15
        Dzięki za podniesienie na duchu... mam nadzieję, że i mnie to minie, że dam
        radę się cieszyć z tego wolnego czasu... ale świadomość, że nie tylko ja tak
        reaguję naprawdę pomaga..Bo jeszcze na dodatek się na siebie wściekałam, że
        taka beznadziejna jestem - ma coś na co czekałam i taka klapa.. Człowiek to
        jest jednak dziwna i pokomplikowana istota.. A ja jeszcze cholernie nienawidzę
        zmian. Mam swój mały aż do bólu uporządkowany świat i jak mi się coś zmienia,
        to reaguję strasznie nerwowo...Pozdrawiam wszystkich pracujących i urlopujących
        także :)
        • bellima Re: Depresja urlopowa 25.07.05, 10:06
          na ogół ok tydzień "dochodzi sie do siebie", chce sie isc do pracy, myśli o
          zaleglosciach ktore tam sie spietrzaja itd...
          dopiero potem zaczynasz dostrzegać uroki wolnego czasu, przebywania w godzinach
          dziennych na zakupach i platkach a nie w pracy,,,
          jak się juz wyśpisz i wyleniuchujesz to sobie zorganizuj jakies rozrywki,
          wycieczki, odwiedzaj kogo się da, basen, rower,,, cokolwiek na powietrzu, w
          ruchu, na słońcu... pod koniec już ci sie nie będzie chcialo wracac do żadnej
          pracy:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka