sad_anna
24.07.05, 22:38
Witajcie,
To mój pierwszy post na tym forum... ale mam taki bałagan w głowie, że muszę
się wygadać... tu chyba najłatwiej... Zaczęłam dziś urlop. Przez ostatatnie
dwa lata zasuwałam na najwyższych obrotach bez dnia wolnego, trochę zaczęło
mi szwankować zdrowie i powiedziałam sobie - luz, 2 tygodnie tylko dla mnie.
Czekałam na nie jak wariatka. A teraz kiedy nadeszły zupełnie nie mogę sobie
poradzić z tą ilością wolnego czasu. I cały czas zastanawiam się po cholerę
mi ten urlop... w pracy narobi mi się dużo zaległości.. nie mogę wyjechać
tam, gdzie bym chciała (kasa :()... jestem ogólnie rozbita, czuję się jak
nałogowiec, któremu zabrano jego narkotyk i ciągle mi się chce płakać.. Czy
ktoś tak miał? jak sobie poradziliście?