Dodaj do ulubionych

mam pomysł :)

28.07.05, 17:24
ludzie nie powinni wiązać się ze sobą, być związkiem - dopóki nie są
całkowicie pewni, że dobrze im ze sobą, niczego nie udają w swoim
towarzystwie, mówią co myślą, rozumieją się nawzajem - bo chcą się rozumieć,
czują całkowite pokrewieństwo dusz i więź - i pociąg
mogą w swojej obecności krzyczeć albo płakać albo śmiać się...

dopiero wtedy życzę wulkanów miłości, erupcji namiętności i spokojnego
oddania siebie
bez lęku - choćby przed opuszczeniem

ale na to trzeba czasu - wszystko ma swój czas na dojrzewanie
(nikt nie je jabłek tydzień po przekwitnięciu kwiatów jabłoni z obawy, że coś
pysznego przejdzie koło nosa)

miłości wcale nie trzeba szukać ani gonić
sama nas znajduje we właściwej chwili

...tak mię naszło
Obserwuj wątek
    • xy2 słuszne:) 28.07.05, 17:37
      dodam, że ludzie nie powinni wiązać sie ze sobą do momentu, dokąd nie zaczną
      sugerować sie głosem serca a nie otoczenia.
      to daje gwarancje szczerości
      • alfika Re: słuszne:) 28.07.05, 17:42
        otóż to
        podobnie wszelkie wyobrazenia na temat seksu, pośpiechu życia wskazanego w
        cywilizowanym świecie i temu podobne bzdury - do kosza :)

        i wio, na samotne góry z przemyśleniami
        na samotne spacery po łące
        nad wodę, siedzieć i się gapić i dumać

        marnować w ten sposób czas ile wlezie
        - człowiek silniejszy wyjdzie i zdrowszy
        na umyśle też
        :)
        • xy2 Re: słuszne:) 28.07.05, 17:49
          brzmi pięknie, jednak mało realnie jak zycie upływa pod wielka presja i
          niepewnoscia
          • xy2 Re: słuszne:) 28.07.05, 17:49
            odbiegłam od temetu, przepraszam
            • alfika Re: słuszne:) 28.07.05, 17:55
              i dobrze, że odbiegłaś

              narazionko
              :)
              • xy2 Re: słuszne:) 28.07.05, 17:55
                narazionko, pa:)
    • myga Re: mam pomysł :) 28.07.05, 17:51
      Alfiko, od jakiegos czasu cie czytam, odkad ponownie zawitalas.
      Podziwiam i zupelnie sie zgadzam we wszystkim, co teraz piszasz. A piszesz jak osoba oswiecona.
      • alfika Re: świetnie.... 28.07.05, 18:00
        dzięki, ale do oswiecenia to ja mam szmat, hehe, za to w międzyczasie z
        lenistwa sobie piszę
        "Tylko nie mów, że się ze mną zgadzasz. Kiedy ludzie się ze mną zgadzają czuję,
        że nie mam racji" -Oskar Wilde

        co niniejszym biorę do siebie i złażę z cokołu
        serio
        • alfika Re: :) 28.07.05, 18:18
          ale akurat z filozofią tego wątku ciągle się zgadzam :)

          tymczasem
          borem lasem
        • myga Re: świetnie.... 28.07.05, 18:33
          > dzięki, ale do oswiecenia to ja mam szmat, hehe, za to w międzyczasie z
          > lenistwa sobie piszę
          __________________
          Tez sie zbieram..........
          jmx ten pomysl mi podsunela rok temu. Ale jeszcze dluga droga przede mna.
          Tak sobie mysle, ile bolu trzeba bylo zniesc, aby dojsc tu i teraz...
          Czuje, ze ciebie tez to dotyczy. Ale efekt imponujacy:) Czyli wszystko ma sens.

          "Pytany o wlasne oswiecenie, Mistrz byl zawsze bardzo powsciagliwy,
          chociaz uczniowie wszelkimi sposobami chcieli sklonic go do
          zwierzen.
          Jedyna informacja, jaka udalo sie im uzyskac, byly slowa
          wypowiedziane przez Mistrza do najmlodszego syna, który pytal go,
          jak sie czul, kiedy zostal oswiecony.
          Odpowiedz brzmiala:
          - Jak glupiec.
          Chlopiec zapytal dlaczego.
          Mistrz odrzekl:
          - Widzisz synu, bylo to przezycie takie, jakie ma czlowiek, który
          z wielkim trudem wlamuje sie do domu, wspinajac sie po drabinie i
          wybijajac okno, a nastepnie stwierdza, ze drzwi domu byly caly
          czas otwarte." A.de Mello

          co do oswiecenia:
          • alfika Re: świetnie.... 28.07.05, 18:40
            nie zmieniłam zbytnio poglądów
            może to Ty inaczej mnie widzisz?...

            o oświeceniu to ja po śmierci będę mogła się wypowiedzieć - jak już będę co
            nieco wiedziała
          • jmx hm? 28.07.05, 22:26

            nieustająco trzymam kciuki :)

            A jeszcze do sów alfiki: czas jest na wszystko i nie nalezy przyspoieszać
            wszystkiego - to racja. Ale też nalezy sobie zdawać sprawę, przy podejmowaniu
            wązkich decyzji - czy kieruje nami strach przed jej podjęciem i czekamy, czy
            naprawdę to nie jest "nasz czas". Jeszcze. Bo ile razy można się spotkać z
            twierdzeniem - "mogłam/em coś zrobić ale zaniechałem" i sytaucja jest już nie
            do odwrócenia. Coś się skończyło, odeszło - definitywnie.

            Na wszystko jest czas. Prawda. Ale musimy sobie zdawać sprawę, że jego ilość
            nie jest nieograniczona.
            • alfika Re: hm? 29.07.05, 07:40
              nie jest nieograniczona na bycie dla innych, ale na tworzenie swojego życia -
              jak najbardziej
              ale skoro wszystko dookoła człowieka pośpiesza, to przyjmuje też drogi na
              skróty w najważniejszych sprawach - choćby dotyczących związku

              a tu będę bezlitosna :) - tu nie ma mowy o pośpiechu

              czy komuś miłość na całe życie przeszła koło nosa tylko dlatego, że obiekt się
              zniecierpliwił i już nie miał chęci czekać na pewność ukochanej osoby?...
              no... to wielka miłość się zapowiadała ;)))))))))
              • hieroglif1 Re: hm? 29.07.05, 12:59
                wobec tego, co napisałaś, czy trzeba zarzucać wszystkie swoje plany, wobec nie
                pośpiechu w temacie miłości. Planem rządzi czas, miłością dojrzałość. Czy wobec
                tego, wobec łamania swoich planów można nazwać siebie dojrzałym i mówic o
                swojej odpowiedzialności? Miłość wpasowuje się w życie, życia nie przykrawa się
                do miłości. Pewne wspólne dążenia z powodzeniem można realizować, czy jednak ma
                się to dziać kosztem tego, co stanowi o człowieku, czyli tego czym zajmuje się
                i czym planuje zająć, by czuć się dobrze jako człowiek? Miłość powinna roziwjać
                się pod wpływem dojrzałości człowieka, a co lepiej rozwija dojrzałość w
                człowieku jak nie odpowiedzialność. To znaczy, że odpwiedzialność za to, czego
                się podejmować wymaga również bycia w porządku do siebie i z samym sobą- na
                którąkolwiek z płaszczyzn bycia odpowiedzialnym, w którykolwiek z kontekstów
                nie spojrzeć, to jednak zgodny związek powinien opierać na zaspokojeniu zarówno
                potrzeby drugiej osoby jak i własnej, z obydwu stron. Nie chodzi o coś
                wielkiego w moim przypadku. O zwykłe zainteresowania, którym nie poświęcam dużo
                energii ani uwagi, ponieważ to co robię- a mówię tutaj o swoich własnych,
                głęboko zakorzenionych zainteresowaniach- robię dobrze- poświęciłam je na rzecz
                drugiej osoby, gdyż twierdziła, że mogę po pewnym czasie przestać interesować
                się czymkolwiek poza tym, czym się interesuję. Tymczasem, nie można się
                interesować wszystkim i niczym. Albo interesuje się wszystkim, albo interesuje
                się niczym. I ma się świadomość hierarchii ważności rzeczy, którymi interesuje
                się w kolejności ich ważności, lub poświęca energię i uwagę tym z najbardziej
                waznych rzeczy na końcu, zgodnie ze stwierdzeniem... nie wiem, z jakim zgodnie.
                Jednak na pewno zgodnym z tym, że nikomu miłość życia koło niego nie przeszła
                wolnym krokiem tylko dlatego, że się weń zagapił, lub dlatego, że osoba nie
                chciała na nią poczekać.
                • alfika Re: hm? 29.07.05, 13:28
                  zainteresowania kontra miłość?
                  nie ma czegoś takiego
                  albo rozwijasz zainteresowania i miłości to nie przeszkadza
                  albo pozostajesz przy swoich - i jest jak wyżej
                  albo miłość absorbuje cię okrutnie i odkładasz zainteresowania - byle nie wbrew
                  sobie - na bok (w zasadzie i tak ty decydujesz, czemu chcesz poświęcić uwagę...)

                  nie ma sensu za to rozpatrywać możliwości jak poniżej:
                  rezygnuję z siebie i poświęcę się cała, to mi zapewni jego wdzięczność i nie
                  odejdzie
                  kocha mnie, więc niech zrezygnuje z siebie
                  nie zrezygnuję z zainteresowań, bo mnie wyśmieje, że się uzależniam


                  myślę, że naprawdę da się robić to, co się chce
              • jmx Re: hm? 29.07.05, 15:40

                Mój ulubiony przykład z literatury -
                Bogumił czekał całe życie żeby go Barbara pokochała. I nie doczekał się bo
                zmarł. Ona była przekonana, ze kocha kogo innego - póki on żył.
                Taką skończoność miałam na myśli. Czasem NAPRAWDE jest już za późno...

                > czy komuś miłość na całe życie przeszła koło nosa tylko dlatego, że obiekt
                się
                > zniecierpliwił i już nie miał chęci czekać na pewność ukochanej osoby?...

                A ja zadam pytanie z drugiej strony - cóż to za miłość, która wystawia innych
                na sprawdziany...?
                • alfika Re: hm? 11.08.05, 09:36
                  jmx napisała:

                  >
                  > Mój ulubiony przykład z literatury -
                  > Bogumił czekał całe życie żeby go Barbara pokochała. I nie doczekał się bo
                  > zmarł. Ona była przekonana, ze kocha kogo innego - póki on żył.
                  > Taką skończoność miałam na myśli. Czasem NAPRAWDE jest już za późno...


                  hmmm
                  ona za to zapłaciła największą cenę
                  wcześniej nie była w stanie odkryć, że Bogumił tyle znaczy w jej życiu
                  - no to jak miała to zrobić?
                  gdyby sześciolatek nie policzył jakiejś prostej macierzy - czy to jego wina,
                  czy należy przyśpieszać naukę - czy wystarczy poczekać, aż się nauczy?...


                  >
                  > > czy komuś miłość na całe życie przeszła koło nosa tylko dlatego, że obiek
                  > t
                  > się
                  > > zniecierpliwił i już nie miał chęci czekać na pewność ukochanej osoby?...
                  >
                  > A ja zadam pytanie z drugiej strony - cóż to za miłość, która wystawia innych
                  > na sprawdziany...?
                  >
                  >

                  nie, nie, my nie mówimy o wystawianiu na próbę
                  co innego "sprawdzam cię", a co innego "potrzebuję czasu" - czyż nie?
                  a to juz tylko kwestia motywacji - pozytywnej, by nie skrzywdzić kogoś i
                  siebie - lub negatywnej - zabawię się tobą i znieś to, skoro mnie kochasz
    • alaaa6 Re: mam pomysł :) 28.07.05, 17:58
      alfika napisała:

      > ludzie nie powinni wiązać się ze sobą, być związkiem - dopóki nie są
      > całkowicie pewni, że dobrze im ze sobą, niczego nie udają w swoim
      > towarzystwie, mówią co myślą, rozumieją się nawzajem - bo chcą się rozumieć,
      > czują całkowite pokrewieństwo dusz i więź - i pociąg
      > mogą w swojej obecności krzyczeć albo płakać albo śmiać się...
      >
      > dopiero wtedy życzę wulkanów miłości, erupcji namiętności i spokojnego
      > oddania siebie
      > bez lęku - choćby przed opuszczeniem
      >
      > ale na to trzeba czasu - wszystko ma swój czas na dojrzewanie
      > (nikt nie je jabłek tydzień po przekwitnięciu kwiatów jabłoni z obawy, że coś
      > pysznego przejdzie koło nosa)
      >
      > miłości wcale nie trzeba szukać ani gonić
      > sama nas znajduje we właściwej chwili
      >
      > ...tak mię naszło
      >
      >
      zdadzam sie z tym calkowicie...
    • jmx zgadzam się :) ale.... 28.07.05, 22:15

      całkowita pewność? nie ma takiej i być nie może...
    • scylla Re: mam pomysł :) 29.07.05, 01:06
      NIe spośob nie zgodzić się z przedmówca.
      Tez tego wszystkim życzę,
      a w szczególności:)

      >życzę wulkanów miłości, erupcji namiętności i spokojnego
      > oddania siebie
      > bez lęku - choćby przed opuszczeniem
    • paco_lopez Re: mam pomysł :) 29.07.05, 09:41
      ....Ale jak to czytam, to mam wrażenie, ze zapomniałaś, że z upływem czasu
      miłosc w człowieku wyraża się na różne sposoby.

      A mam pytanie :

      Co rozumiesz przez "bez leku - choćby przed opuszczeniem " w kontekście jakim
      chcesz ?
      • alfika Re: mam pomysł :) 29.07.05, 10:02
        "bez lęku - choćby przed opuszczeniem" rozumiem następująco: bez lęku, choćby
        przed opuszczeniem
        :)))

        związki są pełne lęków - bo ludzie są pełni lęków
        przed tym, że to drugie weźmie i odejdzie
        przed tym, że to drugie wlezie na głowę, będzie się rządzić, koledzy wyśmieją i
        na koniec to drugie i tak odejdzie
        przed tym, że koleżanki powiedzą - a co ci chłop będzie się mądrzył
        przed tym, że teściowa będzie podjudzać
        przed tym, że namiętność z czasem minie i nic juz nie zostanie
        przed milczeniem we dwoje, bo związek duchowy zanika
        przed gadaniem w kółko, bo może się co głupiego powie i ukochanie wyśmieje
        przed zgadzaniem się z ukochanym człowiekiem, bo pomyśli, że pokorne cielę se
        wziął
        przed kłóceniem się, bo pomyśli, że nie kocham i poszuka innego związku
        ...

        mogę wymieniać dalej, jeśli potrzebujesz

        a z łaski swojej teraz Ty mię oświeć, co to znaczy wg Ciebie, że z czasem
        miłość się przejawia na różne sposoby?
        • paco_lopez Re: mam pomysł :) 29.07.05, 10:14
          Nie wymieniaj bo się w tobie zakocham.....
          • alfika Re: no no 29.07.05, 12:17
            to Ty niezły desperat jesteś!

            nie wyjaśniłeś o co poprosiłam
          • paco_lopez Re: mam pomysł :) 29.07.05, 12:34
            Sorry, nie zauważyłem. Chodziło mi o to, ze mimo, iż nie tokuję i nie mam
            serduszek zamiast oczu, to nie znaczy , że nie kocham.
            • alfika Re: mam pomysł :) 29.07.05, 12:54
              o tym ten wątek :)
              właśnie żeby nie tokować i żeby sobie amputować serduszka z oczek

              przynajmniej na początku
              a potem to jak kto chce
        • paco_lopez Re: mam pomysł :) 29.07.05, 10:17
          A ja cóś dopisze :

          przed tym, że to nie tata z filmu familijnego
        • hieroglif1 Re: mam pomysł :) 29.07.05, 13:25
          wybacz, alfika, ale to dla mnie to są banały... chyba, iz podane przykłady są
          podane tylko po to, by jakies zostały podane, ale czy naprawdę związek opiera
          się na tym, że po prostu uwzględnia się wszystkie "za " i "przeciw" otoczenia
          tylko po to, by wyciągnąć sobie proste wnioski, czy ten związek będzie
          utrudniał, czy ułatwiał życie? Jeżeli wszystko można uściślić, dlaczego nie
          mozna tego zrobić również przed innymi? Czy to dla nich powinien trwać związek
          obojga ludzi, czy związek powinien trwać dla tych, którzy się na niego
          zdecydują? Jeżeli jest obawa o pilnowanie drugiej osoby, że nie upilnuje się
          jej, zachodzi pytanie- dlaczego i o co obawiać się najbardziej- o to, dlaczego
          ta obawa się pojawiła ( mało, a napisałabym, została wskszeszona, co to za
          wyraz w ogóle i czy napisany został poprawnie??), czy powoduje to presja
          otoczenia i podejrzenie różnych zachowań w okolicznym towarzystwie i próba
          dopasowania związku do związków, które się widuje (więc skoro widzi się
          pretensje, które mają rację bytu w innych związkach, w tym, który ma się na
          pewno też będą te pretensje musiały zachodzić, więc skoro ich nie ma, coś jest
          nie tak jak powinno, a skoro ich nie ma, moga byc, a skoro moga byc, trzeba
          sprawdzić, w jak z najbardziej niedalekich przyszłości- gdyż przyszłośc jak
          wiadomo moze miec kilka wariantów, w zalezności od tego, jak zachowa się i co z
          tego wynikanie- zamierzają się pojawic, a skoro zamierzają, nie ma innego
          wyjścia, jak samemu je sprowadzić, co robi się, dla sprawdzenia, czy w związku
          rzeczywiście być powinny i czy ten związek zasługuje na jakowes, skoro inne
          widzi się u innych).
          Drugie pytanie pojawia się, dlaczego na przykład nie każdy potrafi stworzyć
          związek z każdym, lub dlaczego każdy potrafiłby z wszystkimi innymi? "Lub"
          lub "i", najważniejsze w związku to świadomość tego, że cokolwiek nie robiłoby
          się, zawsze można mieć i ma się świadomość drugiej osoby, może to znaczy, że
          miłość przejawia się na różne sposoby, coś robi się nie koniecznie dla niej,
          ale z myślą o niej? Rzeczy, które robi się nabierają innego wyrazu i innego
          znaczenia, ale to jeszcze nie powód do oceny, jaki wpływ na to co się robi
          powinna mieć druga osoba i jaki wpływ na to co robi się ma jej życzenie nie
          robienia tego. I trudno, wobec rzeczy, które przedstawiają dla nas samego
          wartość lub wobec uczucia, które jest dla nas wazne, mówić od razu, że jest to
          miłość, że mówi się, iż kocha. Może to także jest odpowiedź na pytanie,
          dlaczego miłość potrafi przejawiać się na kilka sposobów. Bo nie jest się jej
          pewnym.
          • alfika Re: :) 29.07.05, 13:32
            jeśli dla Ciebie jest banałem to, że póki nie jesteś pewna miłości, to najpierw
            dobrze jest się upewnić, a potem dopiero się wiązać...

            to w zasadzie banałem będzie i rozpacz, i niespełnienie, i poczucie krzywdy, i
            rozwody - i takie tam
            i jakoś się kręci
            byle jak, ale jakoś...
            • j_ar Re: :) 29.07.05, 14:54
              a co tam, aby do przodu ;)
              • alfika Re: :)))) 30.07.05, 21:26
                w końcu raz się żyje i raz kozie, za przeproszeniem, śmierć ;)
    • hellio Re: mam pomysł :) 29.07.05, 10:10
      Naszło alfikę na "złote myśli". Ale faktycznie, są złote.
      Pozdrawiam, H
    • itsmeagain Re: mam pomysł :) 29.07.05, 13:38
      > miłości wcale nie trzeba szukać ani gonić
      > sama nas znajduje we właściwej chwili

      tez tak kiedys myslalam
      • alfika Re: gdybyś tak myślała 29.07.05, 14:02
        to nie zmieniłabyś zdania
        i nie pokierowała rozżaleniem czy czymkolwiek w tym stylu
        • itsmeagain Re: gdybyś tak myślała 29.07.05, 15:47
          cale zycie czekac na milosc? ci ktorzy nie czekali przynajmniej mieli ciekawe
          zycie, cos sie dzialo, nie byli wiecznie sami..... nie warto czekac
          • alfika Re: gdybyś tak myślała 30.07.05, 21:25
            wierz mi, jeśli ktoś ma dość siły wytrwać przy swoich zasadach i nie rozmienia
            się na drobne, to na pewno nie będzie miał smętnego życia pełnego jeno
            oczekiwania :)))

            ale w pogoni za "ciekawym życiem" niejeden sprzedał swoje marzenia
            warto?
            to już każdy sam sobie kiedyś stwierdzi, na własny użytek
            • itsmeagain Re: gdybyś tak myślała 30.07.05, 23:36
              Nie chodzilo o "smetne zycie pelne jeno oczekiwania" ale bardziej o to zeby tez
              sprobowac bycia z kims a nie wiecznie wystepowac jako singiel. Nie "sprzedalam
              swoich marzen" ale patrzac na innych ludzi coraz czesciej dochodze do wniosku,
              ze nie warto bylo czekac. Trzeba bylo tak jak inni sie "bawic" i "korzystac z
              zycia", przynajmniej mialabym towarzystwo. W koncu ciekawych facetow i tak nie
              ma, a to co jest to jedna mogila :(
              • alfika Re: :))))) 11.08.05, 09:30
                ok, ok
                ale skoro to co jest to jedna mogiła - to na grzyba się, za przeproszeniem, w
                tym grzebać?...

                jak co nie pasuje, to omijamy i radośnie żyjemy sobie po swojemu :)
                tak mi się wydaje.
                • itsmeagain Re: :))))) 11.08.05, 13:29
                  radosnie to nigdy nie bedzie, bo outsiderzy nie sa mile widziani
                  cos o tym juz niestety wiem
    • fleuret Re: mam pomysł :) 11.08.05, 09:36
      Alfiko, czy Ty czasem nie opisałaś związku człowieka z... lustrem?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka