Gość: kropka
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
21.08.02, 13:20
hej, problem w skrócie prezentuje się następujaco:
on-28 lat, ona-25, oboje pracują, coś tam jeszcze studiują, znają się 6 lat,
od 4 razem mieszkają we własnym mieszkaniu, ona nie jest wierząca, on tak,
ale bez bliższych związków z kościołem. ona bardzo przebojowa, nastawiona na
kariere, on robi to co lubi i ceni spokój...Wydaje się, że wszystko jest OK,
jest dobrze,idealna para. on do tej pory twierdził, że może wziąć ślub jak
ona tego chce... ale ona nie czuje potrzeby... i nagle on stwierdza, ze
jednak chce.. uważa że to dobry moment, wszyscy w koło to już małżeństwa..
ona tego nie "czuje", nia mam takiej potrzeby i problem w ogóle dla niej nie
istnieje.. co robić? przekonywać się nawzajem?