q02121974
18.09.05, 18:47
a dokładnie konkubina ciąg dalszy.
przy okazji zimnej niedzieli szanowna konkubina z ojcem zaszczycili mnie
swoją obecnością. do tego wszystkiego 20 minut przed najazdem poinformowali
mnie o swym przybyciu, ledwie zdażyłam wyrzucić pety z popielniczki.
Stary gruby strzęp obraził mnie, chamsko a ja zamiast powiedzieć w.laj stara
czarownico zamilkłam. stary nie pisnał słowa, moze podobnie jak mnie, mowe mu
odjęło a może ja tak tylko sobie tłumacze.
Bije sie z myślami, mam żal do siebie za to, że jestem cipolągiem, który
kiedy powinien zapomina języka w gębie, żal do bliskich, że pozwalają na
zaistnienie takich sytuacji.
Jak z tym walczyć?