Gość: prosta IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.09.02, 13:01 co byście pomyśleli, gdybyście usłyszeli takie pytanie od ukochanej/ukochanego: "czy potrafiłabyś sie poświęcić nie dostając NIC w zamian?"? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: kol5 Re: o milosci IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 09.09.02, 13:17 W życiu będzie grał rolę zwycięzcy czy ofiary? Wegług mnie, ofiary. Tylko "wygrani" potrafią dawać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prosta Re: o milosci IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.09.02, 13:25 w takim razie ja mam szansę być "wygraną"...? a moze on chce sobie z góry zapewnic "wygraną pozycje" w naszym zwiazku, chce zebym mu to obiecala. czy to potwierdza, ze w zyciu najczesciej bywa "przegrany"? Odpowiedz Link Zgłoś
opty13 Re: o milosci 09.09.02, 13:48 O takiej milosci mozna mowic w kontekscie relacji dzieci i rodzicow. Od dzieci nie oczekuj niczego poniewaz Ty je do zycia powolalas, od rodzicow, poniewaz masz wobec nich dlug do stracenia. Sa pewne bardzo szczegolne sytuacje, kiedy kochasz i nieoczekujesz niczego oprocz milosci w zamian, poniewaz partner po prostu nie moze Ci nic wiecej oferowac. Ale czlowiek, ktory jest zdrowy, sprawny i kocha nawet nie powinien takiego pytania zadac. Byc moze jestescie bardzo mlodzi i jeszcze troszke czasu macie na poznanie zycia. Byc moze nie zrozumialem o co chodzi. Gość portalu: prosta napisał(a): > co byście pomyśleli, gdybyście usłyszeli takie pytanie od > ukochanej/ukochanego: "czy potrafiłabyś sie poświęcić nie dostając NIC w > zamian?"? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prosta Re: o milosci IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.09.02, 14:02 opty13 napisał: czlowiek, ktory jest zdrowy, sprawny i kocha nawet nie powinien takiego > pytania zadac. no właśnie czy powinnam się obawiać? czy on chce mnie "tylko wykorzystać" (chce brac sam nie dając nic w zamian) nie wiem czy kontekst jest tu taki wazny. oboje jestesmy zdrowi (tak sądze), mlodzi, choc nie bardzo mlodzi Odpowiedz Link Zgłoś
opty13 Re: o milosci 09.09.02, 14:11 > > no właśnie > czy powinnam się obawiać? > czy on chce mnie "tylko wykorzystać" (chce brac sam nie dając nic w zamian) Byc moze pytanie bylo rzucone ot tak sobie, bez zwiazku. Moze taka mala prowokacja. Nigdy swoim dziewczynom nie zadawalem takich pytan, moze w zartach. Jesli sie kochacie to obydwie strony "daja". Czy chce Cie wykorzystac? Na to pytanie chyba musisz sama sobie odpowiedziec. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kol5 Re: o milosci IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 09.09.02, 14:07 Zacznę inaczej. Poczekaj, aż on trafi na kogoś, kto powie mu tak samo jak on Tobie. To najlepsze lekarstwo na zrozumienie problemu. W międzyczasie zrób coś wyjątkowego dla siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prosta Re: o milosci IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.09.02, 14:16 to byloby za proste:) nie chce kapitulowac po pierwszej przeszkodzie (jesteśmy ze sobą od niedawna i jemu chyba rownie zalezy na tym zwiazku co mnie, probuje juz przypisywac w nim role - bo ja tak wlasnie to widze) nie patrze na niego przez różowe okulary (dowod: zapalają mi sie lampki ostrzegawcze, np. jak słysze cos takiego. ale nie chcialabym przesadzac moze to ja jestem zbyt wydelikacona, przewrażliwiona) a Ty od razu tak radykalnie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GG Re: o milosci IP: *.sympatico.ca 09.09.02, 15:35 poczytaj wypowiedzi kol5....sa b rozsadne...pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
ellen Re: o milosci 09.09.02, 14:21 Ja bym pomyślała: "ocho, uwaga!" A potem bym go zapytała o definicję partnerskiego związku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prosta Re: o milosci IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.09.02, 14:33 droga ellen zapalilo mi sie to światelko a jesli chodzi o definicje - to nie jest facet, który ma na wszystko definicję, raczej dziala niz przrzuca sie teoriami wydaje mi sie ze zeby na niego w jakikolwiek sposob wplynąc nie wystarczy miec przekonujące argumenty, ale trzeba "socjotechnicznych metod" Odpowiedz Link Zgłoś
ja_nek Re: o milosci 09.09.02, 14:36 Wiele zależy od kontekstu tego pytania, o czym rozmawialiście, czy rzucił to tak ni z tego ni z owego? Trzeba było zapytać, "a Ty gdzie chciałbyś być, na jakiej pozycji?" Pozdrawiam Janek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prosta Re: o milosci IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.09.02, 14:43 walkowalam z nim ten temat, a jakze ale wlasciwie niewiele sie dowiedzialam, bo czasami trudno mi sie z nim rozmawia mysle ze nie rzucil tego pytania ot tak sobie, ale ze cos sie za tym kryje moze wlasnie sam chcialby uniknac wykorzystania, moze sugerowal, ze ma watpliwosci co do sily mojego zaangazowania - takie byly moje domysly wnioskow z tej rozmowy z nim w tej chwili nie pamietam, moze to zbagatelizowal a jezeli jednak rzucil ten tekst mimochodem - to jak to o nim swiadczy? (calkowity brak empatii) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kol5 Re: o milosci IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 09.09.02, 14:34 Powodzenia! Wszystkie doświadczenia życiowe czemuś służą. Po co masz żałować, że odeszłaś? To za proste. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prosta Re: o milosci IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.09.02, 14:38 nie wiem czy piszesz z ironia czy nie ze odejsc jest za prosto chyba narazie nie odejde Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kol5 Re: o milosci IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 09.09.02, 14:47 Może i słusznie. Zapytaj go co autor miał na myśli. Być może testował Ciebie - w sensie - jest bez pracy, bez pieniędzy, czy i wtedy, pomimo tego, że nie będzie w stanie zapewnić Ci luksusu, będziesz go kochała??? Kto wie? Koniec. Nie sluchaj cudzych rad!!!!!!! Nigdy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prosta Re: o milosci IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.09.02, 14:54 1. nie chodzi mi o rady - chodzi mi o opinie 2.tez mysle, ze nie bedzie w stanie zapewnic mi luksusu (chyba ze cos sie zmieni), i kochalabym go mimo to, gdyby tak nie pytal, ale niestety on tak pyta, co powoduje moje watpliwosci wobec niego boje sie ze jest dla mnie za cwany ale to ze jest cwany rowniez mi sie w nim podoba i dlatego ze wlasnie taki jest raczej nie wylozy mi co dokladnie mial na mysli zadajac to pytanie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GG Re: o milosci IP: *.sympatico.ca 09.09.02, 14:52 Gość portalu: prosta napisał(a): > co byście pomyśleli, gdybyście usłyszeli takie pytanie od > ukochanej/ukochanego: "czy potrafiłabyś sie poświęcić nie dostając NIC w > zamian?"? jak dlugo mozna sie poswiecac i dawac? zmeczy Cie ta sytuacja a i niejednokrotnie bedzie bolec A tak na marginesie wydaje mi sie,ze nie bedziesz miala latwego zycia z ta osoba. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prosta Re: o milosci IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.09.02, 14:56 czy Twoim zdaniem warto decydowac sie na "niełatwe zycie"? kiedy warto? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GG Re: o milosci IP: *.sympatico.ca 09.09.02, 15:02 Gość portalu: prosta napisał(a): > czy Twoim zdaniem warto decydowac sie na "niełatwe zycie"? > kiedy warto? musisz sama sobie odpowiedziec na to pytanie....wiesz kazdy zwiazek jest inny...ja akurat mam doswiadczenie w takowym zwiazku....niestety pomimo moich staran...wysilkow..nie mozna osoby zmienic...jedynie musisz sie Ty zmienic...zmienic swoj stos do sprawy oraz oczekiwania....niestety pragnienia odezwa sie po czasie..czlowiek potrzebuje cos wiecej niz samych jednostronnych poswiecen...przynajmniej ja mam takie zdanie na ten temat pomysl naprawde nad tym....milosc przeradza sie w przyjazn...a co wowczas? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prosta Re: o milosci IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.09.02, 15:09 nie chce go zmieniac jestem "z natury" sklonna do kompromisow i mysle ze nie potrafilabym nikogo zmienic "metodami silowymi" a czego mi w naszym zwiazku brakuje - to wlasnie przyjazni (prosze nie mysl, ze odwracam kota ogonem, tylko przypominalas/es mi o tym) w duzym uproszczeniu: jest to przede wszystkim "chemia", dalej chec bycia dobrym dla kogos (z mojej strony), chec opiekowania sie kims - z jego strony czy przyjazn daloby sie wypracowac? czy to jego pytanie nie jest oswiadczeniem, ze jak mam ochote sobie cos wypracowywac, to moge to robic sama? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kol5 Re: o milosci IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 09.09.02, 15:24 W każdym Twoim pytaniu, czy też stwierdzeniu, zawarta jest odpowiedź. Przeczytaj teraz tylko to, co Ty sama napisałaś! Powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GG Re: o milosci IP: *.sympatico.ca 09.09.02, 15:34 Gość portalu: prosta napisał(a): > > > czy przyjazn daloby sie wypracowac? > czy to jego pytanie nie jest oswiadczeniem, ze jak mam ochote sobie cos > wypracowywac, to moge to robic sama? odpowiesz sobie na pytanie...jak przestanie dzialac"chemia" a moze On poza "chemia" do niczego innego nie jest zdolny/z tego tak wyglada/ pozdrawiam Cie i zycze rozsadku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prosta Re: o rozsadku IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.09.02, 15:41 podobno zwiazek z rozsadku to oznaka szalenstwa (lubie takie slogany, wiec do mnie to trafia) czy naprawde kierowanie sie rozsadkiem w milosci jest takie rozsadne? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kol5 Re: o rozsadku IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 09.09.02, 15:45 Kierowanie się w miłości rozsądkiem nie ma sensu, bo on Cię i tak nie posłucha (rozsądek). Ale jeśli człowiek zaczyna mieć wątpliwości, to co innego. Odpowiedz Link Zgłoś