IP: *.toya.net.pl 10.09.02, 19:27
moja siostra (lat 35) straszliwie bluźni; tak dzieje się od dawna i mimo
protestów najbliższej rodziny nic w tym temacie się nie zmienia; śmieszne
jest to, że potrafi powstrzymać się w pracy (pracuje w urzędzie), na
rodzinych i towarzyskich imprezach a w domu to wszystko "odpracowuje";
siostra ma męża i 10 letniego syna, których nie oszczędza, a wręcz stek
wyzwisk jest na porządku dziennym; słowa k***a, sp*******j, ty h***u itp., a
wręcz dochodzi do wyrafinowanych kombinacji słownych, które trudno wymyślić;
nie wiem co o tym sądzić; rozmawiałam z nią wielokrotnie, szczególnie chodzi
mi o dziecko, które nie zasługuje na takie traktowanie, zwracałam jej uwagę,
że kiedyś się to zemści, ale 0 reakcji z jej strony; mówi tak, tak jakby to
były żarty; nasi rodzice i jej mąż też z nią rozmawiali, ale jw.; pamiętam,
że kiedy razem mieszkałyśmy razem mi też się dostawało i potem jeszcze długo
po jej wyprowadzce sytuacja się powtarzała; wielokrotnie musiałam jej
powtarzać, że nie akceptuje takiego zachowania i obecnie można powiedzieć,
że wyszłyśmy na prostą; ja mogę ją ignorować, ale szkoda mi siostrzeńca; czy
moja siostra jest chora, prosiłam by piła zioła na uspokojenie, ale mówi, że
mam się odp*******ć...
Obserwuj wątek
    • Gość: kol5 Re: wyzwiska IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 10.09.02, 20:00
      załatw jej kochanka!
    • Gość: kk Re: wyzwiska IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 11.09.02, 06:40
      czytalam, czytalam i niemal przyznawalam ci racje, az nagle jak doszlam do
      konca to mnie trafilo i nagle zobaczylam sytuacje w innym swietle.

      oceniasz swoja siostre, a nawet jak po wielu trudach udaje sie wam wyjsc na
      prosta w relacjach to prosisz zeby pila ziola na uspokojenie? dla mnie to
      przekaz "dobra, ja cie moge tolerowac, ale tak naprawde nie jest z toba w
      porzadku, napraw sie. nie wiesz co robisz mezowi/dziecku, ja ci powiem jak masz
      sie zachowywac"

      Gość portalu: murzynka napisał(a):

      > moja siostra (lat 35) straszliwie bluźni; tak dzieje się od dawna i mimo
      > protestów najbliższej rodziny nic w tym temacie się nie zmienia; śmieszne
      > jest to, że potrafi powstrzymać się w pracy (pracuje w urzędzie), na
      > rodzinych i towarzyskich imprezach a w domu to wszystko "odpracowuje";
      > siostra ma męża i 10 letniego syna, których nie oszczędza, a wręcz stek
      > wyzwisk jest na porządku dziennym; słowa k***a, sp*******j, ty h***u itp., a
      > wręcz dochodzi do wyrafinowanych kombinacji słownych, które trudno wymyślić;
      > nie wiem co o tym sądzić; rozmawiałam z nią wielokrotnie, szczególnie chodzi
      > mi o dziecko, które nie zasługuje na takie traktowanie, zwracałam jej uwagę,
      > że kiedyś się to zemści, ale 0 reakcji z jej strony; mówi tak, tak jakby to
      > były żarty; nasi rodzice i jej mąż też z nią rozmawiali, ale jw.; pamiętam,
      > że kiedy razem mieszkałyśmy razem mi też się dostawało i potem jeszcze długo
      > po jej wyprowadzce sytuacja się powtarzała; wielokrotnie musiałam jej
      > powtarzać, że nie akceptuje takiego zachowania i obecnie można powiedzieć,
      > że wyszłyśmy na prostą; ja mogę ją ignorować, ale szkoda mi siostrzeńca; czy
      > moja siostra jest chora, prosiłam by piła zioła na uspokojenie, ale mówi, że
      > mam się odp*******ć...
      • Gość: murzynka Re: wyzwiska IP: *.toya.net.pl 11.09.02, 08:40
        Gość portalu: kk napisał(a):

        > czytalam, czytalam i niemal przyznawalam ci racje, az nagle jak doszlam do
        > konca to mnie trafilo i nagle zobaczylam sytuacje w innym swietle.
        >
        > oceniasz swoja siostre, a nawet jak po wielu trudach udaje sie wam wyjsc na
        > prosta w relacjach to prosisz zeby pila ziola na uspokojenie? dla mnie to
        > przekaz "dobra, ja cie moge tolerowac, ale tak naprawde nie jest z toba w
        > porzadku, napraw sie. nie wiesz co robisz mezowi/dziecku, ja ci powiem jak
        masz
        >
        > sie zachowywac"
        >
        > >ciężko tolerować jej postępowanie; więc wg Ciebie nic mi do tego jak się
        zachowuje moja siostra a odpowiednich relacji mogę wymagać jedynie w stosunku
        do własnej osoby??
        • Gość: kk Re: wyzwiska IP: *.jci.com 11.09.02, 17:50
          Gość portalu: murzynka napisał(a):
          > więc wg Ciebie nic mi do tego jak się
          > zachowuje moja siostra a odpowiednich relacji mogę wymagać jedynie w stosunku
          > do własnej osoby??

          tak, z mala uwaga: te 'odpowiednie relacje' tez nie musza byc dokladnie w/g
          twojej definicji, tylko jakis akceptowalny przez obie strony kompromis.

          rozumiem ze siostra nie nalega zebys przyjela jej jezyk i zwyczaje? nie
          prosi "w dobrej wierze" zebys pila herbatki pobudzajace? ;)

          • Gość: Renka Re: wybacz szczerosc, ale.. IP: 5.3R* / *.home.cgocable.net 11.09.02, 20:17
            twoja siostra ma problemy natury emocjonalnej i w ten sposob je wyrzuca z
            siebie.Do tego jest to OBRAZANIE LUDZKICH UCZUC. Ja bym napewno jej unikala,
            mimo, ze to siostra. Uwazam, ze jezyk polski ma tyle slow, ze mozna uniknac
            ordynarnych, a zastapic je soczystymi.
            Mnie przeklinanie kojarzy sie zawsze z kims glupim,bo niewyksztalconym,
            nieobytym i w ogole skreslam go, chyba, ze mnie rozsmieszy :)))
            Wtedy wybaczam.Ale to jest moje podejscie do sprawy. Tobie wspolczuje, bo sadze
            ze czujesz sie obrazana i w dodatku jej dziecko rowniez jest w ten sposob
            ponizane i obrazane. Ciekawe, co z niego wyrosnie?
            To, co komus robimy, wraca do nas :)
    • fnoll Re: wyzwiska 11.09.02, 19:20
      jak widze ludzie wokol twojej siostry z jej trudnosciami w kontrolowaniu
      agresji radza sobie na dwa sposoby:

      - albo sie od niej odsuwaja na "bezpieczna odleglosc" (jak ty)
      - albo dyscyplinuja ja powaznymi grozbami (wyrzuceniem z pracy) - jak
      swiadomie lub nie otoczenie w pracy

      jej dziecko nie ma mozliwosci "ochronic" sie przed jej niekotrolowana agresja
      na zaden z tych sposobow

      ktos inny moglby tylko albo zagrozic jej powaznymi konsekwencjami, jesli nadal
      bedzie tak sie zachowywac wobec dziecka - i musialby to byc ktos wystarczajaco
      silny, by twa siostra faktycznie sie nim przejela; albo mozna odizolowac jej
      dziecko od niej, by nie mogla juz mu dluzej szkodzic (a niewatpliwie mu
      szkodzi)

      czy to jest mozliwe?

      trzecim wyjsciem moglaby byc cudowna odmiana twojej siostry - ale mozna to
      wlozyc miedzy pobozne, nierealne zyczenia, ludzie nie zmieniaja sie z dnia na
      dzien, a nawet z roku na rok, nie az tak - chyba, ze pod wplywem naprawde
      mocnych doswiadczen lub lekow psychotropowych

      ale nie mozna jej zmusic ani do "nawrocenia" ani do "leczenia"

      ciezka jest bezradnosc...

      takim polsrodkiem mogloby byc zapewnienie twojemu siostrzencowi jak
      najwiecej "zdrowych" kontaktow poza domem - zeby mial z czego wybierac

      powodzenia!

      fnoll
      • Gość: kk ty to na serio?! IP: *.jci.com 11.09.02, 22:10
        fnoll napisał:

        > (...) albo mozna odizolowac jej dziecko od niej, by nie mogla juz mu dluzej
        > szkodzic (a niewatpliwie mu szkodzi)
        >
        > czy to jest mozliwe?

        najlepiej oddac je do domu dziecka, na pewno mu ulzy, bo nie bedzie musialo
        wysluchiwac niecenzuralnych slow od opiekunek. a jak by zostalo w rodzinie, to
        niepotrzebnie bedzie swiadkiem konfliktow. co ty na to fnoll?
        • fnoll yhm, ale nie tak jak myslisz 11.09.02, 22:40
          w poscie murzynki zauwazylem dwa sposoby radzenia sobie z "impulsywnoscia" jej
          siostry - albo zastraszyc (praca) albo zejsc z drogi (murzynka)

          jesli otoczenie ma do dyspozycji tylko te dwa sposoby radzenia sobie - to
          zastanowilem sie, jakby mozna je odniesc do dziecka

          i w pytaniu "czy to jest mozliwe?" zawarlem swa watpliwosc co do skutecznosci
          tych metod, ktorymi posluguje sie otoczenie w obronie przed "impulsywnoscia"
          naszej bohaterki, jesliby je jakos przylozyc do sytuacji jej dziecka

          czyli, ze sytuacja wyglada na nie do ruszenia

          mozna ja najwyzej zlagodzic - alternatywnymi wzorami dla dzieciaka (choc juz
          troche pozno na to, ale zawsze lepiej pozno niz wcale)

          no chyba, ze wprowadzi sie jakies nowe elementy do tej rodzinnej ukladanki -
          jak terapia rodzinna na przyklad

          pzdr

          fnoll
          • Gość: kk Re: yhm, ale nie tak jak myslisz IP: *.jci.com 12.09.02, 02:03
            mozna jeszcze sprobowac trzeciego rozwiazania: nie odsuwac sie, nie straszyc,
            tylko przejsc nad tym do porzadku dziennego. aaaallleeee to rozwiazanie
            wymagaloby wysilku ze strony autkorki listu, a nie siostry. proby zmieniania
            kogos innego sa zawsze latwiejsze (choc, jak zycie uczy, nieskuteczne ;)
    • Gość: kol5 Re: wyzwiska IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 11.09.02, 20:44
      Agresja jest jednym z mechanizmów obronnych.
      Frustracje, niespełnienie, nieodpowiedni chłop, nie spełniający oczekiwań styl
      życia - dają często upust w postaci agresji.
      Dalej uważam, że kochanek byłby świetnym antidotum na tę dolegliwość.
      • fnoll terapia wieloorgazmowa? 11.09.02, 20:58
        zgodze sie z przedmowca, ze seks na poziomie lagodzi obyczaje i moze wspomoc
        wydatnie emocjonalna rehabilitacje - niestety dostepnosc tej formy uzdrawiania
        jest wciaz zbyt mala...

        techniki relaksacyjne i terapia rodzinna tez przyniosly by pewnie korzystne
        zmiany - ale czy sami zainteresowani chcieliby z nich skorzystac?

        tak czy siak ziolka na nerwy to na pewno jeden z gorszych wyborow - to tak jak
        oferowanie komus pol litra na problemy

        pzdr

        fnoll
        • Gość: Renka Re:seksualna terapia IP: 5.3R* / *.home.cgocable.net 11.09.02, 21:23
          Seks daje ulge, likwiduje napiecie, ale jest to uczucie krotkotrwale i dopoki
          sie naprawde nie znajdzie przyczyny powodujacej agresje, stosowanie seksu jako
          terapii, to, wybaczcie, kochani mistrzowie, jest to po prostu GWALT na psychice
          kobiety.
          Ona, ta siostra chyba wie, co kaze jej przeklinac wszystkich i wszystko ?
          Przyczyn moze byc wiele, trzeba je po kolei znalezc i sprobowac eliminowac,
          albo probowac je oblaskawiac tak, zeby nie powodowaly w niej agresji.
          A poza tym jak ma wygladac ta seksualna terapia, kiedy moze zrodlem jej stresu
          jest jakis element w zachowaniu jej meza ? Od razu kobieta jest w pozycji
          ofiary, wiec co to za terapia :(
          • fnoll Re:seksualna terapia 11.09.02, 21:29
            Gość portalu: Renka napisał(a):

            > A poza tym jak ma wygladac ta seksualna terapia, kiedy moze zrodlem jej
            stresu
            > jest jakis element w zachowaniu jej meza ? Od razu kobieta jest w pozycji
            > ofiary, wiec co to za terapia :(

            ale to zdaje sie mialo byc wlasnie... ten... noo... pozamalzensko - ale tylko
            w celach leczniczych! ;)

            ladne te gruszki na wierzbie, ladne, w biodrach kragle takie...
            • Gość: Renka Re:seksualna terapia IP: 5.3R* / *.home.cgocable.net 11.09.02, 21:38
              Ahaaaa..no ladnie. A skad to wiadomo jakich to partnerow ona potrzebuje w celu
              zlagodzenia jej furiatywnosci? Czy to z lapanki ich sie dobiera?
              Czy sa specjalnie przeszkoleni, mam na mysli, czy wiedza, ze to terapia ?
              A w ogole to baaardzo ciekawe, moze istneje taka specjalna
              brygada "lagodzacych" ?
              Czy istnieja osrodki terapeutyczne leczace seksem?
              • fnoll Re:seksualna terapia 11.09.02, 21:51
                Gość portalu: Renka napisał(a):

                > Czy istnieja osrodki terapeutyczne leczace seksem?

                nie bardzo - ludzie na ogol wola leczyc swych bliznich prochami,
                elektrowstrzasami, przymusowa izolacja, gadaniem, zastrzykami, biczami
                wodnymi... ale nie seksem!

                bo seks jest do tworzenia rodzin i podwyzszania sprzedazy/ogladalnosci mass
                mediow - nie do leczenia

                mozna leczyc seks konsultacjami seksuologicznymi

                ale tak oficjalnie recepty na seks wypisywac???

                no to byloby szalone! nie?
                • Gość: Renka Re:seksualna terapia IP: 5.3R* / *.home.cgocable.net 11.09.02, 23:04
                  Moze i to szalone. Bo jak to wszystko zebrac w kategorie moralne?
                  Grupa lagodzacych (obu plci?)gotowa do dzialan na zapleczu gabinetu seksuologa?
                  To bylby prawdziwy BURDEL!
                  :)))
                  • Gość: kol5 Re:seksualna terapia IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 12.09.02, 14:09
                    Gość portalu: Renka napisał(a):

                    > Moze i to szalone. Bo jak to wszystko zebrac w kategorie moralne?
                    > Grupa lagodzacych (obu plci?)gotowa do dzialan na zapleczu gabinetu
                    seksuologa?
                    > To bylby prawdziwy BURDEL!
                    > :)))

                    Czy udało mi się wyciągnąć prawidłowy wniosek z Twojej wypowiedzi?
                    Mianowicie, że Ty tylko z receptą w dłoni i danymi teleadresowymi umiałabyś
                    znalźć sobie chłopa? /Nie lubię pisać w ten deseń, ale nie dałaś mi wyboru/

                    A burdel? Gdzie Ty żyjesz???????
                    Ponadto słowo kochanek, nie musi być rozumiane dosłownie. O tym napisałam w
                    innej wiadomości.
    • Gość: kol5 Re: wyzwiska IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 12.09.02, 08:50
      Seks, a feeeeeeeee.
      Kochnakiem, w przypadku braku kandydata, awersji do płci przeciwnej, czy
      uznanie takiej formy odreagowania za niezgodną z zasadami moralnymi - może być
      równie dobrze pasja czy kariera zawodowa.
      Wystarczy by "kochanek" był na tyle pociągający, aby dał motywację człowiekowi
      do zmiany swojego stylu bycia, życia.

      Pozdrawiam.
    • Gość: murzynka do kk IP: *.toya.net.pl 12.09.02, 08:51
      kk napisała: "mozna jeszcze sprobowac trzeciego rozwiazania: nie odsuwac sie,
      nie straszyc,tylko przejsc nad tym do porzadku dziennego. aaaallleeee to
      rozwiazanie wymagaloby wysilku ze strony autkorki listu, a nie siostry. proby
      zmieniania kogos innego sa zawsze latwiejsze (choc, jak zycie uczy,
      nieskuteczne ;)"

      rozumiem, że u ciebie na porządku dziennym jest obrzucanie się wyzwiskami; nie
      ma sprawy jeśli robią to dorośli między sobą, ale chyba dziecko ma prawo
      do "zwyczajnej" mamy i nie musi wysłuchiwać bluźnierstw pod swoim adresem;
      niczemu to nie służy, a na pewno już nie jest w stosunku do dziecka właściwe;
      podobnie, gdy chodzi o bluźnienie przy dziecku na własnego męża i jego ojca
      słownictwem, które trudno sobie nawet wyobrazić; myślę, że mały wie dokładnie
      jakie jest zachowanie nienormalne u jego mamy i to między innymi dzięki temu,
      że zwraca się jej uwagę, by panowała nad językiem; pozostawienie
      tego "wyzywania" jako normy zachowania jest chore; jeżeli jednak wyzywanie się
      nie jest w twoim domu normą, a rozważania którymi się dzielisz są jedynie
      teoretyczne (jak sądzę) to uwierz, że trudno przejść nad zachowaniem mojej
      siostry do porządku dziennego; jeżeli chodzi o mnie to gdy wyzwiska dotyczą
      mojej osoby to mówię by się zamknęła, a gdy to nie skutkuje wychodzę; nie mogę
      zrozumieć jak możesz sugerować zaakceptowanie faktu, by jedna z najbliższych
      osób bez problemu obrażała mnie bez najmniejszej przyczyny???
      • Gość: enigma Re: do kk IP: *.euro / *.euro-net.pl 12.09.02, 10:17
        Jestes niepotrzebnie zlosliwa w stosunku do kk - nie obrazila Cie, a Ty od
        razu wyskakujesz z podejrzeniami co do jej rodziny.
        Ona moze zajac sie relacjami w Twojej - bo chyba po to weszlas na Forum
        - a nie zrobila tego w sposob nietaktowny.
        Siostra ma teraz blizsza rodzine - meza i dziecko. Maz jest doroslym
        czlowiekiem i sam powinien sobie poradzic z rodzinnym problemem. Dziecka
        oczywiscie zal, ale ono ma swoich rodzicow. Ty zajmij sie swoim albo
        wolontariatem, jest naprawde mnostwo ludzi spragnionych kontaktu z druga osoba.
        Nie watpie, ze kieruja Toba jaknajszlachetniejsze intencje, ale postaw sie w
        sytuacji siostry, jak ona sie czuje, gdy ciagle "zwraca sie jej uwage"?
        • Gość: murzynka Re: do kk IP: *.toya.net.pl 12.09.02, 11:26
          Gość portalu: enigma napisał(a): Jestes niepotrzebnie zlosliwa w stosunku do
          kk - nie obrazila Cie, a Ty od ......



          >niepotrzebnie stajesz w obronie kk, źle zrozumiałaś moje intencje; oczywiście
          że nie chciałam nikogo urazić; pomyślałam że kk nad tym jednym zdaniem chwilę
          się zastanowi i przejdzie "do porządku dziennego" jak sama radzi;))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka