Dodaj do ulubionych

Rozczarowanie sobą

11.09.02, 10:48
Zarówno ja jak i moje otoczenie (w wiekszości, tzn. Ci, którzy mnie lepiej
znali) uważało mnie za osobe wrażliwą, delikatną, inteligentną i z zasadami.
I tak pewnie było. Nie interesowały mnie przelotne miłostki, szukanie byle
kogo - by tylko nie czuć sie samotnie. Dawałam sobie z tym radę, lepiej czy
gorzej. Byłam z kimś, bo kogoś kochałam, nigdy dla zabicia samotności czy dla
innych wartości. Liczyło się zawsze uczucie i jakaś jedność pomiędzy. Seks
bez miłości - abstrakcja do obśmiania.
Pare nieudanych związków, pare pogrzebanych nadzieji... i nie wiem, co sie we
mnie wypaliło, co sie stało z tamtą kobietą, wrażliwą, z zasadami, z
poczuciem, że nie można zawsze i wszędzie dać siebie. Zapomniałam, co to
znaczy marzyć o domu, rodzinie, jakiejś wspólnocie. Nie wiem co to jest.
Czasem pobłyskuje coś w głebi duszy... ale tak szybko umyka.:(
Zamazały mi sie proporcje, priorytety. Nie przypuszczałam, że potrafie sie
przytulić do mało mi znanego męzczyzny, do którego przytulenie sie znaczy
tyle samo, co pogłaskanie psa (przepraszam za porównanie - chodzi mi o jakość
doznań z mojej strony). Szukam zapomnienia w obcych ramionach, cóż z tego, że
czułych... ja, która dla wielu była czymś nieomal czystym, bez rys.
To nie wszystko. Trzech meżczyzn - każdy z nadzieją. Nie potrafię im nic dać.
Nic nie czuję, odrętwiała, bez wyrazu, mogą być albo nie... ale nie chce, nie
umiem powiedzieć - nie chce Ciebie. Karmie sie tym uwielbieniem, ich
tęsknotą, staraniem. Mam poczucie, że jeśli ja niczego nie przeżywam, patrzę
na życie przez szybę, ich przeżycia pewnie też są płytkie...
A tak niedawno nie było w moim zyciu nikogo. Teraz nie umiem sie określić.
Podskórnie czuję, że to żaden z nich. I nędznie sie czuję dając im nadzieję a
zabierając sobie godność.

Obserwuj wątek
    • Gość: Malwina Re: Rozczarowanie sobą IP: *.abo.wanadoo.fr 11.09.02, 10:56
      dlaczego gest poglaskania psa mialby byc pogardzany ? Jesli sie nie myle, posiadanie zwierzat jest
      wskazane dla osamotnionych starcow, dzieci i osob emocjonalnie wrazliwych bo podobno przywraca
      rownowage.
      a z zasadami podobnie jak z dobrymi intencjami : pieklo nimi wybrukowane.


      PS. jak mam rozumiec "jestem kims bo jestem z kims" ?
      • bezduszna Re: Rozczarowanie sobą 11.09.02, 11:04
        Czy pogłaskanie psa może mieć wydźwięk np. erotyczny? A dewiantem nie jestem.

        A cytat nie z mojego postu...
    • Gość: kol5 Re: Rozczarowanie sobą IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 11.09.02, 11:17
      Każdy się zmienia. Doświadczenia są po to by jak najwięcej z nich czerpać, a
      nie by się zamykać na wszystko.
      Daj sobie spokój z facetami, na jakiś czas oczywiście.
      Spróbuj raz jeszcze znaleźć cel w życiu i siebie.
      • Gość: Malwina Re: Rozczarowanie sobą IP: *.abo.wanadoo.fr 11.09.02, 11:26
        Byłam z kimś, bo kogoś kochałam
        masz racje ! moje kaprawe oczko nie dostrzeglo" z" no i nieporozumienie ! pardon.

        oczywiscie ze glaskanie jest erotyczne ! dotyk jest erotyczny, futra sa erotyczne ! nikt by durnie nie siedzial
        z kotem na kolanach lub psem przy nodze gdyby to przyjemnosci nie sprawialo !
        a gdzie tu dewiacja ? czort wie !
    • fnoll Re: Rozczarowanie sobą 11.09.02, 11:28
      przede wszystkim nie szkodzic - tym ponoc kieruja sie lekarze

      ale i w zyciu pozamedycznym zasada ta sie przydaje, bo czasem nawet nie trzeba
      zrobic czegos LEPIEJ - wystarczy przestac robic cos GORZEJ

      cos sprawia ci bol? przyprawia o rozterki? przestan to robic

      zostaw sobie czas i przestrzen na nowe pomysly, nowych ludzi, nowe zajecia

      powodzenia!

      fnoll
    • olt Re: Rozczarowanie sobą 11.09.02, 11:44

      ale to TWOJA decyzja, ty siebie unieszczesliwiasz, i coraz bardziej uzalezniasz
      od tych relacji, ktore nic ci nie daja.

      nie zmusisz sie uczuc, ktorych nie ma, ktore umknely. nic na sile.

      czy probowalas dac sobie szanse, nie wplatywac sie w relacje i sprawy ktore cie
      pograzaja? posluchac siebie.
      to pomaga, naprawde. choc czasami moze dlugo potrwac. wymaga cierpliwosci.
      ale jesli ci zalezy na zachowaniu wlasnej wrazliwosci, wlasnych uczuc, to
      musisz sama o to zadbac.
      powodzenia :)

      pozdrawiam

      OLT
      • Gość: Wilk Re: Rozczarowanie sobą IP: *.pabianice.sdi.tpnet.pl 11.09.02, 12:12
        Rozumiem Cię. Te rady, które tutaj znajdujesz są śmieszne, nijakie, prawda?
        Twoje słowa mogłyby być moimi. Też taki byłem: zasady, trochę z boku, bo gdy
        koledzy szli na wódkę, czy panienki, ja żyłem dla tej jedynej... Nie uciekałem
        w najmniejsze gesty, bo wszystko trzymałem dla Jedynej... Potem stopniowo
        coraz bardziej rozczarowany życiem, tzw. przyjaciółmi, bliski byłem porzucenia
        siebie, bo samotność mnie niszczyła.
        Poznałem jednak kogoś. To była ona! Wysniona, oczekiwana, byłem szczęśliwy, że
        potrafiłem czekać...

        Pobraliśmy się, a ona, cóż, okazało się, że pomimo miłości jest choleryczką o
        nieprzewidywalnych zachowaniach. Było mi coraz ciężej, te spojrzenia bliskich,
        przyjaciół pytające, dlaczego pozwalam i wybaczam te chwile furii...
        Część mnie umarła ,jednak nie definitywnie.. I tak jak ty nie mam oporów przed
        przytuleniem obcej dziewczyny, pocałunkiem, krótkiego spotkania we dwoje za
        plecami małżonki...
        Czy jestem człowiekiem z zasadami? Nie... Mam wyrzuty sumienia, walczę z tym i
        kończę te spotkania... Przychodzi jednak burza, tydzień milczenia i znów
        dzwonię do innej... Kilka lat temu dałbym sobie ręke uciąć, że niczego takiego
        nie uczynię... to sie jednak dzieje... Tęsknota za miłością ze snu, światem
        młodzieńczych marzeń?
        • bezduszna Re: Rozczarowanie sobą 11.09.02, 12:35

          Rady nie wydają mi sie śmieszne, czy nijakie. Prawdą jest, że trzeba siebie na
          nowo poszukać... a że nie jest to łatwe i że bagaż doświadczeń nie pozwala na
          idealizowanie ludzi i zdarzeń? Trudno... wszak my też idealni nie jesteśmy i
          dobrze, że tak własnie jest.
          Może rację mają Ci, którzy twierdzą, że to co boli, należy wyeliminować. Może
          postaram się dotrzeć, dlaczego brnę, co tak naprawdę mnie wyniszcza... i
          zakończyć to. Samotność daje choć poczucie jakiejś prostej, otwartości na nowe-
          dobre. Teraz mam jakiś wiraż i wyrzuca mnie na zakrętach.
          Nic już nie będzie takie samo. My też. Ale może jednak warto spróbować cofnąć
          się do siebie z tamtych lat. Może po tylko, by sprawdzić, czy umiemy być tacy
          jak dawniej, choć na chwilę.


          • Gość: Martyna Re: Rozczarowanie sobą IP: 204.186.88.* 11.09.02, 23:25
            bezduszna napisała:

            >
            > Rady nie wydają mi sie śmieszne, czy nijakie. Prawdą jest, że trzeba siebie
            na
            > nowo poszukać... a że nie jest to łatwe i że bagaż doświadczeń nie pozwala na
            > idealizowanie ludzi i zdarzeń? Trudno... wszak my też idealni nie jesteśmy i
            > dobrze, że tak własnie jest.
            > Może rację mają Ci, którzy twierdzą, że to co boli, należy wyeliminować. Może
            > postaram się dotrzeć, dlaczego brnę, co tak naprawdę mnie wyniszcza... i
            > zakończyć to. Samotność daje choć poczucie jakiejś prostej, otwartości na
            nowe-
            > dobre. Teraz mam jakiś wiraż i wyrzuca mnie na zakrętach.
            > Nic już nie będzie takie samo. My też. Ale może jednak warto spróbować cofnąć
            > się do siebie z tamtych lat. Może po tylko, by sprawdzić, czy umiemy być tacy
            > jak dawniej, choć na chwilę.


            Po pierwsze badz dobra dla samej siebie . Z Twojego listu wyczytalam jak
            bardzo surowo sie oceniasz . A kazdy ma prawo do bledu i do drugiej szansy .
            Powiem wiecej nie ma czlowieka na ziemii , ktory by nie popelnil bledu czy tez
            postapil wbrew zasadom. Po pierwsze wybacz samej sobie ale miej tez swiadomosc,
            ze to Ty wybierasz , podejmujesz decyzje i tylko Ty sama mozesz znalezc w sobie
            na nowo "dusze".
            Moze wlasnie takie doswiadczenie bylo Ci potrzebne aby sie czegosc nauczyc,
            zmienic , nabrac doswiadczenia.
            Nie skupiaj sie aby byc taka jak dawniej bo czlowiek zmienia sie cale zycie ,
            nabiera doswiaczenia, przewartosciowuje . sTARAJ SIE ZYC W ZGODZIE ZE SOBA,
            ZASTANOW sie co jest dla Ciebie wazne i w co chcesz wierzyc i jak chcesz zyc.
            Powodzenia
            • Gość: Renka Re: Rozczarowanie sobą IP: 5.3R* / *.home.cgocable.net 12.09.02, 00:27
              Ja nie wiem, czy masz powody do takiej samokrytyki, do wyrzutow
              sumienia.Dlaczego jestes z nimi? Bo ich potrzebujesz.Nic do nich nie czujesz? A
              co masz czuc, skoro potrafisz sie przytulic do obcego..Masz w sobie
              dobro,zyczliwosc, moze milosc.Dzielisz sie tym z "obcymi", czy to zle?
              Sama nie wiem, moze nie mam racji, ale nie widze w tym nic, co mogloby cie az
              tak dyskredytowac.Jest ci TO potrzebne, rob to, jesli ci jest TO ciezarem,
              zrezygnuj.Pachnie to w jakims sensie egoizmem, ale to chyba zdrowy egoizm.
              Powroty..jak potrafisz, wroc, ale to i tak nie bedziesz juz dawna TY.
              Wydaje ci sie, ze tracisz godnosc, bo jestes z trzema mezczyznami? A czy ich to
              interesuje z iloma jestes aktualnie? Jezeli te sprawy sa wazne, nalezy je
              wyprostowac. Wtedy moze wszystko stanie sie jasne i proste, a twoje wyrzuty
              sumienia i rozczarowanie znikna bez sladu :)
              • bezduszna Re: Rozczarowanie sobą 12.09.02, 08:45
                Małe sprostowanie: nie jestem z trzema mężczyznami. Przynajmniej nie w takim
                sensie, w jakim można by wnioskować z samego określenia. Nic nie wyznaję,
                jakakolwiek intymność łączyła mnie tylko z jedym. Problem pojawia się na
                płaszczyźnie psychiczej więzi a przynajmniej dawaniu obietnicy na taką.
                Klasyczne "ani tak ani nie" z opcją na tak. Taka obietnica zawieszona w
                powietrzu, kiedy wiem dokładnie, że tak naprawdę za zakrętem nic się nie pojawi.
                Zatem trudno powiedzieć, że może być komukolwiek z tym dobrze.

                Optymalnym rozwiązaniem jest obopólna miłość i obranie wspólnego kierunku w
                życiu. Dziś rozdzieram się i biorę od każdego z nich po trochu tego, co każdy
                ma mi do zaoferowania. Jeden ciepło i opiekę, drugi barwność życia na codzień,
                drugi gwarancje stabilnego bytu (ten ostatni nie jest ani nie był moim
                kochankiem). Zdaję sobie jednak sprawę z doraźności takiego zaspokajania swoich
                potrzeb. Bo w rzeczywistości ranię siebie w równym stopniu jak ich.
                • mala_100krotka Re: Rozczarowanie sobą 12.09.02, 10:13
                  hej,
                  zajrzyj do skrzynki:)

                  pozdrawiam serdecznie:)
                  • bezduszna Re: Rozczarowanie sobą 13.09.02, 13:00
                    Re @ w skrzynce!
                    Pozdrawiam
        • Gość: kuk Re: Rozczarowanie sobą IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 13.09.02, 15:54
          Gość portalu: Wilk napisał(a):

          > Rozumiem Cię. Te rady, które tutaj znajdujesz są śmieszne, nijakie, prawda?
          > Twoje słowa mogłyby być moimi. Też taki byłem: zasady, trochę z boku, bo gdy
          > koledzy szli na wódkę, czy panienki, ja żyłem dla tej jedynej... Nie
          uciekałem
          > w najmniejsze gesty, bo wszystko trzymałem dla Jedynej... Potem stopniowo
          > coraz bardziej rozczarowany życiem, tzw. przyjaciółmi, bliski byłem
          porzucenia
          > siebie, bo samotność mnie niszczyła.
          > Poznałem jednak kogoś. To była ona! Wysniona, oczekiwana, byłem szczęśliwy,
          że
          > potrafiłem czekać...
          >
          > Pobraliśmy się, a ona, cóż, okazało się, że pomimo miłości jest choleryczką
          o
          > nieprzewidywalnych zachowaniach. Było mi coraz ciężej, te spojrzenia
          bliskich,
          > przyjaciół pytające, dlaczego pozwalam i wybaczam te chwile furii...
          > Część mnie umarła ,jednak nie definitywnie.. I tak jak ty nie mam oporów
          przed
          > przytuleniem obcej dziewczyny, pocałunkiem, krótkiego spotkania we dwoje za
          > plecami małżonki...
          > Czy jestem człowiekiem z zasadami? Nie... Mam wyrzuty sumienia, walczę z tym
          i
          > kończę te spotkania... Przychodzi jednak burza, tydzień milczenia i znów
          > dzwonię do innej... Kilka lat temu dałbym sobie ręke uciąć, że niczego
          takiego
          > nie uczynię... to sie jednak dzieje... Tęsknota za miłością ze snu, światem
          > młodzieńczych marzeń?

          Przeczytałem twoje słowa i zacząłem się zastanawiać czy to przypadkiem nie
          chodzi o mnie. Dokładnie cie rozumiem i wiem co czujesz. Wprawdzie ja jeszcze
          nie ożeniłem się z tą osobą, którą szalenie kocham, ale już teraz widzę, to co
          ty dostrzegasz u swojej żony. Zachowania wręcz niezrozumiałe, ciągłe
          bezpodstawne podejrzenia o wszystko. Przesłoniła sobie kompletnie oczy swoimi
          wybujałymi podejrzeniami w stosunku do mnie. A ja to wszystko posłusznie
          znoszą choć jest, a raczej było szalenie trudno. Wszyscy mi mówią, abym sobie
          dał spokój z taką osobą, bo to nie życie. Ja jednak godzę się na takie
          traktowanie, bo strasznie mi na niej zależy. A najgorsze jest to, iż właśnie
          odeszła ode mnie, bo jej wymysły aż tak bardzo wydały się jej prawdziwe. I
          nawet w takiej chwili nie mam odwagi i honoru, aby zrezygnować z tego, tylko
          chce walczyć i udowodnić, że to ja mam rację.
        • zasadnicza Re: Rozczarowanie sobą 14.09.02, 13:38
          Gość portalu: Wilk napisał(a):

          I tak jak ty nie mam oporów przed
          > przytuleniem obcej dziewczyny, pocałunkiem, krótkiego spotkania we dwoje za
          > plecami małżonki...
          > Czy jestem człowiekiem z zasadami? Nie... Mam wyrzuty sumienia, walczę z tym
          i
          > kończę te spotkania... Przychodzi jednak burza, tydzień milczenia i znów
          > dzwonię do innej...


          i dla mnie jest to coś, co nazywam sqrwysyństwem, chociaż z reguły nie
          przeklinam. Jeśli jest Ci źle, zmień to, rozwiedź się, pogadaj z żoną, skieruj
          ją do psychologa... ale nie zdradzaj.

          zasadnicza (aż do bólu)

    • pastwa Rozczarowanie sobą 12.09.02, 12:22
      Szanowna bez duszy !

      ***Zasady maja wartosc wówczas,kiedy kierowanie sie nimi daje nam wymierny zysk
      w postaci zadowolenia i braku krzywdzenia innych,a najlepsze sa te zasady, z
      których racjonalna rezygnacja nie powoduje zbednych wyrzutów sumienia.

      Napisałas :

      "Byłam z kimś, bo kogoś kochałam, nigdy dla zabicia samotności czy dla
      innych wartości"

      ***Nieprawda, Ty byłas z kims kochanym nie dla zabicia samotnosci, ale tylko z
      pozoru,poniewaz ta osoba dawała Ci towarzystwo, zatem nie potrzebowałas zabijac
      samotnosci, ta miłosc juz to zrobiła.

      oraz:

      "Liczyło się zawsze uczucie i jakaś jedność pomiędzy. Seks bez miłości -
      abstrakcja do obśmiania"

      ***Te rzeczy, które nie pokrywaja sie z naszymi marzeniami,nie musza byc zaraz
      złe, zwłaszcza ze w pewnym stopniu pozwalaja Ci nie wypalic sie w oczekiwaniu
      na prawdziwa miłośc, a jednoczesnie zaspokajaja Twoje podstawowe potrzeby,
      które z załozenia złymi nie sa.
      Twoje obecne postepowanie, nie wyklucza równiez tego czego pragniesz, a wrecz
      pozwala Ci zdrowo funkcjonowac, skoro nie masz mozliwosci jesc wykwintnych
      kolacji, jedz to co masz, wazne by zaspokoic głód, bo to ludzkie.

      I dalej piszesz:

      "Szukam zapomnienia w obcych ramionach, cóż z tego, że czułych... ja, która dla
      wielu była czymś nieomal czystym, bez rys"

      ***Ja uwazam, ze te poszukiwania czulosci nawet u niekochanych osób, nie sa
      zadnymi rysami i błednym jest takie myslenie, bo miast pozwalać Ci cieszyc sie
      z tego co dobre,wymusza ono rozczarowanie soba. Tak jakby Twoja winą było to,
      żes jest człowiekiem.

      I jeszcze:

      " To nie wszystko. Trzech meżczyzn - każdy z nadzieją. Nie potrafię im nic dać.
      Nic nie czuję, odrętwiała, bez wyrazu, mogą być albo nie... ale nie chce, nie
      umiem powiedzieć - nie chce Ciebie. Karmie sie tym uwielbieniem, ich
      tęsknotą, staraniem "

      ***Bzdura, to w Twoim mniemaniu nie potrafisz im nic dac,oni widac cos sobie
      sami biora przy kontaktach z Toba i jest to na tyle dla nich wartosciowe, ze
      nie odmawiaja Ci siebie, swego uwielbienia, tesknot, staran.
      Czasami wystarczy innym, by ktos zechciał własnie odebrac te ich uczucia, a Ty
      to robisz. I nie musisz mówic ze nie chcesz kogos, skoro chcesz( inaczej co
      robisz z nimi), a to ze nie kochasz i nie bedziesz na wieki, przestań ! , nie
      mozna tego wymagac od kogokolwiek.
      Uczciwie jest wrecz, ze nie mówisz czegos, czego nie czujesz, a jesli oni
      oczekuja wyraźnie wiecej, dopiero wówczas daj im wybór, całkiem mozliwe ze
      wezma Ciebie taka jaka jestes teraz wobec nich i bez zadnych gwarancji.


      I na koniec:

      " Teraz nie umiem sie określić. Podskórnie czuję, że to żaden z nich. I nędznie
      sie czuję dając im nadzieję,a zabierając sobie godność "

      ***Dawanie nadziei, nie jest niczym złym, bo nadzieja jak sam nazwa wskazuje to
      nic pewnego, jest to swego rodzaju loteria w której udział jest dobrowolny.
      Głupota byłoby natomiast składanie obietnic miłosci "na pismie",kiedy sie tego
      nie wie, bo i skad.
      I nie rozumiem jak ta godnosc sobie zabierasz, czy tym, że jest Ci z nimi
      dobrze, i ze im jest z Toba dobrze, ale licza ze zostaniesz dla nich kims, kim
      nie masz pewnosci ze byc mozesz ?
      Toz niegodnym byłoby to, w przypadku opisanym powyzej, gdzie nastepuje złozenie
      obietnicy,zakładam ze nie wymagaja jej od Ciebie, a jak dojdzie do tego, to
      powtórze sie, daj im wybór, chca byc z Toba na obecnych zasadach( z nadzieja),
      czy żegnaja sie, to uczciwe.

      Żyj i nie patrz na zasady, staraj sie zaspokoic swe potrzeby na tyle, na ile
      życie Ci pozwala, złych intencji nie masz przeciez, a najwazniejsze przestań
      czarowac ideały ( które, tak na marginesie nie sa wcale takie idealne i mądre),
      to sie nie rozczarujesz ;o)

      Pastwa tez bezduszny

      • Gość: Martyna Re: do bezdusznej IP: *.proxy.aol.com 12.09.02, 20:42


        Co do spotykania sie z trzema mezczyznami jednoczesnie to powiem Ci , ze w
        U.S.A jest to bardzo popularne . Jest to takie niepisane prawo ,ze dopoki para
        nie okresli sie jako powazny zwiazek. Obie strony spotykaja sie z rowniez
        innymi osobami. W Polsce jednak chyba wiekszosc przyjmuje, ze osoba , z ktora
        sie spotykamy nie spotyka sie z innymi. Twoje wyrzuty sumienia chyba dotycza
        wlasnie tej sytuacji. I ja tutaj nie zgodze sie z Pastwa , ktory nie widzi w
        tym nic nieuczciwego. Nawet jesli nic im nie obiecywalas to istnieje jeszcze
        jezyk niewerbalny, jezyk gestow i zachowan.
        Jesli zle sie z tym czujesz jesli Tobie rowniez wydaje sie to nieuczciwe
        powiedz im kazdemu z osobna , ze nie jestes gotowa na powazny staly zwiazek i ,
        ze nie wiesz co z tego wyniknie. Nie sadze zeby ktorys z nich zrezygnowal ze
        spotykan z Toba.
        • bezduszna Re: do bezdusznej 13.09.02, 13:57
          Dziekuje Wszystkim za wpisy.
          Prawdę mówiąc, spodziewałam się lekkiego (bo przecież nie zupełnego)
          napiętnowania mojego zachowania. Dla mnie samej nie jest to sytuacja, w której
          chciałam, czy nawet przypuszczałam, że się znajdę. Ale dzięki temu, co tu
          przeczytałam wysnułam dwa wnioski: troszkę więcej tolerancji dla siebie i
          potrzeba poszukania w sobie tego, czego tak naprawde chcę, z czym jest mi
          dobrze. A już to, jakimi środkami się posłużę - jest rzeczą drugorzedną.
          Na pewno określę swoje uczucia, czy raczej ich brak wobec tych mężczyzn. Niech
          sami zadecydują, na ile są zdeterminowani, by trwać lub nie w jasno określonych
          przeze mnie ramach znajomości.
          Jeszcze raz dzięki i serdeczne pozdrowienia

          Bezduszna

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka