la3
24.09.02, 00:20
Jak sądzicie - czy kochając kogoś można drugą osobę przekonać do tej miłości,
sprawić, by też pokochała? Czy wiara jednej osoby wystarczy za dwie? Nie jest
to sytuacja, gdy ta druga osoba zupełnie nic nie czuje, ale waha się, boi się
podjąć ryzyko, może nie jest gotowa na poważny związek, wycofuje się.
Wierzycie w to, że dając wciąż i wciąż (nie licząc nawet na wzajemność) w
końcu zaczyna się zbierać "plony" swojego uczucia?
Czy spotkało Was coś takiego (z jednej lub drugiej strony)?