Dodaj do ulubionych

znowu o miłości

24.09.02, 00:20
Jak sądzicie - czy kochając kogoś można drugą osobę przekonać do tej miłości,
sprawić, by też pokochała? Czy wiara jednej osoby wystarczy za dwie? Nie jest
to sytuacja, gdy ta druga osoba zupełnie nic nie czuje, ale waha się, boi się
podjąć ryzyko, może nie jest gotowa na poważny związek, wycofuje się.
Wierzycie w to, że dając wciąż i wciąż (nie licząc nawet na wzajemność) w
końcu zaczyna się zbierać "plony" swojego uczucia?
Czy spotkało Was coś takiego (z jednej lub drugiej strony)?
Obserwuj wątek
    • Gość: J.S. Re: znowu o miłości IP: *.tnt1.lafayette.in.da.uu.net 24.09.02, 03:05
      Mysle ze Milosc dojrzewa w nas przez lata, nawet gdy wydaje sie nam na poczatku
      ze jest ogromna to jednak z czasem "poglebia sie". Dlatego byc moze warto
      probowac pokonac czyjes opory. Kochac to znaczy zapomniec o sobie, aczkolwiek
      jesli jest to uczucie jednostronne graniczy z szalenstwem.
      J.S.
    • wirkkala Re: znowu o miłości 24.09.02, 12:38
      Można . Wyszłam za mąż , chociaż wiedziałam , że nie kocham.
      Wierzyłam , że miłość męża wystarczy .
      Przejrzałam na oczy , gdy zachorował. Nie bałam się , że zostanę sama . Jest
      ktoś , kto czeka na mnie . Ale ja już wiem co czuję .
      Moja miłość sprawiła że przeżył .
      Wiem , bo lekarz nam powiedział :)
    • rezi2 Re: znowu o miłości 24.09.02, 14:38
      Jasne, ze mozna. Mowisz o 90% przypadkow kochajacych sie ludzi. Rzadko kiedy
      hormony (bo o tym mowimy przynajmniej na poczatku zwiazku) zaczynaja buzowac w
      obu stronach jednoczesnie.
      Wg mnie milosc to nie jest tylko jakies supergórnolotne metafizyczne uczucie.
      Tutaj duzo "miesza" natura. A ona to wymysliła tak, zeby ludzie zakochiwali sie.
      Inaczej gatunek mógłby nie przetrwac :)
      Jest kwestia tego, jak długo zechcesz czekac. Mysle, ze musisz wyznaczyc sobie
      jakis czas. Inaczej stracisz czas, zaryzykujesz, ze ta osoba bedzie z Toba z
      litości (a tego z pewnościa nie chcesz). Poboli, ale zakochasz sie ponownie i
      moze wtedy nie poczekasz :) Albo ktoś bedzie na Ciebie czekał...
    • kwieto Re: znowu o miłości 24.09.02, 18:20
      To zalezy. Jesli kogos nic do Ciebie nie ciagnie, to najprawdopodobniej
      nawet jesli z Toba bedzie, to rzuci Cie dla kogos, kto bedzie "w jego typie".
      Wszystko zalezy od tego, czy ten ktos nie kocha, czy (jak wirkkala) po
      prostu nie wie ze kocha.
      Tak czy siak - nie licz na to, ze Twoje dawanie Ci sie kiedys zwroci...
      • la3 Re: znowu o miłości 24.09.02, 18:38
        kwieto napisał:

        > To zalezy. Jesli kogos nic do Ciebie nie ciagnie, to najprawdopodobniej
        > nawet jesli z Toba bedzie, to rzuci Cie dla kogos, kto bedzie "w jego typie".
        > Wszystko zalezy od tego, czy ten ktos nie kocha, czy (jak wirkkala) po
        > prostu nie wie ze kocha.

        Nie napisałam, że jest to uczucie jednostronne, ale że z drugiej strony są
        trudności (przeszłość, obawy itp.) I teraz powstaje problem, czy mam coś z tym
        zrobić, czy dostosować się do dynstansu, który on narzucił?

        > Tak czy siak - nie licz na to, ze Twoje dawanie Ci sie kiedys zwroci...
        >

        I tu się z Tobą nie zgodzę - nawet jeśli ta osoba nie odważy się na
        odwzajemnienie moich uczuć, to wierzę, że dawanie jest wartością samą w sobie i
        kiedyś się zwróci (nawet jeśli nie z jego strony). A przyklad wirkalli
        pokazuje, że warto w to wierzyć.
        • kwieto Re: znowu o miłości 24.09.02, 18:56
          Dystans mozesz starac sie zmniejszyc i jednoczesnie akceptowac. I wtedy
          moze uda sie wam znalezc jakis kompromis?

          A co do dawania jako wartosci samej w sobie, i liczenia na to, ze sie kiedys
          zwroci. Nie wydaje Ci sie, ze takie "dawanie" (gdy licze to ze sie zwroci)
          jest bardziej pozyczka niz dawaniem? Taka lokata w banku. Tylko, czy
          skladanie w banku oszczednosci mozna nazwac "dawaniem"?
          Dlatego mysle, ze sie jednak nie zwroci...
          • la3 Re: znowu o miłości - kwieto 24.09.02, 19:03
            Chciałabym się nauczyć tak dawać, żeby nie liczyć na "zwrot", ale to bardzo
            trudne, bo dawanie bez żadnych oczekiwań jest dla mnie synonimem miłości, a
            trudno jest pozwolić sobie na miłość, kiedy się widzi opory z tej drugiej
            strony.
            • kwieto Re: znowu o miłości - kwieto 24.09.02, 19:17
              No ale to by oznaczalo, ze go nie kochasz, czy tak?
              Milosc, gdy wszystko sie pieknie plecie to banal. I na szczescie dosc czesto
              w takich banalach udaje sie nam uczestniczyc :"))))
              Inaczej, kochali by tylko bardzo nieliczni

              Ale radze, staraj sie pamietac - nie mozesz liczyc na zwrot tego co
              wkladasz. Jesli tak sie stanie - cudownie! jesli nie - tez trzeba sobie dac
              jakos rade
    • fnoll Re: znowu o miłości 24.09.02, 18:35
      mysle, ze tak sie dzieje niemal zawsze - przeciez ludzie nie zakochuja sie w
      sobie nawzajem w tej samej chwili

      zawsze ktos pierwszy zaczyna "czarowac", no a potem, jak cos zaiskrzy, to juz
      para dziala na zasadzie obustronnego dodatniego sprzezenia zwrotnego

      czasem czaruje sie kwadrans, czasem rok, czasem pol zycia...

      rozejrzyj sie, posluchaj, poczytaj :)

      pzdr

      fnoll
      • la3 Re: znowu o miłości 24.09.02, 18:45
        Wiecie, mam ochotę na takie szaleństwo :) na próbę złamania czyichś oporów, bo
        czuję, że jest to możliwe i że warto. Czy to nie dlatego jest tyle samotnych
        ludzi, bo nie mają odwagi pokazać, co czują, bo uciekają przy pierwszych
        trudnościach? Wiem, bo sama tak postepuję, ale jak długo można?
        Dzięki. Dodaliście mi otuchy :)
      • Gość: rybkaa Re: znowu o miłości IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 24.09.02, 22:39
        I nawet jak się juz pokochają to zawsze jest tak że jedno z nich kocha
        bardziej...
    • Gość: kol5 Re: znowu o miłości IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 24.09.02, 18:47
      Aby był pożar musi być pochodnia.
    • ya-cek Re: znowu o miłości 24.09.02, 19:03
      Znowu o miłości, a ja znowu się zastanawiam - co to jest ?
      Kiedyś umówiliśmy sie (ludzie), że cały zespół uczuć, emocji przyciągających
      nas do drugiego człowieka nazwiemy jednym pięknym słowem ?
      Kiepska definicja...oj kiepska.

      Co do tematu, rzecz w tym, że zawsze chodzi o dwoje ludzi, o tych konkretnych
      dwoje ludzi, o daną konkretną sytuację. Jak więc napisać coś yntelygentnie o
      nieznajomych ? Nie da się.

      Moim zdaniem, żeby związek miał jakiś długoterminowy sens m u s i się pojawić
      obustronna fascynacja, głębokie (meta)fizyczne zainteresowanie. Fnoll rzekł, że
      ta fascynacja nie musi pojawić się równocześnie (ba, przeważnie nie pojawia się
      równocześnie!), można czekać na nią i pół życia (inna rzecz, po co tyle
      czekać ?).

      Osobiste doświadczenie podpowiada mi, że kobiety potrafią czekać, walczyć
      dłużej, intensywniej. U mężczyzn ta "zdolność" wyrabia się z czasem...
      Ech, znowu psychologia ewolucyjna by nam to pięknie powyjaśniała.
    • Gość: wania Re: znowu o miłości IP: *.gda.ids.pl / 192.168.2.* 25.09.02, 15:37
      Nie polecam wchodzenia w zwiazek, w którym któraś ze stron jest niepewna, a
      zwłaszcza mężczyzna... Za jakiś czas możesz obudzić się z reką w nocniku... A
      on wciąż będzie niezdecydowany, pełen obaw i niepokojów.
    • Gość: pom Re: znowu o miłości IP: 2.4.STABLE* 25.09.02, 16:05
      Wszystko jest tak indywidualną sprawą, że trudno o jednoznaczną i definitywna
      odpowiedź na postawione pytanie.
      Zdarzyło mi się "nie pokochać" kogoś, kto zabiegał o mnie 3 lata. Nic, nic,
      nic!! Tłumaczylam, mówiłam... chciał mnie po prostu przeczekać i nie udało się.
      Ale wiem też, że inny scenariusz też byłby możliwy. Kwestia ludzi i zdarzeń.

      W Twoim jednak wypadku myślę, że jedyne na co możesz teraz liczyć to...
      cierpliwość i siłę, by przetrwać uczucie smutku, samotności lub odtrącenia...
      czy warto - sama oceń.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka