material_girl
19.10.05, 12:08
Powiedzcie jak to jest - mam dwie bliskie koleżanki, lubimy sie itd. Ale
trudno powiedziec, że nadajemy na tych samych falach. Obydwie mają facetów i
stanowi to istotną różnicę między mną a nimi. Rzadko kiedy udaje mi się z
nimi umówic na jakies spotkanie no bo z reguły już są poumawiane ze swoimi
chłopakami. Zaplanowac coś też jest trudno, bo nie wiedzą co na to ich
faceci. I jeśli drogie koleżanki wyrażą chęc spotkania ze mną to ja muszę sie
dostosowac do terminu (no bo ja nie mam chłopaka więc jestem niby bardziej
dyspozycyjna). Lubię je obydwie, ale momentami odechciewa mi się ich
towarzystwa. Tym bardziej że tematy rozmów oscylują wokół "jaka to ja jestem
zakochana" albo "kolejny kryzys w związku", no a moje sprawy jakie by nie
były to zawsze są tak nie na miejscu. Napomknę też, że sama bardzo bym
chciała miec kogos, ale tak się składa że od dłuższego czasu jestem sama.
Moje koleżanki chyba traktują mnie jakbym urodziła się z tendencją do bycia
samą i jakoś nie biorą pod uwagę tego że mogę też zacząc sie z kimś spotykac.
Albo to wszystko to moja imaginacja ...