almudena1
31.10.05, 16:11
Moj maz ma 40 lat, jestesmy 10 lat po slubie. Mam ciagle wrazenie, ze w
naszym zwiazku jestem " ta druga" , tylko ze "ta pierwsza" nie jest inna
kobieta, tylko rodzina mojego meza. Maz nigdy nie sprzeciwil sie swoim
rodzicom, nigdy nie powiedzial stanowczo "nie". W sumie slowo mamisynek nie
jest wlasciwe, bo on nie potrafi sie sprzeciwic nie tylko rodzicom, ale i
rodzenstwu, ba, nawet mlodszym od niego o wiele siostrzencom. Tylko prosze,
nie piszcie, zebym z nim spokojnie porozmawiala. Niestety sie nie da. Rozmowa
na temat rodziny zawsze przeradza sie w awanture z krzykami i wrzaskami.
Wrzeszczy na mnie, ze chce go kompletnie odciac od rodziny. A ja wcale nie
chce. Ale nie moge patrzec, jak mu wchodza na glowe. Boli mnie to, bo ze
sprzeciwaianiem sie mnie jakos problemu nie ma.
Wiem, ze nie opisalam dokladnie problemu, ale nie wiem czy sie da. Napiszcie,
czy slyszeliscie o podobnym przypadku.