Dodaj do ulubionych

moj maz - mamisynek

31.10.05, 16:11
Moj maz ma 40 lat, jestesmy 10 lat po slubie. Mam ciagle wrazenie, ze w
naszym zwiazku jestem " ta druga" , tylko ze "ta pierwsza" nie jest inna
kobieta, tylko rodzina mojego meza. Maz nigdy nie sprzeciwil sie swoim
rodzicom, nigdy nie powiedzial stanowczo "nie". W sumie slowo mamisynek nie
jest wlasciwe, bo on nie potrafi sie sprzeciwic nie tylko rodzicom, ale i
rodzenstwu, ba, nawet mlodszym od niego o wiele siostrzencom. Tylko prosze,
nie piszcie, zebym z nim spokojnie porozmawiala. Niestety sie nie da. Rozmowa
na temat rodziny zawsze przeradza sie w awanture z krzykami i wrzaskami.
Wrzeszczy na mnie, ze chce go kompletnie odciac od rodziny. A ja wcale nie
chce. Ale nie moge patrzec, jak mu wchodza na glowe. Boli mnie to, bo ze
sprzeciwaianiem sie mnie jakos problemu nie ma.
Wiem, ze nie opisalam dokladnie problemu, ale nie wiem czy sie da. Napiszcie,
czy slyszeliscie o podobnym przypadku.
Obserwuj wątek
    • mathias_sammer Re: moj maz - mamisynek 31.10.05, 16:31
      Owszem slyszalem. Kobieta codziennie wyzywa faceta od lajdaka i gnoja,
      zlodzieja, bandyty i zdrajcy . Wykrzykuje obelgi na Marszalkowskiej porownujac
      go do politykow. Malo juz jej policja nie zamknela.
      Setki razy ja proszono, zeby cos ze soba zrobila, zeby zmienila sposob rozmowy,
      ale ona jest jak beton. Nienawidzi ludzi, jest brzydko starzejaca sie klempa, z
      ktora coraz mniej ludzi chce miec cokolwiek wspolnego. Jest zla, jej serce jest
      z betonu, nie obchodza ja inni, obchodzi ja jedynie jej wlasny zastrany tylek .
      A co inni na jej egoizm, hipokryzje i tercjanizm? Maja go w dupie, niekiedy
      mowia, ze nie licza sie ze zdaniem potwora jakim jest.
      ´
      Niedlugo Wigilia i sprawdzian dla niej. Dostanie feedback od zycia, ktore
      zaplaci jej za to jakim jest czlowiekiem.

      M.S.
    • mathias_sammer Re: moj maz - mamisynek 31.10.05, 16:33
      Masz szanse cos dobrego zrobic dla swojej meza. Zrob to wiec. Zastanow sie
      tylko co oznacza "cos dobrego".



      M.S.
      • almudena1 Re: moj maz - mamisynek 31.10.05, 16:39
        moze nie zrozumialam, ale co to ma wspolnego ze mna ?
      • kowianeczka Re: moj maz - mamisynek 02.11.05, 09:13
        Moze powinna powiedziec, ze najbardziej ceni jego wystapienia publiczne?
        Sa takie budujace... Poza tym, moze wiele sie nauczyc od niego i szybko
        przeniesc na wlasny grund..a grund to wzajemne zrozumienie siebie i akceptacja
        dla sposobu myslenia!

        kowianeczka
    • rybka54 Re: moj maz - mamisynek 31.10.05, 16:49
      nie ma co ukrywać, jest maminsynkiem z nie odciętą pępowinką
      jeżeli jego najbliżsi, to znaczy żona, dzieci cierpią z tego to jest to w
      znacznej mierze jego wina
      sam musi dojrzec do tego aby miec własne zdanie, ktoś obcy kogo poważa musi mu
      wytłumaczyć
      zapewne i rodzinka nie jest bez winy, być może wewnętrznie się czemuś/komuś
      sprzeciwia ale nie ma odwagi aby otwarcie to zrobić
      moim zdaniem duży problem
      • almudena1 Re: moj maz - mamisynek 31.10.05, 16:54
        Moj maz uparcie twierdzi, ze ja po prostu jestem zaborcza i o niego zazdrosna.
        Tak wiec to ja mam problem a on nie ma zadnego. Nie wiem kto mialby mu to
        powiedziec, nikt ze znajomych o tym nie wie, a nawet jakby znal, to by pewnie
        nie smial sie wtracac.
        • heal Re: moj maz - mamisynek 31.10.05, 17:30
          Problem będzie miał, kiedy będziesz miała dość tego trójkąta i wystawisz jemu
          walizki.
          • cham.taki.zwyczajny Re: moj maz - mamisynek 31.10.05, 17:31
            albo on jej
            • heal Re: moj maz - mamisynek 02.11.05, 07:48
              Jeśli woli robić to ze swoją mamą.

              kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,66917,553162.html
              Lepiej dla niej, bo jeśli ona jest kobietą-żabą pozbawioną instynktu
              samozachowawczego, to niech on sam uratuje ją przed sobą i jego matką.
    • kamila1008 Re: moj maz - mamisynek 02.11.05, 09:38
      Mam ten sam problem. Mój mąż jest u matki i siostry pod pantoflem podobnie jaki
      i mój teść. Początkowo nie zauważalam tego, bo wychodzilam zamąż za mojego
      parynera a nie za teściową i szwagierkę.Zwrócilam się o radę do znajomego
      psychologa. Zachowanie teściowej wynika z jej tragicznego dzieciństwa, ojciec
      alkoholik, nieprzewidywalny, mial mnustwo kochanek. Teściowa chce aby za
      wszelką cenę jej rodzina byla idealna. Jest zaborcza, wszystkich
      kontroluje,wszyscy są źli, jest agresywna nie znosi sprzeciwu,a mój mąż jak się
      odezwie zaraz jest zganiony przez matkę i siostrę, i ma poczucie winy,że się
      sprzeciwil. Mój mąż nie wie że każdy czlowiek jest wolny i ma prawo wyboru,w
      każdym widzi tylko zlego czlowieka, który jest przeciwko niemu, uważa że tylko
      on ma rację. Znajomy powiedzial że teściowa powinna poddać się jakiejś
      terapi.Ja jej nie zmienię ale mogę mieć do niej odpowiedni stosunek ,
      nieprzejmować się jej glupotą,i pracować dyskretnie nad zachowaniem męża.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka