Dodaj do ulubionych

psycholog?

04.10.02, 12:51
witam -
wczoraj uslyszalam _kolejna_ historie o tym, jak psychologowie potrafia byc
niekompetentni. Psychologowie powinni kierowac sie wiedza, etyka zawodowa..
i.. no wlasnie, czym jeszcze?
Jacy powinni byc psychologowie [pomijam odpowiedzi; ladna, zgrabna. itp. -
nie o to chodzi]? jak widzicie psychologow - jaka jest ta grupa zawodowa? czy
to prawda, ze psychologowie to "zimne typy, patrzace na wszystkich jak na
potencjalnych pacjentow" [cytat z wczorajszej mojej rozmowy z niegdysiejsza
klientka pewnego gabinetu psychologicznego]?
Czy zdarzylo sie Wam, ze psycholog zupelnie nie spelnial oczekiwan, jakie w
nim pokladaliscie - a co za tym idzie, jakie bylyby/byly/sa Wasze oczekiwania
wzgledem psychologa, do ktorego udalibyscie sie po porade?

Mam swiadomosc tego, ze na tym forum takze sa psychologowie - Was takze
prosze o odpowiedz.
dziekuje za kazdy powazny odzew :)
Mevillian

P.S. nie prowadze badan, nie pisze artykulu - w tej kwestii po prostu zaczela
zzerac mnie ciekawosc. :)
Obserwuj wątek
    • fnoll Re: psycholog? 04.10.02, 15:40
      psychologowie powinni byc kompetentni

      kompetentny psycholog to taki, ktory zna granice aplikowalnosci eksperckiej
      sieci semantycznej ktora jest wypelniony w skutek przebycia wielu
      specjalistycznych szkolen i praktyk

      i jak przylozysz takiego kompetentnego psychologa do swej zbolalej psyche to
      efektem tego zetkniecia powinno byc twoje subiektywne uczucie ulgi oraz/lub
      przeobrazenia - czyli, ze rozregulowane sie ureguluje, zatkane sie odetka etc.

      stopien "pomocnosci" kompetentnego psychologa silnie jednak koreluje z
      motywacja jego klienta - chirurg daje ci narkoze i robi co chce, psycholog nie
      jest w tak komfortowej sytuacji - by jego dzialanie bylo skuteczne musi
      wypracowac odpowiednia relacje w klientem i w ramach tej relacji wspolnie
      wypracowywac ZMIANE

      no i powinien byc przede wszystkim komunikatywny ;)

      pzdr

      psyfnoll (absolwent psychologii pozaziemskiej)
      • fnop Re: psycholog? 04.10.02, 15:46
        ładnie powiedziane ;-)
        • Gość: Imagine Re: psycholog? IP: *.unl.edu 04.10.02, 18:32
          fnop napisał:

          > ładnie powiedziane ;-)
          I nic ponad to. Nie wierze w psychologie zachodnia. Nie wyobrazam sobie
          siedzenia naprzeciwko "zawodowego pocieszacza". Sam wyciagnalem sie z wielu
          przypadlosci. Wolalbym pojsc do dobrego ksiadza, nie mowiac juz o mistrzach
          zenu, taoizmu czy jogi. Psychologowie powinni poddac sie najpierw leczeniu
          a potem brac sie za innych.
          Pozdr, Imagine.
          • mevillian Re: psycholog? 04.10.02, 21:11
            Witam -

            Gość portalu: Imagine napisał(a):

            > I nic ponad to. Nie wierze w psychologie zachodnia. Nie wyobrazam sobie
            > siedzenia naprzeciwko "zawodowego pocieszacza". Sam wyciagnalem sie z wielu
            > przypadlosci. Wolalbym pojsc do dobrego ksiadza, nie mowiac juz o mistrzach
            > zenu, taoizmu czy jogi. Psychologowie powinni poddac sie najpierw leczeniu
            > a potem brac sie za innych.
            Imagine - rozumiem, ze wolalbys isc do przewodnika duchowego. Moze wazniejszy
            jest dla Ciebie rozwoj duchowy niz leczenie psychologiczne [bo pewnie leczenie
            jest Ci niepotrzebne], tyle ze nie wszyscy sa w stanie isc do przewodnika
            duchowego - ktos taki do niego po prostu nie trafi. Inna plaszczyzna dzialania
            [zwykle]. Sa problemy duchowe i problemy psychologiczne, stad nie dla
            wszytskich ksiadz :) [a i nie wszyscy musza isc do psychologa].

            Z Twojej wypowiedzi wynikaloby, ze:
            a. psychologowie to "zawodowi pocieszacze"
            b. psychologowie sa chorzy [psychicznie, jak sie domyslam].
            Co do punktu a, nie bede dyskutowac - trafilam na opowiesci o kilku zawodowych
            rzeznikach i bynajmniej wesolo klientom/pacjentom po spotkaniu z takimi
            osobnikami nie bylo.
            Co do punktu b, jaki program leczenia bys zaproponowal psychologom?
            i co przez to rozumiesz?
            dziekuje :)
            Mevillian

            P.S. a czemu "nie lubisz" [tzn. wypowiadasz sie o nich w pejoratywny sposoob]
            psychologoow, i uwazasz, ze powinni sie leczyc?
    • kol5 Re: psycholog? 04.10.02, 17:54
      Jest paru takich na których można byłoby się wzorować.
      Powiem o jednym.
      Nie skończył na edukacji podstawowej/Uniwersytet/
      Poznawał mity, religie, astrologię, alchemię. Podróżował.
      Uważał, że każdy z nas jest inny, niepowatarzalny, na innym poziomie/nie mówię
      o poziomach rozumianych potocznie/
      Nie traktował człowieka jako mechanizmu z atlasu anatomicznego.
      Inrowertycy, ekstrawertycy to jego robota.
      A indywiduacją mnie powalił na kolana.

      Czuł człowieka.

      Takim psychologiem ja chciałabym być.
      • fnoll Re: psycholog? 04.10.02, 18:21
        kol5 napisała:

        > Jest paru takich na których można byłoby się wzorować.
        > Powiem o jednym.
        > Nie skończył na edukacji podstawowej/Uniwersytet/
        > Poznawał mity, religie, astrologię, alchemię. Podróżował.
        > Uważał, że każdy z nas jest inny, niepowatarzalny, na innym poziomie/nie
        mówię
        > o poziomach rozumianych potocznie/
        > Nie traktował człowieka jako mechanizmu z atlasu anatomicznego.
        > Inrowertycy, ekstrawertycy to jego robota.
        > A indywiduacją mnie powalił na kolana.
        >
        > Czuł człowieka.

        i w swej praktyce zawodowej leczyl tylko jednego pacjenta - siebie ;)

        co nie umniejsza jego zaslug "teoretycznych"

        gdyby byl ciagle wsrod nas moznaby o nim tak powiedziec: dobry do czytania,
        ale zaden z niego terapeuta, czyli z praktyki psychologicznej niewiele moznaby
        sie od niego nauczyc

        pzdr

        fnoll
        • kol5 Re: psycholog?-fnoll 04.10.02, 18:36
          fnoll napisał:

          > kol5 napisała:
          >
          > > Jest paru takich na których można byłoby się wzorować.
          > > Powiem o jednym.
          > > Nie skończył na edukacji podstawowej/Uniwersytet/
          > > Poznawał mity, religie, astrologię, alchemię. Podróżował.
          > > Uważał, że każdy z nas jest inny, niepowatarzalny, na innym poziomie/nie
          > mówię
          > > o poziomach rozumianych potocznie/
          > > Nie traktował człowieka jako mechanizmu z atlasu anatomicznego.
          > > Inrowertycy, ekstrawertycy to jego robota.
          > > A indywiduacją mnie powalił na kolana.
          > >
          > > Czuł człowieka.
          >
          > i w swej praktyce zawodowej leczyl tylko jednego pacjenta - siebie ;)
          >
          > co nie umniejsza jego zaslug "teoretycznych"
          >
          > gdyby byl ciagle wsrod nas moznaby o nim tak powiedziec: dobry do czytania,
          > ale zaden z niego terapeuta, czyli z praktyki psychologicznej niewiele
          moznaby
          > sie od niego nauczyc
          >
          > pzdr
          >
          > fnoll
          Gdyby leczył w przychodni rejonowej nie wykładałby w Ameryce, nie
          podróżowałby, nie studiował nauk niepojętych, nie spisywałby swoich obserwacji.
          Wyleczył/ o obcych mówię!/, nie tabuny, ale podobno skutecznie.Zauważ, że
          rozpoczynał "karierę" psychologa w czasach, kiedy introjekcja była stosowana w
          tej dziedzinie.
          A eksperymenty? Czy przeprowadzane na sobie, skoro tak wyszło, czy na obcych w
          windzie /Ilu powie dzień dobry?- czy zawsze mówisz?/ zawsze przeprowadzane
          będą.


          Bardziej behawiryzm wolisz? Małpy też to chwytają! :)
          • fnoll Re: psycholog?-fnoll 04.10.02, 18:46
            kol5 napisała:

            > Gdyby leczył w przychodni rejonowej nie wykładałby w Ameryce (...)

            otóż to - cenie go jako wykładowce, teoretyka (kims mu dzis podobnym jest np.
            ken wilber) - ale jako sztukmistrz-terapeuta, u ktorego moznaby terminowac czy
            tez sie terapeutyzowac, to niezbyt sie wykazal, i tyle - fakty historyczne, co
            tu duzo gadac

            sa swietni teoretycy, sa tez swietni praktycy (erikson na przyklad z postaci
            znanych i uznanych) - na to chcialem zwrocic uwage :)


            > Bardziej behawiryzm wolisz? Małpy też to chwytają! :)

            z czego to wynosisz droga interlokutorko? czy aby w swej spekulacyjnosci nie
            zapedzasz sie zbyt daleko? ;)

            pzdr

            fnoll
            • kol5 Re: psycholog?-fnoll 04.10.02, 18:53
              fnoll napisał:

              > kol5 napisała:
              >
              > > Gdyby leczył w przychodni rejonowej nie wykładałby w Ameryce (...)
              >
              > otóż to - cenie go jako wykładowce, teoretyka (kims mu dzis podobnym jest
              np.
              > ken wilber) - ale jako sztukmistrz-terapeuta, u ktorego moznaby terminowac
              czy
              > tez sie terapeutyzowac, to niezbyt sie wykazal, i tyle - fakty historyczne,
              co
              > tu duzo gadac
              >
              > sa swietni teoretycy, sa tez swietni praktycy (erikson na przyklad z postaci
              > znanych i uznanych) - na to chcialem zwrocic uwage :)
              >
              >
              > > Bardziej behawiryzm wolisz? Małpy też to chwytają! :)
              >
              > z czego to wynosisz droga interlokutorko? czy aby w swej spekulacyjnosci nie
              > zapedzasz sie zbyt daleko? ;)
              >
              > pzdr
              >
              > fnoll

              Chcialam, żebyś "skrytykował" behawioryzm. I tyle.
              • fnoll Re: psycholog?-fnoll 04.10.02, 19:00
                kol5 napisała:

                > Chcialam, żebyś "skrytykował" behawioryzm. I tyle.

                to trzeba bylo od razu to wyklarowac! wiesz, nie jestem telepata a i z
                domyslnoscia bywa u mnie roznie :)))

                nadal chcesz?
                • Gość: kol5 Re: psycholog?-fnoll IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 04.10.02, 19:11
                  fnoll napisał:

                  > kol5 napisała:
                  >
                  > > Chcialam, żebyś "skrytykował" behawioryzm. I tyle.
                  >
                  > to trzeba bylo od razu to wyklarowac! wiesz, nie jestem telepata a i z
                  > domyslnoscia bywa u mnie roznie :)))
                  >
                  > nadal chcesz?


                  Chcę.
                  I chcę abys napisał jaka szkoła /może być też wypadkowa kilku/ według Ciebie
                  jest najlepsza.
                  Może się czegoś nauczę.
                  Powiem jeszcze o Freudzie.
                  Jego stwiedzenie "w człowieku jest tyle samo życia co śmierci", uważam za
                  świetne.


                  Ps
                  Nie domyślasz się w momentach niepohamomanej chęci prowokacji. :)))
                  • fnoll Re: psycholog?-fnoll 04.10.02, 19:52
                    Gość portalu: kol5 napisał(a):

                    > Chcę.

                    uch... to co tradycyjni behawiorysci uparcie ignorowali (wyzywajac
                    od "efemeryzmow") zostalo docenione przez neobehawiorystow, ktorzy zwawo
                    zasilili szeregi psychologi poznawczej i z radoscia rzucili sie na wyniki
                    wspolczesnych badan neurologicznych a takze na cybernetyke, gdy tylko takowe
                    sie pojawily - wiec niewiele godnej miazdzacej krytyki ortodoksji zostalo pod
                    sztandarami "behawioryzmu"

                    jedyny przytyk jaki mi przychodzi do glowy to wysoce ograniczona stosowalnosc
                    praktyk terapeutycznych z behawioryzmu wynikajacych - np. stosowanie ich wobec
                    dzieci autystycznych, coraz bardziej niestety popularne w Polsce, uwazam za
                    bardziej szkodliwe niz leczace, ale nie jestem w tej dziedzinie autorytetem :)

                    psychoterapia wciaz pozostaje bardziej sztuka niz obiektywizowalnym procesem
                    leczniczym

                    > I chcę abys napisał jaka szkoła /może być też wypadkowa kilku/ według Ciebie
                    > jest najlepsza.

                    najlepsza w czym? tak W OGOLE najlepsza? chodzi ci o odpowiedz w
                    stylu "matematyka krolowa nauk"???


                    > Ps
                    > Nie domyślasz się w momentach niepohamomanej chęci prowokacji. :)))

                    niezupelnie - nie domyslam sie z lenistwa :)))

                    pzdr

                    fnoll
                    • kol5 Re: psycholog?-fnoll 04.10.02, 20:07
                      fnoll napisał:

                      > Gość portalu: kol5 napisał(a):
                      >
                      > > Chcę.
                      >
                      > uch... to co tradycyjni behawiorysci uparcie ignorowali (wyzywajac
                      > od "efemeryzmow") zostalo docenione przez neobehawiorystow, ktorzy zwawo
                      > zasilili szeregi psychologi poznawczej i z radoscia rzucili sie na wyniki
                      > wspolczesnych badan neurologicznych a takze na cybernetyke, gdy tylko takowe
                      > sie pojawily - wiec niewiele godnej miazdzacej krytyki ortodoksji zostalo
                      pod
                      > sztandarami "behawioryzmu"
                      >
                      > jedyny przytyk jaki mi przychodzi do glowy to wysoce ograniczona
                      stosowalnosc
                      > praktyk terapeutycznych z behawioryzmu wynikajacych - np. stosowanie ich
                      wobec
                      > dzieci autystycznych, coraz bardziej niestety popularne w Polsce, uwazam za
                      > bardziej szkodliwe niz leczace, ale nie jestem w tej dziedzinie
                      autorytetem :)
                      >
                      > psychoterapia wciaz pozostaje bardziej sztuka niz obiektywizowalnym procesem
                      > leczniczym
                      >

                      Zadając Ci to pytanie doszlam do wniosku, że psychologia "od zadniej strony"
                      też nie jest głupia./behawioryzm/
                      W psychologii, nurt następujący był zawsze kontrą dla porzedzajacego.
                      Ja, nie wiem dlaczego wracam do początków psychologii.


                      > > I chcę abys napisał jaka szkoła /może być też wypadkowa kilku/ według Cieb
                      > ie
                      > > jest najlepsza.
                      >
                      > najlepsza w czym? tak W OGOLE najlepsza? chodzi ci o odpowiedz w
                      > stylu "matematyka krolowa nauk"???
                      >

                      Chodziło mi o odpowiedź "zdrowa kuchnia":))))
                      Coś, gdzieś pisałeś o reformie w nauczaniu?...


                      > > Ps
                      > > Nie domyślasz się w momentach niepohamomanej chęci prowokacji. :)))
                      >
                      > niezupelnie - nie domyslam sie z lenistwa :)))

                      Uważaj, lenistwo to też rodzaj "ucieczki"

                      >
                      > pzdr
                      >
                      > fnol
                      Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie.
                      Fajny gość z Ciebie
      • Gość: Wenus Psycholog? moze raczej psychoterapeuta.... ? IP: *.lodz.dialog.net.pl 04.10.02, 18:42
        Powiedzialas na samym koncu bardzo wazna rzecz, bodaj najwazniejsza! Powinien
        CZUC CZLOWIEKA! Czyli najpierw:

        - SZACUNEK do czlowieka, wynikajacy z pokory wobec niego, jego innosci,
        stawiajacy relacje na poziomie partnerstwa, a nie na poziomie: lekarz-pacjent
        rozumiany w sensie przelozony-podwladny,

        - EMPATIA, choc nie ponad miare, bo mu nie pomoze tylko sie rozklei i nie za
        mala, bo nie zrozumie problemu,

        - CHEC PRAWDZIWEJ POMOCY, czyli zainteresowanie problemem, dociekliwosc w
        szukaniu jego przyczyn, uwaznosc (aktywne sluchanie) - bardzo wazne!

        - WIEDZA, czyli umjejetne zastosowanie tego czego sie nauczyl sam, zeby pomoc
        czlowiekowi rozwiazac jego problem.

        Wg. mnie wlasnie taka byc powinna kolejnosc a nie inna ......

        Wpraktyce to co napisalam jest raczej domeną psychoterapeutow (i to tez nie
        wszytkich), a nie psychologow.

        P.S. Kogo mialas na mysli w swoim poscie? zaintrygowalo mnie to :-)

        pozdrawiam
        • kol5 Re: Psycholog? ?-Wenus 04.10.02, 18:49
          Gość portalu: Wenus napisał(a):

          > Powiedzialas na samym koncu bardzo wazna rzecz, bodaj najwazniejsza!
          Powinien
          > CZUC CZLOWIEKA! Czyli najpierw:
          >
          > - SZACUNEK do czlowieka, wynikajacy z pokory wobec niego, jego innosci,
          > stawiajacy relacje na poziomie partnerstwa, a nie na poziomie: lekarz-
          pacjent
          > rozumiany w sensie przelozony-podwladny,
          >
          > - EMPATIA, choc nie ponad miare, bo mu nie pomoze tylko sie rozklei i nie za
          > mala, bo nie zrozumie problemu,
          >
          > - CHEC PRAWDZIWEJ POMOCY, czyli zainteresowanie problemem, dociekliwosc w
          > szukaniu jego przyczyn, uwaznosc (aktywne sluchanie) - bardzo wazne!
          >
          > - WIEDZA, czyli umjejetne zastosowanie tego czego sie nauczyl sam, zeby
          pomoc
          > czlowiekowi rozwiazac jego problem.
          >
          > Wg. mnie wlasnie taka byc powinna kolejnosc a nie inna ......
          >
          > Wpraktyce to co napisalam jest raczej domeną psychoterapeutow (i to tez nie
          > wszytkich), a nie psychologow.
          >
          > P.S. Kogo mialas na mysli w swoim poscie? zaintrygowalo mnie to :-)
          >
          > pozdrawiam

          Carl Gustaw Jung
          Uwierzył nawet w muzykoterapię. Gdy zobaczył jak muzyka działa na psychikę.
          Ale połączyłabym go z Lowenem.
          • mevillian Re: Psycholog? ?-Wenus 04.10.02, 20:58
            Witam ;)

            kol5 napisała:

            > > CZUC CZLOWIEKA! Czyli najpierw:
            > >
            > > - SZACUNEK do czlowieka, wynikajacy z pokory wobec niego, jego innosci,
            > > stawiajacy relacje na poziomie partnerstwa, a nie na poziomie: lekarz-
            > pacjent
            > > rozumiany w sensie przelozony-podwladny,
            > >

            trudno sie z tym nie zgodzic.
            Rogers tak chcial.

            > > - EMPATIA, choc nie ponad miare, bo mu nie pomoze tylko sie rozklei i nie
            > za
            > > mala, bo nie zrozumie problemu,
            > >
            to zalezy od podejscia.. a dokladniej: od orientacji, jakiejpsycholog holduje.
            sa tacy, ktorzysie rozplacza, i tacy, ktorzy raczej nie pokaza po sobie emocji
            [porownajcie sobie klasycznego freudyste z logoterapeuta]

            > > - CHEC PRAWDZIWEJ POMOCY, czyli zainteresowanie problemem, dociekliwosc w
            > > szukaniu jego przyczyn, uwaznosc (aktywne sluchanie) - bardzo wazne!
            > >
            ale to chyba sprawa osobowosci psychologa. prawda?


            > > - WIEDZA, czyli umjejetne zastosowanie tego czego sie nauczyl sam, zeby
            > pomoc
            > > czlowiekowi rozwiazac jego problem.
            > >
            racja.


            > > Wg. mnie wlasnie taka byc powinna kolejnosc a nie inna ......
            > >
            > > Wpraktyce to co napisalam jest raczej domeną psychoterapeutow (i to tez ni
            > e
            > > wszytkich), a nie psychologow.
            > >
            Pytalam o psychologoow nie bez przyczyny. Jak wiadomo zapewne, nie kazdy
            psycholog jest psychoterapeuta - niektorzy nie maja odpowiednich certyfikatow
            itp., tak jak i nie kazdy psychoterapeuta jest psychologiem [bo moze byc np.
            psychiatra]. Mowiac o sytuacji braku kompetencji psychologa mowilam o
            poradnictwie psychologiczym, ktore niekoniecznie wiaze sie z psychoterapia,
            zwiazana zwykle z dluzszym korzystaniem z pomocy.


            > > P.S. Kogo mialas na mysli w swoim poscie? zaintrygowalo mnie to :-)
            > >
            > > pozdrawiam
            >
            > Carl Gustaw Jung
            Lza mi sie w oku kreci. bynajmniej nie pisze tego ironicznie.

            > Uwierzył nawet w muzykoterapię. Gdy zobaczył jak muzyka działa na psychikę.
            uwierzyl w wiele rzeczy, w jakie nie uwierzylby nikt w tamtych czasach. nawet w
            tych jest trudno uwierzyc.

            Wroce jednak do prosby o sprecyzowanie tych cech oraz o ewentualne opisy
            niekompetencji psychologoow. Jak ich nie bedzie, to bede szczesliwa, ze tylko
            mi sie zdarza wysluchiwanie takich opisoow.. :)

            pozdrawiam,
            Mevillian
            fanka Junga od wielu lat :)
            • Gość: kol5 Re: Psycholog? ?-mevillian IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 04.10.02, 21:03
              mevillian napisała:

              > Witam ;)
              >
              > kol5 napisała:
              >
              > > > CZUC CZLOWIEKA! Czyli najpierw:
              > > >
              > > > - SZACUNEK do czlowieka, wynikajacy z pokory wobec niego, jego innosc
              > i,
              > > > stawiajacy relacje na poziomie partnerstwa, a nie na poziomie: lekarz
              > -
              > > pacjent
              > > > rozumiany w sensie przelozony-podwladny,
              > > >
              >
              > trudno sie z tym nie zgodzic.
              > Rogers tak chcial.
              >
              > > > - EMPATIA, choc nie ponad miare, bo mu nie pomoze tylko sie rozklei i
              > nie
              > > za
              > > > mala, bo nie zrozumie problemu,
              > > >
              > to zalezy od podejscia.. a dokladniej: od orientacji, jakiejpsycholog
              holduje.
              > sa tacy, ktorzysie rozplacza, i tacy, ktorzy raczej nie pokaza po sobie
              emocji
              > [porownajcie sobie klasycznego freudyste z logoterapeuta]
              >
              > > > - CHEC PRAWDZIWEJ POMOCY, czyli zainteresowanie problemem, dociekliwo
              > sc w
              > > > szukaniu jego przyczyn, uwaznosc (aktywne sluchanie) - bardzo wazne!
              > > >
              > ale to chyba sprawa osobowosci psychologa. prawda?
              >
              >
              > > > - WIEDZA, czyli umjejetne zastosowanie tego czego sie nauczyl sam, ze
              > by
              > > pomoc
              > > > czlowiekowi rozwiazac jego problem.
              > > >
              > racja.
              >
              >
              > > > Wg. mnie wlasnie taka byc powinna kolejnosc a nie inna ......
              > > >
              > > > Wpraktyce to co napisalam jest raczej domeną psychoterapeutow (i to t
              > ez ni
              > > e
              > > > wszytkich), a nie psychologow.
              > > >
              > Pytalam o psychologoow nie bez przyczyny. Jak wiadomo zapewne, nie kazdy
              > psycholog jest psychoterapeuta - niektorzy nie maja odpowiednich
              certyfikatow
              > itp., tak jak i nie kazdy psychoterapeuta jest psychologiem [bo moze byc np.
              > psychiatra]. Mowiac o sytuacji braku kompetencji psychologa mowilam o
              > poradnictwie psychologiczym, ktore niekoniecznie wiaze sie z psychoterapia,
              > zwiazana zwykle z dluzszym korzystaniem z pomocy.
              >
              >
              > > > P.S. Kogo mialas na mysli w swoim poscie? zaintrygowalo mnie to :-)
              > > >
              > > > pozdrawiam
              > >
              > > Carl Gustaw Jung
              > Lza mi sie w oku kreci. bynajmniej nie pisze tego ironicznie.
              >
              > > Uwierzył nawet w muzykoterapię. Gdy zobaczył jak muzyka działa na psychikę
              > .
              > uwierzyl w wiele rzeczy, w jakie nie uwierzylby nikt w tamtych czasach.
              nawet w
              >
              > tych jest trudno uwierzyc.
              >
              > Wroce jednak do prosby o sprecyzowanie tych cech oraz o ewentualne opisy
              > niekompetencji psychologoow. Jak ich nie bedzie, to bede szczesliwa, ze
              tylko
              > mi sie zdarza wysluchiwanie takich opisoow.. :)
              >
              > pozdrawiam,
              > Mevillian
              > fanka Junga od wielu lat :)

              Złotko, ja, czyli kol5 napisałam tylko 3 ostatnie zdania z tego cytatu powyżej.
              • mevillian Re: Psycholog? ?-mevillian 04.10.02, 21:15
                Gość portalu: kol5 napisał(a):

                > Złotko, ja, czyli kol5 napisałam tylko 3 ostatnie zdania z tego cytatu
                powyżej.
                Slonko, zgadza sie :) wybacz - zjadlo mi w edycji maila osobe,na ktorej posta
                odpowiadalas, czyli Wenus [takze przepraszam, ale mysza mi sie zacina ;/]
                M.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka