kleinee
09.11.05, 13:15
historia banalna. jakieś 2 lata temu poznalam męzczyzne po kilku miesiach
dowiedzialam sie ze jest zonaty. opuscil zonę pozostajać z nia w przyjazni
zamieszkalismy razem. bylo idealnie gdyby nie jego wyrzuty sumienia wobec
rodziny dziecka ktorym pogorszyl sie standrad zycia. zalamal sie . wrocil na
miesiać do nich. nie mogli sie dogadać . zacisnelam zeby przecierpialm
pozwolilam wrocic . minal kolejny rok Dowiaduje sie iz wraca do nich bo nie
radzi sobie z presja srodowiska zona rodzina maja dlugi za ktore on czuje sie
odpowiedzialny.wszyscy go zadreczaja on juz sam nie wie gdzie jego dom i
miejsce A ja co slysze ? ja jestem silna niezalezna dam sobie radę .i ze on
bardzo cierpi w tej sytuacji, wie ze zaplacze sie z tesknoty za mną lecz nie
umie zyc z poczuciem ze wyrzadzil krzywdę rodzinie
nauczka jaka? uczmy sie jednak na bledach i nie wchodzmy dwa razy do tej
samej rzeki szkoda zycia bo winic mozemy za to wszystko tylko siebie i wlasna
glupote