Dodaj do ulubionych

kobieta za ladą

13.11.05, 12:46
Poszedłem z koleżanką na zakupy i wpadłem na pomysł nabycia świecznika ze
stojakiem na wino, tymbardziej, że winko było w nim takie jakie ja akurat
lubię. Zadałem pani pytanie, czy jak zdarzy nam się po winku nietrzeźwym
zasnąć przy zapalonych świecach grozi nam ryzyko podpalenia.
Pani popatrzyła na mnie jak na wariata, a ja przecież spytałem o podstawowy
aspekt bezpieczeństwa nabywając taki przedmiot, jak wspomniany przeze mnie
świecznik ze stojakiem.
Co szanowni forumowicze sądzą o moim pytaniu, bo ja uważam, że postąpiłem
niezwykle słusznie.
Obserwuj wątek
    • vvitch Re:Pani za ladą sprzedaje towar... 13.11.05, 13:09
      Ale nie przyjmuje towaru do sklepu, prawdopodobnie robi to za nią jej szef. To
      czy swiecznik się zapali, czy nie, wtedy kiedy ty łaskawco raczysz pogrążyć się
      w snie, nie jest sprawą pani za ladą, a twoją własną.
      Jeżeli towar wydaje sie być niebezpieczny to go nie kupuj. To jest tez twoja
      odpowiedzialnośc. Jesteś an tyle mam nadzieję inteligent,że wiesz kiedy cacko
      jest grozne, a kiedy nie i tutaj od swojej odpowiedzialności nie mozesz się
      wymigać.Po prostu bąź przezorny i zgaś swiece zanim zasniesz!!!!!! Co innego
      prosukty dla małych dzieci...ale to już inna historia....
      • gentelman.jakich.malo Re:Pani za ladą sprzedaje towar... 13.11.05, 13:14
        Tego, że śwecznik nie zapali się byłem pewien, bo jest metalowy. Problem tkwił
        gdzie indziej a mianowicie w tym, że nie wszystkie świeczki topią się bez
        kapania, co może zwiększać niebezpieczeństwo.
        • vvitch Re:Pani za ladą sprzedaje towar... 13.11.05, 13:17
          To nie kupuj, to twoje ryzyko i twoja odpowiedzialnosc. Towar przed sprzedażą w
          handlu jest poddany kontroli i jeżeli go wypuszczono na rynek to kto inny ponosi
          odpowiedzialnośc a nie sprzedawczyni..
          • gentelman.jakich.malo Re:Pani za ladą sprzedaje towar... 13.11.05, 13:20
            Prawda, aczkolwiek nie do końca. Nabywałem w tym samym punkcie świeczki,
            spytałem czy topią się bez kapania a pani też nie umiała mi odpowiedzieć. I jak
            człowiek ma czuć się bezpiecznie?
    • jonaszkowalski Re: kobieta za ladą 13.11.05, 13:14
      szanowny sprzedawca jonasz kowalski , pragnie odpowiedzieć na pytanie
      równie sznownego założyciela wątku
      otusz , wg mnie postąpił pan , panie dzentelmenie , niezwykle słusznie
      tak jest , bezpieczeństwo , pszede wszystkim . psze pana , ma pan
      racjeę , bezpieczeństwo to priorytet dla każdego producenta . sprawa
      podstawowa , nie podlegajaca jakim kolwiek dyskusjom .

      ps. boszeee , jak ja nie cierpie klijentów
      jak ja nienawidze klientóf :( i różnych innych za ladą czy tam przed ladą
      • gentelman.jakich.malo Re: kobieta za ladą 13.11.05, 13:19
        Oczywiście że tak. Producenci powinni zdawać sobie sprawę z tego, że wino może
        usypiać.
        • jonaszkowalski Re: kobieta za ladą 13.11.05, 13:28
          mam doświadczenie w spożywaniu wina .
          i znowu muszę się z panem zgodzić
          tak jest wino usypia . zagrożenie wzrasta
          producent powinien dołączyć płaszcz azbestowy do zestawu o którym pan pisze .
          gratis , ma się rozumieć .
          zestaw bez płaszcza ognioodpornego jest niekompletny .
          Smiało powiem , że to mógł być bubel , a szanujacy sprzedawca powinien 5raczej
          ostrzegać ewentualnego klienta przed zakupem , wadliwego zestawu :)
          • gentelman.jakich.malo Re: kobieta za ladą 13.11.05, 13:30
            Prawisłowa odpowiedź a pani mnie prawie wyrzuciła ze sklepu przez moją
            dociekliwość
            • jonaszkowalski Re: kobieta za ladą 13.11.05, 13:46
              to po prostu zachowanie niegodne sprzedawcy !
              bądzmy szczerzy , czerwona kartka
              cóż , surowo , ale tak trzeba - dyskwalifikacja !
              postuluje o eliminowanie przypadkowych osobników
              w zawodzie sprzedawcy . proponuję uzdrowienie sytuacji za pomocą linencji .
              tylko licencjonowani rządzą w sklepach . doąć bezchołowia i dyletanctwa ,
              które panoszy się w naszych i waszych sklepach

              z poważaniem starszy sprzedawca jonasz kowalski
              ( sam się od razu awansowałem :)
              • gentelman.jakich.malo Re: kobieta za ladą 13.11.05, 13:50
                Ciśnie mi się złośliwość, ale ja jestem uprzejmym gentelmanem
      • jonaszkowalski Re: kobieta za ladą 13.11.05, 13:23
        a tak przy okazji , co pan panie gentelmenie , myśli o takich wichrzycielach ,
        co przyłażą na zakupy . z dziećmi . stoi pan sobie , kontempluje
        świeczniczek ze stojaczkiem . ba , nawet pan całkiem spokujnie konwersuje sobie
        ze sprzedawczynią o bezpieczeństwie .
        arz tu nagle WRZASK !!!! i galop po sklepie . starzy i młodzi galopują
        pan się nie może skupić , podjąć decyzji . harmider dym rwetest .
        wywalać czeredę , hałaśników z pomieszczenia , zwanego sklepem , czy nie .
        precz z nimi , niech wrzeszczą i galopują gdzie indziej ?

        co , pan sądzi o takiej sytuacji . zapewniam pana że to się zdarza .
        co robić ?

        pozdrowienia ,
        uniżony i skonfudowany brakiem wiedzy w tej kwestii
        sprzedawca jonasz k


        • gentelman.jakich.malo Re: kobieta za ladą 13.11.05, 13:28
          Proszę pisać wyraźniej i bezbłędnie, będzie mi łatwiej szanownego pana zrozumieć
          • jonaszkowalski Re: kobieta za ladą 13.11.05, 13:37
            postaram się napisać bezbłędnie .
            ma pan rację , znowu niestety
            gryzmolenie z błędami , to przejaw braku szacunku dla adwersarza .
            tylko , że w moim przypadku tak nie jest .
            pragnę się wytłumaczyć , bo wiem co szanowny pan mógł sobie pomyśleć .
            mam po prostu i niestety , starą i zepsutą klawiaturę , komputer tez pozostawia
            wiele do życzenia , szwankuje po prostu :(
            cóż , sprzedaję właśnie zestawy o których szanowny pan pisze .
            jest ciężko , to prawda , ale nie poddaję się i próbuję wypracować nadwyżkę
            finansową , która pozwoli zakupić sprzęt , bardziej niezawodny do pisania .
            pozdro jk

            ps. a co z rozkrzyczaną czeredką ?



    • blue_a :) 13.11.05, 13:33
      słuchaj, zmień może nicka na dziecko.lat.czszy
      • siestas Re: :) 13.11.05, 13:49
        blue_a napisała:

        > słuchaj, zmień może nicka na dziecko.lat.czszy

        W warunkach gospodarki wolnorynkowej nawet dziecko lat "szczy" jest klientem
        i Panem. Wtedy, gdy placi. Ekspedientka powinna o tym wiedziec. Chyba, ze nie
        zalezy jej na pracy :)
        • blue_a Piszesz poważnie? 13.11.05, 14:03
          Kto o zdrowych zmysłach zapala świece, gdy wie, że będzie pił i że może go
          zmorzyć? A dzieciom się jakby zapałek dawać nie powinno. A "gentleman" powinien
          może Straż Pożarną zawiadomić przed spotkaniem...
          • siestas Re: Piszesz poważnie? 13.11.05, 14:07
            Publicznie to pisze zawsze tak samo powaznie, jako i Ty, wiec nie wiem sam :)

            Nie takie GLUPIE pytania juz w sklepach slyszalem, na ktore sprzedawcy
            odpowiadali z promiennym usmiechem.

            Glupota wprawdzie nie boli, ale KULTURA jeszcze mniej :)
            • gentelman.jakich.malo Re: Piszesz poważnie? 13.11.05, 14:10
              No właśnie, byłem jak zawsze kulturalny a pani patrzyła jak na jakiegoś menela
              i wariata
              • siestas Re: Piszesz poważnie? 13.11.05, 14:12
                gentelman.jakich.malo napisał:

                > No właśnie, byłem jak zawsze kulturalny a pani patrzyła jak na jakiegoś
                menela i wariata.

                Sluchaj, z Ciebie bedzie dobry krawiec.
                Niezle wychodzi Ci mylenie igly z nitka :)
                • gentelman.jakich.malo Re: Piszesz poważnie? 13.11.05, 14:14
                  W wielu 40 lat nie zamierzam się przekwalifikowywać, już mi się nie chce
          • gentelman.jakich.malo Re: Piszesz poważnie? 13.11.05, 14:07
            Albo jestem podpity albo to ci się udało
    • maureen2 Re: kobieta za ladą 13.11.05, 13:37
      zdecydowany przerost formy nad treścią,wynikający z ?
      • gentelman.jakich.malo Re: kobieta za ladą 13.11.05, 13:38
        pani chęci przyczepienia się do mnie jak się domyślam
        • maureen2 Re: kobieta za ladą 13.11.05, 13:57
          to tylko chłodna analiza.
          • gentelman.jakich.malo Re: kobieta za ladą 13.11.05, 13:59
            To wypij coś na ciepło lepiej ci się zrobi
          • siestas Re: kobieta za ladą 13.11.05, 14:03
            maureen2 napisała:

            > to tylko chłodna analiza.

            Gentleman do Ciebie z sercem na dloni, a Ty tak na chlodno.
            Eeeh, nie mozna juz dzisiaj spuscic sie* na kobiety,
            jak to czynili onegdaj nasi dziadowie. :)

            (dla modzi forumowej: "spuscic sie" - staropolskie (moc nna kims polegac")
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka