Gość: Rene
IP: *.proxy.aol.com
27.09.01, 18:11
Idac ulica zatrzymalem sie na przystanku i pomyslalem sobie, ze milosc jest jak
autobus, co to przychodzi - i odchodzi, znowu przychodzi - i znowu odchodzi,
raz przychodzi taki autobus - innym razem przyjdzie inny, raz przyjdzie troche
za wczesnie - innym razem przyjdzie troche zbyt pozno,...
Wtem podszedl do mnie jakis czlowiek i powiedzial mi, ze moge jeszcze dlugo tak
czekac, bo tu od dawna zaden autobus juz nie przychodzi.
Sprobujcie wczuc sie w moja sytuacje i pwiedzcie co byscie pomysleli, jak
byscie sie wtedy poczuli ???