Dodaj do ulubionych

Nienawiść...

14.11.05, 19:32
... do własnych rodziców.
Przecież POWINNIŚMY ich kochać. A tu guzik. Coś poszło nie tak.
Ktoś sobie z tym poradził? Jak?
Obserwuj wątek
    • evilessence Re: Nienawiść... 14.11.05, 19:33
      poradzilam sobie, wyprowadzajac sie z domu majac lat 17 nascie.
      przynajmniej jestem daleko.
      • amaterasu1 Re: Nienawiść... 14.11.05, 19:37
        Ja 19, i cóż, nie pomogło specjalnie.
        Chciałam zwiać do innego kraju i mogłam, ale się zakochałam i zostałam.
        A ja nie umiem udawać, udawać że ich lubię, ba, kocham.
        • evilessence Re: Nienawiść... 14.11.05, 19:40
          no to po co udawac, ja kontakt mam, ale zawsze nie kryje co mi na duszy lezy.
          szczegolnie co do kochanej mamusi.
          • amaterasu1 Re: Nienawiść... 14.11.05, 19:43
            Nooo, jak ja tak robię to mam cały podręczny zestaw manipulacyjny zaraz
            zaprezentowany, ona natychmiast umiera normalnie, z cierpienia, przeze mnie.
            Boszzzzz
            Ja już nie wiem, czy ona ma mnie za tak głupią, czy po prostu to jej tak w krew
            weszło, że już samam tego nie widzi, co robi
            • evilessence Re: Nienawiść... 14.11.05, 19:46
              to z nawyku, ja to samo mam, cale zestawy manipulacyjne. i pouczania, jaka zla,
              amoralna, corka ze mnie jest, i na karteczce sobie zapisywala kiedys zeby
              pamietala co mi powiedziec jak przyjde. teraz siostrze tak robi. najlepiej
              konatkt ograniczyc.
              • amaterasu1 Re: Nienawiść... 14.11.05, 19:50
                wpadłam na to. wyłączyłam telefon (wydzwaniała po 4 razy dziennie, nie
                przeszkadzało jej kompletnie, że mogę chcieć robić coś innego np), dostała
                histerii, pokazała swoje 'prawdziwe oblicze' - wcześniej mąż mi nie wierzył,
                jako ona jest, bo dla niego zawsze jest super-słodka.
                przez 2 miesiące zrobiłam sobie przerwę.
                ale teraz tak się złożyło, że muszę się z nią częściej widywać.
                Cóż, widzę, że Twoja rodzicielka brzmi bardzo podobnie do mojej...hehe

                Czy ktoś w ogóle ma normalnych rodziców?
                • evilessence Re: Nienawiść... 14.11.05, 19:52
                  wydaje mi sie ze sa to wytepione okazy i mozna je w zoo sobie obejrzec.
                  • amaterasu1 Re: Nienawiść... 14.11.05, 19:57
                    Ja jej zupełnie nie rozumiem, jak można mieć taką obsesję na czyimś punkcie.
                    Czy ona sobie ubzdurała, że ja jej przyjaciółką będę, czy co? Pojęcia nie mam.
                    Jak można się przyjaźnić z kimś, kto nie zna słowa lojalność i obgada wszystkie
                    szczegóły Twojego życia, które podsłucha z pierwszą lepszą sąsiadką....

                    A gdzie to zoo? To może sobie chociaż popatrzę dla odprężenia.... ;)
                    • amaterasu1 Re: Nienawiść... 14.11.05, 20:08
                      A poza tym, jak można ocenić matkę, która Cię celowo nie nauczyła podstawowych
                      rzeczy typu gotowanie, itp, a nawet skutecznie uniemożliwiała jakiekolwiek
                      samodzielne próby? Nie wiem czemu koniecznie chcieli, żebym była
                      niesamodzielna. Ale gnoili mnie na każdym kroku, ze wszystkim.

                      Jakie to chore.
                    • evilessence Re: Nienawiść... 14.11.05, 20:09
                      w moim przypadku to z zupelnej samotnosci, starsza osoba, schrzanila sobie
                      totalnie zycie i teraz zostaly jej sie dziatki nad ktorymi sie pastwi.
                      "mamo kupilam sobie bluzke, dlaczego taka zielona, lepiej ci w niebieskim,
                      mamo kupilam niebieska bluzke, dlaczego taka niebieska, lepiej ci w zielonym"
                      to taka grotekowa sytuacja, w bardziej swirowate nie bede wchodzila.
        • komandos57 no prosze! 14.11.05, 20:52
          amaterasu1 napisała:

          > Ja 19, i cóż, nie pomogło specjalnie.
          > Chciałam zwiać do innego kraju i mogłam, ale się zakochałam i zostałam.
          > A ja nie umiem udawać, udawać że ich lubię, ba, kocham.
          xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

          wiesz co....takiego pazdziocha jak ty brzydzilbym sie zapiac(zapionc).....chyba
          ze spinaczem do bielizny za dzyndzla
          • evilessence Re: no prosze! 14.11.05, 20:54
            idz pod palme, hoddogi serwowac, buzka
            • komandos57 Re: no prosze! 14.11.05, 21:11
              evilessence napisała:

              > idz pod palme, hoddogi serwowac, buzka

              xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
              ciebie zapiac......brrrrrr.cuchniesz najbardziej sezonowanym serem
              francuskim.....umyj jajnika i wtedy pogadamy,dyszlu tu pazdziochowaty
    • cham.zawsze.ten.sam Re: Nienawiść... 14.11.05, 19:34
      jak jest za co to kochamy
      nie ma za co to po co
      • amaterasu1 Re: Nienawiść... 14.11.05, 19:39
        Ta, a jak tu być sobą w tym wszystkim, jak niektórzy całe życie w kłamstwie
        spędzili i uważają że są genialni/idealni, a to zawsze ja jestem 'be'.
        • cham.zawsze.ten.sam Re: Nienawiść... 14.11.05, 19:50
          widzisz, jakbys mnie 9-10 lat temu sluchala nie mialabys dzisiaj tych problemow
          Aniu
          • amaterasu1 Re: Nienawiść... 14.11.05, 19:52
            No, brzmisz jak mój Tatuś kochany i Mamusia w chórku normalnie
            • cham.zawsze.ten.sam Re: Nienawiść... 14.11.05, 19:59
              potraktuj moje slowa jako roznice nieclego pol pokolenia i wyciagnij wnioski
              • amaterasu1 Re: Nienawiść... 14.11.05, 20:05
                Co, że też tak z góry patrzeć na młodszych będę...?
                Nie, to nie w tym problem.
                Pierwszy raz dostałam depresji, jak miałam 15 lat. Przez ich małżeństwo. Przez
                nich. Przez to, że im nawet POWIEDZIEĆ nie można było, że coś jest nie w
                porządku, wszystko było natychmiast zabielane, kamuflowane. A w domu piekło.
                Nie miałam nawet prawa MIEĆ DOSYĆ.
                Bo to ze mną był problem, przecież. Zawsze.
                • cham.zawsze.ten.sam Re: Nienawiść... 14.11.05, 20:08
                  dziecko jako argument i wina
                  ale ja nie od tego
                  • amaterasu1 Re: Nienawiść... 14.11.05, 20:11
                    Oczywiście, koronny argument Tatusia, że moja Mama się mną za mało zajmuje.
                    Tak jej lubił dowalać, bo na nic innego jej nie pozwalał przecież (poza
                    zajmowaniem się NIM)
                    A ona całą frustrację przelewała (i nadal) na mnie.

                    Grunt to rodzinka.
                    • cham.zawsze.ten.sam Re: Nienawiść... 14.11.05, 20:14
                      ale co ty jako dorosła kobieta masz z tym wspolnego?
                      • amaterasu1 Re: Nienawiść... 14.11.05, 20:16
                        samotnych starszych rodziców na emeryturze
                        żyjących tylko moim życiem
                        nie mają znajomych ,bo przecież nikt nie zniesie takiego ciągłego strofowania
                        innych
                        a teraz ojciec jest bardzo chory i trzeba się nim zajmować
                        nie chcę być złośliwa, ale on to uwielbia
                        i wiem, że powinnam go żałować itp
                        ale nie potrafię
                        bo wciąż mnie trzęsie ze złości
                        • cham.zawsze.ten.sam Re: Nienawiść... 14.11.05, 20:19
                          skrzywdzil cie a dzis jest chory?
                          chooj z nim, ty przez niego cierpisz wiec sie go pozbadz
                          • amaterasu1 Re: Nienawiść... 14.11.05, 20:39
                            on jak zwykle chciał dobrze...
                            i faktycznie, jak go o coś prosiłam, to mogłam na niego liczyć
                            to nie jego wina, że nie można z nim wytrzymać
                            że jest egoistą totalnym i myśli tylko o sobie
                            o mnie o tyle, że jestem JEGO córką
                            ale on nie jest zły, jak to pozbądź...?
                        • evilessence Re: Nienawiść... 14.11.05, 20:19
                          no popatrz a ja myslalam ze moja mama to wyjatek.
                          • amaterasu1 Re: Nienawiść... 14.11.05, 20:24
                            Spoko, ojciec też nieźle walnięty, potrafił mi sceny robić jak wychodziłam z
                            domu, bo jemu się nie chciało samemu siedzieć! Jak byłam w domu robił mi
                            awantury, bo nie chciał się nudzić!
                            Itd, itp, jak ja to wytrzymałam, to wciąż się dziwię
                    • evilessence Re: Nienawiść... 14.11.05, 20:15
                      to u mnie odwrotnie to tatus byl be i cala frustracja na mezczyzn przelana na
                      mnie i siostre, tylko niewiadomo dlaczego brat byl maslem i miodem karmiony i
                      skarpety prane mial do 27 roku zycia.
                      • amaterasu1 Re: Nienawiść... 14.11.05, 20:19
                        u mnie Matka odbiła ojca innej nie przejmując się specjalnie jego małżeństwem,
                        rozwalili tym kompletnie naszą rodzinę, teraz mi próbuje schizy wmówić, że mój
                        mąż napewno mnie zostawi
                        potrafiła tylko po to zadzwonić, żeby mi to zakomunikować :)
                        • evilessence Re: Nienawiść... 14.11.05, 20:21
                          zmien numer telefonu, zalatw opieke spoleczna, martw sie o siebie.
    • maureen2 Re: Nienawiść... 14.11.05, 19:47
      po co zaraz nienawiść,przecież można ich lubić,a nawet zaprzyjażnic się z nimi.

      zimna ryba z frygii.
      • evilessence Re: Nienawiść... 14.11.05, 19:48
        z frytkami?
    • hellaa Re: Nienawiść... 14.11.05, 20:20
      Nienawiść to zbyt intensywne uczucie, za blisko się kojarzy z miłością, której
      się dnie dostało i za barzdo boli. Należy się odseparowac i olać rodziców: Nie
      urodzilismy sie po to, by być dziećmi rodziców - to najwyzej do kilkunastu lat -
      reszta jest nasza i warto swoja energię włożyć w zrobienie z tym coś
      sensownego.
      Angażowanie się mentalne w sprawy chorego domu to woda na młyn pieprzniętych
      rodziców, którzy tego własnie chcą: głównej roli w twoim zyciu, choćby
      nawet "czarnego charakteru". Nie warto robić im tej przyjemności swoją
      nienawiścią. im własnie chodzi o to, żeby zatruć cię nienawicią, którą sami są
      zatruci. Zlewka i separacja najlepszym wyjściem.
      • evilessence Re: Nienawiść... 14.11.05, 20:23
        amen
      • amaterasu1 Re: Nienawiść... 14.11.05, 20:26
        To nie takie proste. Ja się odcięłam od tych emocji, ale one siedziały wciąż.
        Nie chcę tej nienawiści.
        Ale ona nie przechodzi.
        W zasadzie im wybaczyłam, sporo, to nie ich wina, po prostu są strasznie
        niedojrzali, ale....
        • evilessence Re: Nienawiść... 14.11.05, 20:30
          a mowisz prosto i wyraznie i nazywasz po imieniu co oni robia w momencie jak to
          robia?
          ja wiem ze sie wypra rakami i kopytami ale przynajmniej tobie to pomoze. i nie
          dawaj sie wciagac w manipulacje. rob co uwazasz za twa powinnosc, reszte wal i
          tyle. nienawisc jest wlasnie jak milosc. strasznie trudno jest jej sie pozbyc.
          i tu nie mam rady.
          • amaterasu1 Re: Nienawiść... 14.11.05, 20:36
            Oczywiście, od zawsze, jak mamy siłę i jak się nie daję w to wciągnąć.
            Dzięki nim mam alergię totalną na manipulacje.
            Ale oni uwielbiają chórki, wrzaski, zakrzykiwanie.
            I nie lubią myśleć. Nie wiem, czy kiedykolwiek wpadli na to, że może to oni coś
            mogą robić nie w porządku. To zawsze przecież mój problem i ze mną coś nie tak.

            Moja siostra wypisała się z tego wariatkowa już dawno, brat wytrzymuje podczas
            wizyty max 1h, potem ucieka na dłuuuugiego papierosa.
            A ja jestem najmłodsza. Ich zdaniem od tego, żeby się nimi zajmować i zapewniać
            im rozrywki. Nie pracować najlepiej (każda moja praca jest fatalna) itd itp
            • evilessence Re: Nienawiść... 14.11.05, 20:43
              no wlasnie ja sie wypisalam, jestem w innym kraju, moja biedna siostra musi sie
              borykac z tym problem. ja jestem najmlodsza. i najkrocej wytrzymalam. siostra
              mieszkala z mama do 30 a jak w koncu sie zdobyla ( a miala mieszkanie ktore
              wynajmowala od ilus tam lat) na wyprowadzke, mama ksiedzu po koledzie opowiadala
              jak to ona blagala ja by nie wyprowadzla sie a ona bezlitosci. a jak mieszkala
              to wyzwiska inwigilacje kto z kim, o ktorej wrocilas, to nie wypada, ty nie masz
              wstydu, posprzataj w pokoju, kot klepke pazurami niszczy itp. a w komunizmie to
              w ogole wybudowali dom ogromny z mysla, ze my dzieci, bedziemy zgodnie z
              rodzinami w nim mieszkac razem :D i teraz mama sama w 10 pokojach mieszka.
      • amaterasu1 Re: Nienawiść... 14.11.05, 20:38
        Hella, właśnie o to mi chodzi, jak tę energię wykorzystać na coś dobrego. Bo w
        tym momencie (i chyba w żadnym...) separacja nie wchodzi w grę
        • hellaa Re: Nienawiść... 14.11.05, 21:33
          Po pierwsze: Nie tłumacz im nic, ani co robią, itd., bo mają blokady takie, ze
          choćby widzieli oczywistość to zaprzeczą, wyprą się. Tak im wygodnie i oni
          zadnej wygody i znakomitego obrazu siebie nie wyrzekną się w imie prawdy. Co
          najgorsze, ty sama możesz zacząć się zastanawiać, czy widzisz co widzisz,
          słyszysz co słyszysz - i wątpić w swoje zmysły.
          Ułóż sobie plan, jak się zdystansować fizycznie - i przeprowadź to, a po długim
          niewidzeniu i rzadkim widywaniu emocje same opadną. Czas zrobi swoje.
          • amaterasu1 Re: Nienawiść... 14.11.05, 21:39
            Dzięki Hella. Już nic im nie tłumaczę, późno bo późno, ale wpadłam na to. Masz
            tutaj zupełną rację.
            Pozdrawiam :)
    • amaterasu1 Dziękuję... 14.11.05, 21:06
      ...wszystkim za wpisy.
      może to rzeczywiście jest potrzebne jeszcze trochę czasu
      To bardzo nieprzyjemne uczucie, szczególnie że potrafi przysłonić te dobre
      rzeczy w innych ludziach :(
    • solaris_38 Re: Nienawiść... 14.11.05, 22:27
      no własnie ... powinniśmy kochac
      powinniśmy
      a jak nie kochamy to jest coś z nami nie tak

      to "powonniśmy" całkowicie TO uniemozoiwia
      to co zawsze pisze czasem aby pójśc krok naprzód trzeba się chwilowo cofnąć
      pójśc w innym kierunku

      np powiedziec sobie nie musze ich kochac

      jestem wolna NIE MUSZE ICH KOCHAC

      to może wywołac taka ulge i taki szok że ... może nawet pojawic sie z czasem
      miłość

      paradoks ?

      warto spróbowac

      po prostu na jakiś czas odpuścic sobie miłośc
      nei kochac
      nie szukac tej miłości
      nie reanomowac jej
      nie stwarzać wbrew wszystkiemu
      nie czuc się winnym że jej brak a nawet jest coś pzreciwnego

      na chwile

      dla eksperymentu

      ale naprawde - odpocząć od całożyciowego ciężaru ponad siły
      obowiązku miłości

      ona sam przychodzi

      SAMA
      • amaterasu1 do solaris 14.11.05, 22:36
        Przyjdzie...albo i nie
        Tak to jest, że jak człowiek za dużo MUSI to się DUSI
        ;)
        • solaris_38 Re: do solaris 14.11.05, 22:38
          jak nie przyjdzie to pies z nią
          przynajmniej komus jednemu będzie lżej

          choćby pzrez chwilę

          • solaris_38 Re: do solaris 14.11.05, 22:45
            no nie wiem jak cię pocieszyc bo wiem że to twój wybór dziwgać te ciężary

            to problem z rzedu tych pt dziecko-całkowicie upośledzone"
            opiekować się czy oddać poświęcić całę życie

            to jest problem nierowzaiązywalny bo wynika z wyboru
            reszta to konsekwencja

            np osoby które wstepują na ścieżkę czartownika muszą porzucić rodzinę ojca
            matke dzieci itd

            nawet w biblii jest coś takiego że zwolennik Chrystusa miał porzucić
            obowiązki wobec rodziców i iśc za Nim

            ale to ci wszystko nie pomoze jesli nei potrafisz w sercu zrezygnowac z walki
            o miłośc do rodziców

            po prostu CHCESZ ich kochac

            to już bardzo wiele :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka