20.11.05, 12:13
Jestesmy ze soba prawie rok. On kocha mnie nad wszystko, ciagle mnie o tym zapewnia, dba o mnie, jest bardziej uczuciowy ode mnie. A ja? No wlasnie nie wiem, od dluzszego czasu zastanawiam sie, czy ja tez. Coraz wiecej mnie w nim drazni, widze jego wady, denerwuje mnie nawet jego dotyk :( NIe mieszkamy razem. Wiem, ze sama musze zdecydowac, ale czasem ltawiej jest jak pomoze ktos z zewnatrz. Jest jeszcze co zbierac, czy dac sobie spokoj?
Obserwuj wątek
    • iberia29 Re: rozpad? 20.11.05, 12:53
      nikt Ci nie pomoze podjac tej decyzji.....sama musisz sie zastanowic i
      zweryfikowac czy jestes w stanie zaakceptowac jego wady, w koncu nikt nie jest
      idealny...a na tym m.in.polega milosc, ze kocha sie pomimo niedoskonalosci i ta
      osoba jest najwazniejsza.
    • maureen2 Re: rozpad? 20.11.05, 13:45
      wygląda na rozpad, lawinę trudno zatrzymać.
    • hubkulik Re: rozpad? 20.11.05, 18:48

      Dac sobie spokoj.
    • b-beagle Re: rozpad? 20.11.05, 20:12
      Daj sobie spokój bo jeżeli enerwuje cię jego dotyk to nic z tego nie będzie.
    • waitinga Re: rozpad? 20.11.05, 21:57
      dziękuję bardzo... tak myślę i myślę, i tylko utwierdzacie mnie w przekonaniu. Także czeka mnie teraz trudna rozmowa :(
      • hubkulik Re: rozpad? 20.11.05, 22:02
        > dziękuję bardzo... tak myślę i myślę, i tylko utwierdzacie mnie w
        przekonaniu.

        Tylko pamietaj, ze to Twoje zycie, nie nasze :)
        Powodzenia, zycze Ci najlepszego dla was obojga rozwiazania

        Pozdrawiam Hubert
        • waitinga Re: rozpad? 20.11.05, 22:09
          Wiem wiem... tylko czasem ciężko podjąć decyzję, jak jednocześnie tyle łączy ale i coraz więcej dzieli... Najbardziej boli mnie to, że go zranię, ale z drugiej strony jak zostanie tak jak jest, to dla nas obojga nie będzie dobre. Także dziękuję za życzenia i mam nadzieję, że jakoś przez to przebrniemy
    • solaris_38 Re: rozpad? 21.11.05, 00:56
      to może jedynie znaczyć pewną pzreczulice która może powstać przy nadmiarze
      czułosci
      ale czułość i miłośc to rzadkie okazy a fajny uczuciwy facet jeszcze bardziej
      ile kobiet ma ekstazy i miłośc do ... kogos kto ich nie sznuje , jest złym
      ojcem człowiekiem , przyjacielem złym itd

      ale nic na siłę

      po prostu moze masz lekką nerwicę
      a moze to nie jest właściwy człowiek

      na rorum nikt ci nie odpowe ty sama musisz to odszukac w sobie kochana
      powodzenia
    • virusti Re: rozpad? 21.11.05, 09:08
      Mialem podobny problem. Uczulenie na dotyk, cigle smsy i telefony, zbyt czeste
      spotkania i na placz ktorego bylo coraz wiecej bo wygrywala w Niej panika. To
      bylo cos okropnego. Przestaly sie liczyc plusy zwiazku, jej milosc i oddanie.
      Ale nie podjalem zadnych decyzji. I uczulenie zaczelo znikac. W pewnym
      moemencie zrozumialem, ze kocham ja jeszcze mocniej niz przed kryzysem, moze za
      to ze go przetrwala mimo, ze nic nie zrobilem by nas uratowac, moze poza
      niepodejmowaniem radykalnych decyzji. Musisz sama podjac decyzje. Jezeli obok
      Ciebie nie ma nikogo innego kim chcialabys go zastapic to nie zostawiaj go by
      byc sama, najwyzej wytlumacz i odsun sie troche. I powiedz, ze panika i
      narzucanie sie zniszczy Was.
    • rg83 Re: rozpad? 21.11.05, 19:19
      jeśli drażni cię nawet jego dotyk to znaczy że to coś głebszego, reakcja
      podświedoma...
      nie zwlekaj, skończ to...
    • vvitch Re: Po co siebie gwałcić? 21.11.05, 20:23
      To nie jest ten facet i nic nie poradzisz, bedziesz sobie samej wyrzadzac krzywdę?
      Nie warto zostaw to a może łatwiej wtedy spotkasz tego własciwego...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka