Gość: Autor
IP: 212.160.130.*
12.10.02, 15:22
Ta samotność mnie dobija. Mam dość samotnego włóczenia się po klubach,
niezliczonych prób poznawania przypadkowych kobiet(czasem ściąganych do domu
na jedną noc), wlewania w siebie piwa, kaca. Znajomi zajęci swoimi sprawami
(praca, dom, rodzina) lub po prostu nie chce im się ruszyć tyłka z czystego
lenistwa. Na koncie rozwód, parę nieudanych związków z kobietami, sukces
zawodowy. Dobrze, że są chociaż książki, muzyka, film.