Dodaj do ulubionych

samotność w związku

04.12.05, 23:16
jestem w zwiazku z facetem, mieszkamy oddzielnie, spedzamy razem weekedy i
jeden dzień w tygodniu. niedziela jest dla mnie koszmarem, wracam do pustego
mieszkania, przede mna perspektywa kolejnego "pustego tygodnia", samotnych
powrotow do domu, gdzie nikt na mnie nie czeka. razem a jednak osobno... co
zaradzic na poczucie osamotnienia?
Obserwuj wątek
    • solaris_38 Re: samotność w związku 04.12.05, 23:33
      samotnośc to nie jakas tortura

      mnie dobrze samej
      a i twój facet TEŻ inaczej do ciebie podejdzie jak nie będzie dla ciebie
      stanowić WSZYSTKIEGO bo to go zmęczy i umęczy i wystraszy

      człowiek jest istota tórcza
      jak mu źle to kombinuje żeby coś stwozryc i zorganizowac i robić

      a ty myslisz że co facet wszystko odmieni
      nie odmieni naucz sie troche radości z siebie samej

      dla twojego i jego dobra i zwiększenia prawdopodobieństwa ze ten związek
      zaistnieje

      znajdz sobie hobby pzryjaciół i pasję
      jak jej nie ma to ja zrób
      • aniah7 Re: samotność w związku 04.12.05, 23:41
        poza praca mam inne zajecia, ale chyba nie sek w tym, aby ciagle cos robic,
        uciekac z domu, zeby zabic pustke? owszem, z przyjaciolmi mozna sie spotkac raz
        na jakis czas, ale co zaradzic na samotne noce i wieczory, kiedy juz wroce z
        zajec i spotkan?
        dla mnie samotnosc jest tortura
        • blue_a Re: samotność w związku 04.12.05, 23:45
          Nie ma szans za zamieszkanie razem?
          • aniah7 Re: samotność w związku 04.12.05, 23:49
            nie ma.
            a czy wspolne zamieszkanie jest tak naprawde wyjsciem z sytuacji, moze trzeba
            JAKOS nauczyc sie tak zyc i nie cierpiec? tylko jak?
            • ludzik_ta Re: samotność w związku 04.12.05, 23:52
              czujesz się kochana?

              czujesz się dobrze sama ze sobą?

              - te dwa pytania wydają mi się podstawą.
              • aniah7 Re: samotność w związku 04.12.05, 23:57
                kochana przez sama siebie czy/i przez niego?
                moj tok myslenia to: gdyby mnie naprawde kochal to chcialby zamieszkac ze mna a
                skoro dobrze mu tak jak jest to wg. mnie cos tu nie gra
                chyba nie czuje sie dobrze sama ze soba skoro tak potrzebuje przy sobie jego,
                skoro tak mnie boli pustka w domu i samotne wieczory...
                • babara7 Re: samotność w związku 05.12.05, 11:23
                  Mamy rzeczywistosc taka jaka mamy tzn. mlodzi chca cos osiagnac i b. czesto
                  pracuja po 12 godz., tak wiec wspolne zamieszkanie wypelni ci czas ale praniem,
                  gotowaniem, prasowaniem / teraz te czynnosci robi za ciebie ktos inny/. Mysle,
                  ze narazie dopoki nie podejmiecie decyzji o zalozeniu rodziny, dzieciach, jestes
                  w sytuacji uprzywilejowanej, nie widzisz jak wraca zmeczony, humorzasty a masz
                  go "odswietnego", teskniacego....docen to.
                  • aniah7 Re: samotność w związku 05.12.05, 14:35
                    nie jest to ten przypadek pracy po 12 godzin... nie uwazam, ze wspolne
                    mieszkanie to TYLKO moje obowiazki, a ja w roli sluzacej od prania, gotowania,
                    prasowania. za mnie nikt inny nie prasuje, nie gotuje, nie sprzata, jestem juz
                    dobrych kilka lat po studiach i mieszkam sama.
                    ja po prostu sadze, ze zycie razem nie polega tylko na widzeniu sie
                    odswietnych, bez problemow, zawsze zadowolonych. to tez bycie razem kiedy tej
                    drugiej osoby potrzeba. jak mozna budowac zwiazek zyjac osobno?
    • mayfay845 Re: samotność w związku 05.12.05, 01:13
      Myslę że jeśli dwoje ludzi sie kocha to naturalnym jest, że chcą spędzać jak
      najwięcej czasu razem...przynajmniej dla mnie. rozumiem Cię w 100%. też się boję
      pustych tygodni, wieczorów, chwil...i nie jest mi obojętnie z kim je spędzę, czy
      co będę robić...chcę dzielić z NiM życie. proste..mimo że nie jest to latwe
    • erotumanka Re: samotność w związku 05.12.05, 19:55
      Mam tak samo. Tylko weekendy razem, w tygodniu co najwyżej lunch na mieście,
      albo krótka wizyta. Na dodatek, to ja jeżdżę do niego, on u mnie nie nocował
      ani razu. Półtora roku zajęło mi zrozumienie faktu, że dla niego ten związek
      nie jest tym, czym dla mnie. Ja chcę tego, co Ty - stabilności, poczucia
      bezpieczeństwa, ciepła, bliskości. On - cyklicznej rozrywki, bez żadnych
      zobowiązań, planów, ot - miło, łatwo i przyjemnie.

      Twoje potrzeby sa całkowicie normalne i naturalne, dla mnie też największą
      torturą są samotne wieczory, noce i ranki. Nie wiem, czy Twój męzczyzna w końcu
      sie przełamie. Ja stracilam nadzieję, że coś się zmieni, więc zbieram się do
      odlotu. Duzo bardziej zgorzkniała i smutna, niż półtora roku temu. Nie warto
      rezygnować ze swoich potrzeb, pamiętaj. Spróbuj postawic sprawę jasno, albo
      przynajmniej nakreśl mu jakiś horyzont czasowy, do którego taka deklaracja
      powinna paść. Jak nie - zwijaj manatki, szkoda życia na facetów, którzy nie
      mają dla nas czasu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka