Dodaj do ulubionych

moze ktos pomoc?:))))

22.12.05, 15:54
hej

moze moj problem bedziecie uwazac za zbyt malo powazny,niewarty
jakiegokolwiek zainteresowania,ale moze jest ktos na tym forum,
kto potrafi mi wytlumaczyc i odpowiedziec na pytanie : "o co chodzi?"

zaczne od tego ze jestem jeszcze mloda - od 2006 rocznikowo 19 :-)

jednakze ostatnio zaczelam sie zastanawiac ze moze warto wybrac sie do
jakiegos psychologa,psychiatry, bo jest cos ze mna chyba nie tak:)
jestem jakas femme-fatal czy co? :.
albo juz sama nie wiem,
posluchajcie:

od malego dziecka bylam coreczka babci,mamusi itp,
rozpieszczana ,najkochansza naj naj naj, otrzymywalam duzo ciepla i duzo
milosci,
przyszedl czas na chlopakow - gdy jakiemus nie zalezalo na mnie to robilam
wszystko zeby mu zaczelo no i potem rozkochiwalam ich w sobie, bo z poczatku
jakos chcialam z nimi byc,ale nagle poprostu przechodzilo mi
jak reka odjal w 5 minut("rano
za nim szaleje a wieczorem nie chce go znac" ) i przez to
zranilam juz tylu facetow ze glowa mala ,z kazdym ja zrywalam,
ostatnio bylam dwa miesiace w niemczech, poznalam fajnego
chlopaka,przystojny,inteligentny itp etc. zakochana wrocilam do
polski,rozmawialismy
codziennie przez internet,ah,oh no i kiedy on przyjechal do polski zobaczylam
go i stwierdzilam ze nie, facet jechal 10 godzin pociagiem do mnie,z kwiatami
byl w polsce 0 5 rano a pojechal o 11 rano spowrotem bo mi sie odwidzialo:.
straszne to bylo, czulam sie fatalnie ale z drugiej strony czulam ulge ze
sobie pojechal,
jeszcze jeden przyklad?
bylam z takim chlopakiem,sportowcem-
kochany,inteligenty,cudowny,spokojny,taka "ciapa kochana" ale ze ukladalo sie
nam "za fajnie" i jemu zaczelo na
mnie zalezec mocno to ja podziekowalam,zerwalam
no i znow, ostatnio odswiezylam te znajomosc,tak wyszlo ze sie
spotkalismy,zaczelismy sie spotykac na nowo,bylo
fajnie zalezalo mi,
0ale ostatnio znowu mi sie odwidzialo, znowu czuje sie okropnie - poprostu
juz nie chce sie z nim spotykac ,a chlopak na nowo zaczal cos czuc do mnie -
mam mu drugi raz zrobic to samo -zranic go ?

a teraz chyba bedzie to najwazniejsze - strasznie boje sie pocalowac kogos,
wiem wiem smieszne :))))
nie potrafie sie przemoc zdeby pocalowac chlopaka,poprostu kiedy o tym
pomysle przeszywa mnie strach/ mam wewnetrzna blokade
i nie chce,wmawiam sobie ze nie umiem, nie chce i to chyba jest jakas
choroba, przez to tez konczylam moje zwiazki bo balam sie calowac z
chlopakami :D eh ...
moje kolezanki juz polowa ma dzieci a ja sama jestem dzieckiem:))))))

ekstra, boje sie jakos tak wewnetrznie, a moze to nie strach,bardziej
pasowaloby tu slowo blokada, poprostu jestem tak zblokowana ze nie potrafie
nic zrobic,

zaczelam sie zastanawiac czy tak juz bedzie zawsze, i jak chlopak nie bedzie
mna zainteresowany to bede o niego zabiegac a jak juz on zakocha sie we mnie
to go rzuce a potem zaluje..( kurna jak modliszka:)))) )
to jest bardzo powazna sprawa dla mnie, tez tak macie? mozna to jakos
wyleczyc?

dzieki za odp.
pozdrawiam
bajka
Obserwuj wątek
    • illiterate Re: moze ktos pomoc?:)))) 22.12.05, 16:16
      A co sie dzieje/dzialo z Twoim ojcem?
      Ukochana coreczka babci i mamusi - a taty?
      Wyglada na to, ze ojciec (albo jego brak) sporo namieszal Ci w zyciu - mscisz
      sie na facetach, boisz sie bliskosci, a kontakt fizyczny nie do przebrniecia.

      Jesli tak jest, to terapia bedzie bardzo bolala, ale chyba warto.
      • bajka_bajkowska Re: moze ktos pomoc?:)))) 22.12.05, 16:44
        bedac mala dziewczynka widywalam mojego tate raz na pol roku albo rzadziej,
        poniewaz pracowal jako marynarz na statku,nawet nie odebral mnie ze szptitala(
        akurat wtedy mial sluzbe w wojsku) ,pewno kochalam go, wiadomo przywozil rozne
        zabawki itp,ale nigdy nie czulam do niego tego co do mojej mamy ,a
        potem...zrobilo sie nieciekawie - przemoc psychiczna taty nad moja mama i
        rodzina ,klotnie,czasem byl tak zdenerwowany ze rozne przedmioty lataly w
        powietrzu..zaczynajac od talerzy po stolki...,
        moja mama i tata to dwa kompletnie inne charaktery, nie pasuja do siebie -
        powinni sie rozwiesc - tata to prosty czlowiek a mama do taka ciepla kochana
        uduchowiona artystka ,

        teraz niby wszystko ucichlo,tzn.dogryzanie jest na porzadku dziennym, krzyczy
        sobie, ale jakos tak przyzwyczailam sie do tego ,to jets norma dla mnie(to tak
        jak z ta zaba ktora siedzi w naczyniu wypelnionym woda,podgrzewajac wode
        stopniowo ,zaba tego nie zauwazy ,po pewnym czasie ugotuje sie, natomiast
        jezeli wrzucimy zabe do goracej wody to ucieknie odraz)
        ,te jego wrzaski puszczam mimo uszu,sa mi obojetne, jego zdanie na temat - ze
        kobiety sa do opieki nad dziecmi a facet moze miec wszytko gdzies "on ciezko
        haruje zeby zarobic na zachcianki - jak on twierdzi -mojej mamy i nasze"

        najlepsze to on uwaza ze nas kocha - z dzieci mnie najbardziej bo dobrze sie
        ucze, natomiast mojego brata "traktuje czasem jak psa" -poniza go,ZERO KONTAKTU
        Z DZIECMI,nie obchodza go, ja jestem ta dobra,lepsza bo jestem chyba najlepsza
        uczennica w klasie
        ale orpocz tego ze on on zarabia na dom, to nic nie robi - wraca z pracy ,je
        oglada telewizor i reszte wieczoru wrzeszczy ze jest balagan...ze nie sprzatamy
        itp. to jest juz jakas mania,

        piszesz o terapii? na czym ona polega? czyli jednak powinnam isc do psychologa?

        dziekuje raz jeszcze za odp.
        • b-beagle Re: moze ktos pomoc?:)))) 22.12.05, 18:05
          dostaniesz po tyłku od zycia w myśl zasady nosił wilk razy kilka ponieśli i
          wilka
        • falcon87 Re: moze ktos pomoc?:)))) 26.12.05, 20:24
          Opisując swojego ojca odpowiedziałaś sobie. Myślę że związek z mężczyzną w
          Twoim życiu będzie wymagał od Ciebie sporo wysiłku i przełamania się. Myślę że
          nie od rzeczy byłoby znaleźć dobrego fachowca, który Ci w tym pomoże. Jeśli
          mieszkasz w dużym mieście, to nie powinnaś mieć problemu ze znalezieniem
          takowego. Latające stołki to naprawdę nie jest norma, nawet w silnych kłótniach
          małżeńskich. Taki wzorzec męski też by mnie podświadomie przerażał. Jeśli
          znajdziesz jakiegoś fajnego chłopaka - chyba powinien w którymś momencie o tym
          wiedzieć. Ale nie spieszyłbym się z poważnymi związkami. Zwłaszcza chłopaki w
          Twoim wieku jeszcze mają czas do dojrzałości i dźwigania takich problemów. Moja
          dziewczyna też miała kłopoty z ojcem, a ja nie potrafiłem sobie z tym poradzić.
          Snułem plany tortur, którym chciałem go poddać. Po prostu nie spiesz się, masz
          całe życie przed Tobą, poczekaj na dojrzałego mężczyznę.
      • croyance Re: moze ktos pomoc?:)))) 23.12.05, 14:10
        Racja, zreszta psychoterapeuci nie od dzis uwazaja uwodzicielstwo za przejaw
        agresji.
        Najczesciej te najbardziej uwodzicielskie szukaja zemsty ... i rania.
        • amaterasu1 Re: moze ktos pomoc?:)))) 23.12.05, 14:15
          croyance napisał:

          > Racja, zreszta psychoterapeuci nie od dzis uwazaja uwodzicielstwo za przejaw
          > agresji.
          > Najczesciej te najbardziej uwodzicielskie szukaja zemsty ... i rania.

          to bardzo ciekawe :) i chyba dość prawdziwe
          odnosi się do obu płci, z moich obserwacji
    • mskaiq Re: moze ktos pomoc?:)))) 23.12.05, 06:28
      Mysle ze boisz sie zwiazku z mezczyzna. Kazdy zwiazek konczysz bo swiadomnie
      albo podswiadomnie boisz sie tego zwiazku, boisz sie ze przyniesie Ci
      cierpienie.
      Wedlug mnie tylko milosc to moze zmienic, bo tylko milosc jest dostatecznie
      silna aby pokonac ten strach. Mysle ze jednego dnia pojawi sie i wtedy bedziesz
      chciala, przelamiesz ten strach, rowniez strach przed pocalunkiem i zblizeniem
      fizycznym.

    • jan_stereo Re: moze ktos pomoc?:)))) 23.12.05, 13:09
      Wyglada na to ze babcia i mama robia to lepiej od Twoich chłopaków, te dwie
      panie rozkochane sa w Tobie bardzo, a mimo to nie rzucasz ich. Widzisz, jak juz
      masz maliny od najblizszych to na cholere Ci jeszcze maliny od jakichs
      facetów,od nich to najwyzej kwasu jakiego siarczystego mozna by skołowac dla
      odmiany.
      • bajka_bajkowska Re: moze ktos pomoc?:)))) 24.12.05, 09:06
        dziekuje bardzo wszystkim za odpowiedzi...
        pozdrawiam serdecznie
        i wesolych swiat zycze
        bajka_bajkowska :-)
        • ja-ona1 Re: moze ktos pomoc?:)))) 24.12.05, 23:36
          Możliwe tez ze jesteś po prostu za młoda na to zeby wejśc w powazny związek ,
          no i na to żeby zblizyc sie fizycznie do jakiegos faceta. W tym wieku to całkiem
          prawdopodobne. No i nie wiem gdzie ty żyjesz ze połowa twoich 18-letnich
          koleżanek ma dzieci to na prawde nie świadczy o ich dojrzałości, wręcz przeciwnie.
          Mam wiele koleżanek które przestały zmieniac chłopaków co miesiąc lub przestały
          bać sie do nich zbliżyć gdy miały 22-23 lata. Może tez jestes takim typem kobitki.
    • kadriana Re: moze ktos pomoc?:)))) 25.12.05, 01:03
      Wiesz co mysle ze terapia bedzie dobrym pomyslem.Masz bloka w podswiadomosci i
      dlatego ciezko ci jest zrozumiec sama siebie.MOge cie tylko pocieszyc ze jak
      naprawde szczerze zaczniesz z tym pracowac to jest to do zrobienia z pomoca
      dobrego psychoterapeuty .Inaczej bedziesz w t akim stanie albo bedziesz
      inaczej manipulowac mezczyznami( lek bedzie w otbie tkwil)
      Chce ale sie boje.Ja to rozumiem.
      Pozdrawiam
      • don.experto Re: moze ktos pomoc?:)))) 25.12.05, 01:04
        Najlepiej darmowa z NFZ.
        • dolly10 Re: moze ktos pomoc?:)))) 27.12.05, 22:59
          Identyczny prezypadek jak ja!! Jak czytałam Twoją wypowiedź
          to zupełnie jakbym to ja pisała. Mam ten sam proble: zależy mi
          na chłopaku, dopóki mi nadmiernie nie okazuje uczuć. Wtedy
          zaczynam się wycofywać Jestem tyem, który lubi zodobywać, ale
          to jest męczące :((
          Też myślałam o wizycie u psychologa, ale jakoś nie mam na tyle odwagi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka