Dodaj do ulubionych

I co tu zrobić?

08.01.06, 09:24
Osiem lat temu wyszłam za mąż, nie mieliśmy się z gdzie z mężem podziać, więc
poprosiłam rodziców o pomoc. Zgodzili się. Zamieszkaliśmy razem. Czynsz na
połowę, wy w kuchni sobie, my sobie. Dali nam jeden pokój. Po około 1,5 roku
zaczęły się kłótnie i uszczypliwe uwagi, że woleliśmy kupić samochód zamiast
zbierać sobie na mieszkanie. Tylko, że nam samochód był bardzo potrzebny i
dla nas osiągalny. Po kolejnej ostrej kłótni postanowiliśmy się wynieść.
Wynajęliśmy mieszkanie, nawet palcem nie kiwnęli, żeby nam pomóc w
przeprowadzce, siedzieli i czytali książki, mama jeszcze się oburzyła, że
zabieramy nasz telewizor i jak oni teraz będą cokolwiek oglądać. Po 15
miesiącach uzbieraliśmy trochę grosza, wzięliśmy kredyt i kupiliśmy malutkie
mieszkanie 100 km od Warszawy (zapomniałam dodać, że wszystko wcześniej
działo się w warszawie). Przeprowadziłam się, zaczęłam nowe życie, mąż
dojeżdżał. Po trzech latach mój ojciec stracił z dnia na dzień pracę. Zaczął
się lament, że co oni zrobią itd. Dodam, że mam jeszcze siostrę, która im
zaproponowała sprzedaż obecnego mieszkania i przeniesienie się do jej
kawalerki. Nie chcieli. Postanowiłam zaryzykować i im pomóc, przeniosłam się
z powrotem do warszawy, wzięłam wszytskie opłaty na siebie + jedzenie. Ich w
tej chwili nie obchodzi nic. Obydwoje nie pracują, zwalają brak możliwości
znalezienia czegokolwiek w tym wieku, ojciec ma rentę, matka nie ma nic.
Podejmując tę decyzję obiecywali mi, że mieszkanie będzie na mnie przepisane,
że siostra od nich już wiele dostała teraz należy się coś mi. Do tej pory, a
trwa to ponad 1,5 roku słyszałam kilkanaście zmienionych wersji tej
obietnicy. Jak zaczyna być coś nie tak, to lecą z wizytą do mojej siostry.
Wracają z wypiekami na twarzy, zadowoleni, że zagrali mi na nosie. Opowiadają
co też im moja siostra zaproponowała. Podjęliśmy z mężem decyzję, kupujemy
jescze raz mieszkanie(tamto sprzedaliśmy) i odejdę od nich raz na zawsze. Mam
wrażenie, że zmarnowałam sobie życie, że nikt tego nie docenia co robię, a
często tylkko słyszę od moich rodziców, że jestem sknera i skąpię na
wszystkim, np. w sklepie mamie podobała się jakaś bluzka a ja jej dla niej
nie kupiłam. Mam tego dość. Magą dniami też się do mnie i do mojego męża nie
odzywać. Ojciec zaczął też podejrzewać, że mój mąż ma inną kobietę. Wygarnął
mi, że mam takiego a takiego męża, że mnie oszukuje itd. To jest chore. Co
byście zrobili na moim miejscu?
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: I co tu zrobić? 08.01.06, 10:25
      Trudna sprawa, ale kłopoty macie na własne życzenie. Bo jak się z powrotem
      wprowadzaliście, to warunkiem powinno być WCZEŚNIEJSZE przepisanie mieszkania
      na Was. Teraz macie dwie możliwości. Albo się wyprowadzacie nieodwołalnie, albo
      natychmiast mieszkanie ma być na Was przepisane. Bo jak znam życie, to w
      testamencie będzie zapisane komuś innemu. Oczywiście jak się wyprowadzicie, to
      i tak będziecie pomagać, chociaż nie powinniście o tym teraz wspominać. Chodzi
      o to, żeby się zastanowili, czy opłaci im się całkowite zerwanie kontaków z
      Wami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka