sonai
18.01.06, 19:54
Nie wiem ile mozna sie zagluszac filami i ksiazkami.Kompletnie mi
odbija.Pzrez ostatnie dni,tzn od piatku bylam 4 razy w kinie,a oprocz tego
czytalam i czytalam....dolaczmy do tego jazde na rowerku i mamy moj plan
dnia.A ja szukam czegos innego,tylko na Boga czego?Chcialabym faceta,ale
takiego,ktory by zrozumial mnie sama (hmmm tylko ja sama siebie nie rozumiem)
Zastanawialyscie sie kiedys po co zyjecie?bo ja nie wiem i nie
wiem...zastanawiam sie co bede w zyciu robic,gdzie sie odnajde.W tej chwili
to bym chciala zeby nikt mnie nie ogladal,powyskakiwalo mi cos brzydkiego na
twarzy,kompleksy zagluszane od miesiecy znowu sie odezwaly...horlaa skad ty
bierzesz tyle madrosci zyciowej?tez gadalam z roznymi paniami psycholog,ale
nic z trgo nie wynika.Od jakis 3 lat,bo kilku dniach optymizmu,spotykania sie
z ludzmi (czasami na sile,wbrew checiom,ale potem nie zaluje)wraca to moje
myslenie,zastanawianie sie a po co,jaki w tym sens itp.Dobijajace,zwlaszcza
ze przeszkadza w normalnym zyciu,w pewien sposob paralizuje.A odnosnie
jedzenia:dziewczyny zrobcie cos z tym,nie ma na co czekac.Sa osoby ktore same
sobie pomaga,jesli polubia siebie na tyle,aby chciec sobie pomoc,a inni nie
obejda sie bez specjalisty.Ale dzialajcie.teraz wiem ze szkoda zycia.Mam
ogromne kompleksy,czuje sie gorsza od innych ludzi,a na ulicy chcialabym byc
niewidzialna.wiecie skad moje chodzenie do kina?bo tam jest ciemno.jestem
cholernie przygnebiona,a nie zmienilo sie nic od zeszlego tygodnia,w ktorych
bylam cala w skowronkach.I jak to wyjasnic?samo przyszlo?Czuje sie zostawiona
sama sobie z tym nastrojem,poczuciem bezsensu,pustki,ktorej nie mozna niczym
wypelnic.Dlaczego w zyci unie ma happy endU?