Dodaj do ulubionych

trudny związek

21.01.06, 19:11

jak byście sie czuli w związku,
ktory jest ukrywany przed najbliższym otoczeniem
i przed społeczeństwem przez 5, 5 roku.
Do tego jest to związek na odległość.
Co prawda nie dużą, ale nie można mieszkać razem
ani widywać sie codziennie, tylko średnio raz w tygodniu.
Nawet rozmowy telefoniczne są ukrywane.
Do tego jedna z osob jest dosyć osamotniona
i przestaje juz to wytrzymywać...

jak długo tak można wg Was?

Obserwuj wątek
    • 156cm Re: trudny związek 21.01.06, 19:21
      Nie mozna. Jakis sensowny powod tego krycia?
      • vu7 Re: trudny związek 21.01.06, 19:28
        powiem tylko tyle, ze jest to uczciwy związek
        nie żadne tam "skoki w bok"

        pytam raczej jak byście sie czuli, a nie o co chodzi...
        • varia1 Re: trudny związek 21.01.06, 19:34
          vu7 napisała:

          > powiem tylko tyle, ze jest to uczciwy związek
          > nie żadne tam "skoki w bok"
          >
          no to jeszcze bardziej nie rozumiem....:(
          to po co się ukrywa uczciwy związek, wstydzicie się miłości, czy jak?
          po pięciu latach można już chyba wyjść z cienia - naprawdę, to przynosi ulgę
          • vu7 Re: trudny związek 21.01.06, 19:45
            chcemy wyjść z cienia niedługo
            bo będzie mieszkanie
            ale do tego zostało kilka miesięcy (5?)

            ale dla mnie w tej chwili to już mega problemem jest
            przeżycie choć jednej doby bez łez, złości, frustracji :(
            jak to wytrzymać?

            • varia1 Re: trudny związek 21.01.06, 19:52
              ... uwierz mi, jest na śiewcie tysiące związków, które mimo braku perspektyw nie ukrywały się - no, moż e troszkę na poczatku...
              dlatego - moim zdaniem, sorry za szczerość - chore mi się to wydaje

              chcemy wyjść z cienia niedługo
              > bo będzie mieszkanie
              > ale do tego zostało kilka miesięcy (5?)

              wybacz, mam 30 lat, jestem od 10 lat meżatką, mój związek rozpoczynał się w atmosferze skandalu - ja miłam 17 lat- on 32. Nie rozumiem, po co sie ukrywacie - przed rodziną i społeczeństwem???????????

              W "najlepszym" wypadku - ciebie prowadzi to do choroby zwanej depresją.



              • vu7 Re: trudny związek 21.01.06, 21:04
                to prawda
                kilka epizodów depresyjnych i dlugą nerwice mam już za sobą
                a to co teraz mam, to nawet juz nie wiem, jak nazwać

    • varia1 Re: trudny związek 21.01.06, 19:30
      tak długo, jak obie osoby zaangażowane czują, że to ma sens

      ale jak widać z powyższego, jedna z osób nie czuje się w pełni szczęśliwa

      rozumiem, że czasem trzeba się ukrywać, ale ponad pięć lat - moim zdaniem, przesada.

      nie umiem odpowiedzieć, jakbym się czuła, bo w ogóle nie wyobrażam sobie, jak można taki związek utrzymać.
      • vu7 Re: trudny związek 21.01.06, 19:39
        dzięki
        widać można utrzymać
        ale ciągnę już na totalnych resztkach
        jestem zdruzgotana i rozbita emocjonalnie
        mam już tak skrajne hustawki nastrojów
        ze potrafie rano byś w euforii,
        a po południu pragnąć swojej śmierci
        mam już jakieś pomieszanie zmysłów
        wielkie szczęście zaczeło mi sie zamieniać
        w jakieś autodestrukcyjne i destrukcyjne zachowania
        To wielkie szczescie musiałam zamknąć
        w "plastikowej torebce", żeby sie nie rozrosło,
        no i ono tam wciąż jest, żyje ale już ledwo dyszy

        • 156cm Re: trudny związek 21.01.06, 19:47
          Smutne. Milosc jest zbyt cenna i piekna, aby zamykac ja w plastikowej torebce.
          Sama zreszta widzisz, ze prowadzi do zachowan i odczuc, ktore powoduja Twoje
          cierpienie. Z tego co piszesz, Ty rowniez nie potrafisz jej utrzymac, to
          wszystko (cokolwiek to jest) umiera... Sama sobie odpowiedzialas na swoje
          pytanie. Milosc nie powoduje auto/destrukcyjnych zachowan, pragnienia smierci.
          To nie milosc, moze kiedys byla...
    • jakfajnie Re: trudny związek 21.01.06, 19:45
      jak bym się czuła?
      to zależy od powodu ukrywania znajomości.
      Tak na szybko to tylko takie powody i odczucia przychodzą mi do głowy:
      - kalectwo - ja go kocham, on mnie też ale wstyd się razem pokazać, rodzina i
      znajomi na 100% będą odradzać dalszą znajomość, rzucać kłody pod nogi.
      Jeśli to ON by się mnie wstydził to znajomość napewno nie trwałaby 5,5 roku,
      tylko jedynie 5 dni. Jeśli to On byłby kaleką i ja na prawdę bym go kochała to
      nikt i nic by nas nie rozdzieliło.

      - więzienie - jeśli to on siedzi, to ja bym czekała i dawała mu do zrozumienia,
      że mi na nim bardzo zależy. Jeśli na odwrót i on by "pękał", no cóż... dałabym
      mu wolność niech sobie kogoś znajdzie.

      Inne powody "trudnego związku" nie przychodzą mi do głowy.
      • vu7 Re: trudny związek 21.01.06, 19:48
        to jeszcze coś innego...
        ale jak powiem, co to jest,
        to na moją głowe spadnie lawina niepożądanych troli :)
        pewnie już wiecie o co chodzi... ;)
        • 156cm Re: trudny związek 21.01.06, 19:55
          Nie wiemy, powiedz, nie spadnie.
          • varia1 Re: trudny związek 21.01.06, 19:57
            przyłaczam się, nie chciałabym być kraytykantką tylko, ale zrozumieć i pomóc
        • shachar Re: trudny związek 21.01.06, 19:56
          nie, nie wiemy..
          a trolami sie nie przejmuj
          tak to jest jak sie wystawiasz ze swoim miekkim na ludzi,
          o co tu chodzi?
          ze co, ty Zydowka, on Palestynczyk? czy jeszcze cos bardziej dramatycznego?
          no sie wreszcie wypowiedz, nie boj sie
          • 156cm Re: trudny związek 21.01.06, 20:04
            Kazda z nas byla w zyciu co najmniej 7 razy w beznadziejnej sytuacji.
            Przezylysmy. Jestesmy silniejsze i madrzejsze.
        • jakfajnie Re: trudny związek 21.01.06, 20:02
          vu7 napisała:

          > to jeszcze coś innego...
          > ale jak powiem, co to jest,
          > to na moją głowe spadnie lawina niepożądanych troli :)
          > pewnie już wiecie o co chodzi... ;)

          czyżby jedno z Was było zaobrączkowane?
    • twitch Re: No vu nie chcesz powiedzieć......że on jest... 21.01.06, 20:34
      ksiedzem?! Inaczej nie rozumiem twojego misterium? ukrywać się przed społeczeństwem?
      • jakfajnie Re: No vu nie chcesz powiedzieć......że on jest.. 21.01.06, 20:44
        to chyba jest najsensowniejsze wyjaśnienie...
        • vu7 Re: No vu nie chcesz powiedzieć......że on jest.. 21.01.06, 21:10
          byłam chwilowo zajęta, wiec dopiero teraz Wam powiem:
          ukrywamy ten związek, ponieważ jesteśmy tej samej płci
    • solaris_38 Re: trudny związek 21.01.06, 20:55
      według nas tak w ogóle nie mozna

      to objaw bardzo nieskiego poczucia włąsneju wartości a na dodatek braku
      miłosci DO SIEBIE
      nie wiem czy jestes wierząca ale nawet w biblii jest napisamne kochaj
      bliźniego JAK SIEBIE samego

      jak nie umiesz kochac siebie to innych tez nie umiesz - tak to jest

      naucz się kochgać i sznowac sama siebie

      zacznij się szanowac i zostaw zwiazek kóry jest jednym wielkim oszustwem co
      partnerowi nie pzreszkadza ( chcesz być z kims takiem ????)

      poszukaj kogoś na kim można poleghac i kto jest dośc uczciwy i powazny aby
      związek z nim mógł byc jakąś wartością w twoim życiu

      powodzenia
      • kapukap Re: trudny związek 21.01.06, 21:03
        solaris_38 napisała:

        > według nas tak w ogóle nie mozna

        - ile was jest?
        • solaris_38 to był żart słowny :) z tym że według NAS :) nt 21.01.06, 23:32
      • vu7 Re: trudny związek 21.01.06, 21:16
        wybacz, ale ten związek nie
        jest oszustwem wobec nas samych
        cieżkie samo w sobie jest ukrywanie
        • solaris_38 Re: trudny związek 21.01.06, 23:38
          masz rację że powód jest całkiem inny od wszystkich kóre zakłądałam ale istota
          sparwy się i tak nie zmienia

          a istota spawy jest taka ze że widac oboje nie szanujecie się dośc
          na pewno jest wam trudniej
          ale skoro I TAK chcecie być razem to to sie I TAK wyda
          wiec tenh powód wydaje sie irracjonalny

          także wobec was jest to oszustwo bo nawzajem wstydzicie sie siebie

          wiem że wam trudno
          i współczuję
          hetero mają łatwiej

          ale jak sie wstydzicie to dalej będzie dalsza nerwica zamiast radości ze
          wspólnego mieszkania

      • vu7 Re: trudny związek 21.01.06, 22:02
        myślę, Solaris, ze potraktowałaś nas
        "nieco" niesprawiedliwie i zbyt ostro,
        nie wiedząc nawet jaki jest powod ukrywania.
        Sama spróbuj tak pożyć sobie w naszym pięknym kraju...

        nie pisze tego, zeby z Tobą polemizować,
        tylko dla sprostowania sprawy :)
        • solaris_38 prawda 21.01.06, 23:47
          ale to prawda że moja ocena jest bardzo jednostronna
          nie mniej zycze wam zebyście nie chcieli sie siebie wobec innych wstydzic
          jesli tzreba pzreprowadzcie się
          ale nie wstydzcie się

          niech inni się ucza (zawsze ktoś jeden sie nauczy) że miedza ludzmi tej
          samej płci moga występowac uczucia szcunek odwaga i piękno
    • linoskoczek Re: trudny związek 21.01.06, 21:18
      Przykro mi to pisać, ale to ślepa uliczka. Nieszczęście. Samotność.
      Pseudozwiązek. Ratuj się, nie żyj w ukryciu, masz szansę na normalny zwiazek.
      Bo ten, to nawet trudny nie jest, tylko toksyczny.
      • linoskoczek sprostowanie 21.01.06, 21:21
        uciekło mi sedno sprawy, dlaczego się ukrywacie. to zmienia postać rzeczy.
        Szkoda, że w tym moherowym kraju, trzeba być zaszczutym psem, by być sobą :(
        • vu7 Re: sprostowanie 21.01.06, 21:26
          dokładnie
          ale myśle, ze ten nasz stan ukrywania długo już nie potrwa.
          Jednak te 5 lat wystarczająco duzo szkody narobiło :(
          • varia1 Re: sprostowanie 21.01.06, 22:06
            vu7 - łatwo nie będzie, ale warto.

            Miałam kiedyś prawdziwego przyjaciela - własciwie jak brata, bo nasi rodzice się przyjaźnili i nawet myśleli kiedyś, że będziemy parą. A on dorastając odkrył, ze jest homoseksualistą. Całe lata ukrywał to przed światem. Ożenił się nawet "dla świętego spokoju", ale uważam, że się oboje w tym małżeństwie męczyli.
            Jego rodzice nigdy by tego nie zaakceptowali, był jedynakiem w którym pokładali wielkie nadzieje na wnuki.
            Kiedy się zdecydował rozstać z żoną i zamieszkać z NIM, był skandal. Matka szalała, ojciec się go wyrzekł, wielu znajomych się odwróciło. A on był szczęśliwy, mogąc wreszcie zacząć żyć w prawdzie...Rozjaśnił się, kochał i był kochany, powoli sytuacja się unormowała, rodzice choć z bólem serca - tolerowali ten związek, bo poza wszystkim, byli ze sobą bardzo mocno związani.
            Pięć lat temu nagle zachorował na grypę. Miał AIDS, umarł po dwóch tygodniach.

            Trzymałam go za rękę - szczęśliwego człowieka, który wreszcie zaczął być sobą.
            Powiem wam, często widzę jego szczęśliwą twarz wtedy, kiedy się "ujawnili".
            To prawdziwa historia i zawsze będę w sercu nosić ból straty bratniej duszy... i zawsze będe pamiętac jego spokój i szczęście...
            • vu7 Re: sprostowanie 21.01.06, 22:11
              to bardzo wzruszające.
              dziękuję.
              • varia1 Re: sprostowanie 21.01.06, 22:18
                Wasz związek - jeśli przetrwał w ukryciu - przetrwa również na oczach wszystkich. Po prostu nalezy się liczyć ze zwiększonym zainteresowaniem otoczenia.
                Życzę wam szczęścia i oceanu miłości.Siły i spokoju. Dacie radę - trzymam kciuki za operację zmiany statusu przedsięwzięcia na : sp. j. :)
                • vu7 Re: sprostowanie 21.01.06, 22:39
                  trafiłaś w sedno
                  myslę, że ukrywanie jest dużo trudniejsze
                  niż jawny układ. Trzeba stosować rozmaite
                  tricki i lawirować, zeby np. uzasadnić, ze
                  po raz kolejny razem przyszłysmy na impreze
                  i razem wychodzimy. I wiele wiele innych
                  tego typu spraw. To jest okropnie męczące.
                  Mamy też paru znajomych, ktorzy wiedzą o nas.
                  Przy nich dopiero możemy czuć sie swobodniej.
                  Wierzę, ze będzie lepiej :)
                  dziękuję Ci za wsparcie

    • lusia501 Re: trudny związek 21.01.06, 23:11
      To związek homoseksulany, że starasz się go ukrywać?
      • aureliana Re: trudny związek 22.01.06, 12:08
        hmm, nie wiem czy nie przesadzasz. nie wiem w jakim miescie mieszkasz...wsrod
        moich znajomych obecnych, sa tez tacy z korymi znamy sie mniej wiecej od 7roku
        zycia. na moje 18urodziny jedna z tych dluuugich znajomych podarowala mi
        prezent; powiedziala ze jest les. drugi stary znajomy w ogole sie z tym nigdy
        nie kryl. nie wiem nawet skad wiem, ze jest gejem. po prostu nim jest, od zawsze
        to wiedzialam, nigdy sie nie ukrywal. zaznaczam, ze pochodze z malego
        miasteczka. nigdy jeszcze nie mieli problemow z tego powodu, nikt ich nie
        szykanowal, nie smial sie, nie upokarzal. sa normalnymi, zadowolonymi z zycia
        ludzmi. moe dlatego twoj problem wydaje mi sie nieco wydumany? od mojej 18tki
        sporo lat juz minelo i jeszcze nigdy nie slyszalam jakis pietnujacych komentarzy
        gdy na kolejna impreza moja znajoma przychodzila z inna dziewczyna. calowanie,
        trzymanie sie za rece na porzadku dziennym. aha! mam kolezanke nauczycielke(
        wtedy jeszcze nie bylo gimnazjum). opowiadala jak pierwszego dnia szkoly(
        liceum), dostala swoja pierwsza klase wychowawcza, pierwsza godzina wychowawcza,
        kazdy mial sie przedstawic, powiedziec cos o sobie. kiedy kolej przyszla na
        pewna dziewuszke ta wstala i powiedziala+/- :
        ' mam na imie tak i tak, chodzilam do tej i do tej podstawowki, lubie malowac,
        czytac ksiazki i liczyc zad z matematyki. i jestem lesbijka'.
        potem poznalam te mala, swietna dziewczyna. pozdrawiam, wiecej wiary w siebie i
        w nasz kraj.
    • dusia731 Re: trudny związek 22.01.06, 13:55
      Myślę że nie trzeba sie wsydzić odnienności.
      Proponuję by jutro każdy w swojej pracy przyznał się kolegom że jest gejem lub
      lesbijką a wieczorem opowiedzał o reakcji znajomych na tę wiadomość.
      Odnienność jest ludzka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka