Dodaj do ulubionych

byłam królewną

IP: 195.94.218.* 07.11.02, 18:48
Przez kilka lat byłam królewną. Komplementy, uśmiechy, wyróżnianie. WSZYSCY
mi tego zazdrościli, choć komplementy były bez pokrycie, a wyróżnienia nie
zasłużone. ON był moim szefem. Przez kilka lat czułam się, jak ktoś bardzo
szczególny i byłam tam TYLKO dlatego, że był tam również i on.
Dziś już mnie tam nie ma. Musiałam odejść, bo czułam, że się nie rozwijam, a
od NIEGO jestem beznadziejnie uzależniona. Bolał tez fakt, że zainteresowanie
było coraz mniejsze, by w końcu zamienić się w odrzucenie. Poza tym nic
między nami nie było – żadnych zwierzeń, wyznań żadnych, jak pisał Asnyk.
Wciąż jednak nie daje mi spokoju:
- czy on bawił się moimi uczuciami, czy chciał tylko, żebym lubiła go
prywatnie, by być pewnym mojej lojalności i dużych nakładów bardzo ciężkiej
pracy?
- czy chciał mnie od siebie uzależnić, by potem mieć satysfakcję z
odrzucenia?
- Czy częste wyznania sympatii były prawdą, czy manipulacją?



Czy dałam się wykorzystać????
Obserwuj wątek
    • Gość: Szef Re: byłas krolewna czy kochanka? IP: proxy / *.cpe.net.cable.rogers.com 07.11.02, 19:18
      No a dlaczego on ciebie tak niezasluzenie faworyzowal? Czy bylas jego kochanka?
    • olek13 Re: byłam królewną 08.11.02, 07:59
      Uważam, że podjęłaś mądrą decyzję. Zadajesz pytania, dzięki którym chcesz dokładnie poznać problem. Może jednak warto skupić się na rozwiązaniu, a nie na samym problemie. Może lepiej zaangażuj się w działania, mające na celu stanie się niezależną, samodzielną i zadowoloną osobą. Roztrząsanie cudzych przewin raczej Ci w tym nie pomoże.

      Pozdrawiam serdecznie
      • Gość: Renka Re: pozostaly ci piekne wspomnienia IP: *.home.cgocable.net 09.11.02, 00:09
        Krolewno, to byl piekny okres w twoim zyciu.Skonczyl sie jak wiele spraw,
        ktore musza sie jakos zakonczyc.Ja mysle, ze to byl uklad wzajemnego
        wspierania sie w celu osiagniecia najlepszych mozliwych efektow w pracy.
        Nie mysl o tym "wykorzystywaniu" w sensie negatywnym.Dzieki temu moglas sie
        calkowicie usamodzielnic.Jezeli to uwazasz za sukces, to wszystko co bylo,
        jest tym rowniez.
        I nie zaluj uczuc.
    • Gość: misio Re: byłam królewną IP: *.MAN.atcom.net.pl 09.11.02, 11:28
      Nie zgodziłbym się z Tobą, Renko. Co to znaczy układ wzjaemnego wspierania się?
      Czy Królewna wspierała swojego szefa z intencją, by osiągał on jak najlepsze
      efekty w pracy? Sądzę, że jest to po prostu wrażliwa dziewczyna, która
      opatrznie zrozumiała umizgio swojego szefa, podeszła do nich zbyt poważnie
      dając mu w zamian wszytko, co zakochana kobieta jest w stanie dac mężczyźnie,
      czyli wszystko, co jest w stanie mu w danym momencie dać. Być może on
      ją "wspierał" by osiągała jak najlepsze efekty, ale w zamian otrzymał coś
      znacznie cenniejszego, zbyt cennego....
      • Gość: Renka Re: czy rzeczywiscie zbyt cennego, misiu? IP: *.home.cgocable.net 10.11.02, 02:51
        Jaki ten uklad by nie byl, sukces w pracy( i chyba nie tylko w pracy) mialy
        obie strony.Dziewczyna wychodzi z takiego ukladu bogatsza w doswiadczenia,
        bardziej samodzielna i silniejsza. Pozostaja jakies watpliwosci..Wowczas
        wydawalo jej sie, ze te zaszczyty, ktorymi ja obdarzano, nie byly zasluzone,
        bo ona byla tylko promykami tej gwiazdy, ktora byl ON.Ale bez Niej, On nie
        bylby gwiazda.
        Uwazam, ze Ona ma prawo byc dumna z siebie, bez mazgajenia sie, "ze cos tam
        zbyt cennego" itd.., bo w efekcie stala sie niezalezna i silna :)
    • Gość: królewna Re: byłam królewną IP: kawa:* / 10.0.0.* 11.11.02, 20:25
      Renko,
      Milo mi, że mogłam poznać Twoją opinię.
      Moje odczucia na temat całej sprawy nie są jednak tak jednoznaczne, jak uważasz:
      1 - z jednej strony rzeczywiście czuję się silniejsza, bo: kilka lat
      bezustannej gloryfikacji na pewno zrobiło swoje, byłam w stanie wyrwać się
      samodzielnie z układu, w którym był wokół mnie człowiek, który w pewnym
      momencie mógł zrobioc ze mną dosłownie wszystko, luhbię wyzwania więc jestem
      podekscytowana faktem, że teraz znowu mogę trozpocząc od nowa.
      2 - z drugiej strony czuje sie słaba, bo: zamiast spiąc się i wykorzystać
      sytuację dla własnej kariery, zdecydowałam się odejść w momencie, gdy on
      zechciał, bym odeszła; gdy w końcu musiałam wysłuchać kilku gorzkich i
      niesprawiedliwych słów na swój temat, nie byłam w stanie obronić się, gdyż za
      dużo prawdziwej sympatii (może nawet miłości) do niego czułam, bo być poistąpic
      wobec niego tak samo; mam wrażenie, że ktoś bardziej doświadczony na moim
      miejscu po prostu wykorzystałby sytuację, a ja zachowałam sie, jak głupa, łatwa
      do zmanipulowania gęś; człowiek ten nie czuł do mnie tego samego, co ja do
      niego: pod koniec, gdy dręczyła go nieuzasadniona obawa, że skieruję przeciw
      firmie pozew do sądu, był w stanie zasugerować mi, że jest we mnie zakochany,
      używając tej sugestii, jako jednego z wielu argumentów. Czuję sie rozgoryczona
      i jest mi głupio, że zwykłe techniki manipulacyjno-motywacyjne potraktowałam,
      jak dowód prawdziwej sympatii i obdarzyłam te osobe dużym uczuciam poświęcając
      jej wiele czasu poświęconego zarówno myślom o niej, jak i pracy dla niej.
      A potem, w momencie, gdy przyszedł czas na zebranie owoców tej pracy, nie byłam
      w stanie ich zebrać, gdyż nie wytrzymywałam juz sytacji, w której nie byłam
      sobą i nie byłam w stanie przeciwstawić sie osobie, która mną manipulowała.

      Sądzę, że naprawdę silna mogłaby sie czuć osoba, która w takiej sytuacji
      potrafiłabym powiedzieć sobie: to, co on mówi nie jest prawdą lub jest nia
      tylko zęściowo, on nie prawa wymagać ode mnie pracy ponad miarę, nie ma prawa
      wywoływać we mnie poczucia winy związanego z tym, że nie robię rzeczy które do
      mnie nie należą, moje samopoczucie nie zależy od niego, od tego, jak on na mnie
      patrzy lub co do mnie mówi. Ale skoro jednak mnie lubi (myslę, że jendak mimo
      wszystko tak było) postaram sie te sytuacje wykorzystać tak, by epilogiem był
      awans, a nie koniecznośc rozpoczynania wszytkiego od nowa.

      edna z osób, któe sytuację obserwowały powiedziala: on uwielbia cię
      denerwować,bo ty sie przejmujesz. Ktos inny na Twoim mijescy, by sie przejął, a
      ty się przejmujesz i dajesz sie wykorzystywać. Dlaetgo sie nad toba pastwi.
    • zolza1 Re: byłam królewną 11.11.02, 22:15
      Witaj Królewno.
      Myślę ,że to jak na to patrzysz zależy od twojego nastawienia , a raczej
      trudno mile wspominać czasy kiedy ktoś traktuje ciebie w taki sposób.
      Moje doświadczenia są podobne tylko że tym który mnie wykorzystywał nie był mój
      szef ale mój mąż.Gratuluję trafnej decyzji . Ja nie mogę sobie pozwolić na taką
      drogę - muszę liczyć się też z tym jak to odbiorą moje dzieci (one go kochają i
      nie są świadome co się dzieje.
      Pozdrawiam.
    • Gość: jak Re: byłam królewną IP: *.acn.waw.pl 12.11.02, 13:46
      • Gość: Renka Re: krolewno, to byl uklad IP: *.home.cgocable.net 14.11.02, 07:40
        Uczucia byly wazniejsze od rozsadku, bo on ci sie podobal. Nie win siebie za
        te uczucia.Nie zaluj ich.To, co jest teraz,to jest wazne.
        Ja nie potepiam go, bo w takim ukladzie maja korzysc obie strony a nawet i
        trzecia- firma.
        Spojrz na to tak: on mial wladze, dobre wyniki, autorytet, czyli to, czego
        potrzebuje mezczyzna w pracy. Ty mialas wlasciwie wszystko, czego potrzebuje
        kobieta w pracy, czulas sie krolewna :)
        No i firma, zdaje sie kwitla.
        Napewno na pierwszym miejscu byl sukces firmy, wiadomo, facetom chodzi zawsze
        o pozycje i wladze.Moze i manipulowal toba, ale tylko dlatego, ze ty nie
        zrozumialas, ze sprawa sukcesu firmy to bezwzgledne oddanie sie jej
        interesom.Chcial w uroczy zapewne sposob wymoc na tobie wieksze zaangazowanie
        sie w pracy. Bedac niewatpliwie wrazliwa i uczuciowa istota, rozwazasz sprawe
        zbyt subiektywnie :)
    • Gość: ko Re: byłam królewną IP: 212.160.235.* 14.11.02, 22:17

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka