k873
29.01.06, 22:49
Od 4-ech lat żyję właściwie w ciągłym strachu,który paraliżuje wszystkie
moje działania,a w szczegolności wyniki w nauce,które teraz powinny być dla
mnie najważniejsze i o wielu rzeczach decydują(w tym roku zdaję maturę,jej
wynik zadecyduje o tym na jakie studia się dostanę).Przyczyną tego strachu
stała się rzecz być może dla innych błaha i głupia-moja niezdarność.Zawsze
byłam trzymana w kloszu przez troskliwych rodziców,którzy w wiekszości rzeczy
mnie wyręczali,w efekcie niewiele umiem.Jako dziecko nienawidziłam wf-u i
byłam zawsze tym sładebuszem,którego nikt nie chciał mieć w swójej
drużynie.Mam problem ze zwykłymi czynnościami,niewiele jest rzeczy,które
umiałabym zrobić porządnie.Cały czas się boję,że coś rozwalę,stłuczę albo
zepsuję.Otoczenie zwykle reaguje śmiechem i traktuje mnie pobłażliwie,a mój
strach tak wszystko nakręca,że przyciągam do siebie wszystkie katastrofy.Nie
mogę już tego znieść tej męczarni,jestem wykończona i wiecznie sparaliżowana
strachem.Jak mam sobie poradzić,jeśli wszelkie próby poradzenia sobie konczą
się zawsze źle?:/