Dodaj do ulubionych

Nie wiem czego chce

01.02.06, 18:16
Jak bylam mlodsza mialam wiele planow, celow wiem co chcialam do tego
dozylam, niestety zycie jest zyciem i sytuacja rodzinna zmusila mnie do
opuszczenia domu i zycia na wlasny rachunek, na co sklada sie harowka od rana
do wieczora, nie poszlam jak wiekszosc na studia bo po prostu nie bylo mnie
stac, od pewnego czasu czuje bezsens w tym co robie, robie to bo musze a nie
bo chce, musze pracowac bo nikt inny mnie nie utrzyma a tym samym moge pomoc
rodzinie ktoa nie ma pieniedzy, czuje jednak ze zycie przecieka mi przez
palce, jestem jeszcze mloda, ktos powiedzial pomysl o sobie rob cos dla
siebie, jednak jak sprobowalam to mialam straszne wyrzuty sumienia ze ja nie
odmawiam sobie przyjemnosci a rodizna siedzi w domu i na chleb nie ma, wiem
ze najmniejsze podjecie jakielkolwiek decyzji sprawia mi ogromny problem, i
mam tez taki problem ze chcialabym robic tyle rzeczy a tak naprawde nic nie
robie, nie iwem na czy to wszystko polega
Obserwuj wątek
    • cabiria86 Re: Nie wiem czego chce 01.02.06, 18:45
      pomysl o sobie, bo tak naprawde nikt tego nie zrobi lepiej niz Ty.zastanow sie
      czy w Twojej postawie nie ma podświadomego pragnienia bycia "herosem"
      i "wybawicielka". pamietaj - ze oczekiwanie w skrytosci na wdziecznosc
      (nieokazywana) nie ma sensu.to zrozumiale, ze chcesz pomagac bliskim, ale na
      milosc boska, masz swoje zycie do przezycia, wiec nie bierz za nich
      odpowiedzialnosci! nie zmarnuj swojego potencjalu, bo nikt tego nie bedzie
      kiedys przeliczal na bochenkik chleba kupione rodzicom.moze udaloby ci sie np
      dostac na studia zaoczne, ktore wprawdzie kosztuja,ale daja dosc swobodne pole
      manerwu do pracy zarobkowej.pamietaj TO JEST TWOJE ZYCIE i troche go moze
      szkoda? nie posiwiecaj sie,bo potem i tak ludzie o tym zapomna i nigdy nie
      docenia tego, z czego dla nich zrezygnowalas.poza tym polityka, oddawania
      swojego zycia aby zrobic komus dobrze-jest tragiczna i predzej czy pozniej msci
      sie na "ofiarodawcy". zrozumiale, ze skoro potrzebuja pomocy to ich nie
      zostawisz, ale pilnuj siebie i swoich interesow, gwiazdko! szkoda cie! pzdr:)
      • gwiazdka211 Re: Nie wiem czego chce 01.02.06, 20:12
        Cabiria86 dziekuje ci bardzo za tak podnoszacy na duchu post, wiesz z jednej
        strony ja wiem ze to jest moje zycie i szkoda go ale rodzice<szczegolnie mama>
        wzbudzaja we mnie zal, wiem ze ona nie ma szanse na prace, bo jest juz na
        emeryturze, zamknela sie w domu i caslymi dniami w nim przesiaduje robiac z
        siebie sluzebnice, wiec ja mysle ze chociaz dajac pieniadze moge jej pomoc bo
        mi jej po prostu zal ale z drugiej strony tak sie zastanawiam ze tak bedzie do
        konca zycia, bo ona swojej sytuacji nie zmieni, smutne ale prawdziwe, jeszcze
        raz dziekuje ci za slowa otuchy to dla mnie bardzo wazne
        • horpyna4 Re: Nie wiem czego chce 01.02.06, 21:14
          No i sama widzisz, mama robi to, co jej odpowiada. A skoro ma emeryturę, to
          przecież jakimiś pieniędzmi dysponuje. Zadbaj o siebie, bo najwyższy czas, a jak
          się jakoś w życiu ustawisz, to będziesz mogła mamie bardziej pomóc. Zwłaszcza,
          że za parę lat może tej pomocy naprawdę potrzebować - na niektóre choroby wieku
          podeszłego leki są koszmarnie drogie. Czego zresztą Ci nie życzę.
        • cabiria86 Re: Nie wiem czego chce 01.02.06, 22:10
          rozumiem Cie lepiej niz myslisz, bo sama czuje sie obarczona odpowiedzialnoscia
          za zycie moich rodzicow-w innym sensie niz Ty, ale tez jest mi ciezko.i bardzo
          staram sie walczyc o swoja autonomie i dbac o siebie.jak Ty nie dasz sobie
          czulosci, to kto to zrobi? wiesz, to taki rodzaj terapii przez duchowa
          masturbacje :) nie wiem czy rozumiesz o co mi chodzi..no w kazdym razie-nie
          pozwol mamie rzadzic Twoim zyciem.zamknela sie i jestes jej jedynym oknem na
          swiat i Ty jedyna zapewniasz jej jakies bodzce - pewnie jeszcze wysluchujesz
          ile to ona rzecy dla ciebie zrobila.gwiazdko211 trzymam za Ciebie kciuki :*
          • amaterasu1 Re: Nie wiem czego chce 01.02.06, 22:22
            Kup matce stałe łącze. Będziesz mieć spokój. A w każdym razie więcej spokoju.
            Współczuję matki - dziecka, mi po 'wychowywaniu' własnych rodziców odechciało
            się mieć własnych dzieci.
            • amaterasu1 Re: Nie wiem czego chce 01.02.06, 22:39
              aha - i polecam odreagować sobie zabrane dzieciństwo :)

              naprawdę masz prawo mieć coś od życia a nie tylko służenie mamusi, która i tak
              sama nie wie, czego chce. Hihi, właśnie zdałam sobie sprawę, że moi rodzice np.
              nigdy nie tulili mnie jak byłam dzieckiem kiedy mi było smutno, bo tego
              potrzebowałam itp. tylko to ja miałam do tego służyc kiedy ONI TEGO CHCIELI. Ja
              nie miałam jako dziecko prawa do słabości :/ Zabaweczka. Urocze.

              Odetnij toksyny, Nie jesteś dla rodziców. To Twoje zycie i nim żyj bo inaczej
              powielisz wzorzec matki - wiecznej męczennicy.
              Pozdrawiam
              • cabiria86 Re: Nie wiem czego chce 01.02.06, 23:11
                racja racja racja! :)
                • celtycka_syrena Re: Nie wiem czego chce 02.02.06, 18:04
                  Nie wiedziałam, że tyle osób ma problem z byciem rodzicem dla własnych
                  rodziców. U mnie sytuacja nieco inna aczkolwiek sens tego wszystkiego
                  podobny...i jeszcze ta presja, że to przecież nasi rodzice. Trudne to.
    • solaris_38 Re: Nie wiem czego chce 02.02.06, 00:15
      trudno pytac innych o sens własnego zycia

      jesli go nie czujesz to znaczy że podązasz w złym kierunku
      poczucie sensu jest jak cudowny drogowskaz
      zmieniaj swoje postępowanie i patrz co czyni cię szczesliwą
      • renkaforever Re: sens zycia 02.02.06, 06:00
        Z tym sensem nie jest tak latwo, bo czasem wyrzuty, zal przeslaniaja zdrowy
        rozsadek w postepowaniu. Matka poswiecila swoje zycie dla rodziny, teraz jest
        jej ciezko, nie mozna jej zostawic bez wsparcia.Tym bardziej, ze jej corka nie
        ma swojej rodziny, meza, dzieci.Pewnie, ze wlasne zycie trzeba szanowac, ale
        rowniez i matke.Tylko kto wazniejszy dla siebie? Najpierw nalezaloby zadbac o
        swoje zycie, znalezc sobie porzadnego meza, zalozyc rodzine, moze wyjechac
        gdzies za lepsza praca.Matki zrobia wszystko dla swoich dzieci, kiedy im
        partnerzy nie przeszkadzaja. Niestety bywa tak, ze dzieci nie czuja, ze maja
        obowiazek zadbania o podstawowe, emocjonalne i materialne potrzeby rodzicow.
        To oznacza egoizm i jako egoisci moga byc pewni, ze czeka ich w zyciu samotnosc
        i rozczarowanie.Czy nie lepiej otworzyc sie na potrzeby bliskich,z radoscia im
        pomagac, zobaczyc w tym sens swojego zycia? Jezeli jestes taka umordowana ta
        sytuacja to ja zmien, ale tak , zeby nikogo nie skrzywdzic.
        • amaterasu1 Re: sens zycia 02.02.06, 07:39
          renkaforever napisała:

          Wiesz Renko, w życiu różnie bywa, rodzice też są różni.
          'Matka poswiecila swoje zycie dla rodziny'
          Wybacz, ale to jest stwierdzenie bardzo nie fair w stosunku do dzieci,
          obciążające je na wstępie poczuciem winy. To matka chciała mieć dziecko, to
          matka chciała je wychować. Nie na odwrót. Dziecko wcale nie wymaga od matki
          POŚWIĘCENIA SWOJEGO CAŁEGO ŻYCIA dla niego. A jeśli matka tak robi - to tylko
          jej wybór. Tyle, że powinna się liczyć z jego konsekwencjami.


          Matki zrobia wszystko dla swoich dzieci, kiedy im
          > partnerzy nie przeszkadzaja

          Szczególnie, jeśli dzieci nie mają stanowczych partnerów umiejących powiedzieć
          NIE roszczeniom takich 'poświęcających się' mamuś. Inaczej to one będą musiały
          być w centrum życia ich rodziny, bo przecież one poświęciły swoje życie dla
          dziecka, więc teraz życie dziecka w ich mniemaniu należy do nich.

          dzieci nie czuja, ze maja
          > obowiazek zadbania o podstawowe, emocjonalne i materialne potrzeby rodzicow.

          Dzieci mają obowiązek szacunku dla rodziców. Powinny ich wspierać, jeśli tego
          potrzebują. ALE NIE MAJĄ OBOWIĄZKU ZASPOKAJAĆ ICH POTRZEB!!!! Od tego rodzice
          mają partnerów, dzieci mają wychowywać a nie obarczać je swoimi
          niezaspokojonymi potrzebami. To jest chore myślenie.
          Co, rodzice nie są w stanie znaleźć sobie innych znajomych, przyjaciół, którzy
          będą w stanie z nimi wytrzymać? Tylko cały ten ciężar podtrzymywania dobrego
          samopoczucia mamusi ma spadać na dziecko???

          To jest chore myślenie.
          • amaterasu1 Re: sens zycia 02.02.06, 07:56
            Aha, pod przykrywką takiego poświęcania całego życia dziecku często kryje się
            cały system uzależniania od siebie emocjonalnego dziecka, żeby potem jak
            dorośnie było tak przytłoczone ogromem mamusinych poświęceń, żeby broń Boże się
            nie usamodzielniło i nie zostawiło mamusi. Najlepiej niech się nie wyprowadza,
            a jesli już to piętro wyżej.

            Nie ma możliwości powiedzenia NIE takiej mamusi, bo dziecko przecież wie, że
            takiego długu (poświęcenia życia) i tak nie ma szans spłacić, więc idzie na
            wiele chorych kompromisów, które w konsekwencji niszczą jego własne życie.

            No chyba, że faktycznie, tak jak Renko radzisz, dziecko znajdzie sens swojego
            życia w uszczęśliwianiu rodziców. Tylko że wtedy samo nie ma już szans na
            własne szczęście, no chyba że ktoś się lubuje w układach sado-maso, bo takim
            mamusiom jest przecież zawsze MAŁO. (dzieci nie zdają sobie sprawy, że padły
            ofiarami takiego układu, nie dopuszczą tej myśli do siebie, bo przez całe życie
            były zmuszane do codziennego gloryfikowania rodziców, żeby kochana mamusia broń
            Boże nie straciła swojego dobrego samopoczucia po podważeniu sensowności misji
            jej Totalnego Samopoświęcenia Rodzinie i Dzieciom)

            Po takich mamusiach zresztą normalne jest samopoczucie podobne do tego, jakie
            ma autorka wątku - życie w chorym poczuciu winy, że nie poświęca się swojego
            życia rodzicom, bo przecież oni tyle dla nas zrobili.

            Pozdrawiam

    • gwiazdka211 Re: Nie wiem czego chce 02.02.06, 08:30
      Dziekuje wam wszystkim za opinie to dla mnie bardzo wazne, w kazdej jest jakas
      szczypta prawdy, i ciesze sie ze ktos mi umie jakos to wszystko wytlumaczyc, bo
      ta sytuacja jest dla mnie naprawde trudna a jak sie okazuje nie malo jest
      takich osob jak ja, wiecie najgorsze jest to ze matka zrobila z siebie
      sluzebnice robi wszystko ja nie musze kiwac palcem nawet jak jestem w domu,
      moje rodzenstwo takze, wszystko pod nos a ona sama sie dziwi ze nic nie robimy,
      nie wiem moze to w niej samej jest problem tylko najgorsze jest to ze to ja
      cierpie, ona tez miala wiele przezyc, jest mi jej po prostu zal nie wiem czy
      kiedykolwiek sie od tego uczucia uwolnie, mowicie pomysl o sobie znajsc meza
      zaloz rodzine no pewnie zebym chciala tyle ze ja wiem ze jak mi sie ulozy to i
      tak bede miala wyrzuty sumienia ze misie uklada, wiem ze to dziwne ale pisze
      jak jest, ostatnio matka poprosila mnie nawet w znalezieniu pracy..hm no i jak
      moge nie odmowic jednak to jest dla mnie kolejne obciazenie, dziekuje wam
      jeszcze raz za opinie piszac tu czuyje sie lepiej, pozdrawiam
      • amaterasu1 Re: Nie wiem czego chce 02.02.06, 08:46
        poczytaj coś o toksycznych rodzicach, jest też w sieci
        a takie zachowania - tak, norma, jak nawet się wyprowadzisz nie będzie lepiej
        to ona ma problem - a Ty masz problem z chorym poczuciem winy za coś, za co nie
        jesteś odpowiedzialna
        moją koleżankę taka matka ubezwłasnowolniła kompletnie
        szkoda dziewczyny, ale nie miała szans, była za grzeczna

        mnóstwo dookoła tych bezradnych rodziców
        nie wiem czy to ta zmiana systemowa tak nimi tąpnęła
        ale ja mam czasem wrażenie, że oni są kompletnie nieprzeystosowani do życia w
        społeczeństwie
        boja się wszystkiego i uwieszają się na tych swoich dzieciach, zamiast wziąć
        wreszcie odpowiedzialność za swoje życie

        ona robi z siebie taką bezradną - a przecież taka nie jest, jest nią tylko w
        Twoich oczach
        wychowała Ciebie, rodzeństwo, dawała sobie radę
        Nie daj się nabrać, to usługiwanie to tylko forma kontroli nad Wami
        i ubezwłasnowolnienia
        i rozwalania waszego poczucia własnej wartości (po pierwsze sami nie możecie
        robić rzeczy, które do Was należą, po drugie wpędza was w poczucie, że się dla
        Was zaharowywuje, że przez Was cierpi)

        To się nazywa MANIPULACJA, Gwiazdko.
        • gwiazdka211 Re: Nie wiem czego chce 02.02.06, 10:13
          amaterasu1 zgodze sie z toba zdaje sobie sprawe ze to manipulacja tylko czy
          istnieja jakies realne szanse na uwolnienie sie z niej na normalne zycie bez
          wyrzutow sumienia, wiesz nie powiedzxialam tego wczesniej ale najbardzije w tym
          wszystkich zalezy mi tez na moim rodzenstwie, siostra wchodzi w wiek w ten
          trudny okres dojrzewania sama przezywa to bardzo widzac ze matka praktycnzie
          zrezygnowala z zycia tez mam poczucie winy wiem ze to wszystko jest toksyczne
          tylko czy jest jakas odtrudka? jak wezme siostre do siebie to matka jest taK
          zazdrosna ze ja to az zrzera
          • amaterasu1 Re: Nie wiem czego chce 02.02.06, 10:22
            Oczywiście, że masz szanse na normalne życie bez wyrzutów sumienia, ale
            najpierw musisz zobaczyć waszą relację taką, jak jest naprawdę, nie uciekać od
            tego. Zrozumieć czemu jest jak jest i czemu się na to zgodziłaś (może też z
            jakichś względów było dla Ciebie wygodniej nie protestować, gdy matka się
            narzucała, może po prostu nie wiedziałaś, że to nienormalne, itd)
            Wybaczyć matce i...sobie.
            Może poczytaj coś o toksycznych rodzicach albo może pogadaj o tym z kimś mądrym.

            Matka jest zazdrosna? To jasne. Przygotuj się na regularne sceny. Bądź
            konsekwentna. To są jej emocje i ona nie może Cię nimi szantażować, nie jesteś
            odpowiedzialna za jej złość powstałą z NIEREALNYCH oczekiwań.

            Musisz po prostu wybrać - normalne życie z ustalonymi granicami
            Albo wieczne cierpienie dla OBU stron.

            Ważne, żebyś to rozdzielenie starała się robić bez emocji i nie dała wciągnąc w
            różnego rodzaju wzajemne obwiniania. Dopóki czujesz, że jesteś matce coś winna,
            dopóty będziesz mieć takie szopki.

            Dopiero jak odetniesz jej niechciane 'usługi' jest szansa na normalną relację.
            Ale to dopiero jak matka do tego dojrzeje.

            Powodzenia
            • horpyna4 Re: Nie wiem czego chce 02.02.06, 10:29
              Matkę trzeba czymś zająć. Znaleźć jej coś, w czym będzie mogła się wyżywać.
              Może to być szydełkowanie, czy haftowanie, jeżeli ma do tego zdolności, a jeżeli
              nie - to może kot lub pies? Pies wyprowadzałby ją na spacery, a kot ciągle
              absorbował sobą. Nie miałaby tyle wolnego czasu i o to właśnie chodzi.
              • amaterasu1 Re: Nie wiem czego chce 02.02.06, 10:38
                Horpyna, jak dla mnie błąd w założeniu. Czemu córka ma zajmować czymś matkę?
                przecież jej właśnie o to chodzi, żeby córkę non-stop czymś absorbować, to nie
                działa, mówię z autopsji. Jak znajdywałam mojej matce coś do roboty zgodnego z
                jej zainteresowaniami/umiejętnościami to potem...dzwoniła do mnie po kilka razy
                dziennie prosząc o PORADY. Zajmowało więcej czasu niż bycie z nią i ona jest
                twarda mimo słodkiego głosiku, nie da się zbyć stwierdzeniem 'pracuję' 'nie mam
                czasu' itp. i za każdym telefonem był monolog min.15 minutowy.
                Podsumowując - moja matka egzekwowała twardo ok. 2h z mojego dnia, jak jej nie
                odwiedziłam to za wszelką ceną absorbowała mnie w inny sposób (zlecała mi
                jakieś pierdoły, wymyślała problemy, etc.)
                Propozycje normalnego spędzenia czasu razem były zawsze torpedowane - kino NIE
                spacer NIE w miejscach publicznych robiła mi zawsze sceny :/ teatr totalny :(

                To ona sama musi się nauczyć organizować sobie czas. I nie może to być w żaden
                sposób związane z Tobą ani Twoim rodzeństwem. Coś kompletnie niezależnego co
                ona sama sobie wybierze. Inaczej to będzie nadal to samo błędne koło.
                • amaterasu1 Re: Nie wiem czego chce 02.02.06, 11:00
                  aha, Gwiazdko, z tymi potencjalnymi scenami - to zagrożenie jest realne.

                  Jak nie mogłam mojej rodzicielce poświęcać tyle czasu ile ona sobie życzyła, to
                  sobie wymyśliła, że mój mąż będzie musiał jej to zrekompensować. I zaczęła jego
                  absorbować sobą, przy okazji przekonując go, że tak naprawdę ja to sie do
                  niczego nie nadaję, kiepsko gotuję (zapraszała go na obiadki), a tak w ogóle to
                  chyba jestem chora psychicznie (uwielbiała mnie denerwować, żeby to udowodnić),
                  no i cieszy się, że teraz ma teraz przynajmniej syna, bo córka to jej się nie
                  udała, niestety.
                  I to wszystko do mojego męża, wykorzystując to, że miałam dużo pracy. W końcu
                  mój mąż też oczywiście po regularnej indoktrynacji zaczął widzieć we mnie
                  problemy, ale chodził do nich dalej, żeby...mnie odciążyć...:DDDD

                  A to tylko wierzchołek góry lodowej jej możliwości.
                  Hehe, jakby ktoś chciał pogadać o toksycznych mamusiach to zapraszam na priva :)
                  • gwiazdka211 Re: Nie wiem czego chce 02.02.06, 11:16
                    amaterasu1 chetnie z toba poklikam na priv<odezwe sie do ciebiee na poczte
                    wieczorem> widze ze ty tez nie mialas/masz lekko, najwazniejsze jest ze ktos
                    cie rozumie, powiedz jak ty sobie poradzilas z ta sytuacja??? lub radzisz,
                    widzisz ja nie mam jeszcze meza<ani chlopaka tez> ale to i tak nie jest wyjscie
                    no moze pod tym wzgledem ze by mi bardziej czas zajmowal i na pewno mniej bym o
                    tym wszystkim myslala a wiecej korzystala ze swojego zycia, pozdrowionka
                    • amaterasu1 Re: Nie wiem czego chce 02.02.06, 11:28
                      ok, napisz, ja walczyłam w zasadzie od zawsze, ale po występach z zeszłego roku
                      się troszkę podłamałam. To był jeden z przykładów :/
                      pozdrawiam :)
                  • miang Re: Nie wiem czego chce 02.02.06, 11:24
                    a może zajrzycie tutaj
                    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24383
              • miang Re: Nie wiem czego chce 02.02.06, 11:22
                można wziąć zwierzaka ze schroniska, bedzie miał u toksycznej matkie
                lepiej....ale niewiele lepiej, bo zagłaszcze go na śmierć
                • amaterasu1 Re: Nie wiem czego chce 02.02.06, 11:24
                  miang napisała:

                  > można wziąć zwierzaka ze schroniska, bedzie miał u toksycznej matkie
                  > lepiej....ale niewiele lepiej, bo zagłaszcze go na śmierć

                  nie zagłaszcze....będzie raczej biedne zwierzątko ciągle tresować, ale tak
                  niekonsekwentnie, że biedactwo zgłupieje doszczetnie
                  Kontrola Totalna - nie głaskanie - to cel toksycznych matek
                  • miang Re: Nie wiem czego chce 02.02.06, 11:29
                    no różnie może byc, moja akurat psa spasła jak swinię, oduczyła reagować na
                    jakiekolwiek polecenia, wszędzie ze sobą ciągnęła, tak że nie miał od niej
                    chwili odpoczynku. No bo "tylko on ją rozumiał w tym domu"
    • amaterasu1 Re: Nie wiem czego chce 02.02.06, 11:21
      Wiesz Gwiazdko, masz rodzeńswo, to się rozłoży na was kilkoro przynajmniej.
      Kiedys chciałam zwiać przed tymi ludźmi zwanymi moimi rodzicami jak najdalej,
      na drugi koniec świata, bo czułam, jak mnie krzywdzą. Niestety wciąż czuję się
      za nich w jakiś sposób odpowiedzialna. Sztuką jest żyć tuż obok nich, nie lubić
      ich, ale równocześnie być w stanie normalnie funkcjonować i realizować swoje
      własne cele.
      I nie udawać wielkiej miłości do rodziców, którą tak wymuszają.
      Bo ja kiedyś mialam wyrzuty sumienia, że ich nie kocham wystarczająco mocno :/
      (w domyśle - żeby się poświęcać tak, jak oni dla mnie) Bleeeeee
      • cabiria86 Re: Nie wiem czego chce 02.02.06, 12:03
        a co do siostry-dbaj o nia przede wszystkim, bo jak sie uksztaltuje od poczatku
        stlamszona,to potem nie bedzie nawet dostrzegac swojej ulomnosci i nie bedzie
        umiala zdefiniowac problemu (co umiesz ty).
        "poswiecac sie dla rodzicow" zeby im odplacic za ich opieke-to jest w ogole
        jakis chory uklad. sory, ale to oni powoluja nas na swiat, a nie dzieci sie nan
        prosza.a mamusie gadajace jakie to one mialy ciezkie zycie i jakie z nich
        wspaniale matki, to fantastyczny material na psychoterapie.
        dbaj o siostre, bo to jest twoj niewyczerpywalny zapas milosci - nie daj jej
        zatruc i "zatoksycznic". choc i tak pewnie wszystko czuje i jej ciezko...
        amaterasu, gwiazdka - zalozmy forum dla dzieci z traumatycznymi rodzicami... :))
        • gwiazdka211 Re: Nie wiem czego chce 02.02.06, 17:45
          Hej to znowu ja, wiecie jesli chodzi o pieska to mamy pieska, a takze kroliczka
          i swinke, piesek jest tak rozpieszczony a pozostale zwierzatka spasione ale to
          jest jedyna rzecz ktora jej czas zajmuje, no moze nie bo jak pisalam zrobila z
          siebie sluzebnice podklada obiad pod nos, pozmywa, wypierze wszystko, trzy razy
          sie upewni czy juz nie chcemy trzeciej dokladki deseru, wiecie ja zaczelam sie
          zastanawiac moze to ja jestem jakas niewdzieczna, moze ktos ja doceni jak umrze
          a mi sie bardzo przykro robi bo wcale nie jest jak mowi, jak chodzi o moja
          siostre niestety juz jest "zatruta" kocham ja bardzo mocno i nie moge patrzec
          jak cierpi i tez mam wyrzuty sumienia ze ja tu zostawilam tyle ze ona jeszcze
          jest mloda, ale po prostu jak widze jak jest ustawiana przez matke i wogole
          widze ze nei jest szczesliwym dzieckiem bo duzo przeszla i nadal przechodzi,
          wiecie ona jest dla mnie najwazniejsza <siostra> i w sumie to jest glowna
          sprawa bo co z tego ze ja sie uwolnie od toksycznej matki jak ona bedzie dalej
          zatruwac siostre, przykro tak mowic zatruwac bo naprawde tak bardzo sie
          poswieca, wiecie naprawde jak pisalam tutajpierwszys post to byl jakis tam
          glowny problem a teraz czlowiek jak sie tak pozwierza to wychodzi tyle
          pobocznych, acha dziekuje wam za wsparcie i oczywiscie jestem za zalozeniem
          forum o toksycznych rodzicach, tylko,wiem ze moj ojciec jest na stowe toksyczny
          bo chleje ile wlezie, i wziasc z nim na rowni matke ktora sie tak poswieca to
          nie wiem czy to jest wlasciwe nazwac ja toksyczna> wiem wiem to tylko te moje
          wyrzuty sumienia sie odzywaja:(
          • alosaf Re: Nie wiem czego chce 02.02.06, 19:28
            to i ja dolaczylabym sie do forum o toksycznych rodzicach jesli powstanie.
            przeczytalam powyzsze posty, i jak czytalabym o sobie. pozdrawiam
          • cabiria86 Re: Nie wiem czego chce 03.02.06, 09:42
            gwiazdko, a jak to wlasciwie wyglada? gdzie Ty mieszkasz, a gdzie mama z
            siostra?i w jakim ona jest wieku? cmoki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka