jedynataka
17.11.02, 18:06
mieszkam w bloku, nade mną mam straszliwych sąsiadów. Niby istnieje dla nich
cisza nocna, niby te najbardziej podstawowe wymogi zachowują, ale poza tym o
7.00 techna wprost na uchem, wiertarka do 22.30 (właściwie już nie wiem co
oni chcą remontować bo wiercą już od kilku tygodni), cały dzień hałasy i inne
takie. Do tego zdarza się im zalac nasze mieszkanie (działo sie tak juz
conajmniej 4 razy-w ostatnim czasie), słowo przepraszam nie istnieje. Raz z
kolei jak rodzinnjie graliśmy w karty i trochę było nam wesoło, dośc głośno
około 22.20, zaczęło się walenie w rury. Nie potrafię im odpłącić pięknym za
nadobne, wiec właściwie od jakiegoś czasu wisimy w próżni złości i
bezsilności. Był już kiedyś ten temat poruszany z nimi, ale nic to nie dało.
szczerze mówiąc nie czuję sie an tyle asertywna, bo ich przezwyciężyć
słowami. A męczące jest to strasznie.
Może znacie jakieś rozwiązania? przeprowadzka nie wchodzi w grę.
pozdrawiam