na dobre albo na zle

25.11.02, 21:24
Są tacy ludzie, z którymi chętnie dzielimy radości,
natomiast smutki skrzętnie skrywamy przed nimi,
i tacy, z którymi dzielić chcemy smutki, a radości to już
niechętnie, albo wcale.

I tak samo "w drugą stronę" : są ludzie, którzy chcą się dzielić
z nami tylko swoimi smutkami, a inni chcą tylko radościami.

Kłopot polega na tym, że nie zawsze (a właściwie rzadko) te chęci
sa wspólne :-)

Wtedy następuje zjawisko "rozżalenia" na bliską osobę.

Często sprawa dotyczy rodziców(matek) i dzieci. Matka chciałaby,
żeby dziecko (bez względu na wiek) dzieliło z nią swoje smutki,
chciałaby zrobić wszystko, żeby te smutki od dziecka oddalić.
Dziecko wolałoby o sukcesach, a o porażkach to lepiej nie,
bo po co martwić...

Gorzej, jeśli dotyczy to małżeństwa. Ludzie, którzy związali się ze
sobą, dzieląc przede wszystkim smutek - nie potrafią żyć w czasie
sukcesu. I tak samo, gdy związek powstał w chwili radości - przy
porażce - rozpada się.

Hmmm...jeśli ktoś uważa, że to, co piszę nie ma sensu - to pewnie
ma rację :-)
Ale może ktoś ma podobne obserwacje?
    • Gość: Imagine Re: na dobre albo na zle IP: *.unl.edu 25.11.02, 21:58
      kamfora napisała:

      > Są tacy ludzie, z którymi chętnie dzielimy radości,
      > natomiast smutki skrzętnie skrywamy przed nimi,
      > i tacy, z którymi dzielić chcemy smutki, a radości to już
      > niechętnie, albo wcale.
      >
      > I tak samo "w drugą stronę" : są ludzie, którzy chcą się dzielić
      > z nami tylko swoimi smutkami, a inni chcą tylko radościami.
      >
      > Kłopot polega na tym, że nie zawsze (a właściwie rzadko) te chęci
      > sa wspólne :-)
      >
      > Wtedy następuje zjawisko "rozżalenia" na bliską osobę.
      >
      > Często sprawa dotyczy rodziców(matek) i dzieci. Matka chciałaby,
      > żeby dziecko (bez względu na wiek) dzieliło z nią swoje smutki,
      > chciałaby zrobić wszystko, żeby te smutki od dziecka oddalić.
      > Dziecko wolałoby o sukcesach, a o porażkach to lepiej nie,
      > bo po co martwić...
      >
      > Gorzej, jeśli dotyczy to małżeństwa. Ludzie, którzy związali się ze
      > sobą, dzieląc przede wszystkim smutek - nie potrafią żyć w czasie
      > sukcesu. I tak samo, gdy związek powstał w chwili radości - przy
      > porażce - rozpada się.
      >
      > Hmmm...jeśli ktoś uważa, że to, co piszę nie ma sensu - to pewnie
      > ma rację :-)
      > Ale może ktoś ma podobne obserwacje?
      >
      Ha, a czemuz to tak od razu rezygnujesz z przypisania sensu temu co piszesz ?
      Uwazam to za arcyciekawy temat. Kazdy z nas ma zestaw emocjonalnych furtek,
      zamknietych i otwartych w zaleznosci "z kim zacz". Po jakims czasie juz wiemy,
      komu lepiej w rekaw nie plakac, a komu warto krzyknac, ze sie wygralo milion.
      Pisalem to juz wczesniej ale powtorze, ze przyjacielem nie jest ten, kto placze
      z Toba, ale ten, ktory raduje sie. Rozejrzyj sie dookola a poznasz ich od razu.
      Na pogrzeb rodzica zbierze sie ich pewnie kilka setek, ale na odebranie glownej
      wygranej z kolektury ..... To swiadczy o czyms, o czym moze wartaloby
      podyskutowac.
      Pozdr, Imagine.
      • Gość: Wenus Re: na dobre albo na zle IP: *.lodz.dialog.net.pl 25.11.02, 22:50
        Gość portalu: Imagine napisał:

        > Na pogrzeb rodzica zbierze sie ich pewnie kilka setek, ale na odebranie
        > glownej wygranej z kolektury ..... To swiadczy o czyms, o czym moze wartaloby
        > podyskutować.

        Hej, Imagine, myslisz, ze do "odebrania" wygranej w totolotka "zabraknie"
        kamforze "przyjaciol"? Nie sądze! :-)))))) Wprost przeciwnie - zaczna wyrastac
        niczym grzyby po deszczu pelni nadziei,........ ze im cos skapnie.

        Wiem, wiem o co Ci chodzi..... potraktowalam temat przewrotnie :-)))))))))
        Ale jesli juz mowimy o totolotku to watpie by ktokolwiek o zdrowych zmyslach,
        wlasnie przez to co napisalam wyzej, byl w stanie zakomunikowac to otoczeniu ze
        wzgledu na zawisc....... tak wiec suma sumarum masz NAWET racje... czasem Ci
        sie zdarzy :-))))))))))))

        pozdrawiam :-)
        • Gość: Imagine Re: na dobre albo na zle IP: *.unl.edu 25.11.02, 22:54
          Gość portalu: Wenus napisał:

          > Gość portalu: Imagine napisał:
          >
          > > Na pogrzeb rodzica zbierze sie ich pewnie kilka setek, ale na odebranie
          > > glownej wygranej z kolektury ..... To swiadczy o czyms, o czym moze wartal
          > oby
          > > podyskutować.
          >
          > Hej, Imagine, myslisz, ze do "odebrania" wygranej w totolotka "zabraknie"
          > kamforze "przyjaciol"? Nie sądze! :-)))))) Wprost przeciwnie - zaczna
          wyrastac
          > niczym grzyby po deszczu pelni nadziei,........ ze im cos skapnie.
          >
          > Wiem, wiem o co Ci chodzi..... potraktowalam temat przewrotnie :-)))))))))
          > Ale jesli juz mowimy o totolotku to watpie by ktokolwiek o zdrowych zmyslach,
          > wlasnie przez to co napisalam wyzej, byl w stanie zakomunikowac to otoczeniu
          ze
          >
          > wzgledu na zawisc....... tak wiec suma sumarum masz NAWET racje... czasem Ci
          > sie zdarzy :-))))))))))))
          >
          > pozdrawiam :-)
          Dzieki. Jak sie dobrze przyjrzysz temu co pisze, powtarzam - DOBRZE, to
          zauwazysz, ze mam NAWET racje w wiekszosci mych wystapien.
          Pozdr, Skromny Jak Zawsze Imagine.
          • Gość: Wenus Re: na dobre albo na zle IP: *.lodz.dialog.net.pl 26.11.02, 12:34
            Gość portalu: Imagine napisał:

            > Dzieki. Jak sie dobrze przyjrzysz temu co pisze, powtarzam - DOBRZE, to
            > zauwazysz, ze mam NAWET racje w wiekszosci mych wystapien.
            > Pozdr, Skromny Jak Zawsze Imagine.

            Ajajaj Imagine, a skad wiesz za ta racje masz prawie ZAWSZE? Nie zagolopowalo
            sie troszke to twoje EGO? :-)))))))

            pozdrawiam :-)
Pełna wersja