Dodaj do ulubionych

jestem beznadziejna:(

03.03.06, 16:42
Nie potrafie sobie tego poukladac w glowie.
Jestem od 15 lat zwiazana z mezczyzna. Wyszlam za maz wczesnie, nie bedac
przekonana ze to wlasnie to. Szybko sie okazalo, ze to blad. Zupelnie nie
pasujemy do siebie. Nie lacza nas uczucia (bynajmniej z mojej strony), rzadko
ze soba rozmawiamy bo nie mamy o czym, rzadko sypiamy. Zostalam wychowana w
rodzinie z "zasadami". Mecze sie w zwiazku i coraz bardziej doluje, bo czas
ucieka mi przez palce a ja nie wiem co robic. Maz jest do mnie przywiazany,
jesli ma dobre dni wowczas robi co zechce, jesli ma zle dni popada w alkohol.
Mi jest on obojetny, jednak dla dzieci nie. Na sama mysl denerwuje sie, ze
spedze tak do konca swoje zycie i wiele osob tu mysli SAMA TEGO CHCESZ ale ja
mam istna balagan w glowie... co robic, jakie decyzje podjac zeby byly
trafne. Wiem, ze nie chce tak "wegetowac" w zwiazku. Jestem zywa, pelna
energii... i czuje ze sie dusze. Podobam sie innym ale nie umiem zdradzac bo
zostalam inaczej wychowana zeby szanowac sie nawzajem... Nie chce tak zyc i
nie umiem tego zmienic, bo wiem ze moj maz nie poradzi sobie .... Z drugiej
strony nie chce tak sie meczyc............

Co robic??
Obserwuj wątek
    • wieruszeczka zly punkt wyjscia. 03.03.06, 16:49
      zagubionaaa napisała:
      > Co robic??

      wyjscia masz tylko cztery:

      meczyc sie tak dalej
      rozwiezc sie
      wziac sobie kochanka na boku
      poszukac nowych wyzwan i nowy krag przyjaciol.

      Sama musisz ocenic - na co Cie stac, czego chcesz, co bedzie najmniej bolalo,
      a da Ci najwiecej spelnienia i radosci.


      • zagubionaaa Re: zly punkt wyjscia. 03.03.06, 17:00
        wieruszeczka napisała:

        > zagubionaaa napisała:
        > > Co robic??
        >
        > wyjscia masz tylko cztery:
        >
        > meczyc sie tak dalej
        > rozwiezc sie
        > wziac sobie kochanka na boku
        > poszukac nowych wyzwan i nowy krag przyjaciol.
        >
        > Sama musisz ocenic - na co Cie stac, czego chcesz, co bedzie najmniej bolalo,
        > a da Ci najwiecej spelnienia i radosci.
        >
        >
        _____________
        Dzieki masz racje. Najgorsze jest to ze moj maz nie podejmuje zadnej rozmowy.
        Jak zaczynam temat on robi potem wszystko zebym byla zadowolona z jego pracy
        itd. A mi nie chodzi o to... Ja chce sie uwolnic od niego.. bo czuje ze sie
        dusze. Jest to bardzo trudne i w wielkim skrocie. Moglabym wiecej a tak tkwie w
        miejscu albo i sie cofam. Dlaczego?? nie wiem ale nie moge na sile sie zmuszac
        do kogos, kto w pewnym stopniu doprowadzil swoim postepowaniem do tego ze jest
        wlasnie taka sytuacja w zwiazku.
    • vicz Re: A jednak cię nie rozumiem... 03.03.06, 17:53
      zostalam inaczej wychowana zeby szanowac sie nawzajem... Nie chce tak zyc i
      nie umiem tego zmienic, bo wiem ze moj maz nie poradzi sobie .... Z drugiej
      strony nie chce tak sie meczyc............
      .............
      Bo niby kobieta kobietę powinna umiec zrozumieć a ja nie potrafię. Sama zobacz
      ile nieszczęscia spłynęło na ciebie z racji czegos co nazywasz wychowaniem.Ale
      czyżby? Tak łatwo szukać za swój obecny stan duchowy i obarczać winami innych.
      Uważam,że jesteś niedojrzała emocjonalnie kobieta.
      Powinnas się obudzić z stanu letargu, w ktory wpadłas i wydorosleć. Owszem
      wydaje ci się,że męza już nie kochasz, ponieważ nie jest całkiem na twoich
      warunkach i do tego jest to pomyłka.....A innym się podobasz. Masz rację innym
      się podobasz i tylko podobasz. Nie licz na to, że wielka miłosc cię czeka za
      rogiem, tuż po rozwoidzie. Że iskry zaiskrzą i przeżyjesz czysty dreszczowiec,
      czyli miłośc idealną. BO TAKIEJ PO PROSTU NIE MA. Obudź się z tej naiwnej
      dziewczęcej naiwności i wejdź w real. Który facet chce sobie łapki brudzić
      zmywając naczynka po Tobie i Twojej dziatwie? No ktory? Ktory będzie ojcem dla
      twoich dzieci.I jaki zechce cię z twoimi dziecmi. Przecież oni wszyscy to
      potencjalni "ksiązeta" oni są wygodni. Owszem skorzystać z twojego ciała, ale
      bez większych zobowiązań, z kobietą rozwódką i do tego z dziecmi...:))))))
      Zastanów się nad tym co ci majaczy w głowie, abyś nie palnęłą głupstwa, za
      które bedziesz później żałować, ty, twoje dzieci, twój mąż....rodzina się
      rozwali. A twoje życie nie bedzie wcale lepsze. Chcesz coś zmienić zacznij od
      siebie...szczęscia nie szukaj na zewnątrz! I nie czytaj romansideł bo to chore
      bzdury!
    • solaris_38 otwórz sie na ... 03.03.06, 20:37
      miłośc

      miłośc do twojego faceta

      na wschodzie mówi się że miłośc powinna byc jak zimnna woda ale postawiona na
      piec po d którym CODZIENNEI sie pali
      nei zaś jak wrzątek połozony na zimnym piecu

      ty wciąż cierpisz że nei było i nie ma wrzątku


      otówrz sie na miłośc
      do męża
      do dzieci
      do siebie

      naucz sie miłości

      będzie ci ... ciepło
      i nie nudno


      ;)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka