IP: *.slupsk.cvx.ppp.tpnet.pl 01.12.02, 20:53
Jestem parę dni po rozwodzie.Kilkanaście lat małżeństwa,dzieci,ta
trzecia.Jest strasznie-myślałam że zawsze razem,dzieci wnuki itp itd.Nie
wiedziałam że on myślał inaczej.Zamiast myśleć o sobie ja ciągle myślę że on
zrozumie.Kto potrafi tak przekreślić wszystkie dni,noce,plany?
Obserwuj wątek
    • kamfora Re: Rozwód 01.12.02, 21:41
      Gość portalu: Zen napisał(a):

      > Jestem parę dni po rozwodzie.Kilkanaście lat małżeństwa,dzieci,ta
      > trzecia.Jest strasznie-myślałam że zawsze razem,dzieci wnuki itp itd.Nie
      > wiedziałam że on myślał inaczej.Zamiast myśleć o sobie ja ciągle myślę że on
      > zrozumie.Kto potrafi tak przekreślić wszystkie dni,noce,plany?

      To trudne, ale...z czasem będzie łatwiej.
      Chcesz pogadać - napisz na priv. :-)
      • Gość: julka Re: Rozwód IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 01.12.02, 23:28
        Ten smutek i żal to chyba można porównać do żałoby po śmierci partnera.
        Potrzeba czasu- to jedyne co moze pomóc: upływ czasu. Zacznie wszystko powoli
        się porządkowac w środku i na zewnątrz. To musi wyboleć do końca, wypalić się.
        Serdecznie życzę Ci, abyś miała dużo siły.
        • Gość: Malwina Re: Rozwód IP: proxy / *.w.club-internet.fr 01.12.02, 23:59
          chcialas chyba powiedziec do zaloby symbolicznej ! bo nawet nie bede pytac
          kobiet ktore stracily mezow (i odwrotnie) co mysla o twoim niefortunnym
          porownaniu.
          rozwod to nic
          1000 rozwodow to nic wobec smierci i dziwie ze jeszcze ze to pisze - ewidentne !

          i generalnie przestancie plakac, panie rozwodki i aureola cierpienia sie
          otaczac !
          powiedzcie sobie podczas gdy inni kisna w glupich zwiazkach (wasz tez byl,
          obowiazkowo) to wy macie druga szanse !
          o !
          do roboty
          (i przed dziecmi udawac ze wszystko gra !)

          • Gość: julka Re: Rozwód IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 02.12.02, 00:04
            Nie porównałam rozwodu do śmierci.
            Porównywalny jest tylko stres. Ja przynajmniej tak to odczułam- podobny rodzaj
            bezradności wobec faktu dokonanego.
            • Gość: inka_sama Re: Rozwód IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 02.12.02, 00:24
              Malwina napisała:
              chcialas chyba powiedziec do zaloby symbolicznej ! bo nawet nie bede pytac
              kobiet ktore stracily mezow (i odwrotnie) co mysla o twoim niefortunnym
              porownaniu.
              rozwod to nic
              1000 rozwodow to nic wobec smierci i dziwie ze jeszcze ze to pisze - ewidentne !

              Oj Malwino! Alez jest w tym jakaś racja. Ta kobieta musi pochować swoje plany,
              marzenia, wyobrażenia - tak jakby mąż naprawde umarł. Musi tak samo budowac
              życie na nowo. Z ciężarem innym ale nie lekkim - bo czemu mnie porzucił? Pewnie
              coś jest we mnie nie tak... Nawet jeśli to nieprawda. Oczywiście WSZYSTKO
              zalezy od okoliczności. Jęsli rozwód to zaskoczenie bo mąż był dwulicowym
              parszywcem i ukrywał inny związek grając role kochajacego meża do ostatniej
              chwili - to pakudnie. Jesli mąż był świnią, bił, poniżał, itd - rozwód może byc
              świętem wolności!

              I Malwino - znam sytuację gdy żona cieszyła się ze smierci męża bo odpadły
              formalności rozwodowe i podział majątku...
              Czasem śmierć męża jak święto. Czasem rozwód to pogrzeb....

              A stres i depresja???
              I tu, i tu.
              • Gość: kim5 Re: Rozwód IP: *.inetia.pl 02.12.02, 09:21
                Przeszłam to samo - Zen, jeśli chcesz, to też pisz...
                Ja jestem już ponad rok po, ale najgorsze było wyprowadzenie się od męża.
                Pisz, jeśli chcesz, może jakoś Ci pomogę:)
            • koala_jazz Re: Rozwód 10.12.02, 23:01
              Gość portalu: julka napisał(a):

              > Nie porównałam rozwodu do śmierci.
              > Porównywalny jest tylko stres. Ja przynajmniej tak to odczułam- podobny
              rodzaj bezradności wobec faktu dokonanego.

              Julko! Masz 100% racji! Tak wlasnie jest! Wg. badan za najbardziej stresogenny
              czynnik w skali od 1 do 10 pkt. - zaloba po stracie partnera uzyskala od
              badanych 10 pkt, a utrata partnera wskutek rozwodu 9 pkt. Widac wiec, ze mozna
              spokojnie obydwie te sytuacje porownac - sluszene jest wiec twoje rozumowanie.
              Obie sytuacje sa z pewnoscia nieporownywalne jesli chodzi o okolicznosci, ale
              sam stres niemalze idealnie ten sam!!!! Dobrze myslisz wiec.
              • Gość: Przemek Re: Rozwód IP: *.tele.pw.edu.pl 11.12.02, 15:39
                koala_jazz napisała:

                > Wg. badan za najbardziej stresogenny
                > czynnik w skali od 1 do 10 pkt. - zaloba po stracie partnera uzyskala od
                > badanych 10 pkt, a utrata partnera wskutek rozwodu 9 pkt. Widac wiec, ze mozna
                > spokojnie obydwie te sytuacje porownac - sluszene jest wiec twoje rozumowanie.
                > Obie sytuacje sa z pewnoscia nieporownywalne jesli chodzi o okolicznosci, ale
                > sam stres niemalze idealnie ten sam!!!!
                >

                Racja, ale tu nie chodzi wylacznie o stres. Jesli rozwod jest skutkiem zdrady ze strony partnera, osoba porzucona ma
                problemy z niska samoocena ("porzucil mnie, bo nie jestem nic warta"). Wdowa tych problemow nie ma. Moze
                chodzic sobie na cmentarz i wspominac z czuloscia wspolnie przezyte lata. Osoba porzucona wspomnienia zdaje
                "na przemial", powstaje jakas luka w zyciorysie. Inny aspekt sprawy: wdowiec ma dzieci wylacznie dla siebie, a
                niejeden porzucony ojciec musi walczyc o kontakty z nimi. Poza tym, wdowcom i wdowom znacznie latwiej jest
                znalezc nastepnego partnera: nie sa obciazeni niska samoocena, co ulatwia kontakty z ludzmi. Do tego rozwodnik nie
                moze liczyc na slub koscielny, co dla mocno wierzacych jest powaznym problemem. Dla mniej ortodoksyjnych
                rowniez, bo jego status odstrasza tych bardziej wierzacych kandydatow na wspolmalzonkow.

            • Gość: agnes38 Re: Rozwód IP: *.siedlce.dialup.inetia.pl 11.12.02, 06:52
              Julka, ja dokładnie tak samo to odczułam.Jeśli mozesz, napisz do mnie.
          • Gość: Terry Re: Rozwód IP: 5.3.* / 167.178.112.* 06.12.02, 16:01
            Aleś ty głupia. Nawet z tego sobie sprawy nie zdajesz. Piszesz tak straszliwe
            bzdury, że powinni ci zabronić zabierania głosu. Ty sobie nawet nie zdajesz
            sprawy z tego co piszesz.
          • koala_jazz Re: Rozwód 10.12.02, 23:23
            Gość portalu: Malwina napisał(a):

            > chcialas chyba powiedziec do zaloby symbolicznej ! bo nawet nie bede pytac
            > kobiet ktore stracily mezow (i odwrotnie) co mysla o twoim niefortunnym
            > porownaniu.
            > rozwod to nic
            > 1000 rozwodow to nic wobec smierci i dziwie ze jeszcze ze to pisze -
            ewidentne
            > !
            >
            > i generalnie przestancie plakac, panie rozwodki i aureola cierpienia sie
            > otaczac !
            > powiedzcie sobie podczas gdy inni kisna w glupich zwiazkach (wasz tez byl,
            > obowiazkowo) to wy macie druga szanse !
            > o !
            > do roboty
            > (i przed dziecmi udawac ze wszystko gra !)
            >

            Malwino, wierze, ze mialas dobre intencje, ale to co napisalas jest troche
            irytujace. Nigdy nie dyktuj ludziom co maja czuc i nie umniejszaj ich bolu.
            Pisanie ze 1000 rozwodow to nic w porownaniu z zaloba jest troche nie na
            miejscu. Jest to w stanie ocenic jedynie osoba, ktora stracila partnera zarowno
            poprzez odejscie z tego swiata jak i rozwod. Jaki sens ma twoja wypowiedz dla
            osoby, ktora stracila osobe najblizsza poprzez rozwod "tylko" lub "tylko"
            poprzez rozwod? Zaden. Kazdy ma prawo do przezywania swoich problemow na swoj
            sposob, i najczesciej sa to dla niego NAJWAZNIEJSZE problemy, bo kazdy musi sam
            je rozwiazac - nikt inny za niego tego nie zrobi. Pisanie, zeby skonczyc z
            aureola cierpienia w przypadku rozwodek jest dowodem na to, ze z empatia masz
            problemy ewidentne, a juz radzenie kobietom by "udawaly przed dziecmi ze
            wszystko gra" to szczyt lekkomyslnosci i nieodpowiedzialnosci. Mam nadzieje, ze
            po prostu nie dosc powaznie podeszlas do tematu, tak jak na to zasluguje, i
            efekt w postaci tego co napisalas widac namacalnie.....

            pozdrawiam
            • calusna Re: Rozwód 10.12.02, 23:32
              koala_jazz napisała:

              Pisanie, zeby skonczyc z
              > aureola cierpienia w przypadku rozwodek jest dowodem na to, ze z empatia masz
              > problemy ewidentne, a juz radzenie kobietom by "udawaly przed dziecmi ze
              > wszystko gra" to szczyt lekkomyslnosci i nieodpowiedzialnosci.
              >
              > pozdrawiam


              Eee! koala_jazz , Twój post to żart , prawda?
              calusna
              • koala_jazz Re: Rozwód 11.12.02, 00:30
                calusna napisała:

                > koala_jazz napisała:
                >
                > Pisanie, zeby skonczyc z
                > > aureola cierpienia w przypadku rozwodek jest dowodem na to, ze z empatia m
                > asz
                > > problemy ewidentne, a juz radzenie kobietom by "udawaly przed dziecmi ze
                > > wszystko gra" to szczyt lekkomyslnosci i nieodpowiedzialnosci.
                > >
                > > pozdrawiam
                >
                >
                > Eee! koala_jazz , Twój post to żart , prawda?
                > calusna

                Żart? Twoje pytanie jest raczej żartem......
    • fnoll Re: Rozwód 04.12.02, 05:32
      ktoś szalony

      jego szaleństwo zaś dojrzewało u twego boku, masz jego ślady na skórze
      • msofie Re: Rozwód 04.12.02, 10:42
        Nie szalenstwo Fnoll, tylko szancunek dla siebie.

        Zen,
        nie przekreslaj wiec, ale spróbuj "odreślić" swoje zycie, na poczatek.

        Pozdrawiam Cie cieplo,
        Zosia
        • fnoll Re: Rozwód 04.12.02, 14:09
          moze sie nie zrozumielismy, ale dla mnie budowanie rodziny, by ja potem
          porzucic jest rodzajem szalenstwa, a nie wyrazem szacunku do siebie

          • msofie Re: Rozwód 04.12.02, 15:45
            Fnoll,
            moze faktycznie sie nie zrozumielismy.
            Rozwalanie swojej psychiki przez lek, sytuacja nie byla chyba komfortowa dla
            autorki, skoro powziela decyzje o rozwodzie, to dla mnie wystarczajacy argument
            na to, by marzenia o udanym zwiazku pozostawic za soba. W warunkach stresu,
            braku pewnosci nie rozwija sie najlepiej.
            Co Ty na to?
            • Gość: gosc-w-gardle Re: Rozwód IP: *.proxy.aol.com 05.12.02, 17:41
              a Malwina to sie w swoim 'twardzielstwie' nieco za gleboko zadurzyla
              bedzie brak wzwodu z braku rozwodu

              • Gość: Malwina Re: Rozwód IP: proxy / *.w.club-internet.fr 05.12.02, 20:08
                Malwina sie rozwiodla i piec lat trwalo podejmowanie decyzji i rozklad na
                czynniki pierwsze Malwiny, planow i rodziny.
                I potem, Malwina zrozumiala (sila rzeczy) ze ....zyje. I do licha, jest bardzo
                szczesliwa z tego powodu.
                Malwina zrozumiala ze przezyje w przyszlosci 99% dramatow ktore ja jeszcze
                czekaja
                Malwina zrozumiala caaaalaaaa mase spraw (a nawet i te ktorych nie rozumie ;-)

                a czy komus wzwodzi czy rozwodzi ...? jej w kazdym razie to wisi !
                Slonce swieci (nawet gdy leje :-)
                • matrek Re: Rozwód 05.12.02, 20:22
                  Podoba mi się to co napisałaś
    • Gość: crowley Re: Rozwód IP: 213.25.159.* 06.12.02, 15:25
      Chcialem zaznaczyc ze nic nie trwa wiecznie, nalezy zawsze sie liczyc z tym ze
      wszystko diabli wezma nawet jak sie stoi na slubnym kobiercu i patrzy w maslane
      oczy ukochanej osoby, ktora za jakies pare lat podlaczy Cie klasycznie w kanal.
      To wlasnie powoduje ze zycie nie jest nudne i majac 99 lat chylac sie ku
      grobowi pojawia sie w kaciku ust usmiech ze przyszedl czas na zasluzony
      odpoczynek w spokoju.
      Crowley
    • Gość: Terry Re: Rozwód IP: 5.3.* / 167.178.112.* 06.12.02, 16:09
      Bardzo ci współczuję. To jest najgorsze co człowiekowi może się zdarzyć gdy
      okazuje się, że osoba z którą związało się życie na dobre i na złe zdradziła
      zaufanie, napluła na wspólne lata doli i niedoli. Obecne czasy mają i to
      oblicze, oblicze krzywdy drugiego człowieka. Liczba rozwodów stale rośnie,
      rośnie w ślad za tym liczba dzieci z niepełnych rodzin, liczba skrzywdzonych
      ludzi. To jest właśnie obraz nowoczesnego świata. I wbrew temu co inni będą tu
      wypisywać trzeba powiedzieć, że rodzina to najważniejsza sprawa na świecie. Dla
      mnie rodzina to rodzice i dzieci. Potem pojawiają się wnuki. I jak nie ma tych
      trzecich nie ma problemu z określeniem wujków, cioć, dziadków, babć, itd. Dajmy
      sobie spokój z naśladowaniem w tym względzie co niektórych krajów. Może takie
      ślepe naśladowanie prowadzi do nikąd ?
      • Gość: agnes38 Re: Rozwód IP: *.siedlce.dialup.inetia.pl 10.12.02, 19:37
        Hej, ja też jestem po rozwodzie i nie miałam pojęcia,że tak to przeżyję,
        chociaż niby powinnam się cieszyć, bo związek był nieudany, ale to jest
        straszne załamanie.Czytam,że Malwina po 5 latach dopiero odżyła, a ja właśnie
        się zastanawiałam, ile jeszcze czasu będę w żałobie po tejżyciowej ruinie.
        Jestem przerażona, to aż tyle czasu trzeba,żeby się pozbierać?Ja dopiero
        niecały rok po.Mam już blisko 40 lat i nie wiem, czy jeszcze uda mi się ułożyć
        moje życie chociaż bardzo bym chciała.Na razie wpadłam w depresję i muszę
        zażywać tabletki,żeby jako tako funkcjonować.Komu nie zdarzyło się ,że nawet
        nie chciało mu się wstać z łóżka, nigdy tego nie zrozumie.Najprostsze życiowe
        czynności to jest męka i udręka. Na szczęście nie cały czas,przeważnie jakoś
        się udaje.Pozdrawiam wszystkich towarzyszy niedoli.
        • Gość: Malwina Re: Rozwód IP: proxy / *.w.club-internet.fr 10.12.02, 21:05
          alez twoje zycie jest ulozone ! nawet gdy jestes niezamezna !
          i tak trzymac :-)
          • Gość: Zen Re: Rozwód IP: *.slupsk.cvx.ppp.tpnet.pl 10.12.02, 22:22
            wierzcie mi ja myslałam ,że moje życie jest ułożone.Mój mąż(ex) mówil teraz to
            wiem,,a ...cyt,,,Niechchcialbym próbować jeszcze raz,,Nie wierzę że mnie
            kochasz,, a mi sie do wydawalo głupie. Mówiłam Ty umrzesz(bo miał ciągle wizje
            naglej śmierci) ja umrę ,kto ma nasze wychować dzieci?Kocham ciebie i dzieci.
            No i co ? On poszedł do innej z innymi dziećmi i mowi ,że to jeet MIŁOSC no
            to OK Ja jestem głupia
            • Gość: ryba Re: Rozwód IP: *.blueyonder.co.uk 10.12.02, 22:38
              Nie jestes glupia, zreszta on tez nie jest glupi. szukajcie a znajdziecie - byc
              moze po dlugich latach, ale nie przekreslaj czyjegos szczescia tylko dlatego ze
              ty cierpisz!!! Nic na sile!!!
              • Gość: agnes38 Re: Rozwód IP: *.siedlce.dialup.inetia.pl 11.12.02, 07:00


                > szukajcie a znajdziecie - byc
                >
                > moze po dlugich latach, ale nie przekreslaj czyjegos szczescia tylko dlatego
                ze
                >
                > ty cierpisz!!!
                Ja nie przekreślam.Mój też znalazł sobie inną z dziećmi.Ja nie mam nikogo, w
                dodatku w sieci ciągle trafiają mi się propozycje typu "żonaty szuka kochanki"
                albo "starszy szuka młodszej"(wiadomo, po co).Może powinnam się z tego śmiać,
                ale ja czuję się upokorzona i dobita.Tak wyglądają moje poszukiwania.Jeżeli już
                ktoś się mną zainteresuje,chodzi mu o seks.A w ogóle to mam takie problemy ze
                sobą,że komuś naprawdę musiałoby zależeć,żeby się nie wystraszył i nie
                uciekł.Zen, napisz do mnie.
    • anka-34 Re: Rozwód 11.12.02, 15:43
      witam was wszystkie!
      i jak tak czytam wasze posty to wam zazdroszcze.
      ta jest tyle po rozwodzie inna tyle a moj toczy sie juz 2 lata i konca nie widac
      czasami mysle ze nie wytrzymam i kazdy dzien do tego uplywa na moja niekorzysc
      gdyz chodzi glownie o dzieci i te pomalu "odplywaja"

      jak dlugo sie rozchodziliscie i jak radziliscie sobie w tym czasie i czy
      mieszkaliscie wtedy razem ja tak wlasnie mam i nie wiem jak funkcjonowac

      moze ktos zechce napisac na priva?
      i moze ktorejs z was maz tez staral sie zabrac dzieci i manipulowal nimi?

      pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka