Gość: carmell
IP: *.chomiczowka.net.pl
12.10.01, 15:24
Jesteśmy ze sobą już rok. I na ogół mam wrażenie że jest tak sobie. Ponieważ
jednak nie jest tragicznie, mogę na niego liczyć, jest w porzadku, lubię go, to
trudno jest mi podjąć decyzję o rozstaniu. Różnimy się wartościami, sposobem
spedzania czasu, znajomymi, temperamentem, potrzebami.... Właściwie wspólne
mamy tylko wrażliwość, zawód, i to że sie lubimy.Ale to chyba troche mało, żeby
coś dalej planować.Nie wiem co zrobić i jaką decyzję podjąć. To pierwszy mój
facet z którym czuje się w miare bezpiecznie, dobrze, jakoś dogaduję się.
A jednocześnie źle mi z tym, że on lubi knajpiane życie, a ja wolałabym pobyć
razem w domu, pójść na spacer, albo coś razem zrobić, a nie siedzieć w dusznej
knajpie i obserwować wstawionych ludzi wokół (ja nie piję).
Tematy rozmów jakoś też są albo o tym co dziś się zdarzyło, albo na jego
ulubiony temat:praca/zawód i to co się z nia wiąże.
Złości mnie też że nie pamięta o naszych ważnych datach, nie czuję się przez
niego adorowana, kochana. Nie dostaję obiecanych prezentów, ani kwiatów.
W mojej obecności ogląda się za obcymi kobietami i tracę z nim kontakt.
Przecież w życiu jest troche wiecej do zrobienia niż tylko praca, koledzy,
impreza, knajpa. I trochę wiecej ciekawych tematów, na które próbuję z nim
rozmawiać, a on wtedy milknie, przestaje mnie słuchać, albo ogląda się za
kolejną laską. Nie jest głupolem, to wykształcony, inteligentny facet, a jednak
cos tu nie gra.A ja nie mam jeszcze 80-tki żeby musieć się na to godzić.
Ogólnie jest letnio i to nie jest żadne wielkie uczucie, tylko dlaczego nie
mogę odejść?
Czy ktoś z was był/jest w podobnej sytuacji, albo jakos ten problem już
rozwiązał? Proszę o pomoc.