Dodaj do ulubionych

małpi rozum po 40-tce

06.12.02, 21:10
Mam problem z małżonkiem- okazało się przypadkowo , że od kilku miesięcy
gorączkowo poszukuje w internecie "prawdziwej miłości" , bo ta do ślubnej
żony jakoś mu znienacka wywietrzała .Co gorsza żona o tym nie miała zielonego
pojęcia!
Panienki z internetu już w pierwszym liście od niego otrzymują dość szczere
informacje o biografii, stanie ducha, wykształceniu, hobby i źródłach
utrzymania mojego kolegi małżonka! Czy to jest skrajna nielojalność, czy
skrajny debilizm z jego strony? Czy ktoś się już z czymś podobnym zetknął-
choćby w opowiadaniach znajomych?
Obserwuj wątek
    • calusna Re: małpi rozum po 40-tce 06.12.02, 22:02
      lisamona napisała:
      Czy to jest skrajna nielojalność, czy
      > skrajny debilizm z jego strony?

      Pytasz poważnie lisamono?
      Odpowiadam. Ani to skrajna nielojalnośc ani skrajny debilizm.
      To się nazywa KRYZYS WIEKU ŚREDNIEGO. Ta płeć tak ma , rzecz w tym
      czy starcza im siły na opanowanie i czy mają świadomość co ich do TEGO pcha.
      Twój idzie na całego , ze tak powiem! :-)
      Trzymaj się!
      calusna
    • procesor Re: małpi rozum po 40-tce 06.12.02, 23:25
      Lis - odpowiedz mężowi przez internet na wezwania!
      I rozpal go do szlaeństwa!
      Uwiedź słowami.
      I oczywisci enie daj sie namówić na spotkanie ;) - poza tym wszystkie chywty
      dozwolone.
      Ważne - nie obgaducie jego żony (czyli ciebie). Wszelkie próby ucinaj w zarodku.
      Jak juz się zakocha od mowa- spotkaj sie z nim.
      Może dotrze do niego jaki skarb JUZ MA?
      • lisamona Re: małpi rozum po 40-tce 06.12.02, 23:39
        Hm, cały problem w tym, że to nie on reklamuje swoje wdzięki w internecie,
        tylko odpowiada na anonse chętnych panienek- i już znalazła się co najmniej
        jedna amatorka spotkania się z żonatym i dzieciatym . Ponieważ jest względnie
        młoda- jaki ona z kolei przeżywa kryzys ?
        • procesor Re: małpi rozum po 40-tce 06.12.02, 23:59
          Ona szuka ustwionego zyciowo i juz ustawionego faceta.
          Po co jakiegoś wychowywac i dorabiac się z nim?
          Lepiej przyjść na gotowe....


          Tez daj anons! ;))
        • calusna Re: małpi rozum po 40-tce 07.12.02, 00:05
          Eeeeeee .. daję głowę że on nie mówi o obrączce a jeśli już to jest w separacji
          i nic z żoną go nie łączy a łóżko to na pewno nie. Wolny ptak ! :-) Po prostu.
    • Gość: Kinga Re: małpi rozum po 40-tce IP: proxy / *.cpe.net.cable.rogers.com 06.12.02, 23:52
      Mysle ze to polaczenie skrajnego malpiego i bezmyslnego rozumu z totalna
      nielojalnoscia. Moja rada : jak najszybciej zlikwiduj internet w domu.
      • spinkaa Re: małpi rozum po 40-tce 07.12.02, 00:20
        Albo - zacznij bawic sie w to samo. To znaczy internet.
        A tak powaznie - facet rzeczywiście przechodzi kryzys, ale nie tyle wieku
        sredniego, co osobowości. Znam wielu facetów w wieku zblizonym i jakoś - pomimo
        wieloletniego srtazu małżeńskiego - nie szukaja podniet tego rodzaju. Co nie
        znaczyze potępiam takie zachowanie, ale nie do końca rozumiem. Czy mężczyzna
        to takie zwierzątko,u którego przeważa w pewnym wieku instynkt nad rozumem.
        Jeśli on czuje potrzebe wyładowania emocjonalneho i seksualbego poza żona, to
        niechaj czyni to własnie poza owa wieloletnia żoną, a nie na jej oczach.Jest
        tysiąc różnych sposobów na znalezienie sobie panienki i nie trzeba tego
        koniecznie robić w domu, niemal na oczach ślubnej.
        Albo więc on daje ci cos do zrozumienia, próbuje cos zasugerowac, ale robi to
        bardzo niefortunnie i bez klasy.
        Albo tez jest zwykłym prostakiem, co zreszta na jedno wychodzi.
        Pozdrawiam cie serdecznie i zastanów się, czy warto takiemu facetowi poświęcic
        reszte zycia.
        • calusna Re: małpi rozum po 40-tce 07.12.02, 00:29
          eeeeee .. Warto , warto.
          Uważasz spinkao że z powodu klikania w kalwiaturę powinno się zakończyć
          wieloletni związek? Tak łatwo zapomnieć wszystko dobro które on dawał?

          Warto powalczyć o powrot jego rozumu , lisamono. I zrób to!
          Już Ty wiesz jakimi drogami do niego dotrzeć.
          pozdrawiam
          calusna
        • lisamona Re: małpi rozum po 40-tce 07.12.02, 00:42
          Kryzys osobowości coś przewlekły jakiś- jak to u Piotrusiów Panów. Dużo wdzięku,
          ( już w pierwszym mailu do jeszcze bliżej nieznanej osoby niedbale napomyka,że
          jest przystojny ) , brak odpowiedzialności , także finansowej , za rodzinę,
          ciągłe fruwanie poza domem- bo m u s i się realizować.Wszystko to przerabiamy
          od lat-tylko do cholery dlaczego jeszcze nagle tak się obnaża przed zupełnie
          obcymi osobami?
          Czuję się tak, jak gdyby oplakatował całe miasto historiami z naszego życia
          rodzinnego!
          • procesor Re: małpi rozum po 40-tce 07.12.02, 01:00
            U!
            To więc nie tylko niewinne pogwarki na GG i czatach.
            To trwa już dłuzszy czas?
            A jakies próby rozmów były miedzy wami?
            No bo czemu totylko ON ma się realizowac.

            I czy on jest taki pewny że TY go nie zostawisz?
            Moze załatw mu tę "odrobinę niepewności"?
      • kora3 Zgroza..... 07.12.02, 11:04
        Gość portalu: Kinga napisał(a):

        > Moja rada : jak najszybciej zlikwiduj internet w domu.

        Tak, oczywiście:) A także idź do szefa męża i zażądaj, by odcięto Mu sieć takze
        w pracy i zabierz Mu komórkę i rewiduj Mu kieszenie po powrocie do domu z
        pracy :)))))))))....

        Nie gniewaj się Kingo, ale to co napisałąś to jest chyba ten "małpi rozum" w
        wydaniu niektórych kobiet... Opamiętaj się dziewczyno!

        Jasne, ze Lisamona może się czuć fatalnie w tej sytuacji i jasne tez, ze nie
        wiadomo dokąd moze to zaprowadzić, ale odłączenie netu NICZEGO nie zmieni.
        Tu jest problem nie w tym,że gość ma sieć:) tylko w tym, że przez tę
        sieć "poszukuje miłości życia"- trzebaby się zastanowić cóz Go do tego popycha,
        a nie załatwiać sprawe przez odłączenie sieci w domu. Nawiasem mówiąc,
        kawiarenka internetowa to wydatek rzędu 3-8 zł za godzinę:))) A moze Lisamona
        ma rozpoczać "krucjatę" na rzecz likwidacji kawiarenek w Jej mieście ???

        Lisomono !!!

        Nie panikuj póki co. Sporo facetów ma jednak ten kryzys wieku średniego :)
        Pogadają sobie na czacie albo na gg z jakąś panienką, naplotą bzdur, pomarzą
        trochę, powspominają dziką młodość i Im przechodzi ...
        Tak całkiem jdnak nie mozesz tego olać, bo panienki są różne i a nóż faktycznie
        jakaś może stwierdzić, ze lepszy ustawiony facet po 40, od gołego jak mysz
        kościelna 20 parolatka.
        Ważne jest, czy zauważyłaś coś niepokojącego w Waszym związku, czy może macie
        jakiś kryzys ? Bo tak to jest,ze niwewiele dzieje się bez konkretnej przyczyny.
        Takie tam stukanie "wieczorową porą" dla polepszenia nastroju to nic takiego,
        ale jakieś już konkretniejsze "poszukiwania" dają do myślenia...

        Może faktycznie wyślij Mu ognistego maila i poderwij Go wirtualnie, to powinno
        pobudzić Jego wyobraźnie :))
        Na pewno nie rób scen zazdrości, bo się tylko ośmieszysz. Mozesz z Nim pogadać
        na ten temat, ale rzeczowo, jak "facet z facetem":) W stylu " Poszukujesz przez
        net nowej partnerki, bo się nudzisz, czy dlatego, ze naprawdę chcesz "wymienić
        model"? Odradzam płacz, blokowanie sieci i awanturę oraz śledzenie Jego
        poczynań cichaczem i zamartwianie się !!!

        Na tę chwilę podejdź do tego z humorem (mam wrazenie, ze tak podchodzisz :),
        ale rozważnie. I nie stosuj się do rad takich, jak Kingi, bo to są zagrywki
        kobiet, które zawsze przegrywają
        Pozdrawiam
        Korcia


        • Gość: AD Kora3 - mylisz się przynajmniej co do jednego... IP: *.eltur.com.pl 07.12.02, 13:52
          To nie jest metoda przegranych kobiet - namawiam do lektury
          grudniowego "Zwierciadła"!
          • kora3 Re: Kora3 - mylisz się przynajmniej co do jednego 07.12.02, 14:12
            Gość portalu: AD napisał(a):

            > To nie jest metoda przegranych kobiet - namawiam do lektury
            > grudniowego "Zwierciadła"!

            A ja do zdrowego rozsądku :)

            Myslisz, ze chorobliwa zazdrość pomoże komuś utzrymać związek ??? Mylisz się ...
            Pozdrawiam
            Korcia
          • kora3 Sorry, jeszcze jedno ... 07.12.02, 14:17
            A jakich kobiet to jest metoda ???
            Powiedz , ale od siebie nie cvytując "Zwierciadła" ...Jak wygląda kobieta
            Ifacet też zresztą), która sprawdza męzowi kieszenie, książkę numerów w
            komórke, ogląda koszulę szukająć śladów pomadki, otwiera jego pocztę, robi
            sceny o koleżanki w pokoju biurowym ????

            Sorry, ale wygląda żałośnie i jest śmieszna....

            Korcia
            • alfika Re: Sorry, jeszcze jedno ... 10.12.02, 11:30
              Nie pamiętam,bym pochwalała przeszukiwania czy propagowała chorą
              zazdrość...Jednak polecam ww lekturę.
              AD
              • alfika Re: Sorry, jeszcze jedno ... 10.12.02, 11:37
                Dlaczego nie zlikwidować internetu w domu? Ognisty romans w kafejce? :))) Albo
                przez komputer kolegi? :D
                Naprawdę można skutecznie sobie poradzić.
    • Gość: ryba Re: małpi rozum po 40-tce IP: *.cableinet.co.uk / *.blueyonder.co.uk 07.12.02, 01:30
      lisamona napisała:

      > Mam problem z małżonkiem- okazało się przypadkowo , że od kilku miesięcy
      > gorączkowo poszukuje w internecie "prawdziwej miłości" , bo ta do ślubnej
      > żony jakoś mu znienacka wywietrzała .Co gorsza żona o tym nie miała zielonego
      > pojęcia!
      > Panienki z internetu już w pierwszym liście od niego otrzymują dość szczere
      > informacje o biografii, stanie ducha, wykształceniu, hobby i źródłach
      > utrzymania mojego kolegi małżonka! Czy to jest skrajna nielojalność, czy
      > skrajny debilizm z jego strony? Czy ktoś się już z czymś podobnym zetknął-
      > choćby w opowiadaniach znajomych?

      To nie debilizm, ani jakies tam zarty. On, naprawde szuka, tak samo jak i ja!!!
      Jezeli znajdzie mlodsza i ladniejsza a szczegolnie taka ktora mu mniej zycie
      zatruje niz ty, to pojdzie........A jak ma kase to napewno pojdzie. Takie jest
      zycie!!!
      • qw5 Re: do Ryby 07.12.02, 08:56

        > To nie debilizm, ani jakies tam zarty. On, naprawde szuka, tak samo jak i
        ja!!!
        >
        > Jezeli znajdzie mlodsza i ladniejsza a szczegolnie taka ktora mu mniej zycie
        > zatruje niz ty, to pojdzie........A jak ma kase to napewno pojdzie. Takie
        jest
        > zycie!!!
        Ryba! Podaj swój adres :-)
      • lisamona Re: małpi rozum po 40-tce 07.12.02, 13:29
        Kasy nie ma - samorealizowanie się w jego wydaniu jest kosztowne.Niczego w
        życiu się nie dorobił- a zdrowie już zaczyna szwankować. Jedyne, co ma- to tę
        dla niektorych kobiet dość atrakcyjną skórkę i umiejetność wysyłania fałszywych
        sygnałów na które wiele osób( także mężczyzn) daje się nabierać.W środku jest
        pusto!
        A co do tej żony jędzy- dobra by była taka, która bez szemrania utrzymuje sama
        dom, daje mężowi wszystko, czego on chce, wtedy, kiedy z rzadka bywa w domu i
        cieszy się, kiedy -niespodziewanie- wyjeżdża się realizować, czując wolę Bożą.
        No gdyby tak jeszcze dawała trochę pieniążków na drogę....i nie była wcale
        ciekawa jak i z kim spędza czas.
        Gdyby taką sytuację rozważać na zimno jako rodzaj transakcji- czego należałoby
        żądać w zamian?
        • kora3 Re: małpi rozum po 40-tce 07.12.02, 14:33
          Lisamono !!!!
          Nie jesteś żadną jędzą tylko normalną kobietą !!! Trudno, zebyś miała być
          takim "ideałem" jaki w swopim poście opisałaś :)

          Z Twojej relacji wynika. ze kolega - małżonek niedowartościowany się czuje
          (biedactwo), może w real'u nie jest w swoich oczach atrakcyjny: pieniążków
          mało, zdrwko już nie to, na bajerki już malo kto się nabiera, bo znane :) A w
          necie moze być i Apoollinem i Rambo....i Rockefekllerem. Słowem odbiło Mu.
          Nie przypuszczam jednakże by chciał te znajomości netowe w real przenosić. Czy
          miałby takiej panience szukającej sponsora zaimponować ???
          Nie martw się i wyślij go na trzepanie dywanów przed Świętami, niech się
          rozrusza !!!! Sport i wysiłek to zdrowie.

          Pozdrawiam Korcia
          • lisamona Re: małpi rozum po 40-tce 07.12.02, 16:48
            A jeśli już po wstępnej prezentacji pada propozycja spotkania się w realu?
            • kora3 Oj ... 07.12.02, 18:57
              lisamona napisała:

              > A jeśli już po wstępnej prezentacji pada propozycja spotkania się w realu?

              Z Jego strony ta propozycja pada ???

              No to faktycznie nie jest tak OK, jakby się zdawało na początku.
              Chyba biedak myśli,że znalazł "bratnią duszę" w necie ( inna rzecz, zę sądząc z
              tempa "znajomości" to panienka czekająca na sponsora, chociaż to też nie jest
              pewne).
              Tak czy owak - ja bym z Nim porozmawiała, mimo wszystko jak z dorosłym ...
              i ostzregła o możliwych konsekwencjach z Twojej strony. Powiedz Mu
              zwyczajnie,że nie dopuszczasz sytuacji, iż umawia się "na randki" dopóki jest
              Twoim męzem, a po takich wyczynach może przestać Nim być. Ale nie daj się
              sprowokować do "sceny zazdrości" z płaczem i wspominaniem pierwszej waszej
              randki oraz innymi takimi, bo będziesz dla Niego żałosna i utwierdzisz Go tylko
              w mylnym przekonaniu, ze potrzebuje radykalnej zmiany w życiu (a raczej w
              łóżku).
              Nie bierz mojej ironii za złosliwą broń Boze, znam podobne przypadki, a także
              mam wielu przyjaciół wśród mężczyzn (chyba z racji zawodu, a może i
              charakteru ?) i czasami mam nieprzyjemność wysłuchiwania opisu takiej sytuacji
              widzianej oczyma faceta. Niestety dla Nich nasz szloch nie jest romantyczny
              tylko niemozebnie wQrzający, a konbieta prosząca i powołująca się na miłość,
              lojalność i inne wzniosłe sprawy dla Nich ględzi :(
              Powiedz Mu zatem krótko i na temat co myślisz o tym i co będzie, jak On nie
              przestanie myśleć o szukaniu wrażeń czy to w necie, czy w real'u. I koniec.

              Nie chce Cię na koniec zdołować, ale jeżeli serio powziął już dewcyzję o
              rozstaniu z Tobą a teraz szuka tylko miekkiego lądowiska, bo nie chce być sam
              (nie przypuszczam, żeby to już tak daleko zaszło u Niego, ale też widziałam coś
              podobnego)to po herbacie:(
              Parę postów wcześniej Kinga ci radziła, zęby odciąć Mu net, ale naprawdę to nie
              wyjście. Jak ktoś czegoś naprawdę chce i jest zdecydowany nie ma siły- nic Go
              nie powstrzyma, zadne tak sprawdzanie i sankcje i odcinaniem od
              netu....Powstrzymać Go moze jedynie świadomość, zę RZECZYWISCIE moze stracić
              rodzinę i kochaną partnerkę ( o ile kocha rzecz jasna) z powodu chwili
              przyjemności.

              tak czy owak pogadaj sobie z Nim szczerze, ale nie za długo (znaczy nie mów o
              tym codziennie przez cały tydzień).

              Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, ze będzie OK
              Korcia
        • eva07 A moze małpy swój rozum mają? 15.12.02, 22:51
          Wiesz co Lisamono? Ja tak bardzo sie nie dziwie, że on szuka innej. Przeciez ty
          go po prostu nie lubisz. Juz nie mówie nawet nie kochasz. Po prostu nie lubisz.
          Skoro jest taki okropny to co ci zależy. Byle tylko pieniędzy na te kobiete co
          ja pozan w iternecie nie wydawał, a poza tym chyba nie cenisz tej jego...
          skórki. Do tego co ironicznie nazywasz samorealizacją, tez nie masz
          nabożeństwa. Kochac się z nim pewno tez nie bardzo lubisz (choc moze sie mylę),
          więc co stracisz? Najpierw to sie pwinnas poważnie zastanowic nad waszym
          małżenstwem, a potem martwic o internet. Pozdrawiam E
          • proo Re: A moze małpy swój rozum mają? 16.12.02, 21:20
            eva07 napisała:
            > Wiesz co Lisamono? Ja tak bardzo sie nie dziwie, że on szuka innej. Przeciez
            ty go po prostu nie lubisz. Juz nie mówie nawet nie kochasz. Po prostu nie
            lubisz.Skoro jest taki okropny to co ci zależy. Byle tylko pieniędzy na te
            kobiete co ja pozan w iternecie nie wydawał, a poza tym chyba nie cenisz tej
            jego... skórki. Do tego co ironicznie nazywasz samorealizacją, tez nie masz
            > nabożeństwa. Kochac się z nim pewno tez nie bardzo lubisz (choc moze sie
            mylę),więc co stracisz? Najpierw to sie pwinnas poważnie zastanowic nad waszym
            > małżenstwem, a potem martwic o internet. Pozdrawiam E


            Wiesz evo .. chyba przegięłaś!
            Co jak co ale to że Lisamona kocha swojego harcerzyka widać bardzo wyraźnie.
            Lubię facetów jako rodzaj ludzki i rozumiem (nad wyraz często dawałam dowod
            mego zrozumienia dla ich słabości tutaj na forum narażając się na krytykę
            w rodzaju ,cytuję :
            ".. gdzie można kupić bileciki na twoje ukrzyżowanko?.." itp., ciągle uważam
            że należy im pobłażać ,spełniać ich zachcianki , znosić wiele więcej niż
            z pozoru należy , dbać o nich , zachwycać się ich pasjami ,przymykać oczy
            na ich faux pas i kochać nade wszystko ale ...
            Lisamona trafiła na niesamowity egzemplarz dla ktorego nawet spełnienie tych
            wszystkich warunków nie jest realizacją jego wyobrażeń o idealnej partnerce
            i o "byciu w związku" z minimalną męską odpowiedzialnością. Szalenie trudno
            zgadnąć co jeszcze należałoby począć aby harcerzyk zechciał stać się mężem
            i ojcem. Ciągle mu mało wyrozumiałości, ciągle chce więcej nie
            od siebie lecz od Lisamony a ona zbliżyła się do granicy , do progu
            swojej wytrzymałości. Po jego przekroczeniu będzie gotowa na radykalne
            cięcia w swoim małżeństwie co sugeruje w jednym z postów.
            Po prostu dłużej i więcej się nie da wytrzymać.
            Czy jej postawa budzi w Tobie refleksje które tu wyrażasz , evo?
            Skąd to trywialne pojmowanie jej położenia?
            Co możesz jej zarzucić , czego nie dopełniła , co zaniedbała?

            proo
    • Gość: Aa Re: małpi rozum po 40-tce IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.12.02, 16:48
      To nie małpi rozum,to idiota do kwadratu.Myśli,że jest macho a to żałosny
      pajac.Mój mąż też, złapany na zdradzie tłumaczył mi...a co ja takiego ci
      zrobiłem,nic ci nie grozi.No i doczekał się,że pozew rozwodowy czeka na
      wysłanie,aż zbiorę na opłaty.Potrząc na niego myślę ty ... tu zawsze
      niecenzuralne słowo ciśnie mi sie w głowie.Dotychczas patrząc na niego moja
      serce pełne było czułości i myśli podobnie.Radzę zrób żużel żebys wiedziała czy
      jest gotowy na powrót do normalności i czy to tylko "wpadka" chwiliowa,czy już
      mu na dobre odbiło.Te małpoludy nie potrafią sie pogodzić z upływem czasu i
      starzeniem organizu.Sądzą,że nowy"materiał" spowoduje cuda na trwałe ubytki
      męskości spodowowane wiekiem.To wielki dar,umieć się starzeć z godnością.
      • re_ne Do Aa, i wszystkich 07.12.02, 18:40
        Gość portalu: Aa napisał(a):

        > To nie małpi rozum,to idiota do kwadratu.Myśli,że jest macho a to żałosny
        pajac

        A skad Ty Aa mozesz wiedziec co on mysli!!??? Tego nigdy sie nie dowiesz!!!

        I powiedz mi dlaczego Wy kobiety w takiej dosc niemilej sytuacji, to Wy same
        nie potraficie zachowac godnosci, uzywacie wszelkich najgorszych
        niecenzuralnych wyzwisk, zamiast szukac przyczyny takiego stanu rzeczy, i
        jakiegos rozwiazania tego problemu. Wyzwiskami kompletnie nic nie zalatwisz, i
        to swiadczy tylko o Waszym prostactwie!!!

        Popatrz ile my mezczyzni musimy nameczyc sie z Wami i cierpliwie znosic Wasze
        wszelkie bolaczki, a szczegolnie te ktore nie omina zadna z Was w okresie
        klimakterium!!!??? Ale my potrafimy to zrozumiec!!!! Bo wiemy, ze te Wasze
        dolegliwosci sa calkiem naturalne i spowodowane sa degeneracja jajnikow! My
        akurat jajnikow nie mamy, wiec nie mamy tez takich problemow. I nasz problem
        wieku przejsciowego, wcale nie sprowadza sie do fizjologii, ale jest bardziej
        zawily, i nalezaloby go doszukiwac sie w naszej psychice. I tak jak Wy na Wasze
        niedobory hormonow dostaniecie gotowa recepte - tak nam, na nasze problemy nikt
        zadnej recepty nie da, i nie stara sie nawet nas zrozumiec!!! W takiej wiec
        sytuacji, faktycznie jedynym rozwiazaniem jest tylko rozwod!

        Nie twierdze ze malzenstwo jest zla instytucja, ktora juz z gory skazana jest
        na rozpad, ale moze nalezaloby sie zastanowic nad tym czy wogole jest sens
        zawierania takiego zwiazku dozywotnio!? Czy moze nie lepiej byloby wchodzic w
        taki uklad na jakis okreslony czas, a pozniej ewentualnie ten okres przedluzac.
        Wtedy moze, gdybyscie wiedzialy, ze zawsze mozemy od Was odejsc, bardziej
        byscie sie dla nas staraly??? :))) A tak wiecie, ze trzymaja nas dzieci,
        dom,... - wiec tak latwo nie odejdzie!!!


        • procesor Re: Do Aa, i wszystkich 07.12.02, 23:40
          re_ne napisał:
          > Popatrz ile my mezczyzni musimy nameczyc sie z Wami i cierpliwie znosic Wasze
          > wszelkie bolaczki, a szczegolnie te ktore nie omina zadna z Was w okresie
          > klimakterium!!!??? Ale my potrafimy to zrozumiec!!!! Bo wiemy, ze te Wasze
          > dolegliwosci sa calkiem naturalne i spowodowane sa degeneracja jajnikow! My
          > akurat jajnikow nie mamy, wiec nie mamy tez takich problemow. I nasz problem
          > wieku przejsciowego, wcale nie sprowadza sie do fizjologii, ale jest bardziej
          > zawily, i nalezaloby go doszukiwac sie w naszej psychice. I tak jak Wy na
          > Wasze niedobory hormonow dostaniecie gotowa recepte - tak nam, na nasze
          problemy nikt zadnej recepty nie da, i nie stara sie nawet nas zrozumiec!!! W
          takiej wiec sytuacji, faktycznie jedynym rozwiazaniem jest tylko rozwod!

          Mylisz nasze przekwitanie z waszym kryzysem. Mężczyźnie tez przechodzą
          andropauzę - i maja też fizyczne i psychiczne objawy zbliżone do damskich -
          tyle że parę lat później! Recepta na hormony ne załatwia sprawy psychiki.
          Wy nie macie jajników - ale macie jaja. Nie łudź sie że ominie cię męsie
          przekwirtanie - chyba że nie dożyjesz tych 50 paru lat...
          Jakie wy znosicie i wybaczacie? Jak my w trudny wiek - to wy zdradzacie???
          Wasze znoszenie przejawia sie w stwierdzeniu: jakaś ty nerwowowa, masz okres?
          Żenujące.
          Aha - faceci tez maja "okres". Poziom testosteronu waha sie w cyklach około 33
          dni. Ciekawe co wam sie wtedy waha.... Hahaha.
          Nikt wam nie da recepty na kryzys wieku średniego - bo nie ma gotowych recept
          na PORZĄDNE ŻYCIE, nie łykniesz pigułki zmądrościa życiową. Trzeba sie starać
          samemu. A nie uciekac przed kryzysem w ramiona kolejnej kobiety. Oszukiwac
          siebie i innych.


          > Wtedy moze, gdybyscie wiedzialy, ze zawsze mozemy od Was odejsc, bardziej
          > byscie sie dla nas staraly??? :))) A tak wiecie, ze trzymaja nas dzieci,
          > dom,... - wiec tak latwo nie odejdzie!!!

          Przeciez to i tak WAS nie trzyma. I my to wiemy. A czy wy się tak staracie
          naprawde by wasze kobiety wciąż w was widziały mężczyzn a nie kolejne dziecko?
          Usmiecham sie z niedowierzaniem.
          • Gość: A28 Re: Do Aa, i wszystkich IP: *.proxy.aol.com 08.12.02, 00:42
            Nie unos sie tak. To tez swiadczy o kulturze. Twoj poprzednik wyjasnil ci bez
            kpin i spokojnie, ze swojego meskiego punkti widzenia te sprawe.
            I zrobil to madrze. Prawie zaden mezczyzna nie wchodzi w malzenstwo jako
            niedorosniete dziecko. Wiekszosc zon robi z nich polglupka. Ona wie lepiej, ona
            sie lepiej zna, ona lepiej gospodaruje pieniadze ( ktore ona ma w odpowiedniej
            ilosci zarabiac i bez szemrania oddawac), ona ma racje i ona pokazuje fochy lub
            udziela prawa laski do... jednym zdaniem: zlapala meza na wieki wiekow. Kryzys
            tzw wieku sredniego u mezczyzn przypada na czas, kiedy dzieci sa juz odchowane,
            sytuacja finansowa stabilna i MOZNA teraz o sobie pomyslec. Wiekszosc z tych
            mezow, ktorzy decyduja sie na odejscie nie odchodzi, bo go kusza mlode lale,
            tylko moze nareszcie ze spokojem uciec od zony! Jest logiczne, ze najczesciej
            mlode kobiety sa wolne i te wchodza w rachube. I co w tym zlego, ze jesli juz,
            to wybieraja te mlodsze? Mezczyzni mysla po mesku. Zaden mezczyzna nie zamieni
            swojego samochodu na przechodzony model i dwie klasy nizej, tylko kupuje coraz
            Mlogika jest zelazna. Mam forse, stare auto ledwo sie kupy trzyma ze starosci?
            czas na nowe. Z zonami bywa tak samo. Stara ma swoj przebieg, mam forse, dzieci
            odchowane (czytaj: obowiazek spelnilem), czas na nowa. To kobiety dorabiaja do
            tego cala filozofie. I, oczywiscie, sa milosnicy swojego modelu. beda na niego
            chuchac i dmuchac, polerowac i reperowac i za azdne skarby go nie zamienia.
            Dokladnie tak samo jest z zona. A jedno i dugie laczy milosc. Milosc, ktorej
            nic nie zaszkodzi. Tylko mezczyzna musi sie czuc mezczyzna za kolkiem i w
            malzenstwie. Gdyby tylko panie czesciej o tym pamietaly nie byloby tego tak
            czestego kryzysu wieku sredniego i nie spadalyby do grupy "przechodzony model"
            a zostawalyby w grupie ukochany Oldtimer.
            • lisamona Re: Do Aa, i wszystkich 08.12.02, 11:18
              A czy mężczyzna może czuć się mężczyzną , gdy wszystkie kolejne próby
              zarobienia pieniędzy kończą się klapą i wchodząc w średni wiek nie ma niczego?
              Dzieci niespecjalnie go szanują , bo wyrosły bez wychowawczego wpływu ciągle
              nieobecnego tatusia , zaś sport, który z zapamiętaniem uprawia kosztem rodziny
              (chodzi i o czas, i pieniądze), przynosi bardzo umiarkowane sukcesy.
              Zdaje się, że w tej sytuacji, myśląc po męsku, nie ma innego wyjścia, jak
              znależć sobie kogoś nowego ,młodszego, mogącego wspierać finansowo starzejącego
              się harcerzyka.Czy to nie jest brutalnie logiczne rozumowanie?
              • procesor Re: Do Aa, i wszystkich 08.12.02, 11:39
                Rzeczywiście lisamono - można odwrócić tak sytuację.
                Czemu faceci uważają że wszystkei kobiety to bluszcz i bez nich nie moga
                istnieć?

                I co mąż dalej szuka w sieci??
              • Gość: A28 Re: Do Aa, i wszystkich IP: *.proxy.aol.com 08.12.02, 11:41
                Moze i jest, ale powiedz mi, czemu ty z tym "harcerzykiem" wytrzymalas tyle
                lat, masz z nim dzieci a teraz cie to dziwi? On taki byl i taki zostanie. Mial
                ciebie, ktora za niego myslala, zaniego robila pieniadze. Moze ma po prostu
                tego dosc i szuka kogos, kto go takim zaakceptuje, jakim jest. Harcerzykiem,
                wlasnie. Moze chce teraz wlasnie swoje cele realizowac a nie twoje. On tez ma
                tylko jedno zycie.
                • lisamona Re: Do Aa, i wszystkich 08.12.02, 12:02
                  Jak napisalam na wstępie, dziwi mnie głownie ten internetowy ekshibicjonizm z
                  jego strony.Wytrzymałam tyle lat- bo właśnie dzieci musiały mieć w miarę
                  normalną rodzinę. Mój harcerzyk nigdy nie realizował moich celów, tylko swoje-
                  bez oglądania się na innych.Ale skoro wytrzymałam tyle lat, to widocznie nie
                  zawsze było tak tragicznie w tym małżeństwie.....szkoda tylko, że rzadko.
                  Co zaś do poszukiwania kogoś , kto zaakceptuje itd.-sądząc z całokształtu i
                  ilości adresów ściągniętych z WP , na każdy dzień tygodnia jest przewidziana
                  inna akceptująca. Tylko,że one o sobie nawzajem wiedzieć nie będą.I kto tu
                  będzie najbardziej oszukiwany?
            • procesor A28 - nie jestes chyba A27? 08.12.02, 11:37
              Nie uniosłam się.
              To co napisał re_ne jest męskim punktem widzenia - ale na szczęście nie
              wszystkich mężczyzn. Zresztą zwykle lubiąłm czyatć wypowiedzi re_ne. :) Choc
              ostatnio nie było go tu chyba?

              Cytat z ciebie A28: "Prawie zaden mezczyzna nie wchodzi w malzenstwo jako
              niedorosniete dziecko." Może za oceanem tak. Ja pisze z Polski.
              I ilu facetów żeni sie tu bo musi, czasem jeszcze niepełnoletnich! Więc nie mów
              mi o ich dorosłości - jesli nawet nie umieli używac prezerwatywy żeby nie wpaść
              z partnerką która miała byc "tylko do łózka". Phi, dorosli. Nie unoszę sie
              tylko pisze o tym co widzę dookoła.
              Żona robi z męża głupka? A czy on nie widział z kim się żeni? Patrzył tylko
              na "karoserię"? Trzeba było zajrzeć pod maskę... :))

              Co do odchodzenia - niestety to nie problem facetów z odchowanymi dziecmi,
              gdzie spełnili obowiązek i moga odejść.
              Spójrz nawet na to forum.
              Zdrady, oszukiwanie żony - i oszukiwanie kochanki. Strach przed konsekwencjami
              swego wyboru. Iluż facetów wraca potulnie do żony zostawiając kochanke - bo się
              boja utraty stabilizacji. To nie jest tylko kobieca cecha. Nie róbmy z facetów
              ideałów a z kobiet siedliska zła.
              Ludzie są różni. Faceci sa mądzrzy i głupi. Kobiety też. Tylko czemu facet za
              swoją głupote - że wybrał niewłaściwą kobietę - obarcza winą ją? I zeby nie
              było że kobiety łapia mężów "na dziecko" - jestem przeciwna takim małżeństwom.
              Niech facet płaci alimenty ale sie nie żeni. Bo najpierw ożeni sie bo tak
              wymaga "honor", a potem narzeka. Niech ma odwage powiedzieć - dziecko jest,
              poczuwam sie do opieki nad nim, ale nasze wspólne życie byłoby piekłem. Nic z
              tego.
              A on ulega a potem udeptuje swoje poczucie krzywdy przez lata - by po 40 zwiaćź
              od żony. Niech nie udeptuje. Niech myśli zanim się wpakuje w związek z kimś kto
              nie jest jego wymarzonym "modelem". Niech zapracuje na ten wymarzony :P

              I jeszcze cytat: "Dokladnie tak samo jest z zona. A jedno i dugie laczy milosc.
              Milosc, ktorej nic nie zaszkodzi. Tylko mezczyzna musi sie czuc mezczyzna za
              kolkiem i w malzenstwie."
              Przekonanie że miłości NIC nie zaszkodzi jest bzdura. TOTALNĄ. Moze jej
              zaszkodzić wiele spraw. I to z jej i jego strony. Kobieta tez musi czuc sie
              kobieta w małżeństwie i poza nim. A nie dodatkiem do męża, dzieci, automatem do
              prac domowych.

              Życzę super modelu. I ostroznej jazdy!
              • Gość: A28 Re: A28 - nie jestes chyba A27? IP: *.proxy.aol.com 08.12.02, 11:46
                I dokladnie to samo pytanie mozna postawic kobiecie! Czy nie widziala za kogo
                wychodzi za maz??? Liczyla, ze jej niedorosly narzeczony zmieni sie w super
                mezczyzne z biegiem czasu? Liczyla, ze pokieruje nim wlasciwie? No coz, nie
                zawsze sie udaje, prawda?? I wracajac do technicznych porownan, kobieta
                powinna, zanim powie tak, takze zagladna c do srodka a nie poslubiac maszynki
                do robienia pieniedzy na dodatek w stanie niedorobionym.
        • niepokorna_ Re: Do Aa, i wszystkich 08.12.02, 12:09
          re_ne napisał:

          > Gość portalu: Aa napisał(a):
          >
          > > To nie małpi rozum,to idiota do kwadratu.Myśli,że jest macho a to żałosny
          > pajac
          >
          > A skad Ty Aa mozesz wiedziec co on mysli!!??? Tego nigdy sie nie dowiesz!!!
          >
          > I powiedz mi dlaczego Wy kobiety w takiej dosc niemilej sytuacji, to Wy same
          > nie potraficie zachowac godnosci, uzywacie wszelkich najgorszych
          > niecenzuralnych wyzwisk, zamiast szukac przyczyny takiego stanu rzeczy, i
          > jakiegos rozwiazania tego problemu. Wyzwiskami kompletnie nic nie zalatwisz,
          i
          > to swiadczy tylko o Waszym prostactwie!!!
          >
          > Popatrz ile my mezczyzni musimy nameczyc sie z Wami i cierpliwie znosic
          Wasze
          > wszelkie bolaczki, a szczegolnie te ktore nie omina zadna z Was w okresie
          > klimakterium!!!??? Ale my potrafimy to zrozumiec!!!! Bo wiemy, ze te Wasze
          > dolegliwosci sa calkiem naturalne i spowodowane sa degeneracja jajnikow! My
          > akurat jajnikow nie mamy, wiec nie mamy tez takich problemow. I nasz problem
          > wieku przejsciowego, wcale nie sprowadza sie do fizjologii, ale jest
          bardziej
          > zawily, i nalezaloby go doszukiwac sie w naszej psychice. I tak jak Wy na
          Wasze
          >
          > niedobory hormonow dostaniecie gotowa recepte - tak nam, na nasze problemy
          nikt
          >
          > zadnej recepty nie da, i nie stara sie nawet nas zrozumiec!!! W takiej wiec
          > sytuacji, faktycznie jedynym rozwiazaniem jest tylko rozwod!
          >
          > Nie twierdze ze malzenstwo jest zla instytucja, ktora juz z gory skazana
          jest
          > na rozpad, ale moze nalezaloby sie zastanowic nad tym czy wogole jest sens
          > zawierania takiego zwiazku dozywotnio!? Czy moze nie lepiej byloby wchodzic
          w
          > taki uklad na jakis okreslony czas, a pozniej ewentualnie ten okres
          przedluzac.
          > Wtedy moze, gdybyscie wiedzialy, ze zawsze mozemy od Was odejsc, bardziej
          > byscie sie dla nas staraly??? :))) A tak wiecie, ze trzymaja nas dzieci,
          > dom,... - wiec tak latwo nie odejdzie!!!
          >
          >
          No to dales nam popalic.Wygadales sie? Powiedziales co myslisz , a teraz
          posluchaj.Nie ma lekko - pracujemy na pelnych etatach tak jak wy
          Panowie .Wracamy z pracy / po drodze jakies zakupy bo Pan i Wladca lubi zjesc
          i jakies piwenko do obiadu / i szybciutko trzeba robic obiadek / wladca czyta
          gazetke i czeka nerwowo poprawiajac sie w fotelu /.Po obiadku malenka drzemka
          i rzuca :"... za chwile pozmywam " .Te chwile przeciagaja sie do poznych
          godzin nocnych , wiec jak nie chcesz miec balaganu w malej kuchni pozmywasz
          sama - szybciutko i bez szemrania .Zastanawiasz sie , czy domysli sie i zrobi
          pranie ? Haaa... naiwna jestes - ON nie umie wlaczyc pralki , a na programach
          to sie tez nie zna , no i jaki proszek sie sypie i ile ? Zanim mu wszystko
          wyjasnisz / 1000-ny raz - bo kiepska pamiec / wolisz zrobic to sama - bo
          bedzie lament na najblizszym przyjeciu ile to ma obowiazkow w domu , a ty nie
          chcesz prostowac bo brudow sie z domu nie wynosi . Gdy nadchodzi wieczor
          oczywiscie telewizor i najlepiej sport , idol lub inny idiotyzm . Wiesz , ze
          przeszkadzasz - najlepiej idz spac i odpocznij przed nastepnym dniem . Jesli
          powiesz , ze masz ochote obejzec cos innego / jest wyrozumialy zgodzi sie /
          nastepnego dnia jednak ma wyjscie z kolegami na piwo . Powiesz kopnij Go w
          tylek? O nie dzieci wiaza obie strony , ale chyba kobiete bardziej .
          Pozdrawiam i zycze nadal wspanialego samopoczucia bycia tym wyrozumialym na
          klimakterium kobiety . Chyba jeszcze nie mam bo sie nie awanturuje i nie
          wyzywam . Mysle , ze u podloza takich zachowan nie stoi klimakteriu , ale
          charakter czlowieka i sposob reagowania na problemy dnia codziennego .
          Wybacz nie stac mnie na usmiech zdolowales mnie swoimi pogladami .
        • Gość: carduus Re: Do re_ne IP: proxy / 10.30.1.* 10.12.02, 11:09
          re_ne napisał:

          I nasz problem
          > wieku przejsciowego, wcale nie sprowadza sie do fizjologii, ale jest bardziej
          > zawily, i nalezaloby go doszukiwac sie w naszej psychice.
          ***********************

          Wy, małpoludy nie macie psychiki!

          carduus
          PS. Wszystkich myślących przperaszam za odzywke na tym poziomie, ale nie mogłam
          się powstrzymać:)))
    • re_ne Lizamono! 08.12.02, 12:15
      Wydaje mi sie ze powinnas ze swoim mezem po prostu porozmawiac. Zapytaj go
      dlaczego to robi? Czego brakuje mu w Waszym zwiazku? I przeanalizuj jego
      odpowiedz,...o ile jeszcze Ci na nim zalezy.
      • zlakobieta Re: Lizamono! 08.12.02, 20:12
        Chcialam sie tylko zapytac przedmowczynię skad zna mojego meza?!
        Wprowadzilabym tylko jedna poprawke do tego opowiadanka - moj nie mowi "zaraz
        pozmywam". Oprocz tego wszystko sie zgadza :)))

        A teraz odpowiedz na propozycje re_ne - "porozmawiaj z nim"
        Zrobilam to wczoraj i uslyszalam "ja robie wszystko, a Ty sie obijasz i ciagle
        Cie nie ma ale mnie juz to nie obchodzi. Swiat stanal na glowie, bo kobiety
        nie chca wypelniac kobiecych obowiazkow, bo we lbach im sie poprzewracalo.
        Pytam: po co sie zenilem, skoro musze pracowac w domu"

        Nie wiem czy slusznie ale pomyslalam, ze moj maz ozenil sie w celu nabycia
        bezplatnej sluzacej (na zycie daje 2/3 tego co ja, a wiec mniej niz polowe i
        mieszka w moim mieszkaniu, w ktorym wlasciwie nic nie robi oprocz sporadycznie
        jedzenia ale tylko dla siebie i tylko jak mnie nie ma i nie moge mu usluzyc).

        Niestety re_ne, nie z kazdym da sie porozmawiac :(
    • joanna_1 Re: małpi rozum po 40-tce 08.12.02, 14:22
      Czytam i czytam, miałam nie zabierac głosu, ale jednak...
      Padają epitety w stylu małpi rozum, debilizm, przypinanie łaty o nielojalności,
      próby ubezwłasnowolnienia poprzez ogranieczenie swobody narzucanie zakazów, ba
      nawet jakies tak odinstalowywanie internetu. A problemem nie jest internet
      przecież, jest on tylko łatwo dostępnym źródłem nawiazania znajomości. Problem
      leży w Was, w Waszym związku. I to są zaniedbania generowane przez lata, teraz
      maja takie właśnie ujście. Wkradła sie pewnie jakaś nuda, rutyna, codziennośc
      przytłumiła dostrzeganie inspirujących elementów dla rozwoju partnerstwa,
      przytłumiła też chyba zdolność akceptowania indywidualnych potrzeb każdego z
      Was. Oddalacie się od siebie, mąż znalazł stymulator w postaci nowych
      znajomości, w Tobie natomiast generuje to frustracje i złość. Takie sytuacje są
      wyraźnym sygnałem, że czas na jakis odwrót, przecież jeszcze nie doszło do
      złamania ważnych zasad i sądzę, że właśnie teraz powinnas stanąć na wysokości
      zadania. Od Ciebie zależy, czy dojrzysz w mężu człowieka, czy drania.Moim
      zdaniem na pewno resocjalizować związek. Życzę wielu wytrwałych,
      konstruktywnych rozmów z partnerem, a nie eskalacji uczuć.
      • lisamona Re: małpi rozum po 40-tce 08.12.02, 15:46
        No więc cały problem w tych konstruktywnych rozmowach.Na próbę przestawiania
        rzeczowych argumentów dziecko albo w ogóle nie odpowiada, albo tupie nogą
        powtarzając,że jednak chce tego cukierka, bo musi i już.
        Rutyny i codzienności to u nas nie było, o nie....w każdym razie na pewno dla
        niego.
        Znowu czuję się podle, bo jestem oskarżana o zaniedbania w naszym związku, a ja
        właśnie, zaciskając zęby , przez lata starałam się,żeby się to jakoś turlało.
        Czasem tylko popiskiwałam nieśmiało, że też chciałabym odrobinę czułości raz na
        jakiś czas.Nie jestem twardym babskiem które dusi biednego męża pod pantoflem!
        Ale gdy oskarża się mnie o to, że jestem nudna, bo moim priorytetem jest
        zapewnienie rodzinie dachu nad głową i czegoś w lodówce, a nie oddawanie się
        jej kosztem różnym kosztownym pasjom- to już chyba przesada!
        W życiu potrzebne są kompromisy, z tym każdy się chyba zgodzi? A jaki tu mamy
        kompromis, gdy jedna strona bierze z życia same przyjemności, a druga nie
        dostaje nic?
        • joanna_1 Do Lisamony 08.12.02, 17:22
          Nie było moim celem wytykiwanie zaniedbania,a zwrócenie uwagi na złożoność
          problemu.Problemy kiełkują przez lata, bywa że są implikacją ciągłego stanu
          niemozności dotarcia do osoby z powodu złożoności osobowości.
          Piszesz, ze nie odnosi sukcesów na polu zawodowym, ma na takze problemy na polu
          finansowym i chyba nawet nie jest autorytetem dla dzieci. To całkiem sporo.
          Jeśli połączyc to z Twoim odtrąceniem, czy też brakiem wsparcia emocjonalnego
          mamy prawie gotową bombę do odpalenia, czyli to co teraz u Niego
          obserwujesz.Większość mężczyzn ww dolegliwości, zwłaszcza syndrom braku sukcesu
          na polu finansowym baaardzo źle znosi i szuka ratunku, szuka bo ma naturalny
          instynk samozachowawczy przed unicestwieniem. Będzie szukać wytrwale wśród
          takiego zbioru danych jaki jest najłatwiej dostępny. Może właśnie Ty teraz
          jesteś tym "obiektem trudno dostępnym"? I stąd te dalsze poszukiwania? Stąd te
          tanie stymulatory w postaci znajomości netowych? I będzie tupał nogą,
          zapewniam, bo posmakował tych cukiereczków, cukiereczki są nowe, inne, i jakże
          inspirujące i dające możliwość wykazania się. Ja mam inne doswiadczenia, nie
          opierajace sie na znajomosciach sieciowych a na spotkaniach w realu i wyszłam z
          tego obronna ręką, uruchamiając cały aparat analizy motywów, reakcji i sposobu
          postrzegania świata.
          Lisamono ukierunkuj tą jego inspirację, zagrzej w nim uczucie, które jeszcze
          sie nie wypaliło, znajdź sposób na ciekawe spędzanie czasu, po to by nowe
          znajomości okazały się mniej ciekawe i żeby nie dezintegrowały Waszego zycia
          rodzinnego. One mogą mieć miejsce, każdy potrzebuje takich czy innych kontaktów
          interpersonlnych, ale wcale nie musza byc tak niszczące. Uważam, że to jest
          teraz Twój czas. Czas na wypracowanie stanu stabiliacji w Waszym związku, bo
          sytuacja niewątpliwie jest zachwiana. Dopiero po osiągnięciu równowagi możesz
          zacząć wymagać, bo niewątpliwie nalezy wymagać od partnerów, konsekwentnie.
          Bądź tą strażnicą , ale i latarnią na morzu.
          • Gość: 123 Re: Do Lisamony IP: *.inco.wroc.pl 08.12.02, 19:35
            Nie zdzierze i cos dopisze. A co z "modelem", ktory dostaje "malpiego rozumu"
            momencie , gdy spada na niego deszcz zaszczytow (habilitacja, fotel
            dyrektorski, czlonkowstwo w roznych zaszczytnych gremiach, a w domu przez cale
            lata (nie napisze juz ile, bo sama jestem na siebie o to wsciekla) wszystko
            podporzadkowane bylo jego pracy i karierze?
            • neell Re: Do Lisamony ,123 i do nas. 08.12.02, 20:17
              123 , Twój post jest dowodem że to dosięga ich bez względu na status
              społeczny , zawodowe osiągnięcia , wykształcenie , stan posiadania itp.
              Niezależny od nich samych KRYZYS WIEKU ŚREDNIEGO. Pisano o tym we
              wcześniejszych postach i tego się należy trzymać. Nie pozostaje nam ,
              kobietom , nic innego poza przetrzymaniem tego stanu , złagodzeniem jego
              skutków i zachowaniem godności kobiecej.
              Moim zdaniem CZAS i szczera rozmowa , tłumaczenie harcerzykowi co jest
              wartościowe w jego życiu , co się w ogóle liczy w życiu CZŁOWIEKA to jedyna
              droga do mózgu który przeczuwając psim swędem zbliżający się kres własnych
              możliwości w dziedzinie męskich wyczynów seksualnych szuka dodatkowych podniet
              w objęciach coraz nowych panienek. Kochajmy ich wtedy i z troskliwoscią
              prowadźmy przez ten trudny okres w ich męskim życiu.
              Dla nas alternatywa nie istnieje. To nie czas na zaczynanie od początku ani
              czas na samotne życie z poczuciem przegranej.
              Wyjściem nie jest awantura i morze pretensji , nie są też prośby o wzgląd na
              dzieci , nie jest groźba rozwodu ani też poddanie się i zgoda na rozwód.
              Spokój kochane dziewczyny , cierpliwość , mądrość kobieca (każda z nas
              zna JEGO słabe strony) i miłość ta przez duże M.
              • lisamona Re: Do Lisamony ,123 i do nas. 08.12.02, 22:14
                To w końcu powinno się tylko wybaczać, wybaczać i wybaczać?
                A poczuciewłasnej godności? A wrzód żołądka spowodowany ciągłym stresem? A
                ciągły niepokój,czy za klejnym razem nie odejdzie na dobre? A jak wpakuje się w
                jakieś podejrzane interesy i puści całą rodzinę z torbami( solidarna
                odpowiedzialność małżonków to straszna rzecz!).
                Którąś z forumowiczek jej mąż uśmiercił wirtualnie ciągle z nią mieszkając.Czy
                takiemu można ufać ?
                Ja rozumiem- chrześcijańskie miłosierdzie-ale chyba są jakieś granice?
                • neell Re: Do Lisamony ,123 i do nas. 08.12.02, 22:21
                  Nie lisamono , nie mam na uwadze miłosierdzia chrześcijańskiego lecz NAS ,
                  kobiety. Czy widzisz lepsze wyjście? Awantury? Pełna kontrola? Grożenie
                  rozwodem? Zgoda na odejście do nowej panienki? Błaganie i branie na litość?
                  Odpowiedz.

                  • lisamona Re: Do Lisamony ,123 i do nas. 08.12.02, 22:35
                    No wiec właśnie mam coraz większą ochotę wyrzucić go z hukiem z domu i
                    poobserwować z daleka.Jeśli z płaczem nie wróci, trudno.Ale widzę,że on bardzo
                    chce spróbować takiej odmiany i prędzej czy później to zrobi.Wolałabym raczej
                    rozwód , niż żeby mnie wcześniej ukatrupił !
                    • neell Re: Do Lisamony ,123 i do nas. 08.12.02, 23:00
                      Nie sądzę żeby chciał Cię ukatrupić ale jeśli jest Ci na tyle obojętny
                      że zdecydowałaś się go wyrzucić z domu to ten wątek nie był potrzebny.
                      Decyzję miałaś prawdopodobnie gotową i podjętą wcześniej bo nie pod wpływem
                      dyskutantów. Warunkiem powodzenia Twojego gestu jest obojętność w stosunku
                      do niego i umiętność bycia samotną kobietą bo taką konsekwencję Twojego
                      kroku (samotność) musisz brać pod uwagę.
                      Życzę siły i wytrwałości.

                      • lisamona Re: Do Lisamony ,123 i do nas. 08.12.02, 23:16
                        Ja go chyba jednak mimo wszystko kocham i dlatego bardzo cierpię.Muszę się
                        jednak resztkami rozsądku jakoś ratować, bo ta cała sytuacja jaka zrobiła się
                        ostatnio powoli wpędza mnie do grobu.Tak czy owak nie ma dobrych wyjść.
                        • neell Re: Do Lisamony ,123 i do nas. 08.12.02, 23:32
                          I tu Cię rozumiem , tak Cię odebierałam od pierwszego postu. To jest dramat
                          prawdziwy , łatwo bowiem dawać rady typu rzuć go , spakuj mu walizki lub
                          pytać co Ty z nim jeszcze robisz , dawno wyrzuciłabym go z domu! Takie rady
                          może dawać ktoś kto stoi z boku i niezbyt wczuwa się w Twoja sytuację.
                          Wyczułam w Twoich słowach uczucie do niego i rozumiem że NIC dla Ciebie nie
                          jest proste i jednoznaczne w takim stanie spraw. Musisz być cierpliwa
                          i liczyć na opamiętanie , pisałam o tym w poprzednim poście a na pytanie
                          dyskutantek dlaczego to kobieta ma dbać o związek odpowiem za Ciebie.
                          Ktoś musi , i z reguły jest to ten z partnerów który kocha mimo a nie za.
                          Proza życia.
                          • procesor Re: Do Lisamony ,123 i do nas. 08.12.02, 23:50
                            neell napisała:
                            > I tu Cię rozumiem , tak Cię odebierałam od pierwszego postu. To jest dramat
                            > prawdziwy , łatwo bowiem dawać rady typu rzuć go , spakuj mu walizki lub
                            > pytać co Ty z nim jeszcze robisz , dawno wyrzuciłabym go z domu! Takie rady
                            > może dawać ktoś kto stoi z boku i niezbyt wczuwa się w Twoja sytuację.
                            > Wyczułam w Twoich słowach uczucie do niego i rozumiem że NIC dla Ciebie nie
                            > jest proste i jednoznaczne w takim stanie spraw. Musisz być cierpliwa
                            > i liczyć na opamiętanie , pisałam o tym w poprzednim poście a na pytanie
                            > dyskutantek dlaczego to kobieta ma dbać o związek odpowiem za Ciebie.
                            > Ktoś musi , i z reguły jest to ten z partnerów który kocha mimo a nie za.
                            > Proza życia.

                            Ja tam nie doradzam teraz pakowania walizek.
                            Ale na opamiętanie tez bym za bardzo nie liczyła. Raczej na pełne cierpienia
                            trwanie przy nim.
                            Lisamono, mam szczera chęć wydrukowac twój wątek i dać do przeczytania pewnej
                            znajomej. Jest o pare lat drogi w małżeństwie za toba. Trawa w tym układzie -
                            mąż też uważa że ON ma prawo do realizowania się - i "taki już jestem nie
                            zmienie się". Nie widzi swego egoizmu. Swego perfidnego podejścia do bliskich -
                            bo on się realizuje ale ich kosztem! I nie chce byc choć na tyle uczciwy by
                            powiedzieć - sorry, JA jestem dla siebie najważniejszy. A ona go kocha. I juz
                            teraz jej sytuacja jest podobna do twojej. Ona nie wie gdzie on jest, gdzie
                            spędza noce, co robi, z kim. I nie chodzi tu o totalna kontrole. Raczek o to że
                            nie powie choć że wróci jutro - mozna myślec o wypadku, o tym ze go napadli, że
                            zasłabł... Jego to NIE OBCHODZI. To JEGO życie.
                            Tylko po co się zenił? I czemu uczciwie nie odejdzie zamiast dawac w prezencie
                            szarpaninę uczuc i obietnice których nigdy nie spełnia?
                            Palant.
                            A ona i tak jest z nim.
            • Gość: A28 Re: Do Lisamony IP: *.proxy.aol.com 08.12.02, 20:27
              Odpowiem ci. W tym modelu ( jak w kazdym innym tez) brakuje rownowagi. Tak, jak
              Lisamona przejela za meza z biegiem lat, wszystko to, o co on sie powinien
              starac, tak ty podporzadkowalas swoje zycie calkowicie jemu. Technicznie, jesli
              chcesz: jego model byl ciagle ulepszany i doskonalony, twoj ( czyli ty) zostal
              zapomniany a w najlepszym wypadku byl uzywany tylko do probnych biegow, zeby
              model pierwszy na jego tle blyszczal. Rozumiesz? Tylko jest taka roznica, ze
              mezczyzna traktowany przez pol zycia jako niedorajda i polglupek ( rada
              odciecia internetu, to juz szczyt szczytow i jakie wymowne!)zbuntuje sie w
              odpowiednim momencie i wg zony dostanie "malpiego rozumu". Kobieta, ktora ktora
              pol zycia "sluzyla" mezowi, oczekuje wdziecznosci. A nawet jesli by sie w tym
              wieku zbuntowala, co sie zdarza, to nie nazywa to sie malpi rozum, tylko
              samorealizacja z dopiskiem "nareszcie". Czujesz roznice? Ale i ty mozesz cos
              zrobic, zeby sie zrealizowac. Nie oczekuj, ze maz na dyrektorskim stolku
              zadowoli sie tym, co go cieszylo przed dwudziestu laty. Dorosnij do niego.
              Zacznij sie czegos uczyc i przede wszystkim mysl o sobie. Rownowaga w
              malzenstwie ejst wtedy, kiedy malzonkowie sa partnerami. Oboje potrafia
              obsluzyc i pralke i zmyc naczynia. I ja uwazam, ze ta zona, ktora pisze, ze
              musi sama zmywac, lub taskac zakupy, lub gotowac obiadek, kiedy maz siedzi w
              fotelu jest sobie sama winna. Ona to robi dobrowolnie. Ma takie same prawo jak
              maz siedziec w fotelu, nie takac zakupow i rownie dobrze moze jaj zmywanie nie
              przeszkadzac. A miny stroic i wydawac dzwieki niezadowolenia umie tez. A brac
              na siebie dobrowolnie obowiazki zeby panu uprzyjemnic zycie a potem jeczec pod
              ich ciezarem jest nie w porzadku. I to jest wlasnie robienie z mlodego
              mezczyzny duzego dziecka. Konczy sie azwsze tak samo. Niezadowoleniem.
              • procesor Re: Do Lisamony 08.12.02, 23:05
                Gość portalu: A28 napisał(a):
                > (...) Nie oczekuj, ze maz na dyrektorskim stolku
                > zadowoli sie tym, co go cieszylo przed dwudziestu laty. Dorosnij do niego.
                > Zacznij sie czegos uczyc i przede wszystkim mysl o sobie. Rownowaga w
                > malzenstwie ejst wtedy, kiedy malzonkowie sa partnerami.

                *************
                Zgadza sie. Ale mam dziwne wrażenie że ty tylko usprawiedliwiasz facetów a całe
                zło to kobiety, jak cos nie tak to JEJ wina. Bo albo ona nie dba o swój rozwój
                i on ma jej dość - albo ona nie dba (lub nie potrafi wyegzekwować) o to by ON
                dorósł do wszystkich życiowych ról (zwłaszcza w życiu rodzinnym!). CZEMU TO ONA
                ZAWSZE MA SIEW STARAĆ - a nie OBYDWOJE?!

                > Oboje potrafia
                > obsluzyc i pralke i zmyc naczynia. I ja uwazam, ze ta zona, ktora pisze, ze
                > musi sama zmywac, lub taskac zakupy, lub gotowac obiadek, kiedy maz siedzi w
                > fotelu jest sobie sama winna. Ona to robi dobrowolnie. Ma takie same prawo
                > jak maz siedziec w fotelu, nie takac zakupow i rownie dobrze moze jaj
                > zmywanie nie przeszkadzac. A miny stroic i wydawac dzwieki niezadowolenia
                > umie tez. A brac na siebie dobrowolnie obowiazki zeby panu uprzyjemnic zycie
                > a potem jeczec pod ich ciezarem jest nie w porzadku. I to jest wlasnie
                > robienie z mlodego mezczyzny duzego dziecka. Konczy sie azwsze tak samo.
                >Niezadowoleniem.

                ******************
                To nie ona z dorosłego mężczyzny robi dziecko. To ON z siebie robi duże
                dziecko - ONA ma dorosłemu facetowi uswiadamiac że w domu obowiązki trzeba
                dzielić????? On sam nie wie? Ociężały umysłowo?Nie,wygodnicki
                hipokryta. "Pozmywam później" zwykle jest świadomie mówione - bo ON WIE że ona
                nie moze np. zrobic kolacji dziecku bo naczynia brudne. Jemu moze nie dac jeść -
                ale dziecko musi nakarmić.
                Jak twoim zdaniem kobiety maja takiego wygodnickiego "postawić do pionu"?
                Przeciez na jej gadanie odpowie "zrobię to ale później w czym problem?"...
                Albo "nie po to się żeniłem by SAMEMU TO ROBIĆ".
                Tak wiem, sama sobie winna.
                Na szczęście wiem że są NORMALNI faceci. Którzy nawet jeśli nie są ideałami
                daja sie przekonać do wielu rzeczy.
                Którzy nie myślą o nich w kategorii "model". Którzy widzą w kobiecie CZŁOWIEKA -
                serce, dusze i ciało.

                A tak swoja drogą A28 - a jak żona ulegnei wypadkowi, albo jest niepłodna,
                albo, zachoruje nieuleczalnie - po ślubie - to co mąż tez powinien ją wymienić
                na lepszy model? No bo przeciez wady ukryte czy wypadek - to może powinien miec
                prawo do "złomowania"?

                Bycie szczęśliwym w związku nie zależy od tego czy sa partnerami w znaczeniu -
                każdy robi to samo. Ona moze zajmowac się tylko domem, on tylko zarabiac
                pieniądze. Ale - i to jest chyba najważniejsze - obydwoje MUSZĄ SZANOWAĆ w
                drugim człowieka - i jego pracę.
                A w związkach między ludźmi teraz coraz więcej wyrachowania i kalkulacji niz
                miłości i szacunku.
                I ty też A28 jakos wyrachwoaniem mi zaczynasz pachnieć.
                I już.
                • neell do Procesor 08.12.02, 23:18
                  procesor napisała:
                  > Na szczęście wiem że są NORMALNI faceci. Którzy nawet jeśli nie są ideałami
                  > daja sie przekonać do wielu rzeczy.
                  > Którzy nie myślą o nich w kategorii "model". Którzy widzą w kobiecie
                  CZŁOWIEKA
                  > -
                  > serce, dusze i ciało.

                  Ze wszystkim się zgadzam ale co wówczas gdy on nie należy do NORMALNYCH
                  a Ty masz tak jak on ok 40-tki i kochasz go? Marne szanse na ułożenie sobie
                  życia powtórnie (wiek) a zresztą wcale nie chcesz bo go kochasz mimo jego
                  chęci zdradzania Cię?
                  Sama sobie jest winna i niech cierpi skoro taka głupia , tak mi odpowiesz?

                  • procesor do Neele 08.12.02, 23:33
                    neell napisała:
                    > Ze wszystkim się zgadzam ale co wówczas gdy on nie należy do NORMALNYCH
                    > a Ty masz tak jak on ok 40-tki i kochasz go? Marne szanse na ułożenie sobie
                    > życia powtórnie (wiek) a zresztą wcale nie chcesz bo go kochasz mimo jego
                    > chęci zdradzania Cię?
                    > Sama sobie jest winna i niech cierpi skoro taka głupia , tak mi odpowiesz?

                    A gdzie ja coś takiego napisałam???????????????????
                    Wprost przeciwnie! Przeczytaj dokładniej co jest moje a co A28, i co jest z
                    ironia!
                    Doprawdy ostatnio myślę że świat bez facetów (niektórych :))) byłby lepszy.
                    Ale bądźmy sprawiedliwe - bez kobiet - niektórych! - tez byłby lepszy.

                    Jak to zrobic by trafiali na siebie ci dobrzy na dobrych, ci wredni- na
                    wrednych???
                    • neell Re: do Neele 08.12.02, 23:43
                      Wiedząc że to nie Twoje słowa chciałam sprowokować Cię do znalezienia wyjścia
                      z takiej , patowej wg mnie , sytuacji. ;-) Powiedz więc , co wówczas?
                      • procesor Re: do Neele 08.12.02, 23:57
                        Zostac wojująca feministką ;)

                        Nie ma dobrych rozwiązań w takeij sytuacji.
                        Moze modlic się o cud?
                        Tylko co nim będzie?
                        Jego opamiętanie?
                        Koniec naszej miłości?
                        Czyjaś śmierć?

                        Spełnienie naszych życzeń czasem dokonuje się w bardzo pokretny sposób.
                        Uważajmy z życzeniami.
                        Obserwuję takie małżeństwo choć dychę młodsze - i mam ochotę wywrzeszczec im
                        czasem ROZSTAŃCIE SIE PÓKI CZAS!!
                        I trzymam język za zebami. A jak widac na forum takich związków jest MNÓSTWO.
                        Aż sie watpi w miłość i wzajemny ludzki szacunek dla drugiego.
              • Gość: 123 Re: Do Lisamony i A28 IP: *.inco.wroc.pl 09.12.02, 23:45
                Lisamono, przejrzalam dyskusje i chce Ci powiedziec, ze nie musisz sobie nic
                wyrzucac. Robilas to co w danym momencie musialas. Jesli ktos nie chce byc
                dorosly i odpowiedzialny, to zadnymi zabiegami nie mozna go do tego zachecic
                ani zmusic, a przeciez dom w ktorym sa dzieci musi w miare normalnie
                funkcjonowac. Jesli jeszcze taki "wieczny chlopczyk" jest bezdusznym egoista,
                to wczesniej czy pozniej i tak skrzywdzi zone (niezaleznie od tego co by robila
                lub czego by nie robila). I doskonale okreslilas poziom umyslowy takich
                szalejacych panów po czterdziestce jako "malpi rozum". Nikt kto
                dysponuje "ludzkim rozumem" i przede wszystkim sercem nie bedzie perfidnie
                planowal rozbicia rodziny i niszczyl swoich najblizszych po to, by przez moment
                poczuc sie wspanialym samcem ( bo w koncu do tego sprowadza sie to panikarskie
                szukanie w sieci kandydatek na "prawdziwa milosc").
                Chcialam jeszcze dopisac pare slow do A28. Dlaczego zakladasz, ze zonie takiego
                egoistycznego pana cierpiacego spektakularnie na kryzys wieku sredniego musi
                koniecznie cos brakowac i ze zona musi koniecznie "dorastac" do jego poziomu?
                Czy nie wiesz , ze mozna miec wyzsze wyksztalcenie, znac jezyki, pracowac
                zawodowo, byc oczytana i zadbana, wierna i kochajaca a mimo to przegrac
                chwilowo lub na dluzej z jakas inna kobieta majaca dla niego w danej chwili
                urok nowosci? Czas, niestety, nie stoi w miejscu i zawsze znajdzie sie ktos
                mlodszy i atrakcyjniejszy. Czesto taki pan przytomnieje i wczaca skruszony,
                tylko ze nawet jesli zostaje przyjety, to nigdy juz nie wroci bezgraniczne
                zaufanie i milosc jaka kiedys sie go darzylo.
                • procesor Re: 123 i A28 10.12.02, 00:07
                  Dzięki 123 za wyręczenie mnie w napisaniu tego tekstu!

                  To włąśnie chodziło za mną dziś.
                  Że Naprawdę można być bez zarzutu - i tez stanąć wobez takeij sytuacji.

                  Zreszta nikt nie jest idealny! Śmieszy i złości mnie to robienie z kobiet kur
                  domowych, zaniedbanych fizycznie i umysłowo, lub wrednych - że to ma być powód
                  do zostawienia jej.
                  A28 zarzuca kobietom ze się nie starają DOROSNĄĆ do mężów.
                  A usprawiedliwia męża który nie doróśł do swej żony.

                  Lisamonie zarzuca że ona go nie podszkoliła - a czemu mężowie żon ktyóre "nie
                  dorastają" nie pomoga swej kobiecie dorosnąć?

                  Widze tu podwójna ocenę.
                  Podwójna moralność??
    • koala_jazz Re: małpi rozum po 40-tce 09.12.02, 00:29
      Lisamono, internet to niestety zguba dla wielu ludzi - wielu do niego nie
      dorosło..... twój mąż mieści się również w tej grupie!

      Wyhodowałaś sobie w domu narcyza i egoistę. Niestety u Polek to norma - inaczej
      nie potrafią - poświęcaja się do przesady, skaczą nad facetami jak kura nad
      jajem a potem mamy społeczenstwo nadmiernie "kobiece" i to bynajmniej nie ze
      względu na fakt, że na 1 faceta przypada kilka kobiet. Takim postępowaniem
      kobiety wpędzają sie w slepy zaulek niestety - po latach dowiadują się, że są
      za grube, za dużo marudzą, nieciekawe...... i czyja to wina? Niestety, trzeba w
      tedy oddac racje panom: wina kobiet!!!!

      za często kobiety rezygnują z własnych marzeń, z własnej osobowości, własnego
      rozwoju na rzecz facetów. Kiedy facet w koncu odchodzi (do mlodszej
      najczesciej), kobiecie pozostaje PUSTKA i często niestety jest sama sobie winna.
      Polki nie znaja slowa "partnerstwo" - albo zgrywaja matki polki uciemiezone i
      dzwigajace wszystko na swych zmeczonych barkach, a facet to pan i wladca do
      wydawania polecen, albo wpadaja w druga skrajnosc - zamieniaja sie w babochlopy
      gdzie facet nie ma kompletnie nic do powiedzenia......Tyle moich refleksji...

      Moja rada:
      Zadbaj o siebie - najwyższy czas! Cos dla ciała czy dla ducha: jakaś nowa
      fryzura, makijaż, kino, książka, kurs medytacji czy nurkowania..... cokolwiek
      zmień i zrób to w pełni świadomie dla siebie i tylko dla siebie! I niech on to
      zauwazy - ale Bron Boze nie rezygnuj z siebie gdy zacznie marudzic! Miej swoje
      tajemnice o ktorych nie musi wiedziec.... Rozmowa z nim jak najbardziej
      wskazana - moze nawet sam zacznie do niej dążyć, gdy zobaczy jak znikasz w
      drzwiach ubrana na tip-top na seans kinowy z koleżanką (o czym on niekoniecznie
      musi wiedziec) :-))))))


      pozdrawiam Cie serdecznie i zycze wszystkiego dobrego - na zmiany nigdy nie
      jest za pozno! :-)
      • Gość: roman Re: małpi rozum po 40-tce IP: 212.33.67.* 09.12.02, 09:54
        W końcu mądre słowa ! Tyle tu "wylano wody". Wina leży zawsze po 2 stronach,
        trzeba się w końcu przyjrzeć sobie.
      • lisamona Re: małpi rozum po 40-tce 09.12.02, 11:31
        I znowu dostaję diagnozę: sama sobie jesteś winna, bo sobie wyhodowałaś
        egoistę.Wydaje mi się, że w Polsce w chwili ślubu mniejszymi lub większymi
        egoistami jest 3/4 facetów, bo kto niby miał ich nauczyc partnerstwa.Przecież
        nie szkoła, a z mamusiami różnie bywa.Może teraz jest trochę lepiej, chociaż
        pewnie nie we wszystkich rodzinach.
        Jasne, że jak się kocha, woli się zapominać o różnych brakach tego wybranego.
        Ale gdyby chcieć być pryncypialnym i stawiać drugiej stronie surowe wymagania -
        większość małżeństw, o ile w ogóle byłyby zawarte, rozleciałaby się już po roku
        góra dwóch.Większość ludzi jednak z czasem uczy się żyć ze sobą i tylko
        niektórym chce się po latach podjąć ryzyko nowych poszukiwań.
        Wiem, co mówią żonaci nowym podrywkom. Niestety , to przeważnie kłamstwa, bo z
        żonami sypia się nadal- czasem nawet z tym samym entuzjazmem co na początku.
        Ciągle miłe jest domowe ciepełko i bezpieczeństwo.Tylko tak by się chciało
        dreszczyku emocji, tych fajerwerków dla ubarwienia życia.
        Mało który poszukuje kochanki, bo ma alergię na żonę.Najchętniej mieliby i
        jedną, i drugą ( tą drugą zresztą rotacyjnie).A dlaczego plotą te głupoty ?
        Bo znajdują chętne słuchaczki, wyposzczone długą samotnością i chcące
        nieszczęśliwemu w małżeństwie przychylić nieba.I tak to się kręci.
        • koala_jazz Re: małpi rozum po 40-tce 09.12.02, 13:16
          lisamona napisała:

          > I znowu dostaję diagnozę: sama sobie jesteś winna, bo sobie wyhodowałaś
          > egoistę.Wydaje mi się, że w Polsce w chwili ślubu mniejszymi lub większymi
          > egoistami jest 3/4 facetów, bo kto niby miał ich nauczyc partnerstwa.Przecież
          > nie szkoła, a z mamusiami różnie bywa.Może teraz jest trochę lepiej, chociaż
          > pewnie nie we wszystkich rodzinach.
          > Jasne, że jak się kocha, woli się zapominać o różnych brakach tego wybranego.
          > Ale gdyby chcieć być pryncypialnym i stawiać drugiej stronie surowe
          wymagania - większość małżeństw, o ile w ogóle byłyby zawarte, rozleciałaby się
          już po roku góra dwóch.Większość ludzi jednak z czasem uczy się żyć ze sobą i
          tylko
          > niektórym chce się po latach podjąć ryzyko nowych poszukiwań.
          > Wiem, co mówią żonaci nowym podrywkom. Niestety , to przeważnie kłamstwa, bo
          z
          > żonami sypia się nadal- czasem nawet z tym samym entuzjazmem co na początku.
          > Ciągle miłe jest domowe ciepełko i bezpieczeństwo.Tylko tak by się chciało
          > dreszczyku emocji, tych fajerwerków dla ubarwienia życia.
          > Mało który poszukuje kochanki, bo ma alergię na żonę.Najchętniej mieliby i
          > jedną, i drugą ( tą drugą zresztą rotacyjnie).A dlaczego plotą te głupoty ?
          > Bo znajdują chętne słuchaczki, wyposzczone długą samotnością i chcące
          > nieszczęśliwemu w małżeństwie przychylić nieba.I tak to się kręci.

          No wlasnie! Lisamono, odpowiedzialas sobie na swoj wlasny problem! Jestes wiec
          swiadoma na tyle by wiedziec gdzie tkwi zrodlo problemu. Moim celem nie bylo
          wymadrzanie sie, robienie Ci przykrosci - rozumiem twoje rozgoryczenie - ale
          przykro mi - po tym wszystkim co napisalas tak wlasnie to widze. Za bardzo
          zanniedbywalas wlasne potrzeby na rzecz potrzeb swojego meza. Obawa, ze
          zostaniesz sama? Niskie poczucie wlasnej wartosci?
          A gdyby tak to teraz sprobowac KONSEKWENTNIE odwrocic lub chocby zmienic na
          twoja korzysc? Ty tez masz prawo do realizacji wlasnych marzen, wlasnego
          rozwoju!!!! Chyba, ze Ci na tym nie zalezy. Domaganie sie teraz swoich praw po
          tylu latach spleniania przez Ciebie jego zachcianek spowoduje konfrontacje,
          nawet woz albo przewoz, i widac ze tego sie boisz. Nie dziwie sie, ale sama
          muisz sobie odpowiedziec na pytanie jak chcesz dalej zyc? Czy jako wieczna
          sluzaca i niedowartosciowana kobieta na rzecz tylko jego potrzeb i innych
          panienek (chocby z netu) czy jako swiadoma siebie kobieta, ktora daje ale i w
          zamian bierze!!!! Ty jak na razie tylko dajesz a on tylko bierze - krotko
          mowiac jest mu za dobrze!
          Pokusilam sie o przeczytanie jeszcze raz calej dyskusji w twoim watku i
          pozwolilam sobie wynotowac kilka twoich cytatow - mysle, ze komentarz co do
          faceta z jakim sie zwiazalas jest zbedny. Pytnie tylko po co z nim jestes?
          ____________

          "Kryzys osobowości coś przewlekły jakiś - jak to u Piotrusiów Panów. Dużo
          wdzięku,(już w pierwszym mailu do jeszcze bliżej nieznanej osoby niedbale
          napomyka,że jest przystojny ) , brak odpowiedzialności, także finansowej,
          za rodzinę, ciągłe fruwanie poza domem - bo m u s i się realizować.Wszystko
          to przerabiamy od lat"

          "Kasy nie ma - samorealizowanie się w jego wydaniu jest kosztowne.Niczego w
          życiu się nie dorobił - a zdrowie już zaczyna szwankować. Jedyne, co ma- to
          tę dla niektorych kobiet dość atrakcyjną skórkę i umiejetność wysyłania
          fałszywych sygnałów na które wiele osób( także mężczyzn) daje się nabierać.W
          środku jest pusto!"

          "A czy mężczyzna może czuć się mężczyzną , gdy wszystkie kolejne próby
          zarobienia pieniędzy kończą się klapą i wchodząc w średni wiek nie ma niczego?
          Dzieci niespecjalnie go szanują , bo wyrosły bez wychowawczego wpływu ciągle
          nieobecnego tatusia , zaś sport, który z zapamiętaniem uprawia kosztem rodziny
          (chodzi i o czas, i pieniądze), przynosi bardzo umiarkowane sukcesy."

          "Zdaje się, że w tej sytuacji, myśląc po męsku, nie ma innego wyjścia, jak
          znależć sobie kogoś nowego ,młodszego, mogącego wspierać finansowo
          starzejącego się harcerzyka.Czy to nie jest brutalnie logiczne rozumowanie?"

          "Wytrzymałam tyle lat - bo właśnie dzieci musiały mieć w miarę
          normalną rodzinę. Mój harcerzyk nigdy nie realizował moich celów, tylko
          swoje - bez oglądania się na innych.Ale skoro wytrzymałam tyle lat, to
          widocznie nie zawsze było tak tragicznie w tym małżeństwie.....szkoda tylko,
          że rzadko."

          "No więc cały problem w tych konstruktywnych rozmowach.Na próbę przestawiania
          rzeczowych argumentów dziecko albo w ogóle nie odpowiada, albo tupie nogą
          powtarzając,że jednak chce tego cukierka, bo musi i już. Rutyny i codzienności
          to u nas nie było, o nie....w każdym razie na pewno dla niego."

          "Znowu czuję się podle, bo jestem oskarżana o zaniedbania w naszym związku, a
          ja właśnie, zaciskając zęby , przez lata starałam się,żeby się to jakoś turlało.
          Czasem tylko popiskiwałam nieśmiało, że też chciałabym odrobinę czułości raz na
          jakiś czas. Nie jestem twardym babskiem które dusi biednego męża pod pantoflem!
          Ale gdy oskarża się mnie o to, że jestem nudna, bo moim priorytetem jest
          zapewnienie rodzinie dachu nad głową i czegoś w lodówce, a nie oddawanie się
          jej kosztem różnym kosztownym pasjom - to już chyba przesada!"

          "W życiu potrzebne są kompromisy, z tym każdy się chyba zgodzi? A jaki tu mamy
          kompromis, gdy jedna strona bierze z życia same przyjemności, a druga nie
          dostaje nic? To w końcu powinno się tylko wybaczać, wybaczać i wybaczać?
          A poczuciewłasnej godności? A wrzód żołądka spowodowany ciągłym stresem? A
          ciągły niepokój,czy za klejnym razem nie odejdzie na dobre?

          "Ja rozumiem - chrześcijańskie miłosierdzie-ale chyba są jakieś granice?
          No wiec właśnie mam coraz większą ochotę wyrzucić go z hukiem z domu i
          poobserwować z daleka.Jeśli z płaczem nie wróci, trudno. Ale widzę,że on bardzo
          chce spróbować takiej odmiany i prędzej czy później to zrobi. Wolałabym raczej
          rozwód , niż żeby mnie wcześniej ukatrupił !"

          "Ja go chyba jednak mimo wszystko kocham i dlatego bardzo cierpię.Muszę się
          jednak resztkami rozsądku jakoś ratować, bo ta cała sytuacja jaka zrobiła się
          statnio powoli wpędza mnie do grobu.Tak czy owak nie ma dobrych wyjść."

          _________________

          ZADBAJ WRESZCIE O SIEBIE A ON NIECH ROBI CO CHCE ALBO NIECH IDZIE DO JASNEJ
          CHOLERY!
          _________________

          pozdrawiam serdecznie
          • Gość: A28 Re: małpi rozum po 40-tce IP: *.proxy.aol.com 09.12.02, 14:25
            Swietnie to powiedzialas!! A niech idzei do jasnej cholery!! Tylko co moze
            kobieta ok 40-tki zrobic? A zaczac zyc!! Zyc pelna piersia i pelnia zycia.
            Droga Lisamono, ja nie zwalczam kobiet, czy nie przypisuje im winy. Ale to
            kobieta bardzo sie boi swojego wieku. Dlaczego mezczyzna ok 40-tki jest
            atrakcjyny a kobieta nie?? Jestesmy takie, jakie sie same widzimy. I przeczytaj
            tylko dokladnie co sama napisalas o swoim mezu. Chcialabys takiego, gdyby
            przypadkiem ten opisany nie byl twoim mezem?? Co za lamaga niezdolny zarobic na
            dom, harcerzyk jakis z malpim rozumem i co tam tylko jeszcze. Widzisz a
            ta "nowa" nie widzi w nim tego wszystkieho. Widzi te "skorke" widzi wdziek,
            widzi wysportowanego mezczyzne, widzi szarmancki usmiech. Moze i ty zobacz to
            we wlasnym mezu??Moze on wtedy nie bedzie sie uganial za panienkami z
            internetu, bo bedzie mial to potwierdzenie, ktorego szuka u ciebie? I nie ludz
            sie, to nie panienki wysluchujace zalow twojego meza sa winne. To twoj wlasny
            maz steruje rozmowy w tym kierunku. A ty usprawiedliwiasz jego a wine zwalasz
            na panienki, ktore go wysluchuja. Wolalabys tego panienkom zakazac. Jakby nie
            sluchaly, to..... Jakby twoj maz sie nie wyzalal, to by panienki go nie
            sluchaly, to jest prawidlowa kolejnosc. Wez sie za siebie. Rob cos, co ci
            sprawia przyjemnosc. Nie pozmywane, bo nie pozmywal? No to nie. Wywalil
            pieniadze na sport, zamiast kupic chleba? No to musi isc glodny spac.
            Zastrajkuj troche. Ty tez sie liczysz, albo przede wszystkim ty sie masz liczyc
            dla siebie. I badz konsekwentna. Zobaczysz, ze albo pan pojdzie po rozum go
            glowy, albo to koniec. Ale czlowieka z taim charakterem nie bedziesz zalowac,
            co?
    • Gość: moi Re: małpi rozum po 40-tce IP: 213.25.85.* 09.12.02, 08:23
      Coś w tym jest. Swego czasu szukałam przez internet "drugiej połowy" i byłam
      zaskoczona ilością maili od żonatych facetów w wieku średnim. Z kilkoma z
      ciekawości się spotkałam i zawsze ten sam schemat "że żona go nie rozumie, że
      własciwie ze sobą nie żyją". Nie wykluczam, że po kilkunastu latach małżeństwa
      coś się wypala, ale jest to chyba jakieś ostrzeżenie dla żon - przyjrzyjcie się
      swoim małżeństwom póki nie jest za późno.
      • Gość: Xanatos Re: małpi rozum po 40-tce IP: proxy / 213.17.170.* 09.12.02, 15:22
        Jak mawiają filozofowie "Głowa łysieje, dupa szaleje"...
        • lisamona Re: małpi rozum po 40-tce 09.12.02, 16:23
          Podobno to sprawka fenyloetyloaminy- a to coś wydziela się tylko przy nowo
          poznanym osobniku płci przeciwnej. Niektórzy pragną nagle przypomnieć sobie
          stan takiego odurzenia i zrobią wszystko , by przeżyć to jeszcze raz.
          Rozum może iść spać.
          • Gość: xxx Re: małpi rozum po 40-tce IP: 217.98.242.* 17.12.02, 00:19
            wczoraj w nocy czytałem te posty i jakbym widział siebie--mnie tez odbiło-o
            mało nie rozwaliłem rodziny--bo wszystko co inne nie znane wydaje sie wtedy
            atrakcyjniejsze-w mózgu dzieją sie niesamowite rzeczy--to dowód niedojrzałości--
            -jestem niesamowitym egoistą--myślałem tylko żeby mi było dobrze --fajnie jest
            widzieć że można wzbudzic zainteresowanie innej kobiety niz zony--to czysty
            sposób na dowartościowanie sie--żona jest,o nią nie trzeba sie starać a o
            panienki trzeba powalczyć a kiedy sie udaje to wtedy sie czuje bochaterem--na
            moje szczęscie oprzytomniałem---mam w zyciu wielkie szczęście--mam
            najwspanialszą zone na świecie --jest poprostu mądra---nie krzyczała nie
            wygadywała--nie pytała dlaczego --poprostu postanowiła o mnie powalczyć--
            zaczeła tłumaczyc --zaczeliśmy rozmawiać --teraz prowadzimy swoją terapie --ja
            duzo zrozumiałem--ale dopiero jestem na poczatku--chyba w wieku 33 lat dopiero
            z małego chłopczyka zaczyna sie coś kluć--bólu który zafudowałem zonie nie
            cofne--ale jedno wiem już nie będzie przezemnie cierpieć -nie mam chyba prawa
            Ci cokolwiek radzic-może wyciągniesz sama jakieś wnioski z tego co tu wypociłem-
            -ale musiałem zabrac głos to chyba tez część mojej terapi
            Ktoś napisał ze powinnaś sie zająć soba--zgadzam sie z tym --olej go( żona też
            to zastosowała)fryzjer,koleżanka,obojetnie co byle by zaczoł widzieć że już Ci
            nie zależy
            • procesor Re: małpi rozum po 40-tce 17.12.02, 00:45
              Gość portalu: xxx napisał(a):
              > ps2,pozdrawiam---panią Procesor--Jesteś po psychologii czy twe wypowiedzi
              > oparte na doswiadczeniu życiowym?fajnie że tu jesteś--dużo mi pomagasz

              Dzięki za pozdrowienia :)
              Tylko jakoś się staro z tą "Panią" poczułam.. :)

              Strasznie się ciesze ze jestes zywym przykłądem że faceci moga dojrzeć piekno
              stałego związku - że warto pielęgnowac miłość.
              I- że warto przebaczać!

              Strasznie mi sie ciepło w środku zrobiło jak przyczytałam twój list.
              Dbajcie o siebie nawzajem z żoną. Warto , prawda? :))

              Psychologia? Nie, samo życie. :)

              Wiesz, dajesz mi nadzieję ze ta para z mojego otoczenia tez ma szansę!!
              • Gość: xxx Re: małpi rozum po 40-tce IP: 62.233.244.* 17.12.02, 01:13

                nawet nie wiesz jak sie ucieszyłem że sie odezwałaś--czekałem na Twą opinie --
                chyba dlatego że cenie twe zdanie---sorry za tą --Panią ale to też wyszło z
                szacunku dla Ciebie---czasami jak pisałas o tej parze przychodziły mi myśli że
                to my --ale wątpie-
            • Gość: hanka Re: małpi rozum po 40-tce IP: *.icm.edu.pl / 62.233.186.* 17.12.02, 01:16
              Z uwaga przeczytalam caly watek. Bardzo spodobalo mi sie
              to co napisales xxx:) Nie jestem jeszcze mezatka, ale z
              mysleniem o zwiazkach miedzy babkami a facetami jestem
              juz chyba jakies 20 lat do przodu (tak mi sie przynajniej
              wydaje). Ciesze sie, ze opisales to co czules i to jak
              zachowala sie Twoja zona. Podziwiam Was i zycze Wam
              szczescia - zdaje sie, ze jestescie na dobrej drodze:)

              A co do głownego watku - jak wspomnialam wczesniej - nie
              mam doswiadczenia w malzenstwie, nie mam dzieci, ale
              wydaje mi sie lis, ze Twoj maz nie wie o tym, ze Ty wiesz
              .. mam racje? Jesli nie wie - wydaje mi sie, ze warto
              rozbujac hustawke stabilnosci Waszego zwiazku - dobrze by
              bylo by poczul, ze cos sie zmienia, ze traci grunt pod
              nogami. A jesli wie .. i nic sobie z tego nie robi to ..
              sama nie wiem, ale wystawienie za drzwi wydaje sie
              najsensowniejsze - tym bardziej, ze bardzo czesto
              mezczyzna moze wlasnie wtedy poczuc niesamowita wiez z
              rodzina, ale jesli nie.. sama odpowiedz sobie na to
              pytanie. Jedno wydaje mi sie wazne - zmien cos w sobie,
              ale nie z mysla o nim. Tak jak pisano wczesniej -
              fryzjer, tajemnicze spotkanie, rowniez znajomosc internetowa.
              A czy to malpi rozum? Wydaje mi sie, ze brak wyobrazni i
              umiejetnosci dostrzezenia skutku tego typu poczynan.

              Zycze powodzenia Ci powodzenia i by ta historia skonczyla
              sie dla Was jak najlepiej:)

              hanka

              A tak na marginesie - Kobiety uwielbiaja byc zdobywane.
              Mezczyzli uwielbiaja zdobywac. Dobrze by bylo, gdyby maz
              i zona umieli wprowadzic ta cenna moim zdaniem maksyme w
              ich wspolne zycie.
    • Gość: zdenek Re: małpi rozum po 40-tce IP: *.chello.pl 11.12.02, 13:35
      A może by tak obić mordę?!
      " Chamstwo w życiu trzeba zwalczać siłom i godnościom osobistom" !!!
    • mannaja Re: małpi rozum po 40-tce 11.12.02, 19:28
      czesc lisamona. zastanawiam sie nad twoja sprawa. nie wczytywalam sie we
      wszystkie posty, wiec nie wiem, co ci doradzano. jakis czas temu poznalam
      faceta przez internet. twoj list sklonil mnie do zastanowienia sie nad taka
      forma zawierania znajomosci. osoba po drugiej stronie moze byc, kim zechce -
      mlodszym, przystojniejszym, ciekawszym, bez zobowiazan itp. a ta druga strona
      moze w to naiwnie wierzyc. dziwisz sie, ze kobiety sie nim interesuja. byc moze
      nie przedstawia im sie, jako zonaty facet z dziecmi i syndromem "piotrusia
      pana". facet, z ktorym ja pisze wiekiem zblizony jest do twojego meza, a
      przynajmniej tak twierdzi. jestesmy w kontakcie ze soba juz kilka miesiecy. tak
      naprawde, to przeciez moze byc nawet twoj maz, albo jakis inny zonaty gosc,
      ktory chce przezyc przygode, kto wie? sprobuj postawic sie w sytuacji kobiety,
      ktora moze nic nie wie o twoim mezu, a on wciska jej slodki kit. wydaje mi sie,
      ze powinnas porozmawiac ze swoim mezem, bez wzgledu na konsekwencje. ja na
      twoim miejscu rowniez napisalabym wyjasniajacego maila do zainteresowanych nim
      kobiet i uswiadomila im, ze facet ma rodzinne zobowiazania. a w ogole skad
      wiesz, ze on urzadza sobie "romanse" przez internet? powiedzial ci? jak go
      przylapalas? trzymaj sie.
      • Gość: Renka Re: po 40 tce kazdemu sie nalezy, twojemu tez IP: *.home.cgocable.net 12.12.02, 20:27
        Przezyc 40 lat i musiec ciagle szukac?????????
        Cos to niezbyt dobrze swiadczy o tobie, kochanie. Zadbaj o to, by nie musial
        szukac innej.
        Ja osobiscie uwazam, ze mimo zobowiazan w stosunku do ciebie, ty tez masz
        zobowiazania w stosunku do niego :))))
        • Gość: ryba Re: po 40 tce kazdemu sie nalezy, twojemu tez IP: *.cableinet.co.uk / *.blueyonder.co.uk 12.12.02, 21:49
          Tak jest, szukajcie a "zostaniecie trafieni przez tych, ktorzy juz Was znalezli"
          -czyli zony, albo byle zony. Niestety, tylko do odwaznych swiat nalezy. Tchorze
          mecza sie w "utrwalonych" zwiazkach i czekaja na smierc, niewazne czyja....
          • Gość: charlie a przed 40 to jaki rozum ? IP: 192.39.188.* 13.12.02, 09:56
            w internecie szukają znajomości wszyscy, w każdym wieku. często w sytuacjach
            podobnych, czyli osoby będące już w stałych związkach. dlaczego dopiero po 40-
            ce takie zachowanie jest małpim rozumem ?
            dlaczego w ogóle jest tak określane ?

            Charlie
            • Gość: Renka Re: internet dla kazdego jest i basta :) IP: *.home.cgocable.net 13.12.02, 18:04
              Odnosze wrazenie, ze internet jest widziany przez niektorych jako narzedzie
              szatanskie, hehhehehe
              Sluzyc internet ma ludziom do komunikacji, wiec staraja sie komunikowac. To,
              ze pisza o sobie do innych, to chyba dobrze. Bo czego maja sie wstydzic? Ze
              sa ludzmi i maja podobne jak wszyscy problemy i radosci?
              Jako "zwierzeta stadne", ludzie chca sie dzielic, wszystkim co maja. Czasem
              zmartwieniami, czasem radoscia, miloscia, czy potrzeba milosci.I szukaja,
              szukaja.. czego? Jak sadzic mozna po liczbie forums tutaj -wszystkiego !!!
              • Gość: charlie i o to chodzi IP: *.met.pl 13.12.02, 23:05
                Gość portalu: Renka napisał(a):

                > Sluzyc internet ma ludziom do komunikacji, wiec staraja sie komunikowac.
                > Jako "zwierzeta stadne", ludzie chca sie dzielic, wszystkim co maja. Czasem
                > zmartwieniami, czasem radoscia, miloscia, czy potrzeba milosci.I szukaja,
                > szukaja.. czego? Jak sadzic mozna po liczbie forums tutaj -wszystkiego !!!

                bo niby dlaczego chęć porozmawiania ma być naganna ?
                tylko muzułmanie każą kobietom zakrywać twarz a mężczyznom nosić brody, bo
                pierwsze spojrzenie do grzesznych może doprowadzić rezultatów.
                fantazje i marzenia nie są naganne i karalne, dopóki ich, w złej wersji , nie
                usiłuje się wprowadzić w życie
                internet jest takimi marzeniami wypełniony
                a człowieka nie poznaje się po jego pokusach, ale po sposobach, jak sobie z
                nimi radzi
                • eva07 Re: i o to chodzi 16.12.02, 01:14
                  Bardzo to pouczający wątek. Nie myslałam, że świat jest pełen kobiet w srednim
                  wieku, które "mają swoim mężom za złe".Zawsze mnie wkurzał stereotyp kobiety,
                  która musi sie poświecac, musi podtykac obiadki, gotować, jak on siedzi w
                  fotelu. Musi?
                  Nie należę do najmłodszego pokolenia. Nie należę tez do osób, których związek
                  można nazwac idealnym lub bezproblemowym.
                  Własnie przed paroma godzinami
                  przygotowałam mezowi gorącą kolację, a on siedział i gapił sie na Eurosport, co
                  mnie smiertelnie nudzi. Ale co z tego? Doskonale wiem, że jutro, jak wstanę
                  kawa będzie juz czekała na stole i on będzie pytał co chcę na śniadanie (bo
                  wie, ze rano jestem do niczego).On nie jest aniołem (choc jest porzadnym
                  człowiekiem) i ja nie jestem aniołem. Mamy takie samo prawo do zycia. Gdy
                  przychodza goście to głównie ja biegam i obsługuję, bo taki jest polski obyczaj
                  i z bólem, ale sie dostosowuję (po co ma ktoś, kto nas nie zna gadac, że
                  facet "siedzi pod pantoflem"). Ale potem to on zmywa. I tak dalej. Jak
                  wyjeżdzałam na tydzień, narobilismy WSPÓLNIE pelen zamrażalnik pierogów. To ja
                  byłam oczywiscie siłą wiodąca, ale mój "podkuchenny" świetnie wiedział, że nie
                  będe noca kiblować w kuchni sama. Jakos to się tak dotarło, bo ja tego
                  OCZEKIWAŁAM. Nawet nie domagałam się, czy żądałam. PO prostu było dla mnie
                  oczywiste, że inaczej byc nie może.
                  Gorzej jest z tymi kosztownymi hobby i byciem "harcerzykiem". Nie znam faceta.
                  Nie wiem jaki naprawde jest. Ale jednego jestem pewna - jesli spora część z nas
                  tu na forum miała watpliwości PO CO jego zona z nim jest i czy aby napewno go
                  lubi, to i on je ma. To co czuje najlepiej, bez słów to, ze jest nieudanym
                  facetem w srednim wieku, który nie umie zarabiac pieniędzy i ze takim go widzi
                  jego zona. A kazdy potrzebuje akceptacji. Jesli nie jestesmy w stanie
                  kompletnie, mimo strań, kogos zaakceptować to sie z nim rozstanmy. Wiele rzeczy
                  sobie wyobrażam, ale nie to by przez 10, 20, 30 lat zyć z czlowiekiem, którego
                  sie nie lubi i nie szanuje. Co w takiej sytuacji oznacza sformułowanie "kocham
                  go"? I wiesz co jeszcze droga autorko watku? Wyznanie osobiste i bardzo
                  szczere: przez pewien czas zdarzało mi się wchodzic na czaty i prowadzic
                  erotyczne rozmowy. Wiesz co to oznaczało? Ze akurat TEGO mi nie dostawało, a
                  nie że chciałabym zamienić mojego męża na "nowszy model".
                  Tak ze nie ma co się zlościć, czuc urazonej ambicji i te tam inne. Warto
                  potraktowac go jak czowieka. I co więcej siebie jednak też!!!Ewa
                  • Gość: winnie Re: i o to chodzi ? IP: *.chello.pl 16.12.02, 20:28
                    Czy można kochać faceta, który:
                    1.Jest ciagle nieobecny w domu, bo zarabia ( marne) pieniadze
                    2.Jest ciagle nieobecny w domu, bo jest zajęty przepuszczaniem wszystkich
                    zarobionych pieniędzy w jakiejś jaskini hazardu
                    3.Wraca na chwilę do domu, który traktuje jak hotel, i domaga się od swojej
                    rodziny pełnej akceptacji dla swojego sposobu zycia- bo jak nie , to się
                    obrazi i do domu będzie jeszcze rzadziej zaglądał
                    4.Uważa, że zarobione przez niego pieniądze są tylko na jego wydatki, pieniądze
                    zarobione przez żonę ( tez niewielkie) sa wspólne.
                    5.Który nie poczuwa się do jakiejkolwiek odpowiedzialności za żonę, dzieci,
                    starzejacych się rodziców - za to jest bardzo lojalny wobec przyjaciół
                    hazardzistów
                    6.Który dla ubarwienia życia co kilkanaście miesięcy znajduje sobie nową
                    przyjaciółkę
                    7.Który pomimo powyższych sześciu punktów jest przekonany,że jest dobrym
                    człowiekiem?
                    Kochanie kogoś takiego przez 10-20-30 lat jest chyba kompletnym zboczeniem?



                    • procesor Re: i o to chodzi ? 16.12.02, 21:46
                      Jest zboczeniem.
                      Zdecydowanie.
                      I dlatego cisze sie że ktos to opisał w ten sposób w punktach.
                      Patrze na taka parę ale 10 lat młodszą.
                      I zastanawiam sie co ich razem trzyma...
                      No moze u nich seks + samochód . :))
    • Gość: Emka Re: małpi rozum po 40-tce IP: proxy / 217.153.27.* 20.12.02, 16:14
      Jestem zwolenniczką pokojowego rozwiązywania problemów (w pierwszej kolejności).
      Tzw. kryzys wieku średniego jest normalny u facetów ok 40-tki. Niektórzy
      zaczynają uprawiać sport, niektórzy zakładają nagle swoje firmy. Po prostu
      zaczynają robić coś nowego. Niedobrze jest, gdy tym robieniem czegoś nowego
      jest poszukiwanie wrażeń z nowa kobietą.
      Spróbuj zapytać go jak się czuje z tym oddechem upływającego czasu na karku,
      czego w związku z tym oczekuje od ciebie i jak możesz pomóc mu przez to przejść.
      Może taka rozmowa pomoże mu zebrać myśli i przeanalizować co może stracić i co
      tak naprawdę nim kieruje. W końcu gdyby w skrajnej sytuacji doszło do waszego
      rozstania, facet zostaje z niczym (to też jest argument). Spokojnie.
      Swego czasu byłam takim konfesjonałem faceta ok. 40-tki i stąd wiem o co może
      chodzić. Mam też 40-letnich braci, więc co nieco rozumiem (chyba. Ale rozumiem
      też Twoją frustrację, to zawsze boli.
      • Gość: gdelft Re: małpi rozum po 40-tce IP: *.wbmt.tudelft.nl 20.12.02, 17:57
        Witam,

        Czytajac ten watek zaczynam watpic w pojecie "partenrskiego zwiazku" kobiety i
        mezczyzny - wyglada na to, ze malo kto jest na to wystarczajaco dojrzaly i/lub
        zadko kiedy obie strony tego naprawde chca. Pozdrawiam wszytkich forumowiczow,
        chcialbym w jakis sposob pomoc zalozycielce watku, ale chyba nie za bardzo
        potrafie - xxx zrobil to za to swietnie (gratuluje dwustronnej dojrzalosci
        iwytrwalosci!!!)

        gd

        PS. Zmiencie synonim sformulowania niedojrzaly mezczyzna z "harcerzyk" na jakis
        inny - harcerstwo to na prawde pozyteczny sposob spedzania czasu - choc
        wiekszosc z Was moze go uznac za naiwny i nie na czasie (oczywiscie jesli nie
        zatrzymujemy sie na poziomie rozwoju zastepowego).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka