malisia2
21.03.06, 11:18
wróciłam z "zakładu" , całe szczęście ciągle mam pracę - wziełam cały zaległy
urlop.
wróciłam do domu- tylko z psem i tak jest dobrze.
rozwiodłam sie.
duzo naraz.
moja psychlozka kazała mi pisać pamiętnik "tam".
pisałam , ale czy jest lepiej - może tak ,nie jestem pewna.
Dlaczego byłam w zakładzie ?
to pierwszy wpis
zdarzyło się 10 paźdzernika
„Boli, ból jest regularny . zadzwonię do lekarza..”
-Tak piesku wracamy do domu, i będzie dobrze…
-czy pani pomóc ?
- nie, nie trzeba ja tu mieszkam..
Od bramy do domu jest 70 metrów, puściła smycz żeby pies już nie ciągnął..i
kolejna fala bólu tym razem zwaliła ją z nóg. „gdzie ten człowiek –chciał
pomóc?” ale już go nie było.. może nigdy go nie było..
Wstanie na kolana zajęło dużo czasu, ból znowu nadszedł..szarpnął i już
został stały, pulsujący.
Dopełzła do altanki , chciała odpocząć i pójść dalej.
Oparła się o stare krzesło , pies przywarował obok.
Gdy wychodziła z psem było jej zimno, nienaturalnie jak na tę porę roku,
teraz gorąco rozlewało się od brzucha. Poczuła wilgoć na udach i na jasnych
deskach zobaczyła czarną prawie plamę.
Skurcze nie ustawały -zamieniły się w jeden nieustający ogromny.
„Czy naprawdę on mnie nie słyszy?”
Pies uciekł przestraszony krzykiem swojej pani, patrzył zza kupki drew i
cicho skomlał.
Nie wie ile już to trwa, i nagle ulga, małe ciałko JEJ synka, za małe, a
jednak żyje.
Gorąco jej , zdjęła kurtkę i owinęła dziecko.
Odpocznie i pójdzie dalej, tylko odpocznie..
Ostatnie co zapamiętała to jasne światło w oknie.
Rano Paweł wychodząc na zwykły poranny jogging, zobaczył jej ukochanego psa-
szarpał się na zahaczonej o płot smyczy .
Podbiegł do bramy i na jego białych łapach ujrzał ciemno-purpurowe plamy.
Puścił psa i poszedł jego śladem …
Pogotowie, Policja – niestety oboje nie żyją, ON był za mały, ONA –za dużo
krwi.
Kiedy weszli do salonu , na stole stał laptop, i szklanka z nie dopitym
drinkiem.
On obudzony–jej mąż- w odruchu dotknął myszki – na ekranie rozjarzyło się
okienko komunikatora „dobranoc kochanie… będę o tobie śniła”.
I jego słowa „ ja nie wiedziałem, nie słyszałem, nie sprawdzałem czy
wróciła..”
zakończenie rózni się od prawdy ale tylko w jednym -ja żyję, podobno cudem.
A jest takie bo on powiedział mi że może byłoby lepiej dla mnie..może miał
rację