Dodaj do ulubionych

jesli Twoi rodzice pili to

IP: 62.244.139.* 11.12.02, 14:37
Chcialabym porozmawiac z ludzmi, ktorzy mieli pijacych rodzicow(a). Przez
wiele lat zastanawialam sie nad swoimi reakcjami w zyciu doroslym i
wielokrotnie wydawalo mi sie, ze pewne reakcje sa przypisane tylko mojej
osobie, wiec to ze mna jest cos nie w porzadku. Zupelnie niedawno spotkalam
mlada dziewczyne, ktora chodzi na spotkania tzw. doroslych dzieci
alkoholikow, pogadalysmy chwile i okazalo sie, ze Jej reakcje, Jej zachowania
sa w duzej mierze moimi. Powiem szczerze, ze troche mi ulzylo, bo
zrozumialam, ze to co uwazalam za fobie jest konkretnym nastepstwem
konkretnych sytuacji z dziecinstwa. Dlatego chcialabym z Wami o tym
porozmawiac, moze dowiem sie czegos wiecej. Moze czas przedswiateczny to nie
najlepsza pora na poruszanie takich tematow, a z drugiej strony przeciez ja
wciaz ich bardzo nie lubie.
Obserwuj wątek
    • Gość: Imagine Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: *.unl.edu 11.12.02, 15:31
      Gość portalu: Dora napisał(a):

      > Chcialabym porozmawiac z ludzmi, ktorzy mieli pijacych rodzicow(a). Przez
      > wiele lat zastanawialam sie nad swoimi reakcjami w zyciu doroslym i
      > wielokrotnie wydawalo mi sie, ze pewne reakcje sa przypisane tylko mojej
      > osobie, wiec to ze mna jest cos nie w porzadku. Zupelnie niedawno spotkalam
      > mlada dziewczyne, ktora chodzi na spotkania tzw. doroslych dzieci
      > alkoholikow, pogadalysmy chwile i okazalo sie, ze Jej reakcje, Jej zachowania
      > sa w duzej mierze moimi. Powiem szczerze, ze troche mi ulzylo, bo
      > zrozumialam, ze to co uwazalam za fobie jest konkretnym nastepstwem
      > konkretnych sytuacji z dziecinstwa. Dlatego chcialabym z Wami o tym
      > porozmawiac, moze dowiem sie czegos wiecej. Moze czas przedswiateczny to nie
      > najlepsza pora na poruszanie takich tematow, a z drugiej strony przeciez ja
      > wciaz ich bardzo nie lubie.
      Witaj. Moja reakcja na alkoholizm ojca byl ...moj alkoholizm. Do 16 roku zycia
      bylem tak juz zmeczony strachem o niego, o mnie, bylem juz tak wycienczony,
      ze moj pierwszy kontaktz alkoholem skonczyl sie upiciem. Malo tego. Byl to
      jedyny moment w moim zyciu, gdy czulem sie wolnym. To idiotyczne ale tak bylo.
      Zreszta ci, ktorzy lubia sobie wypic zrozumieja ten stan. Spodobalo mi sie to
      to takiego stopnia, ze jakikolwiek stres topilem w alkoholu. Nie bylem jednak
      pijakiem "codziennym" lub nawet "coweekendowym". Gdy juz sie we mnie zakumulowal
      strach do tego stopnia, ze nie bylo wyjscia, siegalem po alkohol. Alkohol nie
      byl celem samym w sobie, tylko srodkiem do odstresowania. Moja kompletna
      separacja od ojca, wyjazd do USA, brak jakiegokolwiek kontaktu z nim (zerszta
      i z matka)uleczyly mnie. Od wielu lat nie pije w ogole i znalazlem inne drogi
      do rozladowywania napiec. Wtedy jednak bylo to niemozliwoscia..
      Pozdr, Imagine.
    • Gość: Malwina Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: proxy / *.w.club-internet.fr 11.12.02, 15:35
      jestes nieufna
      nie potrafisz przyjmowac komplementow
      nikt nie umie kochac cie wystarczajaco (bo wystarczajaco nie starczy ;-)
      interesuja cie ludzie "inni" a nawet poharatani (fizycznie i psychicznie)
      normalni sa nudni
      chcialabys uratowac swiat
      masz raz wysokie a raz niskie mniemanie o sobie (a raczej oba jednoczesnie ;-)
      nie znosisz alkoholu lub wprost przeciwnie jestes alkoholiczka
      wykonujesz lub chcialabys zawod ktory w jakims sensie niesie pomoc innym

      jak mi przyjdzie jeszcze do glowy to ci dopisze ...:-)
      • Gość: Imagine Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: *.unl.edu 11.12.02, 15:40
        Gość portalu: Malwina napisał(a):

        > jestes nieufna
        > nie potrafisz przyjmowac komplementow
        > nikt nie umie kochac cie wystarczajaco (bo wystarczajaco nie starczy ;-)
        > interesuja cie ludzie "inni" a nawet poharatani (fizycznie i psychicznie)
        > normalni sa nudni
        > chcialabys uratowac swiat
        > masz raz wysokie a raz niskie mniemanie o sobie (a raczej oba jednoczesnie ;-)
        > nie znosisz alkoholu lub wprost przeciwnie jestes alkoholiczka
        > wykonujesz lub chcialabys zawod ktory w jakims sensie niesie pomoc innym
        >
        > jak mi przyjdzie jeszcze do glowy to ci dopisze ...:-)
        Jakbym swoja trzecia zone widzial (corka alkoholika).
        Pozdr, Imagine.
        • Gość: Malwina Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: proxy / *.w.club-internet.fr 11.12.02, 15:45
          i zeby pasowac do obrazka : zona poharatanego i alkoholika (lub bylego) :-)
      • Gość: carduus Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: proxy / 10.30.1.* 11.12.02, 15:45
        I jeszcze: jesli wszystko sie dobrze układa, wiesz, że musi się posuc, a jesli
        samo się nie psuje, robisz to sama. Jesteś świetna w komplikowaniu sobie życia.

        carduus
        • Gość: Liza Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: *.bytom.sdi.tpnet.pl 11.12.02, 16:01
          Moi rodzice też pili.Sama nie pije, na widok pijanego boje się.Miewam często
          dołki, zamykam się w sobie.Najbardziej odczuwa się to we własnej rodzinie.Mam
          niskie poczucie własnej wartości, ciągle nieufna, nie umiejąca okazać uczuć.Mąż
          mnie raczej nie rozumie.
        • Gość: aiszka4 Re: jesli Twoi rodzice pili to do Carduus IP: 217.8.186.* 10.03.03, 14:48
          Gość portalu: carduus napisał(a):

          > I jeszcze: jesli wszystko sie dobrze układa, wiesz, że musi się posuc, a
          jesli
          > samo się nie psuje, robisz to sama. Jesteś świetna w komplikowaniu sobie
          życia.
          >
          > carduus

          A ja myślałam, że po prostu jestem nienormalna, pesymistka itd. Przecież z domu
          wyniosłam się dwanaście lat temu i sądziłam, że wyszłam z tego piekła obronną
          ręką. Czyba jednak miałaś rację, że część winy za rozpad mojego małżeństawa
          (wątek: Czym jest zdrada dla mężczyzny) ponoszę odpowiedzialność ja.
    • Gość: Malwina Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: proxy / *.w.club-internet.fr 11.12.02, 16:00
      przypomnialo mi sie !
      najwazniejsze !
      pancernik potiomkin to pestka przy zbroi ktora wdziewasz !
      nikt juz nigdy cie nie zrani !
      nie ma mowy !
      • zabelka1 Re: jesli Twoi rodzice pili to 11.12.02, 16:13
        Zupełnie jakbym czytała o sobie.
        Tylko... u mnie w domu nikt nie pił.
        Jak to rozumieć?
        • Gość: Malwina Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: proxy / *.w.club-internet.fr 11.12.02, 16:23
          no to znaczy ze zylas w niebezpieczenstwie innym
          bo nikt zdrowy na umysle nie betonuje sie bez powodu
          • Gość: albo_tak aha IP: *.kim.pl / *.kim.net.pl 11.12.02, 16:40
            Czyli chodzi o brak poczucia bezpieczeństwa, a raczej poczucie
            niebezpieczeństwa.

            Jak się rozbija taki beton?
    • fnop Re: jesli Twoi rodzice pili to 11.12.02, 16:54
      ojciec pił, awanturował się i gniewał;
      matka płakała, wstydziła się, a po jakimś czasie starała się go udobruchać;
      ja starałem się ratować matkę plus lęk, wstyd i wyrzuty sumienia, że nie
      potrafię uspokoic ojca (w wieku 7 lat!) i w stosunku do matki, że nie jestem
      wystarczająco grzeczny i uśmiechnięty i że czasem się denerwuję (jak ojciec!);
      obwiniałem się też, że nie jestem dobrym synem, bo wstydzę się ojca, a przecież
      czwarte przykazanie ...
      to była rodzina katolicka i szalenie drobnomieszczańska - najważniejsze, żeby
      sąsiedzi nie słyszeli;
      niby się od tego odciąłem, ale to wraca, zwłaszcza gdy mi nie wychodzi w
      związkach z kobietami (a nie wychodzi, memu bratu też)
      najchętniej w ogóle zerwałbym stosunki z rodzicami, ale szkoda mi matki, jest
      ciężko chora
      • Gość: filka Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: *.acn.waw.pl 11.12.02, 17:36
        mój ojceec pił,mama nigdy,trochę groziła,krzyczała,jako dziecko bałam się jego
        powrotów,
        nigdy nas nie bił,był bardzo dobry,nawet "wypity" lepszy,umiał się otworzyć,na
        trzeżwo był mniej rozmowny,
        do domu wracał "o własnych siłach' wiec nie musiałam sie tak jak koledzy
        wstydzić ojca w bramie,
        moja mama miała ojca dyktatora- tylko on rządził w domu,tylko jego zdanie nie
        podlegało dyskusji,.Czytałam że osoby z takich domów na partnerów też
        podświadomie wybierają sobie jakiś życiowych popaprańców. Odmawiają zwykłym
        ludziom,a brną w przyszłość za osobą która będzie ich męczyć,gnębić,
        psycholog tłumaczył to tym że w takiej roli one potrafią się odnależć ,bo to
        już znają,a nowe,normalne jest dla nich obce,nieznane,one się tej normalności
        boją.
        Zobaczcie ila razy córka alkoholika wychodzi za mąż za...alkoholika.
        Widziałam jak mój ojciec w wieku 48-50 lat zaczął chorować i w końcu zmarł na
        raka trzustki. Ostatnie miesiące to był koszmar,męczył się strasznie. I żeby
        nie zwariować tłumaczyłam sobie że to nie moja wina,bo to nie była moja
        wina,robił to na własne życzenie.
        Mój mąż nie pił,obydwoje nie piliśmy,no może na żaglach jakieś piwa,ale bez
        przesady. Po 10 latach małżeństwa zaczął mieć kłopoty w pracy,kłopoty finansowe
        dopadły nas razem ,ale on był zły na siebie że nie umie inaczej jako męzczyzna
        i...zaczął pić.Powoli,koniaczeccz wieczorem,czasmi i ja się napiłam, ale ja tak
        nienawidzę alkoholu że widzialam że to idzie w złym kierunku. Gdy zaczęłam
        głośno protestować,wracał coraz póżniej z pracy i,tam pił i trzezwiał.
        Czasami chciał to obrucić w żart, czasami się złościł ze sie czepiam,
        ale widziałam że z alkoholem nie wygram. To nie ja chciałam sie wyprowadzać,to
        on 2 razy pakował walizki. Może powinnam go zostawić,zabrać dzieci i
        uciekać,nie było kłótni,awantur,jezeli już to ja krzyczałam że sie nie zgadzam.
        I w końcu przeholował,nie nigdy mnie nie uderzył,on mnie obraził i chyba sam
        się tego przestraszył.
        Od tamtego czasu nie pije,tak się zawziął że nie wziął kieliszka do ręki od 3
        lat. Nie chciał iść ze mną do poradni AA,chyba się wstydził.
        Jak dług wytrzyma,czy będzie jeszcze kiedyś umiał kulturalnie pić?
        Bardzo go kocham,ale jezeli on kiedyś wybierze wódkę- odejdę,juz sie nie boję,
        przez tem czas jak miał "ciągi" uwiezyłam że ja bez niego też sobie w zyciu
        poradzę,będzie mi żle,ciężko,biednie-ale sobie poradzę.
        Jego rodzice nigdy nie pili,mieszkaliśmy przez pewiem czas po ślubie u moich
        rodziców i gdy widział " wyczyny' mojego ojca twierdził ze mój ojciec oije bo
        nikt go w domu nie słucha i nie szanuje-bronił mojego ojca. A my z mamą
        stawałyśmy się ma ojca coraz bardziej odporne- bardzo kochalam ojca a on mnie.
        Mógłby jeszcze żyć i tańczyć w zeszłym roku na ślubie wnóczki,ale on postanowił
        swoje życie zaprogramować inaczej.
        Co mi zostało z dzieciństwa- boję się pijaków.Nie lubię alkoholu,dla mnie może
        nie istnieć.
        pozdrawiam.
      • Gość: Dora Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: 62.244.139.* 11.12.02, 17:45
        Nie wiem co powiedziec, zatkalo mnie, chcialabym odpowiedzic kazdemu z Was, ale
        nie wiem czy tak sie robi, bo dopiero nidawno odkrylam taka rzecz jak forum.
        Chyba rzeczywiscie lacza nas sliniejsze wiezi niz te rodzinne. Wyglada na to,
        ze kazde z Was w lot pojeloby o czym mowie, nie potrafie w tej chwili oddac
        slowiami tego co czuje. Wszystko sie zgadza, jestem twarda, bardzo twarda, nie
        nawidze komplementow (cale zycie czulam sie taka marna, ale umialam to ukryc,
        wiecej, obcy moga mnie nawet odebrac jako osobe bez kompleksow, do szalu
        doprowadza mnie maz, ktory dziekuje mi np. za podane jedzenie. Robi to z serca,
        bo zawsze jest wdzieczny, gdy znajde czas pomimo pracy na przygotowanie
        jedzenia, a mnie to proste "dziekuje" wyprowadza z rownowagi. Za co mi
        dziekowac?!) Mam wrazenie, ze nie mumiem kochac w pelni, za to doskonale umiem
        sie bac o moich bliskich, paronastominutowe spoznienie jest dla mnie
        katastrofa, umieram ze strachu, najgorsze sa te wizje, ze stalo sie cos
        najgorszego. Nie nawidze wyjazdow, nie nawidze rozstawania sie z dziecmi,
        mezem. Walcze z tym, potrafie juz nad tym w jakims stopniu zapanowac tak by nie
        zatruc Im zycia swoimi lekami. W dziecinstwie codziennie myslalam o smierci,
        balam sie jej panicznie. Pamietam jakim koszmarem byly dla mnie wyjazdy na
        wakacje, caly czas myslalam czy juz sie pozabijali czy jeszcze nie. Bo
        przeciez tylko ja moglam wplynac na ojca, zeby przestal bic matke, i tylko ja
        moglam ublagac matke, zeby sie juz nie odzywala, zeby nie prowokowala.
        Oczywiscie mialam wtedy tak malo lat a tak wielka sile sprawcza. A dzis jestem
        mistrzem negocjacji. Zawsze marzylam o normalnosci, tej nudnej, jednak ciagnelo
        mnie w te ciemna strone. Znalam narkomanow, znalam kryminalistow, znalam
        profesorow - a sama nie moglam sie zdecydowac kim byc. Najtrudniej jest z
        samococena, o tym nie napisze, w kazdym razie nie teraz. Zbawic swiat
        oczywiscie chcialam i nadal chce. Nie moge pojac jak inni moga przejsc obok
        zebrzazej starowinki, ja nie moge, malo tego natychmiast odczuwam bol, wrecz
        fizyczny bol istnienia tej osoby. Za maz wyszlam bardzo wczesnie, udalo mi sie
        wyjsc za absytynenta (siostra znalazla drugiego tate)i to jest moje najwieksze
        szczescie. Sama pije okazjonalnie wino. mam bardzo spokojne, ulozone zycie, ale
        demony dziecinstwa powoduja to, ze sama, jakby celowo psuje ten stan. Z wiekiem
        jestem coraz wieksza choleryczka, ranie mojego meza, zwlaszcza za to ze nie
        jest tak "twardy" jak ja. Poniewaz musze miec nad wszystkim kontrole nie
        cierpie gdy ktokolwiek mi sie sprzeciwia, bo przeciez ja wiem najlepiej i
        najlepiej wszystko zrobie. A prawda jest taka, ze czesto nie doprowadzam do
        konca rozpoczetych spraw. Najtrudniejsze jest to, ze nie wiem dlaczego, ale nie
        potrafie zniesc nawet najmniejszej krytyki, naprawdenie jestem samolubna,
        zakochana w sobie. Jednak jakakolwiek proba krytyki spotyka sie z
        natychmiastowa reakcja z mojej strony. Najtrudniej jest z dziemi, nigdy z nikim
        o tym nie rozmawialam, ale teraz sie odwaze. Czuje sie zla matka, zla bo nie
        umiem okazac im milosci tak jakbym chciala. Wszystkiego musialam sie uczyc
        sama, np. kiedy dziecko podchodzilo tylko po to zeby sie przytulic, ja musiala
        pilnowac sama siebie, zeby nie go nie "odpechnac". Nie rozumialam, ze mozna
        potrzebowac mojego dotyku tak po prostu. Uczylam sie mowic, ze sa piekne, madre
        etc. (jak moga byc piekne, madre skoro sa polowa mnie?. Najgorsze jest to, ze
        nadal mam wielka potrzebe bycia sama ze soba, zastanawiam sie czy powinnam
        wyjechac choc na chwile, zeby pobyc z sama soba? Dzieci mam duze, samodzielne.
        Tak doskonale wyparlam dziecinstwo z pamieci, ze w tej chwili niewiele
        pamietam, zastanawiam sie czy Waszym zdaniem dobrze jest wrocic do tych obrazow
        czy lepiej niczego sobie nie przypominac? Teraz jestem "twarda" i boje sie, ze
        sie rozsypie na milion kawaleczkow, wtedy pewnie bym sie rozplakala (moze nawet
        pozalowala samej siebie) a ja przeciez nigdy nie placze - musze byc twarda.
        Jesli ktokolwiek doczytal az do tego momentu to zasluguje na przeprosiny, ze
        musial tyle czytac, ale to moja pierwsza tak dluga wypowiedz o moim "tamtym" i
        tym zyciu.
        • Gość: Malwina Dora - teraz mnie zatkalo IP: proxy / *.w.club-internet.fr 11.12.02, 21:23
          a kazdy tu ci powie ze mnie nie zatyka
          zalozymy klub ?(usmiech)
        • Gość: Malwina Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: proxy / *.w.club-internet.fr 11.12.02, 21:41
          nie, nie to ze pojelismy (pojelam) o czym mowisz - my (ja) tacy tez jestesmy
          :-(

          no i taka sila niby , taka wszechsila, tak to potrafila arbitrowac a nie udalo
          sie najwazniejsze : dokonac aby ten rodzic przestal pic ! A przeciez to nasza
          zyciowa misja ! co za porazka ! -biedne dziecko z taka odpowiedzialnoscia !-

          no i teraz naprawiamy swiat cale zycie - innych, szczegolnie niedoskonalych i
          pokiereszowanych (normalni nas nie potrzebuja wiec nas nie kochaja wiec nie
          mozemy ich kochac !)
          biada normalnemu na naszej drodze - moze szukac i szukac tej czulosci, opieki i
          milosci i fige z makiem znajdzie ...:-(

          to nie jest "tamto" zycie - to w dalszym ciagu to samo, trwa kontunuje,
          powielanie tych samych schematow (skad wziac inne ?)

          trzeba sie wyplakac, trzeba aby mala dziewczynka ktora tak nad wszystkim
          panowala (nad szalenstwem : innych i wlasnym) sie wyplakala raz na dobre.
          trzeba sie odbudowac, nauczyc sie innego sposobu zycia, inne fundamenty
          Mnie odblokowaly seanse u DDA. Bardzo.


        • martyna14 Re: dO dORY 11.12.02, 21:57


          dORO!

          Moj ojciec co prawda zmarl jak mialam 9 lat ale te lata jednak odcisnelo to
          samo pietno na mojej psychice.

          1. Niskie poczucie wartosci nad ktorym zreszta pracuje ale w przeszlosci
          dazenie do profesjonalizmu i nieustanna krytyka samej siebie
          2.Nie umaialam mowic nie , stawiac granic ale tego juz sie nauczylam

          3.Nie umialam prosic o to co chce np w pracy wszystkie podwyzki dawali mi
          szefowie bez proszenia i to oni zaczynali rozmowy o wyzszej pensji

          4.Tendencja do nalogow aby zagluszyc uczucia u mnie akurat jedzenie nieustanne
          chudniecie i tycie na przemian bo alkohol nie znieczula mnie tylko usypia

          5. Zamkniecie sie w sobie i trudnosci w okazywaniu i mowieniu o uczuciach,
          problemach

          6. zaufanie -ja nawet nie wiem co slowo ufac tak naprawde znaczy

          A dzis jestem
          > mistrzem negocjacji. Zawsze marzylam o normalnosci, tej nudnej, jednak
          ciagnelo
          >
          > mnie w te ciemna strone. Znalam narkomanow, znalam kryminalistow, znalam
          > profesorow - a sama nie moglam sie zdecydowac kim byc.

          Jakbym slyszala sama siebie marze o normalnym facecie jednak podswiadomie
          wiem , ze zanudzilabym bym sie przy nim na smierc wiec wybieram tych
          problemowych.

          demony dziecinstwa powoduja to, ze sama, jakby celowo psuje ten stan. Z wiekiem
          >
          > jestem coraz wieksza choleryczka, ranie mojego meza, zwlaszcza za to ze nie
          > jest tak "twardy" jak ja. Poniewaz musze miec nad wszystkim kontrole nie
          > cierpie gdy ktokolwiek mi sie sprzeciwia, bo przeciez ja wiem najlepiej i
          > najlepiej wszystko zrobie.

          Ja poszlam niedawno na terapie bo rowniez zaczelam byc choleryczka ale
          zmiana jest trudno -ja jednak nie rezygnuje.

          Co do kontroli to czy nie chcesz podobnie jak ja wszystko kontrolowac bo
          nikomu nie ufasz .

          s
          > Tak doskonale wyparlam dziecinstwo z pamieci, ze w tej chwili niewiele
          > pamietam, zastanawiam sie czy Waszym zdaniem dobrze jest wrocic do tych
          obrazow
          >
          > czy lepiej niczego sobie nie przypominac? Teraz jestem "twarda" i boje sie,
          ze
          > sie rozsypie na milion kawaleczkow, wtedy pewnie bym sie rozplakala (moze
          nawet
          >
          > pozalowala samej siebie) a ja przeciez nigdy nie placze - musze byc twarda.

          Te obrazy zostaly wyparte ze swiadomosci ale podswiadomosc je pamieta i
          wplywa na Twoje zachowania i wybory.

          Nie doradzxalabym odgrzebac wspomnien i przezyc sama moze wlasnie w grupie
          dzieci alkoholikow lub tez na psychoterapii?

          Co to jest twardosc i sila czy nie jest nia bycie uczciwym samym ze soba i
          stawienie czola wlasnym emocjom, uczuciom , doswiadczeniom?


          Powodzenia

          MARTYNA
      • Gość: Imagine Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: *.unl.edu 11.12.02, 20:09
        fnop napisał:

        > ojciec pił, awanturował się i gniewał;
        > matka płakała, wstydziła się, a po jakimś czasie starała się go udobruchać;
        > ja starałem się ratować matkę plus lęk, wstyd i wyrzuty sumienia, że nie
        > potrafię uspokoic ojca (w wieku 7 lat!) i w stosunku do matki, że nie jestem
        > wystarczająco grzeczny i uśmiechnięty i że czasem się denerwuję (jak
        ojciec!);
        > obwiniałem się też, że nie jestem dobrym synem, bo wstydzę się ojca, a
        przecież
        >
        > czwarte przykazanie ...
        > to była rodzina katolicka i szalenie drobnomieszczańska - najważniejsze, żeby
        > sąsiedzi nie słyszeli;
        > niby się od tego odciąłem, ale to wraca, zwłaszcza gdy mi nie wychodzi w
        > związkach z kobietami (a nie wychodzi, memu bratu też)
        > najchętniej w ogóle zerwałbym stosunki z rodzicami, ale szkoda mi matki, jest
        > ciężko chora
        Jakbym czytal o sobie. Bracie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: Wenus Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: *.lodz.dialog.net.pl 11.12.02, 17:20
      Gość portalu: Dora napisał(a):

      > Chcialabym porozmawiac z ludzmi, ktorzy mieli pijacych rodzicow(a). Przez
      > wiele lat zastanawialam sie nad swoimi reakcjami w zyciu doroslym i
      > wielokrotnie wydawalo mi sie, ze pewne reakcje sa przypisane tylko mojej
      > osobie, wiec to ze mna jest cos nie w porzadku. Zupelnie niedawno spotkalam
      > mlada dziewczyne, ktora chodzi na spotkania tzw. doroslych dzieci
      > alkoholikow, pogadalysmy chwile i okazalo sie, ze Jej reakcje, Jej zachowania
      > sa w duzej mierze moimi. Powiem szczerze, ze troche mi ulzylo, bo
      > zrozumialam, ze to co uwazalam za fobie jest konkretnym nastepstwem
      > konkretnych sytuacji z dziecinstwa. Dlatego chcialabym z Wami o tym
      > porozmawiac, moze dowiem sie czegos wiecej. Moze czas przedswiateczny to nie
      > najlepsza pora na poruszanie takich tematow, a z drugiej strony przeciez ja
      > wciaz ich bardzo nie lubie.

      Doro, wiele "objawow" jakimi odznaczaja sie dzieci alkoholikow tu juz padlo.
      Generalnie dzieci te czuja sie jak z kosmosu, ze ich nikt nie zrozumie i
      poniekad jest to prawda - tylko ten, ktory tego samego doswiadczyl jest w
      stanie zrozumiec gleboko druga osobe, ktora tez przez to przeszla. Totalna
      nieufnosc, strach przed dotykiem, zaangazowaniem w zwiazki partnerskie,
      skrytosc emocjonalna i niemoznosc okazywania uczuc, niskie poczucie wlasnej
      wartosci, nieustanne poczucie winy, ktore nie pozwala zyc normalnie i niszczy
      skutecznie tzw. "zdrowy egoizm" czyli umiejetnosc dbania o siebie. Powoduje to
      nadmierne poswiecanie sie innym a jednoczesnie gniew, ze to robimy, ze nikt
      tego nie docenia, ze my tak naprawde tego nie chcemy ale czujemy pewien przymus
      zachowan wyniesiony z domu, a wyksztalcony w "specyficznej" atmosferze domu
      rodzinnego. Powstaje bledne kolo!
      Z moich obserwacji wynika jednak ciekawa rzecz. Wymienione wyzej rekacje sa
      typowe nie tylko dla dzieci alkoholikow! To typowe reakcje dla WSZYSTKICH
      dzieci wychowanych w domach tzw. dysfunkcyjnych, w ktorych dzieci doswiadczyly
      szczegolnej przemocy psychicznej od rodzicow, czesto tez fizycznej; alkoholizm
      jest tego szczegolnym przykladem, ale nawet w domach gdzie obydwoje rodzicow
      nie pije a zneca sie w pewien sposob na dziecmi - reakcje tych dzieci sa
      identyczne z reakcjami dzieci alkoholikow - bicie, molestowanie, szydzenie i
      upokarzanie dzieci, nieustanna krytyka - to wszystko powoduje, ze dziecko
      zaczyna sie bronic - mechanizm obronny dziecka jest taki sam i w wielu
      sytuacjach dziala identycznie: poprzez wycofanie. Wszystkie dzieci z takich
      domow wychodza mniej lub bardziej okaleczone. Najbardziej okaleczone wychodza
      te szczegolnie wrazliwe - czesto w takich wypadkach bez psychoterapii nie
      obejdzie sie. Jest ona konieczna, zeby mogly zyc "normalnie", zeby zalozyly
      zdrowe emocjonalnie rodziny, musza sie najpierw nauczyc jak te normalne, zdrowe
      relacje wygladaja. Brak terapii powoduje czesto powielanie zlych wzorcow,
      nabytych w domu. Wtedy przyciagaja czesto partnerow na wzor rodzicow i
      powielaja schemat rodzinny - najgorszy z mozliwych.
      • witch-witch Re: jesli Twoi rodzice pili to 11.12.02, 19:17
        Hej,
        Dzieki Venus za bardzo szczery i madry post.Kosztowal mase czsu aby go napisac
        ale wiele osob napewno wyciagni swoje wnioski.
        pozdrawiam
        Witch
        • Gość: filka Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: *.acn.waw.pl 11.12.02, 20:06
          tak was czytam i sobie myślę ,czy ja umiem kochać,
          mam takie skrzywienie jak widzę że ktoś ktrzywdzi dziecko lub zwierzę to
          dzialam natychmiast,mogę zrobić w obronie dosłownie wszystko,
          jak biją się dorośli uciekam,nie umiem pomóc i boję się,
          dziecko i zwierzę się nie obroni,a dorosły?
          moze ja się boje dorosłych?
          • Gość: filka Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: *.acn.waw.pl 11.12.02, 20:47
            obejrzyjcie film teraz TVP 1 -coś na temat
        • Gość: Wenus Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: *.lodz.dialog.net.pl 11.12.02, 23:35
          witch-witch, pozdrawiam również
    • Gość: carduus Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: proxy / 10.30.1.* 12.12.02, 08:33
      Ja nie zbawiam świata. Nie wierzę w lepszy świat. I uciekam najdalej jak moge
      od świata. Jestem cyniczna. Zabetonowana od stóp do głów.
      Mam swoją małą dziuplę, w której spedzam każdy świstakowy dzień. I kocham dzień
      świstaka. Każdy taki sam, bez niespodzianek, bez strachu co zastanę po powrocie
      do domu, bez lęku kiedy trzeba wyjrzeć ze swojego pokoju, żeby iśc do łazienki.
      Bez bezsennych nocy. Bez awantur. Bez rzucania telerzem pełnym zupy. Bez
      telewizora z rozkeconym do maksimum dźwiękiem o 3 rano. Bez krzyku. Bez
      wyzwisk. Bez płaczu.
      Moja dziupla jest również szczelnie zabetonowana. Nie trafi do niej nikt
      niepowołany. Jestem tam bezpieczna. Udało mi się. Jestem szczęśliwa.
      Przyznaję: przymykam oczy na świat. Nie chcę widzieć zła.Uciekam, bo wiem, że
      niczego nie zmienię. Nie chodzę na smutne filmy. Nie czytam smutnych książek.
      Nie znoszę naiwności. Także u siebie. Kiedy ktoś mi zrobi przykrość (choć to
      niełatwe, ze względu na ten beton), wściekam się na siebie, bo pozwoliłam mu
      się zranić, uwierzyłam, zaufałam, byłam naiwna. Nie lubię ludzi. I na szczęście
      nie są mi niezbędni do życia. Net daje mi komfort: lubię rozmwaiać (to
      sprzecznośc, wiem, ale to prawda) ale nie narażam się na żadne przykrości.

      Kocham ojca. Ale udało mi się go pokochać dopiero kiedy wyprowadziłam się z
      domu.

      carduus
      troche niespokojna, że się tak wywnętrzyła

      To nic. Najwyżej znajdę inny kłujący nick.
      • Gość: JO Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 12.12.02, 10:35
        Czy jestes na forum soba, caardus?
        • Gość: carduus Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: proxy / 10.30.1.* 13.12.02, 13:11
          Zawsze jestem sobą. Nie tylko na forum.

          carduus
      • Gość: Malwina Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: proxy / *.w.club-internet.fr 12.12.02, 10:36
        chyba nie bedziesz musiala zmieniac nicka ...:-)))
        • Gość: derby Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: 10.20.33.* 12.12.02, 11:50
          JUż wiem,że i mnie to dotyczy. Wiedzialam dawno, ale sobie nie uswiadamialam.
          ojiec nie pije od 11 lat, chodzi do AA, siostra na DDA. ja wyjechalam.w liceum
          chodzilam na prywatna terapie.Pomogla w uzewnetrznianiu swoich uczcuć, oduczyla
          strachu pzred miloscią. ale te milosci zawsze byly chore, tak jak pisaliscie
          już, normalny = nudny. Stralam sie wyrwac z kregu mezczyzn pijacych, z
          problemami, raz udalo się. jest moim mezem. tylko, ze jest normalny. i chyba
          znowu uciekne.bo znowu pojawil sie ktos, kto zawladnal mna, jest poharatany.
          kiedy mowi,ze musi odejsc, chwytam za ostrze, jakiekolwiek... przeciez to
          chore, krzywdze jednego i drugiego... i znowu zaczelam pic - codziennie..
    • Gość: Yennefer Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: 80.48.253.* 12.12.02, 11:47
      tak, tak ...podpisuje sie pod 90% sformułowań jakie tu padły.
      Dla mnie najgorszy jest strach przed zemsta ojca ( w tym roku dostał wyrok w
      zawieszeniu za znęcanie sie nad rodzina , a mam wczoraj rozwód. na szczeście
      nie mieszka z nami, ale często jest w poblizu. Boje sie, że nas pozabija ... a
      mysle, że w szale byłby do tego zdolny)
      Nie radze sobie tez z lekiem o przyszłość ... od 5 lat jestem z wartościowym
      człowiekiem, ale ... nie potrafie mu do końca zaufac, wszędzie wietrze drugie
      dno, jestem zaborcza i chorobliwie zazdrosna. czasami udaje mi sie to zwalczyc,
      czasami wybucha z podwójna siłą... co więcej, pragne zapewnień o miłości,
      czułości, przytulania, poczucia bezpieczenstwa, ciągle mi tego brakuje... i
      boję sie, żeby nie stał sie alkoholikiem...
      no i jestem kompletnie nieodporna na krytyke ... raz wydaje sie sobie piękna,
      mądra, inteligentna , innym razem brzydka, głupia i do niczego....
      zastanawiam sie ostatnio nad wizytami u psychologa... musze sie tylko
      przemóc .. no i znaleść ajkiegos refundowanego ...
      • Gość: Dora Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: 62.244.139.* 12.12.02, 13:36
        Wlasnie przyszlam do pracy i przed chwilka skonczylam czytac Wasze wypowiedzi.
        Wiele razy przewija sie temat poczucia wlasnej wartosci. Powiem Wam
        co "smiesznego" - od paru lat prowadze wlasna firme wykonujaca uslugi dla
        innych firm, mam pracownikow, znam trzy jezyki, dobrze prosperuje... i wiecie
        co? lata plyna, a ja nadal czuje sie jak Dyzma. Jestem swiecie przekonana, ze
        juz za chwilke wszyscy zrozumieja, ze tak naprawde to ja nic nie umiem, na
        niczym sie dobrze nie znam itd. I czesto ciesze sie jak Nikodem, ze udalo mi
        sie przetwac kolejny dzien i oszukac innych - bo przeciez ciagle czuje, ze
        jeszcze tyle musze sie nauczyc. W tym roku zaczelam pisac doktorat bo "czuje"
        ze tytul dr da mi wreszcie prawo, zebym poczula sie lepiej - ale podswiadomie
        wiem, ze to guzik prawda!
        • Gość: ania Czy jest jakas pomoc dzieci alkoho.w Poznaniu? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 12.12.02, 13:47
          • Gość: Wenus Re: Czy jest jakas pomoc dzieci alkoho.w Poznan IP: *.lodz.dialog.net.pl 12.12.02, 15:10
            Na pewno jest - zadzwon najprosciej pod 913 w swoim miescie i zapytaj
            o poradnie AA, a tam w poradni konkretnie o pomoc dla DDA. Powodzenia!
        • fnop Re: jesli Twoi rodzice pili to 12.12.02, 14:10
          u mnie to samo; wszystkie sukcesy przyszły mi przypadkowo - byla dobra
          koniunktura, łatwo sie było piąc do góry, konkurencja byla niewielka, umiałem
          robić dobre wrażenie; natomiast wszelkie niepowodzenia sa dla mnie oczywiste i
          wynikaja ze mnie, tak musialo byc, jak moglem sie łudzić, że mogło mi się udać?
          • fnop Re: jesli Twoi rodzice pili to 12.12.02, 14:20
            Znalazłem nieoficjalną stronę DDA w Polsce. Może warto tam zajrzeć?

            dda.w.interia.pl/
            • Gość: Dora Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: 62.244.139.* 12.12.02, 15:34
              dzieki, zaraz tam zajrzec, na takie prawdziwe spotkanie nie mam odwagi pojsc,
              wiec moze najpierw poczytam troche

              fnop napisał:

              > Znalazłem nieoficjalną stronę DDA w Polsce. Może warto tam zajrzeć?
              >
              > <a href="http://dda.w.interia.pl/"target="_blank">dda.w.interia.pl/</a>
            • Gość: albo_tak Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: *.kim.pl / *.kim.net.pl 12.12.02, 16:12
              jeszcze inna strona

              www.parpa.pl
        • Gość: Malwina Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: proxy / *.w.club-internet.fr 12.12.02, 14:20
          radze sobie swietnie zawodowo ! chodzaca kompetencja .
          i mam identyczne mysli jak ty !
          i co by nie zrobic to w srodku tak zostaje - jeden wielki pic !
        • Gość: XXX Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: 212.160.145.* 12.12.02, 14:21
          No właśnie, to ciagłe wrażenie,że " zaraz się wyda"...Że jak sie do kogoś
          zbliżę to on odkryje, że nie jestem warta jego uczuć. Że jeśli w pracy idzie mi
          dobrze to tylko pozory bo naprawdę jestem kiepska w tym co robię. Że.
          Te chwile euforii gdy mogłabym sięgnąć gwiazd i porzucanie spraw
          niedokończonych bo chwilę potem brak już wiary w szanse na cokolwiek.
          Ta potrzeba kontrolowania świata, siebie i innych. Zawsze musi byc jakiś plan a
          jaego brak lub nagłe w nim zmiany powodują przerażenie.
          Ta niesamowita zdolnośc lokowania uczuć w facetach, którzy na pewno mnie zranią
          i nuda przy tych, którzy kochaja normalnie.
          To prowokowanie porażek.
          I jeszcze naręcanie własnych emocji, bo gdy ich brak "nudno" jest, potrzebuje
          namiętności, ognia a jak go nie ma lepsza jest kłotnia niż obojetność.
          Ta dziura emocjonalna, potrzeba uczuć, której nic ani nikt nie jest w stanie
          wypełnić.
          A jednak żyję, a jednak świadomość tego i wielu innych cech, o których
          pisaliście pozwala mi jakoś nad tym zapanować.Chociaż czasem budzi się
          absurdalna chęć aby wszystko zniszczyć /w końcu nie zasługuje na nic dobrego/.
          A odkąd mieszkam 100 km od mojej matki/bo to ona piła/pije?/nasze układy sa
          naprawdę dobre.Wcześniej to była oczywiście największa miłość i najwieksza
          nienawiść.
          Rozpisałam się, sorry. Czasem wydaje mi się , że TO już za mną.Ale pisząc
          poczułam, żee TO ciągle boli, jak drzazga, którj nikt nie potrafi wyjąć.
          I wiele z tego co inni napisali.

          • Gość: Dora Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: 62.244.139.* 12.12.02, 15:51
            do : Fnop, Malwinki i XXX (ale nie tylko)
            I wiesz co jeszcze, ten ogarniajacy mnie pusty wew. "smiech" jak bardzo glupi
            musza byc wszyscy dookola, ze nie widza jak glupia jestem. Jak swietnie udaje
            mi sie ich oszukiwac juz od tylu lat, udajac kompetentna, solidna itd. Ba,
            udalo mi sie nabrac nawet srdowisko uniwesyteckie, bo to oni sami zaproponowali
            mi doktorat - tacy madrz a nie zorientowali sie z kim maja do czynienia.
            Powiedz, czy tak jak ja umiesz (gdy chcesz) klamac bez mrugniecia okiem, umiesz
            znalezc sie w kazdej nawet najtrudniejszej sytuacji. Ja umiejtnosc klamania
            doprowadzilam do perfekcji (dzis staram sie nigdy nie klamac, ale jesli trzeba
            to...) smiejes sie dzis gdy sobie przypominam, ze w klamstwie doszlam tak
            dlaeko, ze nawet dgy szlam do kina to mowilam ze do teatru - szok. Uwierzysz,
            ze z tego wielkiego wstydu, jako mala dziewczynka wymyslilam, ze ojciec ma
            brata blizniaka i to ten brat pije i nas odwiedza. Tak sobie wymyslilam, tak
            bylo lepiej. Dopiero w liceum na wejsciu oznajmilam, ze moj ojciec jest
            alkoholikiem. Moi rodzice (oboje, choc pil tylko ojciec) nadal doprowadzaja
            mnie do szalu, dbam o Nich kupujac jedzenie i inne rzeczy, tylko tyle moge Im
            dac. Wiecie co, najbardziej brakuje mi fizycznego dotyku matki czy ojca
            (obojetne) takiego chocby przypadkowego. W samotnosci mysle o Nich, ale czuje
            ze tak naprawde to zaplacze gdy Odejda. Wstydze sie tych slow, ale mysle, ze
            wtedy moze nawet powiem, ze ich kocham, ze mi Ich brakuje, wtedy tez (byc moze)
            poczuje spokoj - czy tak wlasnie bedzie? Co sie wtedy czuje?
            • fnop Re: jesli Twoi rodzice pili to 12.12.02, 16:20
              ja nie potrafię kłamać; nawet wtedy, gdy powinienem, ciężko mi też komuś
              odmówić odpowiedzi na pytanie, nawet wymijająco
              natomiast umiem maskować swoje prawdziwe uczucia, myśli i opinie
            • Gość: XXX Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: *.visp.energis.pl 12.12.02, 22:09
              Dokładnie tak. Kłamstwo w każdej postaci, nawet gdy nie miało to najmniejszego
              sensu. Czasem stwarzałam sobie całe historie, w które sama prawie zaczynałam
              wierzyć.Więc w tym faktycznie jestem "dobra".Może przyczyną jest ciągła
              potrzeba udowadniania sobie czegoś?
              I wiesz, wieczne lawirowanie między rodzicami/tym pijącym i nie/ spowodowało,
              że doskonale widzę zawsze wszelkie aspekty danej sytuacji, w dyskusji mam
              zdecydowane stanowisko, ale już jeśli trzeba wybrać miedzy stronami staje się
              to problemem.
              Bywan buntownikiem, ale nigdy wobez przełożonych, wtedy nie potrafię odmówić.
              Myślałam o jakiejś terapi ale jak wszystkiego i tego się boję.
              Poza tym przykład mojej matki nie jest przykładem książkowym alkoholizmu i
              wydaje mi sie, że moje problemy w zderzeniu z problemami innych byłyby banalne,
              więc. Trzymaj się ciepło. I poszukajmy pozytywów. Często jesteśmy ludźmi
              obowiązkowymi, odpowiedzialnymi, elastycznymi. No właśnie, jakimi jeszcze? Co
              widzicie w nas, Dorosłych Dzieciach pozytywnego, na co ci inni tak się
              nabierają? Bo przecież i my jesteśmy kochani i my mamy przyjaciół?


              • fnop Re: jesli Twoi rodzice pili to 12.12.02, 22:52
                no tak jest też trochę pozytywów; u mnie pracowitość, lojalność, wierność,
                często ustępliwość, odpowiedzialność, wrażliwość na krzywdę i
                niesprawiedliwosc, wytrzymałość i ciągła chęć pracy nad sobą, krytyczne
                patrzenie na siebie, nie na innych - oczywiscie sa to pozytywy względne, czasem
                wywołują negatywne skutki np. dla mnie samego.
                • kiwuska pozytywy dzieci alkoholikow 12.12.02, 23:22
                  Bardzo ambitni i bardzo odwazni. I z cala pewnoscia nieprzecietni w tym co
                  robimy.
                  Pozdrawiam.
            • Gość: Malwina Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: proxy / *.w.club-internet.fr 12.12.02, 23:31
              a ja nienawidze klamstwa (reakcja)
              ale gdy trzeba to bez zmruzenia oka

              albo robienie wrazenia ze :
              dawno temu bylam na kursie komputerowym
              Dwa dni przedtem zobaczylam 1 raz komputer na oczy
              i z grupa cala i instruktorka zwiedzalismy targi - gadalam z z jakims
              eksponujacym bom grzeczna a on sie przyczepil - chcial sprzedac
              no i "pani instruktor" mi mowi - za nic nie chcial uwierzyc ze to nie ja :-)
              i z prefektem tez gadam i z takim samym efektem
              smiech bierze
              w sumie : kameleon ;-)
              Dora, zbierz odwage i idz do tych DDA , mnie strasznie ta decyzja kosztowala,
              trzeslam sie jak osika przed aparatem ale naprawde nie zaluje ...
    • Gość: Martyna Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: *.proxy.aol.com 13.12.02, 03:40


      Ten watek zainspirowal mnie do kupna ksiazki o dzieciach alkoholikow.

      Wlasnie czytam swoja wlasna biografie i charakterystyke. To ja, to ja wlasnie
      w tej ksiazce.

      Chcialam napisac teraz o chaosie. Przyzwyczajona i znajaca tylko chaos ,
      ktory byl normalnoscia tak naprawde tylko w chaosie czuje sie normalnie , tylko
      do chaosu pasuje i gubie sie bez niego. Stad wynika doskonale radzenie sobie w
      zyciu i w pracy w sytuacjach ekstremalnych gdzie wszyscy panikuja, rozbiegani ,
      przerazeni, zdenerwowani co sie stanie- ja w koncu czuje sie na "pewnym
      gruncie" i ze spokojem i pewnoscia rozwiazuje problem.

      Patrze na ludzi wokol i mysle sobie co oni powariowali , ze tacy zdenerwowani
      w koncu zaczyna sie zabawa, w koncu cos sie dzieje.


      Na mojej terapii robie postepy malymi kroczkami ale najtrudniej mi chyba
      bedzie przyzwyczaic sie do nudnej normalnosci .

      Najgorsze jest wewnetrzne przekonanie, ze zaden facet nie moze byc ze mna
      szczesliwy bo ojciec mial mnie i musial pic a jak musial pic to byl
      nieszczesliwy.
      Tak naprawde nie wiem co jest normalne , jak powinno wygladac zycie
      rodzinne , dom, zwiazek - oczywiscie mam wizje normalnosci ale zaczerpnieto z
      ksiazek, filmow, magazynow wiec nie wiem na ile realna.
      • Gość: Yennefer Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: 80.48.253.* 13.12.02, 08:40
        > Tak naprawde nie wiem co jest normalne , jak powinno wygladac zycie
        > rodzinne , dom, zwiazek - oczywiscie mam wizje normalnosci ale zaczerpnieto z
        > ksiazek, filmow, magazynow wiec nie wiem na ile realna.


        No własnie ... ja mam problemy z moim zyciem uczuciowym, niewiem, co jest
        normalne, a kiedy nalezy byc ostrozną ... ja jestem ostrozna cały czas, do
        przesady ... tak bardzo boję się zranienia, zdrady kłamstwa i tak bardzo łaknę
        uczuc, ciepła i poczucia bezpieczenstwa, że czasami przybiera to odwrotny
        skutek :-(
        jak wyglądaja wasze ralacje z ukochanymi? czy znaleźliście jakieś sposoby na
        stłumienie lęków, na to, żeby czuc sie bezpiecznie i byc szczęśliwymi?
        • Gość: Malwina Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: proxy / *.w.club-internet.fr 13.12.02, 09:30
          beznadziejnie
          dlatego namawiam wszystkich zwlaszcza mlodych (nie traccie czasu i nie
          inkasujcie policzkow i przegranych)do wczesnej terapii bo po co sobie zycie
          osobiste zarznac - pewnie trzeba odkrecic fundamenty na ktorych osobowosc sie
          zbudowala i przestawic kilka cegiel - nie widze mozliwosci zrobienia samemu.

          Co do zycia sentymentalnego nauczyc sie okreslic dane uczucie, nazwac je
          slownie i zdac sobie sprawe czym jest (milosc, gniew, przyjazn, zaduzenie,
          zawod itd itp)w danym momencie a nie trzy miesiace (lata) pozniej , to by bylo
          niezle !!! Potrafic je odczuc tu i teraz ! bez tego dystansu ktory sluzy
          sprawdzeniu ...czy zyje ...
          • Gość: julka Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 13.12.02, 10:15
            Dzieki waszym postom zaczęłam powoli rozumieć pewną bliską mi osobę, która była
            dla mnie ciężkim orzechem do zgryzienia. To moja przyjaciółka "od zawsze", od
            dziecka; pochodzi z rodziny gdzie ojciec pił na umór i zadręczał. Jest
            delikatna, zagubiona ale odkąd pamiętam im lepsza starałam sie dla niej być, im
            więcej serca jej okazywałam tym boleśniej zostawałam odrzucona, I często czułam
            z jej strony taki dziwny brak akceptacji, jakby była nieustannie mną
            rozczarowana. Ja jestem bardzo zwyczajna, normalna i uporządkowana i może
            dlatego mało dla niej atrakcyjna.
            Gdy wpadłam parę lat temu w turbulencje emocjonalną, byłam "na krawędzi", ona,
            jako jedyna z moich koleżanek wsparła mnie, okazała zrozumienie. Bardzo mi
            pomogła, nigdy jej tego nie zapomnę ale prawie od roku nie mamy ze sobą
            kontaktu bo trudność komunikowania się z nią chyba mnie przerosła.
    • motylek23 Re: jesli Twoi rodzice pili to 13.12.02, 11:10
      musze przyznac ze nie rozumiem waszych problemow
      moje dziecinstwo rowniez nie nalezalo do najfajnieszych ze wzgledu
      na polaczenie alkohol+ociec
      pewnie to dobrze znacie znajomi picie do nocy a potem awantury w domu
      oj ciezko bylo zasnac
      demolowanie mebli latajace talerze po domu, ucieczki z mieszkania w nocy,
      niezapomniany widok matki z nozem w rece broniacej sie przed ojcem
      slownictwo jakiego sie nasluchalem lepiej nie wymieniac
      najlepiej bylo siedziec cicho i sie nie odzywac bo mozna bylo mocnego kopniaka
      oberwac
      wiecej nie bede pisal bo to wsyzstko pewnei znacie
      ale nie rozumie was bo nie mam zadnych fobii i problemow
      bylem najlepszym uczniem w podstawowce, jednym z lepszych w liceum,
      studia bez problemu poszly mam dobra prace jestem na swoim i zalozylem normalna
      rodzine
      a kazda imprezka ze znajomymi bez alkoholu sie nie obejdzie
      mam po prostu inny charakter
      • Gość: julka Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 13.12.02, 11:15
        Tylko pogratulować
      • malwinamalwina Re: jesli Twoi rodzice pili to 13.12.02, 11:16
        faktycznie nic nie zrozumiales : my tez bylismy znakomitymi uczniami, mamy
        swietne sukcesy w zyciu zawodowym i adaptujemy sie w KAZDEJ sytuacji.
        Im trudniejsza tym lepiej.
        co do alkoholu to inna sprawa - dwa warianty : albo pijesz albo patrzec
        na ...nie mozesz.
        • motylek23 Re: jesli Twoi rodzice pili to 13.12.02, 11:27
          malwinamalwina napisała:

          > faktycznie nic nie zrozumiales : my tez bylismy znakomitymi uczniami, mamy
          > swietne sukcesy w zyciu zawodowym i adaptujemy sie w KAZDEJ sytuacji.
          > Im trudniejsza tym lepiej.
          > co do alkoholu to inna sprawa - dwa warianty : albo pijesz albo patrzec
          > na ...nie mozesz.

          wybacz ale jezeli jest tak dobrze jak napisalas to ja nie rozumie o czym jest
          ten watek
          nie wazne!
          tylko chcialem napisac ze sa osoby ktore maja podobne przezycia jak wy
          natomiast nie czuje abym byl w jakikolwiek sposob tym naznaczony i tyle
          odcialem sie od tego w 100% moje dorosle zycie to zupelne przeciwienstwo tego
          co doswiadczylem jako dziecko bo jest po prostu normlane :-)
          tylko o to mi chodzilo
          pozdrawiam
          • Gość: XXX Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: 212.160.145.* 13.12.02, 11:47
            Od tego, jak od żadnego innego przeżycia nie da się"odciąć". Nasze życie ma
            ciągłość i zaprzeczanie nie ma sensu.Przecież ta przeszłość, wspomnienia Ciebie
            ukształtowały, rodzą w Tobie jakieś uczucia.Układa się dobrze lub źle, ale to
            nie ma nic do rzeczy. Odcinanie się , jest znnym mechanizmem obronnym
            określanym jako zaprzeczanie. I swiadczy to tylko, że po prostu masz mały wgląd
            w siebie albo mieć go nie chcesz bo jednak coś tam uwiera. Możesz powiedzieć,
            że absolutnie żadna z wypowiedzi w najmniejszym stopniu nie przypomina ciebie?
      • Gość: XXX Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: 212.160.145.* 13.12.02, 11:41
        To jest jak rysa na szkle. Może być powierzchowna, może być bardzo głeboka.Ale
        prawdopodobieństwo, że jej nie będzie jest znikome.
        A bycie najlepszym to specjalność DDA, zwłaszcza najstarszych z rodzeństwa.
        Byłam najlepszą studentką, odnoszę sukcesy w pracy. udało mi się i jestem w
        szczęśliwym związku. Ale nie sposób nie zauważyć pewnych cech wspólnych dla
        DDA.Zauważ, że sama zapytałam o pozytywy , bo i takie są.
        Bo nie chodzi wcale o to, że trudne dzieciństwo powoduje, że dalsze życie jest
        nieudane.Jednak powoduje kształtowanie się pewnych cech, które bywają
        pozytywne, bywają negatywne, dość często są wspólne.A żę mówimy głównie o
        naszych problemach? No cóż, na forum, jak i w życiu, jak coś układa się
        normalnie, dobrze - to o czym pisać.Poza tym to złe przecież boli i
        szukamy/szukam?/ zrozumienia, a kto lepiej to zrozumie niż DDA?
        • Gość: Dora do motylka Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: 62.244.139.* 13.12.02, 13:42
          Osobom, ktore nie rozumieja dlaczego i po co dzielimy sie tu takimi bardzo
          wewnetrznymi przezyciami proponuje przeniesc sie na inne forum, albo na do
          innego watku. Naprawde szkoda naszego czasu na tlumaczenie sie dlaczego czujemy
          sie tak a nie inaczej. Zaczelam ten watek, bo czulam, ze tu otrzymam odp. na
          moje pyt. I tak sie stalo, dlatego prosze nie siej zametu i pozwol nam dalej ze
          soba spokojnie rozmawiac. Zrozum, ze nie sa to latwe zwierzenia i naprawde
          gratulaujemy (mysle, ze moge to powiedziec w imieniu pozostalych) ze jestes
          silnym czlowiekie i ze dziecinstwo nie pozostawilo trwalych sladow. To co
          prawda ma rowniez swoja def. w psychologii klinicznej, ale nie bede tego
          nazywac, bo naprawde nie o to mi chodzilo zaczynajac ten watek.
    • zadumana Re: jesli Twoi rodzice pili to 13.12.02, 18:59
      witam.

      Przeczytałam wszystkie wypowiedzi w tym wątku.
      Chciałam napisać kilka słów.
      Wielkość problemów innych ludzi najczęściej oceniamy ze stanowiska:
      "czy ja bym sobie z tym poradził"? Jeśli tak - to nie jest to wielki
      problem. (Wielkie problemy to takie, z którymi_ja_sobie_nie_radzę).

      Nie mam zamiaru negować wpływu alkoholizmu rodziców na dalsze
      życie człowieka - na pewno taki wpływ jest.
      nie wychowywałam się w takiej rodzinie.
      Ale co z tego? Wiele problemów, które opisują DDA, a których
      wystąpienie u nich przypisują wychowaniu w takich rodzinach - dotyczy
      także mnie. W mojej rodzinie nikt nie pił.
      Musiała być jakaś inna przyczyna, że odnajduję w sobie podobieństwo
      do DDA.
      Jednak zawsze w stosunku do dzieci z rodzin nie-alkoholików jest
      nastawienie, że nie powinny mieć żadnych problemów, skoro miały
      "łatwe dzieciństwo". Wszelkie próby zwierzeń kończą się stwierdzeniem,
      że problemy są wyimaginowane, bo prawdziwe problemy mają inni.

      Na razie tyle.
      Pozdrawiam, nie miejcie mi za złe, że się wypowiedziałam w wątku
      nie dla mnie przeznaczonym.

      Z.


    • Gość: Dora Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: 62.244.139.* 14.12.02, 12:05
      Skonczylam wlasnie czytac co tylko sie dalo na stronie DDA. W chodzac na te
      strone bylam juz w 99% zdecydowana, ze pojde na najblizsze takie spotkanie w
      moim miescie. Teraz mam jedno pyanie do tych, ktorzy byli juz na tych
      spotkaniach. Na stronie DDA bardzo czesto przywoluje sie Boga, sa modlitwy,
      jest powierzanie swoich problemow ... i tu jest problem, co ludzmi
      niewierzacymi, co z agnostykami? Obawiam sie, ze osoby niewierzace moga po
      prostu tam przeszkadzac, a z drugiej strony obawiam sie zachecania np. do
      wspolnej modlitwy itp. Powiedzcie mi jak to naprawde wyglada? Nie zwlekajcie z
      odpowiedzia bo termin spotkania jest bardzo bliski. Pozdrowionka
      • Gość: Malwina Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: proxy / *.w.club-internet.fr 14.12.02, 12:42
        ja jestem ciezko niewierzaca i znioslam ;-)
        co prawda we fr
        tu odwolywali sie do sily spirytualnej ktora kazdy niby posiada i nie pchali w
        tym kierunku - kazdy mial szukac i czerpac w sobie cokolwiek, byle sie na czyms
        oprzec (na intlekcie, na nauce, na nadziei)
        mam nadzieje ze w pl sa na tyle inteligentni zeby tego nie robic
        • Gość: Dora Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: 62.244.139.* 14.12.02, 12:50
          wiesz jak jest, ja ostatnio (Swieta ida) jest i tak juz mocno podminowana i
          obawiam sie, ze zamiast sie uspokoic to sie jeszcze bardziej zdenerwuje, gdy
          pierwsze moje wejscie rozpocznie sie zaproszeniem do modlitwy (takiej czy
          innej, jakiejkolwiek). Mam zasade nigdy i z nikim przypadkowym nie rozmawiac o
          wierze, religii etc. i dlatego troche sie przestraszylam. Jak spedzasz swieta?
          lubisz dostawac prezenty, lubisz niespodzianki?
          • Gość: Malwina Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: proxy / *.w.club-internet.fr 14.12.02, 12:58
            to faktycznie nie idz (przynajmniej nie teraz) - mnie tez kosztowalo, ten
            rytual, ale cala reszta byla tak interesujaca ze przelknelam.
            Zachowalam znajomosci z tego okresu, a nawet i jedna ..no prawie przyjaciolke.
            Prawda jest ze wierzacym jest latwiej. No ale ja tam nie poszlam zeby sie
            wyleczyc lecz zeby sie dowiedziec i katharsis (?)sobie zrobic - i jedyna
            komunia w ktorej uczestniczylam byla z ...ludzmi (a to dobrze robi:-)
            • Gość: Dora Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: 62.244.139.* 14.12.02, 13:14
              Wiesz, masz racje, chyba jednak jeszcze z ta wizyta poczekam. Napisalabym
              wiecej, ale jade odebrac dzieci zzajec wiec musze konczyc, odezwe sie po
              powrocie.



          • martyna14 Re: do Dory 14.12.02, 20:46
            Gość portalu: Dora napisał(a):

            > wiesz jak jest, ja ostatnio (Swieta ida) jest i tak juz mocno podminowana i
            > obawiam sie, ze zamiast sie uspokoic to sie jeszcze bardziej zdenerwuje, gdy
            > pierwsze moje wejscie rozpocznie sie zaproszeniem do modlitwy (takiej czy
            > innej, jakiejkolwiek). Mam zasade nigdy i z nikim przypadkowym nie rozmawiac
            o
            > wierze, religii etc. i dlatego troche sie przestraszylam. Jak spedzasz
            swieta?
            > lubisz dostawac prezenty, lubisz niespodzianki?

            Ja zainspirowana tym watkiem wczoraj poszlam na spotkanie AL Anon ( bo w
            miescie gdzie mieszkam nie ma grup DDA) .
            Tez martwilam sie o ta duchowa czesc spotkania i rozmowy o Bogu.
            Rzeczywiscie Al Anon i DDa powierzaja jakby swoje uzdrowienie sile duchowej
            niekoniecznie Bogu mozesz to nazwac jak chcesz energia , mysla wiara
            czymkolwiek. Ale nie rozmwaia sie o religii i nawet nikt nikogo nie pyta i nie
            dyskutuje o religii a tej duchowej sily nie utozsamia sie z zadna religia.

            Ta cala duchowa otoczka tez mnie troche denerwuje bo nie jestem wierzaca ale ja
            sie tym nie przejmuje. Jak pojdziesz na spotkanie powiedz, ze nie chcesz sie
            modlic. Na spotkaniach jest 1 zasada nikt nikogo nie ocenia i nie osadza i nie
            przymusza.

            Ja czulam sie trocho nieswojo ale do momentu kiedy ludzie zaczeli opowiadac
            o swoich przezyciach ,przemysleniach, refleksjach , ktore byly moimi i jak
            dobrze ich rozumialam. Wszyscy byli bardzo przyjacielscy imili.

            Tradycja grup jest rowniez wreczenie nowo, przybylemu telefonow z imionami i
            pierwsza litera nazwiska . Ja dostalam piec telefonow ludzi do ktorych moge
            dzwonic i porozmiawiac kiedy tylko bede potrzebowala.




            • Gość: Malwina Re: do Dory IP: proxy / *.w.club-internet.fr 14.12.02, 20:55
              u mnie bylo identycznie
              i naprawde mi przeszly jak po masle te "spirytualne obrzadki". jesli nasze
              informacje moga kogos odblokowac i zachecic do wygrzebania sie z tego marazmu i
              rozpracowania wlasnych ciazacych mechanizmow, to znaczy ze nie na darmo to
              pisanie tu bylo :-)
              (akcji u nich nie mam ;-)))
    • Gość: Malwino, Martyno!! Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: 80.48.105.* 14.12.02, 23:56
      W tek chwili jestem jestem po prostu bardzo zla. Wlasnie przeczytalam odp. na
      pyt. dot. modlitwy etc. na spotkaniach DDA. Weszlam na strone DDA i napisalam
      maila z prosba o odp. jak to wlasciwie z ta sprawa na spotkaniach jest. I, albo
      odpowiedzi udzielil mi skonczony kretyn (obym sie mylila) albo to jest po
      prostu jedna wielka pomylka! Dowiedzialam sie, ze nie ma mowy o jakims
      konkretnym Bogu, ale jednak o jakims mowa musi byc, bo wszyscy przeciez uznaja
      jakas sile wyzsza (!!!) nastepnie, dowiedzialam sie, ze przeciez jakos
      wytrzymam modlitwe etc. i dalej bedzie juz fajnie. Co najwazniejsze!
      dowiedzialam sie, ze zawsze moge przyjsc i zawsze moge wyjsc, bo przeciez
      przymusu nie ma. Co za idiota mogl cos takiego powiedziec??? odpislam mu, ze
      jak rozumiem, zawsze moge przyjsc, wyjsc, ale przy okazji sie pomodlic, bo to
      nie zaszkodzi. Jestem wsciekla, nosilam sie z tym zamiarem tyle lat, a tu ktos
      pisze mi, ze moge przyjsc, wyjsc tak jakby to przyjscie nic mnie nie
      kosztowalo! Cholera, mam nadzieje, ze to byl tylko jakis dupek, a nie wlasciwa
      osoba na wlasciwym miejscu. Zrobilam mu caly wyklad, zaznaczajac, iz idac
      gdziekolwiek nie oczekuje, a nawet nie zycze sobie aby witano, zegnano mnie
      modlitwa itp. Zadalam proste pyt. jak ta sprawa wyglada na DDA, chcac sie
      upewnic czy to jest miejsce dla mnie (czy wlasnie nie bede przeszjkadzala swoja
      niewiara) a otrzymalam porady w dziedzinie metafizyki. Sorry, unioslam sie, ale
      chialam Wam o tym doswiadczeniu napisac.
      • Gość: Malwina Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: proxy / *.w.club-internet.fr 15.12.02, 00:56
        pewnie dupek - dupkow wszedzie pelno
        dupek od telefonow i kontaktow
        seansy sa bez dupkow
        bez przewodnikow duchowych i innych
        nie ma specjalisty, ani urzednika, ani prowadzacego. Sa 4 broszurki na krzyz
        piec zasad z czego 4 dobre, sprawa sily wyzszej zawsze mnie perturbowala. Nie
        bylam jedyna ateistka. Powiedzialam sobie ze sila wyzsza to moja wola i koniec.
        Wymiany z ludzmi byly niezwykle cenne.
        • Gość: Senin Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: *.prem.tmns.net.au 15.12.02, 09:46
          Gość portalu: Malwina napisał(a):

          >sila wyzsza to moja wola i koniec


          Senin:

          No wlasnie, gdybysmy nie patrzyli na "Boga", "boga" z perspektywy tzw. religii
          i metafizyki sprawy moglyby wygladac zupelnie inaczej...

          Wydaje mi sie to symptomatyczne, iz dzieci alkoholikow boja sie intymnosci (
          jak sami zreszta tu pisaliscie) i nawet koncepcja "sily wyzszej" , "energii"
          ich przeraza. Nie dlatego, ze wlasciwie przeraza, lecz dlatego ze wymaga to
          dopuszczenia calkiem przypadkowych ludzi do pewnej intymnosci.

          A tego przeciez zrobic nie mozemy!!! Bo to zagraza naszemu poczuciu "being in
          control". Bo jak wynika z wielu listow w tym watku...

          Wszyscy my dosiegnieci tym syndromem

          MUSIMY

          KONTROLOWAC SYTUACJE W PELNI!!!

          MY ja kontrolujemy, nie mozna sie zdawac na jakies mrzonki o wrozkach,
          krasnoludkach, dobrych duszkach (one sa dla dzieci z rodzin spokojnych,
          normalnych - dla dzieci "naiwnych")

          BOG, modlitwa??? zakladaja rezygnacje z kontrolowania sytuacji, przyznanie sie
          do naszej niedoskonalosci, slabosci (a to z definicji DDA jest wykluczone -
          taki sobie "catch 22")

          Dochodzi do tego utozsamianie modlitwy/sily wyzszej z katolickim pojeciem Boga
          ( i calym bagazem odpowiednich konotacji )



          Istotne w tym wszystkim jest ( tzn. w modlitwie, publicznej duchowosci )
          rezygnacja z KONTROLOWANIA rzeczywistosci. Naszego zycia, zycia innych, swiata
          itd.

          Trick polega na tym, ze jesli te rzeczywistosc decydujemy sie kontrolowac w
          pelni ( jak to zwykle z DDA i innymi) to : MUSIMY przejac ODPOWIEDZIALNOSC!!!!
          za wyniki tej kontroli, za rezultaty tego co sie dzieje...


          ... stad to niezadowolenie z siebie.

          pzreciez to my jestesmy w tym ukladzie niejako BOGIEM. (kompensacja
          bezsilnosci doswiadczonej w dziecinstwie)



          Wracajac jednak do tego, co mnie tak zaniepokoilo w tych listach - czyli waszej
          obawy przed jakakolwiek sila sprawcza poza nami samymi( strach przed modlitwa),
          naprawde niewazne czy to nazwiemy bogiem, modlitwa, duchowoscia czy czymkolwiek
          innym - wszystko polega na:
          dopuszczeniu innych do intymnosci ( akurat z tym mam najwieksze problemy)
          przyznaniu, ze nie jestesmy w stanie kontrolowac calej rzeczywistosciI ZE TO
          WCALE NIE ZNCZY IZ BEDZIEMY PRZEZ TO ZRANIENI.
          Proba bycia BOGIEM DLA SAMEGO SIEBIE moze byc bardzo niebezpieczna


          Senin

          Kiedys tam oczekiwna by byc tym " 200% dzieckiem"
          • Gość: Dora Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: 80.48.105.* 15.12.02, 13:34
            Wiesz co, zupelnie nie wiem co powiedziec. Co to bylo, popis erudycji?
            oczytania? Widze, ze przeczytales Paragraf 22, ale chyba niezbyt uwaznie, bo
            jak widze cala mysl przwodnia, ktora przyswiecala autorowi gdzies Ci umknela.
            Jak mawial moj profesor, te ksiazke nalezy przeczytac min. pare razy. Podobnie
            jak pan, ktory byl mi uprzejmy odpowiedziec w imieniu DDA kompletnie nie
            zrozumiales czego dotyczy istota sprawy. Moj problem z pewnoscia nie jest w
            zaden sposob zwiazany z silami metafizycznymi, mam alergie na te nowomode
            wtracania do wszystkiego duchowosci (jakkolwiek pojmowanej). Piszesz, ze
            czytales uwaznie watki na tej stronie, chyba jednak nie. Nie zauwazyles bardzo
            istotnego zdania, iz nie zycze sobie aby epatowano mnie duchowoscia. Ta sfera
            zycia jest dla mnie najintymniejsza wiec nie ma najmniejszego powodu abym sie z
            nia z kimkolwiek dzielila. Jesli bede chciala sie pomodlic to pojde na
            spotkanie oazowe, grupowa sadhana, ewentualnie pocwicze zen. Kiedy ide na
            zajecia rysunku czy do sauny z pewnoscia nie oczekuje, ze przywitaja mnie tam
            modlitwa - tak ciezko to zrozumiec? A dokonywanie generalizacji, ze dzieci
            alkoholikow sa zwykle niewierzace jest idiotyczne. Na prawde nie znasz
            ateistow? uwazasz, ze wszyscy sa wierzacy, tylko o tym jeszcze nie wiedza?
            Kurcze, co za brednie! Wiesz co, nie odpisuj mi,moje pyt. potraktuj jako
            retoryczne, chyba, ze pierwszy poruszajacy nie da Ci spokoju i bedziesz musial
            cos mi odpowiedziec, ale nie obiecuje, ze przeczytam. Mam dosc ograniczona
            tolerancje dla pustoslowia.
            • Gość: Senin Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: 144.138.249.* 15.12.02, 22:10
              Gość portalu: Dora napisał(a):


              No coz jesli nawet nie przeczytasz to ja jednak odpisze

              no coz , wyglada to na wielkie nieporozumienie, i niezrozumienie

              > Wiesz co, zupelnie nie wiem co powiedziec. Co to bylo, popis erudycji?

              nie, nie mam pretensji do bycia erudytka

              > oczytania? Widze, ze przeczytales Paragraf 22, ale chyba niezbyt uwaznie, bo
              > jak widze cala mysl przwodnia, ktora przyswiecala autorowi gdzies Ci umknela.

              nie cztyatlam i nie zamierzam przeczytac , moze dlatego porownanie niefortunne
              , bo odwolujace sie do potocznego rozumienia tej frazy

              > Jak mawial moj profesor, te ksiazke nalezy przeczytac min. pare razy.
              Podobnie
              >
              > jak pan, ktory byl mi uprzejmy odpowiedziec w imieniu DDA kompletnie nie
              > zrozumiales czego dotyczy istota sprawy.

              Owszem, zrozumialam. Chcialam tylko wyjsc poza opis symptomow tzw. DDA.
              Probowalam sie ustosunkowac do problemu "przerazenia" duchowoscia spotkan i
              zastanawialam sie dlaczego jest to az takie odstraszajace dla prawie
              wszystkich, ktorzy sie tu wypowiadaja. Nie bylo moim zamiarem nikogo "nawracac"
              ani pouczac i szkoda, ze odebralas to tak osobiscie.



              Moj problem z pewnoscia nie jest w
              > zaden sposob zwiazany z silami metafizycznymi,

              Wcale tego nie twierdze..

              mam alergie na te nowomode
              > wtracania do wszystkiego duchowosci (jakkolwiek pojmowanej). Piszesz, ze
              > czytales uwaznie watki na tej stronie, chyba jednak nie. Nie zauwazyles
              bardzo
              > istotnego zdania, iz nie zycze sobie aby epatowano mnie duchowoscia. Ta sfera
              > zycia jest dla mnie najintymniejsza wiec nie ma najmniejszego powodu abym sie
              z
              >
              > nia z kimkolwiek dzielila. Jesli bede chciala sie pomodlic to pojde na
              > spotkanie oazowe, grupowa sadhana, ewentualnie pocwicze zen. Kiedy ide na
              > zajecia rysunku czy do sauny z pewnoscia nie oczekuje, ze przywitaja mnie tam
              > modlitwa - tak ciezko to zrozumiec? A dokonywanie generalizacji, ze dzieci
              > alkoholikow sa zwykle niewierzace jest idiotyczne.

              A gdzie ja cos takiego napisalam???? ( no coz jezyk jest czesto powodem
              nieporozumien, zwlaszcza gdy sie uzywa jakichs skrotow myslowych)

              Na prawde nie znasz
              > ateistow? uwazasz, ze wszyscy sa wierzacy, tylko o tym jeszcze nie wiedza?


              No coz, wiesz, bardzo lubie Junga czytywac ( bardziej niz Hellera).

              A co do tych spotkan - caly wit w tym ze zalozeniem ich jest wlasnie
              przelamanie bariery prywatnosci

              Zreszta, nie o to chodzi bym miala tu racje, naprawde nie o to chodzi.
              Trzeba dalej walczyc z tym "cieniem" prawda???
              no coz jesli napisze wiecej to moze sie to stac powodem do dalszych
              nieporozumien, zamilcze wiec

              Ja tez, jestem DDA, czy jak to sie teraz zwie.





              > Kurcze, co za brednie! Wiesz co, nie odpisuj mi,moje pyt. potraktuj jako
              > retoryczne, chyba, ze pierwszy poruszajacy nie da Ci spokoju i bedziesz
              musial
              > cos mi odpowiedziec, ale nie obiecuje, ze przeczytam. Mam dosc ograniczona
              > tolerancje dla pustoslowia.
        • Gość: Dora Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: 80.48.105.* 15.12.02, 13:10
          Dzieki za te slowa, przemysle to jeszcze, ale czuje, ze zajmie mi to troche
          czasu, na razie odkladam ten temat na .... pozniej.
      • fnop Re: jesli Twoi rodzice pili to 15.12.02, 18:35
        nie rozumiem co Cię tak zbulwersowało; to, że decydujesz się na uczestnictwo w
        terapii to nie jest jakieś bohaterstwo czy akt niewiadomo czego, nie oczekuj
        poklasku; ludzi, którzy przychodzą i rezygnują jest cała masa; ważna jest chęć
        pracy nad sobą, determinacja i chęć przezwyciężenia licznych przeciwności,
        dążenie do osiągnięcia efektu kosztem wielu przykrych odczuć; modlitwa nie jest
        obowiazkowa, nie rozumiem, co Cię w tym złości; to nie jest modlitwa typu
        zdrowas maryja lub ojcze nasz
        • Gość: Malwina Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: proxy / *.w.club-internet.fr 15.12.02, 20:49
          tu sie nie zgadzam - to jest bohaterstwo i "akt czegos tam ". To jest krok
          w...inne zycie. I kosztuje.
          • fnop Re: jesli Twoi rodzice pili to 15.12.02, 21:31
            bohaterstwem jest wytrwałość a nie sama chęć; sama chęć nic nie daje, dobrymi
            chęciami jest piekło wybrukowane; a duma jest pułapką ego
            • Gość: Malwina Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: proxy / *.w.club-internet.fr 15.12.02, 21:39
              pierwszy krok jest rewolucja.
              potem moze byc tylko latwiej, lepiej...
              a reszta twojego postu jest boom boom
              • fnop Re: jesli Twoi rodzice pili to 15.12.02, 22:05
                gratuluje optymizmu
                w moim przypadku sama decyzja o rozpoczęciu terapii okazała się względnia łatwa
                w porównaniu z tym, co potem
                • Gość: Dora Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: 62.244.139.* 16.12.02, 11:54
                  Jak juz napisalam, skoro nie rozumiesz to ... po prostu nie rozumiesz. Chyba
                  nikt Ci nie powiedzial, ze w zyciu wszystko bedziesz rozumial? Znam wielu
                  ludzi,ktorzy ocenialaj innych przez pryzmat wlasnej osoby, tylko pogratulowac.
                  Skoro napisalam, ze dla mnie to a to jest trudne to znaczy, ze dla mnie jest to
                  trudne. Powinno byc latwe, poniewaz dla Ciebie bylo latwe? Przeciez to jest bez
                  sensu. Poniewaz tak dalece roznimy sie w pogladach na ten temat to proponuje
                  zakonczyc te deyskusje na tym poziomie.
                  • fnop ---> Dora 16.12.02, 15:55
                    Gość portalu: Dora napisał(a):

                    > Jak juz napisalam, skoro nie rozumiesz to ... po prostu nie rozumiesz. Chyba
                    > nikt Ci nie powiedzial, ze w zyciu wszystko bedziesz rozumial? Znam wielu
                    > ludzi,ktorzy ocenialaj innych przez pryzmat wlasnej osoby, tylko
                    pogratulowac.
                    > Skoro napisalam, ze dla mnie to a to jest trudne to znaczy, ze dla mnie jest
                    to trudne. Powinno byc latwe, poniewaz dla Ciebie bylo latwe? Przeciez to jest
                    bez sensu. Poniewaz tak dalece roznimy sie w pogladach na ten temat to
                    proponuje
                    > zakonczyc te deyskusje na tym poziomie.


                    ??? Tym razem znowu nie rozumiem. Przecież nie z Tobą rozmawiałem tylko z
                    Malwiną. Więc o co Ci chodzi Doro? Mam z nią przestać rozmwawiać ze względu na
                    Ciebie?
                    • Gość: FNOP Re: ---> Dora IP: 80.48.105.* 16.12.02, 20:07
                      Sloneczko, bardzo Cie przepraszam, widac bylam juz bardzo wzburzona, ze az nie
                      odruznilam kto do kogo pisze. W takim razie, o ile to mozliwe nie gniewaj sie
                      za ten wyskok. Juz mi przeszlo, wiec poki co nie bede sie wsciekac, skierowalam
                      energie na inne tory.
                      • Gość: Dora Re: ---> Dora IP: 80.48.105.* 16.12.02, 20:10
                        I znow Cie musze przeprosic, bo w ostaniej wypowedzi chcialam napisac, ze to
                        jest do Ciebie, a wyszlo tak jakbys to Ty napisal do mnie. To wynika stad, ze
                        dopiero od niedawna zagladam na forum i czesto sie myle co gdzie nalezy wpisac.
    • Gość: Jot28 Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: *.bratniak.krakow.pl 16.12.02, 05:21
      Wiedziałam, że dzieci alkoholików (w moim przypadku ojciec) mają wspólne cechy,
      ale nie wiedziałam, że jest tego aż tyle! Gdy wczoraj pierwszy raz weszłam na
      ten wątek poryczałam się. To przecież o mnie, o codziennych zmaganiach z samą
      sobą, niska samoocena, czekanie, że wreszcie ktoś odkryje moje dyletanctwo,
      ciągłe przygotowywanie planu "na najgorsze", eee tam, wiadomo! Ja nie chodzę na
      terapię, nie wiem, może kiedyś...Nie lubię o tym rozmawiać, no chyba że z
      mężem. Popłaczę sobie na Jego ramieniu, przechodzi...do następnego razu. A
      propos tego, że "normalne=nudne": tego mi los oszczędził. Zawsze szukałam
      normalności, unikałam ludzi "intrygująco-problemowych". Mąż, przyjaciele
      z "normalnych" rodzin. I ja - silna i słaba jednocześnie. Kiedyś denerwowało
      mnie to, że ludzie postrzegają mnie inaczej ("skazana na sukces"), niż ja sama
      siebie. Teraz mogę powiedzieć, że nawet lubię ten wizerunek, wykorzystuję to
      nader często. Tylko ten Dyzma w mojej głowie! Pozdrawiam wszystkich.
      • Gość: Dora Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: 62.244.139.* 16.12.02, 12:03
        Wlasnie dlatego zdecydowalam sie rozpoczac taki watek, bo jak juz na pocztku
        napisalam, czulam, ze dowiem sie wielu ciekawych rzeczy. Nie raz czytajac
        wypowiedzi innych mialam gardlo scisniete i naprawde ciezko mi bylo sie nie
        rozplakac. Gdyby nie to, ze zwykle czytalam te wypowiedzi w pracy to na pewno
        ryczalabym jak bobr, nad soba nad Wami, nad Nami. Piszesz, ze mozesz o tym
        porozmawiac z mezem, to naprawde dobrze. Ja nie lubie o tym rozmawiac, ale
        jesli juz to wlasnie z mezem, dlatego tez tak sie ucieszylam, ze tylu ludzi
        podjelo ten watek, bo przeciez anonimowosc forum jest bezcenna. Pozdrawiam Cie
        bardzo serdecznie, mam nadzieje, ze jeszcze sie tu spotkamy.
        Gość portalu: Jot28 napisał(a):

        > Wiedziałam, że dzieci alkoholików (w moim przypadku ojciec) mają wspólne
        cechy,
        >
        > ale nie wiedziałam, że jest tego aż tyle! Gdy wczoraj pierwszy raz weszłam na
        > ten wątek poryczałam się. To przecież o mnie, o codziennych zmaganiach z samą
        > sobą, niska samoocena, czekanie, że wreszcie ktoś odkryje moje dyletanctwo,
        > ciągłe przygotowywanie planu "na najgorsze", eee tam, wiadomo! Ja nie chodzę
        na
        >
        > terapię, nie wiem, może kiedyś...Nie lubię o tym rozmawiać, no chyba że z
        > mężem. Popłaczę sobie na Jego ramieniu, przechodzi...do następnego razu. A
        > propos tego, że "normalne=nudne": tego mi los oszczędził. Zawsze szukałam
        > normalności, unikałam ludzi "intrygująco-problemowych". Mąż, przyjaciele
        > z "normalnych" rodzin. I ja - silna i słaba jednocześnie. Kiedyś denerwowało
        > mnie to, że ludzie postrzegają mnie inaczej ("skazana na sukces"), niż ja
        sama
        > siebie. Teraz mogę powiedzieć, że nawet lubię ten wizerunek, wykorzystuję to
        > nader często. Tylko ten Dyzma w mojej głowie! Pozdrawiam wszystkich.
        • mrouh Re: jesli Twoi rodzice pili to 17.01.03, 22:17
          Wyprowadzałam się z domu metodycznie, powoli...żeby nie
          wpaść w bagno, w szale ucieczki z piekła nie wpaść w
          kolejne, żeby nie urządzić się jak moje rodzeństwo. Jeśli
          o to chodzi świetnie mi się udało. Ale odkąd mieszkam w
          bezpiecznym miejscu, kilkaset kilometrów od domu, coraz
          bardziej daje mi się we znaki to piętno DDA. Od kilku
          miesięcy czytam dużo o DDA, zawsze płaczę, płaczę, bo nie
          umiem sobie z tym poradzić. Dojrzewa we mnie myśl o
          spotkaniu z psychologiem, ale...zastanawiam się czy mój
          problem jest wart zawracania komukolwiek tym głowy.
          Prawda, jakie to normalne? Wstyd mi, że sobie z tym nie
          radzę, bo ja muszę sobie dać radę zawsze i wszędzie,
          gorzej, lepiej, byle tylko nie przyznać, że nie daję
          rady. Moje hasło, to DAM SOBIE RADĘ, BO NIE MAM INNEGO
          WYJŚCIA. I żeby pokazać ojcu, że nie jestem głupia. Wciąż
          słyszę jego idiotyczne pytanie "2 razy 2?"...Uczył mnie
          tabliczki mnożenia tak "skutecznie", że nauczyłam się jej
          dopiero w dniu 13 urodzin, kiedy poczułam, że ktoś mnie
          potrzebuje... Wciąż czuję się głupia, bo nie mam głowy do
          ścisłych przedmiotów ;dziwne, bo on nie wygląda, jakby
          czuł się głupio, że nie zna żadnego obcego języka...Jak
          tylko ktoś poddaje w wątpliwość moje słowa, czuję się
          skończoną idiotką. Jakie to wszystko skomplikowane.
          Pozornie, teraz, kiedy mam spokojny dom, cierpliwą,
          niczym anioł drugą połowę, to mnie paraliżuje. Nienawidzę
          alkoholu, papierosów, za to zaczęłam jeść, zajadam każdy
          niepokój, a niepokoję się codziennie i o wszystko. Nie
          umiem zrobić nic w terminie, nie napisałam jeszcze słowa
          pracy magisterskiej, a chcę bronić w czerwcu. Czuję się
          winna, ale się boję, że wyjdzie na to, że jestem do
          niczego (mam specyficznie krytycznego promotora) i nie
          mogę zacząć, robię wszsytko, żeby tylko nie
          zacząć...Chyba muszę znależć psychologa, bo zrobię się
          gruba jak smok i w ogóle jest ze mną z każdym dniem
          gorzej. Czy w poradni AA będą wiedzieli, czy jakiś
          "refundowany" psycholog przyjmuje w moim mieście? Jestem
          tu nowa, nikogo nie znam, nie wiem nawet gdzie
          szukać...Pozdrawiam wszystkich. Trzymajmy się.
    • Gość: speedy Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: *.lubin.dialog.net.pl 07.03.03, 21:10
      do tej pory smialam sie z jakichs wynalazkow pt DDA
      pamietam jak zobaczylam ten watek kiedys - no, mnie to nie dotyczy...przeciez
      ojca pozbylismy sie z domu jak bylam mala (8 lat)
      Wiec nawet nie czytalam watku wtedy.
      przed chwila czytalam jakis artykul w necie - z nudow.
      okazalo sie ze pisza o mnie. Dokladnie o mnie.
      pogrzebalam wiecej - znalazlam test na cechy DDA
      ha ha ha... na okolo 25 pytan 4 byly na nie.. reszta na tak.
      A opis... wszystko sie zgadza...
      to co Wy tu piszecie tez.
      Moge sie podpisac pod kazdym z tych postow (pomijajac alkoholizm, tu akurat nie
      mam problemu, choc bywalo ze balowalam ponad miare)
      Wlasnie odkrylam ze mam cholerny problem - ja to wiedzialam juz dawno ze cos ze
      mna nie tak ale myslalam ze tak juz mam z natury popieprzone w glowie.
      Szkoda tylko ze tak wiele przez to stracilam juz w zyciu.
      Z jednej strony mam ochote powiedziec "po mojemu" - pieprzyc to, nie ma co sie
      nad soba rozczulac, olac ten shit.
      A z drugiej cos mi sie wydaje ze czas wzaisc byka za rogi, co?
      Niedlugo jade do Wawy to chyba pojde w jedno miejsce... byl ktos tam?Jak jest???

      • speedymika Re: jesli Twoi rodzice pili to 08.03.03, 11:35
        speedy tylko juz zalogowana :)
        nie spalam cala noc. To wszystko do mnie wrocilo i zrozumialam wiele.
        Awantury robione mojemu bylemu - najczesciej za spoznienia. 5 minut wystarczylo
        zeby doprowadzic mnie do szalu. A tak naprawde to chodzilo mi nie o spoznienie
        wcale - tylko o pewien schemat: klotnia, on mnie rani ja jestem taka
        nieszczesliwa a potem sie godzimy. Tego mi bylo trzeba - do tego stopnia ze
        przestawialam zegarek zeby miec pretekst.Dziwie sie ze wytrzymal az 4 lata ze
        mna.chociaz on tez mial podobne problemy,woec troche mnie rozumial.
        Jak ojciec wracal do domu to byla awantura, reczne argumenty... ja przerazona w
        kacie, chronie malego braciszka... potem oni sie godza i nagle bardzo sie
        kochaja. Wtedy chcialam podejsc, zeby i mnie przytulili. Ale nie - marsz do
        lozka.Byli zajeci soba, a ja... moglam tylko poszeptac do ucha swojej maskotce.
        Jestem twarda - nei daje sie zranic. Zawsze ucze sie na bledach i za kazdym
        razem jestem coraz bardziej odporna na "zarysowania".
        Nie placze nigdy.
        Jak kocham -nie daje tego odczuc dluuugo, boje sie smiesznosci i odrzucenia.
        I nie wierze ze to "kocham" w odpowiedzi, jak juz sie przelamie - jest
        prawdziwe.
        Zawsze stawiam na to ze zostane zraniona, ze to klamstwo. Wtedy sie nie
        rozczaruje, ,prawda jakie to proste?
        Ciagle wydaje mi sie ze wszyscy mnie lubia tylko z litosci, ze tak naprawde nie
        mam pryjaciol. Nigdy nie prosze o pomoc, sama sobnie radze, a co.
        Zawsze ciagnie mnie do outsiderow, a jednoczesnie pragne byc w silnej grupie,
        akceptowana i "normalna", ale wydaje mi sie ze to nie dla mnie, nikt mnie tam
        nie chce .
        I to o mieszaniu sobie w zyciu,jakie to prawdziwe. Jest 100 % pewnosci ze
        jezeli moge byc szczesliwa to sobie to spieprze.
        Z nikim nie jestem szczera do konca. Wydaje mi sie ze jak sie odkryje to
        wszyscy sie dowiedza jaka jestem nedzna w srodku.
        W Boga nie wierze. To ja kontroluje swoje zycie, jestem swoim wlasnym Bogiem.
        Ciagle biore odpowiedzialnosc za brata, za Mame. W pracy tez, biore sobie na
        glowe o wiele wiecej niz musze, i ciagle czuje ze sie nie sprawdzam.
        Te plany niezrealizowane w zyciu...
        Kocham zwierzeta, mam ich duzo.
        Jak ktos ma problem zawsze pomagam, wspieram... ale ja nigdy nie prosze o to
        samo jak mi jest zle.
        Zawsze jak sie z kims zetre, usprawiedliwiam go. Domyslam sie co mysli, stawiam
        sie w jego sytuacji... nawet jesli mnie rani.
        To wszystko naprawde przez tego sk..syna? Co dal mi zycie zeby je spieprzyc na
        samym poczatku?




        • kwieto Re: jesli Twoi rodzice pili to 08.03.03, 11:46
          To troche nie tak...
          Owszem, rodzice wplywaja w duzym stopniu na to, jak zyja potem dzieci. Owszem, dzieci ucza sie od rodzicow pewnych schematow.

          Ale to od dzieci zalezy, czy potem beda powielac schemat wyniesiony z domu (w roznych odmianach i wariacjach), czy tez beda w stanie go przelamac i rzozpoczac zycie na wlasne konto.

          Innymi slowy - wielu ludzi mialo ciezkie dziecinstwo.
          Tylko ze jednych to pograzylo a innych wzmocnilo

          Sa ludzie, ktorzy przezyli o wiele wiecej i potrafia mimo to byc szczesliwi i "normalni". Sa tez tacy ktorzy przeszli o wiele mniej i nie radza sobie ze soba.

          I tylko od Ciebie zalezy, do ktorej grupy sie bedziesz zaliczac.
          • kamfora Re: jesli Twoi rodzice pili to 08.03.03, 13:24
            kwieto napisał:

            > Sa ludzie, ktorzy przezyli o wiele wiecej i potrafia mimo to byc szczesliwi
            i "
            > normalni". Sa tez tacy ktorzy przeszli o wiele mniej i nie radza sobie ze
            soba.
            >
            > I tylko od Ciebie zalezy, do ktorej grupy sie bedziesz zaliczac.

            Według jakiego kryterium oceniasz to "więcej" i "mniej"?

            Wydaje mi się, że to, ile komu dane - ocenić może jedynie Bóg...
            • kwieto Re: jesli Twoi rodzice pili to 08.03.03, 13:42
              Czasem Boga mieszasz zupelnie niepotrzebnie, mam takie
              wrazenie.

              Przyklad roznicy "ile kto przeszedl": osobiscie uwazam,
              ze "wiecej" przeszla np. dziewczyna zgwalcona jako
              nastolatka przez wlasnego ojca, niz na przyklad taka sama
              dziewczyna, ktora dowiedziala sie o zdradzie meza czy
              chlopaka.

              I Boga tu nie potrzeba, by ocenic kto zostal
              (obiektywnie) "bardziej doswiadczony przez los".
              • kamfora Re: jesli Twoi rodzice pili to 08.03.03, 13:59
                kwieto napisał:

                > Czasem Boga mieszasz zupelnie niepotrzebnie, mam takie
                > wrazenie.

                A ja odnoszę wrażenie, że czasem specjalnie nie chcesz zrozumieć :-)
                Akurat w tym kontekście użyłam słowa Bóg aby podkreślić, że człowiek nie jest
                w stanie ocenić obiektywnie tego, co tyczy drugiego człowieka.

                > Przyklad roznicy "ile kto przeszedl": osobiscie uwazam,
                > ze "wiecej" przeszla np. dziewczyna zgwalcona jako
                > nastolatka przez wlasnego ojca, niz na przyklad taka sama
                > dziewczyna, ktora dowiedziala sie o zdradzie meza czy
                > chlopaka.

                Ty osobiście możesz uważać co chcesz. Ale czy to jest ocena obiektywna to już
                bym polemizowała. Bo co, jesli ta dziewczyna zgwałcona przez ojca
                potrafi z tym w miarę normalnie żyć, a ta, która dowiedziała się o zdradzie
                popełnia samobójstwo? Czy to oznacza, że ta druga jest sama sobie winna, że
                jest słabszej konstrukcji psychicznej? Czy naprawdę uwazasz, że wszyscy
                jesteśmy w jednakowym stopniu odporni? Przecież nie przeczysz,
                że istnieje różnica między odpornością na ciosy między, na przykład,
                Gołotą a chociażby Tobą?

                >
                > I Boga tu nie potrzeba, by ocenic kto zostal
                > (obiektywnie) "bardziej doswiadczony przez los".

                Więc jeszcze raz: co po takiej "obiektywnej" ocenie?
                W czym ją wymierzysz/podasz? W jakich jednostkach?
                Czy tą jednostką jest Twoja własna wrażliwość?
                • kwieto Re: jesli Twoi rodzice pili to 08.03.03, 14:11
                  Kamforo, wlasnie to samo (a propos normalnego zycia jednej dziewczyny i samobojstwa drugiej) napisalem powyzej.

                  Natomiast "konstrukcje psychiczna" nawet najslabsza mozna IMO wzmacniac, pracowac nad nia. I tym sie roznia osoby zyjace "normalnie" mimo traum, ze nauczyly sie radzic sobie z tymi doswiadczeniami.
                  Wrazliwosc nie ma tu nic do rzeczy (o ile nie jest rozumiana jako "branie wszystkiego do siebie" - ale to znowu moim zdaniem nie jest wrazliwosc a raczej "przewrazliwienie")

                  Mieszajac w to wszystko Boga wchodzimy w spekulacje czysto teoretyczne i zaczynamy wszystko relatywizowac - nie wiem, czy jest to tutaj konieczne
    • Gość: P. Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: *.acn.waw.pl 08.03.03, 17:37
      No i się poryczałam...To ja. dokładnie wszystko się zgadza.nie ufam, nie wierzę
      nikomu, nie zasługuję na nic dobrego, wszystkie sukcesy są bezpodstawne, nikt
      mnie nie zna naprawdę, łaknę bliskości i daję kopa temu, kto się zbliża, nikt
      mnie nie rozumie, nie docenia, każdy kłamie kiedy mówi o mnie coś dobrego. nie
      potrafię cieszyć się z tego co mam bo to się MUSI przeciez wkrótce skończyć,
      komplikuję najprostsze rzeczy. Jestem potwornie samotna choć nikogo przeciez
      nie potrzebuje...Boże...
      • Gość: speedymika Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: *.lubin.dialog.net.pl 08.03.03, 17:47
        Najpozniej za miesiac bede na stale w Wawie.
        Jak starczy mi odwagi - pojde tam.
        (www.ipz.edu.pl)
        Moze sie tam spotkamy, co?
        Przypomnialo mi sie jeszcze jak Babcia mi tlumaczyla dlaczego Ojciec pije:bo
        mama nie robila mu kanapek do pracy.
        TAK!!!
        On biedny musiaj jadac w barze, no i przy okazji pil piwo, no i tak to Matka go
        wpedzila w alkoholizm.
        No comments
        Ale jedno mu przyznam: bronil mnie przed Mama. Ona wyladowywala zlosc na mnie,
        Boze, jak ona mnie potrafila bic... ostatnia blizna zeszla mi dopiero kilka lat
        temu.Taka dluga skakanka, zapomnialam jak to sie nazywalo, dwie osoby kreca i
        skaczesz. To skladala w 4 i mnie bila. Dopoki sie nie zmeczyla.Potem 2 tyg nie
        szlam do szkoly, z WF mnie zwalniala na miesiac, a na drugi dzien zawsze mi
        kupowala zabawki i slodycze (wyrzuty sumienia).
        Ja ja bardzo kocham, dbam o nia bo jest bardzo schorowana,w sumie to o tamtym
        juz zapomnialam, teraz to wrocilo jak wczoraj przeczytalam tamten artykul.

        Pozdrawiam.
    • sdfsfdsf Re: jesli Twoi rodzice pili to 08.03.03, 17:45
      wahalem sie troche czy napisac o sobie, ale podobno takie pisanie ma znaczenie
      terapeutyczne, jestem w podobnej sytuacji psychicznej i emocjonalnej co wielu
      moich przedmowcow, mam 26 lat, rozpoczynam nastepne studia, znam pare jezykow,
      jestem perfekcjonista i tak samo jak wy uwazam sie wciaz za idiote, wciaz daze
      do doskonalosci, chociaz nie sadze zeby kiedykolwiek mi sie to udalo i dalo mi
      satysfakcje, stale uwazam sie za cos gorszego od innych, ojciec jest
      alkoholikiem, nie rozmawialem z nim nigdy, ja mialem sluchac, jego krytyk jakim
      to smieciem i palantem jestem, przeklenstw, dotad w mojej obecnosci klnie na
      glos trzaska szafkami, naleze do grona tzw. artystow, pisze to dlatego zeby
      podkreslic moja szczegolna wrazliwosc, dzieki ktorej mogl mnie tlamsic jeszcze
      skuteczniej, mimo ze jestem przystojnym i wysportowanym facetem moje zycie
      uczuciowe i seksualne nie istnieje, jestem caly czas sam, tych pare zwiazkow
      jakie mialem trwalo bardzo krotko, stosunki seksualne moge policzyc na palcach
      jednej reki, wszystkie nieudane, przestalem reagowac na propozycje od kobiet bo
      nie chce przechodzic tego od nowa, mam jakas blokade psychiczna, odstraszam
      wszystkim swoim cynizmem, zlosciwoscia, nie potrafie przyjac do wiadomosci ze
      sie komus podobam, nie potrafie przyjac komplementu - doprowadza mnie to do
      prawdziwej wscieklosci, nie uznaje dotyku, po prostu mnie to brzydzi, nawet
      moja matka nie moze mnie dotknac, nie potrafie stawic czola wielu problemom,
      ludzie ktorzy sa ode mnie slabsi jezeli krzykna sprawiaja ze sie trzese, nie
      nawidze krzyku, jezeli cos osiagne lub cos mi sie uda - po prostu wstydze sie
      tego i uwazam ze nie jestem tego wart, jestem ateista, moze nawet nihilista,
      przestalem wierzyc w cokolwiek, nie bede sie wypowiadal na temat moich
      zapatrywan na swiat i ludzi bo mysle ze wiele osob moglbym obrazic, na zewnatrz
      tego wszystkiego czesto nie widac, jestem mily i kulturalny ale wewnatrz caly
      czas panuje chaos, mimo wszystko mam nadal nadzieje na lepsze jutro i staram
      sie zyc normalnie :) niezly ze mnie swir, co? ufff
      • sdfsfdsf Re: jesli Twoi rodzice pili to 16.04.03, 16:07
        wyglada to jakbym sie miejscami chwalil, dla zlosliwych - moja intencja nie byla reklama mojej osoby
    • Gość: anka Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: *.acn.waw.pl 31.03.03, 23:35
      jezu to jest straszne...jestem dokladnie identyczna jak Wy...
      brak zaufania to podstawa
      wszedzie widze jakis podstep, wszyscy robia cos przeciwko mnie
      jestem tak malo interesujaca ze po co wogole z kim kolwiek gadac,wszystkim sie
      zamartwiam,JA WIEM ZE I TAK BEDZIE ZLE
      itd itp
      najbardziej jednak mnie przeraza ze psuje swoj zwiazek, jakos gdzies tam w
      glebi wiem ze facet mnie kocha bardzo ale nie potrafie tego sobie wytlumaczyc i
      przyjac do wiadomosci i ciagle szukam jego wad
      jestem wstretna :(
      tak naprawde to chyba nie wiem jak powinno wygladac normalne zycie, jak ufac,
      co wazne a co nie? moze ktos ma jakis pomysl na normalne zycie? co jest tak
      naprawde istotne? jak powinien wygladac normalny zwiazek???
      • Gość: sandii Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: *.boc.com.pl 01.04.03, 11:17
        Boże, nawet nie wiem czy jest sens coś dodawać, jestem taka sama. Cały czas
        czekam aż ludzie zorientują się, że jestem głupia i zła, no i oczywiście
        ohydna. Więczny lęk przed porażką, która jest tuż tuż, za rogiem. Sukcesy to
        przypadki. Poczucie wyższości i niższości równocześnie, zdolnosc do przyjażni
        i poświęcania się a równocześni tygodnie odcinania się od bliskich.
        Paranoiczne "naprawianie" humoru wszystkim obecnym, tak jak próbowałam naprawić
        humor ojcu. Wspaniała umiejętność szermierki słownej, miałam wielogodzinne
        treningi z inteligentnym pijanym ojcem. Umiem być imponująco złośliwa.
        Chorobliwe przekonanie, że wszyscy mnie oceniaja, ludzie na ulicy patrzą się na
        mnie itd.
        Zawsze wyglądam nie tak. Zawsze mogłoby być inaczej.
        Jak załamią się plany wpadam w furię. Awantury urządzam o pierdoły, duże sprawy
        mnie tak nie ruszają.
        Potwornie gruba zbroja za którą się kryję. Wieczny lęk i wstyd. Całym moim
        życiem kieruje potężny wstyd, lęk przed śmiesznością. Ja nie mam pojęcia co to
        jest spontaniczność, jestem sztuczna jak z plastiku. Nie wiem co czuję, w wielu
        sytuacjach po prostu nie czuję nic, choć wiem, że powinnam.
        Problemy, odsuwam, staram się nie myśleć, nie stawiać czoła, wykroić sobie
        chwilkę poczucia bezpieczeństwa. Byle do jutra.

        To w środku, a na zewnątrz wszystko ok, świetna uczennica, stdentka, radzi
        sobie, szczęśliwa w związku, samodzielna. Wie czego chce. Taka silan, w końcu
        ojciec awanturował się cała noc a ja rano poszłam i napisałam maturę na 5.
        Najgorsze, ze wszyscy zamykaja mi usta, zawsze jak chce wypuścić trochę bólu ze
        środka słysze, że jestem super, radzę sobię, młoda, życie przede mną itp. A ja
        wiem, że niszczę siebie na raty, i już niedługo poniosę tego konekwencje.

        A mam za sobą i terapię indywidualną i w grupie DDA. Dodam ze świetną terapię,
        jak któs jest z Wrocławia to mogę ze szczerego serca polecic bardzo
        profesjonalne terapeutki. Zajmuja sie tym od lat, nie wyprowadzi ich w pole
        zadna manipulacja, a próbowałam wielu. Tylko że nikogo nie uleczy się na siłe.

        I zeby wszystkich podłamac dodam, ze mój ojciec już od 5 lat nie pije, cała
        rodzina przeszla długą terapię (CAŁA), ojciec cały czas sie leczy
        terapeutycznie, chodzi na AA, mozna z nim gadac, miec pretensje itd. Napisalam
        do niego list, w ktorym wywalilam mu wszystko, moja siostra tez. Przyjal,
        czytal, wiem ze przezył to strasznie. Doceniam jego wysilek, ale i tak mam
        ochote czasami go skopac za to wszystko. A on i tak jest wyjatkiem, nie
        slyszalam o zadnej innej rodzinie, ktora tak kompleksowo polazla po pomoc. I
        co? Nic...

        Pocieszam sie, ze moze jeszcze dla mnie za wczesnie, ze dojrzeję do następnego
        etapu i jakoś to wszystko pchnę...
        • Gość: mar Re: jesli Twoi rodzice pili to IP: *.proxy.aol.com 15.04.03, 05:14
          nie bede powielal tego co napisano - poprostu ktos to zrobil za mnie,a w
          zadnej terapii nigdy nie bralem udzialu - wszystko trzymam dla siebie, a z
          doswiadczen z psychologamii pamietam test jaki otrzymalem przy rozwodzie
          rodzicow, pytania byly tak proste ze od razu pomyslalem iz "musze" byc jakis
          glupszy skoro takie pytania, najlepsze to rysunek polka i 3 opcje :gdzie
          postawisz dzbanek
          1. lewy skrajny brzeg
          2. prawy skrajny
          3. srodek

          to pytanie mam wglowie do dzis, /zaznaczylem oczywiscie srodek/, dzis /30 lat/
          zadnych problemow z alk. wiedzie mi sie dobrze /choc w przeciagu roku
          wynajmowalem 6 mieszkan tak o, zeby uniknac wrazenia stalosci/ jestem sam i
          jest mi samemu najlepiej, specjalnie nie chce tgo zmieniac bo nikt mnie
          coprawda nie uszczesliwia, ale wiem ze nikt mnie nie zawiedzie i
          oszuka /najwyzej ja sam/ - chore, nie ? a jednak w tym trwam i jest mi dobrze,
          jak myslicie czy potrzebuje terapii czy to minie samo - pewnie wielu tak
          lubi, terapia kojarzy mi sie z porazka, trzeba powiedziec swoj sekret, inni
          beda znali twoj slaby punkt, po co ?,
          gdy kogos poznaje i jest fajnie /a nawet jak nie jest/ "na wszelki wypadek"
          lekko do siebie zniechecam, zlosliwa uwaga, szostkosc, brak czasu, ale jest mi
          dobrze samemu i nie czuje z tego powodu wyrzutu,
          choc czeste zmiany miejsc zamieszkania zaczely mnie meczyc tlumacze to sobie
          czasem tym ze zasniecie pijanego ojca zaczynalo normalny dzien /coprawda nieraz
          byla juz noc, ale mozna bylo zdjac pancerz - na iles tamgodzin oczywiscie - nie
          na stale /jak z mieszkaniami/ wierze jednak z obejdzie sie bez terapii i ze
          chyba jestem juz na to "za stary"
          moze jakies rady ?
          pzdr

          ojcu w zlosci nieraz zyczylem smierci i sie jej doczekalem
          • forty Re: jesli Twoi rodzice pili to 16.04.03, 15:53
            Gdy przeczytałam o kłamaniu, opadła mi szczęka. Wypisz wymaluj moja technika,
            nawet jeśli nie było potrzeby ja i tak mówiłam co innego, a potem zastanawiałam
            się po co? Dowiedziałam się o zespole DDA i wiele cech znajduję w sobie (ojciec
            pił przez kilka lat i po pijanemu bił mamę, ja usiłowałam jej bronić), straszne
            czasy. Długo go nienawidziłam, potem przycichło. Myślałam, że jestem od tego
            wolna. Niestety mój mąż jest rasowym alkoholikiem tzn. jest wierny nałogowi.
            Nie używa wobec mnie przemocy fizycznej, ale i tak nie jest wesoło. Myślę, że
            chciałam sobie udowodnić, że można miłością i oddaniem "naprawić" człowieka -
            nie udało się.
            Mamy córkę. Nigdy nie potrafiłam okazać czułości, robiłam ponad siły,
            oczekiwałam pochwał, złościłam się, że nikt nie widzi mojego poświęcenia.
            Czułam się gorsza od innych. Szukałam potwierdzenia swojej wartości u innych.
            Po znalezieniu dobrej pracy poczułam się dużo lepiej,odrobina luksusu czyni
            cuda. Niestety, teraz znów jest gorzej, długi,złość, depresja - ale jest już
            inaczej. Mam 42 lata i teraz jestem młodsza niż 20 lat temu, bardziej luzacka,
            nie biorę życia tak bardzo na serio. Nie muszę sprzątać jak nie chcę, robić
            czegoś na co nie mam ochoty. Pokłóciłam się z bratem i ojcem i wcale nie czułam
            wyrzutów sumienia. Nie wszyscy muszą mnie lubić i odwrotnie. Miewam złe dni,
            tygodnie...,ale nic na to nie poradzę, więc czekam aż miną. Życzę WAM i sobie
            samych jasnych dni, bez strachu i poczucia beznadziejności. I przede wszystkim
            wspaniałych partnerów życiowych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka